Miesiąc: marzec 2026

MATCHDAY #10

Za nami dziesiąty dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. W czwartek czwarte już spotkanie w sezonie wygrał nowy lider trzeciej ligi – ekipa DSGSA. Ponadto swoje pierwsze mecze w obecnej kampanii zwycięsko zakończyły drużyny Tufi Team oraz Speedway AWKS. Zapraszamy na podsumowanie!

Szach-Mat – Tufi Team 1-2 (21-11; 19-21; 18-21)

Po pierwszych dwóch spotkaniach w sezonie narzekaliśmy nieco na dyspozycję Szach-Matu. Dawaliśmy temu znać zarówno w magazynie, w zapowiedziach, podsumowaniach meczów czy nawet w wywiadzie przeprowadzonym z rozgrywającym Marcinem Nasiorowskim. Wszystkie osoby, które miały tego świadomość, mogły zastanawiać się, o co ta Redakcja się czepia. Ich team w czwartkowy wieczór sprawiał się genialnie, przynajmniej do pewnego momentu. Pierwszy set rywalizacji to wyraźna przewaga graczy w czarnych strojach, którzy po doskonałej grze w bloku wysunęli się na prowadzenie 15-7. Kiedy dołożymy do tego mnóstwo błędów Tufi Team oraz zaledwie pięć punktów zdobytych po własnych akcjach – wynik 21-11 nie mógł nikogo dziwić. Ok – do połowy środkowej partii widzieliśmy co prawda progres w drużynie Pawła Szafrana. Mimo to było to wciąż zbyt mało, by zaskoczyć dobrze dysponowanych rywali, którzy chwilę po półmetku seta prowadzili 16-11. Wówczas chyba nikt nie spodziewał się, jak sielanka może w jednej chwili zamienić się w koszmar. Po kilku błędach oraz świetnym fragmencie rywali na tablicy wyników mieliśmy remis po 19. Po chwili gracze Pawła Szafrana poszli za ciosem i po zdobyciu kolejnych dwóch oczek mogli cieszyć się z doprowadzenia do wyrównania. Oj, dawno nie widzieliśmy tak zaprzepaszczonej szansy na zwycięstwo jak w przypadku Szach-Matu (21-19). Ostatni set to wyraźna przewaga Tufi, którzy poszli za ciosem i wysunęli się na prowadzenie 15-9. Po chwili jednak czuliśmy, że gdzieś takie obrazki już oglądaliśmy. Ku naszemu zaskoczeniu Szach-Mat zaczął odrabiać straty, ale finalnie nie udało im się powtórzyć wyczynu z poprzedniego seta, przegrywając finałową partię do 18.

Only Spikes – Craftvena 1-2 (21-16; 19-21; 21-23)

Powtarzamy się? Owszem – zdajemy sobie z tego sprawę. W obecnej kampanii wielokrotnie podkreślamy, że gracze Only Spikes są dla nas drużyną, która zrobiła jeden z największych postępów lub nawet największy spośród wszystkich 52 drużyn w ligowej stawce. To nie jest jedynie nasze przeczucie, ale ma to potwierdzenie w wynikach osiąganych przez drużynę. Wczoraj wieczorem team Patryka Łabędzia rywalizował z Craftveną, z którą jak do tej pory mierzył się czterokrotnie. Jak można wywnioskować z ogólnej narracji – w każdym z wspomnianych meczów team w żółtych strojach przegrywał 0-3 i prawdę mówiąc były to wyniki w pełni zasłużone. Weźmy pierwszy przykład – z najlepszego wówczas sezonu Only Spikes. Sezon Jesień’25 – mecz z Craftveną – wynik 0-3. Wynik poszczególnych setów? Do 8, 12 oraz 14. O czym my w ogóle mówimy. Przepaść. Wczoraj wieczorem zespół ‘Kanarków’ był o włos od zwycięstwa i gdyby to oni, a nie ‘Rzemieślnicy’ wygrali spotkanie – nikt nie mógłby nawet pisnąć o jakiejś niesprawiedliwości. Już w pierwszym secie rywalizacji, 'Rzemieślnicy’ znaleźli się w prawdziwych tarapatach i nie byli w stanie przeciwstawić się rozpędzonym rywalom, którzy wygrali do 16. W drugim secie Craftvena zdołała sobie zbudować kilkupunktową zaliczkę. (18-15). Pod koniec seta Only Spikes postraszyli jednak rywali, ale mimo to 'Rzemieślnicy’ postawili po chwili kropkę nad 'i’. Napisać, że w trzecim secie gracze Only Spikes byli blisko zwycięstwa, to nic nie napisać. Pod koniec seta dobrze dysponowana drużyna w żółtych strojach wysunęła się na prowadzenie 19-16 i wówczas chyba nikt nie wierzył już w jakikolwiek twist. Sygnał do odrabiania strat dał Craftvenie dobrze dysponowany w ostatnim czasie Emiliano Archenti. Po dwóch atakach wspomnianego gracza Craftvena doprowadziła do wyrównania po 19, a już po chwili – cieszyli się z drugiego punktu w meczu. Uff, było naprawdę blisko.

Wolves Volley – Challengers 1-2 (14-21; 12-21; 21-18)

W magazynie #3, który nagrywaliśy w czwartek po spotkaniach ligowych, Ekspert Tomasz Nurzyński zwrócił uwagę na dość ciekawą rzecz. W jego odczuciu Challengersi znaleźli się w nowej dla siebie sytuacji. Przez kilka sezonów spędzonych w drugiej lidze celem numer jeden drużyny było to, aby zapewnić sobie spokojne utrzymanie. Do realizacji celu przybliżało drużynę zwycięstwo w stosunku 2-1. Aktualnie powodów do radości z podziału punktów drużyna taka jak Challengers powinna mieć znacznie mniej. Kiedy przeanalizujemy sobie, ile punktów potrzebowały drużyny w przeszłości do awansu do wyższej ligi, to wychodzi na to, że średnia dwóch oczek na mecz może okazać się niewystarczająca. Piszemy o tym teraz, ponieważ dla drużyny Wojciecha Lewińskiego było to trzecie spotkanie i trzecie zwycięstwo, a jakże – po podziale punktów. Jeśli team chce awansować, to w naszym odczuciu musi podkręcić tempo. Prawdę mówiąc, po tym jak wyglądały dwa pierwsze sety czwartkowego spotkania, sądziliśmy, że właśnie mecz z Wolves Volley będzie pierwszym, w którym gracze w niebiesko-różowych barwach zainkasują pełną pulę. No bo powiedzmy sobie wprost – była to różnica klas. Pierwszy set? Siły ‘Wilkom’ wystarczyło tylko do połowy partii. Z czasem ruszyła machina Challengersów, którzy wygrali do 14. Jeszcze większą dysproporcję oglądaliśmy w środkowej partii, która zaczęła się od stanu 9-2 dla faworyta. To w sposób oczywisty zabiło emocje w odsłonie, którą ex-drugoligowiec wygrał do 12. Wydawało się, że trzeci set będzie tylko formalnością. Choć po ataku Grzegorza Boguszewskiego, który dał prowadzenie drużynie 9-7, sytuacja faworyta zdawała się być komfortowa – Wolves Volley radzili sobie coraz śmielej i coraz lepiej. Po skutecznych atakach duetu Merski – Łubiński, Wolves Volley wysunęli się na prowadzenie 15-13 i choć rywal próbował jeszcze ratować sytuację (17-16), to końcówka należała do Wolves, których należy pochwalić za grę do końca i za to, że nie zniechęcili się po dwóch bardzo nieudanych setach (21-18).

Siatkersi – Hapag-Lloyd 2-1 (21-18; 13-21; 21-17)

Musimy zachować proporcję i równowagę. Z jednej strony musimy wystarczająco pochwalić drużynę Hapag-Lloyd, ale co oczywiste – Siatkersom nie może przejść to płazem. Skupimy się i na nich. Tak czy siak – potężny faworyt spotkania i drużyna, która w dwóch ostatnich sezonach zajmowała odpowiednio piąte oraz szóste miejsce, rozpoczął spotkanie w miarę nieźle. Ok – nie był to styl jak niegdyś, ale wystarczyło to do ogrania drużyny z końcówki tabeli. Oczywiście było to zwycięstwo zrodzone w bólach, bo przez niemal całego seta to zespół Joanny Kożuch był na prowadzeniu. W końcówce Hapag-Lloyd był jednak klasycznym Hapag-Lloydem i się pogubił. Sądzimy, że swoisty parasol ochronny nad drużyną się skończył. Kiedy odwalają maniane – a w tym przypadku tak było – to nie sposób o tym nie napisać. Roztrwoniona przewaga (18-15) i poczucie niewykorzystanej szansy będzie się za ‘Logistykami’ ciągnęło przez długi czas. To, co graczom Joanny Kożuch nie udało się w premierowej odsłonie, udało się w drugim secie rywalizacji. Wow – ależ to było dobre granie. Po kilku atakach świetnie dysponowanego Damiana Grabowskiego gracze w pomarańczowych strojach wysunęli się na prowadzenie 10-3, a z czasem – 18-11. Jeśli Siatkersi liczyli na to, że rywal poda im rękę tak jak uczynił to w pierwszym secie, to się srogo przeliczyli. Już po chwili po atakach – a jakże, Damiana Grabowskiego – ‘Logistycy’ zdobyli swój drugi punkt w sezonie. W trzecim secie Siatkersi zaczęli w końcu grać i w konsekwencji wysunęli się na prowadzenie 17-10. To, o jakim spadku formy mówimy, niech świadczy fakt, że w końcówce zrobiło się gorąco (19-17). Ostatecznie team Sebastiana Wilmy zdołał przepchnąć zwycięstwo kolanem, ale umówmy się – nastroje w obozie nie są zbyt dobre.

DHP Oliwa – Hydra Volleyball Team 2-1 (23-21; 17-21; 21-14)

Po świetnej inauguracji, w której Hydra Volleyball Team zgarnęła komplet oczek – ‘Bestia’ przegrywa drugie spotkanie z rzędu, co jednoznacznie pokazuje, jak ogromna różnica dzieli zmagania drugo- i trzecioligowe. Przypomnijmy, że jeszcze niedawno Hydra bez najmniejszego problemu radziła sobie na trzecioligowych parkietach, gdzie umówmy się – żadna z drużyn nie zbliżyła się nawet do tego poziomu. W drugiej lidze sytuacja wygląda jednak inaczej, a ‘Bestia’ z roli kata bardzo szybko przeobraziła się w ofiarę. Nie jest rzecz jasna tak, że nie mają oni szans z rywalami. Przy odrobinie szczęścia to Hydra mogła wygrać czwartkowe starcie. Najciekawszą partią w meczu była premierowa odsłona, która od samego startu była walką ‘łeb w łeb’. Nie oznacza to bynajmniej, że była to jakoś wybitnie jakościowa rozgrywka. Po obu stronach siatki nie brakowało błędów, a w pewnym momencie zastanawialiśmy się, ile jeszcze zagrywek zepsują obie drużyny. Końcówka seta? A jakże. O tym, że to DHP wygrało tę partię, zadecydowało w dużej mierze dwa błędy ‘Bestii’, po których rywale cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (23-21). Środkowa partia to zwrot akcji. Gracze w złotych strojach już na półmetku seta zbudowali sobie czteropunktową zaliczkę (10-6) i choć z czasem Oliwa odrobiła niekorzystną dla siebie sytuację, to w końcówce seta to oni popełnili aż cztery (!) poważne błędy, które kosztowały ich porażkę w secie do 17. Trzeci set to jednak wyraźna przewaga drużyny z ‘serca Gdańska’. Warto podkreślić tu, że w decydującym o zwycięstwie secie kultura gry była zdecydowanie po stronie Oliwy. Po kilku atakach w aut Hydry, Oliwa prowadziła już 15-8 i stało się oczywiste, że to oni wygrają spotkanie na środkowym boisku (21-14).

Audiofon Karczemki – DSGSA 1-2 (21-15; 17-21; 17-21)

Zespół DSGSA się nie zatrzymuje. Wow – co to jest za początek sezonu w trzeciej lidze. Po awansie do wyższej klasy rozgrywkowej zespół Michała Farona ograł trzech kolejnych rywali. Czwartym przeciwnikiem była jednak ekipa Audiofon Karczemki i tu już sytuacja taka oczywista nie była. Niemal 50% osób biorących udział w Typerze SL3 wskazywało na to, że to team Pawła Urbaniaka będzie górą. Początek spotkania zdawał się to potwierdzać, bo zespół w biało-czerwonych barwach grał na bardzo wysokim poziomie i chwilę po półmetku seta wysunął się na prowadzenie 14-7. W dalszej części nic się nie zmieniło i w konsekwencji Audiofon cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-15). Środkowa partia to jednak zwrot akcji, na co wpływ miała między innymi spora liczba zepsutych zagrywek w obozie Karczemek (8-5). Dalszą część seta oglądało się naprawdę przyjemnie, a z obu stron siatki nie brakowało mocnych i efektownych wymian, w których inicjatywę miał beniaminek. Warto podkreślić, że w obozie Pawła Urbaniaka nie brakowało również prostych błędów, które uniemożliwiały im nawiązanie walki z beniaminkiem (21-17). Decydujący o zwycięstwie set rozpoczął się w najlepszy możliwy sposób dla DSGSA. Team w bordowych strojach na półmetku seta prowadził już 10-7, a z czasem ich przewaga się jeszcze powiększyła (14-8). Choć po punktach aktywnego Romana Grzelaka Audiofon próbował jeszcze odwrócić losy spotkania, to na reakcję było już za późno. Ostatecznie DSGSA wygrał partię do 17 i w konsekwencji wskoczył na fotel lidera trzeciej ligi – wow, brawo!

Dream Volley – MiszMasz 2-1 (21-18; 21-12; 19-21)

Wiedzieliśmy, że prędzej czy później (bardziej prędzej) Dream Volley nawiąże do tradycji i zgubi punkt w meczu, w którym byli oni wyraźnym faworytem. W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy również o sporych problemach kadrowych i faktycznie – to się potwierdziło. Mimo to gracze w niebieskich trykotach przynajmniej do pewnego momentu stanęli na wysokości zadania. To po początku spotkania nie było bynajmniej tak oczywiste, bo to rywal lepiej wszedł w mecz i chwilę po otwarciu prowadził 8-4. Po chwili ‘Marzyciele’ wykonali jednak bardzo dobrą pracę i nie pozwolili MiszMaszowi pójść za ciosem. Po kilku składnych akcjach doprowadzili do wyrównania po 8, a w dalszej części seta byli już stroną dominującą, zapewniając sobie wygraną do 18. Środkowa odsłona to absolutnie przespany okres drużyny MiszMasz. Już na początku seta Dream Volley wysunął się na prowadzenie, a ich rywale musieli gonić (5-1). Prawdę mówiąc ta gonitwa nie była jednak zbyt ofensywna. Owszem – w pewnym momencie przewaga faworyta stopniała do dwóch punktów (11-9), ale druga część seta to jeszcze większa niż na początku przewaga ‘Marzycieli’ (21-12). Ostatnia partia? Słynny syndrom trzeciego seta i wkładanie kija w szprychy roweru. Po festiwalu błędów na początku seta w wykonaniu faworyta, MiszMasz wysunął się na prowadzenie 8-3. Z czasem Dream zaczął gonić i faktycznie z perspektywy MiszMaszu zrobiło się nawet groźnie (20-19). Mimo pewnych kłopotów drużyna Rafała Wróblewskiego zdołała wygrać finałową partię do 19, niemniej jednak wciąż czekają na premierowe zwycięstwo w sezonie Wiosna’26.

DHP Oliwa – DNV Volley Gdańsk 1-2 (15-21; 17-21; 21-16)

Trzy punkty po dwóch czwartkowych spotkaniach? Sądzimy, że jest to wynik, którego DHP Oliwa nie musi się wstydzić. Gdyby team punktował ze średnią 1,5 na mecz w całym poprzednim sezonie – wówczas nie musieliby walczyć o utrzymanie do samego końca. Jeśli chodzi jednak o spotkanie z jednym z głównych faworytów do awansu – DNV Volley Gdańsk – to warto podkreślić, że Oliwa zagrała bez absolutnie żadnych kompleksów. Inną sprawą jest oczywiście to, na ile to wystarczyło z tak mocarnym rywalem. Już na samym początku spotkania zarysowała się wyraźna przewaga faworyta, który po ataku Michała Mysłowskiego prowadził 7-3. Dalsza część to budowanie sobie przewagi. Kiedy po punktach Macieja Feliksa oraz Illi Yenoshyna Volley wysunął się na prowadzenie 14-7, to wiedzieliśmy, że ‘włos im z głowy już nie spadnie’ (21-15). Środkowa partia to już inny obraz gry. Od samego początku seta gracze DHP Oliwy pilnowali tego, by rywal nie zdołał im odskoczyć. Do półmetku seta im się to udawało (11-11), a ‘żółto-czarni’ zdołali objąć prowadzenie dopiero w dalszej części seta. Warto przy tym podkreślić, że pomogli im w tym sami rywale, którzy w końcówce środkowej partii zaatakowali w aut i to kilkukrotnie. Chcąc wygrać z tak utytułowanym rywalem – nie możesz się mylić (21-17). Zdecydowanie lepiej gracze Adama Wyrzykowskiego poradzili sobie w ostatnim secie spotkania, który podobnie jak środkowa partia doprowadził nas do stanu po 11. W odróżnieniu od tego, co oglądaliśmy kilkanaście minut wcześniej, tym razem to ‘Oliwa’ odpaliła rakietę. Po skutecznych atakach Stanisława Urbana oraz błędach rywali, Oliwa wysunęła się na prowadzenie 18-12, co pozwoliło im na zdobycie ostatniego punktu w meczu (21-16).

Flota TGD Team – Speedway AWKS 1-2 (17-21; 16-21; 21-15)

Jeśli dalej tak pójdzie – Flota TGD Team znajdzie się w poważnych tarapatach. Po czwartkowym spotkaniu zespół Karoliny Kirszensztein plasuje się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli. Ok – dla tego mamy jeszcze sensowne usprawiedliwienie. Wszak team rozegrał najmniejszą liczbę spotkań spośród wszystkich trzecioligowców. Jest też druga strona medalu, która nie pozwala zapomnieć nam o tym, że patrząc na styl gry – Flota zaczyna wyrastać na bardzo poważnego kandydata do spadku. Wczoraj wieczorem siódma drużyna poprzedniego sezonu rywalizowała z beniaminkiem trzeciej ligi i na jego tle wypadła bardzo blado. Na początku spotkania po punktach Mateusza Sadowskiego oraz Pawła Połanieckiego AWKS wysunął się na prowadzenie 10-7. W dalszej części seta doświadczona Flota nie była w stanie realnie zagrozić rywalom, którzy cieszyli się po chwili z pierwszego punktu w meczu. Choć zabrzmi to dla Floty brutalnie – widząc tak dysponowanego rywala, grzechem byłoby nie powalczyć o pierwsze zwycięstwo w sezonie. Choć do połowy środkowej partii obie drużyny szły ‘łeb w łeb’ (10-10), to po punktach Mateusza Sadowskiego oraz Bartłomieja Haski Speedway prowadził już 17-12 i po chwili mógł świętować pierwszy triumf w sezonie Wiosna’26. Ostatni set to wreszcie przebudzenie Floty, która po błędach rywali wysunęła się na prowadzenie 10-4. Tak wysokie prowadzenie w sposób naturalny ustawiło dalsze zmagania w meczu. Ostatecznie Flota wygrała tę partię do 15, aczkolwiek wynik 1-2 jest dla nich sporym rozczarowaniem.

