Kategoria: Bez kategorii

Zapowiedź – MATCHDAY #29

Wyłączając dzień przeznaczony na baraże oraz mecz gwiazd, przed nami przedostatni dzień meczowy w sezonie Jesień’21. Jako, że sytuacja dotycząca mistrzostwa, awansów oraz spadków nie jest jeszcze rozstrzygnięta, czeka nas szalenie ciekawy wieczór. O ile sytuacja w pierwszej oraz drugiej lidze się nie wyjaśni, tak z całą pewnością poznamy mistrza w trzeciej lidze. Zapraszamy na zapowiedź!

Eko-Hurt – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 19:00, boisko nr 1

O godzinie 19:00, do swego przedostatniego spotkania w sezonie Jesień’21 przystąpią drużyny Eko-Hurt oraz Trójmiejska Strefa Szkód. Obecnie obie ekipy wciąż mają realną szansę na to, aby rzutem na taśmę wskoczyć na podium rozgrywek. Z pewnością o zrealizowanie tego celu byłoby znacznie łatwiej, gdyby obie drużyny nie przegrały ubiegłotygodniowego spotkania z Szach-Matem. Przypomnijmy, że ‘Hurtownicy’ przegrali to spotkanie 0-3. Nieco lepiej poszło Trójmiejskiej Strefie Szkód, która przegrała 1-2. Takie wyniki sprawiły jednak, że ‘Szachiści’ na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu wypracowali sobie nad poniedziałkowymi rywalami sporą zaliczkę. Czy w poniedziałkowy wieczór ‘Hurtownikom’ lub TSS-owi uda się zniwelować tę stratę? Dużo zależy od tego, jaki wynik osiągnie Szach-Mat w konfrontacji z wiceliderem – Speednetem. Zanim jednak do tego dojdzie, Eko-Hurt po raz drugi w obecnym sezonie zmierzy się z TSS-em. Przypomnijmy, że w rundzie zasadniczej, górą byli gracze Eko-Hurt, którzy gładko wygrali 3-0. Trzeba jednak zauważyć, że do tamtego spotkania doszło 22 września czyli w momencie, kiedy ‘Trójmiejscy’ przeżywali prawdopodobnie największy kryzys od momentu dołączenia do Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Wobec faktu, że w ostatnim czasie ich forma jest zdecydowanie lepsza niż wówczas, a Eko-Hurtu wręcz przeciwnie, spodziewamy się, że to gracze w niebieskich barwach będą nieznacznym faworytem spotkania. Tak czy siak, obie drużyny powalczą w poniedziałek o pełną pulę. Podział punktów nie będzie bowiem satysfakcjonował żadnej ze stron.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Gonito Volley – Volley Kiełpino

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Dla jednych i dla drugich jest to najważniejszy mecz sezonu i nie mamy co do tego żadnych wątpliwości. W końcówce sezonu sytuacja wygląda tak, że Gonito ma o dwa punkty więcej niż Volley Kiełpino, przy jednym spotkaniu rozegranym mniej. To może nie mieć żadnego znaczenia w momencie, w którym ‘Tygrysy’ wygrają spotkanie. Okazuje się bowiem, że dzięki zdecydowanie lepszemu bilansowi małych punktów, potencjalna wygrana Gonito sprawi, że ich najbliższy rywal – Volley Kiełpino zakończy sezon niżej w tabeli. Jeśli chodzi o drużynę Volley Kiełpino to w poniedziałkowej konfrontacji powinni oni sięgnąć po komplet oczek. Gdyby jednak to się graczom Fabiana Polita nie udało i wygraliby ‘tylko’ 2-1 to aby uniknąć bezpośredniego spadku musieliby w kolejnym meczu – z Prometheusem sięgnąć po co najmniej jedno oczko. To wszystko sprawia, że spotkanie pomiędzy Gonito a Volley Kiełpino będzie prawdopodobnie jednym z najciekawszych wydarzeń sezonu Jesień’21. Która z drużyn zwycięży? 21 czerwca, jeszcze w sezonie Wiosna’21, górą byli gracze Volley Kiełpino, którzy pewnie wygrali 3-0. Obecnie drużyna Fabiana Polita nie jest jednak tak mocna, jak była wówczas. Wydaje się, że pomimo niemałego kryzysu, który przeżywają obecnie gracze Gonito to właśnie oni będą faworytem spotkania. Gdyby udało się im wygrać za komplet punktów, zdołaliby oni uniknąć nawet spotkania barażowego. Jak widać, stawka meczu, do którego dojdzie o godzinie 19:00 jest ogromna.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Wilki Północy – Niepokonani PKO Bank Polski

Godz.: 19:00, boisko nr 2

O godzinie 19:00 rozpocznie się ostatnie spotkanie w grupie ‘C’ w trzeciej lidze. Teoretycznie obie drużyny mogą w tabeli zamienić się jeszcze miejscami. Aby tak się stało, Niepokonani PKO Bank Polski musieliby wygrać mecz 3-0, a na dodatek różnica w małych punktach musiałaby być naprawdę duża. To z kolei sprawia, że taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Inna kwestia jest taka, że w naszym odczuciu to Wilki Północy będą faworytem poniedziałkowego starcia. Przypomnijmy, że w pierwszym spotkaniu obu drużyn, do którego doszło 21 września, górą byli gracze z Północy, którzy wygrali 2-1. Co ciekawe, była to pierwsza wygrana Wilków Północy w historii występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W ostatnim czasie dało się usłyszeć, że Wilki przed kolejnym sezonem w SL3 zamierzają zmienić nazwę drużyny. Oznacza to, że poniedziałek będzie dla nich ostatnią okazją do tego, by wygrać i spiąć klamrą pewną historię drużyny. Do samego spotkania obie ekipy przystąpią po porażkach, które odniosły w poniedziałkowej rywalizacji z Portem Gdańsk. Co ciekawe obie drużyny kończyły spotkanie z takim samym wynikiem 1-2. Wiadomo, że mecz meczowi nierówny, ale w związku z tym liczymy na to, że w poniedziałkowy wieczór będziemy świadkami wyrównanego spotkania.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Prometheus – Volley Kiełpino

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Dla drużyny Volley Kiełpino, spotkanie z Prometheusem będzie drugim meczem w poniedziałkowy wieczór. Czy będzie również tym, które będzie decydował o tym, czy drużyna Fabiana Polita utrzyma się w lidze? Jest taka możliwość. Ten scenariusz szerzej opisaliśmy przy okazji zapowiedzi spotkania Volley Kiełpino z Gonito Volley. W wielkim skrócie – gdy Volley Kiełpino wygra z Gonito 2-1 to aby nie spaść bezpośrednio z ligi, w meczu z Prometheusem będą potrzebowali jednego punktu. To rzecz jasna nie będzie łatwym zadaniem. W ostatnim spotkaniu, drużyna Mykoli Pocheniuka niespodziewanie wygrała z Dzikami Wejherowo 3-0! Dzięki zwycięstwu, ‘Niebiescy’ przesunęli się w tabeli na ósme miejsce i istnieje realna szansa na to, że swoją sytuację jeszcze poprawią. Aby tak się stało, muszą oni ograć graczy z Kiełpina i zdobyć przy tym komplet punktów. Ciekawostką, o której mało kto wie, poza zainteresowanymi jest to, że w Żukowskiej Lidze Siatkówki barw Volley Kiełpino broni… kapitan Prometheusa – Mykola Pocheniuk. W tym miejscu chcielibyśmy uciąć wszelkie spekulacje, które potencjalnie mogłyby się pojawić. Jako Redakcja jesteśmy niemal przekonani, że Prometheus podejdzie do spotkania na 100% swoich możliwości i nie będzie tu mowy o ‘odpuszczaniu’. Inną kwestią pozostaje to, że w obecnym sezonie te możliwości są mniejsze niż miało to miejsce na wiosnę. Dużo w przypadku drużyny zza Buga zależy od tego, czy nie będą mieli problemów kadrowych.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Sprężystokopytni & Kitku – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Przysłowiowe ‘5 minut temu’ wydawało się, że sytuacja w grupie spadkowej jest już mniej więcej jasna i klarowna. Sytuacja ta zmieniła się w Dzień Niepodległości,  w który Sprężystokopytni & Kitku przegrali spotkanie z AVOCADO friends i co gorsze, nie zdobyli przy tym nawet punktu. To, wobec wygranej Epo-Project z BES-BLUM Kraken Team w stosunku 3-0 oznaczało, że Sprężystokopytni & Kitku nie nacieszyli się zbyt długo z ósmego miejsca w lidze i po jednym dniu ponownie spadli na dziewiątą lokatę. Ta, jak powszechnie wiadomo sprawia, że drużyna, która na koniec sezonu się tam znajdzie, spadnie bezpośrednio do drugiej ligi. Jako, że w poniedziałkowy wieczór swoje ostatnie mecze w sezonie Jesień’21 stoczą zarówno Sprężystokopytni, jak i Epo-Project to już za kilka godzin rozstrzygnie się, która z ekip spadnie z ligi, a która zagra w barażach. Obecnie gorszą sytuację w tabeli mają Sprężystokopytni, którzy tracą do Epo jeden punkt. Ale czy ich sytuacja aby na pewno jest gorsza? Wydaje się, że w porównaniu do graczy z Żukowa to ‘Niebiescy’ mają teoretycznie łatwiejszego rywala. Bes-Blum Kraken Team w obecnym sezonie nie wygrał ani razu i jest mało prawdopodobne, aby miało się to zmienić w poniedziałkowy wieczór. Z drugiej strony, drużyna Ryszarda Nowaka w obecnym sezonie ‘kradła’ punkty już trzem rywalom. Czy gracze Ryszarda Nowaka pomogą swoim przyjaciołom z Epo-Project utrzymać im się w lidze?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Epo-Project – AVOCADO friends

Godz.: 20:00, boisko nr 2

O godzinie 20:00, na sąsiednich boiskach (1 oraz 2) dojdzie do dwóch spotkań, które zadecydują o tym, która z drużyn (Epo-Project lub Sprężystokopytni & Kitku) spadnie do drugiej ligi, a która zagra w meczu barażowym o utrzymanie. Szerzej całą sytuację opisaliśmy przy okazji zapowiedzi Sprężystokopytnych & Kitku z Bes-Blum Kraken Team. Jako Redakcja zastanawiamy się obecnie nad tym, która z dwóch drużyn ma lepszą sytuację. Zestawiamy ze sobą argumenty za oraz przeciw obu drużyn i do cholery… sami nie wiemy. Dużo w tym wszystkim będzie zależało od podejścia oraz dyspozycji rywali zagrożonych ekip. Trzeba zauważyć to, że los obu drużyn – BES-BLUM Kraken Team oraz AVOCADO friends jest już przesądzony. Ci pierwsi, po trzech sezonach spędzonych w elicie się z nią żegnają. Ci drudzy – AVOCADO friends mają już zapewnione utrzymanie, co biorąc pod uwagę ostatnie sezony taką oczywistością nie było. Czy obie drużyny znajdą w sobie pokłady mobilizacji, by postawić się swoim przeciwnikom? Gdyby ‘Weganie’ walczyli obecnie o utrzymanie to nie mielibyśmy wątpliwości co do tego, która z drużyn byłaby faworytem. Jako, że są już pewni utrzymania to stawiamy, że spotkanie w stosunku 2-1 wygra Epo-Project. Czy taki wynik da Epo utrzymanie? Cóż, może się okazać, że o utrzymaniu będą decydować… małe punkty.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Chilli Amigos – Zmieszani

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Nie będziemy się bawili we wstępy. Jeśli Zmieszani wygrają za komplet punktów to zostaną Mistrzem trzeciej ligi w sezonie Jesień’21. Cel, mimo że tak blisko, jest równocześnie tak daleko. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, ze grając pod tak wielką presją, pod jaką będą grali Zmieszani, nietrudno o wpadkę. Owszem są faworytem i to murowanym. Pytaniem, które od wielu lat nurtuje Panią Agnieszkę i zmieniają się tylko bohaterowie tych rozważań to to, czy Zmieszani nie obsrają w poniedziałkowy wieczór zbroi? Co ciekawe, drużyna Edyty Woźny miała rozegrać mecz z Chilli już w ubiegły poniedziałek. Na skutek prośby Team Looz, która została zaaprobowana przez ‘Amigos’ to Team Looz zagrał ze Zmieszanymi i finalnie wygrał spotkanie 2-1. Mimo, że jedna z najbardziej doświadczonych ekip z całej ligowej stawki przegrała spotkanie to punkt zdobyty w konfrontacji z Looz sprawia, że obecnie wszystko w ich rękach. Zastanawiamy się, jak do poniedziałkowej potyczki podejdą ‘Papryczki’. W głowie wciąż mamy ubiegłotygodniowe spotkanie Chilli z Team Looz, kiedy to nie zaprezentowali nadzwyczajnej woli walki. Przez długie fragmenty tamtego spotkania wyglądali tak, jakby trzecie miejsce w lidze ich w zupełności satysfakcjonowało. Czy wobec tego, że ich sytuacja po poniedziałkowym spotkaniu nie ulegnie żadnej zmianie zdołają się zmobilizować i zagrać dobry mecz? Czy witający się już z gąską Zmieszani wykoleją się przed samą metą? Z pewnością będzie to niezwykle ciekawe spotkanie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

ZCP Volley Gdańsk – Hydra TSS Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Po jedenastu spotkaniach ZCP Volley Gdańsk stało się niemal jasne, że drużyna Przemysława Wawera awansuje do wyższej klasy rozgrywkowej. W ostatnim czasie, drużyny będące niżej w tabeli mimo wciąż dużych matematycznych szans, zaczęły mówić o walce o trzecie miejsce. Z czego to wynika? Cóż, jest chyba jasne, że z siły czy to CTO czy ZCP. Dość powiedzieć, że dwie wymienione przed chwilą drużyny są jedynymi ekipami w sezonie Jesień’21, które jak do tej pory nie przegrały. Patrząc jednak na tabelę to ZCP zajmuje drugie miejsce, a to za sprawą tego, że w trzech meczach ich rywale zdołali urwać im po punkcie. Sztuki tej dokonały drużyny: Team Spontan, MPS Volley czy ostatnio Dream Volley. Czy uda się to również Hydrze? Cóż, wydaje nam się, że jest to mało prawdopodobne. Obecnie ‘Bestia’ nie walczy już o wyższe miejsce. Ponadto, nie mogą oni również spaść niżej. Sezon Jesień’21 kończą na piątym miejscu, co biorąc pod uwagę przedsezonowe założenia można uznać za porażkę. Takie, a nie inne wyniki sprawiły, że w drużynie wyraźnie siadło morale, co widzimy choćby po frekwencji w ostatnich spotkaniach. Czy mimo tego, Hydra zdoła w poniedziałek pokusić się o niespodziankę? Jeśli ZCP chce wygrać ligę to najbliższe spotkanie muszą wygrać i to najlepiej za komplet punktów.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Speednet – Szach-Mat

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Wydaje się mało prawdopodobnym scenariuszem, że obu drużyn, które po godzinie 21:00 staną do walki na boisku nr 3, mogłoby zabraknąć w ostatecznym rozrachunku na podium. Obecna sytuacja w tabeli wygląda tak, że Szach-Mat zajmuję drugą lokatę. Tuż za nimi, z jednopunktową stratą plasuje się Speednet. W przypadku ‘Różowych’ możemy mówić o pewnego rodzaju rozczarowaniu. Wszystko za sprawą tego, że gracze Speednetu w trakcie sezonu pokazali, że są w stanie powalczyć nawet o tytuł mistrzowski. Kiedy okazało się, że sztuka ta się nie uda, można było wysnuć wniosek, że w sumie drugie miejsce też będzie ok. Tymczasem, w ostatnim tygodniu wyprzedzili ich gracze Szach-Matu, co oznacza, że Speednet zajmuje obecnie trzecie miejsce. Z tego miejsca mogą oni się co prawda wspiąć wyżej, ale równie dobrze mogą na finiszu rozgrywek spaść jeszcze niżej, co biorąc pod uwagę to, o czym pisaliśmy wcześniej, można by uznać za katastrofę. Co by nie mówić. Punkty w meczu z Szach-Matem będą im potrzebne jak tlen. Złą wiadomością dla ‘Programistów’ jest to, że w podobnej sytuacji są ‘Szachiści’. Jeśli drużyna Dawida Kołodzieja wygra ze Speednetem i zdobędzie przy tym komplet punktów to kto wie, być może uda im się nawet wygrać ligę. To jednak mało prawdopodobny scenariusz, gdyż poza wygraną ze Speednetem i EviRentem ci ostatni musieliby przegrać również z Eko-Hurtem. Niezależnie od tego Szach-Mat, podobnie jak Speednet, może za chwilę znaleźć się zarówno w niebie lub piekle.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

MATCHDAY #28

Za nami czwartkowa seria gier, po której kilka z drużyn zakończyło zmagania w sezonie Jesień’21. W pierwszej lidze, po imponującym zwycięstwie z będącą na fali ekipą Sprężystokopytnych, utrzymanie zapewniła sobie drużyna AVOCADO friends. To sprawiło z kolei, że ‘Niebieskich’ w tabeli przeskoczyła ekipa Epo-Project. Zapraszamy na podsumowanie

Bombardierzy – Craftvena 2-1 (21-15; 16-21; 21-10)

W ostatnim meczu ligowym w sezonie Jesień’21 obie drużyny musiały grać w osłabionym składzie. Z pewnością na taki stan rzeczy wpłynęło to, że wielu graczy, w związku ze świętem, zaplanowało sobie urlopy. W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy, że to Bombardierzy będą faworytem spotkania. Już w pierwszym secie, drużyna nieobecnego w czwartkowy wieczór – Dawida Piankowskiego pokazała, która z ekip jest faworytem spotkania. Chwilę po pierwszym gwizdku sędziego, Bombardierzy objęli prowadzenie 6-2. Kilkupunktowa przewaga wypracowana na początku seta pozwoliła Bombardierom trzymać swoich rywali na bezpieczny dystans i spokojnie wygrać do 15. Losy rywalizacji zmieniły się w drugiej odsłonie. W drużynie Craftveny coraz lepiej wyglądała współpraca rozgrywającego – Krzysztofa Lewandowskiego z kolegami z drużyny. To zaowocowało tym, że to ‘Rzemieślnicy’ szybko objęli prowadzenie w secie 6-1, a następnie przez większość partii kontrolowali poczynania na boisku. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set. Do niego, drużyna Bombardierów przystąpiła w osłabionym składzie, na co wpływ miała kontuzja Rafała Wróblewskiego odniesiona pod koniec drugiej partii. Mimo tych przeciwności losu to właśnie mikstowy skład był stroną dominującą. Kiedy po ataku Krzysztofa Górznego, Bombardierzy objęli prowadzenie 10-4 stało się jasne, że krzywda im się w czwartkowy wieczór już nie stanie. Ostatecznie Bombardierzy po raz trzeci z rzędu ogrywają swoich przeciwników 2-1. Co ciekawe, tradycja dotycząca tego, że w bezpośrednim starciu obu drużyn dochodzi do podziału punktów została zachowana.

