Dzień: 2026-03-19

Zapowiedź – MATCHDAY #10

Przed nami ostatni dzień meczowy w trzecim tygodniu rozgrywek. Bardzo ciekawie zapowiada się mecz na przełamanie w pierwszej lidze, w którym zmierzą się Szach-Mat z Tufi Team. Ponadto dwa ważne spotkanie rozegra dziś DHP Oliwa, która najpierw zmierzy się z Hydrą, a następnie z DNV Volley Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

Szach-Mat – Tufi Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Falstart? W naszym odczuciu tak. Obie drużyny rozegrały na inaugurację cztery spotkania i w każdym z nich to rywal okazywał się mocniejszy. Biorąc pod uwagę to, które miejsce zajęły poszczególne drużyny w poprzedniej edycji oraz przedsezonowe oczekiwania, w naszym odczuciu trudniejszy terminarz miała dotychczas drużyna Tufi Team. Zespół Pawła Szafrana rywalizował bowiem z pięciokrotnym Mistrzem Inter Marine SL3 – Merkurym oraz BEemką Volley, która w minionej edycji była o włos od tytułu mistrzowskiego. W dwóch wspomnianych meczach gracze Tufi zgarnęli dwa punkty i choć nie jest to wymarzony bilans, to jednak w obozie ‘Tuffików’ mają nadzieję, że już niebawem ich wyniki się poprawią. Sądzimy, że dzisiejsze starcie ze Szach-Matem będzie do tego doskonałą okazją. Wiele osób twierdzi, że spośród wszystkich pierwszoligowców to właśnie team Dawida Kołodzieja prezentuje na początku sezonu najsłabszą formę. Jak do tej pory Szach-Mat rywalizował ze Speednetem oraz MPS-em Volley i w dwóch wspomnianych meczach sięgnął po dwa punkty. Każdy, kto oglądał jednak wspomniane mecze, wie, że dyspozycja Szach-Matu pozostawiała wiele do życzenia i w historii rozgrywek widzieliśmy ich w znacznie lepszej formie. Poza aktualną formą drużyn za Tufi Team przemawia również historia. Jak do tej pory obie drużyny mierzyły się dziewięciokrotnie i aż w sześciu przypadkach byli oni górą. Sądzimy, że po dzisiejszym starciu wspomniany bilans będzie dla Tufi jeszcze bardziej imponujący.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Only Spikes – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

W ostatnim czasie wobec Craftveny wielokrotnie wystosowywaliśmy swoiste wotum nieufności. Nie będziemy pisać o tym samym dwudziesty raz, ale w związku ze zmianami, do których doszło w drużynie, nie sądziliśmy, że Craftvena będzie liczącym się graczem w walce o górną część ligowej tabeli. Tyle teoria, bo fakty są takie, że zespół Bartka Zakrzewskiego w obecnej kampanii robi po prostu swoje. Jak do tej pory ‘Rzemieślnicy’ w sezonie Wiosna’26 rozegrali trzy spotkania, w których ograli Feniksa, Hapag-Lloyd oraz ACTIVNYCH Gdańsk. Dużo wskazuje na to, że po dzisiejszym starciu lista ta będzie jeszcze bardziej imponująca. Choć ich rywal spisuje się w obecnej kampanii naprawdę nieźle, to nikt, kto jest obeznany z rozgrywkami, nie ma wątpliwości co do tego, która z drużyn będzie dziś faworytem. W osiągnięciu dobrego wyniku Craftvenie pomoże ostatni set rywalizacji z ACTIVNYMI Gdańsk, w którym ‘Rzemieślnicy’ zdemolowali swojego rywala i ugrali jeden z najlepszych wyników punktów w jednym secie w historii. Ich dzisiejszy rywal – Only Spikes rozegrał w obecnym sezonie trzy mecze, w których rywalizował z teoretycznie bardzo mocnymi rywalami. W naszym odczuciu każda z wspomnianych ekip była przed sezonem uważana za bardzo poważnego kandydata do podium. Mimo to Only Spikes zaprezentowali się we wspomnianym okresie z bardzo dobrej strony. Choć przegrali w stosunku 0-3 mecze z Tigerem oraz Remediosem, to ‘tanio skóry nie sprzedali’. Dodatkowo ograli za komplet punktów VB Inter-Grahen Sulmin, co było ogromnym wydarzeniem i rozpaliło wyobrażenia sympatyków drużyny. Czy uda im się dziś ponownie zaskoczyć?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Wolves Volley – Challengers

