Dzień: 2025-10-07

Zapowiedź – MATCHDAY #20

Zaczynamy dwudziesty dzień meczowy w sezonie Jesień’25. O piąte zwycięstwo z rzędu powalczy dziś ekipa Speednetu 2. Ponadto krystalizuje się sytuacja podziału na grupę mistrzowską oraz spadkową. Dziś wieczorem w elicie odbędą się cztery pojedynki, a najciekawiej zapowiada się mecz BEemki z Merkurym. Zapraszamy na zapowiedź!

Kraken – MiszMasz

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Po wczorajszym zwycięstwie Kraken ma mieszane uczucia. Z jednej strony po dwóch dość gładko wygranych setach można było oczekiwać, że pójdą za ciosem i trzeci set padnie ich łupem. Niestety dla ‘Bestii’ zespół Jurija Charczuka dał przestrzeń drużynie Wolves Volley i w konsekwencji mecz zakończył się podziałem punktów. Jest też druga strona medalu – ta zdecydowanie bardziej pozytywna. Po czwartym zwycięstwie w sezonie Kraken wskoczył na drugie miejsce w ligowej tabeli i zaczyna wyglądać coraz poważniej. Kto wie – być może ‘Bestia’ zdoła wrócić do zaplecza elity? Aby tak się stało, w dalszej części sezonu muszą uniknąć kolejnych wpadek, a to oznacza, że dziś przyda im się piąte zwycięstwo. Choć będą faworytem meczu, lekceważenie MiszMaszu nie jest dobrym pomysłem. Nie tak dawno przekonała się o tym ekipa Dream Volley, która mimo że była zdecydowanym i niekwestionowanym faworytem, musiała uznać wyższość drużyny Jakuba Waszkiewicza. Warto podkreślić, że po sześciu rozegranych meczach MiszMasz ma na swoim koncie osiem punktów i wszystko wskazuje, że w bieżącej kampanii nie będą mieć takich problemów jak ostatnio. Aby tak się jednak stało, MiszMasz nie może spocząć na laurach i w pozostałych siedmiu spotkaniach musi regularnie punktować. Sądzimy, że do puli ośmiu oczek MiszMasz dorzuci dziś kolejny punkt.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Chilli Amigos – DSGSA

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Choć dyspozycję drużyny można najłatwiej poznać patrząc na ich wyniki, nie zawsze jest to takie oczywiste. Na początku sezonu Jesień’25 zespół ‘Papryczek’ przegrał trzy mecze, rywalizując z Siatkersami, Sharksami oraz Speedway AWKS. We wspomnianych meczach, na dziewięć możliwych punktów, Chilli Amigos zdobyli zaledwie jeden. Mimo to postawa drużyny była bardzo dobra i niewiele zabrakło, aby wygrali kolejne sety z faworyzowanymi rywalami. Gdy przyszło im rywalizować z drużynami, które też przegrywały niektóre mecze, wyniki były zdecydowanie lepsze. Do meczu z DSGSA zespół Chilli przystąpił po świeżym zwycięstwie za komplet punktów z Remedios Sopot Ortopedia, gdzie zaprezentowali się genialnie. Mimo że dziś ponownie zmierzą się z drużyną, która jak dotąd nie przegrała i jest wielkim faworytem, Chilli Amigos nie stoją na straconej pozycji. Zdobycie jakiegokolwiek punktu będzie jednak bardzo trudne – DSGSA w obecnej kampanii wygrała pięć spotkań, zdobywając czternaście z piętnastu możliwych punktów. To oni są dziś wyraźnym faworytem i na pewno interesuje ich tylko komplet punktów. Powoli zbliżamy się do etapu sezonu, w którym zwycięstwa 3-0 nie będą łatwe, a drużynę DSGSA czekają coraz trudniejsze mecze. Czy dzisiejsze starcie będzie jednym z nich? Są na to mocne przesłanki.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Flota TGD Team – Dream Volley