Sprężystokopytni & Kitku – AVOCADO friends 0-3 (17-21; 16-21; 14-21)

Ostatnie dni nie mogły się ułożyć lepiej dla Sprężystokopytnych & Kitku. Przypomnijmy, że ostatnie dwa spotkania ‘Niebieskich’ zakończyły się ich pewnymi wygranymi za komplet punktów. Szczególnie ważnym wydarzeniem było spotkanie z Epo-Project, po którym drużyna Kacpra Goszczyńskiego uciekła ze strefy spadkowej. W czwartkowy wieczór, Sprężystokopytni mieli również szansę na to, by uciec z miejsca barażowego. Wszystko, co musieli zrobić to wygrać za komplet punktów z AVOCADO. Przyznamy, że taki scenariusz wydawał nam się bardzo prawdopodobny. Wszystko za sprawą tego, że ‘Niebiescy’ byli ewidentnie na fali. Avocado friends z kolei przystępowało do spotkania po porażce z Volley Gdańsk. Gdy zebraliśmy to do kupy wychodziło na to, że to Sprężystokopytni mogą wygrać mecz. Zupełnie inny plan na wieczór mieli ‘Weganie’. Mimo tego, po wyrównanym początku (6-6) to Sprężystokopytni & Kitku wyszli na dość znaczące prowadzenie (13-8). Pomimo pięciopunktowego prowadzenia w stosunkowo późnej fazie seta, w ich grze coś się zacięło. Chwilę słabości rywali błyskawicznie wykorzystali ‘Weganie’, którzy po kilku punktach Miłosza Bazylińskiego czy Oleksandra Chapovskiya doprowadzili do stanu 16-16, a następnie objęli prowadzenie i wygrali partię do 17. Z pewnością wypuszczenie zwycięstwa z rąk, bo tak trzeba określić to, co wydarzyło się w pierwszej odsłonie, nie podziałało dobrze na drużyna Kacpra Goszczyńskiego. W efekcie tego w drugiej, a następnie w trzeciej partii, nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki z ‘Weganami’, dzięki czemu ci drudzy zapewnili sobie utrzymanie w elicie. Brawo!

Allsix by Decathlon – BES-BLUM Nieloty 1-2 (11-21; 18-21; 22-20)

Mimo, że dwa tygodnie temu niemal wszyscy byli przekonani o tym, że Decathlon nie stawi się na meczu ci, pomimo powszechnie znanych problemów kadrowych się pojawili i co więcej, zagrali bardzo dobre spotkanie. Zanim jednak gracze z ulicy Kartuskiej się rozegrali, na parkiecie rządziła jedna drużyna – BES-BLUM Nieloty. Po wyrównanym początku 5-5 to Nieloty przejęły inicjatywę. Po chwili na tablicy wyników mieliśmy już 12-6 i w zasadzie emocje w pierwszej partii były już zakończone. Zdecydowanie ciekawiej zaczęło się robić od drugiego seta. Po wyrównanym początku (7-7) to Decathlon po dwóch blokach z rzędu Kamila Durnakowskiego wyszedł na trzypunktowe prowadzenie (10-7). Po chwili jednak Nieloty zdołały doprowadzić do wyrównania 13-13 i po chwili po skutecznym ataku oraz zagrywce Mateusza Polowca objęli prowadzenie 17-14. Trzypunktowa zaliczka wystarczyła do tego, by wygrać tę partię i w konsekwencji cały mecz. Taki wynik, o czym pisaliśmy już w zapowiedziach gwarantował Nielotom utrzymanie. To z kolei sprawiło, że ich koncentracja w trzecim secie nieco spadła. Nie ma co jednak umniejszać drużynie Allsix by Decathlon, która zagrała bardzo dobrą partię. Z perspektywy czasu, ekipa może żałować, że tak to się wszystko potoczyło. Gdyby nie problemy kadrowo-organizacyjne to z taką grą, jaką zaprezentowali w trzeciej odsłonie z Nielotami, mogliby się spokojnie utrzymać. Fakty są jednak takie, że po sezonie w drugiej lidze, Allsix by Decathlon spada do trzeciej.

Dziki Wejherowo – Prometheus 0-3 (20-22; 27-29; 19-21)

Dość niespodziewanie, spotkanie pomiędzy Dzikami Wejherowo a Prometheusem stało się najciekawszym meczem rozgrywanym w czwartkowy wieczór. Wystarczy szybki rzut okiem na rozkład punktów w poszczególnych setach, aby domyślić się, jak ciekawe widowisko oglądaliśmy. Do spotkania drużyna Prometheus przystępowała już w szerszym składzie niż miało to miejsce w środowy wieczór z Oliwą. Początek spotkania z Dzikami rozpoczął się idealnie dla ekipy zza Buga. Przewaga 7-1 wypracowana na początku seta zdawała się być wystarczającą do tego, by spokojnie wygrać tę partię. Z czasem jednak Dziki zaczęły konsekwentnie gonić swoich rywali i sztuka ta udała się po ataku niezawodnego Adama Śliwińskiego, po którym był remis po 16-16. Od tego momentu do samego końca mieliśmy wyrównaną walkę, którą na swoją korzyść, po walce na przewagi rozstrzygnęli gracze w niebieskich koszulkach. Drugi set przejdzie do historii najciekawszych partii w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Wpływ na taki stan rzeczy ma gra na przewagi, która trwała do stanu 29-27 dla Prometheusa. Co ciekawe, w trakcie seta żadna z drużyn nie zdołała choćby na chwilę wypracować sobie trzypunktowej zaliczki. Ostatnia odsłona, a jakżeby inaczej, również była bardzo wyrównana i emocjonująca. Finalnie partię tę wygrali gracze Mykoli Pocheniuka i dzięki kompletowi oczek wskoczyli oni na ósme miejsce w ligowej tabeli, dzięki czemu perspektywa na obecny sezon jest już zupełnie inna.

Bombardierzy – Activni Gdańsk 0-3 (14-21; 14-21; 11-21)

Ligowe ostatki, dla obu drużyn przypadły na Dzień Niepodległości. Fakt ten postanowiło wykorzystać kilku kibiców Bombardierów, którzy zagrzewali swoją drużynę do tego stopnia, że więcej osób od tego, co dzieje się na samym parkiecie, obserwowało to, co dzieje się na trybunie. Skupiając się jednak na wydarzeniach sportowych to Bombardierzy do ostatniego spotkania w sezonie Jesień’21 przystąpili w pięcioro graczy. Wszystko za sprawą tego, że w końcówce meczu z Craftveną kontuzji kolana doznał Rafał Wróblewski. To z kolei sprawiło, że o wygraną z ACTIVNYMI zrobiło się jeszcze trudniej. Już na początku meczu, ACTIVNI zdołali wypracować sobie zaliczkę 6-1. Mimo tego, po chwili rywal wyrównał na 6-6, lecz był to krótkotrwały zryw. Po kilku skutecznych atakach Nazara Krutskevycha, ACTIVNI wyszli na prowadzenie 14-10 i nie forsując zbytnio tempa, dowieźli wygraną do końca. Drugi set rozpoczął się od prawdziwego show kapitana ACTIVNYCH, który po kapitalnej serii na zagrywce, wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 8-2. Tak duża przewaga na początku seta zwiastowała, że nie będzie to zbyt wyrównana i emocjonująca potyczka. ACTIVNI, podobnie jak miało to miejsce w pierwszym secie, pewnie wygrali do 14. Jeszcze lepiej były drugoligowiec poradził sobie w trzecim secie. W pewnym momencie ACTIVNI prowadzili już (13-4) i w powietrzu unosił się charakterystyczny zapach ligowego wpier*olu. Finalnie, Bombardierzy zdołali uciułać kilka oczek więcej, przez co rozmiary porażki nie były aż tak dotkliwe.

BES-BLUM Kraken Team – Epo-Project 0-3 (14-21; 17-21; 11-21)

Pierwszoligowe szaleństwo w obecnym sezonie nie ma końca. Szczerze, to nie przypominamy sobie podobnych emocji na zakończenie sezonu. Mówimy tu rzecz jasna o grupie spadkowej. Jeszcze kilkanaście godzin temu pisaliśmy o tym, że do Żukowa wjechał kondukt pogrzebowy. Obecnie wygląda to tak, że ten pomylił chyba drogę, bowiem obecnie w Żukowie trwa… wesele. Jeśli dobrze kojarzymy to nieco ponad 2000 lat temu na świecie był gość, który również umarł, by po chwili zmartwychwstać. Epo-Project przez wiele osób było już skreślane i wytykane palcami jako ci, którzy za chwilę pierwszą ligę będą oglądać jedynie zza kotar, grając derby z Kiełpinem. Po czwartkowych spotkaniach sytuacja się zmieniła. Nie dość, że Epo-Project wygrało spotkanie i zdobyło przy tym komplet punktów to na dodatek, ich główny rywal w walce o utrzymanie – Sprężystokopytni & Kitku przegrał mecz  z AVOCADO friends. Jako, że nic tak nie cieszy Polaka jak porażka bliźniego, w obozie Epo zapanował po czwartku ogromny entuzjazm. Obecnie sytuacja wygląda tak, że mają oni jeden punkt przewagi nad rywalem. Niestety dla siebie mają o wiele trudniejszych rywali, gdyż zmierzą się z AVOCADO. Sprężystokopytni & Kitku zmierzą się z kolei z… BES-BLUM Kraken Team. Co ciekawe w zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na pierwszy mecz Krakena z Epo, w którym gracze z Żukowa stracili punkt, od czego zaczęły się ich problemy. Obecnie los Epo, ponownie leży w rękach graczy Ryszarda Nowaka.

Zapowiedź – MATCHDAY #28

W Święto Niepodległości, zmagania w sezonie Jesień’21 zakończy kolejne pięć drużyn. Zdecydowanie najciekawiej powinno być w grupie spadkowej w pierwszej lidze. Po pasjonującej końcówce w wykonaniu Sprężystokopytnych mecz, w którym ‘Niebiescy’ mogą uciec z zagrożonej strefy. Zapraszamy na zapowiedź czwartkowej serii gier!

Bombardierzy – Craftvena

Godz.: 19:30, boisko nr 3

O godzinie 19:30 do ostatniego spotkania w sezonie Jesień’21 przystąpią gracze Craftveny. Przypomnijmy, że ‘Rzemieślnicy’ do grupy ‘B’ wskoczyli rzutem na taśmę. Obecnie, niezależnie od tego, jak potoczy się ich najbliższe spotkanie, nie mają już szansy na poprawę swojej sytuacji w tabeli. Biorąc pod uwagę to, że ostatni sezon ‘Rzemieślnicy’ kończyli na piątym miejscu, obecnie możemy mówić o pewnej stabilizacji. Należy pamiętać bowiem o tym, że w obecnym sezonie w trzeciej lidze grało 12, a nie 10 drużyn, jak miało to miejsce na wiosnę. Wydaje się, że stale rosnąca forma Craftveny daje im realną szansę na to, aby w przyszłym sezonie nawiązali do najlepszego sezonu w ich wykonaniu. Przypomnijmy, że w edycji Wiosna’20 drużyna Bartka Zakrzewskiego otarła się o podium rozgrywek. Jeśli mówimy o rosnącej formie, nie sposób nie zatrzymać się przy drużynie Bombardierów. Obecny sezon, nie mamy co do tego wątpliwości, jest najlepszym w wykonaniu drużyny Dawida Piankowskiego, odkąd pojawili się oni w SL3. Jesteśmy niemal przekonani, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i w kolejnym sezonie Bombardierzy będą w stanie powalczyć o podium rozgrywek. Obecnie mikstowy skład walczy o to, aby na finiszu ligi wskoczyć na czwarte miejsce. O tym, czy tak się stanie, dowiemy się za kilka godzin.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Sprężystokopytni & Kitku – AVOCADO friends

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Brakuje nam pozytywnych słów, by zdefiniować to, co dzieje się obecnie wokół drużyny Sprężystokopytnych & Kitku. W zasadzie 200 słów, które mniej więcej przeznaczamy na każdą zapowiedź mogłyby stanowić hasła typu: ‘kiedy walczysz, walcz do końca’ itd. Droga, którą przebyli ‘Niebiescy’ wymyka się spoza jakichkolwiek ram logiki. Co więcej, wydaje się, że ucieczka ze strefy spadkowej nie nasyciła odpowiednio brązowych medalistów poprzedniego sezonu. Okazuje się bowiem, że jeśli dziś wygrają oni z ‘Weganami’ i zdobędą przy tym komplet oczek to obie drużyny, na jedną kolejkę do końca, będą miały dokładnie taką samą liczbę punktów. To oznacza z kolei, że do dosłownie ostatniego gwizdka w sezonie Jesień’21 będą się ważyły losy utrzymania. Obecnie sytuacja ‘Wegan’ nie jest jeszcze taka, po której należałoby ‘bić na alarm’. Drużyna Arkadiusza Kozłowskiego na dwie kolejki przed końcem sezonu ma o pięć punktów przewagi nad strefą bezpośredniego spadku natomiast, tak jak wspominaliśmy wcześniej – trzy nad strefą barażową. Przypomnimy, że to właśnie ‘Weganie’ oraz Port Gdańsk mają największe doświadczenie w grach barażowych, w których występowali dwukrotnie. Obecnie, z całą pewnością możemy powiedzieć, że drużyna będzie chciała uniknąć tego scenariusza. Wydaje się bowiem, że w tym sezonie druga liga była najmocniejsza odkąd nastąpił podział na poszczególne ligi. Wiele osób, niezależnie od tego, które z drużyn zagrają w barażu, postawi na drugoligowców.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Allsix by Decathlon – BES-BLUM Nieloty

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Do grona czterech drużyn, które zakończyły już zmagania w sezonie Jesień’21, jako pierwsi dołączą gracze Allsix by Decathlon oraz trzecioligowej Craftveny. O tym, jaki był to sezon w wykonaniu drużyny Allsix by Decathlon, każdy doskonale wiedział. Drużyna kilkukrotnie przegrywała swoje mecze tylko dlatego, że nie była w stanie zebrać się na spotkanie. Można śmiało powiedzieć, że padli oni ofiarą tego, że już na samym początku zapełnili oni niemal wszystkie dostępne miejsca w składzie. Kiedy na początku sezonu wyniki nie były takie, na jakie liczyli gracze z ulicy Kartuskiej, część zawodników zrezygnowała z udziału w lidze. To z kolei sprawiło, że kapitan drużyny – Aleksander Bochan miał niekiedy do dyspozycji 3-4, czasami 5 graczy. Wiadomo, że trudno budować na tym drużynę, a jeszcze trudniej osiągać jakiekolwiek wyniki. Z drugiej strony, sytuacja ta nauczyła nas nowego doświadczenia. Aby uniknąć podobnego scenariusza, w kolejnych edycjach planujemy wdrożyć systemowe rozwiązania, które sprawią, że o pozycji w tabeli będą decydowały wyłącznie wyniki osiągane na parkiecie. Tak czy siak, z informacji zaczerpniętej u kapitana Decathlonu dowiedzieliśmy się, że w czwartkowy wieczór stawią się oni na sali by zagrać. Kto wie – być może będzie to pożegnalny mecz z Siatkarską Ligą Trójmiasta. Rywalem Decathlonu będzie ekipa BES-BLUM Nieloty, która przegrała co prawda środowe spotkanie z Hydrą, ale w obecnym tygodniu niemal zagwarantowała sobie utrzymanie. Do 100% pewności ‘Pingwinom’ brakuje wygrania jednego seta w dwóch meczach i wszystko wskazuje na to, że dojdzie do tego już w czwartkowy wieczór.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Dziki Wejherowo – Prometheus

Godz.: 20:30, boisko nr 1

W czwartkowy wieczór, drużyna Dzików Wejherowo przystąpi do ostatniego spotkania w sezonie Jesień’21. Jako, że będzie to ich ostatni mecz, czas na małe podsumowanie. Gracze z Wejherowa w obecnym sezonie wygrali aż siedem z dwunastu spotkań. Wydaje się, że gdybyśmy mieli zrobić ranking wszystkich 36 pod kątem pozytywnych zaskoczeń oraz największych rozczarowań w sezonie Jesień’21 to drużynę Dzików uplasowalibyśmy w ścisłej czołówce drużyn, które zaskoczyły na plus. Obecny sezon w wykonaniu Dzików pokazał innym trzecioligowcom, że dobra gra na zapleczu elity nie jest czymś niemożliwym do zrealizowania. To, jak doskonale pamiętamy w przypadku innych drużyn, nie zawsze było oczywistością. Niestety miało to takie konsekwencje, że drużyny, które awansowały do wyższej klasy rozgrywkowej nie chciały w niej grać. Wracając do meczu z Prometheusem, będzie to pierwsze spotkanie obu drużyn na parkietach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Gdyby jakiś czas temu ktoś zapytał nas o to, która z drużyn wygra spotkanie, bez wahania wskazalibyśmy na Prometheusa. Obecnie również nie mamy wątpliwości, ale w naszych oczach faworytem i to dość wyraźnym będą Dziki. Sezon dla graczy Prometheusa jak to się mówi – ‘do zapomnienia’.  Wydaje się, że przed kolejnym sezonem, Mykola Pocheniuk musi wzmocnić nieco skład. Umówmy się. Chcąc walczyć o coś więcej niż utrzymanie ‘Niebiescy’ nie mogą pojawiać się na meczach w piątkę.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Bombardierzy – ACTIVNI Gdańśk

Godz.: 20:30, boisko nr 1

W święto Niepodległości zostaną zakończone zmagania w grupie ‘B’. O ile drużynę, która finalnie zajęła szóste miejsce w lidze już poznaliśmy, tak kwestia czwartego oraz piątego miejsca jest wciąż zagadką. Obecnie dwa punkty przewagi mają ACTIVNI. Trzeba wziąć jednak pod uwagę to, że mają oni rozegrane o jedno spotkanie więcej. Wszystko wskazuje na to, że Bombardierzy, którzy będą faworytem starcia z Craftveną, przystąpią do spotkania z ACTIVNYMI albo z równą liczbą punktów, albo z punktem przewagi. To oznacza, że o tym, która z drużyn zajmie finalnie czwarte miejsce zadecyduje bezpośrednia rywalizacja, do której dojdzie o godzinie 20:30. Wydaje się, że większą szansę na zwycięstwo, mimo swoich problemów będą mieli Activni Gdańsk. Przypomnijmy, że to właśnie drużyna Artura Kurkowskiego wygrała bezpośrednie spotkanie w rundzie zasadniczej. Z informacji, do której udało się dotrzeć Redakcji, ekipa Bombardierów będzie w czwartkowy wieczór w okrojonym składzie, a w związku z tym, szanse Activnych są jeszcze większe. Z drugiej strony, trudno pozbyć się wrażenia, że ACTIVNI czekają już na nowy sezon. Wydaje się, że obecny posłuży im jako doświadczenie przed kolejnym. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że  o tym, że drużyna nie znalazła się w grupie walczącej o medale nie zadecydowała wyłącznie dyspozycja na parkiecie. Problemy Activnych były znacznie szersze, a to, jak wiadomo, drużynie nie pomaga.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

BES-BLUM Kraken Team – Epo-Project

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Obecną sytuację drużyny Epo-Project opisaliśmy szerzej przy okazji podsumowania ich meczu ze Sprężystokopytnymi & Kitku. Gdyby graczom z Żukowa udało się w środowy wieczór zdobyć choć jeden punkt, ich sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Tak, niestety dla nich wszystko wskazuje na to, że po powrocie na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta spadną oni do drugiej ligi. Jak już wspominaliśmy wielokrotnie – to, do pewnego momentu było niewyobrażalne. Wydaje się dość oczywiste, że drużynie brakuje obecnie Rafała Grzenkowicza. Nie chodzi o to, że Michał Długozima grał źle. Chodzi o to, że drużynie brakowało niekiedy alternatywy. Co ciekawe, problemy graczy z Żukowa rozpoczęły się w meczu,  w którym ich rywalem byli ich przyjaciele – BES-BLUM Kraken Team. Przypomnijmy, że przed meczem z drużyną Ryszarda Nowaka wszystko wskazywało na komplet punktów i awans do grupy mistrzowskiej. Ostatecznie tak się nie stało i kiedy gracze w zielonych koszulkach dostali przysłowiowego liścia w lewy policzek, po chwili postanowili nadstawić prawy. Wydaje się, że zamiast niewinnego liścia wyłapali oni mokrą szmatą prosto w twarz. Czy wobec tych wszystkich złych rzeczy, o których ostatnio napisaliśmy, znajduje się światełko w tunelu? Owszem, ale Epo-Project musi zacząć od wygranej za komplet punktów, co w obecnej dyspozycji nie jest przecież takie oczywiste. Dla ich przeciwników – drużyny BES-BLUM Kraken Team będzie to jedenaste spotkanie w sezonie Jesień’21. W przypadku Krakena wszystko jest już jasne i niezależnie od tego, jak potoczą się ich trzy ostatnie spotkania to spadną oni z ligi. Czy wobec tego znajdą oni mobilizację do tego, aby postawić się graczom z Żukowa?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

MATCHDAY # 27

Za nami środowa seria gier. Prawdziwą furorę w końcówce sezonu zrobiła drużyna Sprężystokopytnych, która po pewnej wygranej z Epo-Project jest bardzo bliska tego, by utrzymać się w elicie. W drugiej lidze kolejne, jedenaste już spotkanie za komplet punktów wygrała drużyna CTO. Zapraszamy na podsumowanie!

