Kategoria: Bez kategorii

Zapowiedź – MATCHDAY #20

Przed nami dwudziesty dzień meczowy w sezonie Jesień’21. Powoli wchodzimy w fazę o być albo nie być dla poszczególnych drużyn. W trzeciej lidze, przed dużą szansą na pierwszy punkt w sezonie stanie drużyna DNV S*M*A*S*H, która zagra z przedostatnim w tabeli Speednetem 2. Emocji z pewnością nie zabraknie również w drugiej lidze, w której dojdzie do kilku spotkań drużyn o podobnym potencjale sportowym. Zapraszamy na zapowiedź poniedziałkowej serii gier!

Speednet 2 – DNV S*M*A*S*H

Godz.: 19:00, boisko nr                 2

Jakby nie patrzeć, obie drużyny od dłuższego czasu w terminarzu rozgrywek wypatrują właśnie bezpośredniego meczu. Wszystko za sprawą tego, że wyniki obu ekip są obecnie dalekie od oczekiwań i potencjalna wygrana mogłaby w sposób zdecydowany poprawić ich morale. W nieco lepszej sytuacji są gracze Speednetu, którzy w obecnym sezonie odnieśli jedno zwycięstwo, kiedy ich przeciwnikiem byli gracze Letniego Mentala. DNV S*M*A*S*H z kolei wciąż czeka nie tylko na pierwsze zwycięstwo w sezonie, ale również na pierwszy punkt. Obecnie drużyna DNV ma na swoim koncie 24 porażki z rzędu. Do dwóch porażek we wspomnianej serii doszło w meczu ze Speednetem 2, choć trzeba przyznać, że te spotkania były bardzo wyrównane i przy odrobinie szczęścia to DNV mogłoby wygrać. Co ciekawe, Speednet 2 przed meczem może być spokojny o jedną rzecz. Chodzi właśnie o najdłuższą serię porażek z rzędu w historii SL3. Do niedawna ta, należała właśnie do ‘Programistów’, których licznik zatrzymał się na 23, ale w ostatnim czasie pod tym kątem pobiła ich drużyna DNV. Która z drużyn w poniedziałkowy wieczór wygra spotkanie? Nieco większe szanse dajemy Speednetowi. Jesteśmy niemal przekonani, że o ile trener drużyny – Marek Ogonowski mógł przełknąć porażki ze Zmieszanymi czy Team Looz, tak porażka z DNV sprawiłaby, że za karę gracze w różowych koszulkach musieliby robić pompki przez całą noc, czego z pewnością będą chcieli uniknąć.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Volley Kiełpino – Dziki Wejherowo

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Gdyby ktoś przed sezonem zapytał nas o wynik meczu Volley Kiełpino z Dzikami Wejherowo, bez wahania odpowiedzielibyśmy, że wygra Volley Kiełpino. Przypomnijmy, że drużyna Fabiana Polita kończyła poprzedni sezon na siódmym miejscu w ligowej tabeli. Wynik ten był o tyle satysfakcjonujący, że odbył się w sezonie, w którym mówiło się o najbardziej wyrównanej lidze, która stała na wysokim poziomie sportowym. Mimo to, w poprzednim sezonie graczy z Kiełpina zdarzało nam się krytykować. Robiliśmy to dlatego, że w naszym odczuciu tamta drużyna miała potencjał na to, by zająć jeszcze wyższą lokatę. Mówimy o tym w czasie przeszłym, bowiem już przed sezonem wiedzieliśmy, że o powtórzenie tego wyniku nie będzie prosto. Z drużyny Volley Kiełpino odeszło bowiem kilku graczy, którzy stanowili o jej sile. Mimo tego, przed startem sądziliśmy, że drużyna Volley-a nie będzie miała większych problemów z tym, by ograć świeżo upieczonego drugoligowca. Czasy się jednak zmieniły. Na półmetku sezonu Volley Kiełpino znajduje się na przedostatnim miejscu w tabeli i jeśli przegrają spotkanie z Dzikami to ich sytuacja będzie już bardzo nieciekawa. Promyk nadziei na lepsze jutro drużyna uzyskała po meczu z CTO Volley. Mimo, że rywale wygrali spotkanie 3-0 to uważamy, że był to najlepszy mecz Volley Kiełpino w obecnym sezonie. Czy w meczu z Dzikami to się potwierdzi? Z pewnością nie będzie o to łatwo. Dziki w obecnym sezonie prezentują się bardzo dobrze i jesteśmy przekonani, że nie powinni oni mieć większego problemu z utrzymaniem. Cóż, narracja ta może zmienić się po poniedziałkowym meczu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Gonito Volley – BH Rent MiszMasz

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Po serii spotkań z rywalami z samego topu, obie drużyny mogą wreszcie przystąpić do rywalizacji z ekipami o podobnym potencjale sportowym. Po ośmiu rozegranych spotkaniach drużyny Gonito oraz BH Rent MiszMasz sąsiadują ze sobą tabeli. W nieco lepszej sytuacji znajdują się obecnie gracze BH Rent MiszMasz, którzy na swoim koncie zgromadzili o dwa oczka więcej od rywali. W związku z tym, poniedziałkowe spotkanie można określić jako jedno z tych, o których zwykło się mówić ‘mecz za sześć punktów’. Jeśli bowiem mecz za komplet punktów wygra drużyna ‘Hotelarzy’, trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym na koniec sezonu obie ekipy mogłyby się jeszcze zamienić miejscami w tabeli. Oznacza to, że potencjalna wygrana przez drużynę Tomka Walaskowskiego dałaby im ogromny komfort psychiczny w kontekście utrzymania. O wygraną nie będzie rzecz jasna łatwo. Identyczny cel na poniedziałkowy mecz mają bowiem ich przeciwnicy – Gonito Volley. Drużyna Wojciecha Strychalskiego rozegrała w obecnym sezonie osiem spotkań, w których zdołała wygrać zaledwie raz. Co ciekawe, siedem porażek, które zanotowała drużyna odbyły się w meczach z zespołami z miejsc: pierwszego, drugiego, trzeciego, czwartego, piątego, szóstego oraz siódmego. Kiedy drużyna rywalizowała z dziewiątym Spontanem to wygrała. Czy w związku z tym można przypuszczać, że nadejdą wreszcie lepsze dni dla ‘Tygrysów’? Z pewnością właśnie taki plan mają graczce w biało-pomarańczowych barwach.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Wilki Północy – Craftvena

Godz. 20:00, boisko nr 1

Craftvena się nie zatrzymuje. Nie będziemy już pisać o tym, jak drużyna Bartka Zakrzewskiego prezentowała się na początku sezonu, bo wspominaliśmy o tym już wielokrotnie. Napiszemy jedynie tyle, że gdyby gracze w czarnych koszulkach prezentowali się od początku tak, jak obecnie to prawdopodobnie nie mieliby oni większych problemów z powtórzeniem wyniku z poprzedniego sezonu. Przypomnijmy, że ‘Rzemieślnicy’ kończyli poprzednią edycję na wysokim – piątym miejscu w ligowej tabeli. Obecnie drużyna wciąż ma na to szansę, ale trzeba napisać wprost – na piąte miejsce, chrapkę ma niejedna ekipa. Czemu zaledwie piąte? Obecnie wydaje się, że cztery pierwsze drużyny odjechały już na tyle daleko, że ‘peleton’ ich już nie dogoni. Wracając do poniedziałkowego starcia będzie to pierwszy pojedynek obu drużyn w ramach rozgrywek w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Wydaje się, że będzie to wyrównane spotkanie, ale mimo wszystko – więcej szans na zwycięstwo dajemy Craftvenie. O tym, jak w ostatnich sezonach ewoluował poziom w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta mieli okazję przekonać się poszczególni gracze Wilków Północy. W ich szeregach znajdujemy bowiem kilku zawodników, którzy występowali w poprzednich sezonach w drużynie AXIS, która występowała w drugiej lidze. Mimo ligowego doświadczenia, Wilki wygrały zaledwie trzy z ośmiu spotkań w obecnym sezonie. Mimo dość nieciekawego bilansu w ostatnim meczu, kiedy rywalem Wilków była ekipa ‘Portowców’ znaleźliśmy kilka punktów, które mogą sprawić, że Wilki powalczą z Craftveną. Czy tak będzie?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Oliwa Team – BH Rent MiszMasz

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Drugim rywalem ‘Hotelarzy’ w poniedziałkowy wieczór będzie ekipa Oliwy Team. Gracze z serca Gdańska z całą pewnością ucieszą się z narracji, którą przyjmiemy w tej zapowiedzi. Wszystko za sprawą tego, że to MiszMasz w naszych oczach będzie faworytem starcia. Sytuacji nie zmienia tu nawet fakt, że to Oliwa jest wyżej w tabeli. Skąd wobec tego miałaby pojawić się radość w Oliwie? Ano dlatego, że uwielbiają oni grać, kiedy są stawiani w roli ‘underdoga’. Zostawmy jednak te rozważania. Obecny sezon w wykonaniu Oliwy jest bardzo udany. Po ośmiu rozegranych spotkaniach, drużyna Dawida Karpińskiego ma o dwie wygrane więcej niż miało to miejsce w całym poprzednim sezonie, w którym Oliwiacy rozegrali trzynaście spotkań. Składając to wszystko do kupy wydaje się, że Oliwa w obecnym sezonie jest w stanie wykręcić wynik co najmniej dwukrotnie lepszy niż miało to miejsce na wiosnę. Jeśli wygrają oni w poniedziałek to niemal na pewno zagwarantują sobie utrzymanie. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie już 16 punktów sprawiało, że można było spać spokojnie. Wydaje się, że w obecnym sezonie tych punktów wystarczy jeszcze mniej bowiem 4-5 drużyn ze szczytu tabeli nie ma większych problemów, aby ograć pozostałe ekipy w ligowej stawce. Czemu jednak, skoro tyle chwalimy Oliwę, stawiamy na ich rywali? Wydaje się, ze MiszMasz musi w końcu odpalić. Poza tym, w jedynym rozegranym do tej pory bezpośrednim spotkaniu to właśnie ‘Hotelarze’ byli górą. Wydaje nam się, że po poniedziałkowym spotkaniu bilans ten, może być jeszcze lepszy. Mimo to, uważamy że będzie to wyrównane spotkanie, które zakończy się podziałem punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Speednet 2 – Port Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Pisaliśmy to już przy okazji poprzedniego spotkania obu drużyn. Trudno w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta zestawić ze sobą ekipy, które rywalizowałyby ze sobą tyle razy. Poniedziałkowy pojedynek będzie już siódmym spotkaniem w rozgrywkach. Trudno w to uwierzyć, ale Port Gdańsk wygrał do tej pory sześć spotkań i co gorsze dla Speednetu, bilans wygranych setów to 18-0 dla Portu! Obecnie wydaje się, że obie drużyny patrząc na poziom sportowy nigdy nie były tak blisko. Drogi Speednecie, czas wreszcie w rywalizacji z Portem zdobyć punkt. Jeśli nie teraz to kiedy? Owszem, nadal to drużyna z doków jest faworytem poniedziałkowego starcia, ale należy zauważyć, że obecna forma drużyny Arkadiusza Sojko jest daleka od optymalnej. Spotkanie ze Speednetem będzie dla ‘Portowców’ idealną okazją do tego, by przerwać koszmarną passę czterech porażek z rzędu. Ta rozpoczęła się w meczu, w którym rywalami Portu była ekipa Activnych Gdańsk. Przypomnijmy, że to właśnie pod koniec tamtego spotkania kontuzji nabawił się niekwestionowany lider tej drużyny – Karol Polanowski. W następnych meczach Port przegrywał kolejno: ze Zmieszanymi , Bombardierami czy Wilkami Północy. O ile porażkę ze Zmieszanymi można zrozumieć, tak przegrane z pozostałymi wymienionymi drużynami chluby drużynie nie przynoszą. Jesteśmy niemal przekonani, że w optymalnej dyspozycji ‘Portowcy’ zdołaliby te dwa spotkania wygrać. To już jednak historia. Jak będzie w poniedziałkowy wieczór?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

ZCP Volley Gdańsk – Oliwa Team

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Pierwotnie mecz pomiędzy ZCP Volley Gdańsk a Oliwą Team miał być rozgrywany we wtorkowy wieczór. Ostatecznie, obie drużyny zmierzą się jednak w poniedziałek. Dla Oliwy Team, mecz przeciwko wiceliderowi będzie drugim pojedynkiem w poniedziałkowy wieczór. Przypomnijmy, że godzinę wcześniej ekipa z serca Gdańska zmierzy się z MiszMaszem i to tamto spotkanie będzie w teorii łatwiejszym zadaniem. Nikt bowiem przy zdrowych zmysłach nie spodziewa się, że Oliwa mogłaby wygrać spotkanie z rozpędzoną ekipą ZCP Volley. Z drugiej strony, nie oznacza to jednak, że Oliwa powinna klęknąć przed drużyną Przemysława Wawera i oddać jej punkty za darmo. Jak pokazują mecze w obecnym sezonie, aby wygrać spotkanie za komplet punktów, wielokrotnie ZCP musiało się mocno sprężyć. Ponadto, skoro udało się Spontanowi to czemu Oliwie miałoby się nie udać? Dla drużyny Dawida Karpińskiego gra przeciw mocarnym drużynom nie będzie niczym nowym. Przypomnijmy, że w obecnym sezonie Oliwa rywalizowała już z CTO, MPS oraz Hydrą. Ponadto, przypominamy, że nie tak dawno Oliwa grała w pierwszej lidze, w której nie było mowy o łatwych rywalach. Biorąc to wszystko pod uwagę jesteśmy przekonani, że drużyna Dawida Karpińskiego nie spęka. Otwartym pytaniem pozostaje to, czy wystarczy im umiejętności, by sprawić niespodziankę i powalczyć o choćby jedno oczko. Z pewnością na taki scenariusz liczą pozostałe drużyny walczące o awans.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Speednet – Eko-Hurt

Godz.: 21:00, boisko nr 2

O godzinie 21:00 na centralnym boisku dojdzie do spotkania drużyn, które w ostatnim czasie dość mocno popsuły sobie humory. W przypadku Speednetu, na taki stan rzeczy wpłynęło bez wątpienia to, że drużyna nie wykorzystała straty punktu EviRentu, który dzień wcześniej mierzył się ze Sprężystokopytnymi. Strata ta była dość zaskakująca i jednocześnie sprawiła, że gdyby Speednet wygrał swoje spotkanie z AVOCADO friends za komplet punktów to różnica pomiędzy liderem a wiceliderem wynosiłaby obecnie zaledwie jeden punkt. Tak się jednak nie stało, bowiem Weganie wygrali drugiego seta w meczu ze Speednetem, co pokazuje tylko, że aby wygrać ligę to należy zrobić wszystko, aby zdobywać komplet punktów w meczach, w których jest się zdecydowanym faworytem. Jeśli chodzi o nienajlepsze nastroje w przypadku Eko-Hurt to wpływ na taki stan rzeczy ma rzecz jasna fakt, że drużyna Konrada Gawrewicza w ostatnich trzech meczach, na dziewięć możliwych punktów zdobyła zaledwie trzy. Do niedawna wydawało się nierealne to, że ‘Hurtowników’ mogłoby zabraknąć w grupie mistrzowskiej. Obecnie scenariusz ten jest dość prawdopodobny. Mimo, że Eko-Hurt ma do rozegrania jeszcze dwa spotkania w rundzie zasadniczej to w obu tych przypadkach to rywale będą faworytem pojedynku. Poza meczem ze Speednetem, Eko-Hurt zagra również z EviRentem. Jeśli gracze w białych koszulkach zamierzają zagrać w elitarnej piątce to muszą w następnych meczach zagrać zdecydowanie lepszą siatkówkę niż miało to miejsce ostatnio.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Team Looz – Port Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Drużyna Radosława Sadłowskiego – Team Looz jest obecnie w bardzo komfortowej sytuacji w kontekście awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Wszystko za sprawą tego, że zespół po dziewięciu spotkaniach znajduje się na drugim miejscu. Ponadto, co bardzo istotne, mają oni na swoim ‘rozkładzie’ zarówno trzecie Chilli Amigos oraz czwartą ekipę w stawce – ACTIVNYCH Gdańsk. Z pewnością, poza szalenie ważną przewagą punktową, ‘Czarni’ nad wymienionymi drużynami zyskali również przewagę psychologiczną. Do końca sezonu, obecnemu wiceliderowi zostały jeszcze cztery spotkania. Pierwszym przystankiem w drodze do drugiej ligi będzie mecz przeciwko ekipie Portu Gdańsk. Jesteśmy przekonani, że Team Looz będzie chciało uniknąć scenariusza z poprzedniego sezonu, w którym po nienajlepszej końcówce wylądowali finalnie na trzecim miejscu i przegrali baraż. Tym razem chcą to rozegrać inaczej i awansować bezpośrednio. Aby tak się stało, Looz powinien wygrać najbliższe spotkanie z Portem i zdobyć przy tym komplet punktów. O to nie będzie jednak tak łatwo, jak mogłoby się wydawać. Dla obu drużyn będzie to trzeci bezpośredni pojedynek. Bilans po dwóch spotkaniach to remis 1-1. Biorąc jednak pod uwagę obecną dyspozycję obu ekip w typie Redakcji stawiamy na 3-0 dla Looz. Czy Port Gdańsk, który przegrał ostatnie spotkanie z Wilkami Północy zdoła się podnieść i powalczyć z faworyzowanym rywalem? Na taki scenariusz poza drużyną z doków liczy cała ligowa czołówka.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

MATCHDAY #19

Za nami dziewiętnasta seria gier. W niektórych meczach aż kipiało od emocji. Tak było chociażby w hicie trzeciej ligi, w którym Team Looz ograł ACTIVNYCH Gdańsk. Bardzo ciekawie zrobiło się również w pierwszej lidze. Po imponującej wygranej TSS-u nad Szach-Matem drużyna Mateusza Woźniaka z grupy spadkowej wskoczyła na… trzecie miejsce! Zapraszamy na podsumowanie.

