Dzień: 2026-04-02

Zapowiedź – MATCHDAY #17

Przed nami ostatni dzień meczowy w piątym tygodniu rozgrywek. Ciekawie zapowiada się starcie drużyn, które kilka miesięcy temu walczyły w meczu barażowym o prawo gry w drugiej lidze. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w meczu na przełamanie, w którym Speednet podejmie Tufi Team. Zapraszamy na zapowiedź!

CTO Volley – Szach-Mat

Godz.: 19:30, boisko nr: 1

Liga ułożyła się w obecnym tygodniu niemal idealnie dla CTO Volley – i to pomimo faktu, że ci nie musieli nawet wychodzić na parkiet. Wiadomo – nic tak nie cieszy Polaka jak krzywda największego rywala. Pół żartem, pół serio mówimy tu o porażce pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 i historycznie najgroźniejszego rywala CTO Volley – ekipy Merkurego. Jakby tego było mało, w obecnym tygodniu punktami podzielili się również brązowi medaliści poprzedniego sezonu – AiP – oraz jeden z głównych pretendentów do mistrzostwa, MPS Volley. W związku z tym, a przede wszystkim świetną grą graczy w pomarańczowych strojach, CTO pozostaje głównym pretendentem do mistrzowskiego tytułu. Aktualnie do pierwszego miejsca Mistrz traci zaledwie jeden punkt, warto jednak zaznaczyć, że mają oni o co najmniej jedno spotkanie mniej od drużyn wyprzedzających ich w tabeli. Biorąc pod uwagę, że dziś zmierzą się z pogrążoną w kryzysie drużyną Szach-Matu, perspektywa świątecznego obiadu zapowiada się wybornie – wszystko wskazuje bowiem na to, że przed dalszą częścią sezonu gracze CTO będą przystępować z 'pole position’. To oczywiście koszmarna perspektywa dla Szach-Matu i z całą pewnością gracze Dawida Kołodzieja będą chcieli odmienić swój los. W obecnej kampanii 'Szachiści’ rozegrali cztery spotkania i wciąż pozostają jedną z nielicznych ekip w całej lidze, które nie zdołały wygrać choćby jednego spotkania – dodatkowo w ostatnim czasie uznaliśmy, że spośród wszystkich pierwszoligowców to właśnie Szach-Mat prezentuje się obecnie najsłabiej. Jeśli ich sytuacja szybko się nie zmieni, to po kilku sezonach w elicie Szach-Mat może spaść do drugiej klasy rozgrywkowej.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

VB Inter-Grahen Sulmin – Siatkersi

Godz.: 19:30, boisko nr: 2

Obecny sezon w wielu płaszczyznach odbiega od tego, co pamiętamy z poprzednich edycji. Wspominając stare czasy, trudno nie dojść do konkluzji, że kiedy grali faworyci – ci nie zawodzili i najzwyczajniej w świecie wygrywali. W obecnej edycji jest jednak cała grupa drużyn, które nie są w stanie grać na podobnym poziomie co w przeszłości. Piszemy o tym teraz, bo trudno nie wrzucić do tej grupy dzisiejszych przeciwników – Siatkersów i mimo wszystko VB Inter-Grahen Sulmin. Choć ci drudzy wygrali trzy ostatnie spotkania, to wciąż daleko im do topowej formy – owszem, drużyna gra lepiej z meczu na mecz i wydaje nam się, że wszystko zmierza w dobrą stronę, ale fakt jest taki, że często drużyna się męczy. Tak było chociażby we wczorajszym starciu z ACTIVNYMI, gdzie byli oni dość wyraźnym faworytem. Owszem, finalnie wygrali, ale w meczu nie brakowało im fury szczęścia. Ok, takie spotkania też trzeba umieć wygrywać i za odwrócenie losów rywalizacji graczom z Sulmina należą się słowa uznania. Podobne problemy co VB Inter-Grahen Sulmin chciałaby mieć z pewnością zespół Siatkersów. Rany – jakim oni są w obecnym sezonie rozczarowaniem. Panie i Panowie, co się stało, że to wszystko zabrnęło w tak ciemną uliczkę? Czemu dziś leje Was każdy? Z kim chcecie rywalizować w następnych meczach – ekipą protokolantów z Panią Agnieszką na czele czy ekipą ochroniarzy z Ergo Areny? Ok – jakieś bardzo drobne oznaki poprawy widzieliśmy w ostatnim meczu. Może uda im się wreszcie zaskoczyć dzisiaj?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Speedway AWKS – Audiofon Karczemki

