Miesiąc: październik 2025

MATCHDAY #17

Za nami bardzo ciekawy dzień meczowy. Po raz kolejny z bardzo dobrej strony zaprezentował się Bayer Gdańsk oraz Speednet 2. W derbach Sulmina zespół VB Inter-Grahen nie miał problemu z pokonaniem rywali i zdobyciem kompletu punktów. W elicie natomiast swoją serię zwycięstw kontynuuje ekipa Merkurego. Zapraszamy na podsumowanie!

Chilli Amigos – Remedios Sopot Ortopedia 3-0 (21-14; 21-19; 22-20)

W ostatnim czasie często mówiliśmy o tym, że wyniki Chilli Amigos są z pewnością znacznie gorsze niż ich gra. W kilku poprzednich meczach zespół Pawła Kalety rywalizował z czwartoligowymi mocarzami, a mimo to przez długie fragmenty grał jak równy z równym. Drużyna w czerwonych strojach przełamała się w starciu z Only Spikes, lecz paradoksalnie to właśnie początek sezonu pokazał, że Chilli Amigos stać na dobrą lokatę w lidze. Jak to się mówi, trudne czasy tworzą silne charaktery. Tego charakteru z pewnością nie zabrakło graczom ‘Amigos’ podczas środowego wieczoru. Nie brakowało także znakomitej gry, ponieważ to Chilli Amigos po mocnym początku wysunęli się na prowadzenie 11-6. Kluczem do takiej przewagi była bardzo dobra gra w obronie oraz skuteczne kontry, po których ‘Ortopedzi’ pozostawali bezradni (21-14). Druga partia była znacznie bardziej wyrównana. Po dwóch dość nietypowych asach serwisowych Macieja Kota mieliśmy remis po 9. Z czasem dzięki atakom świetnie dysponowanego Damiana Łuniewskiego Chilli wysunęli się na prowadzenie 17-14 i choć w końcówce nie uniknęli nerwówki, zdołali pokonać rywala do 19. Ostatni set przyniósł kilka zwrotów akcji. Na początku wyraźnie lepiej wiodło się zawodnikom Remedios, którzy rozpoczęli od prowadzenia 9-5. Po kilku akcjach konsekwentnie grający czerwoni uruchomili Łukasza Turskiego, który wraz z zagrywającym Michałem Czyżykowskim dał ‘Amigos’ prowadzenie 16-12. Choć przewaga Chilli wydawała się bezpieczna, Remedios zdołał zanotować jeszcze jeden zwrot akcji i wyszedł na prowadzenie 20-19. Niestety dla nich ostatnie słowo należało do zespołu Pawła Kalety, który zdobył drugi komplet punktów z rzędu – brawo!

VB Inter-Grahen Sulmin – VB FE Sulmin 3-0 (21-13; 21-4; 21-19)

„Derby rządzą się swoimi prawami”? Być może tak, ale prawdę mówiąc, Inter-Grahen Sulmin, chcąc zakończyć ligowe zmagania na „pudle”, nie miał prawa przegrać choćby seta. Z taką myślą przystąpili do pierwszego seta rywalizacji, choć trzeba przyznać, że na początku mieli problemy ze sforsowaniem zasieków rywali (7-7). Kiedy puściły pierwsze nerwy, a gracze Kacpra Wiczkowskiego złapali luz, w drugiej części seta prezentowali się już wyraźnie lepiej. Choć ich rywale najczęściej podbijali piłki i trzeba było się nieco napocić, by zdobyć punkt, to faworyt nie zawiódł, wygrywając finalnie do 13. Drugi set rywalizacji był absolutnym koszmarem dla drużyny VB FE Sulmin, która już na początku popełniła kilka błędów w ataku, dając rywalom prowadzenie 8-2. Po kilku minutach i serii punktów Michała Tredera, VB Inter-Grahen Sulmin prowadził już 14-3, a finalnie wygrał do 4. Po takim secie trudno było przewidzieć, jak potoczy się trzeci. VB FE Sulmin już w poprzednim spotkaniu ze Speedway AWKS udowodnił, że niepowodzenia w dwóch pierwszych setach ich nie zniechęcają. Wtedy się udało. Tym razem zespół Fabiana Ehrlicha rozpoczął od prowadzenia 3-0. Choć z czasem inicjatywę przejął faworyt i prowadził pod koniec seta 19-13 oraz 20-15, w końcówce zrobiło się naprawdę gorąco. Po skutecznych atakach Kacpra Menczykowskiego VB FE Sulmin zbliżył się na jeden punkt (20-19). Ostatecznie po błędzie graczy VB FE Inter-Grahen zdołał postawić kropkę nad „i” (21-19).

Kraken – Kraken Team 2-1 (21-19; 16-21; 21-19)

Byliśmy niemal przekonani, że mecz zakończy się podziałem punktów. Mieliśmy jednocześnie duże wątpliwości, który z Krakenów zwycięży. W naszym odczuciu solidne argumenty przemawiały za obiema drużynami. Ostatecznie wybór padł na zespół Roberta Skwiercza, który wydawał się bardziej stabilny. Jeśli chodzi o drużynę Jurija Charczuka, to ich bardzo dobre mecze przeplatają się z wyraźnie słabszymi. Początek rywalizacji należał do graczy w granatowych koszulkach, którzy po ataku Krzysztofa Domarosa objęli prowadzenie 13-9. Z czteropunktowej przewagi nie cieszyli się jednak długo, bo po znakomitym fragmencie i atakach Dmytro Hurtovyia Kraken wysunął się na prowadzenie i finalnie wygrał seta do 19. Druga partia to niejako lustrzane odbicie wydarzeń z pierwszego seta. Choć do pewnego momentu lepiej wiedli się gracze Jurija Charczuka (9-5), to dalsza część meczu należała do zespołu Kraken Team, który zdołał doprowadzić do wyrównania w setach (21-16). Wypracowana przewaga na pewnym etapie seta niczego nie gwarantowała, o czym przekonaliśmy się już w pierwszym i drugim secie. Ostatni „rozdział” środowego spotkania rozpoczął się miażdżącą przewagą zespołu Roberta Skwiercza, który wysunął się na prowadzenie 8-2 i jeszcze do stanu 15-10 zdawał się kontrolować przebieg gry. Po chwili z bardzo dobrej strony pokazali się jednak zawodnicy zza naszej wschodniej granicy, którzy zdołali wyrównać na 18, a następnie przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, wygrywając seta do 19.