Zapowiedź – MATCHDAY #10

Przed nami ostatni dzień meczowy w trzecim tygodniu rozgrywek. Bardzo ciekawie zapowiada się mecz na przełamanie w pierwszej lidze, w którym zmierzą się Szach-Mat z Tufi Team. Ponadto dwa ważne spotkanie rozegra dziś DHP Oliwa, która najpierw zmierzy się z Hydrą, a następnie z DNV Volley Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

Szach-Mat – Tufi Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Falstart? W naszym odczuciu tak. Obie drużyny rozegrały na inaugurację cztery spotkania i w każdym z nich to rywal okazywał się mocniejszy. Biorąc pod uwagę to, które miejsce zajęły poszczególne drużyny w poprzedniej edycji oraz przedsezonowe oczekiwania, w naszym odczuciu trudniejszy terminarz miała dotychczas drużyna Tufi Team. Zespół Pawła Szafrana rywalizował bowiem z pięciokrotnym Mistrzem Inter Marine SL3 – Merkurym oraz BEemką Volley, która w minionej edycji była o włos od tytułu mistrzowskiego. W dwóch wspomnianych meczach gracze Tufi zgarnęli dwa punkty i choć nie jest to wymarzony bilans, to jednak w obozie ‘Tuffików’ mają nadzieję, że już niebawem ich wyniki się poprawią. Sądzimy, że dzisiejsze starcie ze Szach-Matem będzie do tego doskonałą okazją. Wiele osób twierdzi, że spośród wszystkich pierwszoligowców to właśnie team Dawida Kołodzieja prezentuje na początku sezonu najsłabszą formę. Jak do tej pory Szach-Mat rywalizował ze Speednetem oraz MPS-em Volley i w dwóch wspomnianych meczach sięgnął po dwa punkty. Każdy, kto oglądał jednak wspomniane mecze, wie, że dyspozycja Szach-Matu pozostawiała wiele do życzenia i w historii rozgrywek widzieliśmy ich w znacznie lepszej formie. Poza aktualną formą drużyn za Tufi Team przemawia również historia. Jak do tej pory obie drużyny mierzyły się dziewięciokrotnie i aż w sześciu przypadkach byli oni górą. Sądzimy, że po dzisiejszym starciu wspomniany bilans będzie dla Tufi jeszcze bardziej imponujący.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Only Spikes – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

W ostatnim czasie wobec Craftveny wielokrotnie wystosowywaliśmy swoiste wotum nieufności. Nie będziemy pisać o tym samym dwudziesty raz, ale w związku ze zmianami, do których doszło w drużynie, nie sądziliśmy, że Craftvena będzie liczącym się graczem w walce o górną część ligowej tabeli. Tyle teoria, bo fakty są takie, że zespół Bartka Zakrzewskiego w obecnej kampanii robi po prostu swoje. Jak do tej pory ‘Rzemieślnicy’ w sezonie Wiosna’26 rozegrali trzy spotkania, w których ograli Feniksa, Hapag-Lloyd oraz ACTIVNYCH Gdańsk. Dużo wskazuje na to, że po dzisiejszym starciu lista ta będzie jeszcze bardziej imponująca. Choć ich rywal spisuje się w obecnej kampanii naprawdę nieźle, to nikt, kto jest obeznany z rozgrywkami, nie ma wątpliwości co do tego, która z drużyn będzie dziś faworytem. W osiągnięciu dobrego wyniku Craftvenie pomoże ostatni set rywalizacji z ACTIVNYMI Gdańsk, w którym ‘Rzemieślnicy’ zdemolowali swojego rywala i ugrali jeden z najlepszych wyników punktów w jednym secie w historii. Ich dzisiejszy rywal – Only Spikes rozegrał w obecnym sezonie trzy mecze, w których rywalizował z teoretycznie bardzo mocnymi rywalami. W naszym odczuciu każda z wspomnianych ekip była przed sezonem uważana za bardzo poważnego kandydata do podium. Mimo to Only Spikes zaprezentowali się we wspomnianym okresie z bardzo dobrej strony. Choć przegrali w stosunku 0-3 mecze z Tigerem oraz Remediosem, to ‘tanio skóry nie sprzedali’. Dodatkowo ograli za komplet punktów VB Inter-Grahen Sulmin, co było ogromnym wydarzeniem i rozpaliło wyobrażenia sympatyków drużyny. Czy uda im się dziś ponownie zaskoczyć?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Wolves Volley – Challengers

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Początek sezonu w wykonaniu Wolves Volley? W skali szkolnej to ocena dobry plus. Jak do tej pory team Karola Ciechanowicza rozegrał dwa spotkania, w których rywalizował z ekipą Kraken Team oraz Speedway AWKS. O ile w przypadku tego drugiego rywala ‘Wilki’ byli faworytem meczu, tak w przypadku spotkania z Krakenem sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej. W naszej ocenie więcej szans na zwycięstwo miała ekipa Kraken Team, a mimo to to Wolves Volley cieszyli się po meczu ze zwycięstwa. Co ciekawe, tylko raz w historii Wolves Volley zanotowali równie udany start sezonu. Poprzednim razem ‘Wataha’ dwa mecze na inaugurację wygrała dwa lata temu – w sezonie Wiosna’24. We wspomnianym okresie w trzeciej lidze panowały jednak inne zasady i były dwie grupy trzeciej ligi, przy czym nie było jeszcze czwartej klasy rozgrywkowej. To oznacza z kolei, że wówczas o zwycięstwa było nieco łatwiej. Niemniej jednak spośród meczów obecnego sezonu dużo wskazuje na to, że dziś czeka ich najtrudniejsze z dotychczasowych spotkań. Rywalem ‘Wilków’ będzie bowiem ex-drugoligowiec, którego ambicją jest jak najszybszy powrót do zaplecza elity. W obecnej kampanii zespół Wojciecha Lewińskiego rozegrał dwa spotkania, w których ograł Sharksów oraz Staltest w stosunku 2-1. Choć wygrane z pewnością cieszą, to trudno nie odnieść wrażenia, że mogło, a nawet powinno być nieco lepiej.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Siatkersi – Hapag-Lloyd

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Mecz na ‘połechtanie ego’ dla Siatkersów. W drużynie Sebastiana Wilmy chyba nikt nie wyobrażał sobie scenariusza, w którym rozpoczną oni sezon w równie koszmarny sposób co obecnie. Sytuacja ta jest tym bardziej niezrozumiała, że team jeszcze nigdy nie rozpoczął sezonu w równie nieudany sposób. Co ciekawe – uwzględniamy tu również pierwszy sezon Siatkersów w Inter Marine SL3, kiedy team zdołał wygrać zaledwie dwa mecze w całym sezonie i uplasował się w samej końcówce ligowej tabeli. We wspomnianym sezonie owszem Siatkersi przegrali dwa pierwsze mecze, ale w trzecim spotkaniu ograli Chilli Amigos w stosunku 2-1. Teraz również mieli szansę powiedzieć ‘do trzech razy sztuka’. Z tym samym Chilli Amigos przegrali jednak 0-3, a pamiętny trzeci set rywalizacji będzie ciągnął się za drużyną przez kilka kolejnych lat. Tego nie da się ‘odzobaczyć’. Sami zastanawiamy się, co się dzieje z ‘Niebieskimi’, ale potencjał ludzki w drużynie nadal jest i czujemy, że potrzebują oni meczu na przełamanie. Sądzimy, że doskonałą okazją będzie dzisiejsze starcie, bo team zmierzy się z ekipą Hapag-Lloyd, która w kilku ostatnich edycjach plasowała się w samej końcówce ligi. Oczywiście nie jest to żaden przytyk. Doceniamy fakt, że w drużynie występują wyłącznie gracze, którzy są zatrudnieni w firmie. Jesteśmy nawet w stanie zaryzykować tezę, że spośród drużyn stricte firmowych Hapag-Lloyd znalazłby się w samej czołówce Trójmiasta, a to już spory wyczyn.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

DHP Oliwa – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Początkowo rywalem Hydry Volleyball Team w dzisiejszym starciu miała być ekipa Inter Marine Masters, a mecz zaplanowany był na godzinę 21:00. Po opublikowaniu terminarza ‘Mastersi’ zaczęli główkować nad tym, jak odkręcić niekorzystną dla siebie sytuację. Wszystko za sprawą faktu, że w godzinę zaplanowanego spotkania mieli być już w drodze do Mrągowa. Ostatecznie udało im się to odkręcić. Wolę rozegrania spotkania za Inter Marine wyraziła drużyna DHP Oliwa. Dodatkowo Hydra Volleyball Team wyraziła zgodę na przełożenie meczu z 21 na 20, tak aby ‘Oliwiacy’ nie mieli rozpisanych dwóch spotkań na tę samą godzinę. Przypomnijmy, że team Adama Wyrzykowskiego po meczu z Hydrą rozegra jeszcze spotkanie z DNV Volley Gdańsk, który zdaje się być pewniakiem do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. O tym spotkaniu porozmawiamy jednak nieco później. Patrząc czysto teoretycznie dla DHP Oliwy łatwiejszym rywalem zdaje się być Hydra Volleyball Team. Beniaminek trzeciej ligi na inaugurację sezonu zaprezentował się z wybornej strony i w konsekwencji ograł za komplet punktów Handluwę. Kiedy wydawało się, że team w złotych strojach pójdzie za ciosem i ogra również Energę Trefl Gdańsk, ci dość niespodziewanie przegrali 1-2. Jak będzie dzisiaj? Na przestrzeni kilku sezonów role nam się nieco odwróciły. Choć cztery ostatnie pojedynki wygrała Hydra, to dziś faworytem zdaje się DHP Oliwa. Co ciekawe po raz ostatni obie drużyny zmierzyły się niemal równe dwa lata temu i wówczas ‘Bestia’ wygrała 2-1. Jak będzie dzisiaj?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Audiofon Karczemki – DSGSA

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po rewelacyjnym początku sezonu, w którym Audiofon wygrał spotkania z MiszMaszem oraz Krakenem, team Pawła Urbaniaka rozegrał wczoraj swoje trzecie spotkanie w edycji Wiosna’26, a ich rywalem była ekipa Kraken Team. Jako że ci ostatni nie prezentowali się w ostatnim czasie najlepiej, to właśnie Audiofon zdawał się być faworytem. Niestety dla siebie z roli faworyta zespół Pawła Urbaniaka nie wywiązał się zbyt dobrze i w starciu z doświadczonym rywalem był absolutnie bezzębny. Sytuacji nie zmienia fakt, że w drugim secie rywalizacji zespół w biało-czerwonych barwach zagrał naprawdę nieźle i w konsekwencji jeden punkt zasilił ich konto. Mimo to bardziej w pamięci mamy pierwszy i trzeci set, w którym team nie podjął nawet walki. Jak będzie dzisiaj? Rywalem Audiofonu będzie rewelacja obecnego sezonu – zespół DSGSA. Prawdę mówiąc, rzadko zdarza się, by beniaminek wkroczył do wyższej ligi w tak przekonujący sposób, w jaki zrobiła to ekipa Michała Farona. W obecnej kampanii team w bordowych strojach rozegrał trzy spotkania i za każdym razem zdołał ograć swoich rywali. Na rozkładzie drużyny znajdują się Flota TGD Team, Kraken Team oraz Stay Win. Czy do wspomnianej listy dopiszemy również Audiofon? W naszym odczuciu są oni faworytem dzisiejszego starcia. Sądzimy jednak, że będzie to zacięte spotkanie, które zakończy się podziałem punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Dream Volley – MiszMasz

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Czy Dream Volley stracił swoją tożsamość? Od kiedy team Mateusza Dobrzyńskiego występuje w trzeciej lidze, to na drodze do awansu w głównej mierze stawali im… oni sami. Ileż to było potknięć. Ileż to było wpadek. Ileż to strat punktów z drużynami, z którymi nie miało prawa dojść. W obecnym sezonie sytuacja wygląda zupełnie inaczej i wtedy, kiedy ‘Marzyciele’ są faworytem, to z tej roli wywiązują się znakomicie. Aktualnie po dwóch rozegranych meczach gracze w niebieskich strojach mają komplet sześciu punktów i choć w teorii miało tak być, to jest to dla nas pewne zaskoczenie. Aktualnie Dream powtórzył osiągnięcie z sezonu Wiosna’25, gdzie na inaugurację również wygrał dwa razy 3-0. Jeśli jednak zrobi to ponownie dzisiaj, to będzie to najlepsze otwarcie sezonu w historii 145 występów drużyny w rozgrywkach Inter Marine SL3. Narzucając na team taką presję oraz wiedząc o pewnych problemach kadrowych, z którymi będą się dziś mierzyć, wiemy, że nie będzie to zbyt łatwe. Kolejną kwestią jest również to, że MiszMasz nie zamierza oddawać rywalom punktów bez walki. Choć do niedawna gracze Rafała Wróblewskiego mieli absolutnie parszywy bilans bezpośrednich spotkań z ‘Marzycielami’, to w ostatnim czasie zaczęło się to trochę zmieniać. Po raz ostatni obie drużyny spotkały się w bezpośrednim meczu 23 września i wówczas to MiszMasz był górą. Na początku wspomnieliśmy, że Dream często był dla siebie rywalem. Gdyby wówczas wygrali choć jednego seta więcej, to dziś graliby w drugiej lidze. Z całą pewnością ‘Marzyciele’ będą chcieli dziś wygrać. Poza celem nadrzędnym mają z rywalem również ‘rachunki do wyrównania’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

DHP Oliwa – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Drugim rywalem DHP Oliwy w czwartkowy wieczór będzie jeden z głównych faworytów do wygrania drugoligowych zmagań – zespół DNV Volley Gdańsk. O tym, że dla drużyny z ‘serca Gdańska’ będzie to w teorii trudniejsze zadanie, nie trzeba nikogo przekonywać. Owszem – nasza narracja może z czasem ewoluować w inną stronę, ale na początku obecnego sezonu ‘żółto-czarni’ wyglądają na drużynę kompletną. W obecnej kampanii team Dariusza Kuny zdążył rozegrać trzy spotkania. Rywalami trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 byli: Inter Marine Masters, Bayer Gdańsk oraz Speednet 2. Biorąc pod uwagę fakt, że mówimy tu o naprawdę uznanych markach, wynik Volleya jest tym bardziej imponujący. Czy uda im się wygrać za komplet punktów również dzisiaj? Taki oddamy typ Redakcji. Co ciekawe, taki scenariusz przewiduje również zdecydowana większość typerów w aplikacji SL3. W zwycięstwo Volleya wierzy bowiem ponad 90% osób biorących udział w zabawie. Co ważne – większość z nich wskazuje na komplet punktów DNV. Na taki scenariusz wskazuje również historia. Obie drużyny w rozgrywkach mierzyły się do tej pory trzykrotnie i za każdym razem DNV Volley Gdańsk zgarniał komplet oczek. Ok – zdajemy sobie sprawę, że wówczas w obu drużynach występowali inni gracze, ale historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać. Z drugiej strony warto podkreślić to, że po raz ostatni DHP Oliwa w stosunku 0-3 przegrała 157 dni temu, kiedy rywalizowała z MPS Volley. Od tamtego czasu team rozegrał dziewięć pojedynków, z których wygrał aż sześć. Jak będzie dzisiaj?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Flota TGD Team – Speedway AWKS

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Jeden punkt po dwóch meczach? Z pewnością beniaminek trzeciej ligi liczył na nieco inny scenariusz. Choć zagrożeń dla ‘żółto-czarnych’ jesteśmy w stanie wskazać całe mnóstwo, to chcemy być przy tym wszystkim uczciwi i wskazać również na pozytywne aspekty. W naszym odczuciu Speedway AWKS rywalizował na inaugurację z drużyną, która jest jednym z głównych faworytów do wygrania trzeciej ligi. Zmierzamy do tego, że przegrać z taką ekipą, nawet 0-3, to nie wstyd. Owszem – we wspomnianym meczu Speedway nie był nawet bliski tego, by myśleć o zdobyczy punktowej. Niemniej jednak po meczu uznaliśmy, że podobnie będzie to wyglądało w meczu z Wolves Volley. Choć ‘Wataha’ faktycznie wygrała wówczas spotkanie, to jednak Speedway zagrał już o niebo lepiej niż w premierowej potyczce. Kiedy rywal nie był już z najwyższej półki, to AWKS zobaczył, że da się z nim powalczyć. Idąc dalej – biorąc pod uwagę to, jak radzi sobie w obecnej kampanii Flota TGD Team, to nie wykluczamy scenariusza, w którym beniaminek byłby w stanie powalczyć o pierwsze zwycięstwo w sezonie. Problem jest jednak taki, że dokładnie na to samo liczą gracze Floty, którzy mają nadzieję, że potencjalna wygrana sprawi, że odbiją się oni od ligowego dna. Na inaugurację Flota przegrała bowiem 0-3 z innym z beniaminków – drużyną DSGSA. Jeśli dzisiejsze spotkanie z innym z ex-czwartoligowców potoczyłoby się w ten sam sposób, to Flota już na początku sezonu znajdzie się w poważnych tarapatach.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

MATCHDAY #9

Środowy wieczór to czas, w którym kilka drużyn zdołało się wreszcie przełamać. Mówimy tu o dwóch drużynach z Sulmina, Aqua Volley czy Sharksach. W elicie świetne spotkanie zagrała również BEemka Volley, która w wielkim stylu ograła brązowych medalistów poprzedniego sezonu – drużynę AiP. Zapraszamy na podsumowanie!

VB Inter-Grahen Sulmin – TKKF Flota 3-0 (21-16; 21-16; 21-16)

Tak jak pisaliśmy w zapowiedzi – po bardzo nieudanym okresie drużyny z Sulmina odezwał się do nas jeden gracz, który obiecywał poprawę. Okazja do tego zdawała się być wyborna. Rywalem drużyny w czarnych trykotach była bowiem TKKF Flota, która w dwóch pierwszych spotkaniach sezonu nie zdołała zdobyć choćby punktu. Oczywiście na usprawiedliwienie drużyny dowodzonej przez Karolinę Kirszensztein można było podać to, że jak do tej pory rywalizowali z samymi ligowymi mocarzami. Niemniej jednak w typie Redakcji wskazaliśmy na komplet oczek VB. Zbudowanie sobie przewagi nie przychodziło faworytowi jednak zbyt prosto. W pierwszym secie rywalizacji każdy punkt trzeba było niemal rywalowi wyszarpać. Ilekroć VB zdobywało punkt, TKKF Flota po chwili doskakiwała (15-14). W dalszej części seta Flota popełniła jednak kilka błędów i z pierwszego punktu w meczu cieszyła się ekipa Mateusza Pietrzykowskiego (21-16). Środkowa odsłona zwiastowała jeszcze większe emocje. Ku zaskoczeniu osób oglądających spotkanie to ostatnia drużyna w ligowej tabeli zdołała zbudować sobie przewagę (10-5). Po chwili skuteczną grą w ataku oraz bloku popisał się jednak duet Konrad Czykiel – Jonatan Drygiel i w konsekwencji Sulmin doprowadził do wyrównania po 10. To rzecz jasna osłabiło morale drużyny TKKF i w konsekwencji VB Inter-Grahen Sulmin cieszył się po chwili z drugiego punktu w meczu (21-16). Ostatnia odsłona środowego spotkania to już nieco spokojniejsza gra, w której faworyt kontrolował przebieg gry od samego początku aż do końca (21-16).

Feniks Gdańsk – Aqua Volley 1-2 (21-16; 18-21; 16-21)

Po ostatnich bardzo nieudanych spotkaniach drużyny Aqua Volley zaczęliśmy się zastanawiać, czy team Mateusza Drężka zdoła kiedykolwiek się przełamać. Do meczu z Feniksem, Aqua podchodziła bowiem po serii 16 (!) porażek z rzędu. Dodatkowo perspektywa na wczorajsze starcie była bardzo ponura. Po tym, jak zaprezentowała się ostatnio drużyna Feniks, uznaliśmy, że to team Łukasza Dubickiego będzie faworytem. Początek spotkania zdawał się to potwierdzać. Feniks grał po prostu mądrzejszą siatkówkę, nie popełniał tylu błędów, miał większą siłę rażenia. Pochwał mogłoby być znacznie więcej. Faktem jest natomiast to, że Aqua Volley wytrzymywała narzucone tempo rywala mniej więcej do połowy seta (12-12). W dalszej części różnice na korzyść drużyny Feniks zrobił mający ogromne doświadczenie w wyższych klasach rozgrywkowych Mykola Pocheniuk. Po jego dwóch atakach z rzędu Feniks wyszedł na prowadzenie 17-14, a następnie wygrał partię do 16. Środkowa odsłona do pewnego momentu wyglądała bardzo podobnie, a drużyny szły łeb w łeb. W dalszej części seta w buty wspomnianego wcześniej Mykoli Pocheniuka wszedł gracz po przeciwnej stronie siatki i warto tu podkreślić, że był to jego debiut w rozgrywkach Inter Marine SL3. W końcówce po kilku atakach Wojciecha Sopieli Aqua Volley wysunęła się na prowadzenie i w konsekwencji wygrała środkową partię do 18. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set i w partię tę zdecydowanie lepiej weszli ex-trzecioligowcy, którzy po świetnej grze wysunęli się na prowadzenie 15-7. Choć z czasem sporo krzywdy zagrywką wyrządził im kapitan rywali – Łukasz Dubicki, to graczom Aqua Volley udało się zrobić przejście i po chwili wywalczyli oni drugi punkt w meczu, przerywając tym samym koszmarną serię.

Sharks – Kraken 2-1 (21-17; 21-19; 7-21)

Nie miała ostatnio ‘dobrej prasy’ drużyna Sharks. Po dwóch meczach na inaugurację pokusiliśmy się nawet o tezę, że jeśli dalej tak pójdzie, to ‘Rekiny’ popłyną, ale wprost do czwartej ligi. Przed wczorajszym starciem nie mieliśmy poczucia, że ich sytuacja ulegnie w środowy wieczór poprawie. Rywalem drużyny była bowiem ekipa Kraken, która była absolutnym faworytem spotkania. Ba, uznaliśmy nawet, że ‘Bestie’ stać na to, by zgarnąć w środowy wieczór komplet oczek. Początek spotkania to jednak wyraźna przewaga beniaminka trzeciej ligi, który zaskoczył swoich rywali i wysunął się na prowadzenie 10-5. W dalszej części seta Kraken próbował odwrócić sytuację, ale ‘Rekiny’ trzymali rywali na bezpieczny dystans i w konsekwencji wygrali seta do 17. Środkowa odsłona zdawała się być momentem zwrotnym w meczu. Choć niezbyt wysoką, to jednak Sharksi mieli kilkupunktowe prowadzenie. Pod koniec seta prowadzili 18-16 i wydawali się bardzo bliscy doprowadzenia do wyrównania w setach. Niestety dla nich nieszczęścia chodzą parami. Najpierw koszmarnej kontuzji stawu skokowego doznał Aleksiandr Trushyn, a następnie przy jednoczesnym braku koncentracji Kraken stracił prowadzenie i po chwili przegrał seta do 19. Ostatni set rywalizacji to już wyraźna przewaga faworyta, co z ich perspektywy jest rzecz jasna marnym pocieszeniem (21-7). A Sharksi? Cóż – zaczęli marsz w górę ligowej tabeli i może jednak nie będzie tak źle, jak się wydawało po kilku pierwszych kolejkach, brawo!