Team Spontan – CTO Volley 0-3 (16-21; 12-21; 19-21)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazywaliśmy na to, że CTO Volley może mieć we wtorkowy wieczór problemy kadrowe. Nasze przeczucie tym razem nie zawiodło. Po raz pierwszy gracze z Malborka wystąpili w spotkaniu gołą szóstką. To z kolei sprawiło, że kilku zawodników musiało wystąpić na nietypowych dla siebie pozycjach. Z drugiej strony, posiadając takie indywidualności w składzie i tak byli zdecydowanym faworytem spotkania, co udowodnili zresztą w pierwszym i drugim secie. Początek meczu rozpoczął się od wyrównanej walki, po której na tablicy wyników pojawiło się 12-12. W tym momencie pomyśleliśmy, że szumne zapowiedzi kapitana Spontana na facebooku jakoby CTO miało stracić w środę punkt nie muszą być abstrakcją. Mimo tego, w dalszej części seta jakość CTO sprawiła, że drużyna odjechała swoim rywalom i wygrała do 16. W drugim secie widzieliśmy to, co obserwowaliśmy przez dziesięć poprzednich spotkań. CTO w tej partii nie pozostawiło złudzeń, która z drużyn za chwilę będzie występowała w wyższej klasie rozgrywkowej. Szybka wygrana do 12 i obie ekipy mogły przygotowywać się do ostatniego seta. Ten, ku zaskoczeniu osób przyglądających się spotkaniu, był ciekawym widowiskiem. Mimo, że w pewnym momencie po skutecznym bloku Macieja Szymuli CTO prowadziło już 13-8 to z czasem w ich poczynania wkradł się element dekoncentracji. Ten sprawił, że po chwili mieliśmy remis 14-14, a następnie 17-17. W końcówce zdecydowanie większe doświadczenie drużyny CTO sprawiło, że to oni wygrali tę partię do 19. Trzeba jednak przyznać, że ‘Spontaniczni’ na tle mocarnego rywala zaprezentowali się godnie.

DNV S*M*A*S*H – Letni Mental 1-2 (16-21; 15-21; 27-25)

Po poniedziałkowej porażce, odniesionej w meczu ze Speednetem, drużyna DNV S*M*A*S*H miała ostatnią okazję na to, by w obecnym sezonie podreperować swój dorobek punktowy. Przypomnijmy, że przed rozpoczęciem meczu z ‘Mentalistami’ na koncie drużyny DNV były trzy oczka. Jeśli weźmiemy pod uwagę wynik ‘wykręcony’ w poprzednim sezonie (5 punktów) to aby wyrównać do osiągnięć z wiosny, drużyna DNV musiałaby wygrać z Letnim co najmniej 2-1. Początek meczu rozpoczął się od niezwykle wyrównanej walki ‘punkt za punkt’. Wyrównana rywalizacja trwała do stanu (14-14). Po tym momencie i ataku Marcina Jacyno, drużyna ‘Mentalistów’ wyszła na dwupunktowe prowadzenie (17-15) i po chwili cieszyła się z wygranej pierwszego seta. Drugi set to istna powtórka tego pierwszego. Wyrównana walka do pewnego momentu (8-8), po którym nastąpił odjazd graczy w niebieskich koszulkach. Ostatni set był zarazem ostatnią szansą na poprawienie dorobku punktowego przed drużynę DNV w sezonie Jesień’21. Szansę tę, gracze w białych koszulkach wykorzystali w najlepszy możliwy sposób. Już na początku trzeciej partii objęli oni prowadzenie (7-2). Z czasem, po sporej liczbie błędów własnych, ich przewaga zaczęła topnieć aż do momentu, w którym na tablicy wyników pojawił się remis (13-13). Mimo niekorzystnego, zdawałoby się scenariusza, drużyna DNV zdołała jednak przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Kto wie, jak potoczyłby się trzeci set gdyby nie kontuzja stawu skokowego, której nabawił się Kamil Żukowski.

BH Rent MiszMasz – Volley Kiełpino 2-1 (21-15; 17-21; 21-16)

Spotkanie BH Rent MiszMasz z Volley Kiełpino było dla obu drużyn jednym z najważniejszych w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Nie jest bowiem tajemnicą, że przed środowym spotkaniem, sytuacja obu drużyn zdawała się być gorsza niż można było by przypuszczać w najczarniejszych snach. W związku z tym, przed bezpośrednią rywalizacją, obie drużyny upatrywały swojej szansy na ucieczkę ze strefy zagrożonej spadkiem. W lepszej sytuacji byli rzecz jasna ‘Hotelarze’, którzy mieli nad Volleyem przewagę trzech punktów. To mogło się zmienić, ponieważ podopieczni Fabiana Polita mieli o jedno spotkanie rozegrane mniej. Ponadto, gdyby wygrali w środę z MiszMaszem, zdobywając przy tym komplet punktów to zrównaliby się oni swoim dorobkiem. Na papierze wszystko wyglądało świetnie. Co ciekawe, na najważniejszy mecz w sezonie drużyna z Kiełpina dotarła… spóźniona. Początek pierwszego seta był dość wyrównany (7-7). Pierwsi na prowadzenie wyszli ‘Hotelarze’. Po dwóch atakach Mateusza Berbeki oraz rozgrywającego Ernesta Kurysa prowadzili oni już 10-7. Zaliczka wypracowana w połowie seta wystarczyła do tego, by dość spokojnie wygrać pierwszą partię do 15. Druga odsłona należała jednak do graczy Fabiana Polita. Znająca stawkę drużyna z Kiełpina rozpoczęła kapitanie drugą odsłonę. Po chwili od gwizdka sędziego prowadzili już 4-1. Mimo lepszego początku, z czasem pozwolili na to, by rywale doprowadzili do wyrównania (10-10), ale po bardzo dobrej serii na zagrywce Andrzeja Pipki, Volley Kiełpino wyszedł ponownie na prowadzenie (15-11), którego tym razem już nie wypuścił. To oznaczało, że o tym, która z drużyn być może w konsekwencji porażki spadnie do trzeciej ligi, zadecydował trzeci set. Ten rozpoczął się od stanu 5-5. Po chwili, na czteropunktowe prowadzenie (10-6) ekipę MiszMasz wyprowadził kapitan tej drużyny – Tomasz Walaskowski. Od tego momentu, do samego końca ‘Hotelarze’ kontrolowali przebieg seta, którego wygrali do 16.

BH Rent MiszMasz – Dziki Wejherowo 1-2 (9-21; 21-18; 12-21)

Po jednej z najważniejszych wygranych w ostatnim czasie, drużyna BH Rent MiszMasz przystępowała do ostatniego spotkania w sezonie Jesień’21 w bardzo dobrych nastrojach. Trudno bowiem wyobrazić sobie scenariusz, w którym mieliby obecnie spaść do trzeciej ligi. Wydaje się, że w najgorszym scenariuszu mogą oni wystąpić w meczu barażowym. Wracając jednak do spotkania z Dzikami Wejherowo to rozpoczęło się ono dla ‘Hotelarzy’ bardzo rozczarowująco. To gracze z Wejherowa od początku meczu objęli  wysokie prowadzenie. Po dwóch punktach z rzędu Mateusza Węgrzynowskiego, Dziki prowadziły już 9-4. To z kolei zwiastowało, że w partii tej nie zobaczymy już większych emocji. Mówiąc wprost – ‘Hotelarze’ na tego seta w ogóle nie dojechali, a w konsekwencji zaliczyli konkretny łomot. Drugi set zrekompensował nam nudy zaserwowane przez obie drużyny w pierwszej partii. Dziczyzna od początku miała problemy, przez co to ‘Hotelarze’ wyszli na prowadzenie 7-3. Mimo, że przez pewien moment utrzymywali oni czteropunktową przewagę to po chwili Dziki zdołały wyrównać (11-11). W dalszej części seta mieliśmy wyrównaną walkę, która zakończyła się happy-endem dla MiszMaszu. Punkt ten ma ogromne znaczenie dla układu tabeli. W raju drużyna Tomka Walaskowskiego byłaby, gdyby wygrała ostatnia partię, jednak Dziki Wejherowo były w tym secie stroną absolutnie dominującą.

AVOCADO friends – Volley Gdańsk 1-2 (16-21; 19-21; 21-17)

Godziny spędzone nad analizą straconych punktów. Szukanie przyczyn słabszej dyspozycji. Wzmożone treningi. Do tej pory Volley Gdańsk nie do końca znał przyczyny słabszej dyspozycji, która zaprowadziła ich do grupy spadkowej. Piszemy o tym teraz, bowiem jak się okazuje, w końcu to rozgryźliśmy. Wtedy, kiedy w konfrontacji z AVOCADO stawialiśmy na ‘żółto-czarnych’, wygrywali ‘Weganie’. Kiedy, przed środowym spotkaniem jak jeden mąż stawialiśmy na AVOCADO, wygrała ekipa trzykrotnych mistrzów SL3. Wszystko sprowadza się do tego, że ‘żółto-czarni’ wolą jak to ich rywala stawia się w roli faworyta. Wtedy gra im się łatwiej, prościej i przyjemniej, co udowodnili już w pierwszym secie. Ten rozpoczął się co prawda od prowadzenia AVOCADO, ale z czasem, mądrze grająca ekipa ‘żółto-czarnych’ dogoniła swoich rywali, a następnie wykorzystała ich problemy w przyjęciu i wyszła na prowadzenie (18-15), a następnie wygrała seta. Druga odsłona była bardziej emocjonująca. W niej, wyrównana gra toczyła się od samego początku. Wyrównany bój zaprowadził nas do momentu, w którym na tablicy wyników było 15-15. Końcówka seta, mimo problemów z przyjęciem, ponownie należała do Volley Gdańsk, który wygrał do 19. Ostatni set rozpoczął się od prowadzenia ‘Wegan’, którzy wciąż nie mogą być pewni utrzymania (7-2). Wypracowana już na początku seta zaliczka sprawiła, że ‘Weganie’ nie oddali jej do samego końca. Groźnie zrobiło się co prawda pod koniec seta, w którym Volley zdołał doprowadzić do zaledwie jednopunktowej straty, ale finalnie partię wygrała drużyna Arkadiusza Kozłowskiego.

Team Looz – Chilli Amigos 3-0 (21-17; 21-10; 21-14)

Z dużej chmury mały deszcz. Miała być ostra papryczka habanero, a dostaliśmy jakąś popierdółkę w zalewie octowej z Dawtony. Tak, po samym spotkaniu spodziewaliśmy się zdecydowanie więcej. Przypomnijmy, że w pierwszym meczu obu drużyn w obecnym sezonie, do którego doszło 30 września, Chilli Amigos zaprezentowało się o niebo lepiej niż miało to miejsce w środowy wieczór. Przypomnijmy, że pod koniec września byli oni w stanie ugrać z Team Looz punkty. Właśnie na taki scenariusz w środowy wieczór liczyli Zmieszani. Wygrana Team Looz za komplet punktów oznacza, że aby wygrać ligę, drużyna Edyty Woźny musi wygrać z Chilli za komplet punktów. Zanim jednak przejdziemy do rozważań na temat tego spotkania skupmy się na środowej rywalizacji. Tę od początku do samego końca kontrolowali gracze w czarnych trykotach. O ile w pierwszym secie ‘Amigos’ nawiązali na swój sposób walkę, tak w drugim i trzecim secie była to walka, jakiej oglądać nie chcemy. Walka, w której klasowy osiłek obija ryja niezbyt kumającemu sztuki walki kujonowi z pierwszej ławki. Ogromna dysproporcja była widoczna szczególnie w drugim secie, w którym Team Looz wręcz zmiażdżyło swoich rywali. Podsumowując – w środowy wieczór drużyna Team Looz zrobiła wszystko w kierunku mistrzowskiego tytułu. Na to, czy im się to uda muszą poczekać jednak do przyszłego tygodnia. Jeśli Zmieszani stracą punkty z Chilli to właśnie Team Looz wygra trzecioligowe zmagania.

Oliwa Team – Prometheus 2-1 (21-19; 15-21; 21-19)

Ze wszystkich dziewięciu spotkań, do których doszło w środowy wieczór wydaje się, że pojedynek Oliwy z Prometheusem był tym, który toczył się o najmniejszą stawkę. Obie drużyny patrząc na tabelę miały zachowany względny spokój. Niezbyt wysoka ranga spotkania sprawiła, że Prometheus stawił się na spotkaniu… w pięciu graczy. Absencja kilku zawodników nie sprawiła jednak, że gracze zza wschodniej granicy oddaliby mecz bez walki. Już pierwszy set pokazał, że Oliwa z wygraną będzie miała spore ciężary. Mecz rozpoczął się od wyrównanej walki (7-7), w której żadna ze stron nie potrafiła zbudować sobie znacznej zaliczki. Walka punkt za punkt doprowadziła nas do stanu 19-19. W końcówce, więcej zimnej krwi zachowali gracze Oliwy, którzy wygrali seta do 19. W drugim secie to Prometheus był stroną dominującą. Na początku tej partii objęli oni prowadzenie… 7-1. Z czasem prowadzili już 14-6 i wydawało się, że nic interesującego się już nie wydarzy. W końcówce Oliwa zdołała odrobić kilka punktów straty, ale na zmianę oblicza seta było już za późno. Trzeci set, podobnie jak pierwszy był bardzo ciekawym widowiskiem. Przez większość partii to Oliwa miała inicjatywę. Pod koniec meczu, gracze Dawida Karpińskiego prowadzili już 17-11 i mimo późniejszych problemów zdołali wygrać seta do 19, a cały mecz 2-1.

Epo-Project – Sprężystokopytni & Kitku 0-3 (19-21; 17-21; 14-21)

To już pewne. Kondukt żałobny wkroczył do Żukowa. To jest wręcz niebywałe. Jak można było to spieprzyć Panowie? Mieliście wszystko do tego, by grać w grupie mistrzowskiej. Nie udało się, co było niespodzianką i rozczarowaniem, ale bez jaj. Spadek do drugiej ligi? Zapomnieliście już jak się gra w siatkówkę? Pal licho, jakbyście grali taką bryndzę od początku sezonu. Nie. Wy zagraliście na naprawdę wysokim poziomie, czym rozochociliście kibiców z Żukowa, którzy żyją Waszymi wynikami. Później przyszła czarna seria, w której na dwanaście możliwych punktów zdobyliście zero. Tak niestety utrzymać się w elicie nie da. Owszem, szansa na to, że Epo-Project się utrzyma jeszcze się tli, ale równie dobrze chłop z uciętą nogą może mieć nadzieję na to, że gdy rano się obudzi będzie w pełni sprawny. Nie w tej sytuacji, nie z tą formą. To, co musi obecnie zrobić drużyna z Żukowa to wygrać z BES-BLUM Kraken Team za komplet punktów i liczyć na to, że w meczu Sprężystokopytnych z AVOCADO padnie dla nich korzystny wynik. Jeśli chodzi o środowych rywali Epo – Sprężystokopytnych to ich metamorfoza jest wręcz niebywała. Mało było podobnych come-backów w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Jeśli tak dalej pójdzie i ‘Niebiescy’ wygrają kolejne spotkanie, dzięki czemu się utrzymają to ich historia będzie stawiana za wzór dla innych ekip startujących w SL3, które będą przeżywać kryzys. Never Give Up. Do tej pory myśleliśmy, że to puste hasełko. To, jak się okazuje, ma jednak cholerną moc. Ukłony.

BES-BLUM Nieloty – Hydra TSS Gdańsk 1-2 (21-19; 12-21; 18-21)

Po tym, jak w ostatnim czasie Hydra TSS Gdańsk zaprzepaściła swoją szansę na awans do pierwszej ligi, morale drużyny wyraźnie siadło. Kilka lat temu, właściciel firmy J.W. Construction, który był swego czasu właścicielem Polonii Warszawa stwierdził, że ostatni raz ząb bolał go w 1979 r. Piszemy o tym dlatego, ponieważ na ostatnią wygraną Hydry, niezależnie od rozgrywek w której ta występowała również musieliśmy czekać bardzo długo. Proszę sobie wyobrazić, że ekipa Sławomira Kudyby, ostatni mecz wygrała bowiem niemal równy miesiąc temu, kiedy ich rywalem była drużyna Dzików Wejherowo. Zostając przy nomenklaturze i mierząc się z ‘Pingwinami’ nie wypadało nie nawiązać do tradycji i wygrać z przedstawicielami kolejnego gatunku. W pierwszym secie wydawało się, że to ‘Bestia’ wygra (14-11). Dzięki dobrej i konsekwentnej grze Nielotów, gracze Mateusza Bone zdołali odwrócić niekorzystny wynik i w konsekwencji wygrać tę partię do 19. Co ciekawe, ostatni cios w tej partii zadał powracający do składu Nielotów po kontuzji kolana – Mateusz Wilczewski. Wynik z pierwszego seta rozsierdził graczy Hydry. W drugim secie gracze w ‘złotych’ trykotach nie dali większych szans swoim przeciwnikom na korzystny wynik. Po bardzo dobrej grze Hydra wygrała tę partię do 12. Ostatnia odsłona była już zdecydowanie bardziej wyrównana niż drugi set. Mimo, że mniej więcej w połowie seta to Nieloty prowadziły 15-11 to nie byli oni w stanie powstrzymać coraz lepiej radzących sobie rywali i po chwili przegrali seta do 18. W końcówce meczu bardzo aktywni po stronie Hydry byli Kacper Wesołowski oraz Marcin Kukielski.

Zapowiedź – MATCHDAY #27

W środowy wieczór dojdzie do kilku spotkań, które będą miały niebagatelne znaczenia dla przyszłości wielu drużyn. Kolejny krok w kierunku mistrzostwa pierwszej ligi postara się zrobić drużyna CTO Volley. Najciekawszymi spotkaniami dnia będą jednak pojedynki w dolnych partiach tabeli pierwszej oraz drugiej ligi. Zapraszamy na zapowiedź środowej serii gier!