Godz.: 19:30, boisko nr: 3

Nie da się napisać zapowiedzi tego spotkania, nie wracając do wydarzeń z przeszłości. Przez wiele tygodni poprzedniego sezonu wydawało się, że Audiofon Karczemki nie będzie miał problemu z zagwarantowaniem sobie spokojnego utrzymania w trzeciej lidze – z drugiej strony trudno było nam sobie wyobrazić, że bardzo dobrze zorganizowana drużyna Speedway AWKS nie zdoła zapewnić sobie bezpośredniego awansu. Ostatecznie nałożyły się na siebie dwie mało prawdopodobne okoliczności i w efekcie obie drużyny spotkały się w bezpośrednim starciu barażowym pod koniec listopada 2025 roku. We wspomnianym meczu zespół z Karczemek rozstrzygnął baraż na swoją korzyść już w dwóch pierwszych setach, które wygrał do 18 oraz 13. Choć wydawało się, że Speedway AWKS będzie musiał 'kiblować’ w czwartej lidze, z ligi nieoczekiwanie wycofał się trzecioligowy Maritex – to oznaczało, że prawo gry w trzeciej lidze zapewniła sobie drużyna, która kilka miesięcy wcześniej przegrała batalię o to miejsce. Jak pokazują wyniki w obecnym tygodniu, takie rozstrzygnięcie barażu nie było przypadkiem – w obecnym sezonie Audiofon radzi sobie w trzeciej lidze znacznie lepiej i to oni będą faworytem dzisiejszego starcia. Prawdę mówiąc, stawiamy na to, że gracze Pawła Urbaniaka sięgną dziś po komplet punktów – sytuacji nie zmienia tu fakt, że gracze Speedway AWKS radzą sobie w trzeciej lidze coraz lepiej, bo na świetnie dysponowanego rywala raczej jednak nie wystarczy.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Speednet – Tufi Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

No, nie jest to wymarzony początek sezonu w wykonaniu obu drużyn. Ba – nie jest dobrze i choć jesteśmy dopiero na finiszu piątego tygodnia rozgrywek, obie ekipy zdążyły się już znaleźć w poważnych tarapatach. O ile w przypadku zespołu Tufi Team nie jest to przesadnie zaskakujące – team bardzo często po dziewięciu spotkaniach sezonu zostawał zaszeregowany do grupy spadkowej – tak sytuacja Speednetu jest już nieco inna. Oczywiście wiele rzeczy może się jeszcze wydarzyć, ale kiedy wsłuchamy się w głosy społeczności Inter Marine SL3, usłyszymy, że zarówno Speednet jak i Tufi Team mają aktualnie dość małe szanse na to, by załapać się do grupy mistrzowskiej. Jeśli faktycznie miałoby się to potwierdzić, obie ekipy po raz kolejny musiałyby walczyć o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej – a to oczywiście fatalna wiadomość, bo prawdę mówiąc, w obecnej kampanii nie widzimy ani jednego pewniaka do spadku. W pierwszej lidze nie ma ani Staltestu, ani Czerepachów – nie ma po prostu sytuacji, w której spadek którejś z drużyn byłby przesądzony na tak wczesnym etapie rozgrywek. Która z drużyn dziś wygra? Nie mamy przekonania – wiemy natomiast, że sytuacja drużyny, która przegra, stanie się nie do pozazdroszczenia. W naszym odczuciu nieznacznym faworytem pozostają dziś gracze Tufi Team.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Dream Volley – Wolves Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