DNV Volley Gdańsk – Tufi Team 1-2 (21-11; 21-23; 12-21)

Dziwny to był mecz, ale w Inter Marine SL3 staje się to powoli normą. W zapowiedziach przedmeczowych przypomnieliśmy o skrajnie niekorzystnym dla Tufi Team bilansie bezpośrednich spotkań, obejmującym aż osiem porażek przy zaledwie jednym zwycięstwie sprzed kilku lat. Początek spotkania jednoznacznie dawał do zrozumienia, że dziś nie będziemy świadkami odwrócenia tego trendu. To „żółto-czarni” zdecydowanie lepiej rozpoczęli mecz i błyskawicznie objęli prowadzenie 12-5. W dalszej części seta Tufi nie miało nawet prawa myśleć o odrobieniu strat, ponieważ liczba błędów, które popełniali, była doprawdy zatrważająca (21-11). W drugim secie wszystko się jednak zmieniło, a mecz zyskał dodatkowe barwy. Po bardzo wyrównanym początku (10-10) „żółto-czarni” zdobyli kilka bardzo ważnych punktów, wysuwając się na prowadzenie 15-12. Kiedy wydawało się, że wszystko idzie po myśli DNV VG, tercet Deptuła – Osiecki oraz Paszylk doprowadzili do wyrównania po 17 i po wyrównanej końcówce to Tufi cieszyło się finalnie z wygranej do 21. Z całą pewnością po zakończonym secie gracze VG mogli czuć ogromny niedosyt. Choć pierwsza część finałowej partii wskazywała, że będziemy świadkami równie wyrównanej i emocjonującej rywalizacji (9-9), to z czasem wszystko się zmieniło. Trudno wskazać przyczynę, ale zawodnicy DNV VG całkowicie stanęli, a Tufi Team potraktowało rywala jak worek treningowy, zdobywając 13 kolejnych punktów i oddając przeciwnikom zaledwie 3 oczka.

VB Sulmin – Speednet 2 0-3 (22-24; 21-23; 15-21)

Wiemy, że to bardzo odważna teza, z której być może za jakiś czas zechcemy się wycofać, ale czy nie jesteśmy właśnie świadkami najlepszej formy Speednetu 2 w historii rozgrywek Inter Marine SL3? Nie licząc zmagań w trzeciej lidze, gdzie Speednet 2 kiedyś wygrał 11 spotkań z rzędu. W drugiej lidze najdłuższa dotychczasowa seria zwycięstw wynosiła zaledwie dwa mecze. Po wczorajszym spotkaniu z VB Sulmin licznik „Programistów” wskazuje już cztery wygrane z rzędu, a jeśli ocenialibyśmy Speednet w skali szkolnej za ostatnie dwa tygodnie, to dostaliby szóstkę. To absolutny sztos i eksplozja formy. W zapowiedzi wspomnieliśmy, że choć team Marka Ogonowskiego wygrywa, to odbywa się to często po podziale punktów. Jaka była odpowiedź? Kilka godzin później Speednet ograł za komplet punktów VB Sulmin, drużynę, która dwa ostatnie sezony kończyła odpowiednio na szóstym i czwartym miejscu, czyli znacznie wyżej niż „Programiści”. To pokazuje, jak wielki postęp zrobili zawodnicy w różowych strojach i że podczas gdy inni jechali prawym pasem 80 km/h, Speednet śmigał lewym, przekraczając dozwoloną prędkość. Warto też przypomnieć, że w zapowiedziach zaznaczyliśmy, iż VB Sulmin jest najlepiej zagrywającą drużyną drugiej ligi. Cóż, przeciwko „Programistom” nie zdobyli ani jednego punktu w tej statystyce i jak pisaliśmy, Speednet sobie z tym poradził – brawo!

Bayer Gdańsk – DHP Oliwa 3-0 (21-14; 21-14; 21-15)

Najpierw cię ignorują, potem śmieją się z ciebie, później z tobą walczą, a na końcu wygrywasz. Mimo że wspomniany i dość znany zwrot nie odnosi się w całości do drużyny Bayer Gdańsk, to jednak coś w tym jest. Przypominamy sobie, że przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu – jeszcze w trzeciej lidze – Bayer nie był murowanym faworytem, a mimo to bez problemu awansował do drugiej ligi. Tam miał być typowym beniaminkiem, drużyną, która miała mieć problemy z utrzymaniem się. W zamian za to otrzymaliśmy zespół, który wygrał pięć spotkań z rzędu i dziś jest liderem drugiej ligi. Choć „Aptekarze” na pewno się do tego nie przyznają, sytuacja robi się bardzo poważna. O postępie drużyny świadczy bezpośrednie spotkanie z DHP Oliwą. Jeszcze kilka miesięcy temu Bayer wygrał z nimi 2-1, ale miał wtedy sporo trudności. Wczoraj? Cyk – 3-0 i gra, w której rywal nie miał żadnych szans na korzystny wynik. Co ciekawe, ten sam przeciwnik dzień wcześniej pokonał Złomowiec Gdańsk, co pokazuje, że „Aptekarze” są dziś w szczytowej, historycznie wysokiej formie. Pierwszy set był do pewnego momentu wyrównany (11-10), ale z czasem DHP Oliwa zaczęła popełniać błędy, co przeciwko drużynie, która popełnia ich najmniej w lidze, mogło skończyć się tylko jednym sposobem (21-14). Druga partia to zdecydowana przewaga „Aptekarzy” od pierwszej aż do ostatniej akcji. Set bez historii, zakończony zwycięstwem do 14. Ostatnia partia była kontynuacją niemocy drużyny z „serca Gdańska”, która nie była w stanie zaskoczyć rywala ani sprawić mu choćby odrobiny problemów. Ostatecznie „Aptekarze” wygrali seta do 15, zmieniając przy okazji koszulki na żółte, przeznaczone dla liderów. Imponujące.