VB Sulmin – Złomowiec Gdańsk 2-1 (21-14; 18-21; 21-13)

Każda, nawet najbardziej parszywa seria ma swój kres. W zapowiedziach przedmeczowych wspomnieliśmy, że gracze z Sulmina po raz ostatni ze Złomowcem wygrali cztery lata temu. Od wczoraj licznik bije na nowo. Tak jak wspomnieliśmy – każda seria ma swój koniec, więc jest to pewne pocieszenie dla Złomowca. Choć na początku obecnej kampanii wybitnie im nie idzie, to podejrzewamy, że sytuacja ulegnie niedługo zmianie. Na tę chwilę fakty są takie, że Złomowiec przegrał wczoraj szóste spotkanie z rzędu. Kiedy weźmiemy pod uwagę dwanaście ostatnich spotkań, to zobaczymy, że team Witolda Klimasa przegrał aż dziewięć razy. Niewiarygodne, o jakim kryzysie mówimy. No dobra – skupmy się na drużynie z Sulmina, bo to oni byli gwiazdami wieczoru. Na początku spotkania team w czerwono-czarnych strojach nie mógł sforsować zasieków rywali i na półmetku seta mieliśmy remis po 12. Po chwili jednak zespół z Sulmina zdobył siedem punktów z rzędu, a to zamknęło kwestię wygranej premierowej odsłony (21-14). Środkowa odsłona ułożyła się idealnie dla widowiska i emocji. Tym razem to Złomowiec posiadał inicjatywę i po dwóch punktach z rzędu Marcina Bryłkowskiego wysunęli się na prowadzenie 15-12. Choć VB Sulmin zdołał doprowadzić do wyrównania po 16, to ostatnie słowo należało już do teamu w miedzianych strojach, na co wpływ miały dwie skuteczne zagrywki Jakuba Pisowackiego (21-18). Ostatni set rozpoczął się od drzemki Złomowca, po której VB Sulmin wysunął się na prowadzenie 4-0. To w oczywisty sposób ustawiło dalszą część seta. Warto pochwalić VB Sulmin za grę w obronie oraz skuteczne kontry, wobec których Złomowiec okazał się bezradny (21-13).

Bayer Gdańsk – Speednet 2 1-2 (21-16; 16-21; 17-21)

Choć wynik poszczególnych setów do końca na to nie wskazuje, to mecz na boisku numer 2 nie zawiódł nawet najbardziej wymagających sympatyków. Początek spotkania należał do ‘Aptekarzy’, którzy wykorzystali sporą nerwowość i dużą liczbę błędów w obozie rywali. Na półmetku seta zespół w błękitnych strojach wysunął się na prowadzenie 12-7 i w dalszej części seta nie miał problemu z ograniem rywala do 16. Przez długą część środkowej partii wydawało się, że Bayer pójdzie za ciosem i w konsekwencji wygra trzecie spotkanie w sezonie Wiosna’26. W drugiej części seta team dowodzony przez Damiana Harica prowadził bowiem 15-12 i nic nie wskazywało na to, że mogłoby dojść do zwrotu akcji. Po punktach Krzysztofa Mejera oraz Kamila Lewandowskiego Speednet doprowadził jednak do wyrównania po 15. Po chwili Bayer dorzucił do tego kilka błędów i w konsekwencji Speednet wypracowanego prowadzenia już nie roztrwonił, wygrywając do 16. Oj, ten przestój będzie się za Bayerem ciągnął przez długi okres. W naszym odczuciu był to moment zwrotny nie tylko seta, ale również całego meczu. W finałowej partii to Speednet prowadził grę i choć Bayer zdołał z czasem odrobić stratę, a nawet wyjść na prowadzenie 15-14, to ostatnie słowo należało do teamu Marka Ogonowskiego. W końcówce dwoma skutecznymi i efektownymi blokami popisał się atakujący Speednetu – Kacper Kowalewski, po których Bayer nie był już w stanie się podnieść (19-16).

Energa Trefl Gdańsk – Flota Active Team 2-1 (21-14; 21-18; 9-21)

Papierowy tygrys drugiej ligi. Rany, ile czasu poświęciliśmy w ostatnim czasie Flocie Active Team. Po dobrym okresie uznaliśmy nawet, że team w fioletowych trykotach jest w stanie zrobić wreszcie krok do przodu i uzyskać promocję do wyższej klasy rozgrywkowej. Sądziliśmy, że wczoraj wieczorem Flota zdoła zrobić kolejny ku temu krok, a naszą jedyną zagwozdką było to, czy Flota wygra 3-0, czy jednak 2-1. Zupełnie inny plan na środowy wieczór miała najmłodsza drużyna w ligowej stawce. Mimo to wyraźnie lepiej w mecz weszła Flota, która po punkcie Mikołaja Filanowskiego wysunęła się na prowadzenie 7-4. Po chwili jednak Flota popełniła kilka koszmarnych błędów, po których straciła prowadzenie (7-7). To nie był jednak koniec kłopotów Floty, która po problemach w przyjęciu przegrywała już 15-9 i był to koniec ich marzeń o pierwszym punkcie w meczu (21-14). W środkowej odsłonie koszmar Floty oraz wielkie chwile Energi trwały od pierwszego gwizdka sędziego. Na półmetku środkowej odsłony zespół w żółtych strojach prowadził 10-5 i był na najlepszej drodze do drugiego punktu w meczu. Po chwili przyszedł jednak moment kryzysu, po którym Trefl stracił prowadzenie (15-15). Kiedy wydawało się, że Flota odzyskała wreszcie rytm gry, złamała przeciwnika i w konsekwencji doprowadzi po chwili do wyrównania, to mieliśmy kolejny twist. Po ataku Filipa Pietrzaka najmłodsza drużyna w lidze zrobiła przejście i po chwili zapewniła sobie drugi punkt w meczu (21-18). Przed ostatnim setem rywalizacji Energa Trefl Gdańsk dokonała kilku wymian w składzie. Poza tym zmienił się również obraz gry i Flota zaczęła grać wreszcie tak, jak na faworyta przystało. Ostatecznie team Karoliny Kirszensztein wygrał tę partię do 9, ale halę Ergo Arena w zdecydowanie lepszym nastroju opuszczali gracze Energi – brawo!

EKO-HURT – HANDLUWA 3-0 (21-13; 21-9; 21-14)

Nowe stroje – stara jakość. W sensie stara, ale taka z tych najlepszych chwil w historii 175 występów drużyny w rozgrywkach Inter Marine SL3. Wiecie, jak jest. Niby wiedzieliśmy, że Eko-Hurt jest wyraźnym faworytem starcia, ale jednak oczekiwaliśmy, że Handluwa zaprezentuje się wreszcie nieco lepiej. Nie jesteśmy w stanie pojąć, jak team, który był w stanie urywać punkty w pierwszej lidze, gra aktualnie w taki sposób. Jak tak dalej pójdzie, to Handluwa – Eluwa do trzeciej ligi. Wygląda to naprawdę mizernie, a kiedy team rywalizuje z takimi mocarzami jak Eko-Hurt, to efekt jest jaki jest. Już na początku spotkania zrozumieliśmy ‘co będzie grane’. Po dwóch punktach Sebastiana Rydygiera Eko-Hurt wysunął się na prowadzenie 11-5. W dalszej części Handluwa popełniała ogrom kardynalnych błędów i w konsekwencji przegrała seta do 13. Nie da się gorzej? Cóż – da się i to zdecydowanie. Już na początku środkowej partii zrozumieliśmy, że Handluwa nie dość, że nie ma szans na choćby punkt w meczu, to na dodatek nie ma szans, żeby zachować twarz. Grzechy główne? Nie potrafili przyjąć, nie potrafili rozegrać, nie potrafili wykończyć ataków. Nie potrafili nic. Mieliśmy tu do czynienia z uczniem-głupim, który nie dość, że jest fatalny w każdym przedmiocie, to nie nadrabia nawet na WF-ie, religii czy muzyce (21-9). Obiecaliśmy to i trzeba napisać. Był moment meczu, w którym Handluwa prowadziła (4-1). Było oczywiste, że to po prostu ‘miłe złego początki’. Dalsza część seta to wyraźna przewaga drużyny Pawła Dawczaka udokumentowana zwycięstwem do 14 – brawo!

BEemka Volley – AIP 3-0 (21-17; 21-18; 21-17)

Spotkanie pomiędzy srebrnymi a brązowymi medalistami poprzedniego sezonu było anonsowane jako hit środowej serii gier. W naszym odczuciu faworytem starcia była BEemka Volley, a z pewnością jakość drużyny miał podnieść powracający do drużyny po krótkiej przerwie Przemysław Wawer. W odróżnieniu od spotkań z Tufi Team oraz Merkurym, BEemka z roli faworyta wywiązała się perfekcyjnie i to już od pierwszego seta rywalizacji. Zanim się obejrzeliśmy, team Daniela Podgórskiego wysunął się na prowadzenie 10-6. W dalszej części seta BEemka nie zdejmowała nogi z pedału gazu i po dwóch asach serwisowych Oskara Dziewita prowadzili już 17-10, co było jednoznaczne z końcem emocji w pierwszym secie (21-17). Środkowa odsłona to kontynuacja demolki w wykonaniu BEemki Volley. Jeny, w środę wychodziło im naprawdę wszystko. Wiemy, że część graczy marudziła na godzinę 21:30, ale czy nie jest przypadkiem tak, że BEemka zagrała wczoraj najlepsze spotkanie od kilku miesięcy? Na półmetku środkowej partii BEemka prowadziła już 10-5, a z czasem 15-9. Choć drużynie Adriana Ossowskiego udało się zniwelować straty do jednego punktu (17-16), to w końcówce BEemka się przebudziła i po skutecznym ataku Macieja Rzepczyńskiego cieszyła się z drugiego punktu w meczu (21-18). Ostatni set rozpoczął się od prowadzenia AiP (7-3), ale radość ‘Przyjaciół’ nie trwała zbyt długo. Po bardzo mocnych atakach duetu Walentynowicz – Wawer, BEemka doprowadziła do wyrównania po 8, a następnie grali już tylko oni. Ostateczny wynik to 21-17 i pierwszy komplet punktów BEemki w sezonie Wiosna’26.

Kraken Team – Audiofon Karczemki 2-1 (21-13; 19-21; 21-13)

Po wczorajszym meczu doszliśmy do wniosku, że Krakenowi służy gra o tak późnej godzinie. Jest to wręcz niewiarygodne, jak na przestrzeni kilku dni ta sama drużyna może zaprezentować zupełnie inny nastrój, co w konsekwencji przekłada się na wynik spotkania. Bo powiedzmy sobie szczerze – choć umiejętności się nie zmieniły, to jednak pozytywny vibe niósł w środę Krakena. Paweł P, Robert S, Przemek M, Krzysztof D, Paulina C, Paweł K oraz Dawid G bawili się w środowy wieczór doskonale, a to przełożyło się na wynik rywalizacji. Prawdę mówiąc, nie sądziliśmy, że dysproporcja pomiędzy nimi a Audiofonem może być tak wysoka jak w pierwszym oraz trzecim secie. Ba – przypominamy, że w zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy, że to Audiofon będzie faworytem. Początek spotkania to błyskawiczne wyjście na prowadzenie drużyny w granatowych strojach (10-5). W dalszej części seta team Pawła Urbaniaka był absolutnie bezbarwny i wynik 21-13 nie może nikogo dziwić. Przebudzenie Audiofonu nastąpiło w środkowej partii. Team zaczął grać wreszcie tak, jak w dwóch pierwszych spotkaniach sezonu i z automatu ich rywal miał spore problemy. Tym razem to team w biało-czerwonych barwach wysunął się na prowadzenie 10-5, a Krakenowi przypadła rola tego, który musi gonić. Najbliżej realizacji celu team w granatowych strojach był pod koniec seta, kiedy po dwóch punktach z rzędu Dawida Gosza Kraken zbliżył się do rywala na jeden punkt (19-18). Choć Audiofon zaczynał być w poważnych tarapatach, to po ataku Michała Markiewicza cieszyli się oni z doprowadzenia do wyrównania (21-19). Ostatni set? Miażdżąca przewaga drużyny Roberta Skwiercza. Oj tak, oglądało się to wybornie i szkoda, że Kraken nie gra i nie prezentuje się tak na co dzień.

Zapowiedź – MATCHDAY #9

W dziewiątym dniu meczowym dojdzie do kilku bardzo ciekawych spotkań. W czwartej lidze o przełamanie powalczą ekipy VB Inter-Grahen Sulmin oraz TKKF Flota. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w starciu VB Sulmin – Złomowiec Gdańsk oraz hicie pierwszej ligi, w którym BEemka podejmie zespół AiP. Zapraszamy na zapowiedź!

VB Inter-Grahen Sulmin – TKKF Flota

Godz.: 19:30, boisko nr: 1

W ostatnim czasie na drużynę VB Inter-Grahen Sulmin wylało się wiadro pomyj. Choć było naprawdę grubo, to w ostatnim magazynie zapomnieliśmy wspomnieć o małym detalu i teraz z kronikarskiego obowiązku musimy o tym napisać. To właśnie team Mateusza Pietrzykowskiego został przez Redakcję wybrany zaszczytnym tytułem dziadów tygodnia. Jeśli jednak dalej tak pójdzie, to zespół w czarnych trykotach zostanie przez nas okrzyknięty tytułem dziadów sezonu. Trudno aktualnie znaleźć team, który zawodziłby równie mocno. Warto przy tym zauważyć, że mówimy o całej 52-drużynowej stawce. Z drugiej strony warto wspomnieć o dość ciekawym fakcie. W ostatnim magazynie stwierdziliśmy, że gracze z Sulmina chcą zaoszczędzić sobie nerwów i odpuszczą oglądanie przygotowanego materiału. Kilka godzin po premierze napisał jednak do nas jeden z graczy Inter-Grahen z informacją, że oglądają, a na dodatek – i tu uwaga – że wrócą silniejsi. Cóż, to nam szczerze mówiąc nieco zaimponowało. Szansa na powrót jest dziś bardzo dobra. Rywalem drużyny Mateusza Pietrzykowskiego będzie bowiem TKKF Flota, która w obecnej kampanii przegrała dwa spotkania, a na jej koncie nie ma choćby jednego punktu. Pod tym kątem zespół Karoliny Kirszensztein jest jedyną drużyną w całej czwartej lidze, co przekłada się rzecz jasna na ostatnie miejsce w tabeli. Czy w takiej sytuacji znajdujemy jakąkolwiek okoliczność łagodzącą? Niech będzie – Flota rywalizowała do tej pory z drużynami, które radzą sobie doskonale. Mowa tu o Remediosie oraz Chilli Amigos. Czysto teoretycznie dziś powinno być nieco łatwiej. Niemniej jednak stawiamy na przełamanie VB Inter-Grahen Sulmin. Jeśli nie dzisiaj, to nie wiemy kiedy.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Feniks Gdańsk – Aqua Volley

Godz.: 19:30, boisko nr: 2

Ledwie jedną zapowiedź wyżej wskazaliśmy, że VB Inter-Grahen Sulmin jest jednym z największych rozczarowań obecnego sezonu. Cóż – podtrzymujemy to, ale nie oznacza to bynajmniej, że zapomnieliśmy o drużynie Aqua Volley. Zespół Mateusza Drężka występował do niedawna w wyższej lidze i spadając do czwartej wydawało się dość oczywiste, że ‘wstydu nie będzie’. Fakty są jednak takie, że ex-trzecioligowiec rozegrał w obecnej kampanii dwa spotkania i w obu tych przypadkach rywal okazywał się mocniejszy. Choć dwie porażki są już wystarczającą niegodziwością, to sytuacji tej nie polepsza fakt, że – umówmy się – Aqua Volley nie grała z ligowymi mocarzami. Dodatkowo po wspomnianych porażkach Aqua ma aktualnie już szesnaście porażek z rzędu. Zdecydowanie więcej powodów do optymizmu ma za to Feniks Gdańsk. Choć do niedawna uwaga Redakcji była skupiona właśnie na nich, to sytuacja w ostatnim czasie nam się diametralnie zmieniła. Wszystko za sprawą ich meczu z Siatkersami. Choć w naszym odczuciu to rywal był wówczas faworytem, to Feniks zdemolował swojego rywala, wygrywając jednego z setów do czterech. Po tym, jak zaprezentowała się wówczas drużyna Łukasza Dubickiego, stawiamy, że to oni wygrają dzisiejsze starcie, czym rozpoczną marsz w górę tabeli. To oczywiście nie jest dobra wiadomość dla Aqua Volley.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Sharks – Kraken

Godz.: 19:30, boisko nr: 3

Owszem – w całej ligowej stawce znajdują się drużyny, które muszą mierzyć się z jeszcze większą krytyką, ale spośród trzecioligowców to Sharksi zdają się być w największych tarapatach. O ile pierwszy po awansie mecz ‘Rekinów’ był spotkaniem, w którym team zaprezentował się całkiem przyzwoicie, to kolejne dwa pojedynki pozostawiają wiele do życzenia. Nie chcemy nikogo straszyć – od tego są przecież duchy – ale w naszym odczuciu team Pavlo Kudinova musi coś szybko zmienić, bo inaczej mogą wylądować za chwilę w czwartej lidze. Sądzimy, że po dzisiejszym spotkaniu wizja drużyny może być jeszcze mroczniejsza, bo z całą pewnością nie będą oni faworytem. Jakby złych wiadomości było mało, to w czasie ostatniego meczu zawodnicy drużyny zaczęli mieć do siebie pretensje, a jak wiadomo – to nic dobrego nie zwiastuje. Ich dzisiejszy rywal – Kraken również nie przystąpi do meczu z wybitnym nastawieniem. Choć team Jurija Charczuka wygrał ostatnie spotkanie, to trudno nie odnieść wrażenia, że była to prawdziwa droga przez mękę. Dodatkowo wszyscy mamy w pamięci ich niedawne spotkanie z Audiofonem Karczemki, które Kraken sensacyjnie przegrał. Jedno jest pewne – jeśli team marzy o podium rozgrywek, to musi czym prędzej podkręcić tempo. Aktualnie po trzech rozegranych meczach mają na koncie pięć z dziewięciu możliwych punktów. Z jednej strony nie jest to aż tak mało, by robić ‘dramę’, ale z drugiej strony póki co z mocarzami ‘Bestia’ nie grała. Tak czy siak przydałby im się dziś komplet punktów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

VB Sulmin – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Trudno nie odnieść wrażenia, że oba zespoły stać na więcej niż to, co pokazują w obecnym sezonie. W nieco lepszym położeniu znajdują się gracze Daniela Bąby – VB Sulmin. Zespół w czerwono-czarnych strojach rozegrał w obecnej kampanii dwa spotkania. Na inaugurację pokonał za komplet punktów beniaminka drugiej ligi – drużynę BL Volley. Jak się z czasem okazało, to nie jest jednak przesadnym wyczynem – nie oni pierwsi i nie ostatni. Prawdziwym sprawdzianem jakości drużyny było ich drugie spotkanie. W kolejnym tygodniu rozgrywek VB Sulmin mierzył się z Inter Marine Masters i choć do niedawna ogrywał tego rywala, tym razem był znacznie słabszy, a w meczu nie udało im się zdobyć choćby punktu. To z kolei nie jest zbyt dobrym prognostykiem przed dalszą częścią sezonu. Powodów do optymizmu nie mają również gracze Złomowca Gdańsk, którzy podobnie jak team z Sulmina również rozegrali dwa spotkania. Różnica pomiędzy drużynami jest jednak taka, że niedawni brązowi medaliści Inter Marine SL3 nie zdołali wygrać żadnego ze spotkań, co jest z pewnością ogromnym rozczarowaniem. Czy dziś zdołają się przełamać? Okazja do tego zdaje się być wyborna. Trudno znaleźć drugiego takiego przeciwnika, z którym ‘Złomkom’ na przestrzeni sezonów szło równie dobrze. Jak do tej pory obie drużyny spotkały się w rozgrywkach już sześciokrotnie i aż w pięciu przypadkach to team Witolda Klimasa był górą. Co więcej, po raz ostatni gracze z Sulmina wygrali bezpośrednie starcie 22 września 2022 roku i nie sądzimy, że to miałoby się dziś zmienić.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Bayer Gdańsk – Speednet 2