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Cztery zwycięstwa w pięciu rozegranych meczach to bilans, o którym marzyłoby wiele drużyn w Inter Marine SL3. Jest jednak wąska grupa drużyn, która może narzekać na taki rozkład zwycięstw i porażek, i należy do niej ekipa ‘Marzycieli’. Nasz punkt widzenia byłby prawdopodobnie inny, gdyby nie fakt, że w dwóch wygranych pojedynkach Dream musiał dzielić się punktami z rywalami. Tak było choćby w minionym tygodniu, gdy zespół Mateusza Dobrzyńskiego wygrał 2-1 z BL Volley. Mimo straty punktu tamten wynik odebrano pozytywnie, bo mierzyli się z niepokonaną do tej pory drużyną. Problem w tym, że gracze w niebieskich strojach wciąż nie wskoczyli na wysokie obroty, a droga do drugiej ligi, która wydawała się dość prosta, staje się coraz trudniejsza. Dziś o zwycięstwo, a już na pewno komplet punktów, nie będzie łatwo. Rywalem ‘Marzycieli’ będzie ekipa Floty TGD Team, która w obecnej kampanii wygrała 3 z 5 meczów i plasuje się w środku ligowej tabeli. O tym, że nie będzie to łatwe spotkanie dla Dream mogliśmy przekonać się kilkanaście dni temu, gdy Flota przegrała z Hydrą Volleyball Team, ale faworyt miał w meczu bardzo duże problemy i ledwo uniknął niespodzianki. Sądzimy, że dzisiejsze starcie co prawda wygra Dream, ale dojdzie do podziału punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

CTO Volley – Tufi Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Aktualnie mamy spory problem, by ‘rozgryźć’ aktualnego Mistrza Inter Marine SL3 – drużynę CTO Volley. Z jednej strony to zespół, który bez problemu wskakuje na mistrzowski poziom i potrafi zagrać tak, jak ostatnio, gdzie efekt świetnej gry był kompletem punktów zdobytych z Bossmanem. Z drugiej strony niepokojące dla sympatyków ‘Pomarańczowych’ mogą być wpadki w obecnej kampanii, których nie brakowało. Tak traktujemy chociażby porażkę ze Speednetem 1-2. Jeśli chodzi o mecz CTO z DNV Volley Gdańsk, to nie mówimy tu o wpadce, a o absolutnej sensacji, której nikt się nie spodziewał. To pokazuje, że CTO musi uważać w ‘meczach-pułapkach’. Mówimy o tym, bo uważamy, że taki może być ich mecz z Tufi Team. Na papierze to CTO Volley jest murowanym faworytem. Czy Tufi pójdzie w ślady DNV Volley Gdańsk i spróbuje sprawić sensację? Z pewnością byłaby to świetna wiadomość dla ‘Tuffików’. O motywację drużyny można być spokojnym. Po pierwsze ich sytuacja w tabeli nie jest komfortowa. Po drugie, wszystko wskazuje, że będzie to pożegnalny mecz w Inter Marine SL3 wieloletniego kapitana drużyny, Mateusza Woźniaka. Jesteśmy przekonani, że pozostający z nim w świetnych relacjach gracze zrobią wszystko, by mecz zapadł mu w pamięć na zawsze. Aby tak się stało, musieliby z pewnością pokusić się o sensację.