Team Spontan – CTO Volley

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Mimo, że w pewnym momencie sezonu sytuacja drużyny Team Spontan była nie do pozazdroszczenia to jednak we wtorkowy wieczór, ‘Spontaniczni’ zdołali ugasić pożar. Wygrana za komplet punktów z BH Rent MiszMasz niemal na pewno gwarantuje im utrzymanie w drugiej lidze w kolejnym sezonie. Samo zwycięstwo było o tyle ważne, że w środowy wieczór drużyna ‘Spontanicznych’ zmierzy się z ekipą CTO Volley i chyba każdy rozumny człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że o jakiekolwiek punkty będzie im niezwykle trudno. Pamiętajmy, że wciąż mówimy o ekipie, która w obecnym sezonie nie straciła ani jednego seta i wygrała wszystkie dziesięć spotkań. Środowy wieczór będzie dla CTO o tyle inny, że po raz pierwszy w historii swoich występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta rozegrają oni jedno spotkanie jednego dnia. Dotychczas CTO z racji na niezwykle szybkie rozstrzygnięcia oraz kwestię dojazdów z Malborka grał dwa spotkania jednego dnia. Czy to sprawi, że CTO pojawi się w środę w okrojonym składzie, dzięki czemu szanse na korzystny wynik dla ‘Spontanicznych’ są większe? Cóż, jest to daleko idący wniosek. Zdecydowanie zbyt daleko. Co ciekawe, spotkanie dla dwóch graczy, którzy obecnie występują w Spontanie będzie miało szczególne znaczenie. Damian Urbanowicz oraz Mateusz Skwarzec w Palpsie występują bowiem w CTO. W środowy wieczór nie będzie to miało jednak żadnego znaczenia.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

DNV S*M*A*S*H – Letni Mental

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Po poniedziałkowej porażce w najważniejszym dla siebie meczu sezonu, drużyna DNV S*M*A*S*H przystąpi do ostatniego spotkania w ramach rozgrywek w sezonie Jesień’21. Na poniedziałkowe spotkanie można spojrzeć z dwóch perspektyw. Z jednej strony, drużyna DNV S*M*A*S*H zdobyła punkt, co w ostatnich dwóch sezonach nie zdarzało im się zbyt często. Z drugiej – mniej korzystnej, przegrali oni mecz z drużyną, z którą nie tak dawno wygrali 2-1, a na dodatek w jednym secie ich po prostu zmiażdżyli. W poniedziałkowy wieczór Speednet wziął jednak udany rewanż, przez co, niemal na pewno, DNV S*M*A*S*H zajmie ostatnie miejsce w lidze. Aby stało się inaczej, drużyna Michała Białka musiałaby wygrać wysoko środowe spotkanie z Letnim Mentalem oraz liczyć na to, że Ci wygrają wysoko ze Speednetem. Cóż, jak widać jest tu tyle zmiennych, że nie ma w zasadzie co liczyć na taki scenariusz. Trzeba zacząć od tego, że to Letni Mental będzie zdecydowanym faworytem środowego starcia. W końcówce sezonu, ‘Mentaliści’ prezentowali się już naprawdę dobrze. Ba, pokusilibyśmy się nawet o stwierdzenie, że gdyby podobną formę prezentowali od początku sezonu to mieliby szansę znaleźć się w grupie ‘C’, a nawet ‘B’. Czasu jednak odwrócić się nie da i w ostatnich dwóch spotkaniach Letni Mental powalczy o poprawę morale przed kolejnym sezonem. Wydaje się, że najpoważniejszy kryzys już za nimi i odtąd może być wyłącznie lepiej.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

BH Rent MiszMasz – Volley Kiełpino

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Emocji w końcówce sezonu Jesień’21 nie brakuje. W zasadzie, gdzie byśmy nie spojrzeli, mamy mecz o stawkę. Jednym z tych spotkań będzie pojedynek pomiędzy MiszMaszem a Volley Kiełpino. Mecz ten bowiem może być tym,  po którym jedna z drużyn zrobi kolejny już krok w kierunku spadku z drugiej ligi. Obecnie zdecydowanie bliżej do trzeciej klasy rozgrywkowej mają gracze Volley Kiełpino, którzy w dziesięciu dotychczas rozegranych meczach zgromadzili na swoim koncie zaledwie sześć oczek. Biorąc pod uwagę wynik z obecnego sezonu i porównując go do poprzedniego, nie da się nie napisać o ogromnym rozczarowaniu. Przypomnijmy, że wtedy ekipa z Kiełpina zajęła siódme miejsce. Co ciekawe, owo siódme miejsce stosunkowo często opisywaliśmy w kategorii rozczarowania. Jak wobec tego nazwać to, czego świadkami jesteśmy obecnie? Przed drużyną Fabiana Polita jeszcze trzy spotkania, w których mogą oni odmienić swój los. Co ciekawe, gdy wygrają środowe spotkanie za komplet punktów to będą mieli oni dokładnie taką samą liczbę oczek jak MiszMasz. To może być również zaskakujące. Przypominamy, że na początku obecnego sezonu drużyna Tomasza Walaskowskiego znajdowała się w czubie tabeli. Niestety dla nich, z czasem gaśli. W konsekwencji tego ‘Hotelarze’ wciąż nie są pewni utrzymania. Przed nimi dwa arcyważne spotkania, które zadecydują o tym, czy drużyna po dwóch sezonach nie spadnie do trzeciej ligi.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

BH Rent MiszMasz – Dziki Wejherowo

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Dla Dzików Wejherowo spotkanie z ‘Hotelarzami’ będzie przedostatnim w sezonie Jesień’21. Pisaliśmy to już wielokrotnie, ale drużyna z Wejherowa wskazała trzecioligowcom drogę, jaką trzeba obrać po awansie do wyższej klasy rozgrywkowej. Obecne szóste miejsce w lidze robi ogromne wrażenie. Patrząc czysto teoretycznie, może się ono jeszcze poprawić. Mimo wszystko uważamy, że drużyna Filipa Stabulewskiego powinna się skupić na tym, aby obronić obecną lokatę. Co ciekawe, ich najbliższym rywalem będzie drużyna BH Rent MiszMasz, która przeszła bardzo podobną drogę. Przypomnijmy, że obie drużyny do drugiej ligi awansowały po sezonie Jesień’20 oraz Wiosna’21. Obecnie, o czym wspominaliśmy już przy okazji zapowiedzi meczu ‘Hotelarzy’ – drużyna Tomasza Walaskowskiego walczy o to, aby nie wrócić do najniższej klasy rozgrywkowej. Nadal wszystko w ich rękach, choć trzeba przyznać, że obecna dyspozycja nie napawa optymizmem. Pisząc tę zapowiedź nie znamy wyniku MiszMaszu w meczu z Volley Kiełpino, ale może się okazać, że do spotkania z Dzikami gracze w czarnych trykotach przystąpią w grobowych nastojach. Z drugiej strony wydaje się, że to właśnie oni będą faworytem rywalizacji, do której dojdzie o godzinie 19:00. Obojętnie jednak co by się nie działo, MiszMasz będzie chciał uniknąć nie tylko spadku, ale również baraży. Z tego, co udało nam się ustalić, w terminie spotkań barażowych mogą oni mieć problem ze składem. Kto wygra środowe starcie? Naszym zdaniem Dziki Wejherowo.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

AVOCADO friends – Volley Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Po wtorkowej, dość nieoczekiwanej porażce, Volley Gdańsk przystąpi do dwunastego spotkania w sezonie Jesień’21. Obecnie bilans ‘żółto-czarnych’ wynosi sześć zwycięstw oraz pięć porażek. W środowy wieczór drużyna Dariusza Kuny powalczy o to, aby ten bilans jeszcze poprawić. Co ciekawe, drużyny Volley Gdańsk nie trzeba przed tym meczem zbytnio mobilizować. Przypomnijmy, że to między innymi porażka z AVOCADO friends odniesiona 6 października zadecydowała o tym, że dla multimedalisty Siatkarskiej Ligi Trójmiasta zabrakło miejsca w grupie mistrzowskiej. To właśnie po spotkaniu z początku października pokusiliśmy się o jedno z najostrzejszych podsumowań w historii SL3. Trzeba jednak przyznać, że krytyka, która wówczas spadła na Volley była w pełni zasłużona. Co ciekawe, od tamtego feralnego spotkania Volley Gdańsk wygrał wszystkie mecze aż do… wczoraj. We wtorkowy wieczór ‘żółto-czarni’ przegrali ze Sprężystokopytnymi, czym sprawili, że parafrazując klasyka – ‘liga będzie ciekawsza’. A może być jeszcze ciekawsza w momencie, kiedy Volley wygrałby środowe spotkanie z ‘Weganami’. Wtedy sytuacja ‘Wegan’ uległaby znacznemu pogorszeniu i jakby nie patrzeć, wciąż nie byliby oni pewni utrzymania. Niezależnie od tego, jak się potoczy spotkanie jesteśmy przekonani, że obu drużynom nie zabraknie mobilizacji do tego, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Minimalnie większe szanse na wygraną dajemy ‘Weganom’, którzy naszym zdaniem zapewnią sobie w środę utrzymanie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Team Looz – Chilli Amigos

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Do ostatniego spotkania w sezonie Jesień’21 drużyna Team Looz przystąpi po wygranej nad liderem rozgrywek – ekipą Zmieszanych. Wygrana ta ma jednak słodko-gorzki smak. Z jednej strony ograć dwukrotnie lidera w jednym sezonie sprawia, że psychicznie Team Looz może czuć się niesamowicie mocny. Z drugiej strony, drużynie Radosława Sadłowskiego może zabraknąć czasu na to, by odmienić losy sezonu. Wszystko za sprawą tego, że po podziale punktów, do którego doszło w poniedziałkowy wieczór, wszystko w rękach Zmieszanych. Jeśli bowiem Zmieszani wygrają ostatnie spotkanie z Chilli Amigos, zgarniając komplet punktów to właśnie oni zostaną mistrzem trzeciej ligi w obecnym sezonie. W związku z tym Team Looz nie dość, że musi wygrać z Chilli Amigos to na dodatek muszą oni liczyć na to, że ‘Papryczki’ zdobędą z przeciwnikami punkt. Przechodząc płynnie do ‘Amigos’ trzeba zauważyć to, że w meczach z Team Looz oraz Zmieszanymi Chilli Amigos w rundzie zasadniczej przegrali. O ile ze Zmieszanymi nie udało się zgarnąć choćby oczko, tak z Team Looz sztuka ta się udała. Czy tym razem może być podobnie? To, czego możemy być pewni przed najbliższymi dwoma spotkaniami ‘Papryczek’ to tego, że w obu spotkaniach zagrają oni na 100% swoich możliwości i z nikim się nie będą układać. Jakby nie patrzeć, los mistrzowskiego tytułu w sezonie Jesień’21 leży właśnie w rękach Chilli.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Oliwa Team – Prometheus

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Mimo, że Prometheus wciąż nie ma zapewnionego utrzymania to wydaje się, że scenariusz w którym to właśnie oni mieliby spaść wydaje się nierealny. W związku z tym wydaje się, że mecz pomiędzy Oliwą Team a Prometheusem nie dostarczy kibicom Siatkarskiej Ligi jakichś spektakularnych doznań. Obie drużyny mogą powalczyć o poprawę swojego dorobku punktowego. Jeśli chodzi o Oliwę Team będzie to przedostatnie spotkanie w sezonie Jesień’21. Pisaliśmy to wielokrotnie, ale obecny sezon jest najlepszy od sezonu Wiosna’20, po którym gracze z serca Gdańska awansowali do pierwszej ligi. Mimo, że obecnie ‘Oliwiacy’ nie mają na to szans to trzeba zauważyć, że ówczesna druga liga była znacznie słabsza niż ma to miejsce obecnie. W środowy wieczór rywalem ‘Oliwiaków’ będzie Prometheus. Nie da się ukryć, że po poprzednim – świetnym sezonie apetyty w drużynie Mykoli Pocheniuka były zdecydowanie większe. Jak to się mówi? Im większe oczekiwania tym większy później zawód i nie da się ukryć, że właśnie tak jest w przypadku ‘Niebieskich’. Dla ekipy zza Buga mecz z Oliwą będzie jedenastym spotkaniem w obecnym sezonie. W dziesięciu dotychczas rozegranych meczach, Prometheus zdołał wygrać zaledwie trzy razy. Czy w środowy wieczór poprawią ten niekorzystny bilans? W sezonie Wiosna’21 się udało. Tym razem nieco większe szanse dajemy Oliwie. Na koniec dodatkowy smaczek rywalizacji. W przerwie pomiędzy sezonami z drużyny Oliwa Team do ekipy Prometheus przeszedł środkowy Michał Jasnoch. Z pewnością gracze Oliwy będą chcieli udowodnić koledze, że zmiana drużyny była błędem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Epo-Project – Sprężystokopytni & Kitku

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Kolejny mecz ‘o życie’ w środowy wieczór. Po godzinie 21:00 naprzeciw siebie staną drużyny, które do miejsca w których są obecnie, przybyły z  zupełnie innych stron. Sprężystokopytni & Kitku w obecnym sezonie sukcesywnie budowali się po tym, jak w przerwie między sezonami doszło do całkowitego przemeblowania drużyny. Przypomnijmy, że ‘Niebiescy’ w pierwszej części sezonu przegrali osiem spotkań z rzędu. Mimo, że na ich koncie próżno było szukać zwycięstw to drużyna prezentowała się całkiem solidnie. Mówiąc wprost – nie zasługiwali na same porażki. Pierwsza wygrana w sezonie przyszła 19 października, kiedy ich rywalem była ‘czerwona latarnia’ ligi – drużyna BES-BLUM Kraken Team. Komplet oczek w tym meczu sprawił, że obecnie Sprężystokopytni & Kitku wciąż mają szansę na to, aby rzutem na taśmę uciec spod topora kata i utrzymać się w elicie. Zupełnie inaczej sprawa ma się, jeśli spojrzymy na Epo-Project. Drużyna Miłosza Szymczaka przeżywa obecnie ogromny kryzys. Jeśli o Sprężystokopytnych można napisać, że są obecnie na fali wznoszącej, tak w przypadku Epo-Project możemy mówić o regresie w stosunku do tego, jak wyglądała ich gra na początku sezonu. Dość powiedzieć, że zaledwie jedno z pięciu ostatnich spotkań graczy z Żukowa kończyło się ich zwycięstwem. Jeśli ‘Kaszubi’ chcą się utrzymać w elicie to nie mogą kalkulować i muszą wygrać najbliższe spotkanie. Czy im się to uda? Z pewnością będzie to bardzo trudne.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

BES-BLUM Nieloty – Hydra TSS Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Do środowego spotkania obie drużyny przystąpią w zupełnie innych nastrojach. W przypadku drużyny BES-BLUM Nieloty możemy mówić o wielkiej uldze i szczęściu. Dwa ostatnie spotkania Nielotów kończyły się bowiem zwycięstwami, w których drużyna ‘Pingwinów’ zdobyła komplet sześciu oczek. Te, co oczywiste sprawiły, że koszmarna wizja spadku odeszła w niepamięć. Owszem, ‘królowa nauk’ wciąż podpowiada nam, że wszystko jest jeszcze możliwe, ale bez jaj. Zachowajmy powagę. Dodatkowym i niewątpliwym atutem drużyny Mateusza Bone, poza rzecz jasna coraz lepszą formą jest to, że w odróżnieniu od drużyn będących za nimi w tabeli mają rozegrane o co najmniej jedno spotkanie mniej. To z kolei oznacza, że ewentualna porażka z Hydrą TSS Gdańsk nie będzie niosła za sobą bardzo przykrych konsekwencji. Z drugiej strony, czy do takowej w ogóle dojdzie? Gdyby ktoś zapytał nas o to przed tygodniem nie mielibyśmy wątpliwości. Powiedzmy sobie wprost – tylko wariat mógłby obstawiać Nielotów. Obecnie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić scenariusz, w którym to Nieloty wygrają spotkanie. Nie dość, ze sami mają dużo lepszą formę to na dodatek ich rywal – Hydra TSS Gdańsk zawodzi. Drużyna Sławomira Kudyby przystąpi do spotkania z Nielotami po serii trzech porażek z rzędu, w której nie zdobyli ani jednego punktu. Co by nie mówić, ale mając aspiracje pierwszoligowe taki wynik powodem do dumy nie jest i nie ma tu żadnego znaczenia klasa rywali, z jakimi Hydra musiała rywalizować. Czy zaprzepaszczona szansa na awans nie podziała na Hydrę demobilizująco i drużyna Sławka Kudyby zdoła wygrać mecz?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

MATCHDAY #26

Za nami wtorkowa seria gier. Milowy krok w kierunku podium rozgrywek wykonała drużyna Szach-Mat. W drugiej lidze pogłębił się natomiast kryzys drużyn Gonito Volley oraz BH Rent MiszMasz, które przegrały swoje mecze, nie zdobywając przy tym ani jednego punktu. Zapraszamy na podsumowanie!

Eko-Hurt – Szach-Mat 0-3 (20-22; 17-21; 16-21)

Każda z trzech drużyn rozgrywających we wtorkowy wieczór swoje spotkania w grupie mistrzowskiej (Eko-Hurt, Szach-Mat i Trójmiejska Strefa Szkód) miała z tyłu głowy świadomość, że są to arcyważne, jeśli nawet nie najważniejsze pojedynki w tym sezonie. Wynikało to z faktu, że każda z ekip zgromadziła do tego momentu po 16 punktów, z tym, że Szach-Mat miał rozegrane jedno spotkanie mniej. Pierwszym rywalem ‘Szachistów’ tego wieczoru był zespół Konrada Gawrewicza. Samo spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki, w której drużyny co chwilę to obejmowały to oddawały prowadzenie. Przy stanie 14-11 dla Szach-Matu wydawało się, że karty w tej partii zostały już wstępnie rozdane, jednak Eko-Hurt po bardzo dobrym fragmencie gry, doprowadził do wyrównania 19-19, a nawet miał już w górze piłkę setową, jednak po niefortunnym błędzie dotknięcia siatki przez Wojciecha Ingielewicza zrobiło się po 20 i graczom Dawida Kołodzieja pozostało postawić dwa małe kroczki i wygrać partię 22-20. W drugim secie przez długi czas Szach-Mat prowadził, jednak ‘Hurtownikom’, podobnie jak w pierwszej partii, udało się wyrównać wynik (16-16). Nie zdało się to jednak na wiele, ponieważ ‘Szachiści’ włączyli tzw. Drugi bieg i odjechali w końcówce seta swoim rywalom, wygrywając 21-17. W trzeciej odsłonie widzieliśmy już niemoc w oczach zawodników Eko-Hurt. Przez całą partię rywale systematycznie powiększali swoją przewagę i finalnie wygrali ją do 16, a całe spotkanie 3-0, dzięki czemu zdobyli bardzo ważne punkty w kontekście walki nawet o srebrne medale.

Craftvena – ACTIVNI Gdańsk 1-2 (22-20; 16-21; 18-21)

We wtorkowy wieczór swoje zmagania, jako ostatnia z czterech grup rozpoczęła grupa ‘B’. Do rywalizacji w meczu na centralnym boisku przystąpiły drużyny, dla których granie w drugiej grupie miało całkowicie inną wagę. Podczas, gdy dla Craftveny, biorąc pod uwagę start sezonu, granie w grupie ‘B’ jest czymś absolutnie pozytywnym, tak w przypadku ACTIVNYCH, co powtarzamy jak mantrę, możemy mówić o rozczarowaniu. Drużyna zamiast walki o poszczególne kolory medali musi walczyć o to, aby utrzymać miejsce numer cztery. Dodatkowym smaczkiem meczu było to, że w bezpośrednim meczu obu drużyn, do którego doszło w rundzie zasadniczej, Craftvena dość nieoczekiwanie (jak na tamten moment) zdobyła punkt. Z perspektywy czasu łatwo jest oceniać, ale wydaje się, że już wtedy ACTIVNI pokazali, że obecny sezon nie będzie taki, jakim wyobrażali sobie go gracze tej drużyny przed jego rozpoczęciem. Od wspomnianego spotkania minęło półtorej miesiąca. Podobnie jak wtedy i tym razem Craftvena wygrała pierwszego seta. W odróżnieniu od meczu w rundzie zasadniczej, aby wygrać pierwszą partię, gracze Bartka Zakrzewskiego musieli się naprawdę napocić. Mimo, że ‘Rzemieślnicy’ dość szybko objęli prowadzenie 8-4 to z czasem coraz lepiej zaczynali grać ACTIVNI. Konsekwentna gra sprawiła, że pod koniec seta zdołali oni doprowadzić do wyrównania (16-16). Po nerwowej i emocjonującej końcówce to Craftvena zdołała przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę (22-20). Drugi set po wyrównanej pierwszej części (10-10) ułożył się po myśli faworyzowanej ekipy ACTIVNYCH, którzy wypracowali sobie zaliczkę (16-12), której już nie wypuścili do końca. Decydująca o zwycięstwie odsłona rozpoczęła się idealnie dla drużyny Artura Kurkowskiego (9-4). Mimo wysokiego prowadzenia (15-10) ACTIVNI Gdańsk zadbali o emocje, pozwalając rywalom na wyjście na prowadzenie 18-17! Mimo tego, że sytuacja ewidentnie wymknęła się im spod kontroli, zdołali w końcówce, przy dużym udziale Nazara Krutskevycha dopiąć swego i wygrać mecz 2-1.