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

W naszym odczuciu kwestią czasu było to, kiedy Speednet 2 wygra spotkanie. Nie wszyscy zwrócili bowiem uwagę na fakt, że spośród wszystkich drugoligowców to właśnie gracze Marka Ogonowskiego mieli prawdopodobnie najtrudniejszy terminarz. Na początku sezonu Speednet 2 mierzył się bowiem z DNV Volley Gdańsk oraz Eko-Hurtem i we wspomnianych meczach zdobył zaledwie jeden punkt. W poniedziałkowy wieczór ‘Programiści’ mierzyli się jednak nie z ligowymi tuzami, a z drużyną, która awansowała do drugiej ligi i jak można się domyślać, w poniedziałek doświadczyła srogiej lekcji. Z drugiej strony warto zauważyć, że pomimo gładkich wygranych w dwóch pierwszych setach ‘Programiści’ chcieli nawiązać do swojej tożsamości. Mało kto lubi tracić punkty w ten sposób co Speednet, a to, że sobie nic nie wymyślamy, znajduje poparcie w całej minionej edycji, gdzie na dziewięć zwycięstw, Speednet w stosunku 2-1 wygrał aż osiem razy. Co ciekawe, do jednego ze zwycięstw po podziale punktów doszło 15 października 2025 r., kiedy Speednet mierzył się z Bayerem Gdańsk. Ówczesne zwycięstwo było szóstym zwycięstwem z rzędu ekipy dowodzonej przez Marka Ogonowskiego. Wspomniany mecz był absolutną ozdobą dnia meczowego i mamy nadzieję, że dziś będzie podobnie. Jak dotychczas Bayer Gdańsk w obecnej kampanii rywalizował ze zmiennym szczęściem, wygrał dwukrotnie oraz raz musiał uznać wyższość rywala. Podobnie jak w przypadku Speednetu była to jednak porażka z aktualnym liderem – DNV Volley Gdańsk. Sądzimy, że prawdziwy potencjał obu drużyn na obecny sezon poznamy dzisiaj. W naszym odczuciu nieznacznym faworytem starcia będzie ekipa Speednetu 2.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Energa Trefl Gdańsk – Flota Active Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Ależ dynamicznie zmienia nam się sytuacja. Po pierwszym meczu, w którym Energa Trefl Gdańsk rywalizowała z Bayerem Gdańsk i wspomniane spotkanie przegrała 0-3, byliśmy dość krytyczni wobec drużyny. Ba – nie byliśmy w tym osamotnieni, a wiele osób wskazywało, że zespół dowodzony przez Ariela Fijoła może mieć problemy z utrzymaniem. Zastanawiamy się, czy w tę narrację nie uwierzyła również Hydra Volleyball Team, która do meczu z ‘gdańskimi lwami’ podchodziła z łatką faworyta. Efekt? Wspomniany mecz zakończył się zwycięstwem najmłodszej drużyny w lidze i dziś perspektywa jest już zdecydowanie inna. Lepsza. To wszystko może nie mieć dziś jednak żadnego znaczenia. Energa Trefl Gdańsk podejmie bowiem Flotę Active Team, która zdaje się być jednym z głównych faworytów w wyścigu o podium rozgrywek. Na inaugurację team Karoliny Kirszensztein rozegrał dwa mecze, w których zainkasował cztery oczka. Wspominaliśmy o tym stosunkowo niedawno, ale jeśli pod uwagę weźmiemy 16 ostatnich spotkań drużyny, to zobaczymy, że ci przyzwyczaili swoich sympatyków do zwycięstw. We wspomnianym okresie, który został zapoczątkowany 26 maja 2025 r., Flota wygrała 12 spotkań i tylko 4 razy schodziła z parkietu ‘na tarczy’. Warto przy tym zauważyć, że najczęściej były to wygrane w stosunku 2-1. Po raz ostatni za komplet punktów Flota wygrała 28 października 2025 r. Czy uda się dziś? Z pewnością ich na to stać.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

EKO-HURT – HANDLUWA

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Dziewięć ostatnich spotkań Eko-Hurtu? Osiem wygranych i tylko jedna porażka. Wspomniana przegrana to jednak 1-2 z MPS-em Volley, który chwilę później wygrał zmagania w drugiej lidze i awansował do elity. W pozostałych meczach ‘Hurtownicy’ nie zawodzili, punktując ze średnią 2,5 na mecz. Gdyby gracze Pawła Dawczaka utrzymali taką średnią, to w ciągu sezonu zdobyliby 32-33 punkty, co spokojnie wystarczyłoby do awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej. Ba – w minionej kampanii taki dorobek punktowy wystarczyłby do wygrania drugoligowych zmagań i jest to świetny prognostyk przed dalszą częścią sezonu. Trzecim rywalem ‘Hurtowników’ w obecnej kampanii będzie HANDLUWA, która śrubuje aktualnie serię piętnastu porażek z rzędu. O ile porażki w elicie ich sympatycy mogli jeszcze przełknąć, tak występy drużyny na drugoligowych parkietach pozostawiają wiele do życzenia. Wydawało się bowiem, że w drugiej lidze Handluwa będzie radzić sobie znacznie lepiej. Fakty są jednak takie, że gdy ex-pierwszoligowiec mierzył się z beniaminkiem drugiej ligi – Hydrą Volleyball Team – to nie był w stanie zdobyć choćby jednego punktu. Co więcej ta sama Hydra przegrała później z Energą Trefl Gdańsk, a to z kolei sprawia, że należy się zastanowić, w jakim położeniu aktualnie się znajdują. W naszym odczuciu humory w drużynie będą po dzisiejszym spotkaniu jeszcze bardziej ponure. Faworytem starcia jest bowiem Eko-Hurt.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

BEemka Volley – AIP

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Nie da się napisać zapowiedzi spotkania, nie wspominając tego, co działo się w poprzedniej edycji gdzie BEemka Volley oraz AiP rywalizowali o tytuł mistrzowski do samego końca. Ostatecznie obie drużyny ‘pogodziła’ drużyna CTO Volley, która zgarnęła tytuł mistrzowski po raz trzeci w historii. We wspomnianym sezonie srebrne medale zgarnęli gracze BEemki, a brązowe – zespół AiP. Wspominaliśmy o tym kilka razy, ale ‘apetyt rośnie w miarę jedzenia’ i dziś obie drużyny marzą o mistrzostwie. Cel ten choć realny, to zdążył się skomplikować już w dwóch pierwszych tygodniach rozgrywek. Zespół AiP wygrał co prawda na inaugurację za komplet punktów z Fuxem Pępowo, ale w swoim drugim meczu musiał uznać wyższość CTO Volley. Mimo to wynik czterech punktów w dwóch meczach nie jest zły i o takim wyniku marzyłoby z pewnością mnóstwo drużyn. W dużo gorszym położeniu znajdują się gracze BEemki, którzy na inaugurację dość nieoczekiwanie stracili punkt z Tufi Team. To jak się okazało na drugi dzień było niczym przy tym, co wydarzyło się w meczu z Merkurym. Choć w naszych oczach BEemka była wyraźnym faworytem starcia, to przegrała mecz, a na dodatek nie zdobyła choćby jednego oczka. Dwa punkty w dwóch meczach sprawiają, że oczekiwania vs rzeczywistość bardzo mocno nam się rozjechały już na początku sezonu. To z kolei narzuca pewną presję na drużynę. Jeśli dziś BEemka przegra ponownie, to w dalszej części sezonu będzie miała problem, by tę stratę odrobić.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Kraken Team – Audiofon Karczemki

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Ileż to było pochwał na temat drużyny Kraken Team na początku sezonu. Po tym, jak zespół Roberta Skwiercza ograł faworyzowaną ekipę Team Spontan, Redakcja niemal rozpływała się nad jakością ‘Granatowych’. Po tym, co zobaczyliśmy, uznaliśmy, że ‘Bestia’ będzie faworytem kolejnego spotkania, w którym podejmowali oni beniaminka – drużynę DSGSA. Wspomniany mecz okazał się jednak rozczarowaniem, a Kraken Team musiał zadowolić się jednym punktem. W kolejnym tygodniu team miał szansę na rehabilitację. Ówczesnym rywalem drużyny była ekipa Wolves Volley i podobnie jak w meczu wcześniej Kraken Team ponownie zawiódł, czym zburzył wizerunek drużyny ‘przewidywalnej’. Tak jak wspomnieliśmy bowiem w ostatnim magazynie, do niedawna kiedy Kraken Team był faworytem – wygrywał. W odwrotną stronę też to działało, a dziś? Dziś Kraken wygląda inaczej. Na pierwszy rzut oka powinni być oni faworytem dzisiejszego starcia, ale podskórnie czujemy, że znaleźli się w dołku, z którego nie jest tak łatwo się wykaraskać. Nie bez znaczenia w naszej predykcji jest również rewelacyjna dyspozycja, którą prezentują obecnie gracze Audiofonu Karczemki. Podkreślmy to jeszcze raz – w dwóch pierwszych meczach zespół Pawła Urbaniaka ograł MiszMasz oraz Kraken (nie mylić z Kraken Team) i pozostaje jedną z nielicznych niepokonanych drużyn w trzeciej lidze.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

MATCHDAY #8

Za nami ósmy dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. W elicie trzecie spotkanie w obecnych rozgrywkach wygrała drużyna CTO Volley, która w związku z podziałem punktów na innych boiskach umocniła się w fotelu lidera pierwszej ligi. Ciekawie było również w trzeciej lidze, w której Kraken ograł po podziale punktów Staltest Pomorze. Zapraszamy na podsumowanie!

ME Sulmin Volley – Tiger Team 1-2 (21-23; 12-21; 21-19)

W ME Sulmin Volley dzieją się naprawdę bardzo duże rzeczy. Zwróciliśmy na ten fakt uwagę w ostatnich podsumowaniach, magazynie czy nawet wywiadzie, który przeprowadziliśmy z Damianem Masło tuż przed rozpoczęciem spotkania. Prawdę mówiąc, nie sądziliśmy jednak, że gracze w czarnych trykotach będą w stanie powalczyć jak równy z równym z drużyną Tiger Team. Ostatecznie po kolejnym świetnym spotkaniu zespół Fabiana Ehrlicha zdobył jeden punkt, choć biorąc pod uwagę okoliczności premierowej partii, nie byłoby dziwne, gdyby to właśnie oni wygrali całe spotkanie. Choć na przestrzeni seta Tiger Team miał przewagę nad rywalem, to ME Sulmin Volley zdołał doprowadzić pod koniec do wyrównania po 18, a nawet prowadzenia 19-18. Wówczas było naprawdę blisko i wspomniany moment był próbą dla faworyzowanej drużyny Tiger Team. Ostatecznie ‘Tygrysom’ udało się wyjść z opresji i koniec końców to oni cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Niemniej jednak było to poważne ostrzeżenie i wydawało się, że faworyt wziął to do serca. Druga odsłona wyglądała bowiem tak, jak powinna wyglądać potyczka pomiędzy jednym z faworytów do wygrania ligi a drużyną, która w poprzedniej edycji uplasowała się niemal na samym końcu. W skrócie po dużej przewadze Tiger ograł rywala do 12 i wszystko wskazywało, że podobnie będzie wyglądał trzeci set. Ten rozpoczął się jednak najbardziej nieoczekiwanie, jak można to sobie tylko wyobrazić. Po serii punktów Pawła Kowalskiego oraz Kacpra Wiczkowskiego ME Sulmin Volley wysunął się na prowadzenie 10-2. Im dłużej trwał set, tym bardziej topniała jednak przewaga drużyny występującej w delegacji. Pod koniec seta trener Marek Rogiński załamywał z bezsilności ręce, bo było naprawdę blisko tego, żeby to Tiger wygrał partię. Choć faworyt doprowadził do stanu 20-19, to ostatni cios skutecznym blokiem zadał Łukasz Bzówka (21-19).

ACTIVNI Gdańsk – Craftvena 1-2 (23-21; 12-21; 5-21)

Napisać o tym, że było to dziwne spotkanie, to nic nie napisać. W zapowiedzi przedmeczowej kreśliliśmy scenariusz, w którym miało to być bardzo wyrównane starcie. Nie ukrywamy, że nie byliśmy przekonani co do tego, która ze stron wygra. Ostatecznie 51% szans dawaliśmy Craftvenie i to właśnie na nich postawiliśmy Typ Redakcji. Początek spotkania to nieco szarpana gra z obu stron. A to na przewagę wysuwali się ACTIVNI (8-5), by już po chwili to Craftvena była bliżej wygranej (12-10). Sytuacja ta zmieniała się na przestrzeni seta kilkukrotnie. Mimo to pod koniec seta Craftvena zdawała się być ‘pewniakiem’. Po ataku Macieja Tyryłło prowadzili oni 20-18 i byli już o włos od wygranej. W końcówce seta ACTIVNI zdołali pokazać jednak cojones i po kilku atakach dobrze dysponowanego Michała Galińskiego wygrali seta do 21. Wówczas nikt nie spodziewał się, że – sorry za porównanie – wygrana seta wiąże się ze zbiorowym wylewem. Niewiarygodne, jak team, który grał naprawdę nieźle, może tak bardzo obniżyć loty. O ile w drugim secie nie skończyło się jeszcze tak tragicznie, tak trzecia odsłona – powiedzmy to sobie wprost – była kompromitacją. Nie wiemy, co dzieje się z niektórymi drużynami w obecnym sezonie. Tydzień temu podobną sportową katastrofę przeżyli Siatkersi, wczoraj ACTIVNI, kto do cholery będzie kolejny? Aby dobrze zobrazować, że nie było to typowe czwartoligowe granie, podamy na koniec dwie statystyki:

ACTIVNI jeszcze NIGDY nie przegrali tak wysoko (a grali kiedyś z mega kozakami). Coś, co potęguje to wydarzenie, to fakt, że było to ich… 146 (!!!) spotkanie w rozgrywkach.

Craftvena po raz ostatni do 5 wygrała 17 października 2022 r. Wówczas grali ze SHOOSHERSAMI. Cóż, ACTIVNI, możecie być z siebie dumni.

Staltest Pomorze – Kraken 1-2 (20-22; 20-22; 23-21)

Sympatycy Krakena zastanawiali się, czy team zdołał podnieść się po ostatnim bardzo słabym meczu z Audiofonem Karczemki. Mimo faktu, że w trzecim secie wspomnianego meczu Kraken poniósł swoją najwyższą porażkę w historii, to w naszych oczach i tak pozostawał faworytem wczorajszego spotkania. Początek rywalizacji pokazał jednak, że nie będzie to bynajmniej proste zadanie. Na półmetku seta team Jurija Charczuka prowadził zaledwie jednym punktem (12-11). Choć po chwili zdołali wysunąć się na trzypunktową przewagę (15-12), to Staltest nie dawał za wygraną i pod koniec seta doprowadził do wyrównania po 20. W końcówce popełnił jednak błąd, co w połączeniu z niemocą w zatrzymaniu świetnie dysponowanego Jakuba Wałdocha dało pierwszy punkt w meczu ‘Bestii’ (22-20). Środkowa odsłona to kontynuacja widowiska, które oglądało się naprawdę przyjemnie. Zdecydowanie lepiej w partię weszli gracze Arkadiusza Kozłowskiego, którzy w połowie seta prowadzili 10-5. Z czasem przewaga wynosiła już sześć oczek (15-9) i choć Staltest wydawał się pewniakiem do zgarnięcia punktu za wygrany set, w ich grze coś się ewidentnie posypało. W konsekwencji ze stanu 18-12 pozwolili rozwinąć skrzydła rywalom, którzy doprowadzili do wyrównania po 20. Choć Staltest miał jeszcze swoją szansę, to ‘momentum’ należało już do ich rywali, którzy po dwóch błędach rywali cieszyli się z wygrania seta, którego w teorii nie dało się wygrać (22-20). Ostatnia partia to kolejna próba ex-pierwszoligowca. Trzeba podkreślić, że ci cały czas byli ‘pod prądem’ i równie dobrze mogli wygrać cały mecz. Tak się jednak nie stało i muszą zadowolić się nagrodą pocieszenia w postaci jednego oczka. Warto podkreślić, że w trzecim secie rywalizacji to oni gonili rywali (16-14), co im się finalnie udało (23-21).

Remedios Sopot Ortopedia – Inter Marine Masters 2 2-1 (21-12; 16-21; 21-15)

Po dwóch pierwszych spotkaniach sezonu zaczęliśmy się zastanawiać, czy ‘Mastersi’ zdołają zagrać kiedyś seta, który nie będzie dreszczowcem i nie będzie kończył się grą na przewagi. Uznaliśmy, że to właśnie ten moment. Ich rywalem była bowiem ekipa Remedios Sopot Ortopedia, która do meczu podchodziła z łatką wyraźnego faworyta. Zespół Macieja Kota uznawany jest za jednego z głównych faworytów do awansu, co potwierdzili zresztą w pierwszym secie rywalizacji. Choć początek spotkania był wyrównanym widowiskiem (8-8), tak w drugiej części seta zarysowała się przewaga ‘Ortopedów’, którzy po asie serwisowym rozgrywającego Damiana Pawlika wysunęli się na prowadzenie 15-10 i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-12). Po tym, jak wyglądała premierowa odsłona, nie spodziewaliśmy się jakiegokolwiek zwrotu akcji. Środkowa partia rozpoczęła się podobnie jak pierwszy set. Obie drużyny grały ‘punkt za punkt’ i taki stan rzeczy trwał do wyniku 10-10. Wówczas wydawało się, że za chwilę Remedios powtórzy to, co zrobili w pierwszej odsłonie. Po serii kilku błędów oraz bloku debiutującego w rozgrywkach Wiktora Adamika to ‘Mastersi’ wysunęli się na prowadzenie 18-15. Choć faworyt próbował jeszcze odkręcić niekorzystną dla siebie sytuację, to karta sprzyjała ewidentnie graczom w niebieskich strojach (21-16). Ostatni set to jednak przewaga faworyta od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego (21-15). Choć graczom Macieja Kota nie udało się sięgnąć po komplet oczek, to halę Ergo Arenę opuszczali w dobrych nastrojach.

Stay Win – Sharks 3-0 (21-19; 21-18; 21-14)

Rekiny może i płyną, ale w kierunku czwartej ligi. Wiecie, jak to jest – gdyby ktoś wpadł na pomysł, że rekiny z Aqua Parku w Redzie wypuścić do oceanu, to istnieje ogromna szansa, że te by sobie nie poradziły. Mniej więcej tak widzimy aktualną sytuację w obozie beniaminka trzeciej ligi. Wczoraj wieczorem zespół Pavlo Kudinova rywalizował z ekipą Stay Win, która przed meczem z Sharksami miała na koncie dwie porażki i ani jednej wygranej. Mimo to uznaliśmy, że to dla drużyny Tomasza Bobcowa idealna okazja na przełamanie. Cóż – nie pomyliliśmy się. Początek spotkania to partia, w której Stay Win przejął inicjatywę i na półmetku seta objął prowadzenie 11-8. W dalszej części było to prowadzenie 15-11, a następnie 19-14. Wówczas uznaliśmy, że w partii nic ciekawego się już nie wydarzy. W końcówce faworyt miał jednak potężne problemy z wykończeniem akcji i w konsekwencji rywal zbliżył się do stanu 20-19. Ostatecznie po błędzie jednego z Sharksów, Stay Win cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-18). Środkowa partia to bardzo podobny scenariusz, w którym gracze Stay Win rozdawali karty od samego początku niemal do końca. Choć pod koniec Sharksi zaczęli odrabiać straty, to w końcówce nieco przekombinowali, co okazało się gorszą taktyką niż ‘prosta, aczkolwiek skuteczna siatkówka rywali’. Ostatecznie wynik tej partii to 21-18. Ostatni set meczu to kontynuacja niemocy w zespole Sharks. Emocje, które towarzyszyły drużynie, sprawiły, że musiało dojść do wybuchu. W trakcie trzeciego seta gracze Pavlo Kudinova zdążyli się między sobą posprzeczać, co oczywiście nie wpłynęło korzystnie na wynik. To oczywiście nie był problem Stay Win, który wygrał seta do 14, a cały mecz 3-0 – brawo!

BL Volley – Speednet 2 0-3 (11-21; 14-21; 20-22)

Nie jest łatwo być sympatykiem drużyny BL Volley w ostatnim czasie. Po awansie do zaplecza elity zespół BL przegrał wszystkie trzy spotkania. Dodatkowo – co bardziej smutne – zaczyna mieć poważne problemy kadrowe. Naturalne zdaje się pytanie, czy wspomniany awans nie okaże się dla ‘Tygrysów’ pocałunkiem śmierci. Cóż – takie historie widzieliśmy w Inter Marine SL3 już kilkukrotnie. Ok, pożyjemy, zobaczymy. Tak czy siak BL Volley nie był w stanie powstrzymać ‘Programistów’, którzy nie wysilając się zbytnio napisali na kolanie ‘kod’, który sprawił, że BL był w meczu bezradny. Nawiązując do tożsamości drużyny ‘Tygrysów’ – te wydawałoby się groźne i majestatyczne zwierzęta zostały pozbawione kłów, pazurów, a co gorsze wycięli im również jajca. Czasami bywa tak, że w teorii gorszy rywal zdoła zdobywać punkty, bo gra bez kompleksów i nie przegrywa meczu, nie wychodząc nawet z szatni. Nie no – nawet nie wiemy, co napisać o pierwszym i drugim secie. Speednet na tle swojego rywala wyglądał tak, jakby przed meczem zwerbował kręcących się po hali graczy z Lublina. Pierwszy set do 11, drugi nieco więcej miłosierdzia – do 14. BL Volley w trzecim secie zaprezentował się dokładnie tak, jak oczekiwaliby tego ich kibice. Choć Speednet prowadził 13-8 i wszystko wskazywało na bezpieczną końcówkę, to pod koniec seta sytuacja zaczęła się dynamicznie zmieniać. Po tym, jak na pojedynczym bloku swojego rywala zatrzymał Bartosz Zdunek, BL Volley wysunął się na sensacyjne prowadzenie (18-17). Niestety dla siebie w dalszej części seta po atakach Jędrzeja Zielińskiego Speednet zapewnił sobie trzeci punkt w meczu (22-20).

