Choć dużo wskazywało na to, że mecz pomiędzy Team Spontan a Fux Pępowo będzie spotkaniem, które zadecyduje o tym, która z ekip zajmie pierwsze, a która drugie miejsce, to tak na dobrą sprawę, karty zostały odkryte znacznie wcześniej. Niby Team Spontan miał jeszcze szanse na to by zająć drugie miejsce podium, ale aby tak się stało – musieliby wygrać z Fuxem, a na dodatek liczyć na to, że ‘Koniczynki’ ograłyby Krakena za komplet punktów. Tak czy siak, pierwszy set rywalizacji był przedłużeniem nadziei ‘Spontanicznych’ na to by awansować do drugiej ligi. Po wyrównanym początku (8-8), Fux popełnił serię błędów w ataku, która sprawiła, że Team Spontan objął prowadzenie 12-9. W dalszej części ‘Pomarańczowi’ nie dali sobie już zrobić krzywdy (21-19), a to oznaczało, że koronacja graczy z Pępowa została przesunięta na najbliższy poniedziałek. Środkowa partia to wyraźna przewaga graczy Andrzeja Pipki, którzy wykorzystali problemy w przyjęciu rywali i bez większych problemów wygrali seta do 14. Ostatnia odsłona to delikatna przewaga graczy z Pępowa (9-7), którą z czasem Team Spontan zdołał odrobić (17-17). W końcówce seta więcej zimnej krwi zachowali gracze Fux Pępowo, którzy cieszyli się z trzynastego zwycięstwa w sezonie Wiosna’24. Tak jak wspominaliśmy. Choć formalnie to jeszcze nie nastąpiło, to w środowy wieczór poznaliśmy Mistrza trzeciej ligi grupy B! Gratulacje!
Sezon: Wiosna 2024
BES Boys BLUM – Speednet 2
Choć w momencie układania terminarza spodziewaliśmy się, że spotkanie może decydować o podium rozgrywek to prawdą jest, że BES Boys BLUM mieli ten awans w kieszeni na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Ok, formalnie ‘Chłopcy’ dopięli swego dopiero w pierwszym secie, który od początku układał się lepiej dla…Speednetu, który po ataku Sławka Janczaka, prowadził 10-7. Kontrole nad grą, ‘Chłopcy’ odzyskali dopiero w drugiej części seta. Po dwóch asach serwisowych w ten sam punkt Patryka Bruchmanna, BES Boys BLUM prowadzili 17-12 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Niestety dla nich – druga odsłona to kubeł zimnej wody wylany na głowy zawodników w szarych trykotach. Od początku partii BES Boys BLUM mieli problem z tym by powstrzymać ataki rywali z prawego skrzydła. Po kilku punktach Kacpra Kowalewskiego, Speednet objął prowadzenie 13-8, którego nie wypuścili już do końca (21-14). Decydujący o zwycięstwie set to najciekawsza partia w meczu. W naszym odczuciu Speednetowi pomagało to, że obojętnie co by nie zrobili – sezon kończyli na trzecim miejscu. W takich okolicznościach, bez żadnej presji gra się zdecydowanie lepiej. Jeśli chodzi o BES Boys BLUM to presja wygrania ligi ewidentnie im ciążyła i dociśnięta do muru drużyna popełniała błędy, których próżno było szukać w jedenastu poprzednich spotkaniach. Tak czy siak – trzecia odsłona była wyrównaną rywalizacją, która zaprowadziła nas do walki na przewagi w końcówce meczu. Choć Speednet miał ‘w górze’ piłkę meczową, to kilka błędów w końcówce sprawiają, że szczęście uśmiechnęło się do BES Boys BLUM. Co ciekawe gracze w szarych trykotach mimo wygranych wszystkich spotkań w sezonie mogą znaleźć się na drugim miejscu podium. Tak czy siak – awansu i postawy w sezonie Wiosna’24 gratulujemy. Do zobaczenia na drugoligowych parkietach. Brawo!