W minionym tygodniu drużyna Dream Volley pauzowała – trzeba przyznać, że odpoczynek im się przydał i należał. Na inaugurację zespół Mateusza Dobrzyńskiego rozegrał bowiem trzy spotkania, w których za każdym razem odnosił zwycięstwa. Na rozkładzie 'Marzycieli’ mamy Speedway AWKS, Staltest Pomorze oraz MiszMasz. Patrząc na to, jak radzą sobie obecnie trzy wymienione drużyny, wygrane we wspomnianych meczach były raczej obowiązkiem. Z drugiej strony pamiętamy doskonale, że w przeszłości Dream Volley potrafił w takich meczach bardzo mocno zawodzić, co z czasem niosło za sobą przykre konsekwencje. Biorąc pod uwagę sytuację w tabeli oraz aktualną formę trzecioligowców, dziś Dream Volley czeka najtrudniejsze z dotychczasowych spotkań w obecnym sezonie. Warto zwrócić bowiem uwagę na to, że na koniec minionego tygodnia zespół Wolves Volley plasował się na bardzo wysokim, trzecim miejscu w ligowej tabeli – prawdę mówiąc, nie przypominamy sobie momentu, w którym 'Wataha’ byłaby w tabeli tak wysoko. Ok – przed dzisiejszym spotkaniem mają oni rozegrane o dwa spotkania więcej niż Dream Volley, ale nie odbiegają przecież liczbą spotkań od trzecioligowej średniej. O wygraną będzie dziś bardzo trudno i nie wróżymy ‘Wilkom’ większych szans na zwycięstwo. Z drugiej strony biorąc pod uwagę problemy kadrowe 'Marzycieli’, które się jeszcze nie skończyły, nie możemy wykluczyć żadnego scenariusza. Dodatkową, extra mobilizacją dla zespołu 'Wilków’ będzie zapewne również fakt, że w przedostatnim magazynie środkowy Dream Volley – Tomasz Nurzyński – wyrażał umiarkowaną ekscytację dotyczącą gry Wolves Volley. Historycznie takie rzeczy potrafiły się 'brzydko zestarzeć’ – czy dziś będzie podobnie?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Team Spontan – Flota TGD Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Po dłuższej przerwie na parkiety Inter Marine SL3 wracają gracze Team Spontan, którzy swoje ostatnie spotkanie w lidze rozegrali 12 marca. Jak do tej pory zespół Piotra Raczyńskiego rozegrał w kampanii Wiosna’26 najmniejszą liczbę spotkań spośród wszystkich ekip w całej 52-drużynowej stawce. Biorąc pod uwagę to, że według społeczności Inter Marine SL3 Spontan miał być jednym z faworytów w walce o drugą ligę, początek sezonu oceniamy dość surowo – jak do tej pory gracze Piotra Raczyńskiego rywalizowali z Kraken Team, Sharksami oraz MiszMaszem i choć nie mówimy tu absolutnie o trzecioligowym topie, Spontan zgarnął w tych meczach zaledwie sześć na dziewięć możliwych punktów. Jeśli dalsza przygoda drużyny będzie wyglądała podobnie, nie zdziwimy się, jak awans w obecnym sezonie po raz kolejny wymknie im się z rąk. Aktualnie sytuację Spontana ratuje fakt, że inni drugoligowi faworyci – jak Challengers czy DSGSA – również punktują ze średnią oscylującą wokół dwóch oczek na mecz. Jeśli chodzi o dzisiejszych rywali Spontana – Flotę TGD Team – to w ostatnim czasie mieliśmy dość nieoczekiwany zwrot akcji. Po pierwszych dwóch meczach sezonu byliśmy dla Floty niezwykle krytyczni i uznaliśmy nawet, że mogą mieć potencjalny problem z utrzymaniem – po dwóch kolejnych spotkaniach nasza perspektywa jest już zupełnie inna, a zespół podejdzie do meczu jako aktualna drużyna tygodnia. Choć co niektórzy mogą deprecjonować taką formę wyróżniania drużyn, w naszym odczuciu Flota nabierze po tym wiatru w żagle – inną kwestią jest jednak to, że na faworyzowanego rywala może to dziś nie wystarczyć.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Challengers – Kraken Team

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Ależ musiały się uśmiechnąć mordki graczy Kraken Team, gdy ci zobaczyli, że mecz z Challengersami został zaplanowany na godzinę 21:30. W ostatnim czasie wraz z kapitanem drużyny – Robertem Skwierczem – doszliśmy do konkluzji, że team radzi sobie najlepiej, grając o późnych godzinach. Ich najlepsze spotkanie z obecnego sezonu? Starcie z 18 marca, kiedy rywalizowali z bardzo mocną w obecnym sezonie ekipą Audiofonu Karczemki – choć spotkanie zakończyło się 'tylko’ podziałem punktów, trudno nie odnieść wrażenia, że w dwóch rozegranych setach Kraken Team wskoczył na bardzo wysoki poziom. Ok – pozostaje nam wyłącznie sfera gdybania, ale gdyby tak wysoki pułap byli w stanie utrzymać nie przez dwa sety, a cały sezon, prawdopodobnie byliby w stanie powalczyć o podium rozgrywek. Dzisiaj o udowodnienie tezy z początku zapowiedzi będzie jednak wybitnie trudno – rywalem 'Bestii’ będzie bowiem ekipa Challengers, która w obecnym sezonie rozegrała cztery spotkania i przed dzisiejszą serią gier pozostaje jedną z czterech niepokonanych drużyn w trzeciej lidze. Chyba nikt nie ma dziś wątpliwości, że zespół Wojciecha Lewińskiego jest w obecnym sezonie w stanie powalczyć o powrót do drugiej ligi – w naszym odczuciu w realizacji założonego celu mogą im przeszkodzić jednak oni sami. W czterech rozegranych do tej pory spotkaniach ani razu nie udało im się wygrać za komplet punktów i narzucone na początku sezonu tempo trzeba po prostu podkręcić. Warto przy tym zauważyć, że jak do tej pory gracze w niebiesko-różowych barwach mieli stosunkowo łatwy terminarz, który z czasem będzie coraz trudniejszy – dzisiejszy rywal jest tego potwierdzeniem i prawdę mówiąc, trudno wyobrazić nam sobie, by Kraken opuszczał dziś halę 'na pustaka’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Dream Volley – Sharks