EKO-HURT – Flota Active Team 0-3 (17-21; 14-21; 20-22)

Już na długo przed rozpoczęciem spotkania mówiliśmy, że drużyna, która przegra środowe starcie, znajdzie się w bardzo nieciekawym położeniu. Precyzując – ich kryzys może przerodzić się w coś poważniejszego i mieć konsekwencje w kolejnych tygodniach. Między wierszami niech każdy sam odpowie na pytanie, o jakich konsekwencjach mówiliśmy. Mimo dwóch porażek Eko-Hurtu w ostatnim czasie, to właśnie ich wskazaliśmy jako faworyta meczu. Ranga spotkania dała się jednak „Hurtownikom” we znaki, bo w kilku pierwszych akcjach popełnili cztery błędy na zagrywce. To, wraz z dobrą formą Floty Active Team, sprawiło, że zespół Karoliny Kirszensztein objął prowadzenie 14-11 i nie oddał go do końca (21-17). Jeśli pierwszy set był problematyczny dla Eko-Hurtu, to trudno nawet opisać drugą odsłonę, która rozpoczęła się od wyniku 2-8! Niemoc drużyny Pawła Dawczaka szybko przerodziła się we frustrację, co przejawiało się licznymi pyskówkami z rywalami oraz sędzią prowadzącym zawody. Choć Flota nie pozostawała dłużna, to jednak zdecydowanie lepiej radziła sobie w tej sytuacji i dzięki bardzo dobrej grze w obronie oraz skutecznym kontratakom coraz bardziej dociskała rywali do ściany (21-14). Jeśli ktoś myślał, że Flota nie będzie w stanie jeszcze bardziej upokorzyć swoich przeciwników, był w dużym błędzie. Choć w ostatnim secie Eko-Hurt grał już wyraźnie lepiej niż w dwóch pierwszych partiach, na końcu stało się TO. Pod koniec meczu Eko-Hurt prowadził 20-16, a mimo to nie potrafił zakończyć ataku. W zamian za to Flota zdobyła sześć kolejnych punktów, a Eko-Hurt pozostała tylko frustracja. Dziewiąte miejsce w drugiej lidze zdaje się być absolutną katastrofą.

CTO Volley – Bossman Team 3-0 (21-16; 22-20; 21-16)

Po dwóch wygranych z rzędu Bossman mógł mieć nadzieję na kontynuację dobrej, choć krótkiej passy. Ich rywalem była co prawda ekipa CTO Volley, ale ostatnie mecze „Pomarańczowych” udowodniły, że nie są oni drużyną „nietykalną”. Taki był przynajmniej zamysł, jednak realizacja wyglądała zupełnie inaczej – gorzej. Pierwszy set rywalizacji zapowiadał się naprawdę nieźle. Chwilę po połowie seta na tablicy wyników mieliśmy remis 13-13. Po skutecznym bloku najlepszego gracza meczu, Łukasza Negowskiego, gracze CTO wysunęli się na prowadzenie 16-13, którego już nie oddali (21-16). Zdecydowanie więcej działo się w środkowej partii, w której emocje towarzyszyły od pierwszej do ostatniej akcji. Warto zaznaczyć, że nie brakowało również sporych kontrowersji sędziowskich, które pojawiły się w kilku sytuacjach drugiego seta i choć było to mniej więcej po równo, to pod koniec seta wydawało się, że to Bossman postawi kropkę nad „i”. Po ataku Szymona Zalewskiego było bowiem 20-19 dla graczy Jakuba Kłobuckiego. W końcowej fazie seta ogromną pracę dla swojej drużyny wykonał Mateusz Behrendt, który najpierw popisał się skutecznym blokiem, a następnie atakiem, który przypieczętował triumf CTO. Ostatni set to już „sparingowe granie”, w którym CTO nie miało problemów z udowodnieniem wyższości nad rywalem (21-16). Gdyby tylko drużyna w pomarańczowych barwach miała mniej wahań formy, ich dzisiejsza sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza.

AIP – Merkury 1-2 (21-18; 17-21; 20-22)

Do środowej rywalizacji Merkury przystępował jako ostatni niepokonany bastion w pierwszej klasie rozgrywkowej. Zadanie stawiane przed pięciokrotnym Mistrzem Inter Marine SL3 nie było bynajmniej łatwe. Historycznie, choć Merkury był najczęściej faworytem bezpośrednich spotkań, to jednak gracze AiP potrafili pokonać „Planetarnych”. Z drugiej strony, gracze Adriana Ossowskiego ostatni raz zwyciężyli w 2023 roku. Środowe spotkanie rozpoczęło się wyrównaną grą obu drużyn, która doprowadziła do stanu po 13. Po punktach Jakuba Jetke i Jakuba Sulimy zespół AiP wysunął się na prowadzenie 16-13. Timeout Merkuremu nic nie dał, a po chwili gracze AiP cieszyli się z pierwszego punktu w meczu (21-18). Na początku drugiego seta wydawało się, że drużyna Adriana Ossowskiego pójdzie za ciosem, prowadząc w połowie partii 9-5. Jednak ich gra zaczęła się psuć, a dzięki kilku skutecznym akcjom Damiana Gila Merkury objął prowadzenie 12-11. Przestój AiP się nie skończył, a po kilku udanych akcjach Merkury wyszedł na prowadzenie 17-12, co oznaczało, że w kilku ostatnich wymianach zespół AiP zdobył zaledwie dwa punkty, podczas gdy Merkury aż dwanaście. Ostatecznie środkową partię wygrał zespół Piotra Peplińskiego 21-17. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set, w którym ponownie lepiej rozpoczęło AiP. Mimo prowadzenia 8-6, drużyna w fioletowo-czarnych strojach ponownie dała się przechytrzyć, przegrywając ostatecznie do 20.