Volley Surprise – Drużyna A
Po dość niespodziewanej porażce 0-3 z Tiger Team, zespół Volley Surprise przystępował do ostatniego spotkania w sezonie Wiosna’24. Choć się tego absolutnie nie spodziewaliśmy, potencjalny brak jakiegokolwiek punktu w środowy wieczór, mógłby przesunąć ‘Słupszczan’ na miejsce spadkowe. Pierwszy set rywalizacji zdawał się być realizacją mrocznego scenariusza dla Volleya. Choć cała partia była wyrównana (17-17), to w końcówce seta ważne punkty dla drużyny zdobył tercet: Olszewski, Błaszczuk oraz Orpiszewski zapewniając Drużynie A pierwszy punkt w meczu i jednocześnie przedłużając ich szanse na utrzymanie. Środkowa odsłona rozpoczęła się dla nich w najgorszy możliwy sposób. Nie dość, że to gracze ze Słupska lepiej weszli w set i objęli prowadzenie 7-2, to na dodatek kontuzji stawu skokowego eliminującego z dalszej gry, nabawił się Filip Bruzdowski. Mimo nieszczęśliwego początku Drużyna A zdołała zniwelować stratę do jednego oczka (11-10), ale wobec drugiej fali ataków przeciwników, byli już bezradni (17-13, 21-15). Strata punktu komplikowała i tak trudną sytuację Drużyny w kontekście utrzymania. O utrzymaniu Drużyny A (być może kosztem Volley Surprise) decydował trzeci set i w naszym odczuciu była to najważniejsza partia w historii Drużyny A w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Od samego początku aż do końca byliśmy świadkami wyrównanej gry, która skończyła się happy-endem dla Volley Surprise. Kluczowy punkt sprawia, że na 100% Volley skończy ligowe zmagania przed Drużyną A. Ci muszą liczyć z kolei na to, że wygrają ostatnie spotkanie za komplet punktów, a Tiger Team się potknie. Cóż, w naszym odczuciu jest już pozamiatane. Biorąc pod uwagę przedsezonowe predykcje, Drużynę A musimy bardzo pochwalić.
AXIS – Dream Volley
Choć w naszych oczach faworytem spotkania była ekipa Dream Volley, to raz jeszcze dostaliśmy potwierdzenie, że ‘statystyki nie grają’. Dostaliśmy również potwierdzenie tego, że obecny sezon AXIS był bardzo udany, a Dream Volley – wręcz przeciwnie. Środowy mecz z AXIS był potwierdzeniem tego, co oglądaliśmy przez cały sezon, czyli przeciętnej gry ‘Marzycieli’ i prawdę mówiąc jest to dość łagodne określenie. Spotkanie rozpoczęło się bardzo dobrze dla graczy w czerwonych strojach. Po efektownym bloku Fabiana Polita na byłym graczu AXIS – Romanie Grzelaku, AXIS prowadziło 7-3. W dalszej części seta ‘Marzyciele’ popełniali sporo błędów, po których AXIS prowadzili już 15-10. Mimo to, po chwili zespół w czerwonych strojach miał problem ze zrobieniem przejścia (15-15). W końcówce seta ‘Niebiescy’ popełnili kolejne błędy, które kosztowały ich przegraną seta do 18. Środkowa odsłona rozpoczęła się od poważnych kłopotów ‘Marzycieli’ w przyjęciu, po których AXIS objęło wysokie prowadzenie 8-2. Choć w dalszej części Dream zdołał zniwelować stratę do jednego oczka (11-10), to w drugiej fazie seta ponownie mieli problemy z przyjęciem, w konsekwencji czego Dream dostarczał mnóstwo piłek na drugą stronę siatki ‘za darmo’. Ostatecznie partia ta zakończyła się zwycięstwem ‘Czerwonych’ do 15. Ostatnia odsłona to zwrot akcji. Do stanu po 14 oglądaliśmy wyrównaną grę obu drużyn, po której ciężko było wskazać, która z ekip wygra. Ostatecznie punkt za trzeci set zasilił konta graczy w niebieskich strojach, którzy wygrali tę partię do 16.