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Początek sezonu w wykonaniu Wolves Volley? W skali szkolnej to ocena dobry plus. Jak do tej pory team Karola Ciechanowicza rozegrał dwa spotkania, w których rywalizował z ekipą Kraken Team oraz Speedway AWKS. O ile w przypadku tego drugiego rywala ‘Wilki’ byli faworytem meczu, tak w przypadku spotkania z Krakenem sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej. W naszej ocenie więcej szans na zwycięstwo miała ekipa Kraken Team, a mimo to to Wolves Volley cieszyli się po meczu ze zwycięstwa. Co ciekawe, tylko raz w historii Wolves Volley zanotowali równie udany start sezonu. Poprzednim razem ‘Wataha’ dwa mecze na inaugurację wygrała dwa lata temu – w sezonie Wiosna’24. We wspomnianym okresie w trzeciej lidze panowały jednak inne zasady i były dwie grupy trzeciej ligi, przy czym nie było jeszcze czwartej klasy rozgrywkowej. To oznacza z kolei, że wówczas o zwycięstwa było nieco łatwiej. Niemniej jednak spośród meczów obecnego sezonu dużo wskazuje na to, że dziś czeka ich najtrudniejsze z dotychczasowych spotkań. Rywalem ‘Wilków’ będzie bowiem ex-drugoligowiec, którego ambicją jest jak najszybszy powrót do zaplecza elity. W obecnej kampanii zespół Wojciecha Lewińskiego rozegrał dwa spotkania, w których ograł Sharksów oraz Staltest w stosunku 2-1. Choć wygrane z pewnością cieszą, to trudno nie odnieść wrażenia, że mogło, a nawet powinno być nieco lepiej.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Siatkersi – Hapag-Lloyd

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Mecz na ‘połechtanie ego’ dla Siatkersów. W drużynie Sebastiana Wilmy chyba nikt nie wyobrażał sobie scenariusza, w którym rozpoczną oni sezon w równie koszmarny sposób co obecnie. Sytuacja ta jest tym bardziej niezrozumiała, że team jeszcze nigdy nie rozpoczął sezonu w równie nieudany sposób. Co ciekawe – uwzględniamy tu również pierwszy sezon Siatkersów w Inter Marine SL3, kiedy team zdołał wygrać zaledwie dwa mecze w całym sezonie i uplasował się w samej końcówce ligowej tabeli. We wspomnianym sezonie owszem Siatkersi przegrali dwa pierwsze mecze, ale w trzecim spotkaniu ograli Chilli Amigos w stosunku 2-1. Teraz również mieli szansę powiedzieć ‘do trzech razy sztuka’. Z tym samym Chilli Amigos przegrali jednak 0-3, a pamiętny trzeci set rywalizacji będzie ciągnął się za drużyną przez kilka kolejnych lat. Tego nie da się ‘odzobaczyć’. Sami zastanawiamy się, co się dzieje z ‘Niebieskimi’, ale potencjał ludzki w drużynie nadal jest i czujemy, że potrzebują oni meczu na przełamanie. Sądzimy, że doskonałą okazją będzie dzisiejsze starcie, bo team zmierzy się z ekipą Hapag-Lloyd, która w kilku ostatnich edycjach plasowała się w samej końcówce ligi. Oczywiście nie jest to żaden przytyk. Doceniamy fakt, że w drużynie występują wyłącznie gracze, którzy są zatrudnieni w firmie. Jesteśmy nawet w stanie zaryzykować tezę, że spośród drużyn stricte firmowych Hapag-Lloyd znalazłby się w samej czołówce Trójmiasta, a to już spory wyczyn.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

DHP Oliwa – Hydra Volleyball Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Początkowo rywalem Hydry Volleyball Team w dzisiejszym starciu miała być ekipa Inter Marine Masters, a mecz zaplanowany był na godzinę 21:00. Po opublikowaniu terminarza ‘Mastersi’ zaczęli główkować nad tym, jak odkręcić niekorzystną dla siebie sytuację. Wszystko za sprawą faktu, że w godzinę zaplanowanego spotkania mieli być już w drodze do Mrągowa. Ostatecznie udało im się to odkręcić. Wolę rozegrania spotkania za Inter Marine wyraziła drużyna DHP Oliwa. Dodatkowo Hydra Volleyball Team wyraziła zgodę na przełożenie meczu z 21 na 20, tak aby ‘Oliwiacy’ nie mieli rozpisanych dwóch spotkań na tę samą godzinę. Przypomnijmy, że team Adama Wyrzykowskiego po meczu z Hydrą rozegra jeszcze spotkanie z DNV Volley Gdańsk, który zdaje się być pewniakiem do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. O tym spotkaniu porozmawiamy jednak nieco później. Patrząc czysto teoretycznie dla DHP Oliwy łatwiejszym rywalem zdaje się być Hydra Volleyball Team. Beniaminek trzeciej ligi na inaugurację sezonu zaprezentował się z wybornej strony i w konsekwencji ograł za komplet punktów Handluwę. Kiedy wydawało się, że team w złotych strojach pójdzie za ciosem i ogra również Energę Trefl Gdańsk, ci dość niespodziewanie przegrali 1-2. Jak będzie dzisiaj? Na przestrzeni kilku sezonów role nam się nieco odwróciły. Choć cztery ostatnie pojedynki wygrała Hydra, to dziś faworytem zdaje się DHP Oliwa. Co ciekawe po raz ostatni obie drużyny zmierzyły się niemal równe dwa lata temu i wówczas ‘Bestia’ wygrała 2-1. Jak będzie dzisiaj?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