Hydra TSS Gdańsk – Dziki Wejherowo 3-0 (21-18; 21-17; 21-18)

Na kilka minut przed rozpoczęciem spotkania, na twarzach graczy Hydry pojawiła się konsternacja. Wynikała ona z faktu, że w sali treningowej nie było rozgrywającego drużyny – Sławomira Kudyby. Zanim wyjaśniła się zagadka, co dzieje się z sypaczem Hydry, ekipa w złotych strojach musiała rozpocząć pierwszą odsłonę. Na początku, w nowej sytuacji, gracze Hydry mieli widoczny problem. Dzięki temu, Dziki wyszły na prowadzenie 7-3 i w powietrzu zaczęła unosić się woń niespodzianki. Po serii błędów w ataku Dzików i bardzo dobrej zagrywce Hydra zdołała jednak odwrócić losy rywalizacji i finalnie wygrać partię do 18. W międzyczasie na sali pojawił się wspomniany wcześniej gracz, który wytłumaczył, że był przekonany o tym, że mecz rozpoczyna się o 19:30. Jak się później dowiedzieliśmy, jako Redakcja mieliśmy w tym swój spory udział i choć lubimy robić psikusy, tym razem nie było to celowe. W drugim secie, już w pełnym składzie, gra Hydry wyglądała inaczej. ‘Bestia’ dość szybko wypracowała sobie zaliczkę 11-5, dzięki której nie miała większych problemów z tym, by wygrać tę partię do 17. Ostatnia odsłona nie przyniosła zaskakującego rezultatu. Gracze w złotych strojach pod koniec seta prowadzili 18-12 i mimo, że w końcówce pozwolili swoim rywalom na rozwinięcie skrzydeł racic to finalnie wygrali tę partię do 18. Wygrana z Dzikami była trzecim zwycięstwem z rzędu za komplet punktów. Za tydzień arcyważny mecz z MPS, który będzie miał niebagatelne znaczenie dla układu tabeli.

Chilli Amigos – Letni Mental 3-0 (21-9; 21-19; 25-23)

Ok, wiadro pomyj zostało w ostatnim czasie wylane na ‘Mentalistów’. Wiecie jak to jest, jak ktoś odwali lipę, a później trzeba nad tym przejść do porządku dziennego? Udać, że było, minęło. Zostawiamy to, co było i jedziemy dalej. W środowy wieczór Redakcja czuła ze strony ‘Mentalistów’ te spojrzenia, ale cóż mamy zrobić? Czyż nie mieliśmy racji? Czy czepialiśmy się na siłę? Dziś, dla odmiany, musimy Was pochwalić. Rzecz jasna nie za pierwszego seta, bo była to bryndza, ale drugi i trzeci set był już ‘na sztywniutko’. Jesteśmy przekonani, że gdyby Mental grał tak, jak miało to miejsce w ostatnich dwóch setach to byliby oni drużyną, która mogłaby wygrać w trzeciej lidze z każdym. Dość powiedzieć, że w środowy wieczór, przy odrobinie szczęścia mogli ‘ogolić’ Amigos. Z kronikarskiego obowiązku wspomnijmy jednak o pierwszym secie. Chill wyszło na niego tak nabuzowane jak już dawno ich nie oglądaliśmy. Zanim ‘Mentaliści’ zorientowali się, co się dzieje, ich rywale prowadzili już… 11-2! Całe szczęście dla zdrowia psychicznego graczy w niebieskich koszulkach, z czasem gra się nieco wyrównała, w efekcie czego Letni zdobył 9 oczek. Drugi set to zupełnie odmieniona drużyna ‘Mentalistów’. Wreszcie główka z logo na koszulce zaczęła pracować. Czerwony mózg zaczął wreszcie działać. Drużyna przestała popełniać proste błędy i zaczęła wreszcie grać w siatkówkę. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Aby być zupełnie uczciwym musimy wspomnieć o tym, że wynik drugiego seta nie do końca odzwierciedla jego przebieg. Chilli prowadziło w końcówce 20-15, ale po serii ataków w aut, Letni zdołał nieco zniwelować stratę. O ile pierwszy był najgorszy, drugi lepszy, tak trzeci set w wykonaniu Mentalistów był zdecydowanie najlepszy. Po bardzo wyrównanym i zaciętym boju, w końcówce mieliśmy pasjonującą grę na przewagi. Finalnie, po tym, jak piłka ześlizgnęła się po palcach rozgrywającego Mentala – Michała Mysłka, ręce w geście triumfu podnieśli gracze Amigos.

ACTIVNI Gdańsk – Team Looz 1-2 (19-21; 14-21; 21-19)

Po przegranym przez Activnych hitowym starciu z drużyną Zmieszanych przyszedł czas na kolejne, arcyważne spotkanie w ramach trzeciej ligi. Na placu boju stanęły ekipy, które przed rozpoczęciem sezonu miały wyznaczony jeden cel – awans. Choćby nie wiemy jak ACTIVNI się przed tym bronili to przed sezonem mało kto przypuszczał, że mogłoby się potoczyć inaczej. Po spotkaniach, do których doszło w obecnym tygodniu wiemy, że o zrealizowanie tego celu, będzie drużynie Artura Kurkowskiego piekielnie trudno. Przejdźmy jednak do meczu, bo w tym działo się bardzo dużo. W pierwszej odsłonie przez bardzo długi czas wydawało się, że to ACTIVNI zdołają wygrać. Od niemal samego początku drużyna Artura Kurkowskiego utrzymywała czteropunktowe prowadzenie. Taki stan trwał do momentu, w którym na tablicy wyników było 17-13. Mimo, że wydawało się to wręcz niemożliwe, do drużyny ACTIVNYCH wróciły stare demony w postaci błędów własnych. Dwa razy z rzędu cztery odbicia oraz dwa punkty Mateusza Michalskiego sprawiły, że mieliśmy remis 17-17. Był to moment, w którym Team Looz uwierzyło, że jest w stanie wygrać tę partię i tak się po chwili stało. Druga odsłona była ledwie preludium do wydarzeń z trzeciego seta. W środkowej partii dobrze grająca ekipa Team Looz nie dała większych szans swoim rywalom i zasłużenie wygrała tę partię do 14. Ostatnia odsłona sprawiła, że mówiło się o niej na wiele godzin po zakończeniu spotkania. Przez większość seta delikatną przewagę mieli gracze ACTIVNYCH. A to punkcik, a to dwa, ale finalnie doprowadziło ich to do końcówki, którą wygrali do 19. Po spotkaniu pod siatką się zakotłowało i mało brakowało do tego, byśmy zmienili nazwę na Bokserską Ligę Trójmiasta. Na przyszłość informacja dla każdego potencjalnego kogucika. W SL3 nie ma i nie będzie zgody na agresywne zachowania. W tym meczu na szczęście rozeszło się po kościach.

CTO Volley – Volley Kiełpino 3-0 (21-16; 21-15; 21-15)

Przyznamy Wam szczerze, że w pewien sposób obawialiśmy się tego spotkania. Uznaliśmy bowiem, że CTO Volley, w obecnym sezonie dość mocno ‘przetyrał’ kilku ligowych rywali. Baliśmy się o to, że znajdująca się na przedostatnim miejscu ekipa Volley Kiełpino może w środowy wieczór doznać tak dotkliwej porażki, która potencjalnie może ich zniechęcić. Po meczu, mimo że przegranym uważamy, że jest wręcz odwrotnie. Ba, powiemy więcej. Uważamy, że mecz przeciwko CTO Volley był najlepszym spotkaniem graczy z Kiełpina w obecnym sezonie. Jako ciekawostkę podamy, że po raz pierwszy w obecnym sezonie, na pozycji libero zagrała Marta Kreft. Jako, że wspominaliśmy to już wcześniej – drużyna CTO dała się poznać jako ta, która nie ma większej litości dla swoich przeciwników to próbowali oni celowaną zagrywką w jej strefę zdobyć jak największą liczbę asów. Szczerze? Wspomniana zawodniczka w tej szalenie trudnej próbie poradziła sobie bardzo dobrze. Podobnie zresztą jak cała drużyna i nie mamy tu na myśli samego przyjęcia. Świadczy o tym chociażby liczba punktów zdobytych przez zawodników z Kiełpina. Nie jest tak, że piętnaście czy szesnaście punktów w każdym secie drużyna Fabiana Polita zdobywała, bo akurat ich rywale mieli kaprys ryzykować z zagrywki. Bardzo duża część wynikała po prostu z dobrych akcji, kontr czy nieszablonowych rozwiązań. Finalnie mecz zakończył się wynikiem 3-0, ale tak jak podkreślamy – drużyna Volley Kiełpino zaprezentowała się w spotkaniu zdecydowanie lepiej niż moglibyśmy przypuszczać. Wydaje się, że od tego momentu mają realną szansę na to, by piąć się w ligowej tabeli.

Speednet 2 – Team Looz 0-3 (10-21; 13-21; 15-21)

Jako, że dziś – 14 października przypada święto oświaty i szkolnictwa wyższego Team Looz postanowiło w środowy wieczór celebrować wigilię tego wydarzenia i zabrali ‘Programistów’ na lekcję pod tytułem – jak grać w siatkówkę. Tak, Team Looz przy Speednecie w środowy wieczór wyglądał dokładnie tak, jak w popularnym serialu intelekt Profesora w porównaniu z intelektem Helsinki – dało się wyczuć różnicę poziomów. Początek meczu rozpoczął się zgodnie oczekiwaniami. Po dwunastym bloku w sezonie środkowego – Tomasza Swędy, Team Looz objęło prowadzenie 4-1. Trzy-czteropunktowa przewaga Looz utrzymywała się do stanu 12-8. Po tym czasie, gracze Radosława Sadłowskiego zrobili ‘odjazd z peronu’ zostawiając na nim osamotnionych graczy Speednetu. Wynik seta? 21-10. Druga partia była już nieco lepsza w wykonaniu ‘Programistów’, którzy zdołali ugrać trzy oczka więcej. Nie oznacza to rzecz jasna, że wygrana w secie była choć przez chwilę niewiadomą. Tuż po pierwszym gwizdku sędziego w tej partii to Team Looz objął prowadzenie i spokojnie wygrał tę odsłonę. Ostatni set był tym, w którym Speednet zagrał najlepiej, ale ponownie, jak miało to miejsce w pierwszym i drugim secie – na nic się to zdało. MVP meczu wybrany został Daniel Bąba, który przez cały mecz rozdzielał równo piłki, o czym świadczy liczba punktów zdobyta przez poszczególnych graczy.

Trójmiejska Strefa Szkód – Szach-Mat 3-0 (21-14; 21-15; 21-16)

To jest wręcz niewiarygodne. Nie wiemy nawet jak to opisać słowami. Pisaliśmy o tym wielokrotnie, ale się powtórzymy. W wielkim skrócie – Trójmiejska Strefa Szkód rozpoczęła obecny sezon bardzo słabo. Po czterech rozegranych meczach, TSS miał cztery porażki i wszyscy, łącznie z Redakcją widzieliśmy ich już w strefie spadkowej. I co? TSS postanowił wygrać pięć kolejnych spotkań. Finisz w wykonaniu ‘Tuffików’ był wręcz niewiarygodny. W ostatnim meczu rundy zasadniczej, ekipa Mateusza Woźniaka rozbiła Szach-Mat 3-0. Co więcej, styl, w którym tego dokonali był naprawdę wielki, o czym napiszemy za chwilę. Obecna sytuacja w tabeli może się jeszcze zmienić i faktycznie TSS może wylądować jeszcze na aucie, ale tak czy siak. W naszym odczuciu mogą czuć się moralnymi zwycięzcami, bowiem zrobili wszystko, by znaleźć się w grupie mistrzowskiej. Teraz karty są w rękach innych graczy. Jeśli chodzi o sam mecz to drużyna TSS-u dość szybko przejęła inicjatywę. To oni objęli prowadzenie w pierwszym secie 10-5, dzięki czemu kontrolowali przebieg gry i wygrali partię do 14. Drugi set zbytnio się nie różnił. Szach-Mat popełniał zdecydowanie większą liczbę błędów własnych od swoich rywali, w efekcie czego przegrali do 15. Liczba zepsutych piłek czy zagrywek w pewnym momencie była wręcz zatrważająca. Ostatnia odsłona do stanu 8-8 była wyrównana, ale później to będąca ostatnio w świetnej formie ekipa Trójmiejskiej Strefy Szkód wyszła na prowadzenie 14-9. Taka zaliczka pozwoliła im na spokojne dowiezienie wyniku i wygranie seta do 16. Brzmi to dość niewiarygodnie, ale po wygranej TSS wskoczył na… trzecie miejsce spychając chociażby ‘Szachistów’. Ci drudzy, pod koniec rundy zasadniczej sami nawarzyli sobie piwa. Nadal wszystko w ich rękach, ale gdyby zabrakło ich w grupie mistrzowskiej to byłaby to ogromna niespodzianka.

Team Spontan – Prometheus 2-1 (21-18; 19-21; 22-20)

Zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w zapowiedziach, po godzinie 21:00 naprzeciw siebie spotkały się drużyny, które mają obecnie pewne problemy, a nawet, nie bójmy się tego użyć – są w kryzysie. Największym problemem Spontana, rzecz jasna poza wynikami, jest absolutny brak stabilizacji w składzie. Dość powiedzieć, że z wtorkowego meczu przeciwko Dzikom ze składu wypadło trzech graczy, których zastąpiło troje zawodników, którzy we wtorek nie zagrali. Taka sytuacja w obecnym sezonie jest w zasadzie nagminna, a jak wiadomo brak stabilizacji nie sprzyja budowaniu drużyny. Jeśli chodzi o ich rywali to sytuacja wcale nie jest lepsza. Brak wyników, zdaje się że nieco gorsza atmosfera niż ta, którą pamiętamy z zeszłego sezonu czy wreszcie stosunkowo wąska kadra to główne ‘wąskie gardła’, z którymi mierzy się obecnie Prometheus. Początek meczu rozpoczął się od wyrównanej walki z obu stron, którą obserwowaliśmy niemal całego seta (7-7, 11-11 oraz 15-15). Punktem kulminacyjnym przy stanie 16-16 był skuteczny atak Jakuba Kozłowskiego, po którym nastąpił błąd w ataku Prometheusa. Dzięki temu ‘Spontaniczni’ wyszli na dwupunktowe prowadzenie, którego już nie wypuścili i wygrali seta do 18. Drugi set, podobnie jak pierwszy, był bardzo wyrównany. Niemal identyczny był w nim również epilog, w którym dla odmiany – tym razem to Prometheus zachował więcej zimnej krwi (21-19), do czego walnie przyczynili się Vladyslav Bondar oraz Igor Kazello. Ostatni set i tym razem nie zawiódł. Scenariusz w tej partii był jednak nieco inny niż w dwóch poprzednich. O ile wtedy set był bardzo wyrównany i drużyny szły ‘łeb w łeb’, tak w trzeciej partii przez bardzo długi czas wydawało się, że to Prometheus wygra (11-6 czy 17-13). Niestety dla graczy z Ukrainy, mimo naprawdę pokaźnej zaliczki, Spontan w końcówce zdołał doprowadzić do wyrównania (19-19), by po chwili wygrać partię do 20. Decydujący cios zadał Rafał Krampa, dla którego był to dopiero piąty mecz w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta.

CTO Volley – Gonito Volley 3-0 (21-11; 21-17; 21-16)

W siedzących na trybunach tygrysich łbach (głowach?) przed meczem zakiełkowała myśl. Skoro z CTO tak dobrze radzą sobie gracze Volley Kiełpino to czemu my mielibyśmy być gorsi? Cóż, wstydu nie było, myślimy że Gonito wracało z sali z podniesionymi głowami. Czy było jednak lepiej niż w przypadku Volley Kiełpino? Raczej nie. Tak czy siak, pewna parszywa seria, w której Gonito grało mecze z kosmitami dobiega końca. W przyszłym tygodniu ‘Tygrysy’ zagrają już z całkiem przyziemnym rywalem – drużyną BH Rent MiszMasz. Już dziś wiemy, że wskazanie faworyta tego spotkania nie będzie prostym zadaniem. Zanim do tego jednak dojdzie, w maksymalnym skrócie o tym, co działo się w trakcie spotkania z CTO. Mimo, że Gonito stosunkowo dobrze rozpoczęło tę partię (4-4) to z czasem rywale wymuszali na nich coraz większą liczbę błędów, przez co faworyzowana drużyna wyszła na zdecydowane prowadzenie i spokojnie wygrała tę partię do 11. W drugim secie, gracze Wojciecha Strychalskiego zagrali już zdecydowanie lepiej niż w pierwszym. Po bloku Jakuba Sulimy, gracze CTO wyszli na trzypunktowe prowadzenie 9-6, po czym nastąpiła gra punkt za punkt, co skończyło się rzecz jasna wygraną CTO do 17. W secie tym należy podkreślić naprawdę dobrą postawę graczy Gonito, którzy ‘nie obsrali zbroi’. Ostatnia odsłona to potwierdzenie tego jakże lotnego tekstu. Finalnie CTO wygrało tę partię do 16, a cały mecz 3-0.