Typ Redakcji: 3-0             

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

DNV Volley Gdańsk – Speednet

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Sytuacja DNV Volley Gdańsk staje się coraz bardziej skomplikowana. Żółto-czarni rozegrali w obecnej kampanii sześć spotkań, z których wygrali dwa i ponieśli cztery porażki. Niestety, kiedy wygrywali, to zawsze po podziale punktów, a przegrane najczęściej trafiały się im w stosunku 0-3. Z powodu niekorzystnego bilansu trzykrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 plasują się na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli, co nie napawa optymizmem przed dalszą częścią sezonu. Z drugiej strony, porównując start obecnej kampanii z sześcioma pierwszymi spotkaniami w sezonie Wiosna’25, DNV VG ma tylko o jeden punkt mniej niż wówczas. Problem w tym, że na wiosnę wygrali siódme spotkanie 2-1, co oznacza, że dziś, aby mieć tyle punktów, ile wtedy na tym samym etapie, muszą wygrać za komplet oczek. Nie będzie to jednak łatwe, bo czasy, gdy DNV Volley Gdańsk łatwo pokonywał Speednet, minęły. Aktualnie to ‘Programiści’ są zdecydowanym faworytem tego starcia. Zawodnicy Macieja Miścickiego wygrali ostatnie 4 z 5 bezpośrednich potyczek, a w obecnej kampanii pochwalić się mogą jednym z najlepszych ‘ratio zwycięstw’. Potencjalna wygrana dzisiejszego wieczoru pozwoli Speednetowi zrobić ogromny krok w kierunku grupy mistrzowskiej.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Szach-Mat – BEemka Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Po raz ostatni BEemka Volley rozegrała dwa mecze jednego dnia niemal dokładnie rok temu – w sezonie Jesień’24. Warto przy tym zauważyć, że tamte wydarzenia nie są wspominane zbyt dobrze. Tak się składa, że najpierw musieli uznać wyższość AiP, a następnie Speednetu. Z drugiej strony trzeba podkreślić, że na tamtym etapie sezonu BEemka nie liczyła się już w walce o medale, co oczywiście utrudniało mobilizację. Aktualna sytuacja BEemki jest jednak zupełnie inna. Przed rozpoczęciem obecnego tygodnia rozgrywek zajmowali drugie miejsce w ligowej tabeli, co jest doskonałą pozycją wyjściową przed dalszą częścią sezonu. W obozie BEemki chyba nikt nie wyobraża sobie scenariusza, w którym w tym sezonie mogłoby się obejść bez medali. Aby tak się stało, zespół Daniela Podgórskiego nie może zwalniać, a według nas powinien jeszcze bardziej podkręcić tempo. W pierwszym dzisiejszym spotkaniu zmierzą się z Szach-Matem, który jest pogrążony w kryzysie. W obecnej kampanii ‘Szachiści’ zdołali wygrać tylko dwa z sześciu meczów, a ich szanse na grę w grupie mistrzowskiej bardzo się oddaliły. Owszem, jest jeszcze szansa, ale do końca rundy zasadniczej drużyna Dawida Kołodzieja musiałaby zacząć wygrywać, a szczerze mówiąc, nie zanosi się na to. Widzieliśmy to wczoraj wieczorem, gdy Szach-Mat w bardzo słabym stylu przegrał z AiP. Uważamy, że gra zespołu w czarnych strojach przez kolejne 24 godziny się nie zmieni i dziś przegrają piąty mecz w sezonie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

BL Volley – Maritex

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

O mały włos BL Volley stałby się współsprawcą największej niespodzianki poniedziałkowej serii gier. Choć w aplikacji SL3 zdecydowana większość typerów była zgodna co do wyniku i wskazywała na zwycięstwo ‘Tygrysów’ za komplet punktów, mecz okazał się dla nich prawdziwą drogą przez mękę. Już na początku spotkania zespół Wojciecha Strychalskiego napotkał niespodziewany opór beniaminka trzeciej ligi, który ostatecznie wygrał pierwszego seta. W drugim secie wszystko zdawało się wracać do normy – BL wygrał przekonująco. W trzeciej odsłonie ‘Tygrysi team’ ponownie prosił się o kłopoty. Ostatecznie obyło się bez konsekwencji, ale trzeba przyznać, że przeciwko ostatniej drużynie w tabeli trzeba zaprezentować się lepiej. Jak wobec tego będzie wyglądał ich mecz z Maritexem? Po słabym początku sezonu zespół Michała Pietrasika zaprezentował się ostatnio bardzo korzystnie, rozbijając za komplet punktów Tiger Team. Choć BL Volley będzie z pewnością trudniejszym rywalem, zastanawiamy się, czy Maritex nie zdołał odwrócić niekorzystnego trendu i czy dziś to właśnie oni nie będą faworytem spotkania. Dość jednoznacznie wskazuje na to historia bezpośrednich pojedynków między drużynami. Do tej pory doszło do trzech spotkań, za każdym razem górą byli gracze Maritexu. Biorąc to pod uwagę oraz formę obu zespołów w ostatnich meczach, stawiamy na szczęśliwy podział punktów, korzystny dla Maritexu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Staltest Pomorze – Speednet 2