Bossman Team – Speednet 2-1 (16-21; 28-26; 21-16)

Przyjemnie oglądało się to spotkanie. W zapowiedziach jako faworyta meczu wskazaliśmy Bossmana, który historycznie wygrał 3 z 5 bezpośrednich pojedynków. Uznaliśmy jednak, że będzie to dość wyrównane starcie i faktycznie tak było. Początek meczu to zażarta walka punkt za punkt, która doprowadziła nas do stanu po 10. Przewaga Speednetu zaczęła zarysowywać się w drugiej części seta, w której po kilku atakach Mikołaja Skotarka ‘Programiści’ wysunęli się na prowadzenie 18-14, by już po chwili cieszyć się z pierwszego punktu w meczu (21-16). Choć pierwszy set nie był nudny, to jednak to, co działo się w środkowej partii, było ozdobą poniedziałkowej serii gier. Po bardzo wyrównanym secie jako pierwsi na dwupunktowe prowadzenie wyszli gracze Speednetu, którzy byli już o włos od wygranej w meczu (18-16). Jak wyliczył skrupulatnie ‘Tygodnik Kibica SL3’, w dalszej części seta Speednet miał aż siedem piłek setowych. Cóż – Jerzyk Janowicz uderzyłby z pewnością rakietą w ziemię, krzycząc z frustracją: ‘how many times’. Darek Szpakowski powiedziałby coś o tym, że ‘niewykorzystane sytuacje się mszczą’. Mamy jeszcze trzeciego gościa do tercetu prawdziwych GWIAZD. Szymon Zalewski kończył wszystko i stał się ojcem sukcesu Bossmana (28-26). Skoro mowa o tym kocie, w meczu zdobył aż 25 punktów, czym zbliżył się do plejady Gwiazd Inter Marine SL3 – Andrzeja Masiaka, Mariusza Kuczko oraz Tomasza Remera. Wspomniani goście zdołali zdobyć w jednym meczu po 27 oczek. Cóż – aż tak dobrze nie było i pozostał poziom Janowicza i Szpakowskiego. Dobra, jedziemy dalej. Trzeci set? Hm, czasami jest tak, że najlepsze to są te początkowe randki, ewentualnie środkowe. Te ostatnie nie są już tak ekscytujące, a motyle w brzuchu zostają zastąpione pretensjami dotyczącymi zostawionych skarpet obok łóżka. Nie ma już tej ekscytacji. W skrócie set był ok, ale bez efektu wow. Wygrał Bossman do 16.

Merkury – MPS Volley 1-2 (21-19; 13-21; 14-21)

Stare ligowe porzekadło mówi – ‘jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz’. Piszemy o tym teraz, bo po spotkaniu Merkurego z BEemką rozpływaliśmy się nad formą pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3. Jeśli chodzi o ich poniedziałkowych rywali – drużynę MPS Volley – to nie ma co ukrywać, początek nie był przesadnie imponujący. Wobec tego faworytem meczu uznaliśmy graczy Piotra Peplińskiego. Już początek spotkania pokazał jednak, że nie będzie to dla nich łatwe starcie. Po świetnym początku to Miłośnicy Piłki Siatkowej wysunęli się na prowadzenie 10-5, co wywołało sporo nerwowości po stronie Merkurego. Mimo to bardzo dobra praca w obronie i w grze z kontry sprawiła, że wrócili do gry, doprowadzili do wyrównania po 18 i koniec końców wygrali seta do 19. Absolutny twist i jeszcze większy niedosyt beniaminka pierwszej ligi, który miał wygraną w secie na wyciągnięcie ręki. Im dłużej trwał jednak mecz, tym machina Jakuba Nowaka prezentowała się coraz lepiej, by nie powiedzieć, że długimi fragmentami wybornie. W drugim secie po serii kapitalnych ataków Igora Ciemachowskiego oraz serii błędów Merkurego, MPS wysunął się na prowadzenie 15-9. Mówimy o zbyt doświadczonej drużynie, która nie popełnia tych samych błędów dwa razy z rzędu i nie roztrwoniła wypracowanej przewagi. Ostatecznie beniaminek pokonał Merkurego do 13 i o zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set. W nim Merkury miał niezły, ale tylko początek (5-3). W dalszej części seta Merkury może i grał, ale chyba w myślach i to na akordeonie, bo na pewno nie na boisku nr 2. Powiedzmy sobie wprost – po kilku udanych akcjach MPS-u gracze Jakuba Nowaka wybili swoim rywalom chęć na dalszą rywalizację, brawo!

CTO Volley – Fux Pępowo 3-0 (21-19; 21-13; 21-17)

Zaczynamy się zastanawiać, czy to nie stanie się pewną normą. Wiecie, że Fux będzie ‘pod prądem’. Że niby będzie tuż tuż, ale tak naprawdę będzie cholernie daleko. Trzeci mecz w elicie – trzecia porażka. Trzeci raz, kiedy możemy napisać, że nikt tak pięknie nie przegrywa jak Fux Pępowo. Że po raz kolejny napiszemy, że byli naprawdę blisko, a nawet nazwać ich moralnymi zwycięzcami pierwszego seta rywalizacji. Bo powiedzmy sobie wprost – to właśnie na początku spotkania zespół z Pępowa był najbliższy odnalezienia czterolistnej koniczynki. Po festiwalu błędów na zagrywce CTO, Fux wysunął się bowiem na prowadzenie 10-7, a następnie po ataku Patryka Bruchmana – 14-8. Punkt zwrotny całego seta, a może i meczu? Moment, w którym w polu serwisowym stanął Adam Sobstyl, a Fux totalnie nie mógł sobie z tą sytuacją poradzić. Efekt? 14-14. Dalszą część tej historii już przecież znacie, prawda? W drugim secie nie było nawet blisko. CTO zdołało sobie poukładać grę, rozgryźć to jak chce ich w poniedziałkowy wieczór zaskoczyć rywal i co tu dużo mówić – była to mentalna potyczka pomiędzy profesorem a studenciakiem, który nie dość, że nie jest uczelnianym prymusem, to opuścił wszystkie wykłady i ćwiczenia, a na dodatek na egzamin stawił się po wczorajszych otrzęsinach (21-13). Momenty były jeszcze w trzecim secie. Pozostając przy tematyce akademickiej – student stawił się na warunek, był co prawda bliski, by go zaliczyć, ale koniec końców znowu porażka. Czy jest jeszcze szansa dla studenta? Cóż – pojawia się coraz więcej głosów, że ten może zostać za jakiś czas skreślony z listy studentów pierwszej ligi.

Zapowiedź – MATCHDAY #8

Rozpoczynamy trzeci tydzień rozgrywek. W poniedziałkowej serii gier dojdzie do bardzo ciekawego starcia w pierwszej lidze, w którym Merkury zmierzy się z beniaminkiem – MPS-em Volley. W czwartej lidze dojdzie z kolei do starcia dwóch drużyn, które są na szczycie tabeli. Mowa tu o meczu pomiędzy Remediosem a Inter Marine Masters 2. Zapraszamy na zapowiedź!

ME Sulmin Volley – Tiger Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Choć nie jest to jakąś wielką niespodzianką, to w naszym odczuciu Tiger Team wyrasta na jednego z największych kandydatów do awansu do trzeciej ligi. Przed sezonem zastanawialiśmy się, jak będzie prezentowała się drużyna Marcina Kwidzińskiego. W przerwie pomiędzy edycjami skład drużyny się dość mocno zmienił. Ze składu odeszło kilku graczy, których zastąpili inni. Choć trudno o jednoznaczną opinię, w którą to stronę poszło, to nos podpowiada nam, że jest i będzie lepiej niż było. W obecnej kampanii zespół ‘Tygrysów’ zdążył rozegrać już trzy spotkania, w których mierzyli się oni z Siatkersami, Feniksem oraz Only Spikes. We wspomnianych meczach na dziewięć możliwych punktów Tiger zgarnął osiem i jeśli mielibyśmy im wystawić ocenę szkolną to byłaby to ocena dobry plus. Dziś wieczorem Tiger zmierzy się z ekipą ME Sulmin Volley, która zdaje się być jednym z największych pozytywnych zaskoczeń trwającej rundy. W całej minionej edycji zespół Fabiana Ehrlicha zdobył sześć oczek w trzynastu spotkaniach. Choć w obecnej kampanii team z Sulmina rozegrał dopiero dwa mecze, to na ich koncie znajduje się już połowa dorobku z poprzedniego sezonu. Niemniej dziś czeka ich piekielnie trudne zadanie. Pisząc zapowiedź tego starcia mamy małe deja vu. Tydzień temu Tiger mierzył się z inną bardzo chwaloną drużyną – ekipą Only Spikes. Choć wiele osób wskazywało, że Tiger może pogubić punkty, to stanęli oni na wysokości zadania i sięgnęli po pełną pulę. Jeśli zachowają dziś koncentrację, to w naszym odczuciu będą mieli po meczu 11 oczek i zapewniony fotel lidera czwartej ligi.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

ACTIVNI Gdańsk – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Nie mamy co do tego żadnych wątpliwości. Po pochmurnym okresie nad siedzibą ACTIVNYCH ponownie zawitało słońce. Choć na inaugurację sezonu Wiosna’26 team Artura Kurkowskiego musiał uznać wyższość Inter Marine Masters 2, to byli oni o włos od ogrania faworyzowanego rywala. Ostatecznie po grze na przewagi góra byli ‘Mastersi’, ale tak czy siak ACTIVNI mogli się podobać. Tydzień później zespół rywalizował z Aquą Volley i wystawiając ‘Typ Redakcji’ mieliśmy spory ból głowy. Ostatecznie nasz wybór padł na Aquę, co jak się później okazało było sporym błędem. W miniony czwartek ACTIVNI byli drużyną wyraźnie lepszą i aktualnie mogą czuć niedosyt, że nie skończyło się kompletem punktów. Niemniej jednak dwa punkty z drużyną, która jeszcze kilka miesięcy temu rywalizowała w trzeciej lidze, jest dobrym prognostykiem przed dalszą częścią sezonu. Dziś ACTIVNI zmierzą się z Craftveną. Jeszcze kilka tygodni temu murowanym faworytem starcia byliby ‘Rzemieślnicy’. Dziś już tak nie jest i sytuacji nie zmienia fakt, że na inaugurację Craftvena wygrała dwa spotkania. Dziś w naszym odczuciu ‘Rzemieślnicy’ nie mają 95% szans na zwycięstwo, a zaledwie 51. Owszem w typerze na nich postawiliśmy, ale pewności co do ich wygranej nie mamy żadnej. W naszym odczuciu drużyny dysponują aktualnie podobnym potencjałem, a to zwiastuje nam ciekawe widowisko. Obyśmy się nie zawiedli.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Staltest Pomorze – Kraken

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Oj, nie na taki początek sezonu liczył Kraken. Chyba nikt nie miał wątpliwości, że jest on jednym z kandydatów do podium rozgrywek. Wydawało się więc dość oczywiste, że zespół będzie siał postrach i terror na trzecioligowych parkietach. Takie przynajmniej były oczekiwania, które w konfrontacji z rzeczywistością wypadają bardzo mizernie. Okazuje się bowiem, że ‘Bestia’ nie jest tak straszna, jak się wszystkim wydawało, a prawdziwą demonstrację siły Kraken miał przeciwko dwunastej sile poprzedniego sezonu – drużynie Audiofon Karczemki. Owszem, doceniamy to, jak aktualnie grają biało-czerwoni, ale mimo wszystko. Przegrać z nimi do 7? Przecież to zbrodnia i zhańbienie barw Krakena. Tego nie da się ani wytłumaczyć, ani obronić. Tak nie gra drużyna, która chce w obecnym sezonie o coś powalczyć. Ba, tak nie grają nawet ekipy z dołu ligowej tabeli. Efekt miernego początku jest taki, że Kraken na sześć możliwych punktów ma zaledwie trzy. Szansę na podkręcenie tego dorobku gracze Jurija Charczuka będą mieli dziś. Ich rywalem będzie bowiem Staltest Pomorze, który na inaugurację przegrał dwa spotkania i zdobył w nich zaledwie jeden punkt. Czy mamy coś na obronę drużyny Arkadiusza Kozłowskiego? Cóż, chyba jedynie to, że rywalizowali z trzecioligowymi mocarzami. Tak się składa, że zarówno Dream Volley, jak i Challengersi są uznawani za zespoły, które mają ogromną szansę na awans. Jak będzie dzisiaj? Sądzimy, że Kraken wygra, ale najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest w naszym odczuciu podział punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Remedios Sopot Ortopedia – Inter Marine Masters 2

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

To jest wręcz niewiarygodne. Zespół Inter Marine Masters 2 rozegrał jak do tej pory dwa spotkania i każdy z sześciu setów kończył się różnicą maksymalnie dwóch punktów. Jak do tej pory team Jarosława Garczyńskiego rywalizował z ACTIVNYMI Gdańsk oraz ME Sulmin Volley i na sześć możliwych punktów zainkasował pięć. Osoby, które śledzą to, co dzieje się wokół ligi i miały okazję obejrzeć ostatni Magazyn, wiedzą, że według Redakcji styl gry drużyny nie powala. Być może wynika to z faktu, że mając w składzie wielu zawodników z przeszłością w wyższych ligach, oczekujemy od takiej drużyny nieco więcej niż męczarni z dwunastą siłą poprzedniego sezonu w czwartej lidze. Ok – rozumiemy narrację, że zwycięzców się nie sądzi, ale wciąż nie możemy wyzbyć się poczucia niedosytu. Sądzimy, że w tej kwestii po dzisiejszym starciu nic się nie zmieni. W naszym odczuciu to Remedios Sopot Ortopedia będzie zdecydowanym faworytem dzisiejszego starcia. Zespół Macieja Kota uznawany jest aktualnie za jednego z głównych faworytów do awansu. Ba – sądzimy, że gdyby w ostatecznym rozrachunku im się to nie udało, zostałoby to odebrane jako sportowa katastrofa. Sądzimy, że celem drużyny ‘Ortopedów’ nie jest wyłącznie awans do trzeciej ligi. Remedios chce to zrobić na swoich zasadach, zgarniając przy tym złote medale. Niemal dokładnie w momencie pisania zapowiedzi dowiedzieliśmy się, że plan ten może się nieco skomplikować, bo kontuzji doznał przyjmujący Remediosu – Maciej Kaszowicz.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Stay Win – Sharks

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Chociaż mamy dopiero początek sezonu, to trudno nie odnieść wrażenia, że dzisiejszy mecz będzie idealną okazją do przełamania. Jak do tej pory oba zespoły zagrały łącznie cztery mecze i w każdym z wspomnianych spotkań rywale okazali się mocniejsi. Jeśli chodzi o zespół Sharksów, to rywalizowali oni z Challengersami oraz Team Spontan i w obu spotkaniach zdobyli łącznie jeden punkt. Nieco lepiej wiodło się graczom Stay Win, którzy mierzyli się z Krakenem oraz beniaminkiem DSGSA i po dwóch spotkaniach na ich kontach znajdują się dwa oczka. Niemniej jednak dyspozycja obu drużyn na początku obecnego sezonu nie była przesadnie dobra i w konsekwencji oba teamy zostały uznane za potencjalnie te, które mogą mieć problemy z utrzymaniem. Jeśli te dywagacje faktycznie miałyby się potwierdzić, to dzisiejsze starcie zdaje się być szalenie ważne. Jest to mecz, o którym zwykło się mówić jako tym ‘o sześć punktów’. Która z drużyn będzie faworytem? Nieco więcej szans na zwycięstwo dajemy drużynie Stay Win. Wynika to z faktu ogromnego doświadczenia w rozgrywkach, którego drużynie rywali nieco brakuje. Pisząc zapowiedź spotkania, nie sposób nie wspomnieć jednak o problemach kadrowych obu ekip. Sądzimy, że może mieć to ogromne znaczenie dla wyniku dzisiejszego starcia. Jeśli jednak zespoły wystąpią w optymalnych składach, stawiamy na szczęśliwy podział punktów dla drużyny Tomasza Bobcowa.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

BL Volley – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Zestawienie ze sobą BL Volley ze Speednetem 2 sprawia, że jedna z drużyn się dziś przełamie. Tak się składa, że po czterech sumarycznie rozegranych spotkaniach obie drużyny nie zdołały jeszcze wygrać meczu, a na dwanaście możliwych punktów mają zaledwie jeden. Czy coś broni wspomniane drużyny? Jeśli chodzi o Speednet 2, warto zwrócić uwagę na fakt, że rywalizowali oni z bardzo trudnymi rywalami. Zarówno Eko-Hurt, jak i DNV Volley Gdańsk są jednymi z głównych faworytów do uzyskania bezpośredniego awansu do elity i porażka z takimi rywalami powodem do wstydu nie jest. Z drugiej strony nie wymagalibyśmy od Speednetu zbyt dużo, gdyby nie to, jak team Marka Ogonowskiego prezentował się na przestrzeni całego poprzedniego sezonu. Wówczas ‘Programiści’ siali potężny popłoch nawet wśród drużyn, które przed meczem uchodziły za wyraźnego faworyta. Biorąc to wszystko pod uwagę, dotychczasowe wyniki drużyny oraz styl gry są sporym rozczarowaniem. Czy tak jest również w przypadku BL Volley? Cóż, nie będziemy nikogo czarować. BL Volley nie uchodził przed sezonem za drużynę, która zwojuje drugoligowe zmagania. Od samego początku społeczność Inter Marine SL3 uznała, że team Wojciecha Strychalskiego będzie bronił się przed spadkiem i faktycznie wszystko na to wskazuje. Porażki 0-3 z VB Sulmin oraz Eko-Hurtem nie są zbyt dobrym prognostykiem przed dalszą częścią sezonu. Oczywiście ta narracja może się błyskawicznie zmienić. Aby tak się stało, BL Volley musi zacząć punktować. O to nie będzie dziś jednak zbyt prosto.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Bossman Team – Speednet

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Nos podpowiada nam, że w obozie Bossmana mieliśmy w ostatnim czasie małe oburzonko. Sądzimy bowiem, że team nie do końca zgadzał się z naszym wyborem dotyczącym drużyny tygodnia. Mimo że Bossman wygrał w minionym tygodniu dwa spotkania – z MPS-em oraz Fuxem Pępowo, to nasz wybór padł na pięciokrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 – ekipę Merkurego. Nie oznacza to bynajmniej, że Bossman nam w tamtym tygodniu nie zaimponował. Owszem zaimponował i to bardzo. W naszym odczuciu team Jakuba Kłobuckiego nie był faworytem starcia z Miłośnikami Piłki Siatkowej, a mimo to wygrał to spotkanie 2-1. Wyczyn ten jest tym bardziej imponujący, kiedy pod uwagę weźmiemy fakt, że zespół z puszką piwa w logo miał tego dnia spore problemy kadrowe, a poszczególni zawodnicy musieli wystąpić na nietypowej dla siebie pozycji. Po tym, co zobaczyliśmy w minionym tygodniu, Bossman zdaje się być faworytem dzisiejszego starcia. Dla Speednetu starcie z Bossmanem będzie dopiero drugim meczem w sezonie Wiosna’26. Wszystko za sprawą faktu, że w minionym tygodniu gracze Macieja Miścickiego pauzowali. W jedynym dotychczasowym spotkaniu ‘Programiści’ sięgnęli po zwycięstwo w meczu z Szach-Matem. Choć w teorii wygrana powinna cieszyć, to team Macieja Miścickiego może odczuwać spory niedosyt. W naszym odczuciu byli oni wówczas drużyną znacznie lepszą i z perspektywy całego meczu zasłużyli na komplet oczek. Wszystko wskazuje jednak na to, że dziś czeka ich zdecydowanie trudniejsza przeprawa. W naszym odczuciu nieco więcej szans na zwycięstwo ma dziś Bossman.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Merkury – MPS Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Do spotkania z MPS-em Volley pięciokrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 podejdą w doskonałych nastrojach. Kilka dni temu Merkury rywalizował z BEemką Volley i choć w naszym odczuciu nie był faworytem wspomnianego starcia, to rozbił rywala, zdobywając przy tym komplet punktów. Choć trudno porównywać, w naszym odczuciu było to jedno z najlepszych, o ile nie najlepsze spotkanie drużyny Piotra Peplińskiego w przeciągu dwunastu ostatnich miesięcy. Radość gry, kapitalny wynik i co ważne – a na co nie wszyscy zwrócili uwagę – zero punktów jednego z głównych kandydatów do mistrzostwa. Choć to bardzo wczesny etap sezonu, to w naszym odczuciu był to klasyczny mecz o sześć punktów. Dodatkowym ważnym aspektem jest bardzo pozytywny zastrzyk energii wpływający na morale i pewność siebie drużyny. Sądzimy, że po takim meczu Merkuremu będzie grało się nieco łatwiej. Nie oznacza to bynajmniej, że dziś czeka ich łatwe zadanie. Rywalem drużyny będzie bowiem MPS Volley, który po początkowym niepowodzeniu przełamał się w czwartek w meczu z Szach-Matem. Wspomniany mecz zakończył się finalnie podziałem punktów i jest to z pewnością pewnego rodzaju niedosyt, tym bardziej zważywszy na to, jak wyglądały dwa pierwsze sety. Niemniej nos podpowiada nam, że im dłużej będzie trwał sezon, tym team Jakuba Nowaka będzie prezentował się lepiej. Jak będzie dzisiaj? Pod uwagę bierzemy absolutnie każdy scenariusz. Niemniej po tym, co widzieliśmy w minionym tygodniu, faworytem zdaje się być Merkury.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

CTO Volley – Fux Pępowo

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Po awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej Fux Pępowo nie ma łatwego życia. Na inaugurację team Dominika Szadacha mierzył się z brązowym medalistą poprzedniego sezonu – drużyną AiP i choć nie zagrał źle, musiał uznać wyższość rywala. Ostatecznie we wspomnianym meczu team z Pępowa nie zainkasował choćby jednego punktu i z ich perspektywy było to spore rozczarowanie. W kolejnym tygodniu ‘Koniczynki’ rywalizowali z kolei z Bossmanem i choć we wspomnianym meczu było już znacznie lepiej, Fux ponownie przegrał. Niemniej jednak tym razem udało im się zgarnąć premierowy punkt w sezonie Wiosna’26. Choć not za styl się tu nie przyznaje, to jednak warto podkreślić, że Fux był naprawdę bliski pierwszego zwycięstwa w sezonie. Dodatkowo warto zaznaczyć, że z tym samym Bossmanem zagrali znacznie lepiej niż MPS Volley, który przed sezonem był uznawany za poważnego kandydata do podium. Dziś wieczorem zespół w zielono-czarnych strojach zmierzy się z aktualnym Mistrzem Inter Marine SL3 – CTO Volley. Jak to mówią – jeśli zacząć sezon, to z przytupem i potencjalna wygrana z tak utytułowanym i mocnym rywalem byłaby z pewnością czymś naprawdę wielkim. Choć szansa na to jest mała, to jednak CTO Volley w swojej historii potrafił zawodzić wtedy, kiedy nikt się po nich tego nie spodziewał. Początek obecnej kampanii to jednak gra na bardzo wysokim i stabilnym poziomie. Dotychczas team w pomarańczowych barwach rozegrał dwa spotkania i jak możecie wywnioskować z ogólnej narracji, w obu wygrał. Choć nie wszyscy zwrócili na ten fakt uwagę, to CTO ma aktualnie na swoim koncie aż 11 zwycięstw z rzędu. Jeśli dziś wygrają ponownie, wyrównają swój rekord 12 wygranych meczów z rzędu. Zobaczymy, czy wspomniany aspekt nie sprawi, że będzie im się grało trudniej.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

MATCHDAY #7

Za nami ostatni dzień meczowy w drugim tygodniu rozgrywek. W czwartek z bardzo dobrej strony pokazał się pięciokrotny Mistrz Inter Marine SL3 – Merkury, który rozbił za komplet punktów BEemkę Volley. Świetnie zaprezentowali się również gracze Energi Trefla Gdańsk, którzy ograli faworyzowaną drużynę Hydry. Na czwartoligowych parkietach trwa niemoc drużyny Aqua Volley, która przegrała… szesnasty mecz z rzędu! Zapraszamy na podsumowanie!