Speednet – AVOCADO friends 2-1 (21-17; 24-26; 21-12)

Na kilka minut przed rozpoczęciem meczu ze Speednetem, gracze AVOCADO nie byli największymi szczęściarzami w sali treningowej. Wszystko za sprawą tego, że byli oni świadkami tego, w jaki sposób zaprezentowała się Trójmiejska Strefa Szkód w meczu, w których ich rywalami była ekipa Szach-Matu. W skrócie – wygrana TSS komplikowała sytuację ‘Wegan’. Aby znaleźć się w grupie mistrzowskiej, AVOCADO musiało wygrać spotkanie ze Speednetem, co umówmy się – prostym zadaniem nie było. Początek meczu rozpoczął się od prowadzenia faworyta – Speednetu (9-5). Kilkupunktowa przewaga po chwili została jeszcze powiększona (16-10), co w konsekwencji oznaczało, że emocji w tym secie już na pewno nie zobaczymy. Tych, nie brakowało za to w drugiej odsłonie. Mimo, że na początku wydawało się, że Speednet zrealizuje scenariusz z pierwszego seta (8-5) to z czasem coraz lepiej zaczynali sobie radzić ‘Weganie’, którzy doprowadzili do wyrównania 11-11. Od tego momentu do ostatniego gwizdka sędziego w tej partii mieliśmy grę punkt za punkt, którą ostatecznie na swoją stronę przechylili ‘Weganie’. Należy zauważyć, że w końcówce tej partii obie drużyny miały swoje szansę na pomyślne zakończenie, ale szczęście w tym przypadku sprzyjało ‘Weganom’. Ostatni set nie był już tym, który będziemy wspominać po latach. Szczerze powiedziawszy, najciekawszymi momentami były… kłótnie z sędzią. Jako, że Redakcja w życiu przesędziowała niemal tysiąc spotkań (piłka nożna) to uważamy, że kartka pokazana nieco wcześniej ostudziłaby niepotrzebne emocje. Finalnie skończyło się wynikiem 2-1 dla Speednetu, co umówmy się, nie satysfakcjonuje żadnej ze stron. Mimo, że przez bardzo długi czas wydawało się, że AVOCADO zagra w grupie mistrzowskiej, na finiszu zostali wyrzuceni za burtę. 

Zapowiedź – MATCHDAY #19

Środowa rywalizacja przyniesie nam kilka szalenie istotnych spotkań dla układu tabeli. W pierwszej lidze powinna rozjaśnić nam się nieco skomplikowana sytuacja, dotycząca podziału drużyn na poszczególne grupy. W trzeciej lidze, dojdzie do kolejnego hitu, w którym Activni Gdańsk podejmą Team Looz. Zapraszamy na zapowiedź środowej serii gier!

Hydra TSS Gdańsk – Dziki Wejherowo

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Sezon Jesień’21 w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta wchodzi w decydującą fazę. Po siedmiu rozegranych spotkaniach, drużyna Hydra TSS Gdańsk plasuje się na czwartym miejscu w ligowej tabeli i ma realną szansę na to, by awansować do wyższej klasy rozgrywkowej, co przecież było naturalnym celem tej drużyny. Jako, że terminarz układamy celowo w ten sposób, by teoretycznie mocniejsze drużyny spotkały się ze sobą pod koniec sezonu to można powiedzieć o pewnego rodzaju stopniowaniu trudności poszczególnych rywali. Patrząc czysto teoretycznie – przed Hydrą zaczną się prawdziwe schody. Pierwszym stopniem w drodze na szczyt będzie, nie boimy się tego napisać – rewelacja obecnego sezonu – Dziki Wejherowo. Przed sezonem, graczy w czerwonych koszulkach wielu ligowców, podobnie jak Allsix by Decathlon, upatrywało jako naturalnych kandydatów do spadku. Z perspektywy czasu można śmiało powiedzieć, że były to rozważania z tak zwanej dupy, bowiem po ośmiu rozegranych spotkaniach, ekipa Filipa Stabulewskiego znajduje się na ósmym miejscu w ligowej tabeli. Owszem, miejsce to, a w zasadzie dotychczasowy dorobek punktowy Dzików nie gwarantuje, że ekipa z Wejherowa się utrzyma, ale mówiąc wprost – zdziwilibyśmy się gdyby było inaczej. Porównując sytuację ‘Dzikusów’ do innych, drugoligowych ekip należy zauważyć, że drużyna ta, po środowym wieczorze będzie miała rozegrane spotkanie z każdym z pięciu rywali, pomiędzy którymi rozstrzygnie się kwestia mistrzostwa oraz podziału na podium. Czy Dziki w środowy wieczór ponownie pozytywnie nas zaskoczą i zdołają urwać punkt faworyzowanej drużynie? Przekonamy się niebawem!

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Chilli Amigos – Letni Mental

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Po nieudanym meczu z Craftveną, drużyna Letniego Mentala nie ma zbyt dużo czasu na rozpamiętywanie. W środę o godzinie 19:00 ‘Mentaliści’ zmierzą się bowiem z ekipą Chilli Amigos. Co ciekawe, mimo że obie drużyny rozegrały w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta sumarycznie 95 spotkań to będzie to ich pierwsze bezpośrednie starcie. Tak się bowiem składa, że dotychczas drużyny grały albo w innych ligach, albo tak jak Mental, miały półroczną przerwę w rozgrywkach. Obecnie obie drużyny zbliżają się do jubileuszowego – pięćdziesiątego spotkania w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Mimo to, w tabeli wszechczasów, zdecydowanie wyżej jest ekipa Amigos, która zdobyła łącznie o siedemnaście punktów więcej. Przed środowym meczem wszystko wskazuje na to, że przewaga ta się jeszcze powiększy. O obecnej formie Letniego Mentala napisaliśmy już bardzo wiele. Kolejnym aspektem, który sprawi że Chilli Amigos będzie chciało wygrać za komplet punktów jest to, że we wtorkowym spotkaniu pomiędzy drużynami, które podobnie jak ‘Amigos’ walczą o podium – doszło do podziału punktów. W związku z tym komplet punktów sprawi, że będą oni mieli szansę wskoczyć w tabeli na drugie miejsce. Co więcej, nie dość że drużyna musi gonić to na dodatek musi oglądać się za swoje plecy, gdzie czyha na nich Team Looz. Wydaje się, że ‘Amigos’ wykorzystali już limit potknięć. Jeśli liczą na wygraną ligi to powinni dziś wygrać za komplet punktów.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

ACTIVNI Gdańsk – Team Looz

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Dopiero co mieliśmy okazję oglądać mecz o wszystko, w którym Polacy nie mogli przegrać z Albanią, a po niespełna 24 godzinach dojdzie do kolejnego spotkania z gatunku ‘być albo nie być’.  Może się okazać, że dla drużyny, która przegra spotkanie, zabraknie miejsca w grupie walczącej o poszczególne medale. Obecnie, mimo wyższej pozycji w tabeli, w gorszej sytuacji zdają się być gracze Activnych Gdańsk. Wszystko za sprawą tego, że mają oni obecnie dwa rozegrane spotkania więcej niż ma to miejsce w przypadku ekipy Team Looz. Mimo, że w dziewięciu spotkaniach obecnego sezonu, drużyna Artura Kurkowskiego przegrała zaledwie raz, to jednak aż w czterech spotkaniach, w których wygrywali, tracili punkty. Ich sytuacji z pewnością nie poprawia absencja Jarosława Szmigielskiego, o której wspominamy stosunkowo często. O jakości, którą dawał ten atakujący, drużyna dowiedziała się w momencie, w którym gracz ten doznał kontuzji. W szeregach Activnych od tego momentu trwa szukanie jak najoptymalniejszych rozwiązań, które sprawiają, że niemal w każdym meczu poszczególni gracze występują na innych pozycjach, niż miało to miejsce poprzednio. Wydaje się, że przez te zawirowania to Team Looz będzie zdecydowanym faworytem spotkania. Gdyby obie drużyny miały spotkać się ze sobą kilka tygodni temu, bez wahania oddalibyśmy typ na Activnych. Obecnie, w naszym przekonaniu dość wyraźnym faworytem będą jednak gracze Team Looz.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

CTO Volley – Volley Kiełpino

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Nie chcielibyśmy być obecnie w skórach graczy Volley Kiełpino. Dotychczasowy bilans drużyny w stosunku do oczekiwań jest nad wyraz nieciekawy. Drużyna Fabiana Polita przegrała w obecnym sezonie sześć z siedmiu spotkań i w związku z tym zajmują oni obecnie przedostatnie – trzynaste miejsce w ligowej tabeli. Niestety, kiedy wydaje się, że gorzej być nie może, zza rogu w swoich jaskrawo pomarańczowych strojach wyłania się CTO Volley. Tak, to CTO, które ‘nie bierze jeńców’ i ogrywa wszystkich rywali, nie dając im najmniejszych szans na to, by ci wywalczyli choćby punkcik. Pisząc tę zapowiedź zastanawiamy się właściwie, czy ci goście mają w sobie odrobinę empatii i poszanowania dla bliźniego? Pisząc całkiem serio, jesteśmy tego samego zdania co Pani Agnieszka, która stwierdziła, że jako zawodnik nie chciałaby, aby jej rywale grali na pół gwizdka. Uznałaby to za brak szacunku. Cóż, nie ukrywamy, że pomiędzy meczem, do którego dojdzie na boisku numer 1a jakimś wydarzeniem historycznym szukaliśmy analogii. Musimy Was rozczarować, ale nic sensownego nie znaleźliśmy. Gdyby Volley Kiełpino zdołało wygrać z CTO Volley choćby seta, byłaby to bezprecedensowa sytuacja, którą wspominalibyśmy latami. Patrząc na wyniki obecnego sezonu mamy nieco inną skalę, ale podobne myśli mieliśmy przed meczem graczy z Kiełpina z MPS. Skoro wtedy graczom w granatowych strojach się udało to kto wie?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Speednet 2 – Team Looz

Godz.: 20:00, boisko nr 2

O godzinie 20:00 dojdzie do rywalizacji dwóch drużyn, które w obecnym sezonie walczą o zdecydowanie inne cele. Zdecydowanym faworytem pojedynku jest rzecz jasna ekipa Team Looz, dla której będzie to ósme spotkanie w sezonie Jesień’21. Jak do tej pory, ‘Czarni’ wygrali sześć spotkań oraz zanotowali jedną porażkę. Przegrana przyszła dość niespodziewanie, bo na samym początku sezonu, a na dodatek przeciwko drużynie Niepokonanych PKO Bank Polski, która w ubiegłym tygodniu wypisała się w zasadzie z walki o podium rozgrywek. Od tamtej pory Team Looz wygrywał z każdym rywalem, którego napotkał na swojej drodze. Nie inaczej było również w prestiżowym meczu, do którego doszło przed tygodniem, kiedy rywalem Looz była inna drużyna walcząca o mistrzowski tytuł – Chilli Amigos. Z pewnością wygrana ta dość wyraźnie poprawiła morale drużyny i pozwoliła uwierzyć, że w obecnym sezonie mogą oni wygrać z każdym rywali. Czy w przypadku Team Looz spełni się powiedzenie ‘do trzech razy sztuka’? Przypomnijmy, że poprzednie sezony Looz kończyli odpowiednio na szóstym i trzecim miejscu w tabeli. Obecnie wiele wskazuje na to, że zdołają oni poprawić ten wynik. Jako pierwszy z sześciu rywali, jacy zostali im do końca sezonu, na parkiecie zamelduje się ekipa Speednetu. Po udanym początku sezonu, drużyna ‘Programistów’ przegrała cztery kolejne spotkania, nie zdobywając przy tym ani jednego punktu. W przełamaniu złej passy w środowy wieczór drużynie ma pomóc pierwsza w historii kobieta na siatkarskim pokładzie Speednetu – Ewelina Dąbrowska. Cóż, zawodniczka ta z pewnością będzie miała okazję przekonać się, z jak trudnymi rywalami przychodziło mierzyć się jej kolegom z pracy.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Trójmiejska Strefa Szkód – Szach-Mat

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Czy szaleństwo, które rozpoczęło się 27 września, kiedy Trójmiejska Strefa Szkód pokonała Sprężystokopytnych będzie trwało dłużej? Przypomnijmy, że obecnie ekipa TSS-u może pochwalić się serią czterech zwycięstw z rzędu, co przecież w pierwszej lidze łatwym zadaniem nie jest. Seria ta jest tym bardziej imponująca, kiedy weźmiemy pod uwagę to, że na początku obecnego sezonu, drużyna Mateusza Woźniaka przegrała cztery spotkania. Mówiąc wprost – 23 września nikt nie dawał TSS-owi szans na to, że po rundzie zasadniczej mogą oni znaleźć się w grupie mistrzowskiej. Obecnie wydaje się, że piąte miejsce w grupie mistrzowskiej przypadnie jednej z czterech drużyn – TSS, Epo-Project AVOCADO lub Volley Gdańsk. Cała ta sytuacja przypomina w pewien sposób dość popularną zabawę z oczepin, w której na mniejszą liczbę krzeseł przypada więcej osób, które chciałyby zająć na nim miejsce. Patrząc chłodnym okiem, każdą z wymienionych drużyn czeka trudne zadanie. Jeśli chodzi o Epo to zagrają oni z Volley Gdańsk. Avocado friends zmierzy się z wiceliderem – Speednetem. Trójmiejska Strefa Szkód zmierzy się z kolei z trzecią siłą obecnego sezonu – Szach-Matem. To wszystko sprawia, że czekają nas niezwykle ciekawe rozstrzygnięcia. Jesteśmy niemal przekonani, że mający ogromną szansę na podium Szach-Mat postawi swoim rywalom niezwykle trudne warunki. Czy to pozwoli im na wygranie spotkania z odradzającą się ekipą ‘Tuffików’?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Team Spontan – Prometheus

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Po ostatnich wynikach, które osiągały obie drużyny, przychodzi czas na przełamanie. Niestety środowe spotkanie może wygrać zaledwie jeden zespół. Wygrana, bez wątpienia przydałaby się obu ekipom, bowiem kiedy weźmiemy pod uwagę poprzedni wynik to obecnie, mówienie o kryzysie nie powinno nikogo dziwić. W gorszej sytuacji są gracze Team Spontan, którzy w obecnym sezonie wygrali zaledwie jedno z sześciu spotkań. Z tego zwycięstwa nie ma się co za specjalnie cieszyć, bowiem zostało ono odniesione w meczu przeciwko drużynie, która przegrała z każdym rywalem, z którym przyszło im się zmierzyć. Dość ponurą sytuację ratuje obecnie fakt, że w trzech meczach, w których drużyna Piotra Raczyńskiego przegrywała to zdobywała jeden punkt. Dzięki temu znajdują się oni obecnie na dziesiątym miejscu w ligowej tabeli, lecz mają zaledwie jeden punkt przewagi nad przedostatnią drużyną w ligowej stawce. Nieco lepiej wiedzie się obecnie drużynie Prometheus, z którą ‘Spontaniczni’ w środę zagrają. Drużyna Mykoli Pocheniuka po ośmiu spotkaniach znajduje się obecnie na siódmym miejscu w ligowej tabeli. Niestety, mimo że do końcówki sezonu zostało jeszcze kilka spotkań to mają oni na swoim koncie większą liczbę porażek, niż miało to miejsce w poprzednim sezonie. Dodatkowo – sama gra Prometheusa jest daleka od tego, co pamiętamy z nieodległej przecież przeszłości. Która z drużyn przełamie kryzys i wygra spotkanie? Nieco większe szanse dajemy Prometheusowi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

CTO Volley – Gonito Volley

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Drugim rywalem drużyny CTO Volley w środowy wieczór będzie ekipa Gonito Volley. Jako, że chyba nikt nie ma wątpliwości co do tego, która z drużyn będzie faworytem środowej potyczki, pochylmy się na chwilę nad obecną sytuacją, w której znalazły się ‘Tygrysy’. Drużyna Wojciecha Strychalskiego przystąpi do spotkania po serii trzech porażek, która została zapoczątkowana 28 września. Co gorsze, ostatnie dwie porażki były tymi, w których Gonito nie zdobyło ani jednego punktu. Niestety, ma to bezpośrednie odzwierciedlenie w tabeli, bowiem po siedmiu spotkaniach Gonito ma dokładnie tyle samo punktów, ile znajdująca się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli drużyna BES-BLUM Nieloty. Potencjalnie, po środowym meczu ich sytuacja może być jeszcze gorsza, bowiem po pierwsze grają z CTO Volley, z którymi zdobycie jednego punktu wydaje się być zadaniem science-fiction. Kolejną kwestia jest to, że potencjalną wysoką przegraną mogą oni dość wyraźnie popsuć sobie stosunek małych punktów, co może mieć w ostatecznym rozrachunku dość istotne znaczenie. O tym, z jaką drużyną przyjdzie im się zmierzyć niech najlepiej poświadczy fakt, że ekipy w drugiej lidze nie zastanawiają się, ile z CTO przegrają lub czy uda im się urwać choćby seta. Liczy się to, ile która z drużyn zdoła zdobyć małych punktów. Jeśli chodzi o CTO to jesteśmy niemal przekonani, że po środowej serii gier, wrócą oni na pierwsze miejsce w ligowej tabeli.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Speednet – AVOCADO friends

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Obecna sytuacja w pierwszej lidze jest niezwykle ciekawa. Dotyczy to zarówno drużyny Speednetu oraz AVOCADO friends. Obie te drużyny spotkają się w środowy wieczór i nie ma co ukrywać, będzie to szalenie ważne spotkanie w kontekście dalszych losów obu ekip. Jeśli chodzi o ekipę Marka Ogonowskiego – drużynę Speednetu to przeżywają oni aktualnie swój ‘prime’ w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Drużyna, która występuje w SL3 od samego początku zajmowała w najwyższej klasie rozgrywkowej odpowiednio ósme, ósme, siódme, dziesiąte oraz w ostatnim sezonie – czwarte miejsce w lidze. Należy przy tym podkreślić, że wspomniane wcześniej miejsca dotyczyły sezonów, w których konkurencja była zdecydowanie słabsza. Dla przykładu – w pierwszym sezonie ‘Różowi’ rywalizowali bowiem z ekipami, z którymi obecnie mierzy się Speednet 2 (jak Port Gdańsk czy DNV S*M*A*S*H). Wydaje się, że punktem zwrotnym w nieciekawych do pewnego momentach wynikach był sezon Wiosna’21, w którym Speednet pokazał, że drzemie w nich ogromny potencjał i są oni w stanie rywalizować i wygrywać z każdym. Obecny sezon jest w ich wykonaniu świetny. Drużyna ‘Programistów’ znajduje się obecnie na drugim miejscu w ligowej tabeli z czteropunktową stratą do lidera. Gdy wygrają za komplet punktów z AVOCADO to z przy równej liczbie punktów ta przewaga będzie wynosiła zaledwie jeden punkt i sprawa mistrzostwa rozstrzygnie nam się w końcówce. Nie ma co wyprzedzać pewnych potencjalnych zdarzeń. Na drodze do upragnionego celu stoi niezwykle zmotywowana drużyna AVOCADO friends. Obecny sezon w wykonaniu ‘Wegan’ jest zdecydowanie lepszy, niż miało to miejsce na wiosnę. Ekipa Arka Kozłowskiego ma obecnie ogromną szansę na grupę mistrzowską. To, co w odróżnieniu od Epo czy TSS-u sprawia, że włącza nam się lampka ostrzegawcza to właśnie klasa i forma rywala, z którymi przyjdzie im się zmierzyć w środowy wieczór. Czy mimo tego, że to rywale są faworytem AVOCADO zdoła zaskoczyć?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

MATCHDAY #18

Za nami wtorkowa seria gier. W najciekawszym, hitowym starciu trzeciej ligi, górą byli Zmieszani. Drużyna Edyty Woźny w obecnym sezonie może pochwalić się niesamowitą serią ośmiu zwycięstw z rzędu. W drugiej lidze dwie kolejne wygrane dołożyła drużyna Dream Volley. Zapraszamy na podsumowanie.