Audiofon Karczemki – DSGSA

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po rewelacyjnym początku sezonu, w którym Audiofon wygrał spotkania z MiszMaszem oraz Krakenem, team Pawła Urbaniaka rozegrał wczoraj swoje trzecie spotkanie w edycji Wiosna’26, a ich rywalem była ekipa Kraken Team. Jako że ci ostatni nie prezentowali się w ostatnim czasie najlepiej, to właśnie Audiofon zdawał się być faworytem. Niestety dla siebie z roli faworyta zespół Pawła Urbaniaka nie wywiązał się zbyt dobrze i w starciu z doświadczonym rywalem był absolutnie bezzębny. Sytuacji nie zmienia fakt, że w drugim secie rywalizacji zespół w biało-czerwonych barwach zagrał naprawdę nieźle i w konsekwencji jeden punkt zasilił ich konto. Mimo to bardziej w pamięci mamy pierwszy i trzeci set, w którym team nie podjął nawet walki. Jak będzie dzisiaj? Rywalem Audiofonu będzie rewelacja obecnego sezonu – zespół DSGSA. Prawdę mówiąc, rzadko zdarza się, by beniaminek wkroczył do wyższej ligi w tak przekonujący sposób, w jaki zrobiła to ekipa Michała Farona. W obecnej kampanii team w bordowych strojach rozegrał trzy spotkania i za każdym razem zdołał ograć swoich rywali. Na rozkładzie drużyny znajdują się Flota TGD Team, Kraken Team oraz Stay Win. Czy do wspomnianej listy dopiszemy również Audiofon? W naszym odczuciu są oni faworytem dzisiejszego starcia. Sądzimy jednak, że będzie to zacięte spotkanie, które zakończy się podziałem punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Dream Volley – MiszMasz

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Czy Dream Volley stracił swoją tożsamość? Od kiedy team Mateusza Dobrzyńskiego występuje w trzeciej lidze, to na drodze do awansu w głównej mierze stawali im… oni sami. Ileż to było potknięć. Ileż to było wpadek. Ileż to strat punktów z drużynami, z którymi nie miało prawa dojść. W obecnym sezonie sytuacja wygląda zupełnie inaczej i wtedy, kiedy ‘Marzyciele’ są faworytem, to z tej roli wywiązują się znakomicie. Aktualnie po dwóch rozegranych meczach gracze w niebieskich strojach mają komplet sześciu punktów i choć w teorii miało tak być, to jest to dla nas pewne zaskoczenie. Aktualnie Dream powtórzył osiągnięcie z sezonu Wiosna’25, gdzie na inaugurację również wygrał dwa razy 3-0. Jeśli jednak zrobi to ponownie dzisiaj, to będzie to najlepsze otwarcie sezonu w historii 145 występów drużyny w rozgrywkach Inter Marine SL3. Narzucając na team taką presję oraz wiedząc o pewnych problemach kadrowych, z którymi będą się dziś mierzyć, wiemy, że nie będzie to zbyt łatwe. Kolejną kwestią jest również to, że MiszMasz nie zamierza oddawać rywalom punktów bez walki. Choć do niedawna gracze Rafała Wróblewskiego mieli absolutnie parszywy bilans bezpośrednich spotkań z ‘Marzycielami’, to w ostatnim czasie zaczęło się to trochę zmieniać. Po raz ostatni obie drużyny spotkały się w bezpośrednim meczu 23 września i wówczas to MiszMasz był górą. Na początku wspomnieliśmy, że Dream często był dla siebie rywalem. Gdyby wówczas wygrali choć jednego seta więcej, to dziś graliby w drugiej lidze. Z całą pewnością ‘Marzyciele’ będą chcieli dziś wygrać. Poza celem nadrzędnym mają z rywalem również ‘rachunki do wyrównania’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Manista): 2-1