Hapag-Lloyd – Craftvena 0-3 (14-21; 16-21; 10-21)

Po sensacyjnym punkcie z VB Inter-Grahen Sulmin na inaugurację w siedzibie Hapag-Lloyd mieli nadzieję, że i z Craftveną nie stoją na straconej pozycji. Myśli te były potęgowane faktem, że to właśnie z ’Rzemieślnikami’ ’Logistycy’ zdobyli swój historyczny punkt w rozgrywkach Inter Marine SL3. Na początku rywalizacji gracze w pomarańczowych strojach trzymali fason, a rywal musiał się naprawdę napocić, by wyjść na prowadzenie (8-6). Im dłużej trwał jednak set, tym koncentracja w drużynie Joanny Kożuch stawała się coraz mniejsza. Kiedy Hapag-Lloyd nie gra na 100% skupiony, zaczyna popełniać błędy, które w normalnych okolicznościach im się nie przytrafiają. Ostatecznie po dwóch błędach w końcówce Craftvena cieszyła się z wygrania seta do 14. Wracając jeszcze do narracji sprzed chwili, chcielibyśmy podkreślić, że to, co działo się w meczu, jest papierkiem lakmusowym całej przygody Hapag-Lloyd w rozgrywkach. Do pewnego momentu team gra naprawdę nieźle, ale w końcu zaczyna popełniać błędy. Zwróćcie uwagę, że tak jest niemal zawsze, niezależnie od wyniku. Tak było również w meczu z Sulminem, gdzie kryzys przyszedł pod koniec wygranego seta. Zmierzamy do tego, że najczęściej ma to swoje konsekwencje, ale pojedyncze sety mogą Hapag-Lloyd po prostu wyjść i wówczas kończy się punktem. Drugi set rywalizacji to świetna gra do stanu 14-14, a następnie – a jakże – festiwal błędów i problemy z wykończeniem akcji. W konsekwencji pięć kolejnych punktów trafiło na konto Craftveny, która wygrała po chwili seta do 16. Ostatni rozdział to już partia, w której ’Rzemieślnicy’ zdusili zapędy rywali w zarodku i finalnie wygrali tę partię do 10. Niemniej jednak nie było to jakieś wybitne spotkanie z ich strony.

Aqua Volley – ACTIVNI Gdańsk 1-2 (12-21; 15-21; 25-23)

Nie ukrywamy, że często wpadamy w tę pułapkę. Choć widzimy, że team nie radzi sobie zbyt dobrze i przegrywa mecz za meczem, my w pamięci wciąż mamy te bardzo pozytywne obrazki z przeszłości. Na podstawie sentymentu i historii wystawiamy później typ Redakcji, który okazuje się chybiony. Tak było przed czwartkową serią gier, gdzie za faworyta uznaliśmy Aquę Volley. Nic z tego. Team Mateusza Drężka przegrał wczoraj 16 (!) spotkanie z rzędu. Niewiarygodne. Sami zastanawiamy się, kiedy ta seria się zakończy, bo prawdę mówiąc w przyszłym tygodniu nie będą faworytem. Jeśli sytuacja ta się nie zmieni, Aqua Volley będzie zbliżała się niedługo do rekordzistów w historii całej ligi. Jeśli chodzi jednak o samo spotkanie, to rozpoczęło się wybornie dla ACTIVNYCH, których zwyżkę formy zauważyliśmy już tydzień temu. Mimo to zignorowaliśmy oczywiste sygnały. Niemniej jednak mecz rozpoczął się od prawdziwego lania, po którym ACTIVNI prowadzili 11-3. W dalszej części seta Aqua Volley niby próbowała jakoś zareagować, ale ACTIVNI sobie z tym absolutnie nic nie robili i w konsekwencji wygrali pierwszego seta do 15. W środkowej odsłonie było podobnie. Zdecydowanie lepiej prezentowali się gracze Artura Kurkowskiego, którzy konsekwentnie wysysali pozytywną energię z rywali. To z kolei sprawiało, że frustracja w obozie Aqua Volley narastała z każdą kolejną nieudaną akcją. Był moment, że zrobiło się naprawdę nerwowo. To oczywiście guzik dało, a ACTIVNI cieszyli się po chwili z drugiego punktu w meczu (21-15). Przebudzenie Aqua Volley nastąpiło w finałowej partii, co automatycznie sprawiło, że atmosfera się zdecydowanie poprawiła. Po trzech atakach z rzędu Aqua wysunęła się na prowadzenie 13-9. Choć w dalszej części seta ACTIVNI stanęli przed szansą na wygranie partii, to po grze na przewagi z wygranej w trzecim secie cieszyli się gracze Mateusza Drężka. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że to ACTIVNI byli w czwartek pierwszoplanowymi postaciami.

DHP Oliwa – Old Boys 1-2 (22-20; 13-21; 11-21)

W ostatnim czasie Old Boysi stali się jedną z najbardziej krytykowanych drużyn występujących w Inter Marine SL3. Nie będziemy się wiecznie powtarzać, ale w skrócie chodziło o to, że nie wykorzystują oni swojego bardzo dużego potencjału. Drugim grzechem głównym drużyny z Pruszcza Gdańskiego był tragiczny bilans dziesięciu ostatnich spotkań. Ostatnia kwestia to odcinka, która dotykała Old Boys w niemal każdym meczu. Wobec tego faworytem spotkania była dla nas ekipa DHP Oliwy. Na początku spotkania lepiej wiodło się jednak drużynie Bartłomieja Kniecia. Nie jest tak, że Oliwa ’nie dojeżdżała’, ci grali naprawdę nieźle, a mecz oglądało się bardzo dobrze. Mimo to była to świetna wersja Old Boys, przynajmniej do pewnego czasu (13-8). Kiedy wydawało się, że w secie nie wydarzy się już nic ciekawego, a DHP Oliwa nie zdoła dogonić rywala, stało się zupełnie na odwrót. Po atakach Igora Galińskiego oraz Pawła Landowskiego dwunasta drużyna poprzedniego sezonu doprowadziła do wyrównania po 16. Choć Old Boys ponownie wyszli na prowadzenie i mieli szanse zamknąć seta ’na swoich zasadach’, to koniec końców w decydującym fragmencie Oliwa stanęła na wysokości zadania. Wow, to było dobre drugoligowe granie (22-20). Środkowa odsłona rozpoczęła się podobnie. Już po kilku minutach grania Old Boys wypracowali sobie kilkupunktową przewagę, w czym ogromny udział miał świetnie dysponowany duet Bogucki – Kobyliński (11-5). W odróżnieniu od premierowej partii tym razem team z Pruszcza nie roztrwonił przewagi i już po chwili cieszyli się ze zwycięstwa seta do 13. Warto podkreślić, że Old Boys wskoczyli w meczu na naprawdę wysoki poziom. Było to widoczne również w trzecim secie rywalizacji, w którym nie dali swoim rywalom szans na to, by nawet pomyśleć o korzystnym rezultacie. Gdy na tablicy wyników było 11-7, to jeszcze nic nie wskazywało na taki obrót spraw. Pod koniec seta Old Boys podkręcili jednak tempo i po kilku punktach Jakuba Klimczaka zapewnili sobie wygraną seta do 12, a całego meczu w stosunku 2-1.

MPS Volley – Szach-Mat 2-1 (21-12; 21-17; 22-24)

Po niepowodzeniu w pierwszej kolejce obie drużyny chciały się w czwartkowy wieczór zrehabilitować. W naszym odczuciu faworytem spotkania był beniaminek pierwszej ligi MPS Volley. Pierwsze minuty spotkania zdawały się to potwierdzać. Team Jakuba Nowaka na półmetku premierowej partii prowadził 10-7. Trzypunktowe prowadzenie nie nasyciło Miłośników Piłki Siatkowej, którzy poszli po chwili za ciosem i po kilku piekielnie mocnych atakach MPS prowadził już 16-10, co było jednoznaczne z tym, że po chwili cieszyli się oni z pierwszego punktu w meczu (21-12). Opór Szach-Matu rósł wprost proporcjonalnie z każdą kolejną minutą spotkania. Na tej podstawie w drugim secie Szach-Mat zaprezentował już dużo lepszą siatkówkę i choć w pewnym momencie tracił do swojego rywala pięć oczek (17-12), to po dobrym fragmencie wspomniana przewaga stopniała do dwóch oczek. Mimo rozbudzenia nadziei Szach-Matu ostatnie słowo w secie należało do drużyny Jakuba Nowaka (21-17). Finałowa partia? Zdecydowanie najciekawszy fragment meczu. Szach-Mat grał wreszcie tak, jak oczekiwaliby od nich tego ich sympatycy. Moment ten zbiegł się ze zniżką formy MPS-u. Zbitka tych dwóch czynników sprawiła, że to ’Szachiści’ dyktowali swoim rywalom warunki gry. Tak było, przynajmniej do czasu. Kiedy pod koniec seta Szach-Mat prowadził 16-10 czy 18-14, to uznaliśmy, że nic ciekawego się tu już nie wydarzy. Pod koniec seta Szach-Mat miał jednak poważne problemy z wykończeniem akcji. Dodatkowo ich rywale grali naprawdę dobrze z kontry i w konsekwencji udało im się doprowadzić do wyrównania po 18. Końcowa faza seta to próba nerwów z dwóch stron. Ostatecznie to Szach-Mat dopiął swego i cieszył się z nagrody pocieszenia w postaci jednego oczka.

Energa Trefl Gdańsk – Hydra Volleyball Team 2-1 (24-22; 21-18; 20-22)

Sytuacja w drugiej lidze nie przestaje nas zaskakiwać. W premierowej kolejce Hydra Volleyball Team rywalizowała ze spadkowiczem z pierwszej ligi i rozbiła go w stosunku 3-0. Z drugiej strony mieliśmy Energę Trefla Gdańsk, która z Bayerem Gdańsk nie miała absolutnie żadnych argumentów, dostając srogie jak na drugoligowe warunki lanie. Biorąc pod uwagę dwa wspomniane mecze, nie mieliśmy wątpliwości, która z drużyn będzie faworytem czwartkowego starcia. W naszym odczuciu była to Hydra, która miała na dodatek sięgnąć po komplet oczek. Tyle teoria, bo drużyny wyglądały zupełnie tak, jakby przed rozpoczęciem spotkania pozamieniały się koszulkami. Precyzując, był to mecz, w którym domniemani oprawcy zamienili się rolami z ofiarami. Niewiarygodne. Z drugiej strony warto podkreślić, że gdyby Hydra miała nieco więcej szczęścia, to oni wygraliby mecz i wówczas nasza narracja byłaby zupełnie inna. Pierwszy set rywalizacji to wysokie prowadzenie najmłodszej drużyny w lidze (9-3). Komfortowa i w teorii niezagrożona pozycja Trefla trwała do stanu 18-13. Pod koniec partii mieli oni jednak ogromny przestój, który sprawił, że na prowadzenie wysunęła się ’Bestia’ (19-18). Jak się po chwili okazało, nie był to jedyny ’twist’ w premierowym secie. Już po chwili Energa zdołała zrobić przejście i po kilku minutach walki cieszyli się z wygrania seta do 22. W środkowej odsłonie Hydra miała nieznaczną przewagę (16-14). Pod koniec seta graczom Sławomira Kudyby zabrakło precyzji. Po dwóch atakach w antenkę lub po jej niewłaściwej stronie na prowadzenie wysunęły się ’gdańskie lwy’ i tej szansy już nie zmarnowali (21-18). W ostatnim secie Hydra prowadziła po raz kolejny i po raz kolejny ’pchała się w gips’ (19-15 -> 20-20). Mimo to w końcu udało im się wygrać seta. To by było już za dużo. Na minimum jeden punkt zasłużyli. Tak po ludzku.

Wolves Volley – Speedway AWKS 2-1 (17-21; 21-16; 21-15)

Uskrzydleni zwycięstwem z Kraken Team gracze Wolves Volley chcieli zrobić wszystko, by tydzień zakończyć z bardzo dobrymi nastrojami. Stałoby się tak, gdyby po dwóch meczach inauguracyjnych sezon na ich kontach widniało pięć oczek. To oznaczało z kolei, że aby tak się stało, muszą wygrać z beniaminkiem za komplet punktów. Już początek spotkania pokazał jednak, że nie będzie to bynajmniej proste zadanie. Już na początku seta uaktywnił się dawno niewidziany na parkietach Inter Marine SL3 Mateusz Sadowski. Po trzech blokach wspomnianego atakującego Speedway wysunął się na prowadzenie 6-2. Dalsza część seta to świetna gra drużyny Mateusza Bojke, która na tle doświadczonych ’Wilków’ prezentowała się naprawdę nieźle (18-13). W końcówce Wolves Volley za sprawą dobrej zagrywki zniwelowali jeszcze straty, ale to było zbyt mało, by wygrać seta (21-17). Przebudzenie ’Wilków’ nadeszło wraz z gwizdkiem rozpoczynającym drugą odsłonę. Choć do połowy seta był remis po 9, to w dalszej części seta Wolves Volley zaprezentowali lepszą kulturę gry. Precyzując, popełniali zdecydowanie mniej błędów. U rywali było ich sporo, a to w polu serwisowym, a to w skuteczności ataku. Między innymi to właśnie dzięki temu Wolves Volley wysunęli się na prowadzenie 18-14 i po chwili cieszyli się z wyrównania stanu meczu (21-16). Decydujący o zwycięstwie set rozpoczął się od przewagi Watahy (8-3). Mimo to Speedway, głównie za sprawą Mateusza Sadowskiego, zdołał doprowadzić do wyrównania po 15. Niestety dla nich wobec kolejnej fali ataków byli już bezradni (21-15).

DSGSA – Stay Win 2-1 (21-14; 31-29; 21-23)

Przed spotkaniem nic nie wskazywało na to, że będzie to mecz przez wielkie M. W naszym odczuciu faworytem i to dość wyraźnym była ekipa DSGSA, która po awansie do drugiej ligi zdołała wygrać dwa mecze, dzięki czemu plasowała się niemal na samym szczycie ligowej układanki. Łatka faworyta meczu im służyła, przynajmniej do pewnego etapu meczu. Początek spotkania to wyrównana walka, która zaprowadziła nas do stanu po 10. W dalszej części seta zarysowała się przewaga DSGSA, na co wpływ miała świetna postawa Tymoteusza Zawadzkiego. Po kilku atakach wspomnianego gracza beniaminek wysunął się na prowadzenie 16-11 i po chwili mógł cieszyć się z pierwszego punktu w meczu (21-14). Środkowa partia to kapitalne widowisko z obu stron. Kiedy na czarnej tablicy wyników mieliśmy prowadzenie DSGSA 15-11, to uznaliśmy, że nic ciekawego się tu już nie wydarzy. Stay Win nie chciał jednak ustępować i po kilku udanych akcjach Andreya Oknova zdołali doprowadzić do wyrównania po 17. Dalsza część seta to absolutne szaleństwo i wyniszczająca gra na przewagi. O tym, że było to naprawdę niezwykłe wydarzenie, świadczy fakt, że dla Stay Win było to już 187 (!) spotkanie w rozgrywkach Inter Marine SL3, a tak wysokiego wyniku w jednym secie nie mieli jeszcze nigdy. Dotychczasowy najwyższy wynik to 27-25 ze Zmieszanymi, do którego doszło 22 czerwca 2021 r. Warto podkreślić, że wówczas Stay Win mieli więcej szczęścia i wspomnianego seta wygrali. Wczoraj było inaczej, a DSGSA po punktach Piotra Pawlewicza i Wiktora Trojanowskiego zapewniła sobie drugi punkt w meczu (31-29). Sądzicie, że po takim secie żaden inny nie jest w stanie być równie interesujący? W tym meczu tak było, bo choć wynik finałowej partii nie był aż tak wysoki, to jednak mecz ponownie oglądało się z wypiekami na twarzy. Po bardzo wyrównanej partii i grze na przewagi tym razem szczęście uśmiechnęło się do drużyny Tomasza Bobcowa, która w naszym odczuciu na ten jeden punkt zwyczajnie w czwartek zasługiwała (23-21).

Merkury – BEemka Volley 3-0 (21-17; 21-19; 25-23)

Dawno się tak nie pomyliliśmy w ocenie tego, jak będzie wyglądało spotkanie. Przed wystawieniem typów zastanawialiśmy się, czy bardziej prawdopodobnym wynikiem jest 2-1, czy jednak 3-0 dla BEemki Volley. Ostatecznie postawiliśmy na bezpieczniejszy typ. Nie spodziewaliśmy się jednak tego, że mecz wygra Merkury, a już na pewno nie za komplet punktów. A prawda jest taka, że ’żarło’ od pierwszej piłki w meczu. Po bloku nowego nabytku Merkurego Ariela Tańskiego pięciokrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 wyszli na prowadzenie 9-6. Z czasem BEemka się przebudziła i chwilę po półmetku seta zdołała doprowadzić do wyrównania po 13. Jak się po chwili okazało, była to jedynie chwila oddechu wzięta przez graczy w granatowych strojach. Po małej pauzie Merkury ruszył z kolejną falą ataków, która zakończyła się zwycięstwem do 17. Środkowy set układał się lepiej dla BEemki i z boku wyglądało to tak, jakby drużyna miała doprowadzić po chwili do wyrównania. Choć team Daniela Podgórskiego prowadził przez niemal całego seta, to w decydującym momencie gracze w różowo-czarnych strojach zaczęli się mylić. W końcówce seta Merkury zdążył się już cieszyć z wygranej seta, ale sędzia w związku ze zbyt szybko użytym gwizdkiem zarządził powtórkę. Choć był to moment, który mógł zdekoncentrować Merkurego, to udało im się dopiąć swego (21-19). Niepowodzenie w dwóch pierwszych setach ewidentnie stłamsiło BEemkę, która na początku trzeciego seta prezentowała się naprawdę kiepsko (8-4). Choć wydawało się, że jest już po meczu, BEemka zdołała się z czasem ogarnąć, a pod koniec seta była bardzo blisko na choć jeden punkt. Po długiej grze na przewagi lepsi okazali się jednak gracze Piotra Peplińskiego, którzy zgarnęli bardzo ważny komplet punktów.