Letni Mental – Craftvena 1-2 (8-21; 16-21; 21-18)

Pośmialiśmy się, chwilkę podworowaliśmy oraz poprzekomarzaliśmy się. Czas jednak na chwilę szczerości. Nie wiemy drodzy ‘Mentaliści’, co się z Wami do cholery dzieje? Gdybyście Wy byli jeszcze zawodnikami, od których nie można wymagać, machnęlibyśmy ręką tak, jak wychowawczyni wystawiając ocenę dopuszczającą największemu głąbowi w całej szkole tylko po to, by go wypchnąć i pozbyć się przez to problemu. Nie, przypadek Mentala jest zgoła inny. Mając taki skład personalny porażka w secie do ośmiu drużynie po prostu nie przystoi i nie ma tu znaczenia, czy grają oni z Craftveną, czy z liderem trzeciej ligi. Co jest w tym wszystkim najdziwniejsze – patrzymy, obserwujemy, ale za nic w świecie nie możemy skumać, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. Jakość zawodników – jest, atmosfera w drużynie – jest, wspólne treningi – są. Szczerze? Inne drużyny marzące o takich komfortowych warunkach i borykające się z różnego rodzaju problemami leją Mentala, aż ten puchnie. Wiecie, jaki  sposób na poprawę nastroju upatrzyły sobie trzecioligowe drużyny w zimny, deszczowy, październikowy dzień w pracy? Sprawdzenie terminarza i wypatrywanie w nim Letniego Mentala. Ok., nie pastwimy się już nad Mentalem. Po raz kolejny musimy podkreślić bardzo dobrą formę drużyny Craftvena. Po słabym początku sezonu przyznamy, że nie spodziewaliśmy się tego, jak ewoluuje drużyna i co więcej, w jak szybkim tempie tego dokona. Szacuneczek ludzi z Pomorza.

Dream Volley – Gonito Volley 3-0 (21-17; 21-19; 21-18)

Od początku obecnego sezonu, kiedy Dream Volley wygrywało spotkania mówiliśmy ok, fajnie, grali nieźle, ale prawdziwa weryfikacja ich umiejętności przyjdzie w kolejnym spotkaniu. Spotkania mijały, a ‘Marzyciele’ odprawiali z kwitkiem kolejnych rywali. Na rozkładzie graczy w szarych koszulkach były drużyny:  Decathlon, Dziki, MiszMasz, Volley Kiełpino. Każde z tych spotkań Dream Volley wygrywało 3-0 i zastanawialiśmy się, czy jest to w ogóle możliwe, aby w poniedziałek dołożyli dwie kolejne wygrane za komplet punktów. W typach Redakcji oraz Ekspertów wyrażaliśmy umiarkowany optymizm. Cóż, po wtorkowej serii gier jesteśmy już o wiele mądrzejsi. Dream Volley w obecnym sezonie jest naprawdę piekielnie mocny i mimo, że nie byli oni przez nas uważani za faworytów do awansu to wydaje się, że ‘Marzyciele’ mają chyba ochotę włączyć się do walki o awans. Mecz z Gonito rozpoczął się dla drużyny Mateusza Dobrzyńskiego w wymarzony sposób. Po skutecznym ataku Wojtka Kaszuby, Dream Volley objął prowadzenie 8-3. Pięciopunktowa przewaga nie pozwoliła Dream Volley na pełną kontrolę gry, bowiem po chwili Gonito zdołało doprowadzić do wyrównania 15-15. Na kilka punktów ‘Tygrysów’ – ‘Marzyciele’ odpowiedzieli w najlepszy możliwy sposób. Po czterech skutecznych atakach z rzędu Jakuba Perżyło, Dream wyszedł na czteropunktowe prowadzenie i po chwili cieszył się z wygrania seta. Drugi set był jeszcze bardziej emocjonujący niż pierwszy. Obie drużyny od początku stworzyły ciekawe i wyrównane widowisko, które zaprowadziło nas do stanu 13-13. Po tym momencie na trzypunktowe prowadzenie wyszli gracze Gonito Volley (17-14) i wydawało się, że będą oni w stanie doprowadzić do wyrównania w setach. Radość w ‘Tygrysim Obozie’ nie trwała jednak zbyt długo, bowiem Dream błyskawicznie doprowadził do wyrównania (17-17), a następnie dzięki większym jajom wygrał seta do 19. Ostatnia odsłona rywalizacji to ponownie wyrównana gra, w której ponownie końcówka należała do Dream Volley. Skill? Doświadczenie? Szczęście? Jakość? Pewnie wszystkiego po trochu.

Dziki Wejherowo – Team Spontan 2-1 (21-12; 15-21; 21-16)

Dziki się rozbestwiły. Dziki nie respektują ligowych świętości. Dziki nie mają szacunku dla starszyzny. Dziki plują na historię. Dziki są złe. Gdybyśmy naszym podsumowaniom nadawali tytuły to mielibyśmy kilka gotowców. Dziki Wejherowo, które w poprzednim sezonie rywalizowały w trzeciej lidze wychodzą na parkiet przeciwko wicemistrzowi poprzedniego sezonu i biją go w pierwszym secie do 12. Ok, wiemy że w szeregach ‘Spontanicznych’ po raz kolejny zabrakło kilku zawodników, ale jak to mówią – ‘Co dzika byka obchodzi, że się krowa cieli?’ Każda drużyna ma swoje problemy. Nikt nie pytał Dzikusów na początku sezonu co jest grane i czemu nie mają połowy watahy. Wracając jednak do meczu to ekipa z Wejherowa weszła  w niego wyważając butem racicą drzwi. Zanim się obejrzeliśmy, ‘Czerwoni’ wygrywali już 7-1, w czym spory udział miał Mateusz Węgrzynowski. Tak duża zaliczka sprawiła, że gracze z Wejherowa nie mieli większego problemu z wygraniem seta do 12. Druga odsłona należała dla odmiany – do Spontana. To ‘kolekcjonerzy niezaplanowanych chwil’ objęli na początku seta prowadzenie 10-6 i podobnie jak rywale w pierwszym secie, kontrolowali przebieg partii, dzięki czemu wygrali go do 15. Ostatnia odsłona to jednak ponowna bardzo dobra gra beniaminka drugiej ligi, która pozwoliła Dzikom na wygranie tej partii do 16, a całego meczu 2-1.

Dream Volley – BES-BLUM Nieloty 3-0 (21-14; 21-10; 21-18)

Zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w zapowiedzi mecz pomiędzy Dream Volley a Nielotami nie był hitem. Prawdę mówiąc to hitową grę widzieliśmy tylko po jednej stronie siatki. Mowa oczywiście o graczach Dream Volley, którzy nie dali swoim rywalom najmniejszych szans i zasłużenie wygrali 3-0. W trzecim secie Nieloty miały co prawda swoją małą szanse, ale no zachowajmy powagę. Z perspektywy całego spotkania Nieloty, w naszym odczuciu, na ten punkt nie zasłużyły. Jakby nie patrzeć potwierdziło się to, o czym jako Redakcja piszemy od dawna. BES-BLUM Nieloty zmaga się obecnie z największym kryzysem od momentu, w którym dołączyli oni do Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Po wtorkowym wieczorze po raz pierwszy naszła nas w ich kontekście myśl co dalej. Czy drużyna zdoła się podnieść? Czy wystartują w kolejnym sezonie? Wreszcie, czy obecny sezon nie skończy się dla nich w najgorszy z możliwych sposobów – spadkiem. Mimo, że jakiś czas temu mogło brzmieć to absurdalnie to obecnie brzmi… bardzo realnie. ‘Pingwiny’ znajdują się bowiem na dwunastym miejscu w tabeli i co tu dużo mówić. Ich obecna sytuacja jest tragiczna. Chcielibyśmy nawet ich obecnie w jakiś sposób pocieszyć, no ale kurde. Nie znajdujemy zbytnio powodów do optymizmu. Mimo kryzysu wciąż uważamy, że zza chmur wyjdzie wreszcie słońce. Byle nie w meczach z trzecioligowcami.

Eko-Hurt – Volley Gdańsk 0-3 (14-21; 16-21; 17-21)

Ostatni okres, mówiąc najdelikatniej jak się da, nie był najlepszym czasem drużyny Volley Gdańsk w historii ich występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Dość powiedzieć, że po ostatnim spotkaniu sporo mówiło się o tym, że Volley Gdańsk mógłby nawet spaść z elity. Jak widać, atmosfera z jaką do spotkania przystępowała ekipa ‘żółto-czarnych’, nie była zbyt dobra. Wtorkowe spotkanie miało być jednak inne od tych poprzednich. Zdaje się, że w ekipie Volley Gdańsk zdano sobie sprawę, że to, co w poprzednich sezonach niosło drużynę, wtedy kiedy jej nie szło to świetna atmosfera oraz wsparcie i doping kolegów przebywających na ławce. W meczu z Eko-Hurtem tego nie zabrakło. Po spotkaniu możemy śmiało napisać, że było to zdecydowanie najlepsze spotkanie ‘żółto-czarnych’ w obecnym sezonie. Volley Gdańsk zagrał wreszcie na miarę swoich możliwości. Początek meczu lepiej rozpoczęli gracze VG. Po skutecznym ataku przyjmującego – Piotra Ścięgosza, Volley objął prowadzenie 7-4. Mimo, że z czasem, po błędzie w ataku VG, Eko-Hurt doprowadził do wyrównania 9-9 to jednak druga część seta należała już do trzykrotnych mistrzów SL3, którzy wygrali go do 14. Druga odsłona była do pewnego momentu bardzo wyrównana i emocjonująca. Przy stanie 14-14 na zagrywce stanął środkowy Volley Gdańsk – Michał Pysz, który wyprowadził swoją drużynę na trzypunktowe prowadzenie (17-14). Zaliczka wypracowana w tak kluczowym momencie wystarczyła do tego, by wygrać seta do 16. W połowie ostatniego seta to ‘Hurtownicy’ prowadzili (11-10). Niestety dla nich, po długim przestoju Volley zdołał zdobyć kolejne sześć punktów, dzięki czemu na tablicy wyników pojawiło się 11-16. Pięciopunktowa zaliczka ponownie wystarczyła do tego, by wygrać seta i cały mecz 3-0. Rollercoaster emocji u ‘żółto-czarnych’ trwa. Dopiero co drużyna miała uzasadnione prawo martwić się o utrzymanie. Obecnie obmyślają oni wszystkie możliwe scenariusze do tego, by znaleźć się w grupie mistrzowskiej.

Zmieszani – ACTIVNI Gdańsk 2-1 (21-19; 18-21; 21-10)

Hit Siatkarskiej Ligi Trójmiasta nie zawiódł. Były emocje, był podział wyniku, były kontrowersje sędziowskie, długie wymiany, kapitalne obrony i kontry. Było wszystko. Mimo, że jako Redakcja jaraliśmy się spotkaniem od kilku dni to najwidoczniej nie wszyscy podzielali nasz optymizm. Jeden z graczy Zmieszanych był przed meczem tak spokojny o wynik, że postanowił sobie uciąć w domu drzemkę. Mało brakowało, aby w związku z tym, na mecz nie dotarło kilku zawodników (śpiący oraz próbujący go dobudzić). Mimo, że początek nie zapowiadał się poważnie to jednak pierwszy gwizdek sędziego sprawił, że obie drużyny odłożyły żarty na bok. W pierwszej odsłonie od początku lepiej radzili sobie Zmieszani, którzy szybko objęli prowadzenie 8-4. Mimo sporej zaliczki zaczęli oni popełniać sporo błędów własnych, przez które to rywale objęli prowadzenie 13-11. Od tego momentu, do końca seta, mieliśmy wyrównaną grę.  W samej końcówce więcej zimnej krwi zachowali Zmieszani i to oni cieszyli się z wygrania pierwszego seta. Drugi set, jak na klasyk przystało, od samego początku był bardzo wyrównany i tak jak już wcześniej wspomnieliśmy, obfitował w ciekawe akcje. W końcówce, przy stanie 18-18, trzy punkty z rzędu zdobył Mateusz Nowik, dzięki czemu ACTIVNI mogli cieszyć się z doprowadzenia do wyrównania. Cóż, trzeci set to dla Redakcji idealny pretekst do grillowanka. Mamy tu na myśli rzecz jasna ACTIVNYCH, którzy na trzeciego seta w zasadzie nie wyszli. Grając w taki sposób, przeciwko liderowi wygrać się po prostu nie da. Po bardzo dobrej grze w ostatnim secie, Zmieszani wygrali ósme spotkanie z rzędu w obecnym sezonie i pewnym krokiem zmierzają w kierunku… mistrzostwa.

Zapowiedź – MATCHDAY #18

Przed nami osiemnasty dzień meczowy. We wtorek dojdzie do dwóch – nieco wyblakłych hitów Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. W elicie, w bezpośrednim pojedynku zmierzą się dwie z trzech drużyn, które swego czasu zdobywały mistrzowskie tytuły. W drugiej lidze dojdzie z kolei do pojedynku przeżywających kryzys Nielotów z Dream Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Letni Mental – Craftvena

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Po słabym, lub jak ktoś woli – bardzo słabym początku sezonu w wykonaniu Letniego Mentala, w ostatnim czasie drużyna ‘Mentalistów’ w końcu zaczęła grać zdecydowanie lepiej. Na początku ekipa Katarzyny Wojewódzkiej zniszczyła drużynę DNV 3-0, a następnie, dość nieoczekiwanie, wygrała seta z jednym z głównych faworytów do awansu do drugiej ligi – ekipą Activnych. Mecz z Craftveną będzie odrzuceniem skrajności z ostatnich spotkań (ostatnia drużyna w ligowej stawce oraz ekipa znajdującą się prawie na samym szczycie). ‘Rzemieślnicy’ znajdują się bowiem na ósmym miejscu w ligowej tabeli. Na taki stan składają się dwa zwycięstwa oraz pięć porażek. Mimo dość nieciekawego bilansu należy podkreślić, że obecnie gra drużyny Bartka Zakrzewskiego wygląda bardzo obiecująco. Należy zauważyć, że cztery z pięciu porażek, które ma na swoim koncie Craftvena to mecze przeciwko zespołom z ‘Wielkiej Czwórki’. Mimo, że w spotkaniach zarówno z Chilli jak i Activnymi to rywale byli zdecydowanymi faworytami to Craftvena zdołała w jednym spotkaniu wygrać oraz z drugim rywalem – urwać punkt, czym sprawiła sporą niespodziankę. Patrząc na to, jak ewoluowała w ostatnim czasie dyspozycja Craftveny jesteśmy niemal przekonani, że do końca sezonu drużyna ‘Rzemieślników’ zdobędzie jeszcze sporo punktów. Wydaje się, że to właśnie oni będą faworytem wtorkowego starcia. Według nas, najbardziej prawdopodobnym wynikiem będzie podział punktów z małym wskazaniem na ‘Czarnych’.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Dream Volley – Gonito Volley

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Wtorkowe spotkania pokażą nam, który kierunek obrała ekipa Dream Volley. Wyłączając porażkę z CTO Volley, która zdaje się była i jest nieunikniona przez każdą z drugoligowych ekip, drużyna Dream Volley wygrała wszystkie spotkania i co więcej, dokonała tego w naprawdę niezłym stylu. Od początku sezonu, ekipa Mateusza Dobrzyńskiego rozprawiła się kolejno z Decathlonem, Dzikami, MiszMaszem oraz Volley Kiełpino. Każde z czterech wspomnianych spotkań kończyło się kompletem punktów zdobytych przez ‘Marzycieli’. Wydaje się, że wtorkowe mecze będą jednak nieco bardziej wymagającymi spotkaniami i niech nikogo nie zmyli miejsce w tabeli, które obecnie zajmują najbliżsi rywale Dream Volley (jedenaste oraz dwunaste). Jeśli chodzi o ekipę Gonito Volley to gracze w biało-pomarańczowych strojach są aktualnie podczas kampanii trzech spotkań z niesamowicie wymagającymi rywalami. W ubiegłym tygodniu, lepsi od Gonito okazali się gracze MPS Volley. We wtorek ‘Tygrysy’ zmierzą się z Dream Volley, natomiast jakby tego było mało, w środę ich rywalem będzie CTO Volley. Na pocieszenie Gonito powiemy, że w dalszej części sezonu zostaną im drużyny spoza pierwszej piątki, co zawsze jest jakąś pozytywną informacją. Narracja, którą powyżej zbudowaliśmy nie oznacza bynajmniej, że Gonito nie stać we wtorek na zdobycie punktu czy nawet wygranie spotkania. Kiedy zagrają na miarę swoich możliwości to stać ich na sprawienie niespodzianki i nie mamy co do tego żadnych wątpliwości.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Dziki Wejherowo – Team Spontan