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Coś niepokojącego dzieje się z Sharksami w obecnym sezonie. Team Pavlo Kudinova po awansie do trzeciej ligi rozpoczął sezon od trzech porażek, w których na dziewięć możliwych punktów zgarnął zaledwie jeden – stało się to w meczu inaugurującym zmagania, kiedy rywalizowali z Challengersami. Kolejne dwa mecze to spotkania z Team Spontan oraz Stay Win. Choć w tym pierwszym zespół rywalizował z trzecioligowym mocarzem, to biorąc pod uwagę fakt, że jeden z graczy Spontana doznał w trakcie meczu kontuzji i 'Spontaniczni’ musieli przemodelować skład, można się było pokusić o choć jeden punkt – zamiast tego obejrzeliśmy bezbarwną grę, w której Rekiny były zupełnie bezradne. W kolejnym meczu beniaminek rywalizował z drużyną Stay Win, która od kilku lat regularnie ma problemy z utrzymaniem w trzeciej lidze – rywalizując z takim rywalem, trzeba pomyśleć o punktach, a mimo to skończyło się olbrzymim rozczarowaniem i porażką 0-3. Po wspomnianym meczu pokusiliśmy się nawet o tezę, że 'Rekiny’ zmierzają w kierunku czwartej ligi. Co się wydarzyło później? Zespół sensacyjnie wygrał z Krakenem w stosunku 2-1, co rozpaliło nadzieje na lepsze jutro – jak się jednak okazało w kolejnym meczu, zespół doznał kolejnego rozczarowania i porażka 0-3 z Audiofonem oraz perspektywa dzisiejszego meczu z Dream Volley sprawia, że sytuacja Sharks robi się powoli bardzo nieciekawa. Trudno bowiem wyobrazić sobie scenariusz, w którym Dream Volley nie zrobiłby dziś dwóch kroków w kierunku upragnionej drugiej ligi. Wiele osób wskazuje na to, że to właśnie oni są faworytem numer 1 i jeśli faktycznie tak jest, 'Marzyciele’ takie spotkania jak dziś muszą wygrywać – i to na dodatek za komplet punktów.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Flota Active Team – Hydra Volleyball Team

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Wczorajszy wieczór ułożył się dla Floty Active Team w wymarzony sposób. Przypomnijmy, że zespół Karoliny Kirszensztein rywalizował z pogrążonym w kryzysie Złomowcem i wspomniane spotkanie zakończyło się zwycięstwem za komplet punktów. W naszym odczuciu nie tylko bardzo ważne z uwagi na tabelę, ale również, a może przede wszystkim, na morale drużyny, które po meczu ze Speednetem 2 zdawały się szorować po ligowym dnie. Wygrana za komplet oczek sprawiła, że Flota poprawiła swoje nastroje i dziś będzie dość wyraźnym faworytem spotkania z beniaminkiem drugiej ligi – Hydrą Volleyball Team. Do dzisiejszego starcia zespół Sławomira Kudyby podejdzie jako dziewiąta drużyna w ligowej tabeli, która po pięciu rozegranych meczach ma osiem oczek na swoim koncie. Pamiętając jak potoczył się sezon, w którym Hydra walczyła o utrzymanie między innymi z Flotą, nie chcemy sprzedawać im marzeń, obiecując ile punktów wystarczy do tego, by utrzymać się w drugiej lidze. Już kiedyś pisaliśmy o tym, że 14-15 punktów zdaje się być bezpiecznym wynikiem, a jak się skończyło, każdy pamięta. Choć trudno o jednoznaczne wnioski, dużo wskazuje na to, że planem drużyny jest zapewnienie sobie bezpiecznego utrzymania i póki co wygląda to naprawdę nieźle. Niemniej jednak Hydra powinna szukać punktów w każdym meczu – również dzisiaj.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

MATCHDAY #16

Za nami szesnasty dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. W środę kolejne spotkania wygrali liderzy pierwszej, drugiej oraz czwartej ligi – BEemka pokonała Fuxa Pępowo, Volley Gdańsk ograł Energę Trefl Gdańsk, a Tiger Team – Inter Marine Masters. Zapraszamy na podsumowanie!