DHP Oliwa – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Drugim rywalem DHP Oliwy w czwartkowy wieczór będzie jeden z głównych faworytów do wygrania drugoligowych zmagań – zespół DNV Volley Gdańsk. O tym, że dla drużyny z ‘serca Gdańska’ będzie to w teorii trudniejsze zadanie, nie trzeba nikogo przekonywać. Owszem – nasza narracja może z czasem ewoluować w inną stronę, ale na początku obecnego sezonu ‘żółto-czarni’ wyglądają na drużynę kompletną. W obecnej kampanii team Dariusza Kuny zdążył rozegrać trzy spotkania. Rywalami trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 byli: Inter Marine Masters, Bayer Gdańsk oraz Speednet 2. Biorąc pod uwagę fakt, że mówimy tu o naprawdę uznanych markach, wynik Volleya jest tym bardziej imponujący. Czy uda im się wygrać za komplet punktów również dzisiaj? Taki oddamy typ Redakcji. Co ciekawe, taki scenariusz przewiduje również zdecydowana większość typerów w aplikacji SL3. W zwycięstwo Volleya wierzy bowiem ponad 90% osób biorących udział w zabawie. Co ważne – większość z nich wskazuje na komplet punktów DNV. Na taki scenariusz wskazuje również historia. Obie drużyny w rozgrywkach mierzyły się do tej pory trzykrotnie i za każdym razem DNV Volley Gdańsk zgarniał komplet oczek. Ok – zdajemy sobie sprawę, że wówczas w obu drużynach występowali inni gracze, ale historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać. Z drugiej strony warto podkreślić to, że po raz ostatni DHP Oliwa w stosunku 0-3 przegrała 157 dni temu, kiedy rywalizowała z MPS Volley. Od tamtego czasu team rozegrał dziewięć pojedynków, z których wygrał aż sześć. Jak będzie dzisiaj?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 0-3

Flota TGD Team – Speedway AWKS

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Jeden punkt po dwóch meczach? Z pewnością beniaminek trzeciej ligi liczył na nieco inny scenariusz. Choć zagrożeń dla ‘żółto-czarnych’ jesteśmy w stanie wskazać całe mnóstwo, to chcemy być przy tym wszystkim uczciwi i wskazać również na pozytywne aspekty. W naszym odczuciu Speedway AWKS rywalizował na inaugurację z drużyną, która jest jednym z głównych faworytów do wygrania trzeciej ligi. Zmierzamy do tego, że przegrać z taką ekipą, nawet 0-3, to nie wstyd. Owszem – we wspomnianym meczu Speedway nie był nawet bliski tego, by myśleć o zdobyczy punktowej. Niemniej jednak po meczu uznaliśmy, że podobnie będzie to wyglądało w meczu z Wolves Volley. Choć ‘Wataha’ faktycznie wygrała wówczas spotkanie, to jednak Speedway zagrał już o niebo lepiej niż w premierowej potyczce. Kiedy rywal nie był już z najwyższej półki, to AWKS zobaczył, że da się z nim powalczyć. Idąc dalej – biorąc pod uwagę to, jak radzi sobie w obecnej kampanii Flota TGD Team, to nie wykluczamy scenariusza, w którym beniaminek byłby w stanie powalczyć o pierwsze zwycięstwo w sezonie. Problem jest jednak taki, że dokładnie na to samo liczą gracze Floty, którzy mają nadzieję, że potencjalna wygrana sprawi, że odbiją się oni od ligowego dna. Na inaugurację Flota przegrała bowiem 0-3 z innym z beniaminków – drużyną DSGSA. Jeśli dzisiejsze spotkanie z innym z ex-czwartoligowców potoczyłoby się w ten sam sposób, to Flota już na początku sezonu znajdzie się w poważnych tarapatach.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Manista): 1-2

MATCHDAY #9

Środowy wieczór to czas, w którym kilka drużyn zdołało się wreszcie przełamać. Mówimy tu o dwóch drużynach z Sulmina, Aqua Volley czy Sharksach. W elicie świetne spotkanie zagrała również BEemka Volley, która w wielkim stylu ograła brązowych medalistów poprzedniego sezonu – drużynę AiP. Zapraszamy na podsumowanie!