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Po najlepszym spotkaniu Dzików w historii występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, gracze z Wejherowa przystąpią do ósmego spotkania w sezonie Jesień’21. Po siedmiu meczach, z których drużyna wygrała trzy, ekipa Dzików plasuje się w samym środku drugoligowej stawki. Wynik ten jest jeszcze bardziej imponujący, kiedy zobaczymy, że Dziki rywalizowały już z czterema z pięciu drużyn znajdujących się na szczycie tabeli. To z kolei oznacza, że przed zespołem Filipa Stabulewskiego jeszcze kilka spotkań, w których to oni, a nie rywale będą faworytem. O tym, jak dobrze radzą sobie obecnie Dziki niech świadczy fakt, jak radzi sobie obecnie Allsix by Decathlon, który wraz z Dzikami awansował do drugiej ligi. We wtorkowy wieczór, rywalem Dzików będzie drużyna Team Spontan, która w poprzednim sezonie zajęła bardzo wysokie – drugie miejsce. Obecny sezon już na samym początku pokazał, że nawiązanie do tamtych wyników będzie niemal niemożliwe. Jak do tej pory, ‘Spontaniczni’ wygrali zaledwie jedno z pięciu spotkań, przez co zajmują dziesiąte miejsce w tabeli. Na korzyść drużyny Team Spontan działa co prawda to, że spośród wszystkich drużyn w drugiej lidze to właśnie oni rozegrali do tej pory najmniejszą liczbę spotkań. Może się okazać, że przy równej liczbie meczów ich sytuacja w tabeli będzie już zdecydowanie inna. Nie zmienia to jednak faktu, że w pięciu meczach obecnego sezonu mają oni większą liczbę porażek niż mieli w całym sezonie Wiosna’21. Czy ‘Spontanicznych’ będzie stać na to, by pokonać rozpędzone Dziki? Cóż, do niedawna nie mielibyśmy co do tego najmniejszych wątpliwości. Czasy się zmieniły.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Dream Volley – BES-BLUM Nieloty

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Przykro się to pisze, ale po godzinie 20:30 będziemy świadkami nieco wyblakłego hitu drugoligowego. Przez bardzo długi czas wydawało się, że to Nieloty są drużyną dojrzalszą czy taką, którą stać na sukces w postaci awansu. Wiemy, że powtarzaliśmy to dziesiątki razy, ale w sezonie Jesien’20, Nieloty były o włos od tego, by awansować do elity. Ostatecznie drużyna nieznacznie przegrała mecz barażowy z Avocado friends. Sam fakt, że ‘Pingwiny’ miały okazję zagrać we wspomnianym meczu zawdzięczały między innymi zwycięstwu w meczu z Dream Volley. Uważamy, że tamten okres był najlepszym czasem drużyny Mateusza Bone w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Dla odmiany, obecnie mamy chyba najgorszy. Któż mógłby spodziewać się, że na półmetku rozgrywek Nieloty będą zajmowały dwunaste miejsce w ligowej tabeli? Obecnie zamiast na awansie, drużyna musi skupić się na tym, by nie spaść. Postawa Nielotów jest jednak swego rodzaju niespodzianką. Zrozumielibyśmy gdyby tylko przegrywali. Nie mają formy i tyle. Ci, jako jedyna drużyna potrafią jednak ograć murowanego faworyta do awansu – MPS Volley. Gdzie sens? Gdzie logika? W zupełnie innych nastrojach do spotkania przystąpią gracze Dream Volley, o czym pisaliśmy przy okazji zapowiedzi meczu z Gonito. Wydaje się, że to właśnie ‘Marzyciele’ będą faworytami spotkania, ale no właśnie. Czy Nieloty po raz kolejny udowodnią, że potrafią grać z faworytami?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Eko-Hurt – Volley Gdańsk

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Doskonale pamiętamy czasy, w których nie mieliśmy powodów do tego, by krytykować Eko-Hurt oraz Volley Gdańsk. Tak się złożyło, że z czasem skończył się ‘prime’ obu drużyn. Jako pierwsi z tym, że o drużynie czasami piszemy źle, musieli się zmierzyć ‘Hurtownicy’. Miało to miejsce w poprzednim sezonie, w którym umówmy się – gra ekipy Konrada Gawrewicza nie zachwycała. Obecnie, z nową dla siebie sytuacją musi się zmierzyć drużyna Volley Gdańsk, która swego czasu wygrała 49 spotkań z rzędu, a więc powodów do krytyki nie było zbyt wiele. O tym, że gorzkie słowa odchodzą czasem w niepamięć doskonale wiedzą gracze Eko-Hurt, których w obecnym sezonie bardzo chwalimy. W beczce miodu w ostatnim tygodniu pojawiła się łyżka dziegciu. Wszystko za sprawą przegranej z ekipą Szach-Matu. Niezależnie od tego, obecna dyspozycja ‘Hurtowników’ jest o niebo lepsza niż miało to miejsce w poprzednim sezonie. To z kolei sprawia, że to właśnie ekipę Konrada Gawrewicza upatrujemy jako faworyta spotkania. Jeśli by się tak stało i Volley przegrałoby kolejne spotkanie to sytuacja ‘żółto-czarnych’ skomplikowałaby się jeszcze bardziej. Obecnie Volley znajduje się na ósmym miejscu w ligowej tabeli i niemal na pewno zagra w grupie spadkowej. Jeśli chodzi o ‘Hurtowników’ to potencjalna wygrana sprawi, że drużyna Konrada Gawrewicza niemal na pewno zagra w grupie mistrzowskiej.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Zmieszani – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Mecz, do którego dojdzie o godzinie 20:30, będzie absolutnym hitem Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Jak do tej pory, spośród czterech drużyn (Zmieszani, ACTIVNI Gdańsk, Chilli Amigos, Team Looz) pomiędzy którymi powinna rozstrzygnąć się kwestia mistrzowska czy podział medali, doszło do zaledwie jednego spotkania (Team Looz vs Chilli Amigos). Spotkanie Zmieszanych z Activnymi będzie zatem drugim meczem pomiędzy potęgami trzeciej ligi. Co więcej, spotkają się ze sobą drużyny, które zajmują odpowiednio pierwsze oraz drugie miejsce w trzeciej lidze. W zdecydowanie lepszej sytuacji są obecnie gracze Edyty Woźny – Zmieszani. Nie dość, że drużyna mająca na swoim koncie równe sześćdziesiąt spotkań w SL3 ma o jeden punkt więcej od swoich rywali to na dodatek mają o jedno spotkanie rozegrane mniej. Obecnie obie drużyny są w zupełnie innym położeniu. Podczas, gdy od początku sezonu nie możemy się wręcz nachwalić gry Zmieszanych, tak na grę drużyny Artura Kurkowskiego stosunkowo często spadała fala krytyki. Uważamy, że nie mogło być jednak inaczej. Przypominamy, że drużyna mająca mistrzowskie aspiracje w ośmiu spotkaniach straciła już cztery oczka. Potencjalna porażka ze Zmieszanymi może sprawić, że tytuł mistrzowski może im się przytrafić, ale w jednym z mokrych snów. Niezależnie jednak od tego, w jakiej dyspozycji i z jakim bagażem problemów do spotkania przystąpią obie drużyny to z całą pewnością możemy oczekiwać, że będzie to kapitalne i emocjonujące spotkanie. Zmieszani, Activni – nie zawiedźcie nas. Nie zawiedźcie kibiców na sali czy przed monitorami. Stwórzcie prawdziwe widowisko!

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

MATCHDAY #17

Za nami siedemnasta seria gier. Swoje mecze, w drugiej klasie rozgrywkowej bez większych problemów wygrywali faworyci do podium – ZCP Gdańsk oraz MPS Volley. Najciekawszym wydarzeniem dnia okazało się spotkanie Sprężystokopytnych & Kitku z EviRentem. Zapraszamy na podsumowanie.

MPS Volley – BH Rent MiszMasz 3-0 (21-14; 21-15; 21-14)

Ojjj, pomyliliśmy się w zapowiedziach przedmeczowych. Na stronie opublikowaliśmy bowiem posta, z którego wynikało, że Redakcja przewiduje większe ciężary MPS-u w meczu przeciwko Prometheusowi niż BH Rent MiszMasz. Żebyśmy byli uczciwi. Problemów nie było ani tu, ani tu, ale jednak bardziej wymagającym rywalem okazała się ekipa  Tomasza Walaskowskiego – BH Rent. Początek meczu rozpoczął się zgodnie z planem nakreślonym przez kapitana – Jakuba Nowaka. Po dwóch atakach z rzędu ex-środkowego Grzegorza Dymińskiego, MPS objął prowadzenie 6-3. W dalszej części seta MPS kontrolował przebieg gry i nie dał swoim rywalom się zbytnio rozkręcić. W końcówce, po raz kolejny, bardzo aktywnym graczem w szeregach Miłośników Piłki Siatkowej był Arkadiusz Kowalczyk. Finalnie set ten padł łupem MPS-u 21-14. Drugi set nie zmienił zbytnio oblicza spotkania. Podobnie jak w pierwszej partii to gracze w granatowych koszulkach byli stroną dominującą i zasłużenie wygrali – tym razem do 15. Jeśli ktoś liczył na większe emocje w ostatnim secie to musiał przeżyć prawdziwy zawód. Wyrównana rywalizacja trwała do momentu, w którym na tablicy wyników pojawił się remis 7-7. Dalsza część partii to tzw. ‘odjazd’. ‘Hotelarze’ okazali się tymi spóźnialskimi, którzy zostali na peronie. Mimo to BH Rent wstydu nie przyniósł. Tak, jak pisaliśmy w zapowiedziach, przed nimi teoretycznie ‘normalniejsi’ rywale.

Allsix by Decathlon – Oliwa Team 0-3 (14-21; 22-24; 14-21)

Na kilka godzin przed meczem nie mieliśmy pewności, czy drużyna Allsix by Decathlon dotrze w poniedziałkowy wieczór na salę treningową Ergo Arena. Wszystko za sprawą potężnych problemów kadrowych, z którymi zmaga się obecnie beniaminek ligi. Mimo tego, drużyna z ulicy Kartuskiej zdołała w poniedziałkowy wieczór zebrać pięciu graczy i spróbować swoich sił przeciwko Oliwie oraz ZCP Volley Gdańsk. Umówmy się, już przed pierwszym gwizdkiem było wiadomo, jak prawdopodobnie zakończą się te spotkania. Nie oznacza to bynajmniej, że w jednym z nich zabrakło emocji. O ile w pierwszym secie nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego, tak w drugim mieliśmy prawdziwy thriller. Zanim jednak przejdziemy do najciekawszego fragmentu spotkania, z kronikarskiego obowiązku słówko o tym, co działo się w pierwszym secie. Po chwili od pierwszego gwizdka sędziego, swoją drużynę, dzięki aktywnej postawie, na przewagę wyprowadził Tomek Kowalewski (10-5). Pięć punktów z czasem stopniało do zaledwie jednego oczka (12-11), ale w drugiej części tej partii Oliwa po raz kolejny wypracowała sobie zaliczkę i spokojnie wygrała do 14. ‘Spokojnie’ jest w przypadku Oliwy słowem kluczem. To właśnie w taki sposób miał przebiegać drugi set i trzeba sobie to powiedzieć wprost – przez bardzo długi czas się udawało. W pewnym momencie na tablicy wyników pojawiło się 20-11 dla Oliwy. Któż w tym momencie pomyślał, że w dalszej części tego seta Decathlon będzie miał piłkę setową? Mimo, iż jest to nieprawdopodobne to Oliwa miała przestój dłuższy niż taksówkarz na kompletnym wypiździejewie. Ostatecznie, na całe szczęście dla siebie samych, mimo ogromnych kłopotów zdołali wygrać tę partię 24-22. Trzeci set był już setem bez historii. Grająca w piątkę drużyna Decathlonu nie była w stanie nawiązać z rywalem równorzędnej walki, przez co przegrała spotkanie 0-3.

EviRent VT – Sprężystokopytni & Kitku 2-1 (26-24; 21-17; 21-23)

Nie ukrywamy, że wobec tego spotkania nie mieliśmy zbyt wielkich oczekiwań. Ba, wstawiając na facebooka ‘plan transmisji’ złapaliśmy się na tym, że uznaliśmy, że nie będzie to zbyt ciekawe spotkanie. Jako, że konkurencja również nie była zbyt ciekawa (nie wiedzieliśmy czy Decathlon zagra, a także mieliśmy w planach transmitować przyszłotygodniowe spotkanie MPS-u), padło na ten mecz. Ku naszemu zaskoczeniu, była to doskonała decyzja. Obie drużyny stworzyły nam bowiem bardzo ciekawe i wyrównane widowisko.  Już początek meczu pokazał, że parafrazując słowa Pudziana – Sprężystokopytni – ‘tanio skóry nie sprzedadzą’. To właśnie oni w pierwszej części seta prowadzili 10-7, a następnie 15-10. Kiedy w powietrzu zaczynał unosić się charakterystyczny zapach niespodzianki, EviRent zaczął MOZOLnie odrabiać punkty. To właśnie kilka punktów będącego w bardzo dobrej dyspozycji przyjmującego – Macieja Mozola doprowadziły EviRent do wyrównania 16-16. Od tego momentu do samego końca seta mieliśmy już walkę punkt za punkt. Mieliśmy również to, co jest charakterystyczne dla Sprężystokopytnych. W końcówce to ich rywale mieli więcej szczęścia i to oni cieszyli się z wygranej pierwszego seta. Drugi set, w porównaniu do pierwszego, nie był tak emocjonujący. Obecny mistrz Siatkarskiej Ligi Trójmiasta odjechał swoim rywalom od stanu 16-16 na 19-16 i mieliśmy koniec wrażeń w tej partii. Trzeci set to jednak nawiązanie do świetnej – pierwszej odsłony. Od początku seta na jedno-dwupunktowe prowadzenie wyszli Sprężystokopytni. EviRent zdołał doprowadzić do wyrównania dopiero w połowie seta (10-10). Od tego momentu, podobnie jak to miało miejsce w pierwszym secie, mieliśmy zażartą walkę ‘łeb w łeb’, która tym razem zakończyła się punktem brązowych medalistów poprzedniego sezonu. Kto wie, być może owa końcówka będzie dla nich punktem zwrotnym? Jakby nie patrzeć. Drużyna wciąż ma duże szanse na utrzymanie.

Trójmiejska Strefa Szkód – Epo-Project 3-0 (21-14; 21-16; 22-20)

Obecny sezon w wykonaniu Trójmiejskiej Strefy Szkód to istne szaleństwo. Pozyskanie sponsora, zmiana nazwy, transfery, nowe stroje, kontuzje graczy, cztery porażki z rzędu na inaugurację sezonu, widmo grupy spadkowej. I co? Po tej wyliczance gracze Trójmiejskiej Strefy Szkód wrócili z zaświatów. Wygrana z Epo-Project była bowiem czwartym zwycięstwem z rzędu, dzięki czemu drużyna Mateusza Woźniaka wciąż ma realne szanse na to, by znaleźć się w grupie mistrzowskiej. Czy tak się stanie dowiemy się w przeciągu kilku dni. W poniedziałek ‘biało-niebiescy’ wykonali jednak swoje zadanie w 100%. Wynik 3-0 przeciwko Epo-Project jest kapitalnym rezultatem. Zarówno Redakcja, jak i Eksperci typowali bowiem, że spotkanie wynikiem 2-1 wygra ekipa z Żukowa. Aby tak się stało, Epo-Project musiałoby mieć tego dnia lepsze przyjęcie. Niestety dla nich, było zupełnie inaczej. Dość powiedzieć, że w samym pierwszym secie przyjmujący Piotr Watus miał na swoim koncie… sześć! asów serwisowych. Niech Was proszę nie zwiedzie sumaryczna liczba asów w trakcie spotkania, bowiem często było również tak, że Epo-Project w efekcie zagrywki oddawało swoim przeciwnikom piłkę za darmo, co w efekcie po chwili kończyło się punktem dla Trójmiejskiej Strefy Szkód. Patrząc na grę TSS-u nie sposób nie wysnuć wniosku, że było to ich zdecydowanie najlepsze spotkanie w obecnym sezonie, a zarazem nawiązanie do pięknych czasów, w których na widok tej drużyny przeciwnicy mieli pełne portki. Epo-Project z kolei w dwóch ostatnich meczach stracił cztery oczka i to, co do niedawna wydawało się nie do pomyślenia, może stać się realne. Może się bowiem okazać, że dla Epo zabraknie miejsca w grupie mistrzowskiej.