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po serii pięciu porażek z rzędu zespół Staltest zdołał się w minionym tygodniu przełamać. Przypomnijmy, że w ubiegły wtorek team Arkadiusza Kozłowskiego mierzył się z Inter Marine Masters. W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, że to rywal jest zdecydowanym faworytem. Mimo iż wspomniane spotkanie Staltest rozpoczął bardzo niemrawo, to już w drugiej części premierowego seta zdołali się ‘ogarnąć’ i z każdą kolejną minutą grali coraz lepiej. Ostatecznie nie udało im się wygrać pierwszego seta, ale druga i trzecia partia to naprawdę solidne granie, które zostało wynagrodzone pierwszym zwycięstwem w sezonie. To nie oznacza jednak, że sytuacja Staltestu jest komfortowa. Aktualnie znajdują się oni na miejscu barażowym, ale warto zwrócić uwagę, że pod nimi są Challengersi, którzy rozegrali aż o dwa spotkania mniej. Dodatkowo na ostatnim miejscu plasuje się DHP Oliwa, która do Staltestu traci jeden punkt, ale rozegrała o jedno spotkanie mniej. Sytuacji ex-pierwszoligowca nie poprawia fakt, że dziś zmierzą się z rozpędzonym Speednetem 2. Pisaliśmy o tym tydzień temu, ale uważamy, że team Marka Ogonowskiego złapał historycznie najwyższą formę, co potwierdzają wyniki. Jeszcze nigdy bowiem ‘Programiści’ nie zdołali wygrać w drugiej lidze czterech meczów z rzędu. Sądzimy, że na tym Speednet nie poprzestanie i dziś sięgnie po piątą wygraną z rzędu, co wywinduje ich w ligowej tabeli jeszcze wyżej. Co więcej – jesteśmy przekonani, że będzie to komplet punktów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Merkury – BEemka Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Spośród wszystkich drużyn w pierwszej lidze tylko Merkury może pochwalić się tym, że pozostaje niepokonanym zespołem. Dotychczas drużyna Piotra Peplińskiego ograła Bossmana, Tufi Team, DNV Volley Gdańsk oraz ostatnio AiP. Warto zauważyć, że w ostatnich jedenastu spotkaniach ‘Planetarnych’ Merkury wygrał aż dziesięciokrotnie, co biorąc pod uwagę realia pierwszej ligi, jest wynikiem nomen-omen – kosmicznym. Jeśli chodzi o aktualny sezon, złośliwi mogą zauważyć, że Merkury miał o jedno spotkanie mniej, a zespół w granatowych barwach rozegrał najmniej meczów spośród wszystkich pierwszoligowców. Dodatkowo – poza meczem z ówczesnym liderem, drużyną AiP – Merkury mierzył się głównie z drużynami z dołu tabeli, z którymi również stracił punkty. Podobnie jak ich dzisiejsi rywale – BEemka Volley, mają dwie strony medalu. Dzisiejsze starcie będzie dla obu drużyn meczem numer 6. W trzech dotychczasowych spotkaniach lepsi byli gracze Merkurego, natomiast w dwóch – BEemki. Nasze przeczucie podpowiada, że dziś proporcje się wyrównają, a więcej powodów do optymizmu będą mieli zawodnicy Daniela Podgórskiego. Dzisiejszy dzień zdaje się być dla nich swoistym ‘dniem próby’. Chociaż potencjalne porażki z Merkurym oraz Szach-Matem nie przekreślą ich szans na upragniony tytuł, to jednak droga do niego stanie się jeszcze bardziej kręta i wyboista. Z kolei wygrane dodałyby BEemce wiatru w żagle. Niezależnie od przebiegu meczu, zapowiada się bardzo ciekawe widowisko.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MATCHDAY #19

Za nami pełen emocji dzień meczowy. Najwięcej wrażeń dostarczyło starcie, w którym Fux Pępowo zgarnął komplet punktów, rozbijając Bayer Gdańsk. W trzeciej lidze, dość niespodziewanie, zespół Hydry Volleyball Team stracił pierwszy punkt w sezonie. Z kolei w pierwszej lidze drużyna AiP niemal na pewno zapewniła sobie awans do grupy mistrzowskiej. Zapraszamy na podsumowanie!

Hydra Volleyball Team – Port 2-1 (18-21; 21-12; 21-10)