Team Spontan – BH Rent MiszMasz 3-0 (21-14; 21-15; 21-16)

Do niedawna nic nie wskazywało na to, że sytuacja BH Rent MiszMasz stanie się tak skomplikowana. Przypomnijmy, że na inaugurację obecnego sezonu, MiszMasz wygrał z czwartą oraz piątą siłą poprzedniego sezonu i wydawało się, że obecny sezon będzie dla drużyny czymś naprawdę wielkim. Niestety, z czasem zaczęły pojawiać się problemy i gorsze mecze. Do niedawna brak punktów można było tłumaczyć klasą rywali. Sytuacja ‘Hotelarzy’ miała ulec zmianie we wtorkowy wieczór, w którym drużyna mierzyła się ze Spontanem, który w tabeli miał podobną sytuację, a na dodatek we wtorkowy wieczór zmagał się z problemami kadrowymi. To w trakcie spotkania nie miało żadnego znaczenia. Team Spontan już w pierwszym secie narzucił rywalom swoje warunki gry, na co MiszMasz nie był w stanie odpowiedzieć. Podopieczni Tomasza Walaskowskiego mimo dobrego początku, po którym prowadzili 8-4, ewidentnie się pogubili i bardzo szybko roztrwonili czteropunktową przewagę (9-9). Od tego momentu Team Spontan był stroną absolutnie dominującą i co ważne, niemal nie popełniał błędów własnych. Dla odmiany, ich rywale popełniali ich całe mnóstwo, przez co set zakończył się wynikiem 21-14 dla Spontana. Druga odsłona rozpoczęła się od prowadzenia ‘Spontanicznych’ (8-3). Tym razem to oni pozwolili sobie na moment dekoncentracji, który sprawił że na tablicy wyników mieliśmy zaledwie jednopunktowe prowadzenie (9-8). Inicjatywa ‘Hotelarzy’ nie trwała jednak zbyt długo, bowiem po chwili, po serii czterech błędów własnych MiszMaszu, Spontan prowadził 13-8 i w konsekwencji nie miał większych problemów z wygraniem seta do 15. Ostatnia odsłona to wyrównana walka w pierwszej połowie seta (10-10 oraz 14-14), po której nastąpił odjazd ‘Pomarańczowych’, zakończony zwycięstwem 21-16, a całego meczu 3-0. Wygrana ta sprawia, że Spontan wskakuje na siódme miejsce w tabeli przez co, perspektywa na cały sezon się całkowicie zmienia.  

Sprężystokopytni & Kitku – Volley Gdańsk 2-1 (21-19; 22-20; 15-21)

Od pewnego czasu się na to najzwyczajniej w świecie zanosiło. Sprężystokopytni & Kitku grali zdecydowanie lepiej niż wskazywałyby na to osiągane przez nich wyniki. W co najmniej dwóch spotkaniach, które Sprężystokopytni przegrali mogli, a nawet powinni spokojnie wygrać. To z kolei sprawiłoby, że w końcówce sezonu nie byłoby takiej nerwówki. Po wtorkowym spotkaniu z całą pewnością możemy napisać, że walka o utrzymanie w pierwszej lidze będzie pasjonująca. Po wtorkowym zwycięstwie, ‘Niebiescy’ tracą do Epo-Project zaledwie jeden punkt. Biorąc pod uwagę to, że obie wymienione drużyny mają do rozegrania po trzy spotkania, w tym jedno bezpośrednie, jesteśmy przekonani, że przed nami istne szaleństwo. Wracając do meczu z Volley Gdańsk to pierwszy set był niezwykle wyrównanym pojedynkiem. Raz na prowadzenie wychodzili Sprężystokopytni, by po chwili przewagę osiągali gracze Volley Gdańsk. W naszym odczuciu, kluczowym dla losów seta momentem był ten, w którym przy stanie 18-17 dla Sprężystokopytnych, skutecznym blokiem popisał się Daniel Podgórski, wyprowadzając swoją drużynę na dwupunktowe prowadzenie. To, jak się później okazało, było wystarczającą zaliczką do wygrania seta. Podobnych emocji co w pierwszym secie, nie brakowało również w drugim. Po wyrównanym początku (11-11) na trzypunktowe prowadzenie wyszli gracze w niebieskich koszulkach (14-11). Przewaga ta, w końcowej fazie seta została powiększona do stanu 20-16 i wydawało się, że za chwilę obie drużyny zmienią strony. Nie mająca nic do stracenia ekipa Volley Gdańsk pozwoliła sobie na większe ryzyko, które sprawiło, że o wygranej seta zadecydowała gra na przewagi, zakończona happy-endem Sprężystokopytnych. Trzeci set to pewna wygrana Volley Gdańsk do 15, która nie popsuła jednak dobrych nastrojów drużyny Sprężystokopytnych.

Gonito Volley – BES-BLUM Nieloty 0-3 (21-23; 18-21; 12-21)

Trzeba to napisać wprost. We wtorkowy wieczór, na centralnym boisku zmierzyły się ze sobą drużyny, które przeżywają obecnie kryzys. Ok, BES-BLUM Nieloty symptomy wykaraskania się z kłopotów dał w trakcie ostatniego spotkania, w którym ‘Pingwiny’ bez większych problemów ograły Oliwę. Przypadek Gonito Volley jest zupełnie inny. Nie licząc meczu z Decathlonem, ‘Tygrysy’ przystąpiły do spotkania po sześciu meczach bez zwycięstwa na koncie. Jakby tego było mało, drużyna zmaga się obecnie z problemami kadrowymi, które wyeliminowały kilku graczy. Cóż, mamy obecnie deja vu z sezonu Jesień’20, w którym podobna sytuacja sprawiła, ze Gonito z powodów zdrowotnych nie było w stanie rywalizować z innymi drużynami. O tym, jak zakończył się wspomniany sezon nie chcemy przypominać, bo mogłoby to rozdrapać ledwo zagojone rany na Tygrysich skórach. Czy po porażce z Nielotami ‘Tygrysy’ będą się w stanie wylizać i wyjść z opresji obronną ręką? Powiedzieć, że ich sytuacja jest skomplikowana to nic nie powiedzieć. W meczu z Nielotami, podobnie jak to miało miejsce w poprzednich spotkaniach, spokojnie mogli wygrać choćby jednego seta. Nie udało się to jednak ani w poniedziałek, ani we wtorek czego efektem jest to, że Gonito spada w tabeli na dwunaste miejsce i w przyszłym tygodniu zagra jedno z najważniejszych spotkań w historii swoich występów w SL3 – z Volley Kiełpino. Jeśli chodzi o Nielotów to cóż możemy napisać? Przyrównalibyśmy ich sytuację do obecnej sytuacji Legii Warszawa w piłkarskiej ekstraklasie. Podobnie, jak ma to miejsce w przypadku Legii wiedzieliśmy, że jakość prędzej czy później się obroni. Co by nie mówić, ale Nieloty nie powinny się w ogóle znajdować w tych czeluściach tabeli. We wtorkowy wieczór zrobili maleńki krok naprzód. W kolejnych spotkaniach mają szansę wskoczyć jeszcze wyżej.

Szach-Mat – Trójmiejska Strefa Szkód 2-1 (21-18; 15-21; 22-20)

Zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w podsumowaniu wcześniejszego meczu Szach-Matu z Eko-Hurt, gracze Dawida Kołodzieja przystępowali do spotkania uskrzydleni zwycięstwem i zdobyciem trzech bardzo ważnych punktów. Wchodząc na boisko, by skrzyżować rękawice z TSSem, mieli nad nimi trzy oczka przewagi w tabeli. Przeczuwaliśmy, że obie ekipy będą w tym meczu walczyć zaciekle o każdy skrawek parkietu. I wiecie co? Nie myliliśmy się, chociaż początek pierwszego seta nie wskazywał na to, jak zaciekły to będzie bój. Pierwszego seta Trójmiejska Strefa Szkód zaczęła z wysokiego ‘C’. Po chwili prowadzili 5-0, czym chyba byli równie mocno zaskoczeni, co sami ‘Szachiści’. Po chwili gracze Dawida Kołodzieja zaczęli systematycznie odrabiać straty, aż udało im się doprowadzić do stanu 11-11 i 18-18. Sami do końca nie wiemy, co wydarzyło się w końcówce. Szach-Mat nakręcony gonitwą za rywalem przez całego seta zdobył trzy punkty z rzędu i wygrał go do 18. W drugiej partii TSS, rozjuszony przebiegiem pierwszej odsłony, postanowił pokazać rywalowi, jak się gra w siatkówkę. W tej partii ‘Szachiści’ nie mieli absolutnie żadnych argumentów, by przeciwstawić się tak dobrej grze przeciwnika, wskutek czego TSS wygrał ją do 15. O zwycięstwie miał zatem zadecydować trzeci set. Ten, po raz kolejny zaczął się lepiej dla Trójmiejskiej, która objęła prowadzenie na początku i nie wypuściła go aż do stanu 14-14. Od tego momentu temperatura w hali chyba podskoczyła o kilka stopni. Walka i emocje, których byliśmy świadkami w końcówce mogły rozgrzać lepiej niż kubek gorącej herbaty w chłodny jesienny wieczór. ‘Szachistom’ po raz kolejny udała się sztuka z pierwszego seta, dzięki czemu wygrali 22-20, a całe spotkanie 2-1 i obecnie zajmują drugie miejsce w tabeli.

Zapowiedź – MATCHDAY #26

Przed nami wtorkowa seria gier, w której z pewnością nie zabraknie emocji. W elicie dojdzie do dwóch pojedynków, które z całą pewnością będą miały wpływ na to, która z drużyn znajdzie się na podium. Ciekawie będzie również w okolicy strefy spadkowej w drugiej lidze. Zapraszamy na zapowiedź!

Eko-Hurt – Szach-Mat

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Obecny sezon w wykonaniu ‘Hurtowników’ to istne szaleństwo. Po świetnym początku sezonu, w którym drużyna przez pewien czas była jedyną niepokonaną w elicie ekipą, przyszedł gorszy okres. Eko-Hurt przegrał w nim cztery spotkania z rzędu i był dosłownie o włos od tego, aby na finiszu rundy zasadniczej wypaść do grupy spadkowej. Ostatecznie tak się nie stało i Eko-Hurt znalazł się w grupie mistrzowskiej. Co więcej, na inaugurację walki o medale drużyna Konrada Gawrewicza rozprawiła się ze Speednetem, dzięki czemu obecnie ma realną szansę na to, by znaleźć się na podium rozgrywek. Obecnie Eko-Hurt ma dokładnie tyle samo punktów co ich wtorkowy rywal – Szach-Mat. Jeśli chodzi o ‘Szachistów’ to są oni w lepszej sytuacji od Eko-Hurtu. Pierwszym argumentem przemawiającym za stawianą tezą jest to, że mają oni rozegrane o jedno spotkanie mniej. Drugim jest to, że mają oni nad rywalami pewną przewagę psychologiczną. Ta wynika z faktu, że w jedynym dotychczas rozegranym spotkaniu pomiędzy drużynami, które odbyło się 4 października to właśnie gracze Dawida Kołodzieja byli górą. Co ciekawe, spotkanie to rozpoczęło wcześniej wspomnianą, najdłuższą w historii Eko-Hurtu serię porażek z rzędu. Kto będzie górą tym razem? Trudno powiedzieć. To czego, jesteśmy pewni to fakt, że w spotkaniu nie zabraknie emocji oraz tego, że potencjalna wygrana jednej z drużyn przybliży ich do podium rozgrywek, co biorąc pod uwagę klasę wszystkich drużyn grających obecnie w pierwszej lidze, może robić wrażenie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Craftvena – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Spotkanie Craftveny z ACTIVNYMI Gdańsk zainauguruje zmagania w grupie ‘B’ w trzeciej lidze. Sama obecność w drugiej grupie dostarcza obu drużynom zupełnie innych emocji. Podczas gdy Craftvena, biorąc pod uwagę nieudany początek sezonu może się z takiego wyniku cieszyć to  ACTIVNI z pewnością mogą czuć ogromny zawód. Zanim przejdziemy do drużyny ACTIVNYCH Gdańsk skupimy się na Craftvenie. Dzięki świetnej drugiej części sezonu ‘Rzemieślnicy’ rzutem na taśmę wskoczyli do grona drużyn, które między sobą powalczą o miejsca 4-6. Oznacza to, że drużyna Bartka Zakrzewskiego zajmie miejsce podobne do tego, jakie zajęła w poprzednim sezonie (5 miejsce). Trzeba sobie to powiedzieć wprost – szansy na wyrównanie tego wyniku mieć raczej nie będą. Wszystko za sprawą tego, że zarówno ich wtorkowi rywale – Activni, jak i Bombardierzy mają o sześć oczek więcej niż ‘Czarni’. Niezależnie od tego jesteśmy niemal przekonani, że Craftvena będzie chciała na koniec sezonu pokazać się z jak najlepszej strony. We wtorek będą mieli ku temu dobrą okazję, gdyż zmierzą się z drużyną, która przez dwa sezony występowała w drugiej lidze. O tym, że będzie to ciekawe spotkanie przekonaliśmy się już przy okazji pierwszego meczu obu drużyn, do którego doszło 23 września. Niespełna dwa miesiące temu wydawało się jeszcze, że Activni nie będą mieli problemu z tym, aby zakończyć sezon na podium. Stało się jednak inaczej i obecnie drużyna Artura Kurkowskiego musi postarać się o to, aby utrzymać czwarte miejsce.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Team Spontan – BH Rent MiszMasz

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Po dziesięciu kolejkach w sezonie Jesień’21, obie drużyny wciąż nie mogą być pewne utrzymania. W nieco lepszej sytuacji są obecnie gracze Team Spontan, którzy co prawda wygrali o jedno spotkanie mniej od swoich poniedziałkowych rywali, ale za sprawą punktów zdobywanych w przegranych spotkaniach, mają ich o dwa więcej. Z drugiej strony, jeśli spojrzymy na terminarz to w lepszej sytuacji zdają się być gracze BH Rent. W dziesięciu dotychczas rozegranych spotkaniach rywalizowali oni już z całą ligową czołówką. Team Spontan dla odmiany zagra jeszcze z ekipą CTO Volley, która w obecnym sezonie nie straciła choćby seta. Pisząc wprost – Team Spontan nie ma co liczyć w owym spotkaniu na jakikolwiek dorobek punktowy. To z kolei oznacza, że dwupunktowa przewaga, którą ‘Spontaniczni’ mają obecnie nad MiszMaszem na niewiele się zdaje. Niezależnie jednak od tego, jaki obecnie obie drużyny mają terminarz, wydaje się mało prawdopodobne, aby miały one większy problem z utrzymaniem. Wracając jednak do bezpośredniego spotkania to będzie to dopiero drugie starcie obu drużyn w historii rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. W jedynym dotychczas rozegranym meczu, do którego doszło 22 lipca, górą byli ‘Spontaniczni’, którzy wygrali 2-1. Wydaje się jednak, że ówczesny Spontan prezentował znacznie lepszą dyspozycję niż ma to miejsce obecnie. Czy w związku z powyższym, tym razem to MiszMasz zdoła wygrać mecz? Mimo wszystko, nieco większe szanse dajemy Spontanowi. Najbardziej prawdopodobnym wynikiem w naszym odczuciu będzie powtórka z poprzedniego sezonu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Sprężystokopytni & Kitku – Volley Gdańsk

Godz.: 20:30, boisko nr 1

To już niemal pewne. Volley Gdańsk nie powinien mieć najmniejszych problemów z tym, aby się utrzymać. W zasadzie nie wiemy, co musiałoby się wydarzyć, aby scenariusz, w którym ‘żółto-czarni’ mogliby się znaleźć na miejscu barażowym mógł się ziścić. Obecnie ekipa Dariusza Kuny – Volley Gdańsk ma aż pięć punktów przewagi nad miejscem barażowym. Co więcej, ich obecna dyspozycja może robić wrażenie. Trzy ostatnie spotkania Volleya kończyły się pewnymi zwycięstwami za komplet punktów. Obecnie to, czego może żałować drużyna multimedalistów Siatkarskiej Ligi Trójmiasta to fakt, że zabrakło dla nich miejsca w grupie mistrzowskiej. Wydaje się, że w obecnej dyspozycji ‘żółto-czarni’ mogliby na spokojnie powalczyć o podium rozgrywek. Jak to się jednak mówi, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Obecnie drużyna musi w spokoju dograć obecny sezon i wyciągnąć wnioski przed kolejnym, aby podobna historia się już nie powtórzyła. Zupełnie inne zmartwienia mają ich wtorkowi rywale – drużyna Sprężystokopytnych & Kitku. ‘Niebiescy’ znajdują się obecnie na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli. To, jak powszechnie wiadomo jest miejscem spadkowym. Do miejsca barażowego drużyna Sprężystokopytnych traci obecnie trzy punkty (przy jednym spotkaniu rozegranym mniej). Oznacza to, że nadal wszystko w ich rękach kopytach. Jeśli jednak ekipa chce się utrzymać w pierwszej lidze to musi czym prędzej zacząć punktować.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Gonito Volley – BES-BLUM Nieloty