MPS Volley – Prometheus 3-0 (21-12; 21-11; 21-11)

Ok, przyznamy Wam szczerze, że takiego obrotu spraw nie spodziewała się nawet Redakcja, która w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, jak wyliczył Tygodnik Kibica widziała na żywo już… 1033 spotkania! Owszem, wiedzieliśmy że w spotkaniu to MPS będzie zdecydowanym faworytem, ale gdzieś podskórnie czuliśmy, że Prometheus będzie stać na to, aby swoim faworyzowanym kolegom urwać choć punkt. Nie było. I właśnie tego się kompletnie nie spodziewaliśmy, bo o ile wiedzieliśmy, że w MPS-ie kipie jakością to w życiu byśmy nie pomyśleli, że zobaczymy Prometheusa tak bezzębnego, bezradnego i tu przepraszamy – tak bezpłciowego. Jest to o tyle dziwne, że w meczach z innymi faworyzowanymi drużynami wyglądało to zupełnie inaczej. Czy to z CTO, czy z ZCP, czy wreszcie z Hydrą Prometheus potrafił pokazać przysłowiowy pazur. Zostawmy jednak graczy Mykoli Pocheniuka. Gra się bowiem tak, jak przeciwnik pozwoli, a MPS nie pozwolił swoim rywalom na zbyt wiele. Nie wiemy, czy tak dobry mecz był efektem tego, że drużyna przystąpiła do niego rozgrzana po meczu z MiszMaszem czy po prostu forma, którą obecnie osiągnęli jest już tą optymalną. Z pewnością gracze w granatowych koszulkach życzyliby sobie tego drugiego. Przed MPS-em bowiem mecze, które zadecydują o przyszłości drużyny. Jeśli uda im się utrzymać formę z poniedziałkowego wieczoru to o założone cele mogą być spokojni.

Allsix by Decathlon – ZCP Volley Gdańsk 0-3 (6-21; 12-21; 8-21)

Drugim rywalem, grającej w poniedziałkowy wieczór ekipy Allsix by Decathlon był jeden z głównych faworytów do awansu. Jako, że w spotkaniu zmierzyły się drużyny, pomiędzy którymi znajduje się aż dwanaście zespołów, wynik 3-0 dla ZCP nie może nikogo dziwić. Dodatkowo, drużyna Przemysława Wawera wyszła na to spotkanie bardzo zmobilizowana i od pierwszego gwizdka sędziego było widać, że powalczą oni o jak najkorzystniejszy stosunek małych punktów. Trzeba bowiem pamiętać o tym, że te w ostatecznym rozrachunku mogą mieć niebagatelne znaczenie dla układu tabeli. Przechodząc do samego meczu, pierwsza część seta była jeszcze tą, w której Decathlon miał kontakt ze swoim rywalem (7-4). Z czasem zarysowywała się coraz większa przewaga drużyny ZCP, która zakończyła się jedną z wyższych wygranych w obecnym sezonie (21-6). Drugi set był najlepszym fragmentem ekipy z ulicy Kartuskiej w tym meczu. Gracze Aleksandra Bochana zdołali w nim zdobyć dwanaście punktów. Ostatnia odsłona nie przyniosła sensacyjnych rozstrzygnięć. ZCP Volley Gdańsk zagrało tak, jak na zdecydowanego faworyta przystało i pewnie wygrało seta do 8. Mimo wysokiej i bolesnej przegranej Decathlonu, nie zamierzamy ich krytykować. Pomimo ogromnych problemów, drużyna stawiła się w poniedziałkowy wieczór w sali treningowej i choć była skazywana na porażkę to jednak nie oddali spotkania walkowerem. Mamy nadzieję, że podobnie będzie w trzech ostatnich spotkaniach obecnego sezonu.

Zapowiedź – MATCHDAY #17

Przed nami siedemnasta seria gier. Najważniejszym pytaniem nie jest to, która z drużyn wygra, a która niespodziewanie straci punkty. Najważniejsze jest bowiem to, czy borykający się z potężnymi problemami kadrowymi – Allsix by Decathlon stawi się w sali treningowej Ergo Arena. Zapraszamy na zapowiedź poniedziałkowej serii gier!

MPS Volley – BH Rent MiszMasz

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Drużyna MPS Volley, po raz pierwszy w historii swoich występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, rozegra dwa spotkania jednego dnia. Jak do tej pory ekipa Jakuba Nowaka rozegrała sześć spotkań, z czego pięć wygrała. Mimo, że tego bilansu drużynie MPS-u może zazdrościć większość ekip występujących w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta to jednak, Miłośnicy Piłki Siatkowej nie mogą być do końca ukontentowani takim stanem rzeczy. Wszystko za sprawą tego, że przed rozpoczęciem sezonu byli stawiani jako żelazny faworyt do awansu do pierwszej ligi. Mimo że obecnie wciąż mają na to ogromne szanse to jednak przegrana z będącą na dwunastym miejscu drużyną BES-BLUM Nieloty była dla nich ogromnym zawodem. Odpowiedź na tę porażkę przyszła jednak bardzo szybko, bowiem w kolejnym spotkaniu MPS w dobrym stylu ograł Gonito Volley. Jak będzie w poniedziałek? Pierwszym rywalem, czwartej siły obecnego sezonu będzie BH Rent MiszMasz. Dla ‘Hotelarzy’, mecz przeciwko MPS będzie ostatnim meczem z drużynami znajdującymi się obecnie w TOP5. Przypomnijmy, że mecze z CTO, ZCP, Dream Volley czy Hydrą kończyły się porażkami ‘Hotelarzy’ 0-3. Wiele wskazuje na to, że tym razem może być podobnie. Z jednej strony rozumiemy, że we wspomnianych meczach to rywale byli zdecydowanym faworytem, ale z drugiej jesteśmy przekonani, że na pięć spotkań z faworytami MiszMasz jest w stanie zdobyć chociaż punkt. Czy uda im się to w poniedziałek?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Allsix by Decathlon – Oliwa Team

Godz.: 20:35, boisko nr 1

W Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, drużyna Allsix by Decathlon rozegrała aż 62 spotkania. Pod kątem liczby rozegranych meczów, zawodnicy z ulicy Kartuskiej plasują się na ósmym miejscu spośród wszystkich 57 drużyn, które kiedykolwiek wystąpiły w SL3. Allsix wygrało 32 mecze oraz zanotowało tyle samo porażek. Historia tej ekipy sięga sezonu Jesień’19. To właśnie 2 września 2019 r., przedstawiciele sklepu sportowego rozegrali swój pierwszy mecz w SL3. Mało kto wie, ale niewiele brakowało do tego, by ekipa z ulicy Kartuskiej zagrała już w premierowym sezonie – Wiosna’19. Tak czy siak, biorąc pod uwagę również obecny sezon, Decathlon wziął udział w pięciu edycjach. Zdecydowanie najbardziej udanym był sezon Wiosna’21, w którym zajęli drugie miejsce i awansowali do drugiej ligi. Z perspektywy czasu zadajemy sobie jednak pytanie – czy aby na pewno był to ich sukces? Jesteśmy niemal przekonani, że gdyby Decathlonowi się wtedy nie udało to nie doszłoby do obecnej sytuacji. Po awansie drużyna przegrała wszystkie mecze, co spowodowało, że część graczy się zniechęciła. To niestety doprowadziło do tego, że przegrali walkowerem ostatni mecz z Prometheusem, ponieważ nie stawili się w sali. Jak będzie w poniedziałkowy wieczór? Cholera, sami chcielibyśmy wiedzieć. Życzylibyśmy sobie, aby o finalnym kształcie tabeli nie decydowało to, że jedna z drużyn postanawia zakończyć rozgrywki w ten, a nie inny sposób. Jesteśmy przekonani, że tego życzyłaby sobie również Oliwa, która w ostatnim czasie złapała naprawdę dobrą formę, którą chciałaby zaprezentować w poniedziałkowy wieczór. Czy tak będzie? Liczymy na odpowiedzialność graczy z ulicy Kartuskiej i wierzymy, że wspomniany kryzys był tylko chwilowy.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

EviRent VT – Sprężystokopytni & Kiktu

Godz.: 20:35, boisko nr 2

W ostatnim magazynie, wraz z Ekspertem – Panią Agnieszką, próbowaliśmy znaleźć odpowiedź na temat tego co dzieje się ze Sprężystokopytnymi & Kitku. Dla osób, które nie oglądały magazynu spieszymy z wytłumaczeniem, że wyrażaliśmy wielkie zdziwienie, że Sprężystokopytni nie wygrali w obecnej edycji ani jednego spotkania. Co innego gdyby prezentowali się słabo lub po prostu nie dojeżdżali jakością do tej, prezentowanej przez pozostałe drużyny. Tu jest zupełnie inaczej. Mimo, że brązowi medaliści poprzedniego sezonu przegrali w edycji Jesień’21 siedem spotkań to uważamy, że w 3-4 przypadkach byli naprawdę blisko tego, by wygrać mecz. Gdyby tak się stało to z pewnością ich optyka na bieżący sezon byłaby zupełnie inna. Sami nie wiemy czego zabrakło we wspomnianych spotkaniach. Szczęścia? Koncentracji? Zimnej krwi? Myślimy, że odpowiedzieć na to pytanie mogliby tylko sami gracze. Niestety dla nich, po serii siedmiu porażek z rzędu przychodzi czas na spotkanie, w którym to rywal będzie zdecydowanym faworytem. Jest wielce prawdopodobne, że po meczu z EviRentem nieprzerwana seria porażek zwiększy się do ośmiu. W ostatnim meczu EviRent nie dał najmniejszych szans trzykrotnemu mistrzowi Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – drużynie Volley Gdańsk. Po siedmiu spotkaniach drużyna Radka Koniecznego zajmuje pierwsze miejsce z dwupunktową przewagą nad Speednetem. To właśnie ‘Różowi’ wyrastają obecnie na najpoważniejszego kandydata do zdetronizowania EviRentu. Przypomnijmy, że Speednet wygrał ostatnie spotkanie z EviRentem, a tym samym sprawił, że EviRent musi podchodzić do kolejnych spotkań w pełni zmobilizowany. Jesteśmy niemal pewni, że w obozie ‘Niebieskich’ nie dopuszczają do myśli innego wyniku niż 3-0 nad przedostatnią drużyną w ligowej stawce.  

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Trójmiejska Strefa Szkód – Epo-Project

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Strata punktu w ostatnio rozegranym meczu przeciwko zaprzyjaźnionej drużynie – BES-BLUM Kraken Team może mieć dla Epo-Project przykre konsekwencje. Gdyby w poprzednim tygodniu ekipa z Żukowa ograła Kraken zdobywając przy tym komplet oczek, to nawet potencjalna przegrana z Trójmiejską Strefą Szkód w stosunku 0-3 sprawiłaby, że na jeden mecz przed zakończeniem rundy zasadniczej, byliby wyżej w tabeli. Niestety dla ‘Dumy Żukowa’ stało się inaczej. Kraken zdobył w meczu jeden punkt, przez co w ligowej tabeli może dojść do sporych przetasowań. O tym jak szalona jest obecnie sytuacja w pierwszej lidze niech świadczy fakt, że na grupę mistrzowską wciąż ma szansę Trójmiejska Strefa Szkód, która na inaugurację przegrała cztery spotkania z rzędu. Taka sytuacja jest możliwa dzięki trzem wygranym, które w ostatnich spotkaniach zanotował TSS, kiedy to ograł kolejno Sprężystokopytnych, BES-BLUM Kraken Team oraz AVOCADO friends. Mimo zdecydowanej poprawie wyników wydaje się, że drużyna Mateusza Woźniaka wciąż jest daleka do swojej optymalnej formy, którą pamiętamy z poprzednich edycji. Wydaje się, że prawdziwym sprawdzianem obecnej dyspozycji TSS-u będzie właśnie Epo-Project. Mimo, że obie drużyny mają na swoim koncie po kilka sezonów w najwyższej klasie rozgrywkowej, będzie to dopiero ich drugie spotkanie. Wszystko za sprawą tego, że kiedy jedni robili sobie przerwę, ci drudzy postanowili zgłosić drużynę i na odwrót. W meczu rozegranym niemal równy rok temu (12 października 2020 r.) górą była ekipa TSS-u, która wygrała 2-1. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

MPS Volley – Prometheus

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Drugim rywalem MPS-u, w poniedziałkowych zmaganiach, będzie drużyna Prometheus. Mimo, że w spotkaniu obu ekip, z którymi przyjdzie zmierzyć się drużynie Jakuba Nowaka w poniedziałkowy wieczór (BH Rent MiszMasz oraz Prometheus), górą 15 września byli ci pierwsi to jednak wydaje się, że to Prometheus będzie bardziej wymagającym rywalem. Ba, pokusilibyśmy się nawet o stwierdzenie, że w obecnym sezonie gracze Mykoli Pocheniuka będą najtrudniejszym, z dotychczasowych rywali MPS-u. Przypomnijmy, że Prometheus to drużyna, która w poprzedniej edycji zajęła w lidze wysokie – czwarte miejsce. Mimo, że w bieżącym sezonie, po siedmiu meczach ‘Niebiescy’ mają na swoim koncie tyle samo porażek co przez cały sezon Wiosna’21, to wydaje się, że w ostatnim czasie wrócili do wysokiej formy z której tę drużynę doskonale pamiętamy. Wśród czterech porażek z obecnego sezonu, aż trzy to wynik rozgrywek z ekipami z samego ligowego topu. Przy odrobinie szczęścia, drużyna Mykoli Pocheniuka mogłaby mieć o co najmniej kilka punktów więcej. Należy bowiem pamiętać o tym, że na początku sezonu, drużyna musiała sobie radzić bez ‘mózgu’ tego zespołu – rozgrywającego Antona Hukasova. Gracz ten przez wielu ligowców uznawany jest za tego, który sprawia, że przy jego boku każdy inny zawodnik daje od siebie 20% więcej. Gdy dodamy do tego, będącego w świetnej dyspozycji, atakującego – Igora Kazello oraz przyjmujących, którzy spokojnie znaleźliby miejsce w innych drugoligowych drużynach, to dochodzimy do miejsca, w którym widzimy że MPS może mieć w poniedziałek ciężary.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Allsix by Decathlon – ZCP Volley Gdańsk

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Po serii siedmiu wygranych z rzędu, drużyna ZCP Volley Gdańsk przystępuje do kolejnego spotkania w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Ich Óómym rywalem będzie Allsix by Decathlon. Przy okazji meczu Decathlonu z Oliwą szerzej omówiliśmy obecną, dość nieciekawą sytuację drużyny z ulicy Kartuskiej. Mamy nadzieje, że w poniedziałkowy wieczór nie będzie problemu i o godzinie 21:35 oba zespoły przystąpią do spotkania. Zdecydowanym faworytem zdaje się być ZCP Volley Gdańsk. Tak jak wspomnieliśmy na wstępie, drużyna Przemysława Wawera wygrała swoje wszystkie mecze i pewnym krokiem zmierza w kierunku pierwszej ligi. Spośród wszystkich rywali, z którymi miała do tej pory styczność drużyna ZCP, prawdopodobnie w poniedziałek czeka ich w teorii najłatwiejsze zadanie. Pisząc wprost – komplet punktów jest w ich przypadku absolutnym obowiązkiem. Jak do tej pory, ekipie ZCP sztuka ta udała się w sześciu meczach. W jednym spotkaniu – Volley stracił punkt w meczu z Team Spontan, choć prawdę powiedziawszy zanosiło się na to już we wcześniejszych spotkaniach. Na początku sezonu Volley Gdańsk w kilku przypadkach nie potrafił uniknąć nerwówki, która towarzyszyła im podczas meczów. To co przechodziło z innymi ekipami ze Spontanem się nie udało. Mimo to w ostatnim czasie drużyna ‘żółto-czarnych’ pokazała wreszcie moc rozbijając MiszMasz. Które oblicze drużyny zobaczymy w meczu z Allsix?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

MATCHDAY #16

Za nami kolejny dzień meczowy. Wydarzeniem środowej serii gier była czwarta porażka w sezonie, przeżywającej potężny kryzys drużyny Volley Gdańsk. Jeśli chodzi o drugą ligę – z kapitalnej strony zaprezentowali się gracze z Wejherowa, którzy rozbili ekipę Nielotów 3-0. Zapraszamy na podsumowanie!

Hydra TSS Gdańsk – Team Spontan 3-0 (21-13; 23-21; 25-23)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że to Hydra TSS Gdańsk będzie faworytem spotkania. W momencie, kiedy pisaliśmy przedmeczową zapowiedź, nie wiedzieliśmy o tym, że ‘Spontaniczni’ zagrają w meczu w sześcioro graczy. Dodatkowo, nie wiedzieliśmy że w meczu zabraknie serca drużyny – rozgrywającego Mateusza Skwarca. W związku z tym, Spontan musiał całkowicie przemodelować swoje ustawienie. Jakby tego było mało, po raz pierwszy w sezonie zagrali Jakub Kozłowski oraz Izabela Narwojsz. Złożenie tego wszystkiego do kupy sprawiało, że o zdobycz punktową w meczu było jeszcze trudniej. Przebieg pierwszego seta nie mógł zatem nikogo dziwić. Hydra dość szybko objęła prowadzenie (8-3, a następnie 13-5). W tym momencie było wiadomo, że nic szczególnego w tej partii się już nie wydarzy. Zdecydowanie więcej działo się w kolejnych odsłonach. Mimo, że drugą partię lepiej rozpoczęli gracze Sławka Kudyby (4-0) to z czasem ich rywale radzili sobie coraz lepiej, w konsekwencji czego w drugiej połowie seta zdołali doprowadzić do wyrównania (14-14). Mimo, że po chwili Hydra ponownie wyszła na prowadzenie, w końcówce po zepsutej zagrywce Hydry, Spontan miał piłkę setową. Niestety dla ‘Pomarańczowych’ to rywale w końcówce zachowali więcej zimnej krwi i wygrali tę partię. Przed trzecim setem pomyśleliśmy, że bardziej emocjonująco niż w drugiej partii być nie może. Cóż, było jeszcze lepiej. Przechodząc do brzegu. Spontan w tej partii grał bardzo dobrze przez niemal całego seta. W końcówce prowadzili nawet 20-16, ale Hydra dokonała czegoś, co wydawało się niemożliwe. Mimo kilku piłek setowych uciekli katu spod topora i wygrali seta 25-23. Jakby nie patrzeć było to bardzo ciekawe spotkanie. Spontan mimo bardzo dużych przeciwności losu był bliski tego, by sprawić niespodziankę. Hydra z kolei pokazała w końcówce prawdziwe cojones.