Ledwie zdążyliśmy wspomnieć o tym, że Hydra ma szansę wyrównać swój rekord wygranych spotkań z rzędu za komplet punktów, a ‘Bestia’ postanowiła przerwać zabawę. Niewiarygodne. To nie miało się prawa wydarzyć. Niech odpowiedzią na to, o jakiego kalibru niespodziance mówimy, będzie fakt, że na ‘Bestię’ swój typ oddało… 93% osób biorących udział w zabawie. Choć wszystko zaczęło się w wymarzony dla Hydry sposób i objęli oni prowadzenie 6-0, to w dalszej części seta nie zdołali ‘pójść za ciosem’. Po kilku zepsutych zagrywkach oraz problemach w przyjęciu, Port doprowadził do wyrównania po 15. Po chwili do wspomnianych grzechów doszły jeszcze błędy w ataku, a tak wiele mankamentów przeciwko grającej dobrą partię ekipie Portu – to gotowy przepis na ogromną wpadkę. Ostatecznie – a jakże, po błędzie jednego ze skrzydłowych Hydry – z pierwszego punktu w meczu cieszyła się ekipa ‘z doków’. To oznaczało, że cały misterny plan poszedł ‘psu w dupę’. Druga i trzecia odsłona to wreszcie taka gra faworyta, jak można było się spodziewać przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Choć do połowy środkowego seta Port prowadził z Hydrą wyrównaną grę (10-10), to druga część seta przebiegała pod dyktando graczy w złotych strojach, którzy na dwa oczka rywali zdobyli aż jedenaście. Dobra od pewnego momentu meczu postawa sprawiła, że Hydrze w finałowej odsłonie grało się już wyraźnie lepiej. Już na początku seta wypracowali sobie istotną przewagę i w konsekwencji wygrali finałową partię do 10. Mimo to – team Sławka Kudyby może czuć niedosyt. A Port? Z pewnością może czuć satysfakcję. Przed meczem absolutnie nic nie wskazywało na to, że w poniedziałek wrócą z hali Ergo Arena bogatsi o punkt.

EKO-HURT – Energa Trefl Gdańsk 2-1 (20-22; 21-17; 21-19)

Po kilku rozczarowujących występach mało kto wierzył, że Eko-Hurt zdoła wygrać wczorajsze spotkanie z Energą Trefl Gdańsk. To najmłodsza drużyna w całej lidze była faworytem meczu, choć trzeba przyznać, że już na początku przekonali się, iż nie będzie to łatwe zadanie. Od pierwszych akcji obie drużyny walczyły ‘punkt za punkt’, a taki stan utrzymał się do wyniku 12-12. Jako pierwsi przełamali rywala zawodnicy Eko-Hurtu, którzy po kolejnym błędzie na zagrywce przeciwników wysunęli się na prowadzenie 16-14. Mimo to, po problemach w obronie ‘Hurtowników’, Trefl doprowadził do wyrównania po 20, a następnie – po dwóch punktach Mateusza Nyka – wygrał premierową partię 22-20. Środkowa odsłona to set, który będzie się ciągnął za Energą Trefl Gdańsk jeszcze długo. Choć ‘gdańskie lwy’ prowadziły 15-11 i były bardzo blisko ‘zamknięcia meczu’, to całkowicie się pogubiły. Na nic zdały się gorączkowo przekazywane wskazówki trenera Edwarda Pawluna. Zawodnicy w białych strojach popełniali koszmarne błędy w komunikacji, które sprawiły, że Eko-Hurt w krótkim czasie odrobił straty, a następnie cieszył się z wyrównania stanu rywalizacji (21-17). Decydujący o zwycięstwie set miał bardzo podobny przebieg. Tu również Trefl był na dobrej drodze do wygranej (17-14), ale ponownie w meczu zaliczył przestój, który w drugiej lidze nie przechodzi bez konsekwencji. Po sześciu (!) punktach z rzędu Eko-Hurt wysunął się na prowadzenie 20-19 i choć beniaminek drugiej ligi próbował jeszcze odwrócić losy meczu – było już za późno.

MPS Volley – Fux Pępowo 2-1 (17-21; 21-15; 21-13)

Już w zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, że nie będzie to łatwe spotkanie dla Miłośników Piłki Siatkowej. W pierwszym secie rywalizacji team z Pępowa potwierdził to z nawiązką. To właśnie gracze Dominika Szadacha przejęli inicjatywę od pierwszego gwizdka sędziego i po kilku punktach Patryka Bruchmanna objęli prowadzenie 10-4. Z każdą kolejną akcją MPS zdawał się wchodzić na coraz wyższe obroty i mozolnie odrabiać straty, jednak konsekwencje przespanego początku okazały się dla nich ‘nie do przeskoczenia’ (21-17). Środkowy set wydawał się być do pewnego momentu powtórką premierowej partii – to ‘Koniczynki’ lepiej rozpoczęły grę i szybko objęły prowadzenie 6-3. Jak się wkrótce okazało, były to ‘miłe złego początki’. Po włączeniu do gry świetnie funkcjonującego do końca meczu bloku MPS objął prowadzenie 13-9. Z czasem gracze z Pępowa odrobili straty i doprowadzili do wyrównania po 15, jednak w końcowej fazie seta nie zdobyli już ani jednego punktu i to rywale cieszyli się z doprowadzenia do wyrównania (21-15). Jeśli ktoś liczył na sportowy ‘spektakl’ w trzecim secie, musiał czuć rozczarowanie – całą zabawę i emocje ‘popsuli’ od samego początku gracze Jakuba Nowaka, którzy po dwóch atakach Karola Jarosińskiego objęli prowadzenie 11-5. W dalszej części seta Fux Pępowo nie miał żadnego pomysłu na to, jak ograć przeciwników. Ostatecznie Miłośnicy Piłki Siatkowej podnieśli się po porażce ze Speednetem 2 i na półmetku sezonu znajdują się na samym szczycie ligowej tabeli.