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Ileż razy w obecnym sezonie przerabialiśmy ten scenariusz? Za każdym kolejnym razem, kiedy gra Gonito zastanawiamy się, czy to właściwy moment, aby drużyna się wreszcie odkuła. Podobnie myśleliśmy przed poniedziałkowym starciem ‘Tygrysów’ z Dzikami Wejherowo. Plan na poniedziałkowe spotkanie był taki, że drużyna Gonito wygrywa i ucieka ze ‘strefy śmierci’. Tyle, jeśli chodzi o teorię.  W praktyce Gonito przegrało dziewiąte spotkanie w obecnym sezonie i aktualnie znajdują się tuż nad miejscem barażowym. Trudno jednak szukać powodów do optymizmu, ponieważ ich najbliżsi rywale – BES-BLUM Nieloty, którzy w tabeli są o jedno oczko niżej, mają do rozegrania o dwa spotkania więcej. Ponadto wydaje się, że Nieloty są obecnie w lepszej dyspozycji niż Gonito. Drużyna Mateusza Bone przystąpi do spotkania po imponującej wygranej z Oliwą Team, do której doszło 26 października. Wynik 3-0 jest tym bardziej imponujący, kiedy zobaczymy, jak w obecnym sezonie radziła sobie Oliwa. Pamiętajmy, że drużyna Dawida Karpińskiego wygrała między innymi z Gonito Volley. Zbierając to wszystko do kupy wychodzi na to, że Nieloty przed wtorkowym spotkaniem wyrastają w naszych oczach na faworyta spotkania. Z drugiej strony, nie musi to wcale oznaczać, że los Gonito byłby przesądzony. Dość powszechną opinią w obecnym sezonie jest to, że drugoligowiec, który zagra w meczu barażowym, nie powinien mieć większych problemów z ograniem drużyny z trzeciej ligi. Nie wyprzedzajmy jednak pewnych zdarzeń.  To, co jest pewne to fakt, że końcówka sezonu w drugiej lidze będzie pasjonująca.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Szach-Mat – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Drugim rywalem ‘Szachistów’ we wtorkowy wieczór będzie Trójmiejska Strefa Szkód. Dla drużyny Dawida Kołodzieja granie dwóch spotkań jednego dnia nie będzie nowością. Przypomnijmy, że jeszcze na zapleczu elity, drużyna Szach-Matu grała po dwa spotkania z rzędu. Tak było chociażby 10 czy 17 czerwca. Co ciekawe, Szach-Mat kończył oba wspomniane dni meczowe z pięciopunktowym dorobkiem. Wydaje się, że powtórzenie tego we wtorkowy wieczór byłoby wynikiem, który by ich w pełni usatysfakcjonował. Co więcej, wynik ten sprawiałby, że Szach-Mat niemal na pewno znalazłby się na podium rozgrywek. Jest jednak oczywiste, że założenie to będzie niezwykle trudne do wykonania. Trójmiejska Strefa Szkód przystąpi bowiem do spotkania po poniedziałkowym meczu, w którym przegrali z EviRentem 1-2, natomiast zaprezentowali bardzo dobrą siatkówkę. Kto wie, czy punkt zdobyty z EviRentem nie sprawi, że dla TSS-u znajdzie się miejsce na podium pierwszej ligi. Obecnie w grupie mistrzowskiej mamy bowiem sytuację, w której aż trzy drużyny mają szesnaście punktów na swoim koncie. Spośród trzech ekip, pomiędzy którymi rozegra się najprawdopodobniej walka o brązowy medal to Szach-Mat ma obecnie najlepszą sytuację, gdyż do rozegrania pozostały im aż cztery spotkania. Kto wie, gdyby dziś wieczorem sięgnęli po dwie wygrane to w najgorszym wypadku zrównaliby się punktami z drugim Speednetem. Niezależnie od tego, jak potoczą się dzisiejsze spotkania, emocji w pierwszej lidze nie zabraknie.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

MATCHDAY #25

Za nami dzień meczowy, w którym działo się naprawdę dużo. W starciu trzecioligowych gigantów górą Team Looz, który mimo zwycięstwa nie wskoczył na fotel lidera. W drugiej lidze Dream Volley wygrało arcyważne spotkanie z Hydrą TSS Gdańsk. To sprawia, że w kwestii potencjalnego awansu wszystko w ich rękach. Jeśli chodzi o elitę to dwa zwycięstwa dołożyła ekipa EviRent, która jest już o włos od obrony mistrzowskiego tytułu. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

Port Gdańsk – Wilki Północy 2-1 (21-14; 15-21; 23-21)

Do przedostatniego spotkania w sezonie Jesień’21 obie drużyny przystępowały zmotywowane. Wszystko za sprawą pierwszego starcia ekip, do którego doszło na początku października, jeszcze w rundzie zasadniczej. Spotkanie rozegrane 4 października rozpoczęło kapitalną serię zwycięstw drużyny Wilków. Jak się później okazało, kapitalna historia, która rozpoczęła się w meczu z ‘Portowcami’, na ‘Portowcach’ się również zakończyła. Okazało się bowiem, że drużyna z doków wzięła udany rewanż za spotkanie sprzed miesiąca. To, co warte odnotowania to fakt, że wygrana Portu nie była absolutnie dziełem przypadku, a w pełni zasłużona. Już początek meczu rozpoczął się od prowadzenia 9-5, na które drużynę z doków po dwóch punktach z rzędu wyprowadził Artur Lass. W dalszej części seta, gracze w granatowych trykotach zdołali tę przewagę jeszcze powiększyć. Gdy na tablicy wyników pojawiło się 17-10 dla Portu stało się jasne, że jedna z dwóch najbardziej doświadczonych ekip w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta już tego nie wypuści. Druga odsłona do pewnego momentu była bardzo wyrównana (10-10). Po dwóch skutecznych atakach Mikołaja Stempina, Wilki objęły prowadzenie 13-11, którego jak się później okazało, już nie oddali. Finalnie, set ten zakończył się wygraną Wilków do 15. Dyspozycja, jaką zaprezentowali gracze z ‘Północy’ w drugiej odsłonie była zdecydowanie lepsza niż miało to miejsce w pierwszym secie. To z kolei oznaczało, że mogliśmy się spodziewać wyrównanego trzeciego seta, który zadecyduje o wygranej w meczu. Na całe szczęście się nie pomyliliśmy, bo obie drużyny stworzyły w nim świetny pojedynek. W trzeciej partii oba zespoły popełniały bardzo małą liczbę błędów własnych, a o punktach dla poszczególnych drużyn decydowała jakość, a nie błędy przeciwników. Po miłym dla oka secie, górą z pojedynku wyszli ‘Portowcy’, którzy wygrali partię 23-21.

Dziki Wejherowo – Gonito Volley 3-0 (21-19; 21-18; 23-21)

Przed meczem sporo mówiliśmy o tym, że Dziki Wejherowo mają z Gonito rachunki do wyrównania. Gdy dołożyliśmy do tego fakt, że może się okazać, że dla Gonito był to mecz o być albo nie być na drugoligowych parkietach,wychodzi na to, że był to jeden z najważniejszych meczów drużyny Wojciecha Strychalskiego w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Cóż, ekipa ‘Tygrysów’ po spotkaniu może mówić o pechu. Pierwsza sprawa jest taka, że z uwagi na sprawy osobiste, w meczu nie mogło wziąć udział kilku graczy Gonito. Druga sprawa to kontuzja odniesiona w trakcie spotkania przez jednego z liderów tej drużyny – Michała Konopkę. Wreszcie trzecia – Gonito w każdym z trzech setów ocierało się o zwycięstwo. Zamiast jednak trzech punktów na koncie, które w sposób oczywisty poprawiłyby ich sytuację, mamy okrągłe zero. O ile przed meczem z Dzikami sytuacja Gonito była nieciekawa, tak obecnie robi się bardzo źle. Słabsza forma, kontuzje, absencje zawodników. Cóż, nie wygląda to dobrze. Dziki Wejherowo z kolei po raz kolejny w obecnym sezonie udowadniają, jaki szalony progres poczynili. Z drużyny, która przegrała baraż o drugą ligę do ekipy, która znajduje się na szóstym miejscu w tabeli. Cóż, jest to bardziej imponujące niż zamiana poczwarki w motyla. Bez wątpienia można stwierdzić, ze drużyna z Wejherowa jest czarnym dzikiem koniem obecnego sezonu. Szacuneczek.

Speednet 2 – DNV S*M*A*S*H 2-1 (21-8; 21-12; 17-21)

W zapowiedzi przedmeczowej, jako faworyta spotkania wskazaliśmy drużynę DNV S*M*A*S*H. Taki typ wyraźnie nie spodobał się graczom Speednetu, o czym dali jednoznacznie znać wchodząc do szatni przed rozpoczęciem spotkania. Sami nie wiemy, czy nie jest to przypadkiem dobra forma mobilizacji, ale na spotkanie z DNV Speednet wyszedł nabuzowany jak pies na listonosza. Nie minęła chwila od pierwszego gwizdka sędziego, a ‘Programiści’ prowadzili już 10-2. Tak wysoka przewaga ‘Różowych’ sprawiła, że drużyna DNV była zmuszona wziąć czas. Cóż, ten na niewiele się zdał, bowiem po chwili Speednet powiększył swoją przewagę do stanu 15-3 i kiedy zanosiło się na prawdziwy łomot, ‘Programiści’ zaprezentowali nieco ludzkich uczuć, pozwalając swoim rywalom na zdobycie kilku punktów. Finalnie set ten zakończył się wynikiem 21-8 dla Speednetu i szczerze powiedziawszy nie mogliśmy pozbyć się wrażenia deja vu ze spotkania rozegranego 18 października. Różnica była taka, że w tamtym spotkaniu to Speednet w jednym secie został wybatożony przez swoich rywali. Drugi set, mimo że ponownie jednostronny, nie był aż tak bolesny dla drużyny DNV. Gracze z ulicy Łużyckiej zaprezentowali się w tej partii nieco lepiej, co finalnie pozwoliło im na ugranie dwunastu punktów. Ostatnia partia, dla odmiany rozpoczęła się lepiej dla DNV. Po dwóch atakach Kamila Śmiałkowskiego oraz Vitalija Lukashenko, DNV objęło prowadzenie 5-2. Wypracowana na samym początku zaliczka pozwoliła im na kontrolowanie przebiegu seta i utrzymywanie swojego rywala na dystans. Ostatecznie partia ta zakończyła się wynikiem 21-17 dla DNV, a cały mecz wygraną graczy Speednetu, którzy wzięli udany rewanż za porażkę z rundy zasadniczej.

EviRent VT – Trójmiejska Strefa Szkód 2-1 (21-23; 21-18; 21-15)

Po świetnym fragmencie w lidze, dzięki któremu Trójmiejska Strefa Szkód wskoczyła do grupy mistrzowskiej przyszedł pierwszy mecz, w którym rywal był z najwyższej możliwej półki. Trójmiejska Strefa Szkód zmierzyła się bowiem z drużyną, z którą jak do tej pory w SL3 wygrała… tylko jedna ekipa. Z drugiej strony TSS mógł pomyśleć, że skoro udało się Speednetowi to czemu im miałoby się nie udać? Z odpowiednim mentalem TSS rozpoczął mecz naprawdę dobrze. Po wyrównanym początku na tablicy mieliśmy wynik 10-10. Jako pierwsi na znaczące prowadzenie wyszli gracze EviRent. Po ataku oraz dwóch blokach z rzędu Macieja Mozola, EviRent objął prowadzenie 17-13, po którym wydawało się, że emocje ‘zostały zabite’. Nieco inny plan na wieczór mieli gracze Mateusza Woźniaka, którzy dość niespodziewanie najpierw doprowadzili do wyrównania (17-17), by po chwili cieszyć się z wygrania seta po walce na przewagi. Druga odsłona po wyrównanym fragmencie zaprowadziła nas do stanu 12-11 dla EviRentu. W kluczowym dla losów seta momencie, skutecznym atakiem popisał się Michał Kulpiński. Po chwili TSS popełnił dwa błędy, w konsekwencji czego gracze Radosława Koniecznego objęli prowadzenie 15-11. Mimo, że z czasem TSS zdołał nawet doprowadzić do wyrównania 17-17 to jednak końcówka należała już do broniących tytuły graczy EviRent VT. Ostatni set nie był tym, o którym mówiłoby się latami. W partii tej, od początku przewagę uzyskali gracze Evi i zasłużenie wygrali ją do 15, a cały mecz 2-1.

MPS Volley – Dream Volley 3-0 (22-20; 21-12; 21-13)

Poniedziałkowy wieczór był dla graczy Dream Volley dniem próby. Dniem, w którym mieli udowodnić niedowiarkom, że zasługują na to, by grać w pierwszej lidze. Okazję do tego mieli iście wyborną, bowiem mierzyli się z mającymi przed sezonem pierwszoligowe aspiracje MPS Volley oraz Hydrą TSS Gdańsk. Po poniedziałkowej serii gier wiemy, że jednej z tych drużyn owe aspiracje zostały dość boleśnie wybite z głowy. Tak czy siak, zarówno dla MPS-u jak i Dream Volley było to szalenie istotne spotkanie. Mecz rozpoczął się od bardzo dobrej gry MPS-u. Po skutecznym ataku oraz dwóm asom serwisowym Karola Masiula, MPS objął prowadzenie 9-4. Mówiąc szczerze, problemy w przyjęciu Dream Volley nie zwiastowały, że ‘Marzyciele’ będą w stanie się w tym secie podnieść. Od czego są jednak marzenia? Ku zaskoczeniu osób oglądających spotkanie, mimo prowadzenia przeciwników 15-9, Dream Volley zdołał dźwignąć się z bardzo nieciekawego położenia. Jesteśmy przekonani, że w głowach graczy MPS pojawiła się ta cholerna myśl, która stawała się coraz głośniejsza. Mowa tu rzecz jasna o ‘przegranej wygranego seta’. Ostatecznie, MPS-owi udało się uciec ‘spod topora’ i wygrać seta 22-20. O drugiej i trzeciej odsłonie należy wspomnieć, ale wyłącznie dlatego, że tak wypada. Jak to się ładnie mówi – ‘z kronikarskiego obowiązku’. Wszystko za sprawą tego, że Dream Volley w partiach tych był zaledwie tłem dla świetnie grającej drużyny MPS. Drugi set zakończył się zwycięstwem MPS do 12. Przed trzecim setem ‘Marzyciele’ postanowili wprowadzić element zaskoczenia. Ten polegał na tym, że na ‘sypie’ zamiast Mateusza Dobrzyńskiego zobaczyliśmy… Jakuba Perżyło. Cóż, tego to się nie spodziewaliśmy. Zmiana ta nie odwróciła jednak losów rywalizacji i po dobrym meczu MPS wygrał 3-0. Jak się później okazało, wygrana ta może się na niewiele zdać.

Port Gdańsk – Niepokonani PKO Bank Polski 2-1 (21-11; 16-21; 21-17)

Gdyby ktoś powiedział nam, że w poniedziałkowy wieczór na parkiecie zobaczymy dwóch wielkich nieobecnych ostatnich spotkań swoich drużyn (Karola Polanowskiego oraz Tomasza Remera) to byśmy nie uwierzyli. Okazuje się jednak, że absolutni liderzy obu drużyn, mimo stosunkowo niedawnych poważnych kontuzji, wrócili w ekspresowym tempie na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta i co nie może chyba nikogo dziwić – byli absolutnie wiodącymi postaciami swoich drużyn. Jeśli chodzi o sam mecz to rozpoczął się on w wymarzony dla ‘Portowców’ sposób – od prowadzenia 7-3. Największą bolączką ‘Bankowców’ w pierwszym secie było przyjęcie i w związku z tym dalsze wyniki w secie (11-5) czy na jego zakończenie (21-11) nie mogą nikogo dziwić. Gdy tylko gracze z sektora bankowego poprawili wspomniany element, oblicze spotkania się całkowicie zmieniło. W drugim secie, biorąc pod uwagę to, co działo się w pierwszym, dość nieoczekiwanie to PKO BP wyszło na prowadzenie 15-11. W dalszej części seta ‘Niepokonani’ po dwóch atakach w aut wlali nadzieję w serca ‘Portowców’, jednak koniec końców to PKO doprowadziło do wyrównania w setach. To z kolei oznaczało, że o wygranej w meczu zadecyduje trzecia odsłona. Do pewnego momentu partia ta była wyrównana (8-8). Z czasem, trzy punkty z rzędu po atakach zdobył Karol Polanowski, dzięki czemu drużyna w granatowych trykotach objęła prowadzenie 14-11. Od tego momentu, do samego końca ‘Bankowcy’ nie byli już w stanie odwrócić losów rywalizacji, w której musieli uznać wyższość drużyny z doków. Co ciekawe Port Gdański meczem z Niepokonanymi zakończył zmagania w sezonie Jesień’21. Warto odnotować, że był to ich szósty sezon w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Bilans po 80 spotkaniach to… 40 wygranych i tyle samo porażek.

Speednet – EviRent VT 1-2 (8-21; 27-25; 12-21)

Patrząc czysto teoretycznie, spotkanie mogło sprawić, że walka o tytuł mistrzowski rozpoczęłaby się od nowa. Wszystko za sprawą tego, że EviRent VT zgubił jeden punkt z Trójmiejską Strefą Szkód. To oznaczało, że gdyby Speednet wygrał z EviRentem, zdobywając przy tym komplet oczek to przy równej liczbie rozegranych spotkań mieliby o zaledwie jeden punkt mniej od lidera. To z kolei oznaczałoby emocje do samego końca. Tyle z teorii. Praktyka pokazała co innego. Po meczu różnica punktów wynosi pięć, a nie jeden i chyba tylko kataklizm mógłby sprawić, że EviRent VT nie stałby się mistrzem Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Powiedzmy sobie jednak szczerze. W to nie wierzą nawet najgorsi popaprańcy. Samo spotkanie rozpoczęło się od mocnego pie**olnięcia. Co ciekawe, owo uderzenie zostało wymierzone prosto w szczękę Speednetu, który przegrał seta… do ośmiu. Na szczęście, drugi set nie był tak jednostronny. Ba, był dokładnie tym, co chcieliśmy oglądać, z małym jednak wyjątkiem, o którym nie wypada nam pisać. Partię tę lepiej rozpoczęli gracze Speednetu, którzy wypracowali sobie przewagę 12-6. Z czasem przewaga ta zaczęła jednak topnieć i w drugiej części seta mieliśmy już remis 16-16. Od tego momentu do samego końca byliśmy świadkami kapitalnej walki punkt za punkt, która skończyła się dopiero w momencie, w którym po stronie Speednetu zobaczyliśmy 27 punkt. Przed trzecim setem wiedzieliśmy, że o powtórzenie takiego spektaklu będzie niezwykle trudno. Po wyrównanym początku to EviRent VT objął prowadzenie i wygrał seta do 12. Na koniec obie drużyny zgodnie przyznały, że to nie będący w świetnej dyspozycji Maciej Mozol zasłużył na miano najbardziej wartościowego gracza meczu. Jak dało się usłyszeć był ktoś, kto w poniedziałkowy wieczór zdobył znacznie więcej punktów.

Zmieszani – Team Looz 1-2 (15-21; 18-21; 21-10)

Nie ma co do tego wątpliwości. W poniedziałek byliśmy świadkami wielu hitów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Bez wątpienia jednym z nich, a kto wie, czy nie największym, była rywalizacja pomiędzy Zmieszanymi a Team Looz. Jak inaczej nazwać pojedynek, który ma ogromny wpływ na to, która z drużyn sięgnie na koniec sezonu po złote medale? W lepszej sytuacji przed meczem byli Zmieszani, którzy mieli o jeden punkt więcej. To oznaczało, że wygrana za komplet punktów dałaby im mistrzowski tytuł w trzeciej lidze. Niestety dla nich, mecz rozpoczął się lepiej dla przeciwników – Team Looz. Po bardzo nerwowym początku, w którym obie drużyny zdobywały punkty wyłącznie za sprawą błędów rywali, jako pierwsi na nieznaczne prowadzenie wyszli gracze Team Looz. Po kiwce w trzeci metr Daniela Bąby oraz skutecznej zagrywce Mikołaja Cieszyńskiego objęli prowadzenie 9-7. Mimo, że z czasem Zmieszani zdołali wyrównać (13-13) to Team Looz, ponownie za sprawą Mikołaja Cieszyńskiego, wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie i wygrał seta do 15. Druga odsłona przez bardzo długi czas była ‘pod dyktando’ graczy w czarnych strojach. Team Looz objął kilkupunktowe prowadzenie (4-1), które z czasem tylko powiększał (15-9). Pod koniec seta, brązowi medaliści poprzedniego sezonu prowadzili już 19-11 i gdy wydawało się, że zaraz drużyny zmienią strony, w szeregach Team Looz zapanowała koszmarna niemoc. Ta sprawiła, że Zmieszani zdołali podgonić kilka punktów, ale jak się później okazało, na wygraną seta było już za późno. Przed trzecią partią było jasne, że drużyna która ją wygra będzie już o krok od mistrzowskiego tytułu. Zmieszani przy równej liczbie punktów mieli bowiem zdecydowanie korzystniejszy stosunek małych punktów, co jak powszechnie wiadomo, w SL3 ma ogromne znaczenie. Team Looz gdyby wygrał to miałby z kolei o jeden duży punkt więcej. Kto wie, być może ranga ostatniego seta sparaliżowała Team Looz, ale w trakcie całej trzeciej partii prezentowali się tak, jak w połowie drugiego, o czym chwilę temu wspominaliśmy. W skrócie – prezentowali się do dupy. To z kolei sprawiło, że Zmieszani, którzy w trakcie meczu złapali wiatr w żagle zbyt późno, nie mieli większych problemów z ograniem rywala do… 10. Finalnie wygrana seta, w końcowym rozrachunku może mieć ogromne znaczenie.