DNV S*M*A*S*H – ACTIVNI Gdańsk 0-3 (12-21; 15-21; 11-21)

Są takie mecze, które dla ogółu mogą wydawać się bez historii. Dla dwóch graczy, którzy obecnie bronią barw drużyny Activnych Gdańsk, był to mecz szczególny. Mowa tu o przyjmującym – Sebastianie Pietrasie oraz środkowym – Mateuszu Wiśniewskim. Przypomnijmy, że zanim tych dwóch graczy trafiło do drużyny Activnych to występowali razem w ekipie… DNV S*M*A*S*H. Co ciekawe, jak wyliczył tygodnik kibica – sumarycznie dla drużyny z ulicy Łużyckiej wspomniana dwójka zagrała aż 203 sety. Pisząc wprost. Gracze ci są bardziej kojarzeni z występów w drużynie DNV niż Activnych Gdańsk. Początek meczu rozpoczął się bardzo zaskakująco. Po dwóch asach serwisowych Adama Pestki, ataku Błażeja Burdeńskiego oraz błędu jednego z graczy Activnych – DNV prowadziło 4-0! Po chwili wszystko wróciło jednak do normy i wygrała jakość. Activni mimo słabego początku prowadzili 8-5. Co więcej, przewaga ta ich nie zaspokoiła i finalnie wygrali oni seta do 12. Druga odsłona rozpoczęła się od prowadzenia wicelidera (9-3), po którym wydawało się, że nic ciekawego się już nie wydarzy. DNV z czasem próbowało odrobić straty. Po dwóch punktach Błażeja Burdeńskiego DNV zdołało zniwelować przewagę rywali do trzech oczek (16-13). Końcówka należała jednak do ekipy Artura Kurkowskiego, która wygrała seta do 15. Trzeci set to potwierdzenie trzecioligowej hierarchii. Szybki rzut oka i wszystko było jasne. Drużyna, która walczy o awans była zdecydowanie lepsza niż drużyna, która zajmuje ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Finalnie Activni wygrali za komplet punktów i mogli z czystą głową przygotowywać się do spotkania z ‘Mentalistami’. Jeśli chodzi o ekipę DNV to zagrali oni o niebo lepsze spotkanie niż to sprzed tygodnia.

Gonito Volley – MPS Volley 0-3 (15-21; 14-21; 18-21)

W zapowiedzi przedmeczowej skupiliśmy się na najmocniejszych stronach Gonito Volley – charakterze. Wydawało nam się, że tygrysy pokażą w środowy wieczór pazur, pojadą na fantazji, dzięki czemu kto wie, być może będą w stanie zdobyć punkt z faworytem. Scenariusz ten nie wydawał nam się wzięty z czterech liter, bowiem MPS Volley w obecnym sezonie miewał swoje problemy. Cóż, po środowym wieczorze wiemy, że nasze wyobrażenie o meczu można wyrzucić do kosza. Owszem, stawialiśmy na 3-0 dla MPS-u, ale nie przypuszczaliśmy, że wygrana przyjdzie im tak łatwo. Wyłączając trzeciego seta, co i tak jest w pewien sposób naciągane, wygrana drużyny Jakuba Nowaka nie była zagrożona ani przez chwilę. Można śmiało powiedzieć, że wygrała jakość. To, że była ona po biało-niebieskiej stronie siatki, nie ma chyba nikt wątpliwości. Pierwszy set był pod kontrolą MPS-u od momentu, w którym po ataku ‘Bercika’, MPS wyszedł na prowadzenie 10-7. Przewaga ta pozwoliła Miłośnikom Piłki Siatkowej na spokojne dowiezienie wyniku do końca. W drugim secie, MPS wyszedł na prowadzenie jeszcze szybciej niż w pierwszym. Wynik 10-4 nie pozostawiał złudzeń, która z ekip jest w środowy wieczór w lepszej dyspozycji. Sensacji w tej partii nie było – MPS wygrał ją do 14. Ostatnia odsłona była nieco bardziej wyrówna,na co wskazuje wynik. Prawdę mówiąc jest to jednak teoria dość mocno naciągana. W odsłonie tej to MPS prowadził grę, dzięki czemu wyszedł na prowadzenie 19-14. W końcówce w drużynie w ich szeregi wkradła się jednak nutka nonszalancji, przez którą Gonito nadrobiło kilka punktów. Nie zmieniło to jednak obrazu meczu, w którym w pełni zasłużenie wygrali Miłośnicy Piłki Siatkowej. Sympatycy romantycznych historii o ‘kopciuszku’ podbijającym drugoligowe parkiety i spędzającym sen z powiek mocarnych drużyn, muszą odłożyć swe mokre sny na przyszłość.

ACTIVNI Gdańsk – Letni Mental 2-1 (21-9; 21-23; 21-17)

Analizując sytuację w tabeli, mecz przeciwko ‘Mentalistom’ miał być zadaniem prostym i przyjemnym. W meczu zmierzyły się bowiem drużyny znajdujące się na przeciwległych biegunach w ligowej tabeli. Podczas, gdy Activni wciąż walczą o awans to ‘Mentaliści’ są trzecią drużyną od końca. Mimo takiego zestawienia, w ostatnim czasie dało się wyraźnie zauważyć, że oba zespoły się do siebie zbliżyły. Nie mówimy tu o sytuacji w tabeli czy relacjach interpersonalnych, ale o poziomie gry. W ostatnim czasie Activni dość wyraźnie obniżyli loty, natomiast Letni Mental zaczął prezentować o wiele lepszą siatkówkę niż miało to miejsce na początku. Początek meczu należał jednak do faworyzowanej drużyny Artura Kurkowskiego, która błyskawicznie objęła prowadzenie 5-1. W momencie, kiedy Mental zbliżył się do swoich rywali na dwa oczka (9-7) nic nie wskazywało na to, jak gigantyczną przewagę pod koniec seta będzie miała ekipa Activnych. Ostatecznie, set ten zakończył się wynikiem 21 – 9. Po pierwszej odsłonie przyznamy, nie spodziewaliśmy się zbyt dużych emocji. Tych jednak nie brakowało. Drugą partię lepiej rozpoczęli ‘Letnicy’, którzy wypracowali sobie zaliczkę 8-3, a następnie 11-4. Po chwili jednak po serii sześciu błędów własnych Mentala, na tablicy pojawił się wynik 11-11 i zabawa rozpoczęła się na nowo. Szczerze powiedziawszy, zabawa obu drużyn polegała raczej na psuciu niż budowaniu, bowiem liczba błędów popełnianych po obu stronach siatki była niewiarygodna. W perspektywie całego seta więcej popełnili ich Activni Gdańsk, którzy przegrali seta po przewadze do 21. To, jakim było to rozczarowaniem dla drużyny uwieczniliśmy aparatem, co w niedzielę późnym popołudniem będzie można obejrzeć w galerii. Ostatnią odsłonę lepiej rozpoczęli Activni, którzy zbudowali sobie zaliczkę 10-4, co pozwoliło im uniknąć scenariusza z drugiego seta i wygrać seta do 17, a całe spotkanie 2-1.

ZCP Volley Gdańsk – BH Rent MiszMasz 3-0 (21-15; 21-13; 21-12)

Powiedzieć, że obecny terminarz drużyny MiszMasz nie jest zbyt korzystny to nic nie powiedzieć. W ostatnim czasie drużyna Tomasza Walaskowskiego mierzyła się z CTO Volley oraz Dream Volley. Wczoraj grała z kolei mecz z ZCP Volley, a w przyszłym tygodniu zagrają mecz z MPS-em. Dla niewtajemniczonych, krótka ściągawka. Mówimy tu o pierwszej, drugiej, czwartej oraz piątej drużynie obecnego sezonu. W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że MiszMasz chcąc sprawić niespodziankę musi wyjść na mecz jak po swoje. Wychodząc na parkiet z odpowiednim mentalem można ZCP urwać punkt, co pokazała chociażby drużyna Team Spontan. Środowy mecz rozpoczął się zgodnie z przewidywaniami – od prowadzenia ZCP Volley Gdańsk. Nie jest tak, że drużyna Przemka Wawera ‘zmiotła z planszy’ swoich przeciwników. Po prostu byli lepsi o kilkanaście procent w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. To wystarczyło, by w pierwszym secie wygrać do 15. Jeszcze lepiej ZCP zagrał w drugim secie, w którym MiszMasz było stać na urwanie trzynastu oczek. W trzecim secie, dysproporcja była jeszcze większa, bowiem MiszMasz zdobył dwanaście punktów. Jakby nie patrzeć, o środowym meczu obie drużyny powinny jak najszybciej zapomnieć. ZCP, ponieważ kolejne zwycięstwa mogą nie przychodzić im równie łatwo, MiszMasz z kolei dlatego, że niebawem przyjdą mecze, w których to właśnie oni będą faworytami.

Oliwa Team – Volley Kiełpino 2-1 (21-17; 21-15; 18-21)

Spotkanie Oliwy z Volley Kiełpino zapowiadało się na jedno z ciekawszych spotkań w środowy wieczór. Po nieudanym początku sezonu drużyny z Kiełpina, część graczy niekorzystne wyniki zrzucała na fakt, że dotychczas rywalizowali oni z ligową czołówką. Cóż, z jednej strony trudno się z tym nie zgodzić. Volley Kiełpino grało już z pierwszą, trzecią, czwartą oraz piątą drużyną z ligowej tabeli. Z drugiej strony, przedostatnie miejsce w ligowej tabeli chluby drużynie Volley nie przynosiło. Mecz z Oliwą miał być punktem zwrotnym. Przypominamy, że Oliwa zajęła w ostatnim sezonie 12 miejsce, a na dodatek to gracze z Kiełpina mieli milsze wspomnienia z bezpośredniej rywalizacji. Początek meczu był wyrównaną partią (9-9). Wraz z kolejnymi akcjami zarysowywała się przewaga Oliwy, która zdołała wyjść na prowadzenie (14-10), którego nie wypuściła już do końca, wygrywając do 17. Druga odsłona w wykonaniu drużyny Dawida Karpińskiego była jeszcze lepsza niż pierwsza. Po wyrównanej pierwszej połowie seta (8-8) na prowadzenie swoją drużynę wyprowadził będący w kapitalnej formie – Maciej Pochyluk (12-9). Posiadając trzypunktową przewagę Oliwa nie miała większych problemów z kontrolowaniem przebiegu seta i w konsekwencji wygrania go do 15.  Ostatni set rozpoczął się – a jakże – od wyrównanej walki obu drużyn (12-12). W odróżnieniu od dwóch pierwszych setów, tym razem to Volley Kiełpino zachował w końcówce więcej zimnej krwi, dzięki czemu zdołali oni wygrać do 18. Podsumowując. W całym meczu najbardziej zaskakujący był fakt, że wynik zawodów nas nie zaskoczył. Stawialiśmy na 2-1 dla Oliwy i takim też wynikiem zakończył się mecz.

BES-BLUM Nieloty – Dziki Wejherowo 0-3 (18-21; 17-21; 18-21)

Przyznamy Wam szczerze, że mieliśmy ogromny problem ze wskazaniem faworyta spotkania. Naszymi wątpliwościami podzieliliśmy się przed meczem z rozgrzewającym się sypaczem Nielotów. Wydawało nam się bowiem, że obie drużyny dysponują obecnie podobnym potencjałem. Ponadto tym, co sprawiało, że mieliśmy spory problem był fakt, że obie drużyny grają dość nieprzewidywalnie i bardzo dobre spotkania przeplatają tymi gorszymi lub tymi, w których mają oni problemy kadrowe. Jeśli chodzi o ten ostatni aspekt to żadna z ekip nie miała problemu. Dziki po raz pierwszy w historii stawiły się bardzo licznym stadem. Początek meczu rozpoczął się od prowadzenia drużyny z Wejherowa (6-3). Mimo to, po chwili Nieloty zdołały doprowadzić do wyrównania (6-6). Wyrównana walka trwała do stanu 18-18, kiedy to trzy niewymuszone błędy popełnili gracze BES-BLUM i to Dziki cieszyły się z wygrania seta. Druga odsłona, podobnie jak pierwsza, była wyrównana do pewnego momentu (14-14). Momentem przełomowym był fragment, kiedy na zagrywce stanął Maciej Iwan, który zdobył dla Dzików dwa asy serwisowe z rzędu. Dzięki nim, gracze w czerwonych koszulkach wyszli na prowadzenie 17-14, którego nie wypuścili do samego końca i wygrali do 17. Ostatni set to ctrl c + ctrl v. Wyrównana gra do momentu 15-15, po którym nastąpił odjazd Dzików i wygrana seta do 18. Podsumowując, wiedzieliśmy ze Dziki w końcu odpalą. Styl, w którym tego dokonali przerósł jednak nasze najśmielsze oczekiwania. Mimo, że Nieloty są od jakiegoś czasu w dołku to wciąż mówimy o drużynie, która co nieco w SL3 już wygrała.

BES-BLUM Kraken Team – Epo-Project 1-2 (19-21; 15-21; 22-20)

Możemy powiedzieć to oficjalnie – BES-BLUM Kraken Team gra obecnie zdecydowanie lepszą siatkówkę niż na początku obecnego sezonu. Ich problemem jest jednak to, że poziom całej ligi również poszedł bardzo w górę i jakby nie patrzeć, Kraken padł tego ofiarą. Nie można mówić, że gracze BES-BLUM się kompromitują czy przynoszą wstyd ich sponsorowi. Uważamy wręcz przeciwnie. Inne drużyny w lidze (nie chcemy wytykać palcami) powinny się od Bes-Blum uczyć wytrwałości, cierpliwości, dążenia do celu czy braku zniechęcania się. Jesteśmy niemal przekonani, że w podobnej sytuacji – 80% drużyn by się poddało. Mimo, że obecnie jest mało prawdopodobne, że Kraken zdoła się utrzymać to w oczach zawodników tej drużyny wciąż widzimy radość z gry, co nam mega imponuje. Pierwszy set meczu przyjaźni rozpoczął się od prowadzenia faworytów (Epo) 8-5. Mimo, że w dalszej części gracze z Żukowa prowadzili już 16-11 to nie ustrzegli się w końcówce nerwówki. Wszystko za sprawą tego, że Bes-Blum dzięki dobremu fragmentowi doprowadził do wyrównania 18-18. Końcówka, po bloku Adama Myślisza i zagrywce Damiana Kolki należała jednak do Epo, którzy wygrali seta do 19. Druga odsłona obyła się bez nerwówki w wykonaniu Epo-Project. Drużyna z Żukowa dość szybko wyszła na kilkupunktowe prowadzenie (11-7) i nie miała większych problemów z wygraniem seta do 15. Do pełni szczęścia, drużynie Epo brakowało ostatniego, wygranego seta. Od początku ostatniej partii na parkiecie trwała wyrównana walka. Mimo tego, po ataku Damiana Kolki na trzypunktowe prowadzenie (10-7) wysunęli się gracze Epo-Project. Drużyna Miłosza Szymczaka nie zdołała jednak zbyt długo cieszyć się z prowadzenia, bowiem po chwili podopieczni Ryszarda Nowaka doprowadzili do wyrównania 13-13. Trzynastka okazała się pechowa dla Epo, bowiem Kraken poszedł po chwili za ciosem i wysunął się na prowadzenie 17-15. Mimo, że Epo-Project zdołało doprowadzić do wyrównania to końcówka należała już do drużyny BES-BLUM, która po grze na przewagi wygrała seta do 20. Patrząc z perspektywy całego meczu, ten punkt im się zdecydowanie należał.

Volley Gdańsk – AVOCADO friends 0-3 (19-21; 22-24; 19-21)

Degrengolada Volley Gdańsk trwa w najlepsze. Gdyby zmagania w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta opisywał dziennik fakt, to prawdopodobnie powtórzyłby jedną z najgłośniejszych okładek po dwutysięcznym roku. Wstyd, żenada, kompromitacja, hańba, frajerstwo, nie wracajcie do domu. Tak. Przypominamy, że wspomniana okładka wyszła po przegranym meczu Polaków na mundialu, kiedy ich rywalem był Ekwador. Szczerze? Czy tamta dyspozycja kadrowiczów w stosunku do oczekiwań na nich narzuconych była gorsza niż to, co wyczynia obecnie najbardziej utytułowana drużyna w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta? Mamy wątpliwości. Nie mówimy rzecz jasna o samym meczu z AVOCADO. Mówimy o całokształcie. Miarą tego, jak zdziadziała nam ekipa ‘żółto-czarnych’ jest to, że po przegranym spotkaniu zawodnicy tej drużyny rozważali, z kim mogliby zagrać potencjalny baraż. Cóż, nie wiem, na czym obecnie opierają swój optymizm ‘żółto-czarni’, ale jeśli się szybko nie ogarną to kto wie, mogą spaść bezpośrednio. Wiemy, że jest to mało prawdopodobne, ale czy kilka tygodni temu było prawdopodobne to, że znajdą się oni w grupie spadkowej? Mimo, że matematycznie Volley Gdańsk ma wciąż szansę na grupę mistrzowską to chyba nie wierzą w to nawet najbardziej szurnięte osoby. Co więcej, wydaje się, że właśnie za takie myśli zamykają ludzi w zakładach. Ok, dosyć o Volley. Skupmy się na AVOCADO friends. Nie wiemy, jak potoczy się druga część sezonu dla ekipy Arka Kozłowskiego. Niezależnie od tego wyrażamy mega szacunek dla tego, czego dokonali ‘Weganie’. Droga, którą przeszli od początku poprzedniego sezonu do teraz jest wręcz niewiarygodna. Obecnie – po ośmiu meczach ekipa ‘Roślinożerców’ ma 12 oczek i istnieje duża szansa na to, że znajdą się oni w grupie mistrzowskiej.