Zapowiedź – MATCHDAY #17

Zaczynamy siedemnasty dzień ligowych zmagań. Hitem środowej serii gier będzie mecz derbowy pomiędzy drużynami z Sulmina. Emocji nie zabraknie również w kilku spotkaniach pierwszoligowych. Zapraszamy na zapowiedź!

Chilli Amigos – Remedios Sopot Ortopedia

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Choć rozegraliśmy dopiero 1/3 sezonu, jest już niemal pewne, że debiutujący w rozgrywkach Remedios Sopot Ortopedia będzie musiał obejść się smakiem związanym z brakiem awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Nie jest bowiem tajemnicą, że na taki scenariusz liczyli w obecnej kampanii gracze Macieja Kota. Realia czwartej ligi są jednak takie, że zespół w białych barwach wygrał zaledwie jedno z czterech spotkań i aktualnie punktuje ze średnią jednego oczka na mecz. Oczywiście w czwartej lidze nie ma spadków, co jest dobrą wiadomością, ale fakty są takie, że w wyższych ligach takie punktowanie często kończy się spadkiem. Z Remedios nie jest jednak tak źle i czujemy, że ‘Ortopedzi’ już niedługo zaczną wygrywać. Prawdę mówiąc – sądzimy, że stanie się to już dziś wieczorem. Rywalem ‘Ortopedów’ będzie ekipa Chilli Amigos, która w ostatnim czasie przełamała niekorzystną serię. Po porażkach na inaugurację z Siatkersami, Speedway AWKS oraz Sharksami, zespół ‘Papryczek’ mierzył się z Only Spikes. Będąc faworytem tamtego meczu, gracze Chilli Amigos nie zawiedli i pokonali rywali za komplet punktów. Choć Chilli prezentuje się w naszych oczach wyraźnie lepiej niż przed sezonem, to wątpimy, by powtórzyli ten wynik dziś wieczorem. Ba – to rywal zdaje się być faworytem spotkania. Jesteśmy jednak przekonani, że ‘Amigos’ pokażą się z dobrej strony, a mecz będzie stał na wysokim poziomie sportowym.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

VB Inter-Grahen Sulmin – VB FE Sulmin

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Dla obu drużyn będzie to prawdopodobnie najważniejsze spotkanie w sezonie. Słowo „prawdopodobnie” nie jest tu przypadkowe, bo jest szansa, że w dalszej części rozgrywek VB Inter-Grahen Sulmin będzie walczył o podium, którego los może zależeć od bezpośrednich meczów z rywalami. Nie zmienia to jednak faktu, że derby rządzą się swoimi prawami, a gracze obu zespołów wyczekiwali tego spotkania od momentu, gdy stało się jasne, że VB FE Sulmin wystąpi w rozgrywkach. Biorąc pod uwagę aspekty czysto sportowe i zakładając, że VB Inter-Grahen Sulmin nie podda się presji, to właśnie oni są zdecydowanym faworytem. Zespół Kacpra Wiczkowskiego zdołał przejść przez dotychczasowe mecze „suchą stopą” i jest jedną z nielicznych drużyn, która do tej pory pozostała niepokonana. Społeczność związana z drużyną zastanawia się, czy w obozie Inter-Grahen znaleziono sposób, by uniknąć powtórki z poprzedniego roku, kiedy to do pewnego momentu wszystko układało się świetnie, a później sytuacja nagle się załamała. Obecnie pierwsza część sezonu wygląda analogicznie – jest naprawdę dobrze, ale co przyniesie dalsza część? Jeśli chodzi o VB FE Sulmin, to gracze Fabiana Ehrlicha znajdują się w zupełnie innym położeniu. Do tej pory rozegrali pięć spotkań w obecnym sezonie, zdobywając tylko dwa punkty. Ich ostatni mecz jednak pokazał bardzo dobrą formę i „pazur” w konfrontacji z faworytem rozgrywek, drużyną Speedway AWKS. Jak podkreślali po meczu sami zawodnicy VB FE, zespół czuje się coraz lepiej i coraz pewniej, co z kolei oznacza, że ich forma w kolejnych spotkaniach powinna się poprawiać. Czy przekonamy się o tym już dziś wieczorem?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Kraken – Kraken Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Są osoby w Inter Marine SL3, które myślą, że oba zespoły mają ze sobą coś wspólnego poza nazwą. Cóż – tak nie jest. Owszem, obie drużyny grają w trzeciej klasie rozgrywkowej, ale na tym ich podobieństwa się kończą. Przypominamy sobie dość ciekawą historię. Team Roberta Skwiercza pod nazwą Kraken Team rywalizował na Pogórzu od bardzo dawna. W Inter Marine SL3 w większości ten sam skład występował pod barwami ACTIVNYCH Team. Jakież było ich zaskoczenie, gdy do ligi zgłosiła się drużyna o nazwie Kraken. Ostatecznie „prawo patentowe Inter Marine SL3” oraz sami zawodnicy obu zespołów nie mieli z tym większego problemu, a liczba „Bestii” w SL3 powiększyła się o kolejną drużynę. Do niedawna lepiej w rozgrywkach radzili sobie gracze Jurija Charczuka (Kraken). Po spadku z drugiej do trzeciej ligi team nie zachwyca i w obecnym sezonie bardzo dobre mecze przeplata słabszymi, tak jak choćby w konfrontacjach z BL Volley czy ostatnio Portem, które niespodziewanie przegrał. Zdecydowanie bardziej przewidywalną drużyną jest ekipa Roberta Skwiercza. Kraken Team ma to do siebie, że kiedy podchodzą do meczu jako faworyt, można być niemal pewnym ich zwycięstwa. To zespół, któremu bardzo rzadko przytrafiają się niewytłumaczalne wpadki. W naszych oczach granatowi są bliscy tego, by zanotować najlepszy sezon w historii i zakończyć rozgrywki w pierwszej szóstce drugiej ligi. Byłby to spory sukces, a trzy wygrane w czterech meczach jasno pokazują, że ‘Granatowych’ na to stać. W naszych oczach to właśnie oni będą dziś nieznacznym faworytem spotkania.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