VB Inter-Grahen Sulmin – TKKF Flota 3-0 (21-16; 21-16; 21-16)

Tak jak pisaliśmy w zapowiedzi – po bardzo nieudanym okresie drużyny z Sulmina odezwał się do nas jeden gracz, który obiecywał poprawę. Okazja do tego zdawała się być wyborna. Rywalem drużyny w czarnych trykotach była bowiem TKKF Flota, która w dwóch pierwszych spotkaniach sezonu nie zdołała zdobyć choćby punktu. Oczywiście na usprawiedliwienie drużyny dowodzonej przez Karolinę Kirszensztein można było podać to, że jak do tej pory rywalizowali z samymi ligowymi mocarzami. Niemniej jednak w typie Redakcji wskazaliśmy na komplet oczek VB. Zbudowanie sobie przewagi nie przychodziło faworytowi jednak zbyt prosto. W pierwszym secie rywalizacji każdy punkt trzeba było niemal rywalowi wyszarpać. Ilekroć VB zdobywało punkt, TKKF Flota po chwili doskakiwała (15-14). W dalszej części seta Flota popełniła jednak kilka błędów i z pierwszego punktu w meczu cieszyła się ekipa Mateusza Pietrzykowskiego (21-16). Środkowa odsłona zwiastowała jeszcze większe emocje. Ku zaskoczeniu osób oglądających spotkanie to ostatnia drużyna w ligowej tabeli zdołała zbudować sobie przewagę (10-5). Po chwili skuteczną grą w ataku oraz bloku popisał się jednak duet Konrad Czykiel – Jonatan Drygiel i w konsekwencji Sulmin doprowadził do wyrównania po 10. To rzecz jasna osłabiło morale drużyny TKKF i w konsekwencji VB Inter-Grahen Sulmin cieszył się po chwili z drugiego punktu w meczu (21-16). Ostatnia odsłona środowego spotkania to już nieco spokojniejsza gra, w której faworyt kontrolował przebieg gry od samego początku aż do końca (21-16).

Feniks Gdańsk – Aqua Volley 1-2 (21-16; 18-21; 16-21)

Po ostatnich bardzo nieudanych spotkaniach drużyny Aqua Volley zaczęliśmy się zastanawiać, czy team Mateusza Drężka zdoła kiedykolwiek się przełamać. Do meczu z Feniksem, Aqua podchodziła bowiem po serii 16 (!) porażek z rzędu. Dodatkowo perspektywa na wczorajsze starcie była bardzo ponura. Po tym, jak zaprezentowała się ostatnio drużyna Feniks, uznaliśmy, że to team Łukasza Dubickiego będzie faworytem. Początek spotkania zdawał się to potwierdzać. Feniks grał po prostu mądrzejszą siatkówkę, nie popełniał tylu błędów, miał większą siłę rażenia. Pochwał mogłoby być znacznie więcej. Faktem jest natomiast to, że Aqua Volley wytrzymywała narzucone tempo rywala mniej więcej do połowy seta (12-12). W dalszej części różnice na korzyść drużyny Feniks zrobił mający ogromne doświadczenie w wyższych klasach rozgrywkowych Mykola Pocheniuk. Po jego dwóch atakach z rzędu Feniks wyszedł na prowadzenie 17-14, a następnie wygrał partię do 16. Środkowa odsłona do pewnego momentu wyglądała bardzo podobnie, a drużyny szły łeb w łeb. W dalszej części seta w buty wspomnianego wcześniej Mykoli Pocheniuka wszedł gracz po przeciwnej stronie siatki i warto tu podkreślić, że był to jego debiut w rozgrywkach Inter Marine SL3. W końcówce po kilku atakach Wojciecha Sopieli Aqua Volley wysunęła się na prowadzenie i w konsekwencji wygrała środkową partię do 18. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set i w partię tę zdecydowanie lepiej weszli ex-trzecioligowcy, którzy po świetnej grze wysunęli się na prowadzenie 15-7. Choć z czasem sporo krzywdy zagrywką wyrządził im kapitan rywali – Łukasz Dubicki, to graczom Aqua Volley udało się zrobić przejście i po chwili wywalczyli oni drugi punkt w meczu, przerywając tym samym koszmarną serię.

Sharks – Kraken 2-1 (21-17; 21-19; 7-21)