Hydra TSS Gdańsk – Dream Volley 0-3 (11-21; 16-21; 16-21)

Gdzie przy Dream Volley przed meczem nie przystawiłoby się ucha, dało się usłyszeć, że to czego potrzebuje drużyna ‘Marzycieli’ w trzech najbliższych spotkaniach to sześć punktów. Jak wyliczyli sami zawodnicy oraz niezawodny tygodnik kibica, sześć oczek dawałoby drużynie Dream Volley co najmniej trzecią pozycję. Jako, że ‘Marzyciele’ potknęli się już na pierwszej przeszkodzie, jaką była ekipa MPS Volley, w meczu z Hydrą TSS Gdańsk musieli zdobyć trzy punkty. Będąc szczerym, po tym jak Dream Volley zaprezentował się w meczu z MPS Volley, mieliśmy co do tego spore wątpliwości. Ponadto, również w zapowiedzi wskazywaliśmy, że to Hydra w naszym odczuciu będzie faworytem. Z perspektywy czasu wiemy, że był to błąd, podobnie jak to, że od początku sezonu mówiliśmy o ‘czterech wielkich firmach’, które będą pomiędzy sobą walczyć o awans. W rozważaniach tych pominęliśmy drużynę Dream Volley, która po wygranym spotkaniu z ‘Bestią’ jest o krok od tego, aby ‘pogodzić’ kilku faworytów. Aby tak się stało, ‘Marzyciele’ muszą wygrać z Oliwą, zdobywając przy tym komplet punktów. To jednak rozważania na przyszłość. Póki co musimy rozliczyć przeszłość i od tego ‘Bestia’ się nie wywinie. Trzeba to napisać wprost, Hydra TSS Gdańsk w poniedziałkowy wieczór zawiodła swoich kibiców i nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Co więcej, w meczu z Dream Volley tak naprawdę nie była im w stanie zagrozić. Przegrana do 11 oraz dwukrotnie do 16 dość dobitnie pokazują, która strona w tej relacji była bierna. Jeśli chodzi o Dream Volley to należą im się duże pochwały. Nie jest łatwo podnieść się po porażce w tak dobrym stylu, w jakim dokonali tego gracze Mateusza Dobrzyńskiego. Przed nimi najważniejszy mecz od czasu walki o brązowe medale z Nielotami. Jeśli zgarną komplet oczek to staną przed szansą walki o wymarzoną pierwszą ligę.

Zapowiedź – MATCHDAY #25

Po dłuższej, wymuszonej przerwie, wracamy na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Jako, że przerwa trwała zbyt długo, wracamy od razu ‘na pełnej’. W poniedziałkowy wieczór być może poznamy mistrza trzeciej ligi. Ponadto, w każdej z lig dojdzie do kilku arcyważnych dla układu tabeli spotkań. Zapraszamy na zapowiedź poniedziałkowej serii gier!

Port Gdańsk – Wilki Północy

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Po sezonie zasadniczym drużyny Port Gdańsk oraz Wilki Północy znalazły się w grupie ‘C’, co z całą pewnością trudno uznać za sukces. Przed sezonem mówiło się bowiem o tym, że obie ekipy dysponują potencjałem, który pozwalałby im na to, aby spokojnie znaleźć się w górnej połówce tabeli. Jeśli chodzi o ‘Portowców’ to początek sezonu w ich wykonaniu był w miarę niezły. Co więcej, do samego końca wydawało się, że drużyna Arkadiusza Sojko znajdzie się w grupie ‘B’. Aby tak się stało, zespół z doków musiał wygrać ostatnie spotkanie, w którym rywalem była drużyna Letniego Mentala, która obecnie zmaga się z potężnymi problemami, przez które znajdują się na dziesiątym miejscu w lidze. Niestety dla ‘Portowców’, mecz rozegrany 26 października nie potoczył się dla nich szczęśliwie. Mimo tego, że Port dość gładko wygrał pierwszego seta, w kolejnych dwóch odsłonach to rywale mieli powody do optymizmu. Ostatecznie porażka 1-2 sprawiła, że rzutem na taśmę wyprzedziła ich Craftvena. Finalnie Port powalczy w grupie bijącej się o miejsca 7-9. Co ciekawe, w poniedziałkowy wieczór zakończą oni zmagania w sezonie Jesień’21. Poza meczem z Wilkami zagrają oni bowiem również z Niepokonanymi PKO Bank Polski. Wracając do Wilków, wydaje się, że to właśnie gracze z ‘Północy’ będą faworytami pojedynku. Obecnie drużyna w fioletowych barwach może żałować, że sezon zmierza ku końcowi. Gdyby podobną dyspozycję, jak ma to miejsce obecnie, drużyna Wilków prezentowała od początku sezonu to z pewnością ich obecna sytuacja w tabeli byłaby zdecydowanie lepsza.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Dziki Wejherowo – Gonito Volley

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Tygrysy kontra Dziki. Takie rzeczy wyłącznie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Pisząc całkiem poważnie jesteśmy niemal przekonani, że bezpośrednie spotkanie będzie arcyważnym meczem dla obu drużyn. Wszystko za sprawą tego, że Dziki Wejherowo mają z Gonito Volley rachunki do wyrównania. Przypomnijmy, że przed sezonem Wiosna’21 obie ekipy zmierzyły się ze sobą o prawo gry w drugiej lidze. W meczu rozegranym 31 maja 2021 r., po wyrównanym boju, górą byli gracze Gonito Volley. Wygrana ‘Tygrysów’ w stosunku 2-1 oznaczała, że drużyna Wojciecha Strychalskiego zagrała w drugiej lidze, natomiast Dziki musiały ‘kiblować’ w trzeciej klasie rozgrywkowej. Patrząc z perspektywy czasu to wyszło im chyba na dobre. Gracze Filipa Stabulewskiego nabrali bowiem jakże potrzebnego w lidze doświadczenia. Po wygraniu trzeciej ligi, drużyna w czerwono-czarnych barwach przystąpiła do zmagań w drugiej lidze, w której obecnie radzą sobie bardzo dobrze. Po dziesięciu rozegranych spotkaniach Dziki znajdują się w samym środku stawki. Co ciekawe, pomimo że zmagania ligowe potrwają jeszcze przez dwa tygodnie to dla Dzików obecny tydzień będzie ostatnim w sezonie Jesień’21. Dziki w przeciągu najbliższych czterech dni rozegrają aż trzy spotkania. O tym, jak dobrze na zapleczu elity radzą sobie gracze z Wejherowa niech świadczy fakt, że 7-8 punktów zdobytych w meczach z Gonito, MiszMaszem czy Prometheusem nikogo by zbytnio nie zdziwiły. Wracając do konfrontacji z Gonito wydaje się, że to Dziki będą faworytem. Gdyby tak się stało to i tak nieciekawa już sytuacja ‘biało-pomarańczowych’ skomplikowałaby się jeszcze bardziej.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Speednet 2 – DNV S*M*A*S*H

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Pisaliśmy to już przy okazji poprzedniego spotkania obu drużyn, ale trzeba przypomnieć, że dla obu ekip bezpośrednie spotkanie jest najważniejszym w trakcie całego sezonu. Nie ma się co oszukiwać, ale wynika to za faktu, że obie drużyny walczą o to, aby uniknąć zajęcia ostatniego miejsca w ligowej tabeli. Obecnie w lepszej sytuacji są gracze Speednet 2, którzy mają o dwa punkty więcej od drużyny DNV S*M*A*S*H. To może się niestety dla nich szybko zmienić. Przypominamy, że poprzednie spotkanie, do którego doszło 18 października wygrali gracze DNV S*M*A*S*H. Wygrana ta dla graczy DNV oznaczała przerwanie koszmarnej passy porażek z rzędu. Po pierwszym secie październikowego spotkania wydawało się, że to Speednet wygra mecz. Niestety dla ‘Programistów’, drugi set okazał się dla nich koszmarem, jakiego nie mogli sobie nawet wyobrazić. ‘Różowi’ przegrali go bowiem 21-5 i była to ich najwyższa przegrana w obecnym sezonie. Biorąc pod uwagę, że w obecnej edycji drużyna rywalizowała z drużynami o wiele mocniejszymi od DNV to taka porażka może boleć. W trzecim secie DNV ponownie wygrało, tym razem do 13. Czy w związku z tym to właśnie gracze Michała Białka będą faworytem spotkania? Jeśli chcą oni w finalnym rozrachunku przegonić Speednet to muszą wygrać za komplet punktów. Wydaje się, że o to będzie bardzo trudno.  Jako Redakcja obstawiamy, że będzie to wyrównane spotkanie, które zakończy się minimalną wygraną drużyny DNV.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

EviRent VT – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Jeśli EviRent VT wygra dwa poniedziałkowe spotkania, w których zmierzą się z Trójmiejską Strefą Szkód oraz Speednetem to niemal na pewno obronią mistrzowski tytuł. Owszem, matematyka każe rozważyć również inne scenariusze, ale bez jaj. Za wierzenie w takie scenariusze, wiele lat temu palili ludzi na stosie. Mimo, że niezależnie od poniedziałkowych wyników EviRent nie zostanie mistrzem SL3 to nie zmienia to faktu, że gracze Radosława Koniecznego przystąpią do spotkania niezwykle zmotywowani. Pierwszym rywalem graczy w granatowych strojach będzie drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód. Obie ekipy w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta mierzyły się trzykrotnie. O ile w pierwszym spotkaniu obu drużyn, rozegranym 22 czerwca 2021 Trójmiejska Strefa Szkód stanowiła realne wyzwanie dla EviRentu, tak kolejne spotkania to niestety dla TSS-u równia pochyła. Ostatnie spotkanie rozegrane pomiędzy drużynami, do którego doszło 23 września w sposób zdecydowany i bolesny dla TSS-u wygrali gracze EviRent. Trzeba jednak uczciwie zauważyć, że był to okres, w którym Trójmiejskiej Strefie Szkód szło bardzo słabo. Obecnie drużyna Mateusza Woźniaka jest na ewidentnej fali. Czy w związku z tym TSS stać na to, by ograć faworyzowanego rywala? Gdyby tak się stało to TSS włączyłby się do walki nawet o srebrne medale. Czy biorąc pod uwagę początek sezonu, w którym TSS przegrał cztery mecze z rzędu nie brzmi to jak szaleństwo?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

MPS Volley – Dream Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Wszystko wskazuje na to, że spotkanie MPS-u z Dream Volley ma prawo pretendować do miana jednego z najciekawszych spotkań drugoligowych obecnego sezonu. Wszystko za sprawą tego, w jakiej sytuacji w tabeli znalazły się pod koniec sezonu obie drużyny. Na dwa tygodnie przed końcem sezonu Jesień’21 wyżej w tabeli są gracze MPS Volley. Mimo prowadzenia dwoma oczkami nad poniedziałkowymi rywalami może się okazać, że za chwilę ich sytuacja będzie gorsza. Wszystko za sprawą tego, że ‘Marzyciele’ mają do rozegrania o jedno spotkanie więcej niż MPS Volley. Gdy uda im się wygrać ‘zaległe’ spotkanie to w najgorszym przypadku zrównają się liczbą punktów z poniedziałkowym rywalem. Dobijając do brzegu – wszystko wskazuje na to, że poniedziałkowe starcie zadecyduje o tym, która z drużyn znajdzie się na podium rozgrywek. Wydaje się, że faworytem będzie drużyna Jakuba Nowaka – MPS. Oczywiście nie jest tak, że będzie to ‘pewniaczek’. W obecnym sezonie Miłośnicy Piłki Siatkowej udowodnili, że niemożliwe nie istnieje. Z drugiej strony, nie chcielibyśmy być źle odebrani. Dream Volley ma naprawdę bardzo duże szanse na to, aby wygrać. Gdybyśmy mieli wziąć udział w programie, w którym rozkłada się milion złotych na dwie kupki, po której  jedna z nich bezpowrotnie przepada to na MPS postawilibyśmy 60% kwoty przy 40% na Dream Volley. Przenosząc to na realia SL3 wychodzi na to, że spotkanie w stosunku 2-1 wygrają gracze MPS.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Port Gdańsk – Niepokonani PKO Bank Polski

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Jako pierwsza spośród wszystkich 36 drużyn w sezonie Jesień’21, zmagania w poniedziałkowy wieczór zakończy drużyna Port Gdańsk. Wszystko za sprawą tego, że w poniedziałek zagrają oni dwa spotkania. Po meczu z Wilkami Północy, drużyna Arkadiusza Sojko zmierzy się z  Niepokonanymi PKO Bank Polski. Dla ‘Bankowców’ będzie to z kolei dwunaste spotkanie w sezonie Jesień’21. W jedenastu dotychczas rozegranych, gracze z sektora bankowego wygrali czterokrotnie oraz zanotowali aż siedem porażek. Niezależnie od tego, jak potoczą się losy dwóch ostatnich spotkań ‘Bankowców’,  już teraz wiemy, że obecny sezon nie będzie dla nich tak udany, jak miało to miejsce na wiosnę. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie Niepokonani kończyli sezon z 19 punktami na koncie. Obecnie, nawet gdyby wygrali z Portem i Wilkami za komplet punktów mieliby ich 17. Czy taki scenariusz jest w ogóle możliwy? Wydaje się, że w konfrontacji czy to z Portem czy z Wilkami to rywale będą faworytami. O tym, że nie są to słowa wyssane z palca świadczą chociażby wyniki z rundy zasadniczej. Przypomnijmy, że z Portem Gdańsk ‘Bankowcy’ przegrali 3-0. Nieco lepiej było z Wilkami, z którymi gracze w biało-czarnych barwach zdobyli jedno oczko. Skoro więc w rundzie zasadniczej na sześć możliwych punktów zdobyli jeden to czemu teraz miałoby im się udać zgarnąć komplet oczek dwukrotnie? Pisaliśmy o tym wielokrotnie, ale w osiągnięciu korzystnego wyniku z pewnością nie pomogą również problemy kadrowe z którymi mierzą się gracze Joanny Drewczyńskiej.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Speednet – EviRent VT

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Pierwotnie wszystko wskazywało na to, że do meczu pomiędzy Speednetem a EviRentem dojdzie w ostatniej kolejce sezonu Jesień’21. Wszystko za sprawą tego, że wydawało się, że mecz ten wyłoni mistrza Siatkarskiej Ligi Trójmiasta w sezonie Jesień’21. Żeby było jasne, Speednet wciąż ma na to szansę, ale trzeba sobie to powiedzieć wprost – w ostatnim czasie drogę do potencjalnego mistrzostwa koncertowo spieprzył. Jak inaczej nazwać to, że w trzech ostatnich spotkaniach, w których rywalem była drużyna AVOCADO friends oraz dwukrotnie Eko-Hurt, gracze w różowych trykotach zdobyli zaledwie pięć na dziewięć możliwych punktów? Owszem, niektóre drużyny wzięłyby taki wynik w ciemno, jednak mając mistrzowskie aspiracje nie sposób nie mówić o rozczarowaniu. Potencjalny brak mistrzostwa będzie tym bardziej bolesny, że ‘Programiści’ są drużyną, która jest w stanie pokonać EviRent, co w przeszłości już dwukrotnie udowodniła. Co ciekawe, gracze Marka Ogonowskiego są jedyną drużyną w historii rozgrywek w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, która wygrała z EviRentem. Czy w poniedziałkowy wieczór dokonają oni tego po raz trzeci? Jeśli by się tak stało to moglibyśmy mówić o pewnego rodzaju patencie na wygrywanie. Wracając do kwestii podium. Mimo, że najwyższy stopień w przypadku Speednetu się oddalił to muszą się oni skupić na tym, aby nie stracić drugiego miejsca. To z kolei oznacza, że możemy być pewni, że w trakcie bezpośredniego spotkania lidera z wiceliderem nie zabraknie emocji.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Zmieszani – Team Looz

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Początkowo rywalem Zmieszanych w poniedziałkowy wieczór miała być ekipa Chilli Amigos. Regulamin Siatkarskiej Ligi Trójmiasta dopuszcza jednak możliwość dokonania zamiany, o ile zainteresowane drużyny osiągną w tej kwestii porozumienie. Jako, że ‘Amigos’ poszli na rękę Team Looz to właśnie ci drudzy skrzyżują w poniedziałkowy wieczór rękawice z ekipą Edyty Woźny. To z kolei oznacza, że możemy poznać pierwszego zwycięzcę jednej z trzech lig. Jeśli bowiem spotkanie w stosunku 3-0 wygrają Zmieszani to już nikt nie odbierze im złotych medali na zakończenie sezonu. Jeśli chodzi o Team Looz to niezależnie od poniedziałkowego wyniku nie mają oni szans na to, by wygrać ligę już teraz. Wszystko za sprawą tego, że po jedenastu spotkaniach Zmieszani mają o jeden punkt więcej. Co ciekawe, obie drużyny w obecnym sezonie przegrywały zaledwie raz. Team Looz na początku sezonu musiał uznać wyższość Niepokonanych PKO Bank Polski. Zmieszani z kolei przegrali… z Team Looz. Przed najbliższym hitem wydaje się, że nieznacznym faworytem spotkania są gracze w czarnych strojach. Przypomnijmy, że w ostatnich dwóch bezpośrednich spotkaniach to właśnie oni cieszyli się z wygranej.  Jak będzie tym razem? Niezależnie od tego wydaje się, że obie ekipy z dużą dozą prawdopodobieństwa (o ile zechcą) spotkają się w przyszłym sezonie w wyższej klasie rozgrywkowej. Która z drużyn jako pierwsza postawi kropkę nad ‘i’?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Hydra TSS Gdańsk – Dream Volley

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Przez długi okres sezonu Jesień’21 wydawało się, że Hydra TSS Gdańsk ma ogromną szansę na to, by zająć miejsce na drugoligowym podium, co w konsekwencji oznaczałoby potencjalny awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Sytuacja ‘Bestii’ zmieniła się po dwóch ostatnich spotkaniach, w których Hydra nie zdołała zdobyć choćby punktu w meczach przeciwko MPS oraz CTO Volley. Oznacza to, że na trzy mecze przed końcem jesiennych zmagań, gracze Sławomira Kudyby tracą do trzeciej pozycji aż sześć oczek. Owszem, Hydra wciąż ma matematyczne szanse na awans, ale logika podpowiada nam, że w obecnym sezonie się nie uda. Do końca sezonu Hydra TSS Gdańsk zagra bowiem trzy bardzo wymagające spotkania, w których rywalami będą odpowiednio: Dream Volley, BES-BLUM Nieloty oraz ZCP Volley Gdańsk. Obecnie, dwie z trzech wymienionych przed chwilą drużyn również walczą o awans, a co za tym idzie Hydrę czekają arcytrudne spotkania. Jeśli chodzi o pierwszego z wymienionych rywali – drużynę Dream Volley to nie da się nie zauważyć, jak ważnym wydarzeniem będzie dla nich poniedziałkowy wieczór. ‘Marzyciele’ zagrają bowiem spotkania z MPS-em oraz Hydrą czyli drużynami, które na początku sezonu wielu wskazywało w roli tych, które powalczą o awans. W międzyczasie do grona tych ekip dołączył Dream Volley. Przyznamy szczerze, że na początku obecnego sezonu w nich zbytnio nie wierzyliśmy. Wszystko za sprawą tego, co działo się chociażby w poprzedniej edycji, w której wyniki były niezbyt imponujące.  Obecnie nadal wszystko w rękach zawodników Dream. Czy w końcówce sezonu gracze Mateusza Dobrzyńskiego zdołają wskoczyć na podium? Z pewnością byłaby to duża rzecz!