Hydra Volleyball Team – Tiger Team 3-0 (21-11; 21-15; 21-18)

Po zaskakującej, by nie powiedzieć sensacyjnej, stracie punktu Hydra Volleyball Team przystępowała do drugiego meczu w poniedziałkowy wieczór. O mobilizację nie było trudno – sportowa złość zrobiła swoje i team Sławomira Kudyby błyskawicznie wziął się do pracy, obejmując prowadzenie 11-5. Trzeba przyznać, że faworytowi poza niezłą grą pomogli również gracze Tiger Team, którzy popełnili kilka koszmarnych błędów. Dalsza część premierowej partii to wyraźna przewaga ‘Bestii’, która zdawała się wzbudzać w rywalu przesadny respekt (21-11). Wyraźnie lepiej gracze Tiger Team wyglądali w środkowej odsłonie. Choć po kilku punktach duetu Gierszewski–Czajkowski wszystko wskazywało na ostre lanie ‘Tygrysów’ (5-0), ci po chwili się przebudzili. W połowie seta oglądaliśmy wyrównaną grę zakończoną remisem 12-12. Niestety dla Tigera już po chwili popełnili cztery niewymuszone błędy z rzędu, po których faworyt wysunął się na prowadzenie 16-12, a niedługo potem cieszył się z drugiego punktu w meczu. Zdecydowanie największą szansę team Tigera miał w trzecim secie rywalizacji. Przy sprzyjających okolicznościach drużyna Dawida Staszyńskiego prowadziła 18-17, lecz już po chwili Hydra ‘uruchomiła’ będącego ostatnio w świetnej dyspozycji Remigiusza Maczana w duecie z Filipem Ziółkowskim i wygrała tę partię do 18. Mimo pięciu punktów w dwóch meczach Hydra może czuć pewien niesmak – z pewnością liczyli bowiem na wyraźnie lepszą grę. Mimo to, jak widać w trzeciej lidze, takie granie wystarczy.

Wolves Volley – Kraken 1-2 (18-21; 12-21; 21-18)

Choć ‘na papierze’ faworytem meczu byli gracze Krakena, nie mieliśmy poczucia, że zdołają wygrać na 100%. Nie dość, że w obecnej kampanii team Jurija Charczuka grał ‘w kratkę’, to na dodatek ich rywale przystępowali do meczu po serii czterech zwycięstw z rzędu. Początek spotkania to bardzo wyrównana gra, która doprowadziła do stanu 14-14. Jako pierwsi na prowadzenie wysunęli się gracze Wolves Volley, którzy po punktach Michała Łubińskiego oraz Tomasza Głębockiego prowadzili dwoma oczkami (16-14). Choć wydawało się, że ‘Wataha’ pójdzie za ciosem, tercet Hurtovyi–Krolenko–Trushyn miał nieco inny plan. Po kilku punktach wspomnianych graczy oraz trzech błędach z rzędu Wolves Volley, z pierwszego punktu w meczu cieszyli się zawodnicy Jurija Charczuka (21-18). Środkowa odsłona to absolutnie jednostronne widowisko – już w pierwszej części ‘czerwono-czarni’ wypracowali sobie czteropunktową zaliczkę (10-6), która w ostatecznym rozrachunku wyniosła aż dziewięć oczek (21-12). Ostatni set rywalizacji przyniósł nieoczekiwany zwrot akcji. Po dobrej grze całego zespołu oraz asie serwisowym Tomasza Głębockiego Wolves Volley wysunęli się na prowadzenie 5-1. Z czasem Kraken zdołał się ‘odkręcić’, a w drugiej części seta wszystko wskazywało na komplet punktów. Niestety dla nich, mimo prowadzenia 17-15, nie udało się postawić kropki nad ‘i’. Po punktach Michała Łubińskiego oraz Szymona Merskiego ‘Wataha’ odwróciła niekorzystną dla siebie sytuację i wygrała ostatniego seta do 18.