Nie miała ostatnio ‘dobrej prasy’ drużyna Sharks. Po dwóch meczach na inaugurację pokusiliśmy się nawet o tezę, że jeśli dalej tak pójdzie, to ‘Rekiny’ popłyną, ale wprost do czwartej ligi. Przed wczorajszym starciem nie mieliśmy poczucia, że ich sytuacja ulegnie w środowy wieczór poprawie. Rywalem drużyny była bowiem ekipa Kraken, która była absolutnym faworytem spotkania. Ba, uznaliśmy nawet, że ‘Bestie’ stać na to, by zgarnąć w środowy wieczór komplet oczek. Początek spotkania to jednak wyraźna przewaga beniaminka trzeciej ligi, który zaskoczył swoich rywali i wysunął się na prowadzenie 10-5. W dalszej części seta Kraken próbował odwrócić sytuację, ale ‘Rekiny’ trzymali rywali na bezpieczny dystans i w konsekwencji wygrali seta do 17. Środkowa odsłona zdawała się być momentem zwrotnym w meczu. Choć niezbyt wysoką, to jednak Sharksi mieli kilkupunktowe prowadzenie. Pod koniec seta prowadzili 18-16 i wydawali się bardzo bliscy doprowadzenia do wyrównania w setach. Niestety dla nich nieszczęścia chodzą parami. Najpierw koszmarnej kontuzji stawu skokowego doznał Aleksiandr Trushyn, a następnie przy jednoczesnym braku koncentracji Kraken stracił prowadzenie i po chwili przegrał seta do 19. Ostatni set rywalizacji to już wyraźna przewaga faworyta, co z ich perspektywy jest rzecz jasna marnym pocieszeniem (21-7). A Sharksi? Cóż – zaczęli marsz w górę ligowej tabeli i może jednak nie będzie tak źle, jak się wydawało po kilku pierwszych kolejkach, brawo!

VB Sulmin – Złomowiec Gdańsk 2-1 (21-14; 18-21; 21-13)

Każda, nawet najbardziej parszywa seria ma swój kres. W zapowiedziach przedmeczowych wspomnieliśmy, że gracze z Sulmina po raz ostatni ze Złomowcem wygrali cztery lata temu. Od wczoraj licznik bije na nowo. Tak jak wspomnieliśmy – każda seria ma swój koniec, więc jest to pewne pocieszenie dla Złomowca. Choć na początku obecnej kampanii wybitnie im nie idzie, to podejrzewamy, że sytuacja ulegnie niedługo zmianie. Na tę chwilę fakty są takie, że Złomowiec przegrał wczoraj szóste spotkanie z rzędu. Kiedy weźmiemy pod uwagę dwanaście ostatnich spotkań, to zobaczymy, że team Witolda Klimasa przegrał aż dziewięć razy. Niewiarygodne, o jakim kryzysie mówimy. No dobra – skupmy się na drużynie z Sulmina, bo to oni byli gwiazdami wieczoru. Na początku spotkania team w czerwono-czarnych strojach nie mógł sforsować zasieków rywali i na półmetku seta mieliśmy remis po 12. Po chwili jednak zespół z Sulmina zdobył siedem punktów z rzędu, a to zamknęło kwestię wygranej premierowej odsłony (21-14). Środkowa odsłona ułożyła się idealnie dla widowiska i emocji. Tym razem to Złomowiec posiadał inicjatywę i po dwóch punktach z rzędu Marcina Bryłkowskiego wysunęli się na prowadzenie 15-12. Choć VB Sulmin zdołał doprowadzić do wyrównania po 16, to ostatnie słowo należało już do teamu w miedzianych strojach, na co wpływ miały dwie skuteczne zagrywki Jakuba Pisowackiego (21-18). Ostatni set rozpoczął się od drzemki Złomowca, po której VB Sulmin wysunął się na prowadzenie 4-0. To w oczywisty sposób ustawiło dalszą część seta. Warto pochwalić VB Sulmin za grę w obronie oraz skuteczne kontry, wobec których Złomowiec okazał się bezradny (21-13).

Bayer Gdańsk – Speednet 2 1-2 (21-16; 16-21; 17-21)

Choć wynik poszczególnych setów do końca na to nie wskazuje, to mecz na boisku numer 2 nie zawiódł nawet najbardziej wymagających sympatyków. Początek spotkania należał do ‘Aptekarzy’, którzy wykorzystali sporą nerwowość i dużą liczbę błędów w obozie rywali. Na półmetku seta zespół w błękitnych strojach wysunął się na prowadzenie 12-7 i w dalszej części seta nie miał problemu z ograniem rywala do 16. Przez długą część środkowej partii wydawało się, że Bayer pójdzie za ciosem i w konsekwencji wygra trzecie spotkanie w sezonie Wiosna’26. W drugiej części seta team dowodzony przez Damiana Harica prowadził bowiem 15-12 i nic nie wskazywało na to, że mogłoby dojść do zwrotu akcji. Po punktach Krzysztofa Mejera oraz Kamila Lewandowskiego Speednet doprowadził jednak do wyrównania po 15. Po chwili Bayer dorzucił do tego kilka błędów i w konsekwencji Speednet wypracowanego prowadzenia już nie roztrwonił, wygrywając do 16. Oj, ten przestój będzie się za Bayerem ciągnął przez długi okres. W naszym odczuciu był to moment zwrotny nie tylko seta, ale również całego meczu. W finałowej partii to Speednet prowadził grę i choć Bayer zdołał z czasem odrobić stratę, a nawet wyjść na prowadzenie 15-14, to ostatnie słowo należało do teamu Marka Ogonowskiego. W końcówce dwoma skutecznymi i efektownymi blokami popisał się atakujący Speednetu – Kacper Kowalewski, po których Bayer nie był już w stanie się podnieść (19-16).