Zapowiedź – MATCHDAY #16

Przed nami szesnasta seria gier. Ciekawie w pierwszej lidze zapowiadają się starcia będących w dolnej części tabeli AVOCADO oraz Volley Gdańsk oraz mecz przyjaźni pomiędzy Krakenem a Epo-Project. W drugiej lidze, emocji nie powinno zabraknąć w spotkaniu Dzików z Nielotami. Zapraszamy na zapowiedź.

Hydra TSS Gdańsk – Team Spontan

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Kolekcjonerzy niezaplanowanych chwil (Team SPONTAN), którzy notabene mają najdłuższy przydomek spośród wszystkich drużyn występujących w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta nie mogą mówić o tym, że obecny sezon w ich wykonaniu jest ok. Parafrazując genialny film Pulp Fiction – jest ku*ewsko daleko od ok. Dobra, trochę przesadzamy. Nie ukrywamy, że chcieliśmy przytoczyć ten fragment. Jakby jednak nie patrzeć, wciąż mówimy o srebrnych medalistach poprzedniego sezonu. Obecnie, ‘Spontaniczni’ w czterech dotychczasowych spotkaniach wygrali tylko raz (z Decathlonem). Poza meczem z drużyną z ulicy Kartuskiej ponieśli trzy porażki (z Gonito, Oliwą, oraz ZCP Volley Gdańsk). O ile za porażkę, a raczej zdobyty punkt w meczu z ZCP nie można mieć do Spontana większych pretensji, tak przegrane z Gonito czy Oliwą chluby drużynie Piotra Raczyńskiego nie przynoszą. Bilans po środowym starciu z Hydrą może być jeszcze gorszy, bo umówmy się – to drużyna Sławka Kudyby będzie faworytem starcia. Co ciekawe, dla wspomnianego kapitana, mecz ze Spontanem będzie szczególnym wydarzeniem. Przypomnijmy, że w sezonie Wiosna’20 – Sławek Kudyba bronił barw ‘Spontana’. W środowy wieczór nie będzie jednak sentymentów. Hydra niespodziewanie przegrywając z Oliwą wyczerpała margines błędów. Jeśli ekipa w złotych strojach marzy o awansie to mecz ze Spontanem powinni wygrać.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

DNV S*M*A*S*H – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Cóż to w ogóle za szalony pomysł, aby planować sobie wolne od ligi w jednym tygodniu? Na taki pomysł wpadli gracze Activnych, którzy w przeciągu najbliższych siedmiu dni rozegrają aż… cztery spotkania. W związku z tak napiętym grafikiem, drużyna Artura Kurkowskiego będzie miała wolne w tygodniu 18-22.10. Zanim jednak do tego dojdzie, przed ACTIVNYMI okres, który pokaże, czy nie ośmieszyliśmy się wskazując ich jako głównego kandydata do wygrania ligi. W ostatnim czasie, forma drużyny była delikatnie mówiąc nienajlepsza. ACTIVNI w trzech ostatnich spotkaniach tracili punkty z Portem, Craftveną oraz Bombardierami. Cóż, z której strony człowiek by na to nie spojrzał wszystko sprowadza się do absencji atakującego – Jarosława Szmigielskiego. Dopóki twórca najlepszej znanej nam aplikacji był obecny, dopóty ACTIVNI nie mieli większego problemu z wygrywaniem. Zabrakło Jarka – jest fujarka. W środowy wieczór Activni rozegrają dwa mecze i jeśli podobnie jak w ostatnich trzech pogubią punkty to być może przekreślą szanse na mistrzowski tytuł. Pierwszym rywalem spadkowicza z poprzedniego sezonu będzie drużyna DNV S*M*A*S*H.  O ile po kilku spotkaniach obecnego sezonu, drużynę można było chwalić, tak gdybyśmy byli świętym Mikołajem, drużyna DNV po meczu z Letnim Mentalem dostałaby co jedynie rózgę. Uważamy, że było to najsłabsze spotkanie drużyny DNV w obecnym sezonie. Czy w meczu z ACTIVNYMI będzie lepiej? Oby!

Typ Redakcji:  0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Gonito Volley – MPS Volley

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Po meczach z ziemianami, przed ‘Tygrysami’ prawdziwe piekło. ‘Biało-Pomarańczowa’ siła już widzi, że nadchodzi prawdziwy armagedon i tylko od nich samych zależy, czy spróbują sprostać tej sytuacji, czy grzecznie podkulą ogony i pozwolą na to, aby rywale ich zdominowali. Wydaje się, że największe szanse na punkty Gonito będzie miało wtedy, kiedy wyjdą na spotkanie z MPS jak po swoje. Gracze Wojtka Strychalskiego nie powinni zwracać uwagi na to, kto stoi po przeciwnej stronie siatki oraz zapamiętać najważniejszą lekcję z astronomii mówiącą o tym, że ‘Gwiazdy to są na niebie’. Dokładnie z takim podejściem do spotkania z MPS-em podeszli ostatnio gracze BES-BLUM Nieloty, którzy również byli skazywani na porażkę. Nie przejmując się tymi dywagacjami wyszli na parkiet i pokonali swoich utytułowanych rywali. Czy Gonito Volley ma na to szansę? Jak najbardziej. Nie wiemy, czy gracze Gonito za te słowa się nie obrażą, ale wydaje nam się, że wtedy, kiedy brakuje im umiejętności to nadrabiają charakterem. To właśnie sfera mentalna drużyny jest ich największym atutem. Kiedy rywale w naszym mniemaniu mają dużo większe umiejętności to Gonito nadrabia serduchem do walki. Przewidujemy, że w środowy wieczór będzie podobnie, ale czy to wystarczy do zdobyczy punktowej? Gdyby tak się stało to droga MPS-u do awansu czy mistrzowskiego tytułu wydłużyłaby się jeszcze bardziej. Wydaje się, że drużyna Jakuba Nowaka wykorzystała już limit potknięć. Czy aby na pewno?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

ACTIVNI Gdańsk – Letni Mental

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Każda, nawet najbardziej paskudna seria ma swój kres. Nie inaczej było w przypadku drużyny Letni Mental, która w ostatnim czasie wygrała spotkanie z drużyną DNV S*M*A*S*H i dokonała tego w naprawdę wielkim stylu. Wygrana ta była dla drużyny Mentala o tyle ważna, że zespół, biorąc pod uwagę wyniki z poprzednich sezonów, zbliżał się do serii dziesięciu porażek z rzędu, co w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta taką oczywistością nie jest. Wydaje się, że tak długa seria szybko Mentalowi się już nie przydarzy. Ponadto, trzeba podejść do sprawy uczciwie i wspomnieć, że spora część porażek o których wspomnieliśmy przydarzyła się drużynie, kiedy ta była jeszcze w drugiej lidze. To, co w środowy wieczór będzie z pewnością działało na korzyść ‘Mentalistów’ to fakt, że mogą oni przybyć na salę nieco wcześniej i zobaczyć w akcji drużynę ACTIVNYCH Gdańsk. Ci, grają bowiem w środowy wieczór dwa mecze. Pierwszym rywalem drużyny Artura Kurkowskiego będzie czerwona latarnia ligi – drużyna DNV S*M*A*S*H. Wydaje się mało prawdopodobne, żeby Activni mogliby zgubić tam punkty. Zdecydowanie większe szanse są na to w meczu z ‘Mentalistami’. Co ciekawe, będzie to drugie bezpośrednie starcie obu drużyn w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Drużyna Activnych w SL3 swój pierwszy mecz zagrała bowiem… z Letnim Mentalem. Gracze Artura Kurkowskiego nie wspominają jednak tamtego spotkania zbyt dobrze. To Mental  dość niespodziewanie wygrał spotkanie 2-1. Jak wyliczył tygodnik kibica, aż jedenastu graczy pamiętających spotkanie sprzed roku ma szansę na to, by w środowy wieczór pojawić się na parkiecie.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

ZCP Volley Gdańsk – BH Rent MiszMasz

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Dziwny jest to sezon w wydaniu graczy MiszMasz. Z jednej strony, drużyna dowodzona przez Tomasza Walaskowskiego potrafi gładko wygrać spotkanie, kiedy ich rywalem jest drużyna Prometheus czy BES-BLUM Nieloty. Z drugiej strony, kiedy wydaje się, ze ekipa będzie w stanie postawić się i zagrać dobre spotkanie z Hydrą czy Dream Volley, ci – przegrywają, nie pozostawiając po meczu zbyt dobrego wrażenia. Wydaje się, że środowe spotkanie ‘Hotelarzy’ będzie ponownie, bardzo wymagającym zadaniem. Ich rywalem będzie bowiem drużyna ZCP Volley Gdańsk, która jak do tej pory wygrała wszystkie sześć spotkań. Mimo tak kapitalnego bilansu nie oznacza to, że w ostatnim czasie nie można było dostrzec pewnych problemów, których ZCP Volley, podobnie jak inne drużyny w lidze nie mógł się ustrzec. Problemy rzecz jasna w dużej mierze związane były z brakami kadrowymi. W efekcie tego, w ostatnim spotkaniu na ‘bombie’ oglądaliśmy nominalnego libero. Tych zmian było rzecz jasna więcej, ale szerzej pisaliśmy o tym po ostatnim meczu ze Spontanem. Aby uniknąć podobnego scenariusza i potencjalnej straty punktowej, do drużyny ZCP dołączył dziś nowy gracz – Maciej Jaskólski. Problemy kadrowe nie były jedynym powodem straty punktów. Powiedzmy sobie to szczerze, w przypadku ZCP zanosiło się na to od jakiegoś czasu. Mimo, że Volley ma mocarny skład to nie jest to ekipa, z którą nie da się powalczyć. Jeśli MiszMasz nie wyjdzie na spotkanie, za przeproszeniem zesrany, jest jak najbardziej w stanie powalczyć o punkty.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Oliwa Team – Volley Kiełpino

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Patrząc na obecną sytuację w tabeli, mecz do którego dojdzie w środowy wieczór może mieć niebagatelne znaczenie dla układu tabeli drugiej ligi. Obecnie Volley Kiełpino znajduje się na przedostatnim – trzynastym miejscu. Na taki wynik złożyło się  jedno zwycięstwo odniesione w rywalizacji z Allsix by Decathlon oraz aż pięć porażek. Biorąc pod uwagę to, że drużyna Fabiana Polita ma pięć porażek w sześciu spotkaniach, a w całym poprzednim sezonie, w trzynastu meczach drużyna przegrała sześć spotkań, należy mówić o rozczarowaniu. Sytuacji ekipy z Kiełpina nie poprawia z pewnością fakt, że przed sezonem z drużyny odeszło kilku zawodników. Z drugiej strony, Volley Kiełpino dokonał kilku transferów ‘in’. Ponadto, wiedzieli oni dokładnie czego mogą się po innych drugoligowcach spodziewać.  Jedną z drużyn, która podobnie jak Volley Kiełpino rywalizowała w poprzednim sezonie w drugiej lidze była ekipa Oliwy. W jedynym dotychczas rozegranym spotkaniu pomiędzy drużynami, do którego doszło 12 lipca, górą byli gracze z Kiełpina. Niestety to, co teraz napiszemy nie spodoba się Oliwie. Wydaje nam się, że to właśnie drużyna Dawida Karpińskiego jest faworytem spotkania. Czemu miałoby się w takim razie im to nie spodobać? Wszystko za sprawą tego, że gracze z serca Gdańska zazwyczaj mają wyniki odwrotne do tych z zapowiedzi.  Czy w środowy wieczór zdołają oni przerwać w końcu tę klątwę?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

BES-BLUM Nieloty – Dziki Wejherowo

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Wiemy, że po przeczytaniu tej zapowiedzi, podobnie jak my nie będziecie mogli uwierzyć. Jak dowiedziała się nieoficjalnie Redakcja – w środowy wieczór Dziki Wejherowo mają stawić się w hali Ergo Arena w dziesięciu graczy. Przyznamy szczerze, że umknął nam moment, w którym gracze w czerwonych koszulkach dopisali tych wszystkich zawodników. O tym, że sytuacja ta jest co najmniej dziwna niech świadczy fakt, że dotychczasowy rekord frekwencji w meczach ligowych Dzików to… siedmiu graczy. Przed meczem z Nielotami do stada dołączył nowy odyniec – Piotr Leśniewski. Bezpośrednie spotkanie pomiędzy drużynami zapowiada się pasjonująco. Obie drużyny w sześciu rozegranych dotychczas spotkaniach mają identyczną liczbę zdobytych punktów, przez co sąsiadują ze sobą w tabeli. Dodatkowo, obie drużyny są na fali wznoszącej. Ostatnie mecze, obie ekipy dość nieoczekiwanie wygrywały. Dziki uporały się z Oliwą, natomiast Nieloty ograły jednego z faworytów do awansu – MPS Volley. Która z drużyn wygra starcie? Cóż, nie mamy nawet jakiegokolwiek odniesienia do rysu historycznego, no bo powiedzmy sobie szczerze. Czy ktoś z Was słyszał o pojedynku Dzika z Pingwinem? Takie atrakcje tylko w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Przypominamy, że na ten event nie ma biletowanych miejsc. Jeśli jednak nie możecie wybrać się na halę, zapraszamy na naszą transmisję na oficjalnym kanale SL3. Pierwsze PPV jest za free. Kolejne pojedynki (Pingwiny vs Tygrysy, Dziki vs Hydra itd) będą już płatne (żart). Pisząc już całkiem serio, wygrana pozwoli odetchnąć z ulgą i oddali zwycięską drużynę od meczów w przyszłym sezonie przeciwko… Wilkom.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

BES-BLUM Kraken Team – Epo-Project

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Mało kto wie, ale drużyny Kraken Team z Epo-Project łączy więcej niż mogłoby się wydawać. Jakby nie patrzeć, środowe spotkanie kreuje nam się jako mecz przyjaźni. Trudno w pierwszej lidze zestawić ze sobą dwie inne ekipy, które darzą się tak wielkim szacunkiem oraz sympatią jak ma to miejsce w przypadku tych dwóch zespołów. Wszystko zaczęło się dobrych kilka lat temu, kiedy w drużynie Epo-Project występował Dariusz Brose. Ówczesny libero wraz z obecnym kapitanem Krakena założyli później nieistniejącą już drużynę Gaspol Gdańsk. Kiedy startowaliśmy z Siatkarską Ligą Trójmiasta przyjaźniący się gracze obu drużyn znaleźli swoje miejsce w dwóch innych ekipach, które spotkają się ze sobą w środowy wieczór. Na przestrzeni sezonów poszczególni gracze migrowali jednak pomiędzy drużynami. Dodatkowo, chłopaki z Krakena wspierali swoich przyjaciół w Żukowskiej Lidze Siatkówki. Tyle z historii. Ta w środowy wieczór może zostać napisana na nowo, bo jeśli Epo-Project wygra spotkanie a umówmy się – wiele na to wskazuje to może to być przysłowiowy gwóźdź do trumny drużyny BES-BLUM Kraken Team. Drużynie Ryszarda Nowaka będzie bowiem niezwykle trudno odmienić losy obecnego sezonu, jeśli przegrają siódme spotkanie z rzędu. Cóż, nigdy nie byliśmy w takiej sytuacji i ciężko nam powiedzieć czy na miejscu Krakena chcielibyśmy otrzymać decydujący cios od ‘Braci’ czy jednak od całkiem obcej drużyny.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Volley Gdańsk – AVOCADO friends

Godz.: 21:00, boisko nr 3

W ostatnim czasie o grze Volley Gdańsk padło tyle przykrych słów, że nie wiemy, czy nad drużyną ‘żółto-czarnych’ jest się sens dalej znęcać. Z drugiej strony, o pewnych sprawach trzeba mówić głośno. Na trzy kolejki przed zakończeniem rundy zasadniczej, trzykrotny mistrz Siatkarskiej Ligi Trójmiasta zajmuje… ósme miejsce. Gdyby któryś z kibiców SL3 zapadł rok czy dwa lata temu w śpiączkę, po czym się przebudził i zobaczył tabelę pierwszej ligi, mogłoby to być dla niego równie szokujące jak to, że wokół niego wszyscy ludzie w szpitalu noszą maseczki. Mimo, że jest to jednak mało prawdopodobny scenariusz to nie możemy wykluczyć tego, że Volley Gdańsk znajdzie się w przyszłym sezonie w… drugiej lidze. Ktoś, kogo szokują te słowa opiera się jednak na tym, że wciąż mówimy o wielkiej marce. Uważamy, że nie ma się co oglądać do tyłu i trzeba się skupić na tym, co jest tu i teraz. Teraźniejszość wygląda tak, że ‘żółto-czarni’ zmierzą się z AVOCADO, które znajduje się w tabeli nad Volleyem. Jeśli mecz wygrają ‘Weganie’ to w obozie Volley zrobi się naprawdę gorąco. Scenariusz, w którym to AVOCADO wygra mecz nie jest naciągany. Przypomnijmy, że ‘Weganie’ na tle Szach-Matu czy EviRentu zaprezentowało się lepiej niż Volley Gdańsk. Czy to oznacza, że zdołają oni wygrać spotkanie? Wydaje nam się, że mimo sporych problemów, które nękają Volley Gdańsk to właśnie ‘żółto-czarni’ wygrają spotkanie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2