DNV Volley Gdańsk – Tufi Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Nie ma się co oszukiwać. Obie drużyny rozpoczęły sezon Jesień’25 w sposób raczej niezadowalający. Nieco lepiej było w przypadku DNV Volley Gdańsk, gdyż trzykrotni mistrzowie Inter Marine SL3 odnieśli zwycięstwo na inaugurację nad Czerepachami Volley. Dwa kolejne mecze były jednak bardzo rozczarowujące, ponieważ ‘żółto-czarni’ nie zdobyli ani jednego punktu w starciach z AiP oraz Merkurym. Kiedy wydawało się, że to poważniejszy problem, niespodziewanie pokonali aktualnego mistrza, CTO Volley, co było jedną z największych sensacji obecnego sezonu. Tryumf z takim przeciwnikiem oraz forma, którą pokazali w tym meczu, dają ogromną nadzieję na dalszą część rozgrywek. Tak grających zawodników DNV oglądało się naprawdę z przyjemnością. Jeśli chodzi o ich najbliższych rywali – zespół Tufi – początek sezonu nie był dla nich rozczarowaniem, lecz czymś znacznie gorszym. Jeny, cóż to był za falstart i prawdziwe mordobicie. Niestety dla ‘Tuffików’, to oni byli stroną przegraną. Gdy zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie będą mieli poważnych problemów w dalszej części sezonu, w kolejnym meczu niespodziewanie ograli brązowych medalistów poprzedniego sezonu. Wracając do bezpośredniej rywalizacji, będzie to już dziesiąte spotkanie obu drużyn. Choć trudno w to uwierzyć, aż w ośmiu przypadkach triumfowali gracze DNV Volley Gdańsk. Ostatnie zwycięstwo Tufi Team miało miejsce niemal pięć lat temu – 2 listopada 2020 roku. W obozie Tufi liczą, że ta niefortunna seria zakończy się dziś wieczorem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

VB Sulmin – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Po świetnej serii Speednet 2 przystępuje do szóstego meczu w sezonie Jesień’25. Choć w naszych oczach team Marka Ogonowskiego nie był faworytem spotkań z Eko-Hurtem, Flotą Active Team oraz MPS-em Volley, to za każdym razem pokonał rywali, zdobywając po dwa punkty. Wobec tego kolejny raz nie damy się zaskoczyć i dzisiaj stawiamy na ‘Programistów’. Rywalem dziesiątej drużyny w ligowej tabeli będzie zespół plasujący się na szóstej pozycji. Choć drużyna Daniela Bąby, przy równej liczbie rozegranych spotkań, wygrała o jedno starcie mniej niż Speednet, to ma na koncie aż o trzy punkty więcej. Cała ta sytuacja pokazuje, jak ważne jest sięganie po komplet punktów podczas zwycięstw. Właśnie w taki sposób rozpoczęli sezon gracze VB Sulmin, pokonując Staltest oraz DHP Oliwę 3-0. Przy analizie przewagi punktowej obu drużyn warto zwrócić uwagę na terminarz. Naszym zdaniem trudniejszy grafik mieli ‘Programiści’, którzy w pięciu pierwszych meczach mierzyli się wyłącznie z ekipami wcześniej typowanymi do miejsc w TOP6. Szukając sposobu na pokonanie dzisiejszego przeciwnika, Speednet 2 powinien zrobić wszystko, by zneutralizować ich największy atut. Tak się bowiem składa, że VB Sulmin jest najlepiej zagrywającą drużyną w całej drugiej lidze. Jeśli im się to uda – powinno być dobrze.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Bayer Gdańsk – DHP Oliwa

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Lubimy historie, w których beniaminek idzie za ciosem i od razu w wyższej klasie rozgrywkowej zaczyna rozpychać się łokciami. Mowa tu o graczach Bayeru Gdańsk, którzy są jedną z największych rewelacji obecnego sezonu bez względu na ligę. Choć team Damiana Harica rozpoczął sezon od porażki z Miłośnikami Piłki Siatkowej 0-3, to dalsza historia została zapisana „złotymi zgłoskami”. Choć Bayer zazwyczaj nie był faworytem, to jednak wygrali kolejne spotkania z Challengersami, Flotą, Eko-Hurtem oraz Energą Treflem Gdańsk, zdobywając aż 10 z 12 możliwych punktów. W międzyczasie drużyna „z Leverkusen” cieszyła się tytułem zespołu tygodnia, co może nie jest kluczowe, ale pokazuje, że Bayer wyraźnie wyróżnił się na tle pozostałych 51 ekip. Ich dzisiejszy rywal – DHP Oliwa – to zespół, który podobnie jak Bayer, awansował po udanym sezonie Wiosna’25. W odróżnieniu jednak od „Aptekarzy”, DHP Oliwa nie miała tak spektakularnego startu. Drużyna Adama Wyrzykowskiego, borykająca się z problemami kadrowymi, przegrała trzy mecze na inaugurację. Mimo to, „z serca Gdańska” team zdołał się wczoraj przełamać, pokonując faworyzowanego Złomowca. To osiągnięcie jest tym bardziej imponujące, że do tej pory „Złomki” nie przegrały ani jednego meczu i były wskazywane jako główni kandydaci do awansu. Tryumf nad takim rywalem dodał niewątpliwie wiatr w żagle Oliwie. Dziś wieczorem okaże się, czy wystarczy to na sprawienie kolejnej niespodzianki.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