Energa Trefl Gdańsk – Volley Gdańsk 1-2 (20-22; 12-21; 21-18)

Nie ma co do tego wątpliwości – starcie na boisku numer 1 było absolutnym hitem drugoligowych zmagań. Naprzeciw siebie stanęły drużyny, które w obecnej kampanii radzą sobie bardzo dobrze. Choć w kilku ostatnich meczach w Typerze SL3 stawialiśmy na przeciwników Energii Trefla Gdańsk i finalnie źle na tym wychodziliśmy, postanowiliśmy raz jeszcze zaryzykować. Utrzymując szacunek do poprzednich rywali Trefla, nie sposób nie zauważyć, że w środowy wieczór team Ariela Fijoła mierzył się z prawdziwym zawodnikiem wagi ciężkiej. Zdecydowana większość obecnej kadry Volleya mogłaby zapozować jak niegdyś Michael Phelps ze wszystkimi zdobytymi medalami – warto przy tym zauważyć, że gracze Volleya nie wyglądaliby tu jak 'ten gorszy kuzyn’. Przechodząc do spotkania – pierwszy set był absolutną ozdobą drugoligowych rozgrywek. Co ciekawe, nie dość że była to bardzo wyrównana partia, to po obu stronach siatki oraz trybunie, która niosła 'gdańskie lwy’ po kolejne ligowe punkty, nie brakowało uszczypliwości. Choć do pewnego momentu karta sprzyjała Enerdze Trefl Gdańsk, końcowa faza seta należała już do jednej z czterech najbardziej doświadczonych drużyn w lidze – należała do Volleya, który rozegrał w Inter Marine SL3 niemal dwieście spotkań (22-20). Środkowa partia ułożyła się kapitalnie dla faworyta, który radził sobie świetnie w obronie i wykończeniu akcji, nie mając najmniejszego problemu z wygraniem seta do 12. Ostatni set to zwrot akcji – zazwyczaj w meczach Trefla było tak, że to oni przegrywali trzecią odsłonę po wygraniu dwóch pierwszych. Tym razem było jednak inaczej. Warto przy tym zauważyć, że wygrana nie przyszła im łatwo – pod koniec to Volley prowadził 17-15 i zdawał się być na doskonałej drodze do zwycięstwa za pełną pulę. Końcówka to jednak popis Stanisława Kozłowskiego, którego trzy skuteczne ataki przypieczętowały podział punktów w meczu (21-18).

VB Inter-Grahen Sulmin – ACTIVNI Gdańsk 2-1 (21-18; 15-21; 21-16)

Choć gra oraz dyspozycja VB Inter-Grahen Sulmin pozostawia jeszcze sporo do życzenia, trudno nie odnieść wrażenia, że jest już coraz lepiej. Teza ta ma poparcie również w wynikach – trzy ostatnie spotkania drużyny w czarnych trykotach to zwycięstwa z TKKF Flotą, Aquą Volley i wczoraj z ACTIVNYMI Gdańsk. Not bad. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na to, że mało brakowało, a nasza narracja mogłaby być dziś zupełnie inna – wszystko za sprawą pierwszego oraz trzeciego seta rywalizacji, w których było naprawdę blisko tego, by górą byli ACTIVNI. Jako że ci wygrali również środkową partię, zwycięzca meczu mógłby być inny. Tak czy siak ACTIVNI mogą czuć spory niedosyt, bo w środowy wieczór team Artura Kurkowskiego przegrał już czwarte spotkanie w obecnej kampanii, choć w kilku przypadkach – w tym również wczoraj – mogło to wyglądać nieco inaczej. Premierowa odsłona mogła się naprawdę podobać – było to bardzo dobre, czwartoligowe granie. Po połowie seta na tablicy wyników mieliśmy remis 14-14, a następnie 17-17. Choć kolejny punkt dający prowadzenie zdobyli ACTIVNI (18-17), końcowa faza seta należała już do graczy z Sulmina, którzy po atakach dobrze dysponowanego w ostatnim czasie Jonatana Drygiela cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-18). Niepowodzenie w pierwszej odsłonie nie złamało jednak graczy Artura Kurkowskiego, którzy od początku drugiego seta ruszyli do ataku i wysunęli się na prowadzenie 12-7, by w dalszej części trzymać rywala na bezpiecznym dystansie i doprowadzić do wyrównania w setach (21-15). Ostatni set rozpoczął się kapitalnie dla drużyny Artura Kurkowskiego, którzy po ataku środkowego Dominika Bracha prowadzili tak samo jak w drugiej odsłonie (12-7). Kiedy wydawało się, że i epilog będzie taki sam, team się całkowicie pogubił – po drugiej stronie siatki z bardzo dobrej strony pokazał się natomiast Michał Treder, który walnie przyczynił się do odwrócenia losów rywalizacji i trzeciej wygranej z rzędu swojej drużyny. Brawo!