Team Spontan – MiszMasz 2-1 (21-18; 21-16; 18-21)

Po porażce oraz zwycięstwie za komplet punktów na początku sezonu, mieliśmy spory problem, by wytypować prawidłowy wynik Spontana. Ostatecznie zagraliśmy va banque i postawiliśmy na pełną pulę drużyny Piotra Raczyńskiego. Do pewnego momentu meczu Spontan robił wszystko, by tak właśnie było. Na początku spotkania po punktach Damiana Urbanowicza oraz Mikołaja Temczpyka Spontan prowadził 11-8. W dalszej części seta faworyzowany team dostał jednak sygnał ostrzegawczy. Choć rywal niemal doprowadził do wyrównania (19-18), to jednak ’Spontanicznym’ udało się uciec spod opresji (21-18). W drugim secie rywalizacji gracze Piotra Raczyńskiego oszczędzili sobie nerwówki. Na przestrzeni seta zdołali oni wyjść na sześciopunktową przewagę (14-8), po której rywal nie był już w stanie im realnie zagrozić. Owszem pod koniec seta przewaga faworyta stopniała do dwóch oczek (18-16), ale to by było na tyle. Po atakach Damiana Urbanowicza oraz Krzysztofa Lepera Team Spontan cieszył się z drugiego punktu w meczu. Wydarzenia z trzeciego seta? Do pewnego momentu wszystko wskazywało, że partia ta będzie bez historii. Ba – sami biegając z aparatem i widząc wynik 15-12, uznaliśmy, że lepiej przenieść się na inne boisko. Wraz z Redakcją Team Spontan opuściło również szczęście. Już po kilku chwilach było bowiem po 16 i jakby tego było mało MiszMasz poszedł po chwili za ciosem, wygrywając do 18. Choć ogólny wynik nie jest dla MiszMaszu satysfakcjonujący, to jednak należy pochwalić ich za grę do końca. A Spontan? Ach, szkoda gadać. Dokładnie w ten sposób przegrywa się awans do upragnionej drugiej ligi. Ostrzegaliśmy w poprzednim sezonie, robimy to i teraz. Pytanie, czy ktokolwiek z obozu ’Spontanicznych’ chce nas słuchać.

Zapowiedź – MATCHDAY #7

Przed nami ostatni dzień meczowy w drugim tygodniu rozgrywek. Bardzo ciekawie zapowiada się dziś starcie w elicie, gdzie BEemka podejmie Merkurego. W czwartek o pierwsze zwycięstwo w sezonie powalczą również MPS Volley z Szach-Matem. Zapraszamy na zapowiedź!

Hapag-Lloyd – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Dużo wskazuje na to, że nie doceniliśmy Craftveny. Po dwóch transferach out, które wstrząsnęły ’Rzemieślnikami’ w przerwie pomiędzy sezonami, uznaliśmy, że team Bartosza Zakrzewskiego nie będzie się w obecnym sezonie liczył w walce o wysokie lokaty. Na inaugurację gracze w czarnych trykotach mierzyli się z Feniksem Gdańsk i jeszcze przed meczem więcej szans na zwycięstwo dawaliśmy drużynie Łukasza Dubickiego. Mimo to Craftvena zagrała naprawdę nieźle i w konsekwencji ograła rywala w stosunku 2-1. Owszem – jeden mecz to jednak zbyt mało, by ocenić prawdziwy potencjał drużyny, niemniej jednak dostaliśmy sporo argumentów za tym, by nie skreślać drużyny jeszcze zanim wybrzmi pierwszy gwizdek sędziego w sezonie. Drugim rywalem Craftveny będzie ekipa Hapag-Lloyd, która podobnie jak ’Rzemieślnicy’ również rozegrała jedno spotkanie. Pierwszym rywalem ’Logistyków’ była w minionym tygodniu drużyna VB Inter-Grahen Sulmin. Choć Hapag-Lloyd przegrał wspomniany mecz, to jednak jeden punkt z absolutnym faworytem starcia był czymś naprawdę wielkim. Nie chcemy aktualnie deprecjonować tego wydarzenia, ale dziś, biorąc pod uwagę wyniki zespołu z Sulmina, mamy już nieco inną perspektywę. Prawdziwym szokiem w czwartoligowych realiach była bowiem porażka VB Inter-Grahen Sulmin z Only Spikes w stosunku 0-3. To wszystko nie zmienia jednak postaci rzeczy i faktu, że ekipy Hapag-Lloyd nie można absolutnie lekceważyć. Kto jak to, ale Craftvena powinna o tym pamiętać doskonale.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Aqua Volley – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Oj, nie tego spodziewaliśmy się po drużynie, która jeszcze kilka miesięcy temu rywalizowała w trzeciej klasie rozgrywkowej. Choć w ostatecznym rozrachunku team Mateusza Drężka spadł do czwartej ligi, to mimo wszystko na trzecioligowych parkietach wstydu nie było. Owszem Aqua Volley nie zdołała wówczas wygrać choćby jednego spotkania, przez co są aktualnie drużyną z najdłuższą serią porażek w całej lidze. Nie ukrywamy, że to dla nas ogromne zaskoczenie. Tydzień temu Aqua grała bowiem z ME Sulmin Volley i choć rywal dokonał ogromnego progresu, to jednak porażka nie miała prawa się wydarzyć. A jednak zespół Mateusza Drężka przegrał z Sulminem w stosunku 0-3 i była to piętnasta przegrana z rzędu. Niebywałe. Skoro nie udało się z ME Sulmin Volley, to czy uda się z ACTIVNYMI Gdańsk? Choć w naszym odczuciu mimo wszystko to spadkowicz z trzeciej ligi będzie nieznacznym faworytem starcia, to jednak nie możemy wykluczyć absolutnie żadnego scenariusza. ACTIVNI przegrali co prawda na inaugurację, ale prawdę mówiąc byli o włos od zwycięstwa z Inter Marine Masters 2. Choć trudno składać jednoznaczne tezy, to jednak w grze drużyny Artura Kurkowskiego widzieliśmy mnóstwo pozytywów, których próżno było szukać w poprzedniej kampanii. Zmianę tę dostrzegli również sami zawodnicy, którzy dziś postarają się o pierwsze zwycięstwo w sezonie. W naszym odczuciu nie jest to misja, której nie da się przejść.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

DHP Oliwa – Old Boys

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Sami nie wiemy, jak ocenić drużynę Bartłomieja Kniecia – ekipę Old Boys. Rozumiemy zabawę i brak większej spinki na wynik. Mimo wszystko jesteśmy przekonani, że zespół z Pruszcza Gdańskiego potrafi grać znacznie lepiej i wykręcać o wiele lepsze wyniki. Problem leży chyba w głowach i koncentracji. Ileż to razy widzieliśmy świetną grę drużyny do połowy meczu, po czym z niewyjaśnionych przyczyn nad siedzibę Old Boys nadciąga mgła, w której team nie potrafi się odnaleźć. Przykładu nie trzeba daleko szukać. Wczoraj wieczorem team zagrał dwa bardzo dobre sety. Co dzieje się w trzecim? Z niewyjaśnionych przyczyn tracą oni… TRZYNAŚCIE punktów z rzędu, co w konsekwencji doprowadza do przegranej seta. Mogły być trzy punkty, a są tylko dwa. Tych punktów rzecz jasna w ostatecznym rozrachunku brakuje. Cóż – nawiązując do nazwy… zdziadziała nam drużyna Old Boys. Zdziadziała do tego stopnia, że w dzisiejszym starciu stawiamy na DHP Oliwę. Team Adama Wyrzykowskiego zgromadził w obecnej kampanii trzy na sześć możliwych punktów, co jest wynikiem całkiem przyzwoitym. Warto przy tym zauważyć, że od nich – w odróżnieniu od ich rywali – nikt przed sezonem nie stawiał. Nikt nie mówił, że jest to team gotowy na krok dalej. Sądzimy, że wynikiem, który powinien usatysfakcjonować Oliwiaków, będzie środek stawki. Niemniej spodziewamy się dziś wyrównanego meczu. Obyśmy się nie zawiedli.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

MPS Volley – Szach-Mat

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Jeśli początek sezonu w wykonaniu Miłośników Piłki Siatkowej mielibyśmy określić jednym słowem, to sięgnęlibyśmy po falstart. Przed sezonem środowisko Inter Marine SL3 poświęciło naprawdę mnóstwo czasu na rozważanie kwestii mistrzostwa w sezonie Wiosna’26. Stosunkowo często w tych rozmowach MPS był wymieniany jako team, który może namieszać i ma sporą szansę na historyczny triumf. To oczywiście nie jest jeszcze wykluczone, ale po tym, co zobaczyliśmy pierwszego dnia meczowego, mamy spore wątpliwości. MPS Volley rywalizował bowiem z grającą wesołą siatkówkę drużyną Bossmana. Mimo że rywal był dość mocno pokiereszowany i w składzie brakowało kilku ważnych ogniw, MPS przegrał wspomniany mecz w stosunku 1-2, co na ten moment było sporą niespodzianką. Ok – wiemy doskonale, że w trakcie sezonu każda z drużyn musi mieć swój dołek. W obozie MPS liczą na to, że od teraz będzie już tylko i wyłącznie lepiej. Co ciekawe, podobne myśli towarzyszą graczom Szach-Matu, którzy na inaugurację mierzyli się ze Speednetem. W magazynie Inter Marine SL3 wraz z współprowadzącym i jednocześnie kapitanem Szach-Matu Dawidem Kołodziejem zgodnie stwierdziliśmy, że było to jedno z najgorszych spotkań ’Szachistów’ od bardzo długiego czasu. Wobec tego punkt zdobyty ze Speednetem był dla ’Szachistów’ prezentem. Rzadko decydujemy się na takie tezy, ale w naszym odczuciu we wspomnianym meczu Speednet zasłużył na komplet oczek. Jedno jest w naszym odczuciu pewne. Tak słabo jak ostatnio Szach-Mat już nie zagra. Czy wystarczy to na ogranie MPS-u, który bądź co bądź pozostaje faworytem spotkania? O tym przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Energa Trefl Gdańsk – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Ależ to był piorunujący start sezonu w wykonaniu Hydry Volleyball Team. Na inaugurację edycji Wiosna’26 beniaminek drugiej ligi mierzył się z świeżo upieczonym spadkowiczem drużyną Handluwy. Choć rywal ma w ostatnim czasie spore problemy kadrowo-organizacyjne i nieznacznym faworytem był dla nas beniaminek, to jednak nie spodziewaliśmy się tak jednostronnego widowiska. Dominacja Hydry była bowiem widoczna od pierwszej do ostatniej akcji w meczu, a rywal nie był w stanie nic zrobić. Sympatycy Hydry patrzyli na ten mecz z dziką satysfakcją pomieszaną z nostalgią i myślą o tym, co by było, gdyby Hydra nawiązała do najlepszego okresu w historii i ponownie rozdawała karty w drugiej lidze? Do tego jednak jeszcze daleko. Drugim rywalem drużyny Sławomira Kudyby będzie Energa Trefl Gdańsk. Najmłodsza drużyna w lidze zdążyła rozegrać jeden mecz, którego co tu mówić nie będą wspominać zbyt dobrze. Idąc dalej. Sądzimy, że wspomniana potyczka będzie im się śniła jeszcze przez długi czas i całość snu przypominała bardziej koszmar. Na inaugurację zespół dowodzony przez Ariela Fijoła rywalizował bowiem z Bayerem Gdańsk i na tle rywala był absolutnie bez argumentów. Z drugiej strony wszyscy pamiętamy, jak zaczynał w rozgrywkach Inter Marine SL3 starszy rocznik oraz to, jak potoczyły się dalsze losy drużyny. Jest zatem ogromna szansa, że ’gdańskie lwy’ będą prezentowały się lepiej z meczu na mecz. Mimo to przypuszczamy, że dziś wrócą do domu ’na tarczy’.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Wolves Volley – Speedway AWKS

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

24 godziny temu Wolves Volley podejmowali Kraken Team i choć w naszych oczach nie byli faworytem meczu, to zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, ogrywając rywala w stosunku 2-1. Zmierzamy do tego, że stara Wataha wróciła. Tak jak wspominaliśmy bowiem przed środowym starciem, są oni na tyle nieobliczalni, że mogą pokonać faworyzowane ekipy, by już po chwili przegrać z niżej notowanym rywalem. Czemu o tym teraz wspominamy? Z dwóch powodów. Pierwszy z nich to pewnego rodzaju ostrzeżenie Wolves Volley przed lekceważeniem rywala. Drugim powodem jest wlanie nadziei w serca drużyny Speedway AWKS, która na drugi mecz w sezonie Wiosna’26 musiała czekać ponad tydzień. Z pewnością czas ten się drużynie Mateusza Bojke niemiłosiernie dłużył. Wszystko za sprawą nieudanego meczu na inaugurację, w którym beniaminek podejmował jednego z pretendentów do wygrania ligi drużynę Dream Volley. Choć już przed meczem było wiadomo, że to rywal będzie faworytem, to prawda jest taka, że AWKS był we wspomnianym meczu absolutnie bezzębny i nie było ani jednego punktu zaczepienia. Nie było czegoś, na czym Speedway mógł oprzeć nadzieje na zdobycie choć jednego punktu. W naszym odczuciu dziś również nie będą faworytem. Nie oznacza to bynajmniej, że z Wilkami nie da się powalczyć.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

DSGSA – Stay Win

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Trudno wyobrazić sobie lepszy start sezonu w wykonaniu beniaminka niż ten, który zanotowała drużyna DSGSA. Na początku sezonu zespół dowodzony przez Michała Farona rywalizował z Flotą TGD Team oraz Kraken Team i choć nie był jakimś wielkim faworytem wspomnianych meczów, zgarnął w nich pięć na sześć możliwych punktów. Świetna dyspozycja na początku sezonu sprawia, że wszystkie przedsezonowe rozważania na temat tego, jak drużyna poradzi sobie bez zawodników, którzy opuścili drużynę, są dziś bez znaczenia. Okazało się bowiem, że DSGSA radzi sobie świetnie, a nowym liderem drużyny został ściągnięty z BEemki Volley Kamil Dobosz. Wspomniany gracz w dwóch pierwszych spotkaniach dwa razy zgarnął tytuł najlepszego gracza meczu i z automatu stał się liderem drużyny. Co więcej, przez społeczność Inter Marine SL3 wybrany został  najlepszym zawodnikiem pierwszego tygodnia rozgrywek. Dziś DSGSA stanie przed ogromną szansą na trzecie zwycięstwo w sezonie Wiosna’26. Rywalem drużyny będzie zespół Stay Win, który w jedynym spotkaniu w obecnej kampanii musiał uznać wyższość Krakena. Choć wynik 1-2 nie jest imponujący, to jednak na tle mocnego rywala zespół Tomasza Bobcowa zaprezentował się całkiem nieźle. Jeśli dziś Stay Win zagra na podobnym poziomie, to nie są oni bez szans na ligowe punkty. Niemniej jednak dziś wieczorem faworytem i to zdecydowanym będą gracze w bordowych strojach.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Merkury – BEemka Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Wspólny mianownik pomiędzy drużynami? Znajdujemy ich całkiem sporo. Obie ekipy chciałyby w obecnym sezonie sięgnąć po tytuł mistrzowski. Obie ekipy po jednym meczu mają na swoim koncie po dwa punkty. Co ciekawe, obie drużyny rywalizowały dokładnie z tym samym rywalem drużyną Tufi Team. Choć obie zgarnęły we wspomnianych meczach po dwa punkty, to jednak obraz gry w obu tych przypadkach był zdecydowanie inny. Różnica jest taka, że z perspektywy meczu Merkury powinien się cieszyć z tych dwóch oczek. Spotkanie mogło bowiem potoczyć się zupełnie inaczej, a przy odrobinie szczęścia to gracze Tufi mogli wygrać. Ostatecznie stało się inaczej, niemniej Merkury nie pozostawił po sobie wrażenia wow. Zupełnie inaczej sprawa ma się w przypadku BEemki Volley, która po meczu z ’Tuffikami’ mogła czuć uzasadnioną wściekłość. W naszym odczuciu team Daniela Podgórskiego był w środowy wieczór drużyną zdecydowanie mocniejszą niż rywal, co udowodnili zresztą w drugim i trzecim secie, dając rywalom zdobyć sumarycznie 20 punktów. Oj tak – to był pokaz mocy, który nakazuje nam sądzić, że w dzisiejszym starciu BEemka będzie faworytem. Gdyby jednak do meczu z Tufi nie doszło, to nasza narracja byłaby identyczna. Choć niegdyś w mieście szeryfem była ekipa Merkurego, to sytuacja nam się w ostatnim czasie diametralnie zmieniła. Dowód? Pięć ostatnich bezpośrednich pojedynków to aż cztery zwycięstwa aktualnych wicemistrzów Inter Marine SL3. Sądzimy, że po dzisiejszym starciu ta statystyka będzie dla BEemki jeszcze korzystniejsza.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Team Spontan – MiszMasz

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Sami nie wiemy jak ocenić ‘Spontanicznych’ na początku sezonu Wiosna’26. Póki co – team Piotra Raczyńskiego rywalizował ze zmiennym szczęściem. Na inaugurację, Spontan był sprawcą jednej z większych niespodzianek, przegrywając z drużyną Kraken Team. Kiedy po meczu na drużynę wylała się krytyka, zespół zaprezentował się w kolejnym meczu zdecydowanie lepiej i w konsekwencji ograł beniaminka trzeciej ligi – drużynę Sharks. Owszem – wygrana za komplet punktów to super sprawa, ale wiadomo jak to z tymi Sharksami w obecnym sezonie jest. Gracze Pavlo Kudinova nie mają już tak mocnego składu jak w poprzedniej edycji. Jakby tego było mało – w meczu ze Spontantem ‘Rekiny’ nie miały w składzie rozgrywającego i z konieczności na tej pozycji wystąpili inni gracze. Wartym odnotowania przykrym faktem jest również to, że we wspominanym właśnie meczu, kontuzji nabawił się gracz, który debiutował w Spontanie – Krzysztof Daszkiewicz. Mimo pewnych problemów, zespół Piotra Raczyńskiego pozostaje faworytem dzisiejszego spotkania i to takim, którego stać na zgarnięcie trzech punktów. Ich rywal – MiszMasz rozpoczął sezon od falstartu. Na inaugurację, zespół dowodzony przez Rafała Wróblewskiego rywalizował z Audiofonem Karczemki i wspomniane spotkanie przegrał w stosunku 1-2. Jak pokazało jednak kolejne spotkanie zespołu z Karczemek – w obecnym sezonie wyglądają oni naprawdę mocno. To oznacza z kolei, że porażka z taką drużyną nie jest powodem do wstydu. Jak będzie dzisiaj? Tak jak wspominaliśmy wcześniej, stawiamy na Spontanicznych.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

MATCHDAY #6

Za nami szósty dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. W środę z rewelacyjnej strony pokazała się ekipa Chilli Amigos, która rozbiła za komplet punktów Siatkersów. Bardzo dobrą formą na początku sezonu mogą pochwalić się również gracze Audiofon Karczemki, którzy ograli faworyzowaną ekipę Krakena. Zapraszamy na podsumowanie!

HANDLUWA – Old Boys 1-2 (13-21; 18-21; 21-10)

Po bardzo nieudanym meczu z Hydrą Volleyball Team, Handluwa przystępowała do drugiego meczu w sezonie Wiosna’26. Czysto teoretycznie zadanie to miało być co najmniej równie trudne co ostatnio. Mimo że Old Boysi są dalecy od szczytu swojej formy, to jest to jednak team z ogromnym potencjałem, który prędzej czy później zacznie procentować. Już w początkowej fazie meczu zespół z Pruszcza Gdańskiego zdawał się to potwierdzać. Po serii punktów debiutującego w rozgrywkach Szymona Kobylińskiego Old Boysi wysunęli się na prowadzenie 11-5. Dalsza część seta to kontynuacja świetnej gry zespołu w białych trykotach i w konsekwencji wysoka wygrana do 13. Zdecydowanie więcej działo się w środkowej partii, w której Handluwa rozpoczęła co prawda fatalnie, ale mniej więcej od połowy seta zaczęli grać coraz lepiej. Z drugiej strony zastanawiamy się, czy nie było to klasyczne uśpienie rywala. Ten prowadził bowiem już 12-3, a finalnie wygrał zaledwie trzema oczkami (21-18). Tu dochodzimy do momentu, którego absolutnie nie rozumiemy, a w kontekście Old Boysów się jednak powtarza. Nie ma chyba drugiej takiej drużyny w całej lidze, która w przeciągu trzech setów potrafi zagrać tak zróżnicowaną siatkówkę. Z jednej strony potrafią zezłomować rywala, a z drugiej przytrafiają im się takie sety jak ten z Handluwą. Niewiarygodne. Choć na początku nic nie wskazywało na to, co się po chwili wydarzy (7-7), to w dalszej części Handluwa zdobyła… TRZYNAŚCIE punktów z rzędu. Warto tu pochwalić rewelacyjną zagrywkę Kacpra Kamerki, ale wciąż absolutnie nic nie tłumaczy takiego skandalicznego przestoju. Ostatecznie Handluwa wygrała tę partię do 10, ale wygrana trafia w ręce Old Boys. Biorąc pod uwagę okoliczności, trudno się jednak cieszyć z takiego zwycięstwa.