EKO-HURT – Flota Active Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po dobrym początku sezonu w wykonaniu obu drużyn, nie ma już śladu. Przypomnijmy, że sezon Jesień’25, ex-pierwszoligowiec – Eko-Hurt rozpoczął od trzech wygranych z rzędu. Choć mogliśmy wówczas nieco narzekać na styl, to jednak zwycięstwa z DHP Oliwą, Fuxem Pępowo czy Challengersami, pozwalały sądzić sympatykom ‘Hurtowników’, że druga liga jest tylko przystankiem. Że za chwilę team Pawła Dawczaka ‘odpęka’ kolejne mecze i już na wiosnę – znajdzie się w elicie. W minionym tygodniu kreślony przez kilka tygodni plan stanął pod ogromnym znakiem zapytania. Choć ex-Mistrzowie Inter Marine SL3 byli zdecydowanym faworytem spotkań ze Speednetem 2 oraz Bayerem Gdańsk to sensacyjnie przegrali w stosunku 1-2 oraz 0-3. To był koszmar, o którym Eko-Hurt szybko nie zapomni i sami zastanawiamy się, czy zdołają się z tego wygrzebać i w dalszej części sezonu powalczyć o awans. Dużo więcej powodów do optymizmu nie ma Flota Active Team, która rozpoczęła sezon rewelacyjnie, ogrywając za komplet punktów Old Boysów oraz Inter Marine Masters. Niestety dla nich – team Karoliny Kirszensztein nie poszedł ‘za ciosem’ i również przegrał – co ciekawe, z dokładnie tymi samymi rywalami co Eko-Hurt. W dwóch wspomnianych meczach, zgarnęli co prawda o jeden punkt więcej niż Eko-Hurt, ale umówmy się – żadne to dla nich pocieszenie. W dzisiejszym starciu, oba zespoły będą pod ogromną presją. Team, który przegra mecz, znajdzie się już w bardzo nieciekawym położeniu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

CTO Volley – Bossman Team

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Ależ spłaszczyła się rywalizacja w pierwszej lidze. Poza absolutnym dołem tabeli – tutaj każdy może wygrać z każdym, czego dowodów w obecnym sezonie otrzymaliśmy co najmniej kilka. Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów było starcie z minionego tygodnia, gdy aktualny mistrz Inter Marine SL3 mierzył się z drużyną, która zapewniła sobie utrzymanie dopiero po meczu barażowym. Dodatkowo w tym sezonie prezentowali średni, a nawet słaby poziom. Mimo to ‘żółto-czarni’ po świetnej grze ograli CTO Volley 2-1, co było jedną z największych niespodzianek minionego tygodnia. Aktualnie fakty są takie, że CTO Volley w czterech rozegranych meczach ma o jedną porażkę mniej niż przez cały ubiegły sezon. Pokazuje to, że obrona tytułu mistrzowskiego nie będzie łatwym zadaniem. Podobna sytuacja dotyczy potencjalnej wygranej CTO w dzisiejszym starciu. Po trudnym okresie w Inter Marine SL3, Bossman Team w ostatnim czasie włączył zdecydowanie wyższy bieg. Choć drużyna Jakuba Kłobuckiego rywalizowała w tym czasie z Speednetem oraz AiP, to wygrała oba mecze 2-1. Jest to tym bardziej imponujące, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że mówimy o zespołach, które w tym sezonie poza spotkaniem z Bossmanem wyłącznie wygrywały. Jak będzie w meczu przeciw aktualnym mistrzom? Przekonamy się już za kilka godzin!

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

AIP – Merkury

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Jeszcze kilkadziesiąt godzin temu wydawało się, że mecz pomiędzy AiP a Merkurym będzie pojedynkiem drużyn, które jak dotąd nie przegrały żadnego spotkania. Przed poniedziałkową serią gier oba zespoły pozostawały ostatnimi niepokonanymi bastionami pierwszoligowymi. Ta sytuacja uległa jednak zmianie, gdy team Adriana Ossowskiego zmierzył się z zespołem Bossmana. W tym spotkaniu AiP napisało kolejny smutny rozdział w historii rywalizacji. Nie licząc „meczu o pietruszkę” w grupie spadkowej, ilekroć oba zespoły grały ze sobą bezpośrednio, za każdym razem triumfował Bossman. Jedna porażka nie zmienia jednak faktu, że sezon ‘fioletowo-czarnych’ jak na razie jest bardzo udany. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że do dzisiejszego starcia AiP przystąpi jako lider zmagań pierwszoligowych. Wynik ten robi jeszcze większe wrażenie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że wiele drużyn rozegrało już jedno spotkanie więcej. Tak czy inaczej, ostatnią niepokonaną drużyną w pierwszej lidze, a jedną z nielicznych spośród wszystkich 52 ekip w ligowej stawce, pozostaje zespół Merkurego. Team Piotra Peplińskiego rozegrał jak dotąd trzy mecze, mierząc się z Bossmanem, Tufi Team oraz DNV Volley Gdańsk. Choć osiągnięcia ‘Planetarnych’ robią wrażenie, to tabela ligowa jednoznacznie wskazuje, że mamy do czynienia z rywalami z dolnych partii tabeli, zajmującymi siódme, ósme oraz dziewiąte miejsce. Jak będzie wyglądać konfrontacja pięciokrotnych mistrzów Inter Marine SL3 z aktualnym liderem? Przekonamy się już niebawem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

MATCHDAY #16

Za nami wieczór niespodzianek w Ergo Arenie. Choć Staltest, Speednet 2 czy DHP Oliwa nie były faworytami swoich meczów, to potrafiły ograć rywali. Na brak emocji nie mogliśmy narzekać również w derbach gminy Żukowo, gdzie mocniejsi okazali się gracze Fuxa Pępowo. Zapraszamy na podsumowanie!

Speedway AWKS – Only Spikes 3-0 (21-14; 21-8; 21-14)

W nagłówku do wtorkowych spotkań napisaliśmy, że wtorkowy wieczór był ‘wieczorem niespodzianek’. Cóż – o ile miało to zastosowanie w innych starciach, tak w meczu pomiędzy Speedway AWKS a Only Spikes – obyło się bez cudów. Od samego początku spotkania Speedway zrobił wszystko, by nie powtórzyć tego, co wydarzyło się w minionym tygodniu, kiedy niespodziewanie oddali seta VB FE Sulmin. Już chwilę po pierwszym gwizdku sędziego faworyt odskoczył swoim rywalom na sześć oczek (12-6). W dalszej części Only Spikes podkręcili nieco tempo, ale było wiadomo – strata była zbyt duża. Jeśli komuś z zewnątrz wydawało się, że pierwszy set był jednostronny, to w drugim musiał zmienić zdanie. Po kilku punktach zdobytych przez Szymona Schulza i Macieja Budzińskiego, team w żółto-czarnych barwach objął prowadzenie 11-3. Chwilę później przewaga wynosiła już 12 punktów (15-3) i wtedy zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie będziemy za moment świadkami rekordu obecnego sezonu. Na szczęście dla psychiki ‘Kanarków’ udało im się jeszcze zdobyć kilka oczek, dzięki czemu porażka nie wygląda aż tak drastycznie (21-8). Ostatni set był tym, w którym Only Spikes mieli swoje przebłyski (5-5). Z czasem jednak przewaga drużyny Mateusza Bojke stawała się coraz wyraźniejsza. Ostatecznie wygrali tę odsłonę do 14, cały mecz w stosunku 3-0 i przynajmniej na chwilę wskakują na fotel lidera czwartej ligi – brawo!