Aqua Volley – Only Spikes 3-0 (21-12; 22-20; 21-19)

W wywiadzie przedmeczowym z libero drużyny Only Spikes – Damianem Jabłońskim – zapytaliśmy nieco przewrotnie, czy w czwartej lidze jest jeszcze jakakolwiek drużyna, z którą Only Spikes nie mogliby podjąć walki. Nie ukrywamy, że odpowiedź nam zaimponowała, bo brzmiała: nie. Po kilku chwilach mieliśmy okazję sprawdzić, jak ma się to do rzeczywistości i… na początku spotkania byliśmy nieco rozczarowani. Pisząc w skrócie – zespół Only Spikes nie mógł poradzić sobie z dobrą zagrywką rywali i pod koniec premierowej partii przegrywał już 17-9, co sprawiło, że obie drużyny myślami były już przy środkowej partii (21-12). Cała sytuacja wyglądała dość podobnie jak przed tygodniem, gdzie Only Spikes byli całkowicie bezradni w jednym secie z Chilli, by w kolejnym zagrać już zdecydowanie lepiej. Środkowa partia to wreszcie granie, na jakie czekaliśmy. Choć chwilę po półmetku seta Aqua Volley prowadziła 13-8, dalsza część środkowej partii to mozolne, aczkolwiek sukcesywne odrabianie strat przez graczy w żółtych trykotach. Sztuka ta graczom Patryka Łabędzia udała się w prawdopodobnie najlepszym dla widowiska momencie – przy stanie 19-19. Trzeba przy tym uczciwie zaznaczyć, że w schyłkowej fazie seta nie mieli ani jednej piłki setowej. Po krótkiej chwili gracze Mateusza Drężka postawili finalnie kropkę nad 'i’, wygrywając do 20. Ostatni set to kolejna próba graczy w żółtych strojach. Choć i tym razem było blisko, a team prowadził w końcówce 18-17, to zespół Patryka Łabędzia nie wytrzymał w końcówce, a z wygranej seta cieszyli się gracze, którzy w minionej edycji rywalizowali na trzecioligowych parkietach.

MiszMasz – Stay Win 2-1 (23-21; 21-18; 18-21)

W zapowiedzi przedmeczowej podkreślaliśmy, że historycznie obie drużyny prezentowały dość podobny poziom – wczorajsze spotkanie to w naszym odczuciu potwierdziło. Obraz gry od pierwszego gwizdka sędziego był naprawdę przyjemny do oglądania, a w secie nie brakowało zwrotów akcji. Lepiej w spotkanie weszli gracze MiszMaszu, którzy po punktach świetnie dysponowanego Andrzeja Lubańskiego wysunęli się na prowadzenie 7-4. Z czasem sytuacja się jednak zmieniła i pod koniec seta to gracze Stay Win wysunęli się na prowadzenie 18-16. Kiedy wydawało się, że team Tomasza Bobcowa dopnie po chwili swego, MiszMasz za sprawą skrzydłowych – Michała Balceraka oraz Mateusza Berbeki – odrobił straty, a nawet wysunął się na prowadzenie 20-19. Jak możecie się domyślić – to nie był ostatni zwrot akcji, były jeszcze dwa. Kolejną piłkę setową mieli gracze Stay Win, którzy mieli nawet piłkę w górze – niestety błąd popełnił ich środkowy i to nie uszło drużynie płazem. Ostatecznie pierwszą, bardzo ciekawą partię wygrali gracze MiszMaszu – wow! Środkowa odsłona nie była już tak emocjonująca, co nie oznacza bynajmniej, że i tu nie mieliśmy tak bardzo lubianych w Inter Marine SL3 zwrotów akcji. Pod koniec seta gracze Stay Win prowadzili bowiem 16-13, a mimo to w jednym ustawieniu mieli potężne problemy z przyjęciem, co kosztowało ich wygraną partii. W trzecim secie gracze Stay Win – którzy, umówmy się, w meczu nie grali źle – wskoczyli na jeszcze wyższy poziom. Po wyraźnie lepszej grze w obronie oraz przyjęciu wysunęli się na prowadzenie 10-3, a choć z czasem gracze MiszMaszu zbliżyli się na bliski dystans (18-17), to finalnie Stay Win zdołali zrobić przejście i wygrali seta do 18. Mimo to sądzimy, że po meczu mogą czuć niedosyt.

Speednet 2 – VB Sulmin 2-1 (16-21; 24-22; 21-18)

Przyznamy szczerze – nie liczyliśmy na to, że starcie pomiędzy Speednetem 2 a VB Sulmin będzie jednym z najciekawszych spotkań w obecnym tygodniu. W zapowiedzi uznaliśmy, że będzie to raczej klasyka gatunku, w której Speednet dość gładko wygra dwa sety, a w trzecim – w swoim zwyczaju – będzie miał problem z postawieniem kropki nad 'i’. Tymczasem owszem, zgadza się wynik, ale przebieg gry i okoliczności wygranej Speednetu to naprawdę ciekawa historia. Spotkanie nie rozpoczęło się bowiem zbyt dobrze dla 'Programistów’, którzy w pierwszej odsłonie mieli widoczne problemy z wykończeniem ataków. Choć sami popełniali mało błędów, to nic im to nie dało, bo trudno było im się dobić do parkietu – po bardzo dobrej grze w obronie drużyny z Sulmina oraz skutecznych kontrach team Daniela Bąby wygrał tę partię do 16. Na początku drugiego seta zespół w czerwono-czarnych strojach zdawał się iść za ciosem (11-8), sytuacja zaczęła się jednak obracać na ich niekorzyść w dalszej części partii. Końcówka seta to bardzo emocjonująca odsłona, w której nie brakowało efektownych i długich wymian – ostatecznie po dwóch skutecznych atakach Kacpra Kowalewskiego Speednet zdołał wyszarpać rywalom zwycięstwo z rąk i mogli cieszyć się z wyrównania stanu rywalizacji. Ostatni set to już partia, w której Speednet był ewidentnie na fali – tuż po półmetku dobrze dysponowana drużyna 'Programistów’ wysunęła się na prowadzenie 13-10. Choć w dalszej części Sulmin zdołał jeszcze wyrównać, to po bardzo dobrej grze w bloku w końcówce 'Programiści’ zapewnili sobie czwarte zwycięstwo w sezonie. Brawo!