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

MATCHDAY #24

Za nami wtorkowa seria gier, która upłynęła pod znakiem zmagań trzecioligowych. Po wtorkowych meczach poznaliśmy kształt poszczególnych grup w trzeciej lidze. Ponadto, w drugoligowym hicie ZCP Volley Gdańsk, mimo pewnych problemów wygrał z drużyną Dream Volley. Zapraszamy na podsumowanie.

Dream Volley – ZCP Volley Gdańsk 1-2 (19-21; 21-13; 14-21)

Po poniedziałkowym meczu na szczycie, w którym ZCP Volley Gdańsk ograło MPS Volley, na graczy w żółto-czarnych strojach czekał kolejny rywal z ‘wysokiej półki’. Przypomnijmy, że w obecnej edycji drużyna Dream Volley wygrała osiem z dziewięciu spotkań i wciąż ma realną szansę na to, by sezon skończyć na podium rozgrywek. We wtorkowy wieczór szansa ‘Marzycieli’ na zwycięstwo była dużo większa niż można było przypuszczać. Pierwszą kwestią jest rzecz jasna bardzo dobra dyspozycja drużyny. Druga zaś to problemy kadrowe ZCP, które sprawiły, że drużyna grała… w kółeczko. Zanim ekipa kontuzjowanego Przemysława Wawera połapała się jak co i jak, Dream Volley objął prowadzenie w meczu 7-3. Gdy środkowy – Jacek Kalwas zdobył punkt dla ‘Marzycieli’ i na tablicy wyników pojawiło się 14-9 wydawało się, że Dream zdoła dowieźć wygraną do końca. Niestety dla nich, coraz lepiej zaczynali grać przeciwnicy, którzy po serii punktów zdołali doprowadzić do wyrównania 15-15. Mimo, że w końcówce Dream Volley ponownie miał szansę na ‘zabicie seta’ to zabrakło im nieco precyzji w wykończeniu, przez co to ZCP mogło cieszyć się z wygranej pierwszego seta. W drugim secie ‘Marzyciele’ zrobili dokładnie to, co powinni byli zrobić w pierwszej odsłonie. Kiedy mieli sporą przewagę 15-10 to potrafili wykończyć przeciwnika, pozwalając mu na ugranie 13 punktów. Ostatnia odsłona, która miała wyłonić zwycięzcę meczu, rozpoczęła się od problemów w przyjęciu drużyny Dream Volley, po czym ZCP objęło prowadzenie 8-3. Wzięty przez nich czas na niewiele się zdał, bowiem nie potrafili oni zniwelować przewagi przeciwnika i odmienić losów spotkania. Ostatecznie przegrali spotkanie 1-2. Mimo to, jeden zdobyty punkt należy szanować. Ten może się okazać kluczowy w walce o trzecie miejsce. Jeśli chodzi o ZCP Volley Gdańsk to ich bezpośredni awans jest już niemal przesądzony.

BES-BLUM Nieloty – Oliwa Team 3-0 (21-16; 21-17; 21-17)

Przeżywająca w obecnym sezonie potężny kryzys drużyna BES-BLUM Nieloty miała we wtorkowy dzień do rozegrania arcyważne spotkanie, w którym rywalem była ekipa Oliwa Team. Jak do tej pory, obie drużyny w ramach rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta mierzyły się raz. 22 czerwca, w sezonie Wiosna’21, górą była Oliwa. W kontekście tego podsumowania nie miałoby to znaczenia, gdyby nie fakt, że w tym czasie obie drużyny prezentowały inną siatkówkę niż ma to miejsce w obecnym sezonie. Jeśli chodzi o Oliwę, grali oni dużo gorzej niż obecnie. Jeśli chodzi zaś o Nielotów to Wiosna w ich wykonaniu była o niebo lepsza niż ma to miejsce w trwającym właśnie sezonie. Skoro wtedy Oliwa potrafiła wygrać to wydawało się naturalne, że tym razem może być podobnie. Na przekór tym przewidywaniom, Nieloty zagrały we wtorkowy wieczór bardzo dobre spotkanie, w którym nie dali większych szans swoim przeciwnikom. Wygrane w setach do 16 oraz dwukrotnie do 17 dość dobitnie pokazują, która drużyna rozdawała w tym meczu karty. Obok spotkania z MPS był to jeden z dwóch najlepszych meczów Nielotów w obecnym sezonie. Wygrana za komplet punktów oraz fakt, że we wtorkowy wieczór przegrała drużyna Volley Kiełpino sprawia, że widmo bezpośredniego spadku zostało na jakiś czas oddalone. Wydaje się, że po koszmarnym początku sezonu, od teraz,może być tylko lepiej. Jeśli chodzi o Oliwę to cóż, nasze zdanie o tym, że jest to bardzo dobry sezon w ich wykonaniu się nie zmienia, mimo niezbyt udanego meczu.

Craftvena – DNV S*M*A*S*H 3-0 (21-13; 21-8; 21-17)

Scenariusz we wtorkowy wieczór ułożył się dla graczy Craftveny idealnie. Nie dość, że sami wygrali z DNV S*M*A*S*H 3-0 to na dodatek Port Gdańsk przegrał w spotkaniu z Letnim Mentalem, dzięki czemu to ‘Rzemieślnicy’ rzutem na taśmę wskakują do drugiej grupy, gdzie powalczą o miejsca 4-6. Stało się zatem to, o czym informowaliśmy w zapowiedzi przedmeczowej. Craftvena po nieudanym początku sezonu w dalszej części pokazała, że lekceważenie jej jest czystym debilizmem. Jakby nie patrzeć, jest to wciąż drużyna z dużym potencjałem. Nie wiemy, jak potoczy się końcówka sezonu, ale coś podpowiada nam, że ta rakieta kiedyś w końcu odpali. Wracając do meczu z DNV to rozpoczął się on zgodnie z oczekiwaniem. Po ataku Krzysztofa Lewandowskiego, gracze w czarnych koszulkach prowadzili 8-4. W dalszej części seta niewiele się zmieniło, dzięki dobrej grze podopieczni Bartka Zakrzewskiego prowadzili 16-8, w konsekwencji czego nie mieli najmniejszych problemów z wygraniem pierwszej partii do 13. Jeszcze większą dysproporcję mieliśmy okazję oglądać w drugim secie, w którym Craftvena ‘zmiotła z planszy’ swoich rywali. Wygrana do 8 była czymś imponującym. Ostatnia odsłona to zdecydowanie najbardziej wyrównana partia. Nie oznacza to rzecz jasna, że DNV zagroziło w niej swoim rywalom. Oznacza to tyle, że na skroniach graczy w czarnych koszulkach, aby wygrać, musiały pojawić się kropelki potu. Finalnie ‘Rzemieślnicy’ wygrali tę partię do 17.

Port Gdańsk – Letni Mental 1-2 (21-8; 16-21; 10-21)

Spotkanie pomiędzy ‘Portowcami’ a ‘Mentalistami’ było szalenie ważne dla co najmniej trzech ekip. Dwie z nich, co zrozumiałe, stanęły po przeciwnej stronie siatki. Trzecią zainteresowaną stroną była drużyna Craftveny, która liczyła na to, że Letni Mental sprawi niespodziankę i wygra spotkanie, dzięki czemu to właśnie oni, a nie ‘Portowcy’, znajdą się w drugiej grupie. Cóż, ‘Rzemieślnicy’ po pierwszym secie nie mieli zbyt dobrych nastrojów, bowiem powiedzmy to sobie szczerze – Letni Mental był zaledwie tłem dla drużyny z doków. ‘Portowcy’ rozpoczęli pierwszego seta od prowadzenia… 9-0! Jakby tego było mało po chwili było 13-1 i zapowiadało się na prawdziwy pogrom. Po kilku chwilach ‘Mentaliści’ zdołali zdobyć kilka punktów, dzięki czemu w kontekście pierwszego seta nie możemy mówić o blamażu. Mimo nieudanego pierwszego seta, drugi wyglądał już zupełnie inaczej. Mental objął prowadzenie 6-3, które pozwoliło na utrzymywanie bezpiecznej przewagi nad rywalem przez większość partii i w konsekwencji wygranie jej do 16. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set, który rozpoczął się lepiej dla ‘Portowców’. Mimo, że po ataku Tomasza Bobcowa gracze z doków prowadzili już 6-3, dalsza część seta okazała się dla nich koszmarem. Jak inaczej nazwać to, że do końca tej partii drużyna nieobecnego Arkadiusza Sojko zdobyła cztery punkty, podczas gdy ich rywale aż osiemnaście? Poza dużo lepszą grą ‘Mentalistów’, o rozmiarach porażki zadecydowała nieskończona liczba błędów własnych drużyny Port Gdańsk. Finalnie, partia ta zakończyła się wynikiem 21-10 dla Letniego Mentala.

Niepokonani PKO Bank Polski – Bombardierzy 0-3 (12-21; 17-21; 16-21)

W zapowiedzi przedmeczowej wskazaliśmy na to, że dość wyraźnym faworytem spotkania będzie drużyna Bombardierów. Za takim typem przemawiała kapitalna w ostatnim czasie forma Bombardierów oraz problemy kadrowe Niepokonanych PKO Bank Polski. Ostatecznie, gracze z sektora bankowego stawili się w hali treningowej w sześciu graczy. Mimo gry w komplecie, początek meczu należał do ich przeciwników, którzy po ataku Piotra Rzepeckiego wyszli na prowadzenie 5-1. W dalszej części seta ‘Bankowcy’ dalej popełniali sporo błędów własnych, co sprawiło, że nie byli oni w stanie nawiązać walki z przeciwnikami i finalnie przegrali tę partię do 12. Zdecydowanie lepiej Niepokonani zaprezentowali się w dalszej części meczu. W drugim secie, mimo niezbyt udanego początku, po którym rywale wyszli na prowadzenie 10-5, drużyna PKO złapała swój rytm, dzięki czemu w dalszej części seta doprowadziła do wyrównania 13-13. Po chwili wyrównanej gry, końcówka należała jednak do Bombardierów, którzy wygrali seta do 17. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od wyrównanej walki 7-7. W dalszej części seta mieliśmy nawet wynik po 14, ale w końcówce meczu, podobnie jak to miało miejsce w końcówce drugiego seta to Bombardierzy pokazali więcej jakości, dzięki czemu wygrali seta do 16, a cały mecz 3-0. Dla graczy Dawida Piankowskiego było to piąte zwycięstwo z rzędu. Pod tym kątem, w trzeciej lidze lepszy bilans mają tylko gracze Team Looz.

Chilli Amigos – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-16; 24-22; 21-13)

Pojedynek pomiędzy Chilli Amigos a ACTIVNYMI Gdańsk decydował o tym, dla której z drużyn zabraknie miejsca w grupie walczącej o poszczególne kolory medali. W zapowiedzi przedmeczowej wskazaliśmy na to, że faworytem będzie drużyna Grzegorza Walukiewicza. Już przed meczem wiedzieliśmy, że najprawdopodobniej to ‘Papryczki’ wygrają spotkanie. Obie drużyny podeszły do spotkania z całkiem innym nastawieniem. Podczas, gdy Chilli stawiło się na meczu w liczbie jedenastu chłopa, ACTIVNI Gdańsk pojawili się w szóstkę, z czego w składzie drużyny było aż… czterech nominalnych środkowych. W obecnym sezonie właśnie kwestie kadrowe były największą bolączką drużyny Artura Kurkowskiego. Patrząc na to, w jakim składzie występowali ACTIVNI w obecnym sezonie, trudno znaleźć dwa mecze, kiedy skład byłby identyczny. Oczywiście nie jest to wytłumaczeniem dla drużyny, która na tle ‘Amigos’ zaprezentowała się dużo słabiej. W pierwszym secie od początku mieliśmy wyrównaną walkę, w której żadna ze stron nie zdołała wyjść przez długi czas na przynajmniej dwupunktowe prowadzenie. Pierwsi tej sztuki dokonali gracze Chilli, którzy po ataku z środka Pawła Kalety oraz zagrywce Macieja Wąsickiego objęli prowadzenie 17-15 i po chwili postawili kropkę nad ‘i’. Drugi set był zdecydowanie najciekawszy z całego meczu. Po wyrównanym początku (10-10), ACTIVNI wyszli na prowadzenie (17-14), po którym wydawało się, że doprowadzą do remisu. Dzięki konsekwentnej i dobrej grze, ‘Amigos’ zdołali odrobić straty i w końcówce, po walce na przewagi przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Wygrana drugiego seta oznaczała, że Chilli Amigos zapewniło sobie podium rozgrywek w sezonie Jesień’21. Oznaczało to również, że miejsca dla podium zabraknie dla ACTIVNYCH Gdańsk. W trzeciej partii Chilli Amigos ponownie okazało się lepszą drużyną, tym razem, bez większych problemów ogrywając rywali do 13. Kto wie, jak potoczyłyby się losy tego spotkania, gdyby część graczy ACTIVNYCH mniejszą wagę przywiązywała do decyzji sędziowskich, a większą do własnej gry.

Wilki Północy – Letni Mental 2-1 (19-21; 21-14; 21-18)

Po dość niespodziewanej wygranej ‘Mentalistów’ nad ‘Portowcami’, drużyna Katarzyny Wojewódzkiej przystąpiła do ostatniego spotkania w rundzie zasadniczej. Drugim rywalem ‘Niebieskich’ we wtorkowy wieczór była drużyna Wilków Północy. O to, że ‘Mentalistom’ nie będzie łatwo o wygraną, wiedzieliśmy już przed meczem. Przypomnijmy, że Wataha przystępowała do spotkania po serii trzech zwycięstw z rzędu. Początek meczu rozpoczął się od wyrównanej walki obu drużyn (7-7). W dalszej części seta, po błędzie podwójnego zagrania Wilków, na prowadzenie 11-8 wyszli ‘Mentaliści’. Mimo to, po chwili na tablicy wyników znów mieliśmy remis 12-12 i od tego momentu do samego końca oglądaliśmy wyrównaną walkę. W końcówce, po ataku Igora Chorążewicza to Letni Mental zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę i wygrać seta do 19. Druga odsłona nie dostarczyła nam tylu emocji co pierwsza. Po wyrównanym początku (6-6), Wilki zdołały w połowie seta wyjść na trzypunktowe prowadzenie (11-8).  Letni Mental nie zdołał już odmienić losów tej partii, w konsekwencji czego przegrał ją do 14.  Decydująca o zwycięstwie odsłona rozpoczęła się lepiej dla Wilków. Po długiej wymianie, zakończonej skutecznym atakiem Łukasza Tarulewicza, drużyna z Północy objęła prowadzenie 5-3. Po kilku błędach i nerwowym fragmencie w ich wykonaniu na krótkotrwałe prowadzenie wysunęli się ‘Letnicy’. Po chwili jednak mieliśmy wyrównaną grę obu drużyn, która zakończyła się zwycięstwem Watahy do 18. Trzeba przyznać, że było to dość wyrównane i zacięte spotkanie.

Volley Kiełpino – Team Spontan 1-2 (21-17; 12-21; 17-21)

Spotkanie pomiędzy Volley Kiełpino a Team Spontan miało ogromne znaczenie dla układu dolnej części tabeli. Co tu dużo mówić – obie drużyny potrzebowały punktów jak tlenu. W gorszej sytuacji byli rzecz jasna gracze Volley Kiełpino, którzy zajmują obecnie przedostatnie miejsce w ligowej tabeli. Potencjalna przegrana sprawiała, że ich sytuacja ze skomplikowanej robiła się dramatyczna. Nadzieje na wygraną były dość duże, bowiem Team Spontan, jak miało to miejsce wielokrotnie w obecnym sezonie, zmagał się we wtorek z problemami kadrowymi. Początek meczu ułożył się perfekcyjnie dla graczy Fabiana Polita. Drużyna z Kiełpina objęła prowadzenie w pierwszym secie 15-8. W dalszej jego części, kiedy wydawało się, ze Volley spokojnie wygra tę partię, zaczęli oni popełniać sporo błędów, dzięki czemu rywale zminimalizowali stratę. Bądźmy jednak poważni, przewaga ta była tak duża, że po prostu nie dało się tego spieprzyć. W drugim secie gracze Volley Kiełpino nie zdołali wskoczyć na tak wysoki poziom, jak miało to miejsce na początku meczu. Co gorsze, nie byli oni w stanie nawiązać równorzędnej walki ze ‘Spontanicznymi’, którzy szybko objęli prowadzenie 14-6 i nie mieli większych problemów z tym, by wygrać seta. Decydujący o wygranej w meczu set rozpoczął się od wyrównanej walki, po której na tablicy wyników pojawiło się 8-8. W dalszej części to Spontan objął inicjatywę, dzięki czemu wygrał seta do 17, a cały mecz 2-1.

Chilli Amigos – Zmieszani 0-3 (11-21; 19-21; 16-21)

Po tym, jak drużyna Chilli Amigos zapewniła sobie co najmniej trzecie miejsce w trzeciej lidze, w ich szeregach zapanował totalny Looz luz. Najważniejsze spotkanie sezonu – z drużyną ACTIVNYCH, ‘Amigos’ zakończyli z kompletem punktów. To z kolei sprawiło, że poziom koncentracji w meczu ze Zmieszanymi się nieco ulotnił i drużynie Grzegorza Walukiewicza było w pierwszym secie trudno nawiązać równorzędną walkę z rozpędzonym rywalem. Zmieszani z kolei, po porażce z Team Looz wyszli na spotkanie z Chilli Amigos w pełni skoncentrowani. Dodatkowo, wydawało się, że pomimo faktu, że byli oni niezwykle zmotywowani, uniknęli tego, czego nie dało się uniknąć w meczu z Team Looz, kiedy się ‘spalili’. Początek wtorkowego spotkania rozpoczął się od absolutnej dominacji Zmieszanych, którzy błyskawicznie objęli prowadzenie (10-4). Tak pokaźna zaliczka wypracowana przez zaprawionych w ligowych bojach Zmieszanych pozwoliła na spokojne kontrolowanie przebiegu tej partii i wygrania jej do 11. W drugim secie działo się już zdecydowanie więcej. Wszystko za sprawą tego, że po słabym secie ‘odkręcili się’ wreszcie gracze w czerwonych koszulkach. Początek drugiego seta był niemal odbiciem lustrzanym tego, co mieliśmy okazję oglądać w pierwszej partii. Tym razem to Chilli Amigos objęli prowadzenie 9-2. Dzięki kilku atakom Artura Maksimova strata ta po chwili stopniała do tego stopnia, że na tablicy wyników mieliśmy zaledwie 10-8 dla ‘Czerwonych’. Od tego momentu, niemal do samego końca mieliśmy wyrównaną grę. Mimo, że w końcówce seta to Chilli objęło prowadzenie 19-17, nie potrafili oni dobić chwiejącego się rywala i w konsekwencji to przeciwnik zadał po chwili decydujący cios, po którym prowadził 2-0. Ostatnia odsłona doprowadziła nas do stanu 13-13. Od tego momentu wyraźną przewagę osiągnęli Zmieszani. Po dwóch skutecznych atakach Marcina Gorlikowskiego wyszli oni na prowadzenie 18-14 i po chwili cieszyli się z kompletu punktów, dzięki czemu wrócili na fotel lidera.