Złomowiec Gdańsk – DHP Oliwa 1-2 (19-21; 21-18; 17-21)

Wywiad Inter Marine SL3 z Krzysztofem Kopernikiem był czymś w rodzaju ‘samospełniającej się przepowiedni’. We wspomnianej rozmowie wspominaliśmy bowiem o tym, że Złomowiec nad wyraz często lubi przegrywać spotkania z drużynami z dołu ligowej tabeli. We wtorkowy wieczór niepokonany jak dotąd team w miedzianych barwach mierzył się z ostatnią drużyną ligi – DHP Oliwą. Jak można wywnioskować z tego wstępu – i tym razem to ‘underdog’ okazał się mocniejszy. Powiedzmy to sobie szczerze – pierwszy set nie stał na wysokim poziomie sportowym, a obie ekipy miały spore problemy z podstawowymi elementami siatkarskiego rzemiosła. Po wyrównanej i chaotycznej pierwszej części gry (10-10) jako pierwsi na prowadzenie wyszli gracze Oliwy, którzy po punktach Aleksandra Barana i Pawła Landowskiego objęli prowadzenie 15-11. Choć jeszcze przy stanie 20-17 wydawało się, że spokojnie dowiozą wygraną, nerwówka była nieunikniona. Złomowiec zdobył dwa punkty i zbliżył się na różnicę jednego oczka, ale ostatnie słowo należało do Igora Galińskiego i to DHP cieszyło się z prowadzenia w meczu. Druga odsłona od początku układała się po myśli faworytów (14-10). W drugiej części seta Złomowiec popełnił jednak aż pięć prostych błędów i rywale zdołali doprowadzić do stanu po 18. Tym razem jednak emocji w końcówce zabrakło, bo ekipa Witolda Klimasa zdobyła trzy ostatnie punkty i wyrównała wynik spotkania (21-18). Decydująca partia miała najbardziej wyrównany przebieg. Gra punkt za punkt trwała aż do stanu 16-16. Wówczas niesamowite trzy punkty zdobył Paweł Landowski, dzięki czemu Oliwa odskoczyła na 19-16, a chwilę później mogła cieszyć się z pierwszej wygranej w sezonie Jesień’25 – brawo!

BL Volley – Dream Volley 1-2 (17-21; 13-21; 23-21)

Po bardzo niespodziewanej, czy wręcz sensacyjnej porażce Dream Volley z MiszMaszem – team Mateusza Dobrzyńskiego przystępował we wtorek do piątego meczu w sezonie Jesień’25. Wczorajszy rywal – ekipa BL Volley – wydawał się być idealnym i wymarzonym przeciwnikiem dla ‘Marzycieli’. Historycznie zespół w niebieskich barwach nie miał dla swojego rywala żadnej litości. W obecnym sezonie BL mógł jednak odczuwać, że dystans pomiędzy obiema ekipami nieco się zmniejszył i właśnie w tym ‘Tygrysy’ upatrywały swojej szansy. Początek spotkania musiał jednak być dla nich sporym rozczarowaniem, bo Dream od razu wziął się do pracy, błyskawicznie budując przewagę 14-8. Kiedy wydawało się, że jest już ‘pozamiatane’, zespół Dobrzyńskiego zaczął popełniać sporo prostych błędów, które sprawiły, że zrobiło się gorąco przy stanie 15-13. Ostatecznie skończyło się bez przykrych konsekwencji, co – jak pamiętamy z historii Dream Volley – nie zawsze było regułą (21-17). Drugi set to jeszcze lepsza gra ‘Marzycieli’. Choć BL starał się jak mógł, nie miał żadnego pomysłu na dobrze poukładaną i skuteczną grę rywali (12-6). Gdy w ‘Tygrysim obozie’ pojawiły się nerwy, było jasne, jak się to skończy (21-13). Mimo niekorzystnego obrazu gry i przerwanej serii zwycięstw, BL Volley w trzeciej odsłonie pokazał charakter. Od początku seta aż do stanu 21-21 obie ekipy szły ‘łeb w łeb’, a my nie mieliśmy żadnej ‘czutki’, w którą stronę to się przechyli. Historycznie w takich końcówkach lepiej radzili sobie ‘Marzyciele’, ale – jak to mówią – szczęście i pech zawsze się równoważą. Kilka happy-endów z przeszłości musiało się w końcu odbić czkawką i tym razem Dream przegrał partię 21-23. Tak czy inaczej, wynik 2-1 był najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, na który stawiało najwięcej typerów.