Kraken Team – Wolves Volley 1-2 (16-21; 21-13; 17-21)

Klasyka gatunku. Kiedy zaczynamy dość mocno chwalić jakąś drużynę, ci zaczynają nagle przegrywać. Po premierowej kolejce sezonu Wiosna’26 jedną z najbardziej chwalonych przez nas drużyn był Kraken Team. Chwilę po tym zespół dowodzony przez Roberta Skwiercza przegrał z beniaminkiem DSGSA oraz wczoraj wieczorem z Wolves Volley. Początek spotkania ułożył się jednak dla Krakena w wymarzony wręcz sposób. Po kilku punktach Przemysława Motyki Kraken wysunął się na prowadzenie 10-5, a ich ówczesna pozycja wydawała się niezagrożona. Wzięty w porę czas zdziałał chyba cuda. Po rewelacyjnym okresie Mikołaja Moszczenko gracze Wolves Volley wysunęli się na prowadzenie 12-11, którego nie wypuścili już do końca (21-16). Niepowodzenie z pierwszego seta wyzwoliło w Krakenie sportową złość. Choć do połowy seta obserwowaliśmy w miarę wyrównaną grę (9-7), tak druga część seta to wyraźna przewaga drużyny w granatowych strojach, która wysunęła się na prowadzenie 18-11 i po chwili cieszyła się z doprowadzenia do wyrównania w setach (21-13). Do połowy ostatniego seta wytypowanie zwycięzcy meczu było w zasadzie niemożliwe (10-10). W naszych oczach obie drużyny miały tego dnia solidne argumenty. Stało się wówczas jasne, że team, który odskoczy jako pierwszy, będzie po chwili cieszył się ze zwycięstwa. Sztuka ta udała się graczom Wolves Volley, którzy wysunęli się na prowadzenie 14-11 i po chwili świętowali pierwsze zwycięstwo w sezonie Wiosna’26.

Audiofon Karczemki – Kraken 2-1 (19-21; 21-19; 21-7)

Audiofon Karczemki w obecnym sezonie? Top. Okazuje się, że w drużynie brakowało kilku puzzli, ale gdy team je wreszcie znalazł, ogół robi bardzo dobre wrażenie. W środowy wieczór zespół z Karczemek rywalizował z Krakenem i to rywal był w naszym odczuciu faworytem starcia. Tak jak zaznaczaliśmy jednak w zapowiedziach, po tym co pokazał Audiofon w pierwszym meczu sezonu, ich potencjalna wygrana nie była wykluczona. Początek spotkania rozpoczął się jednak od mocnego uderzenia ’Bestii’, która wysunęła się na prowadzenie 5-1. Nieco oszołomieni początkiem gracze z Karczemek dopiero po chwili zdołali się przebudzić. Mimo to Kraken ciągle parł do przodu i w konsekwencji pod koniec seta prowadził już 18-12. Choć wydawało się, że jest już ’pozamiatane’, to po chwili odpalił się atakujący Audiofonu Roman Grzelak, po którego kilku punktach przewaga faworyta stopniała do jednego oczka (19-18). Mimo sporych kłopotów Kraken zamknął po chwili seta i mógł cieszyć się z pierwszego punktu w meczu. Jak się z czasem okazało, zadziałała tu zasada, że ’miłe złego początki’. W środkowym secie sytuacja nam się odwróciła i to Audiofon miał przez niemal całego seta niemałą przewagę. Choć prowadzili już 18-10, to w końcowej fazie seta mieli potężne problemy z wykończeniem akcji. Pierwszy punkt? Jakżeby inaczej – zepsuta zagrywka rywali. W nieco chaotycznej końcówce Audiofon zdołał jednak przepchnąć wygraną do 19, a to oznaczało, że o zwycięstwie musiał zadecydować ostatni set. Tu już nie było wątpliwości. Tu była absolutna demolka, która była najwyższą porażką Krakena w historii 55 występów drużyny w Inter Marine SL3. Na osobne słowo w kontekście tego, co działo się w secie i całym meczu, to świetna gra blokiem drużyny w biało-czerwonych strojach. Finalnie Audiofon miał ich aż 11, brawo!

Tufi Team – BEemka Volley 1-2 (22-20; 11-21; 9-21)

Biorąc pod uwagę okoliczności oraz całokształt, BEemka Volley może po meczu czuć ogromny niedosyt. Mimo wygranej team Daniela Podgórskiego nie jest z pewnością zbyt szczęśliwy, co było widoczne po meczu. W naszym odczuciu nie zdobyli oni dwóch punktów, a stracili jeden. Stało się to już w pierwszym secie rywalizacji, w którym BEemka napotkała nieoczekiwany dla siebie opór. Warto przy tym zauważyć, że do pewnego momentu nic na to nie wskazywało. Na półmetku seta po ataku Michała Szymańskiego BEemka wysunęła się na prowadzenie 10-7 i ich komfortowa sytuacja trwała aż do stanu 15-10. Po chwili jednak w grze wicemistrzów Inter Marine SL3 coś się zacięło. Team zaczął popełniać błędy, a na dodatek mieli spore problemy z wykończeniem akcji. Na wspomniane ’momentum’ złożył się również dobry fragment ’Tuffików’, którzy doprowadzili do wyrównania po 18, a następnie po atakach Piotra Watusa zapewnili sobie pierwszy punkt w meczu (22-20). Dalsza część spotkania to absolutnie jednostronne widowisko, w którym role pierwszoplanowych postaci przypadły graczom BEemki. Dość powiedzieć, że przez całe dwa kolejne sety Tufi Team zdobyło sumarycznie mniej punktów niż w premierowej odsłonie. Na osobny fragment zasługuje nowy nabytek BEemki Dorian Walentynowicz. Co to był za występ, czapki z głów. Sądzimy, że gość będzie śnił się Tuffikom przez kilka najbliższych nocy. Zagra? Nie wiemy, czy gość nie bije mocniej niż dotychczasowy GOAT Maciej Rzepczyński. Niezależnie od tego, czy tak, czy nie, będzie miała BEemka z niego pociechę. Choć to dopiero pierwszy mecz i trudniejsze sprawdziany dopiero przed nim oraz drużyną, to zastanawiamy się, czy nie mówimy tu o transferze sezonu bez podziału na ligi.

Chilli Amigos – Siatkersi 3-0 (22-20; 21-14; 21-4)

Hej Siatkersi, co z Wami? Zaczynamy się na serio martwić, bo jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, wyglądacie tak, jakbyście przez kilka miesięcy cofnęli się w rozwoju. Przecież to nie jest normalne. Tego nie da się obronić, obojętnie jak bardzo byśmy Was nie lubili. Przegrana do CZTERECH? Przecież nigdy tak bardzo nie zhańbiliście tych koszulek. Wcześniejsza najdotkliwsza porażka to przegrana do siedmiu. Co ciekawe, zdarzało się to Wam dość dawno temu, ale w tym sezonie postanowiliście chyba śrubować rekordy. Do siedmiu w poniedziałek, do czterech w środę. Całe szczęście, że nie gramy w piątki, bo pewnie przegralibyście do dwóch. Wynik ten jest tym bardziej zastanawiający, kiedy pod uwagę weźmiemy to, jak wyglądaliście w pierwszym secie. Wówczas świetnie dysponowani gracze Chilli Amigos mieli z Wami ogromny problem, a kwestia zwycięstwa rozstrzygnęła się dopiero w samej końcówce. Niemniej do pewnego momentu było to naprawdę niezłe czwartoligowe granie. Meczycho przez wielkie M. W drugim secie rywalizacji gracze Pawła Kalety połapali się, że rywal dociśnięty do ściany radzi sobie bardzo słabo. To samo było z Feniksem, to samo było z Chilli Amigos. Tajemnica demolki nad rywalami? Nie dać się wciągnąć w ich grę. Kiedy ’Amigos’ grali na swoich zasadach, to chwilę po półmetku drugiego seta prowadzili już 17-9. W końcówce team w czerwonych strojach popełnił jeszcze kilka błędów, przez co rozmiary zwycięstwa nie były aż tak bardzo okazałe (21-14). Tych błędów team Pawła Kalety nie popełniał jednak w trzecim secie rywalizacji, gdzie wskoczyli na poziom górnej części trzecioligowej tabeli. Wow – co to w ogóle była za przepaść. Warto tu nadmienić, że taką różnicę to widzieliśmy ostatnio, kiedy Amigos grali ze Swooshersami, a nie Siatkersami. Czytając to na głos, brzmi to w sumie podobnie. Naprawdę nie wiemy, co napisać. Może to, że szkoda, że nie były to sztuki walki, bo gdyby tak było, to sędzia w obawie o zdrowie tych bitych przerwałby walkę.

Only Spikes – Tiger Team 0-3 (15-21; 16-21; 17-21)

Gracze Only Spikes znaleźli się w zupełnie nowym dla siebie położeniu i to na wielu płaszczyznach. Team Patryka Łabędzia nie jest już łakomym kąskiem dla czwartoligowych rywali. W zamian za to każda z drużyn chcąc ograć team w żółtych strojach musi podejść do meczu w pełni skoncentrowana. Zastanawialiśmy się, czy Tiger, który w naszym odczuciu miał więcej sportowych argumentów, stanie na wysokości zadania, nie podpali się i w ostatecznym rozrachunku zainkasuje trzy punkty. Na początku spotkania Tiger Team mógł odnieść wrażenie, że wszystkie pochwały, które wylały się na Only Spikes, nie są dziełem przypadku. Team w żółtych strojach nie ustępował faworyzowanym rywalom na krok i na półmetku seta czarna tablica wyników wskazywała remis po 10. Dopiero w drugiej części mniej doświadczony team Only Spikes popełnił kilka prostych błędów, po których faworyt odjechał (18-12) i tak dużej przewagi już nie roztrwonił (21-15). Początek drugiego seta nie był już tak obiecujący dla underdoga co premierowa odsłona. Przewaga faworyta zarysowała się bowiem już na początku, na co wpływ miała bez wątpienia dobra zagrywka ’Tygrysów’ (7-3). Niemal przez całą resztę seta Tiger trzymał swojego rywala na bezpieczny dystans i epilog takiego grania mógł być tylko jeden – faworyt wygrał do 16. Dość ciekawy obrót spraw przybrał ostatni set środowego spotkania. Po świetnym początku i rozregulowanych celownikach przeciwników to Only Spikes rozpoczęli od prowadzenia (7-4). Obrazkiem meczu był dla nas jednak absolutny spokój Tiger Team, który grał konsekwentnie swoje i to zaprocentowało. Najpierw team Marcina Kwidzińskiego doprowadził do wyrównania, a następnie już w końcówce odskoczył rywalom i cieszył się z kompletu oczek oraz fotela lidera czwartej ligi, brawo!

Zapowiedź – MATCHDAY #6

Zaczynamy szósty dzień meczowy w sezonie Wiosna’26. Dziś wieczorem po raz pierwszy w sezonie zobaczymy dwie drużyny – BEemkę oraz Wolves Volley. W naszym odczuciu hitem dnia będzie jednak starcie pomiędzy Audiofonem a Krakenem. Zapraszamy na zapowiedź!

HANDLUWA – Old Boys

Godz.: 19:30, boisko nr: 1

Ależ to był rozczarowujący występ. Do niedawna rozumieliśmy Handluwe aka Czerepachy Volley. Ok – ot drużyna nie jest na tyle mocna, by z powodzeniem rywalizować w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nie oni pierwsi, nie ostatni. Kiedy jednak zestawiamy ze sobą drużyny, które ledwie kilka miesięcy temu dzieliły dwie klasy rozgrywkowe, to możemy oczekiwać, że team zaprezentuje się znacznie lepiej. Zaprezentuje się z godnością i nie będzie miał po meczu powodów do wstydu. Tyle w teorii, bo rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej, mroczniej, gorzej. Jeny, co to był za występ? Przypomnijmy, że w minionym tygodniu zespół Dawida Gałki rywalizował z beniaminkiem Hydrą Volleyball Team i wspomniany mecz zakończył się wynikiem 0-3. Nie dość, że wynik tragiczny, to i styl gry był na naprawdę kiepskim poziomie. Dość powiedzieć, że w trakcie pierwszego seta rywalizacji Hydra zdobyła na rywalach sześć asów serwisowych. Zgroza. W naszym odczuciu, jeśli Handluwa szybko czegoś nie zmieni, to dzisiejsze starcie może przybrać podobny obraz. Choć ich najbliższy rywal również przegrał premierowe spotkanie, to jednak na tle Floty Active Team zaprezentował się znacznie lepiej i gdyby wówczas wygrali, nikt nie mógłby mówić o jakiejś niesprawiedliwości. Niemniej sądzimy, że w obecnej kampanii zespół Old Boys zaprezentuje się zdecydowanie lepiej niż w poprzedniej edycji, gdzie ich utrzymanie nie było czymś oczywistym niemal do zakończenia ligowych zmagań.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 3-0

Kraken Team – Wolves Volley

Godz.: 19:30, boisko nr: 2

Obok BEemki Volley gracze Wolves Volley pozostają ostatnią drużyną w całej 52-drużynowej stawce, która jak do tej pory nie zdążyła rozegrać jeszcze spotkania. Nadrabiając ligowe zaległości ’Wataha’ rozegra jednak w obecnym tygodniu dwa mecze. Poza dzisiejszym starciem z ’Bestią’ gracze Karola Ciechanowicza rozegrają również mecz jutro. Tym razem ich rywalem będzie beniaminek trzeciej ligi Speedway AWKS. Patrząc na przygotowaną dla ’Wilków’ rozpiskę, dochodzimy do wniosku, że stać ich na wygranie obu wspomnianych spotkań. Niemniej dzisiejsze zadanie wydaje się być trudniejsze. Póki co beniaminek nie radzi sobie zbyt dobrze, a Kraken Team zdążył w tym czasie ograć Team Spontan, czyli drużynę, która uznawana jest za jednego z faworytów do podium rozgrywek. Wracając jednak do Wolves Volley, zastanawiamy się, jaką formę zaprezentują gracze Wolves Volley. Dwie minione edycje to prawdziwa sinusoida. Z jednej strony Wolves Volley potrafili zagrać kapitalnie i w rezultacie ogrywać faworyzowanych rywali. Z drugiej strony stosunkowo często przytrafiają im się mecze, o których ci chcieliby jak najszybciej zapomnieć, a niestety nie jest to takie łatwe. Jeśli jednak mielibyśmy wrzucić ekipę Wolves Volley do jakiegoś wora, to sądzimy, że stać ich na to, by być drużyną ze środka ligowej stawki. Nieco wyższe notowania ma w naszych oczach Kraken Team, który stać na to, by podobnie jak w poprzednim sezonie zbliżyć się do top5 najsilniejszych drużyn trzeciej ligi.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Audiofon Karczemki – Kraken

Godz.: 19:30, boisko nr: 3

Dla obu drużyn środowa rywalizacja będzie drugim meczem w sezonie Wiosna’26. Choć obie ekipy rozpoczęły sezon od wygranej, to trudno – a zwłaszcza w przypadku Krakena – mówić tu o jakimś przesadnym optymizmie. Na inaugurację zespół Jurija Charczuka rywalizował z ekipą Stay Win i choć był zdecydowanym faworytem meczu, to dekoncentracja sprawiła, że ex-drugoligowiec się pogubił i w konsekwencji przegrał pierwszego seta. Choć wygranie dwóch kolejnych setów przyszło Krakenowi łatwo, to nie zmienia to postaci rzeczy, że trudno było im się z tego ’sukcesu’ cieszyć. Dziś wieczorem poza walką o ligowe punkty będziemy świadkami również walki o poprawę nastrojów. Stałoby się tak z pewnością, gdyby ’Bestii’ udało się dziś wygrać. Nie trzeba być geniuszem, by domyślić się, że stawiane przed drużyną zadanie wcale nie musi być tak łatwe, jak mogłoby się wydawać. W swoim pierwszym spotkaniu sezonu Audiofon Karczemki wygrał z MiszMaszem i wynik ten należy uznać za coś bardzo pozytywnego. Nie tak dawno – jeszcze w sezonie Jesień’25 – w bezpośrednim spotkaniu lepsi okazali się bowiem gracze MiszMaszu, a to oznacza, że przez kilka ostatnich miesięcy drużyna Pawła Urbaniaka kroczyła dobrą drogą. Czy wspomniana narracja będzie przez nas utrzymywana po dzisiejszym starciu? Już sam fakt, że uznajemy ten mecz jako hit środowej serii gier sprawia, że Audiofon może być dumny. Choć nie jest faworytem to nie stoi w naszych oczach na straconej pozycji.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Tufi Team – BEemka Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Jako że Wolves Volley swoje spotkanie rozegrają godzinę wcześniej, BEemka Volley jest ostatnią drużyną w całej lidze, która nie zdążyła rozegrać jeszcze spotkania. Zespół Daniela Podgórskiego podejdzie do spotkania z Tuffikami jako aktualny wicemistrz Inter Marine SL3 i trzeba podkreślić, że był to największy sukces drużyny w historii ośmiu pełnych sezonów, w których występują oni w lidze. Mimo że w teorii była to naprawdę wielka rzecz, to zespół przyjął to z umiarkowanym optymizmem. Wiadomo, jak jest – apetyt rośnie w miarę jedzenia. W naszym odczuciu BEemka była w poprzednim sezonie piekielnie mocna i miała szanse na końcowy triumf. Finalnie w ostatnim meczu przegrali oni z CTO Volley (choć było wybitnie blisko) i musiali obejść się smakiem. Czy uda się tym razem? Przez wiele osób uznawani są oni za jednego z głównych kandydatów. Z drugiej strony masa ludzi zastanawia się, jak zaprezentuje się team po ogromnych przebudowach, do których doszło w przerwie pomiędzy sezonami. Z drużyny odszedł najskuteczniejszy zawodnik oraz multimedalista Przemysław Wawer. W zamian za niego do teamu dołączyli młodzi gracze Dorian Walentynowicz czy Wiktor Witowski. Niestety ten ostatni zdążył się już nabawić poważnej kontuzji i w obecnym sezonie raczej nie zagra. Niemniej BEemka pozostaje ultra ciekawą zagadką. Dziś wieczorem ich formę przetestuje ekipa Tufi Team, która przegrała co prawda na inaugurację z Merkurym (1-2), ale była niezwykle bliska tego, by z pięciokrotnym Mistrzem Inter Marine SL3 zanotować historyczne zwycięstwo. Ostatecznie się nie udało, ale miniony tydzień pokazał, że Tufi aktualnie szybciej goni, niż inni uciekają. Zobaczymy, czy dziś wieczorem się to potwierdzi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Chilli Amigos – Siatkersi

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Ależ kozacko zaprezentowała nam się ekipa Chilli Amigos w pierwszej kolejce sezonu Wiosna’26. Na inaugurację team Pawła Kalety rywalizował z TKKF Flotą i swojego rywala ’Amigos’ rozbili, zdobywając przy tym komplet punktów. Biorąc to pod uwagę oraz fakt, że ’Papryczki’ w poprzedniej edycji radzili sobie naprawdę dobrze, wiele osób uważa team za jednego z kandydatów do podium rozgrywek. Czy jest to możliwe? Sądzimy, że tak, ale mądrzejsi będziemy dziś wieczorem. Do niedawna mówiło się, że to właśnie Siatkersi będą drużyną, która może włączyć się do walki o podium rozgrywek. Początek sezonu uwypuklił jednak szereg mankamentów ze strony drużyny Sebastiana Wilmy. W obecnej kampanii Siatkersi rozegrali dwa spotkania i w obu przypadkach to rywal okazywał się mocniejszy. O ile porażkę w stosunku 1-2 z drużyną Tiger Team da się obronić na wielu płaszczyznach, tak dyspozycja w meczu z Feniksem Gdańsk była absolutną katastrofą. Serio nie pamiętamy równie słabego meczu drużyny w niebieskich trykotach. Już nawet w długo wyczekiwanym meczu z Remediosem, Siatkersi zaprezentowali się lepiej. Wracając jednak do meczu z Feniksem, to choć trudno w to uwierzyć, rywal zdemolował Siatkersów zagrywką, zdobywając w ten sposób aż… 12 punktów, co jest najwyższym wynikiem spośród wszystkich 42 spotkań obecnego sezonu. Jedno jest pewne – jeśli Siatkersi chcą dziś wygrać, muszą poprawić ten element. W naszym jednak odczuciu znajdują się oni pod formą, a biorąc pod uwagę ’momentum’ Chilli Amigos, to ’Papryczki’ zdają się być faworytem spotkania i to dość wyraźnym.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

Only Spikes – Tiger Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Ależ to było kapitalne widowisko. Choć od wczorajszego meczu drużyny Only Spikes minęło już kilkanaście godzin, wciąż nie możemy zebrać szczęki z podłogi. Przypomnijmy, że zespół Patryka Łabędzia rywalizował wczoraj z absolutnym faworytem spotkania drużyną VB Inter-Grahen Sulmin i sprawił sensację, ogrywając faworyta za komplet oczek. Choć biorąc pod uwagę terminarz na inaugurację zespół Only Spikes ’miał mieć’ po trzech meczach zero, może jeden punkt, to na ich kontach już są trzy oczka, a na dodatek dziś kolejne starcie, w którym ’Kanarki’ postarają się o kolejną ligową zdobycz. Oczywiście dziś zadanie będzie bardzo trudne, kto wie, czy nie najtrudniejsze z dotychczasowych. Rywalem drużyny będzie bowiem Tiger Team, czyli drużyna, która jeszcze kilka miesięcy temu rywalizowała w trzeciej lidze. Ostatecznie ’Tygrysy’ musiały się pożegnać z wyższą ligą, ale początek obecnej kampanii pokazuje, że mogą tam szybko wrócić. Po kilku transferach team wygląda bardziej ’świeżo’, a ich grę ogląda się bardzo przyjemnie. Na inaugurację zespół dowodzony przez Marcina Kwidzińskiego rywalizował wówczas z Siatkersami oraz Feniksem Gdańsk, a my przeczuwaliśmy w tych meczach kłopoty, to team poradził sobie doskonale, wygrywając dwa mecze i inkasując przy tym 5 na 6 możliwych punktów. Sądzimy, że choć Only Spikes zaprezentowali się wczoraj wybitnie, to w starciu z tak mocnym rywalem mają małą szansę na zwycięstwo.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3