Bayer Gdańsk – Fux Pępowo 0-3 (18-21; 17-21; 14-21)

Wow – dawno w Inter Marine SL3 nie widzieliśmy takiego meczu. W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, że nieznacznym faworytem pozostają gracze Bayeru Gdańsk, którzy w ostatnim czasie mieli swoje ‘pięć minut’. Dyspozycja drużyny była tak dobra, że zaczęliśmy się zastanawiać, gdzie znajduje się sufit tej ekipy i czy aby na pewno jest to ten z hali garażowej na poziomie -2. Początek poniedziałkowego starcia to świetna postawa ‘Aptekarzy’, którzy rozpoczęli mecz od prowadzenia 10-4. W dalszej części Bayer nie zdejmował nogi z gazu i nic nie wskazywało, że dojdzie do zwrotu akcji (13-8, a następnie 15-11). I właśnie wtedy zaczął się koszmar ‘Aptekarzy’. Wydarzyło się coś, co – słowo honoru – wszyscy obecni na parkiecie będą pamiętać przez lata. Każda kolejna udana akcja ‘Koniczynek’, których nie brakowało, sprawiała, że Bayer Gdańsk przestawał istnieć. Został wgnieciony w parkiet, stłamszony, wrzucony do maszynki do mielenia mięsa. Żadne słowa nie oddadzą ekspresji jednych i mowy ciała drugich. ‘Aptekarze mieli czerwone twarze’. Złość – niemoc – wstyd – obniżone poczucie wartości. Niewiarygodne. Drużynie ‘Aptekarzy’ przetrącono kręgosłupy. Wydarzyło się coś, po czym nie byli już w stanie się podnieść – ani w końcówce seta, ani w drugim, ani w trzecim. Co ciekawe, pod koniec meczu gracze z Pępowa kontynuowali pastwienie się nad rywalem. Tym razem postawili taką ścianę i tyle razy zablokowali przeciwników, że było nam ich po ludzku szkoda. Oj, z perspektywy Fuxa było to genialne spotkanie. Z perspektywy ‘Aptekarzy’ – prawdopodobnie najkoszmarniejszy mecz w historii ich występów w Inter Marine SL3.

AIP – Szach-Mat 3-0 (21-12; 21-19; 21-14)

Czy w poniedziałkowy wieczór poznaliśmy pierwszą drużynę, która zapewniła sobie bilet do grupy mistrzowskiej? Wszystko na to wskazuje, bo team Adriana Ossowskiego w sześciu rozegranych meczach ma na koncie już 14 punktów. W poprzednich edycjach, aby znaleźć się w elitarnym gronie pięciu drużyn, trzeba było mieć około 15 oczek. Trudno sobie wyobrazić, by tym razem miało być inaczej. Wydaje się, że grupa mistrzowska nie jest już celem ‘fioletowo-czarnych’. Oni chcą więcej. Są nienasyceni, co było doskonale widać również w poniedziałkowym spotkaniu. Początek meczu to miażdżąca przewaga ‘Przyjaciół’, którzy weszli w mecz na takiej ‘pompie’, że zanim rywale zorientowali się, co się dzieje – było już 12-4. Wówczas stało się jasne, że myślami obie drużyny są już przy środkowej partii (21-12). Ta była zdecydowanie najciekawsza i najbardziej wyrównana. Lepiej rozpoczęli ‘Szachiści’, którzy po ataku Michała Przekopa objęli prowadzenie 7-3. Po chwili trzema skutecznymi akcjami popisał się środkowy Dawid Glaner (6-7). W dalszej części zespół ‘Przyjaciół’ prezentował się już tylko lepiej i lepiej. Choć w końcówce nie brakowało emocji, to finalnie aktualny lider pierwszej ligi wygrał tę partię do 19. Niepowodzenie i kiepska forma Szach-Matu w ostatnim czasie całkowicie podcięły im skrzydła na dalszą część meczu. W trzeciej odsłonie ‘Szach-Mat nie był już sobą, o nie’. A z drugiej strony – może to już nowa rzeczywistość, do której powinniśmy się przyzwyczajać? Porażka 0-3 sprawia, że ich szanse na grupę mistrzowską oceniamy jako bardzo niewielkie. Ależ zjazd przez kilka miesięcy – niewiarygodne.