Tiger Team – Inter Marine Masters 2 2-1 (21-19; 21-13; 17-21)

Spotkanie pomiędzy Tiger Team a Inter Marine Masters było anonsowane jako jedno z najciekawszych w obecnym tygodniu rozgrywek. Naprzeciw siebie stanęła drużyna, która wygrała w obecnym sezonie wszystkie dotychczasowe spotkania i pewnym krokiem zdaje się zmierzać do trzeciej ligi – po przeciwnej stronie siatki mieliśmy zaś 'Mastersów’, którzy poza spotkaniem z Remediosem również notowali bardzo dobre wyniki. Mimo to faworytem meczu zdawali się być gracze Tiger Team. Pierwszy set rywalizacji był jednocześnie tym zdecydowanie najciekawszym – od samego początku obie drużyny szły 'łeb w łeb’ i taki stan potrwał do wyniku po 14. W dalszej części po atakach Marcina Kwidzińskiego oraz Michała Sadowskiego zarysowała się nieznaczna przewaga 'Tygrysów’ (20-18) i choć w końcówce zrobiło się jeszcze gorąco, Tiger Team zamknął po chwili seta na swoich zasadach, wygrywając do 19. Środkowa odsłona to już zupełnie inna gra – partia, w której przewaga faworyta była niekwestionowana i absolutnie niezagrożona. Nie ma się co temu dziwić, set rozpoczął się bowiem od prowadzenia faworyta w stosunku 8-1, a dalsza część nie przyniosła żadnego zwrotu akcji – Tiger cieszył się po chwili z szóstego zwycięstwa w sezonie Wiosna’26. Graczom Inter Marine Masters pozostała walka o trzeci punkt w meczu i od początku byliśmy świadkami wyrównanej gry obu drużyn, która zaprowadziła nas do stanu po 16. Chwilę później skutecznymi atakami popisał się jednak Mariusz Skierkowski, co pozwoliło 'Mastersom’ wygrać partię do 17.

Inter Marine Masters – Bayer Gdańsk 2-1 (18-21; 21-14; 21-17)

Niedosyt. Gdyby graczy Inter Marine Masters zapytać świeżo po meczu, z jakim poczuciem wyjeżdżali wczoraj z hali Ergo Arena – wskazalibyśmy właśnie na to. Nie ma się temu co przesadnie dziwić, bo przez bardzo długie fragmenty meczu 'Mastersi’ byli po prostu drużyną znacznie lepszą, mądrzejszą, szybszą, sprytniejszą – i prawdę mówiąc, ta wyliczanka mogłaby się nie kończyć. W pierwszej odsłonie rywalizacji gracze Andrzeja Masiaka nie mogli jednak sforsować zasieków rywali, niesionych dopingiem własnej ławki oraz większej części trybun. Mimo to na półmetku seta po ataku Wiktora Chełmińskiego udało im się wysunąć na prowadzenie 14-11. Dalsza część seta to jednak dwie rzeczy, które się na siebie nałożyły – Bayer zaczął grać naprawdę nieźle, natomiast Mastersi zaprezentowali sporo niechlujstwa, które finalnie kosztowało ich stratę punktu (21-18). Patrząc jednak na obraz gry z drugiej i trzeciej odsłony, Inter Marine Masters nie może być w pełni ukontentowany z wyniku – rywal był do ugryzienia za komplet oczek. W środkowej odsłonie Mastersi zaczęli od prowadzenia 8-4, nie zdjęli nogi z gazu i dali radę podwyższyć wynik (21-14). Wygrana trzeciej partii w dobrym stylu nie tylko podbudowała 'Mastersów’, ale również sprawiła, że charakterystyczna dla Bayera pewność siebie całkowicie wyparowała. Choć po kontrowersyjnej decyzji sędziego prowadzącego zawody – po której przerwa trwała dobre kilka minut – Bayer wysunął się na prowadzenie 11-9, cała sytuacja tylko rozsierdziła graczy Inter Marine Masters, którzy w drugiej części seta wskoczyli na bardzo wysoki poziom i cieszyli się z czwartej wygranej w sezonie. Trudno nie odnieść wrażenia, że zaczyna robić się naprawdę poważnie.