Hydra Volleyball Team – Volley Gdańsk
O ile szanse na podium rozgrywek w przypadku Hydry Volleyball Team było mało prawdopodobne, tak w obozie Volley Gdańsk poszczególni gracze obliczali na kalkulatorach różne scenariusze. Problem jest taki, że każdy z nich zakładał komplet punktów ‘żółto-czarnych’. Paradoksalnie dwa punkty w meczu z Hydrą, oddalają, a nie przybliżają trzykrotnych mistrzów do pierwszej ligi. Aktualnie sytuacja w tabeli wygląda bowiem tak, że przy równej liczbie spotkań co Szach-Mat, Volley traci do nich jedno oczko. Jeśli chodzi o Staltest to tracą ich aż trzy, a na dodatek rozegrali jeden mecz mniej. Nie należy zapominać o drużynie 22 BLT Malbork, która ma dokładnie tyle samo punktów co Volley Gdańsk. Wracając jednak do meczu, już pierwszy set rywalizacji pokrzyżował Volleyowi plany. Choć była to wyrównana partia, to Volley Gdańsk nie znalazł kompletnie sposobu na to żeby powstrzymać Marcina Czajkowskiego, który w pierwszym secie, zdobył…12 punktów! Wyrównana partia zaprowadziła nas do stanu po 19, gdzie dwa oczka dający pierwszy punkt w meczu zdobył, a jakże – wspomniany ‘Dragon’. Środkowa odsłona to zupełnie inna historia. ‘Podkurzony’ Volley Gdańsk wszedł świetnie w partie i po skutecznej zagrywce Mikołaja Boguckiego wygrywali 12-6. W dalszej części Hydra nie zdołała nawiązać z rywalem walki i finalnie przegrali tę partię do 14. Bardzo podobnie wyglądała ostatnia odsłona, w której po ataku i bloku Piotra Ścięgosza, Volley prowadził 14-7. Wysokie prowadzenie podcięło rywalom skrzydła i finalnie partia skończyła się wygraną ‘żółto-czarnych’ do 15.
APV Gdańsk – Port Gdańsk
Po przełamaniu ‘Portowców’, do którego doszło w poniedziałkowy wieczór uznaliśmy, że nie ma już takiej możliwości, aby drużynie ‘z doków’ utrzymanie umknęło się z rąk. Kropkę nad ‘i’, zespół Arkadiusza Sojko miał postawić w środowy wieczór, w konfrontacji z przedostatnią drużyną w ligowej tabeli. Pierwszy mecz obu drużyn, do którego doszło kilka tygodni temu sprawił, że w naszych oczach Port był zdecydowanym faworytem starcia i uznaliśmy, że wygrają spotkanie za komplet punktów. Początek spotkania zdawał się to potwierdzać, bo team ‘z doków’ szybko objął wysokie prowadzenie (13-6) i wygrana seta zdawała się być formalnością. Cóż. Nie ma takiej przewagi, której Port nie byłby w stanie roztrwonić. Nieustępliwie grająca drużyna APV zaczęła po chwili zdobywać punkty całymi seriami i w końcówce partii zdołali doprowadzić do wyrównania po 19. Dalsza część seta to walka na przewagi, w której nie brakowało błędów po obu stronach siatki. Ostatecznie, ze wspomnianego chaosu lepiej wyszli gracze APV, którzy po chwili zapewnili sobie pierwszy punkt w meczu. Środkowa odsłona to zupełnie inny obraz. Tym razem to APV objęło na półmetku prowadzenie 12-9, co jak pokazał pierwszy set, było dość ryzykownym posunięciem. Dalsza część to lepszy fragment zespołu Arkadiusza Sojko, który doprowadził do wyrównania w setach (21-18). O tryumfie w meczu musiał zadecydować trzeci set, który rozpoczął się od stanu…6-1 dla APV. Choć w dalszej części ‘Portowcy’ zniwelowali stratę do jednego oczka (15-14), to ostatnie słowo w meczu należało już do graczy Grzegorza Żyły-Stawarskiego. Porażka Portu dość mocno komplikuje im kwestie utrzymania w lidze. Oj, będzie się jeszcze działo.