Fux Pępowo – VB Sulmin 2-1 (21-14; 21-18; 13-21)

W derbach gminy Żukowo – górą Fux Pępowo! Argumentów za tym, że był to dla obu stron mecz szczególny, można znaleźć naprawdę wiele. W naszym odczuciu faworytem rywalizacji była ekipa z Pępowa, która w obecnej kampanii spisuje się bardzo dobrze. Potencjalna wygrana sprawiała, że team Dominika Szadacha doskoczyłby do ścisłej czołówki. Nie bez znaczenia był także fakt, że swoje spotkania przegrały drużyny Złomowca oraz MPS-u Volley, co dodatkowo poprawiało i tak już solidną sytuację ‘Koniczynek’. Sam mecz rozpoczął się znakomicie dla Fuxa Pępowo, który na półmetku premierowego seta prowadził już 10-5. W dalszej fazie partii drużyna Szadacha utrzymała wysoki poziom gry, rozbijając marzenia rywali o korzystnym dla nich wyniku i wygrywając 21-14. O ile w pierwszej odsłonie gracze w zielono-czarnych barwach grali niemal perfekcyjnie, o tyle w drugim secie pojawiły się schody. Tym razem to VB Sulmin lepiej rozpoczął grę, szybko wychodząc na prowadzenie 9-4. Ekipa Daniela Bąby nie cieszyła się jednak długo z przewagi, bo po kilku punktach byłego zawodnika VB – Patryka Bruchmana – Fux doprowadził do remisu 12-12. Choć w dalszej części Sulmin ponownie złapał rytm i prowadził 16-14, nie zdołał wykorzystać okazji. W końcówce świetnie spisał się Dominik Bychowski, który poprowadził Fuxa do wygranej 21-18 i zwycięstwa w meczu. Ostatnia partia to już zdecydowana dominacja drużyny VB Sulmin, która rozgromiła rywala 21-13. Marne to jednak pocieszenie, bo choć wygrali seta, to przegrali całe spotkanie i tym samym zanotowali trzecią porażkę z rzędu – a na początku sezonu nic na to nie wskazywało.

Staltest Pomorze – Inter Marine Masters 2-1 (21-23; 21-17; 21-18)

Przed meczem nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości, która ze stron będzie faworytem. Choć wyniki ‘Mastersów’ w obecnej kampanii nie były przesadnie optymistyczne, to jednak mierzyli się oni z zespołem, który przegrał na inaugurację wszystkie pięć spotkań i nie dawał najmniejszych sygnałów, że sytuacja może się poprawić. Początek rywalizacji zdawał się potwierdzać nasze przewidywania. Inter Marine Masters narzucili rywalom swoje warunki gry i pod koniec seta prowadzili 18-10. Wydawało się, że to przewaga nie do roztrwonienia? Cóż – zdanie na ten temat mieli inne sami ‘Mastersi’, którzy postanowili udowodnić, że nie ma takiej różnicy, której nie da się zmarnować. Po fatalnej końcówce ekipa Andrzeja Masiaka zdobyła zaledwie dwa punkty, tracąc aż dziesięć i pozwalając Staltestowi doprowadzić do stanu 20-20. Mimo że pachniało tu dramatem, ostatecznie dopisało im szczęście i zdołali domknąć seta 23-21. To, czego nie udało się graczom Arka Kozłowskiego w pierwszej partii – zrobili w drugiej. Po świetnym fragmencie gry (naszym zdaniem najlepszym w całym sezonie) Staltest objął prowadzenie 13-8. Choć później za sprawą Andrzeja Masiaka i Tomka Kowalewskiego ‘Mastersi’ próbowali odrobić straty (18-15), ostatnie słowo należało do Staltestu, który wygrał 21-17. Ostatni set był najbardziej wyrównany i rozbudził emocje po obu stronach siatki. Nie zabrakło tam sportowej walki, ale również kontrowersji. Przy stanie 18-18 wszystko było możliwe, lecz w końcówce więcej zimnej krwi i koncentracji zachowali gracze Staltestu Pomorze. Zdobyli trzy ostatnie punkty meczu i mogli cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w sezonie Jesień’25. Po spotkaniu gracze Inter Marine nie kryli rozżalenia tym, jak potoczył się mecz. Choć byli faworytem, zaprezentowali się jedynie przeciętnie, by nie powiedzieć słabo. Niezależnie od tego, jaką wersję przyjąć – team Andrzeja Masiaka musi zrobić zdecydowanie więcej, jeśli nie chce utknąć w dolnych rejonach tabeli.

MPS Volley – Speednet 2 1-2 (18-21; 18-21; 21-15)

Niepokonana drużyna z aspiracjami na awans do elity vs drużyna tygodnia, która historycznie wygrywała mecze z Miłośnikami Piłki Siatkowej. Choć argumenty przemawiały za obiema stronami, to bardziej logiczny wydawał się tryumf MPS-u. Podobnego zdania było 86% Typerów w aplikacji SL3. Już początek spotkania pokazał jednak, że Speednet nie zamierza łatwo odpuścić i we wtorkowy wieczór powalczy o zwycięstwo. To właśnie oni, po kilku atakach Kamila Szlejtera, wysunęli się na prowadzenie 12-9 i do samego końca utrzymali kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Choć przy stanie 20-15 nieco spuścili z tonu i rywale zdobyli trzy punkty z rzędu, to finalnie Speednet cieszył się z wygranej w pierwszej partii (21-18). Środkowa odsłona to popisowa gra ‘Programistów’. Dawno nie widzieliśmy, by któraś z drużyn SL3 wyszła na parkiet z tak ogromną motywacją. Jako że MPS również prezentował solidną siatkówkę, to na półmetku seta mieliśmy remis po 11. Z czasem przewaga Speednetu zaczęła się jednak uwidaczniać, choć co ciekawe – rzadko która akcja kończyła się według klasycznego schematu: przyjęcie – rozegranie – atak. To spotkanie obfitowało w długie wymiany, efektowne obrony i skuteczne kontry. Tutaj po prostu nie dało się nudzić. Druga część seta należała już zdecydowanie do ‘Programistów’, a duży udział w tym miał Sławek Janczak, który serią skutecznych ataków dał swojej drużynie wygraną 21-18. Trzeci set nie miał już takiego poziomu emocji i jakości jak poprzednie partie. Był raczej swoistą ‘nagrodą pocieszenia’ dla MPS-u, który zdobył przynajmniej jeden punkt. Jeśli chodzi o Speednet, to gracze Marka Ogonowskiego mogą być z siebie dumni. Za nimi bardzo wymagający terminarz, w którym mierzyli się z drugoligową czołówką, a mimo to – trzy ostatnie mecze to trzy zwycięstwa. To pokazuje, że w ‘Programistach’ drzemie naprawdę ogromny potencjał – brawo!