Bossman Team – DNV Volley Gdańsk 3-0 (21-15; 21-17; 21-19)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy, ile punktów potrzebuje Bossman w trzech ostatnich meczach rundy zasadniczej, by załapać się na bilet ‘last minute’ do grupy mistrzowskiej. Z prostego rachunku wyszło, że aż dziewięć, co oznaczało, że zespół nieobecnego w poniedziałkowy wieczór Jakuba Kłobuckiego musi powalczyć z DNV VG o pełną pulę. Od samego początku nakreślony plan zdawał się realizować. Po bardzo dobrym fragmencie w ataku Mikołaja Lange Bossman objął prowadzenie 10-7. Świetne ataki Piotra Ścięgosza to było jednak zbyt mało, by nawiązać równorzędną walkę z rozpędzonym rywalem. Już po chwili Bossman prowadził 18-11, co oznaczało pierwszy punkt w meczu dla faworyta (21-15). Środkowa odsłona to partia, w której trzykrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 postawili rywalom zauważalnie trudniejsze warunki. Choć w pewnym momencie Bossman prowadził już 16-9, w drugiej części seta gracze DNV VG wyraźnie przyspieszyli i po bloku oraz ataku Illyi Yenoshyna zniwelowali stratę do dwóch oczek (17-15). Choć sytuacja zaczynała się wymykać spod kontroli, po punktach środkowych Dominika Marlęgi oraz Adriana Zajkowskiego mini pożar został ugaszony, a Bossman mógł cieszyć się z drugiego punktu w meczu. Trzeci set był zdecydowanie najbardziej wyrównany i jeśli DNV Volley Gdańsk miał gdzieś poszukać swojej szansy, to właśnie w finałowej partii. Choć na półmetku seta Bossman prowadził 10-5, z czasem gra się wyrównała i pod koniec mieliśmy wynik 19-19. Choć wówczas nie było wiadomo, w którą stronę to pójdzie, po błędzie jednego z graczy DNV Volley Gdańsk oraz ataku Marka Rogińskiego Bossman dopiął swego i mógł cieszyć się z zasłużonego kompletu punktów. Brawo!

Aqua Volley – BL Volley 1-2 (21-16; 14-21; 20-22)

Mówią, że liczy się wygrana, a nie sam start w sztafecie. Choć literalnie jest w tym sporo racji, dziś chcielibyśmy pochwalić zespół Aqua Volley. W poniedziałkowy wieczór team Mateusza Drężka rywalizował z faworyzowaną ekipą BL Volley, z którą według typerów nie miał najmniejszych szans. Mimo to, pierwszy set rywalizacji należał właśnie do nich. Zespół w czarnych strojach podszedł do rywala bez kompleksów i to się opłaciło. Po kilku błędach przeciwników i dobrej grze własnej Aqua wysunęła się na prowadzenie 12-6. Od tego momentu BL Volley rozpoczął desperacką próbę odrobienia strat, ale było już za późno. W efekcie team ‘Wodników’ zdobył trzeci punkt w sezonie Jesień ‘25. Druga odsłona to jednak z ich perspektywy spore rozczarowanie. Choć do połowy seta oglądaliśmy wyrównaną grę (11-11), po punktach Adama Czapnika i Damiana Chojnackiego BL wysunął się na prowadzenie 19-13, a następnie doprowadził do wyrównania w setach (21-14). Środkowa odsłona była mylnym prognostykiem tego, jak miała wyglądać finałowa partia. Sądziliśmy, że BL Volley bez większych problemów ogra beniaminka trzeciej ligi, i choć do pewnego momentu wszystko na to wskazywało (13-9), to nakręcona drużyna Aqua Volley miała coś, czego rywalom brakowało – ogromne serducho do walki i niesamowitą chęć zwycięstwa. Niesieni tą energią gracze Mateusza Drężka doprowadzili do wyrównania po 19 i kwestia tego, kto wygra seta, pozostawała otwarta. Ostatecznie w końcówce zawodnicy Aqua Volley nieco się pogubili, a bardziej doświadczony zespół cieszył się z wygrania partii do 20. Mimo to chyba nikt nie spodziewał się takich ‘ciężarów’, które faworyt napotka w poniedziałkowy wieczór.