Volley Surprise – Tiger Team
Po ostatnim spotkaniu, w którym Volley Surprise dość niespodziewanie ograł czwartą siłę obecnego sezonu – drużynę BL Volley, uznaliśmy, że to właśnie ‘Słupszczanie’ będą faworytem środowego starcia. Z drugiej strony wiedzieliśmy, że ‘Tygrysy’, które walczą o trzecioligowy byt zrobią wszystko by stało się inaczej. Początek meczu to wyrównana gra obu drużyn, po której trudno było jednoznacznie stwierdzić, która ze stron przechyli szale zwycięstwa na swoją korzyść. O tym przekonaliśmy się już po chwili, bowiem w drugiej części seta Volley Surprise ograniczyło się do roli statysty i po serii błędów własnych, z wysokiego prowadzenia cieszyli się ‘Tygrysy’ (18-13). Po chwili team Dawida Staszyńskiego poszedł za ciosem i finalnie wygrali pierwszą partię do 13. Środkowa odsłona to wyraźnie równiejsza gra obu drużyn. Choć partię lepiej rozpoczął Tiger Team 11-6, to z czasem przewaga graczy w granatowych strojach zaczęła topnieć i po ataku Macieja Siacha mieliśmy remis 13-13. Remisowy stan utrzymywał się do wyniku 18-18, ale końcowa faza seta to skuteczne ataki Mateusza Sokołowskiego oraz bardzo dobrze dysponowanego Tadeusza Jakubczyka (21-18). Ostatnia odsłona to kontynuacja świetnej gry ‘Tygrysów’, którzy po dominacji w drugiej części seta wygrali go do 15, co dało im kluczowe trzy punkty w kontekście utrzymania. Jesteśmy niemal przekonani – ‘Tygrysy’ już tego nie wypuszczą.
Staltest Pomorze – Dream Volley
Już od pewnego czasu wiadomo, że Staltestowi do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej brakuje już bardzo niewiele. We wtorkowej konfrontacji z niżej notowanym rywalem, gracze Arkariusza Kozłowskiego mieli w założeniu wygrać za komplet punktów i mrozić powoli szampany na celebracje. Jak możecie się domyślać – nie wszystko poszło zgodnie z planem nakreślonym przez wicelidera rozgrywek. Początek spotkania nie dawał jednak oznak, że sprawy mogą się skomplikować. Na półmetku pierwszego seta, ‘Marzyciele’ mieli spore problemy z tym by zablokować ataki rywali i tuż po tym na tablicy wyników mieliśmy prowadzenie faworyzowanej ekipy (11-7). Dalsza część seta to popis gry blok-obrona wicelidera drugiej ligi i wygrana seta do 18. Środkowa odsłona to kontynuacja dobrego grania Staltestu, który po dwóch punktach z rzędu środkowego Mikołaja Tempczyka, prowadzili już 15-9 i po chwili cieszyli się z dwunastej wygranej z rzędu (biorąc pod uwagę również poprzedni sezon). Do pełni szczęścia graczom Arkadiusza Kozłowskiego brakowało tylko to, by wygrać trzecią odsłonę. Choć po dobrym początku (6-2) nic nie wskazywało na to, że sytuacja może za chwilę ulec zmianie, to w dalszej części popełnili oni kilka błędów, po których mieliśmy remis po 9. Kiedy ‘Marzyciele’ zorientowali się, że ‘nie taki rywal straszny jak go na stronie SL3 opisują’, poszli po chwili za ciosem i pod koniec prowadzili 20-17. Choć Staltest starał się jeszcze odwrócić losy seta to ich starania nic nie dały i w meczu doszło do podziału punktów.