Energa Trefl Gdańsk – Flota Active Team 2-1 (21-14; 21-18; 9-21)

Papierowy tygrys drugiej ligi. Rany, ile czasu poświęciliśmy w ostatnim czasie Flocie Active Team. Po dobrym okresie uznaliśmy nawet, że team w fioletowych trykotach jest w stanie zrobić wreszcie krok do przodu i uzyskać promocję do wyższej klasy rozgrywkowej. Sądziliśmy, że wczoraj wieczorem Flota zdoła zrobić kolejny ku temu krok, a naszą jedyną zagwozdką było to, czy Flota wygra 3-0, czy jednak 2-1. Zupełnie inny plan na środowy wieczór miała najmłodsza drużyna w ligowej stawce. Mimo to wyraźnie lepiej w mecz weszła Flota, która po punkcie Mikołaja Filanowskiego wysunęła się na prowadzenie 7-4. Po chwili jednak Flota popełniła kilka koszmarnych błędów, po których straciła prowadzenie (7-7). To nie był jednak koniec kłopotów Floty, która po problemach w przyjęciu przegrywała już 15-9 i był to koniec ich marzeń o pierwszym punkcie w meczu (21-14). W środkowej odsłonie koszmar Floty oraz wielkie chwile Energi trwały od pierwszego gwizdka sędziego. Na półmetku środkowej odsłony zespół w żółtych strojach prowadził 10-5 i był na najlepszej drodze do drugiego punktu w meczu. Po chwili przyszedł jednak moment kryzysu, po którym Trefl stracił prowadzenie (15-15). Kiedy wydawało się, że Flota odzyskała wreszcie rytm gry, złamała przeciwnika i w konsekwencji doprowadzi po chwili do wyrównania, to mieliśmy kolejny twist. Po ataku Filipa Pietrzaka najmłodsza drużyna w lidze zrobiła przejście i po chwili zapewniła sobie drugi punkt w meczu (21-18). Przed ostatnim setem rywalizacji Energa Trefl Gdańsk dokonała kilku wymian w składzie. Poza tym zmienił się również obraz gry i Flota zaczęła grać wreszcie tak, jak na faworyta przystało. Ostatecznie team Karoliny Kirszensztein wygrał tę partię do 9, ale halę Ergo Arena w zdecydowanie lepszym nastroju opuszczali gracze Energi – brawo!

EKO-HURT – HANDLUWA 3-0 (21-13; 21-9; 21-14)

Nowe stroje – stara jakość. W sensie stara, ale taka z tych najlepszych chwil w historii 175 występów drużyny w rozgrywkach Inter Marine SL3. Wiecie, jak jest. Niby wiedzieliśmy, że Eko-Hurt jest wyraźnym faworytem starcia, ale jednak oczekiwaliśmy, że Handluwa zaprezentuje się wreszcie nieco lepiej. Nie jesteśmy w stanie pojąć, jak team, który był w stanie urywać punkty w pierwszej lidze, gra aktualnie w taki sposób. Jak tak dalej pójdzie, to Handluwa – Eluwa do trzeciej ligi. Wygląda to naprawdę mizernie, a kiedy team rywalizuje z takimi mocarzami jak Eko-Hurt, to efekt jest jaki jest. Już na początku spotkania zrozumieliśmy ‘co będzie grane’. Po dwóch punktach Sebastiana Rydygiera Eko-Hurt wysunął się na prowadzenie 11-5. W dalszej części Handluwa popełniała ogrom kardynalnych błędów i w konsekwencji przegrała seta do 13. Nie da się gorzej? Cóż – da się i to zdecydowanie. Już na początku środkowej partii zrozumieliśmy, że Handluwa nie dość, że nie ma szans na choćby punkt w meczu, to na dodatek nie ma szans, żeby zachować twarz. Grzechy główne? Nie potrafili przyjąć, nie potrafili rozegrać, nie potrafili wykończyć ataków. Nie potrafili nic. Mieliśmy tu do czynienia z uczniem-głupim, który nie dość, że jest fatalny w każdym przedmiocie, to nie nadrabia nawet na WF-ie, religii czy muzyce (21-9). Obiecaliśmy to i trzeba napisać. Był moment meczu, w którym Handluwa prowadziła (4-1). Było oczywiste, że to po prostu ‘miłe złego początki’. Dalsza część seta to wyraźna przewaga drużyny Pawła Dawczaka udokumentowana zwycięstwem do 14 – brawo!