BEemka Volley – Fux Pępowo 3-0 (21-17; 21-17; 23-21)

Jesteśmy zdegustowani, a nawet zażenowani. Można przegrać mecz – nawet kilka z rzędu – dopóki jednak walczysz przez długie fragmenty gry jak 'równy z równym’ z aktualnym wicemistrzem Inter Marine SL3 i po walce finalnie przegrywasz spotkanie w stosunku 0-3, to naprawdę nie ma powodu, by wyżywać się na graczach Fuxa Pępowo. Niezależnie od tego, czy Fux spadnie, czy jednak nie – do wczoraj nie można było odmówić im walki i tego, że w żadnym spotkaniu rywal nie zdołał ich całkowicie stłamsić czy wgnieść w parkiet. Problem zaczyna się jednak wtedy, kiedy w drużynie pada atmosfera, a to co wydarzyło się na boisku numer dwa jest – tu nasze ulubione słówko w ostatnim czasie – SKANDALICZNE. Teraz dochodzimy jednak do konkluzji, że wszystkie skandaliczne sytuacje z tego sezonu były absolutnie niczym przy dramokomedii w wykonaniu Fuxa Pępowo. W skrócie – na początku trzeciego seta pokłócili się środkowy z rozgrywającym, już mniejsza o nazwiska. Ten pierwszy tak bardzo przeżywał tę sytuację, że w momencie gdy stanął na zagrywkę, celowo z całej siły uderzył w sufit. Zdanie Redakcji? Absolutna katastrofa i sceny, których w Inter Marine SL3 nie oglądaliśmy nigdy – a warto przy tym zauważyć, że na żywo oglądaliśmy już 4 tysiące spotkań w lidze. Nie nasza to decyzja, ale nie ma gracza, który jest 'większy’ niż drużyna – kiedyś przekonał się o tym sam Cristiano Ronaldo. Dobra – zostawmy to, bo gdyby do tej sytuacji nie doszło, mecz oglądało nam się naprawdę przyjemnie. Choć nie był to wybitny pojedynek w wykonaniu BEemki, drużyna Daniela Podgórskiego co najmniej kilka razy pokazała charakter – najpierw gdy po początku spotkania musiała odrabiać znaczne straty, a następnie w trzecim secie, gdy zanosiło się na podział punktów. Choć BEemka przegrywała już czteroma punktami (16-12), bardzo dobra gra w obronie i z kontry sprawiła, że team Daniela Podgórskiego sięgnął po komplet punktów – brawo. A Fux? Cóż – jest bardzo gęsto i zastanawiamy się, czy drużyna przetrwa tę próbę. MA SA KRA.

Flota Active Team – Złomowiec Gdańsk 3-0 (21-12; 21-17; 21-19)

Parafrazując klasyka – Złomowiec Gdańsk? Złomowiec to już przeszłość. Nie wiemy dokładnie co siedziało w głowach graczy Floty Active Team, ale sądzimy, że w momencie gdy team zobaczył w rozpisce 'Miedziowych’, z pewnością odetchnął z ulgą. Biorąc pod uwagę, że Złomowca leje dziś każdy – mały, duży, gruby, chudy, mężczyźni, kobiety – nie ma to znaczenia. Złomowiec z potężnego drugoligowca stał się dziś drużyną, która nie walczy o utrzymanie – oni walczą o przetrwanie i prawdę mówiąc, na nasze jest to walka nierówna. Bawiąc się nieco słowem i łącząc Złomowca z pośmiewiskiem, wychodzi nam ZŁOMOWISKO – pasuje idealnie. Pierwszy set? Flota w tej partii wyglądała jakby przed meczem zjadła całe wiaderko witamin, dających +10 do wszystkich umiejętności – kiedy trzeba było, Mariusz Krynicki potrafił zdobyć punkt nawet głową. Sami zastanawialiśmy się, co będzie dalej i nieco baliśmy się odpowiedzi na to pytanie. Tak czy siak wynik 15-7 był końcem złudzeń Złomowca o wygranej seta (21-12). W środkowej partii gra obu drużyn nieco się wyrównała, cóż jednak z tego dla Złomowca, który zupełnie pogubił się w drugiej części seta i finalnie przegrał do 17. Ostatni set to największa szansa drużyny Witolda Klimasa – w drugiej części seta team w miedzianych strojach prowadził bowiem 15-11, ale ten set, jak i cały sezon, jest po prostu koszmarny. Flota wyczuła zawahanie u rywala i wygrała tę partię do 19, wyraźnie poprawiając swoją sytuację w tabeli.