BL Volley – Inter Marine Masters
Spotkanie pomiędzy BL Volley a Inter Marine Masters było anonsowane jako spotkanie o czwarte miejsce w ligowej tabeli. Co ciekawe, identyczną ‘łatkę’ miały poprzednie spotkania z Bayerem Gdańsk oraz ACTIVNYMI Gdańsk. Cóż, do dwóch ogranych wcześniej rywali we wtorkowy wieczór ‘Tygrysy’ dorzuciły kolejny skalp i mogą czuć absolutną satysfakcję pomieszaną z pewnym niedosytem. Obecny sezon pokazał bowiem, że w zespole BL Volley wciąż drzemie potencjał i aktualnie team Wojciecha Strychalskiego może sobie pluć w brodę za kilka spotkań z niżej notowanymi rywalami. Na podsumowanie sezonu przyjdzie jednak czas później. Jeśli chodzi o samo spotkanie, to nie ma się co oszukiwać – nie stało ono na najwyższym poziomie, jeśli chodzi o sportowe emocje. W nieco ospałej atmosferze team BL Volley robił jednak swoją robotę i po wyrównanej pierwszej części seta (11-11), to właśnie oni przejęli inicjatywę. Po jednym z ataków na środku siatki Przemysława Kłudkowskiego, było 14-11 dla ‘Tygrysów’. Na nic zdał się czas brany przez graczy w białych strojach, którzy do końcowego gwizdka w secie dorzucili zaledwie trzy oczka (21-14). Środkowa partia to zmiana oblicza spotkania. Zdecydowanie lepiej w tę partię weszli gracze w białych trykotach, którzy po skutecznej zagrywce Artura Majdana, prowadzili 14-9. Choć po dwóch punktach Tomasza Czopura wydawało się, że BL wrócił do gry (14-12), to tuż po chwili w doskonały sposób odpowiedział Andrzej Masiak (16-12). Końcówka seta to ponowne próby BL Volley na odrobienie strat, ale finalnie ‘Mastersi’ dopięli po chwili swego. Ostatnia partia w meczu to już dominacja ‘Tygrysów’, którzy tuż po półmetku seta prowadzili już 13-6. Trzeba przyznać, że ‘Mastersi’ nie przypominali drużyny, która chwilę wcześniej ograła Speednet 2. Tak czy siak, BL Volley parł dalej po swoje i po chwili cieszyli się oni z bardzo ważnego zwycięstwa (21-15).
Craftvena – Fux Pępowo
Chwilę przed rozpoczęciem meczu Craftveny z Fuxem Pępowo, w obozie ‘Rzemieślników’ żartowano z procentów, które daliśmy im w kontekście utrzymania w trzeciej klasie rozgrywkowej. W zapowiedziach wskazaliśmy, że jest to mniej więcej 15%. Kontynuując rozpoczęte prognozowanie, wynik z Fuxem oraz wygrana ‘Portowców’ z Hapagiem-Lloyd sprawia, że w naszych oczach wspomnianych % jest już tylko 13. Pisząc już śmiertelnie poważnie – w meczu z ‘Koniczynkami’ nie było nawet mowy o tym by pomyśleć o jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Po punktach duetu Andrzej Pipka – Adam Myślisz, gracze z Pępowa prowadzili 12-6 i już na półmetku stało się jasne, która z drużyn za chwile będzie cieszyć się z wygrania pierwszego seta (21-11). Środkowa odsłona wyglądała niemal identycznie z tą tylko różnicą, że inni byli egzekutorzy. Tym razem prowadzenie 12-6, Fux objął po ataku Dominika Bychowskiego (12-6). Epilog historii już znacie (21-13). Ostatni set to kopia tego, co oglądaliśmy w dwóch pierwszych odsłonach. Z czego wynikała tak duża przewaga Fuxa? Byli po prostu lepsi, grali lepszą siatkówkę i zasłużenie zgarnęli trzy punkty. Nie mamy pewności, co do tego czy Craftvena zagra w trzeciej czy czwartej lidze, ale dużo wskazuje na to, że w poniedziałkowy wieczór zmierzyły się drużyny, które za chwilę będą dzieliły aż dwie klasy rozgrywkowe. Tak jak wspominaliśmy – tę różnice było czuć.