BEemka Volley – AIP 3-0 (21-17; 21-18; 21-17)

Spotkanie pomiędzy srebrnymi a brązowymi medalistami poprzedniego sezonu było anonsowane jako hit środowej serii gier. W naszym odczuciu faworytem starcia była BEemka Volley, a z pewnością jakość drużyny miał podnieść powracający do drużyny po krótkiej przerwie Przemysław Wawer. W odróżnieniu od spotkań z Tufi Team oraz Merkurym, BEemka z roli faworyta wywiązała się perfekcyjnie i to już od pierwszego seta rywalizacji. Zanim się obejrzeliśmy, team Daniela Podgórskiego wysunął się na prowadzenie 10-6. W dalszej części seta BEemka nie zdejmowała nogi z pedału gazu i po dwóch asach serwisowych Oskara Dziewita prowadzili już 17-10, co było jednoznaczne z końcem emocji w pierwszym secie (21-17). Środkowa odsłona to kontynuacja demolki w wykonaniu BEemki Volley. Jeny, w środę wychodziło im naprawdę wszystko. Wiemy, że część graczy marudziła na godzinę 21:30, ale czy nie jest przypadkiem tak, że BEemka zagrała wczoraj najlepsze spotkanie od kilku miesięcy? Na półmetku środkowej partii BEemka prowadziła już 10-5, a z czasem 15-9. Choć drużynie Adriana Ossowskiego udało się zniwelować straty do jednego punktu (17-16), to w końcówce BEemka się przebudziła i po skutecznym ataku Macieja Rzepczyńskiego cieszyła się z drugiego punktu w meczu (21-18). Ostatni set rozpoczął się od prowadzenia AiP (7-3), ale radość ‘Przyjaciół’ nie trwała zbyt długo. Po bardzo mocnych atakach duetu Walentynowicz – Wawer, BEemka doprowadziła do wyrównania po 8, a następnie grali już tylko oni. Ostateczny wynik to 21-17 i pierwszy komplet punktów BEemki w sezonie Wiosna’26.

Kraken Team – Audiofon Karczemki 2-1 (21-13; 19-21; 21-13)

Po wczorajszym meczu doszliśmy do wniosku, że Krakenowi służy gra o tak późnej godzinie. Jest to wręcz niewiarygodne, jak na przestrzeni kilku dni ta sama drużyna może zaprezentować zupełnie inny nastrój, co w konsekwencji przekłada się na wynik spotkania. Bo powiedzmy sobie szczerze – choć umiejętności się nie zmieniły, to jednak pozytywny vibe niósł w środę Krakena. Paweł P, Robert S, Przemek M, Krzysztof D, Paulina C, Paweł K oraz Dawid G bawili się w środowy wieczór doskonale, a to przełożyło się na wynik rywalizacji. Prawdę mówiąc, nie sądziliśmy, że dysproporcja pomiędzy nimi a Audiofonem może być tak wysoka jak w pierwszym oraz trzecim secie. Ba – przypominamy, że w zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy, że to Audiofon będzie faworytem. Początek spotkania to błyskawiczne wyjście na prowadzenie drużyny w granatowych strojach (10-5). W dalszej części seta team Pawła Urbaniaka był absolutnie bezbarwny i wynik 21-13 nie może nikogo dziwić. Przebudzenie Audiofonu nastąpiło w środkowej partii. Team zaczął grać wreszcie tak, jak w dwóch pierwszych spotkaniach sezonu i z automatu ich rywal miał spore problemy. Tym razem to team w biało-czerwonych barwach wysunął się na prowadzenie 10-5, a Krakenowi przypadła rola tego, który musi gonić. Najbliżej realizacji celu team w granatowych strojach był pod koniec seta, kiedy po dwóch punktach z rzędu Dawida Gosza Kraken zbliżył się do rywala na jeden punkt (19-18). Choć Audiofon zaczynał być w poważnych tarapatach, to po ataku Michała Markiewicza cieszyli się oni z doprowadzenia do wyrównania (21-19). Ostatni set? Miażdżąca przewaga drużyny Roberta Skwiercza. Oj tak, oglądało się to wybornie i szkoda, że Kraken nie gra i nie prezentuje się tak na co dzień.