Miesiąc: wrzesień 2025

MATCHDAY #6

Za nami środowa seria gier, którą zapamiętamy z porażki aktualnego Mistrza Inter Marine SL3 – CTO Volley. Mniej powodów do radości miała ekipa Speednetu 2, która musiała uznać wyższość bardzo dobrze dysponowanej młodzieży z Energi Trefla Gdańsk. Zapraszamy na podsumowanie!

Energa Trefl Gdańsk – Speednet 2 3-0 (21-15; 21-16; 21-14)

Choć wskazaliśmy Energę Trefl Gdańsk jako faworyta środowego starcia, to nie sądziliśmy, że pójdzie im aż tak dobrze. Wow, to było wejście do drugiej ligi wraz z futryną. Owszem – Speednet 2 miał w poprzednim sezonie pewne problemy, o których pisaliśmy w zapowiedzi. Miał również problemy kadrowe w środkowy wieczór, bo zabrakło dwóch podstawowych graczy – Jędrzeja Zielińskiego oraz Grzegorza Surtela. To jednak żadne usprawiedliwienie, bo po stronie Trefla również nie było kilku graczy, którzy przyczynili się do awansu w minionym sezonie. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że Trefl na tle tak doświadczonej drużyny, na tle drużyny, w której są zawodnicy z przeszłością pierwszoligową wyglądał kapitalnie. Mimo wieku to właśnie ‘gdańskie lwy’ wcieliły się w role profesorów. W środowy wieczór grali oni siatkówkę zbyt szybką i zbyt precyzyjną dla swoich rywali. Grali kapitalnie w systemie blok-obrona. Mimo młodego wieku dominowali warunkami fizycznymi. Co tu dużo mówić – byli zdecydowanie lepsi i zasłużyli na komplet oczek. Już na początku spotkania wysunęli się na czteropunktowe prowadzenie (11-7). Choć Speednet złapał w pewnym momencie wiatr w żagle i zniwelował stratę do jednego oczka (15-14), to końcówka w dużej mierze za sprawą Stanisława Fornalaka, należała już do Energi Trefla Gdańsk (21-15). Dość podobnie wyglądał środkowy set, w którym Speednet, zdołał dotrzymać tempa mniej więcej do połowy (11-10). Dalsza część to kolejne ataki Stanisława Fornalaka oraz Kuby Shittu (21-16). Ostatni set wyglądał już nieco inaczej, a Trefl zanotował świetny początek. Po kilku punktach Marcela Biernikowicza, ‘gdański lwy’ wysunęły się na prowadzenie 5-1. Choć z czasem Speednet 2 zdołał doprowadzić do wyrównania po 7, to dalsza część seta przebiegała pod dyktando graczy Edwarda Pawluna, którzy wygrali do 14.

Wolves Volley – Hydra Volleyball Team 0-3 (13-21; 14-21; 16-21)

Bez sensacji. W zasadzie podsumowanie meczu mogłoby się skupić na dwóch słowach. Choć Hydra Volleyball Team nie zaprezentowała się jakoś wybitnie to póki co – biją na głowę innych trzecioligowców swoją jakością. Aktualnie jest dokładnie tak jak zaplanowali to sobie gracze ‘Bestii’. Początek spotkania rozpoczął się od mocnego uderzenia graczy w złotych strojach, którzy po ataku Daniela Gierszewskiego, wysunęli się na prowadzenie 10-5. Dalsza część seta przebiegała podobnie – ‘Bestia’ miała po prostu więcej jakości i siły rażenia i w pełni zasłużenie wygrała premierową partię do 13. Środkowa odsłona rozpoczęła się od obiecującej gry ‘Watahy’, która nie odpuszczała faworyzowanym rywalom. Niestety sił wystarczyło im mniej więcej do połowy seta (10-10). Dalsza część to przewaga ‘Bestii’, której gra była z pewnością bardziej nieprzewidywalna niż rywala. Niestety dla Wolves Volley – ciężar zdobywania punktów po stronie ‘Wilków’ wziął na siebie tego dnia wyłącznie atakujący – Michał Łubiński, który zdobył niemal 60% wszystkich punktów całej drużyny. W przypadku Hydry rozkładało się to na całą ekipę i z całą pewnością, była to ich siła (21-14). Ostatnia odsłona rozpoczęła się świetnie dla zespołu Sławka Kudyby. Już na początku faworyt zbudował sobie kilkupunktową przewagę (8-3) i wówczas stało się jasne, że nic złego im się już nie stanie (21-16). Dzięki kompletowi oczek, Hydra przynajmniej na jakiś czas wskakuje na fotel lidera trzeciej ligi – brawo!

VB FE Sulmin – DSGSA 0-3 (12-21; 14-21; 15-21)

Choć VB FE Sulmin przed środowym spotkaniem mieli na koncie zero punktów po dwóch meczach, to jednak w dużej mierze usprawiedliwialiśmy team Fabiana Ehrlicha. Były to bowiem pojedynki z bardzo mocnymi rywalami, a mimo to – gracze w czarnych strojach mieli we wspomnianych meczach ‘swoje momenty’. Przy odrobinie szczęścia ich dorobek punktowy przed środą mógłby być inny. Czy w meczu z DSGSA, team z Sulmina potwierdził, że ‘nie pęka’ i jest w stanie powalczyć z mocnym rywalem? Cóż – wczoraj było nieco inaczej, bo trzeba przyznać, że poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko. Gracze Michała Farona zdominowali swojego rywala od pierwszej minuty pojedynku. Na półmetku, prowadzili już 14-7. Po kilku skutecznych atakach Oliwiera Slipaczuka było już 18-10 i obie drużyny mogły myśleć już o środkowej partii (21-12). Sił by dotrzymać tempa rywalom, graczom VB FE Sulmin wystarczyło do stanu 5-5. Po kilku punktach Wiktora Trojanwskiego oraz Igora Skibiaka, DSGSA prowadzili już 12-6. Choć team z Sulmina próbował rotować składem to za nic w świecie nie był w stanie ‘odkręcić niekorzystnego wyniku’ (21-14). Ostatni ‘rozdział’ środowego meczu to kontynuacja dominacji drużyny DSGSA, która wyciągnęła wnioski po meczu z Only Spikes i w trzecim secie w ich szeregach nie doszło już do dekoncentracji. Skupiony a jednocześnie grający na luzie team nie miał problemów z ograniem rywali do 15. Brawo!

Chilli Amigos – Sharks 0-3 (16-21; 15-21; 21-23)

Pamiętacie jak w zapowiedziach przedmeczowych pisaliśmy o tym, że Sharksi póki co nie zachwycają? Cóż, po wczorajszym spotkaniu nasze opinie się bardziej zradykalizowały. Jeny, co to było za męczenie buły? Co to za gra? Przecież gdyby team ‘Rekinów’ zaprezentował się w taki sposób w trzeciej lidze, to zostałby zmiażdżony przez rywali. To co z pewnością rzucało się w oczy to brak Kirila Bohdana, na którego ‘Rekiny’ powinny chuchać i dmuchać. Bez wspomnianego zawodnika, będzie bardzo ciężko o zrealizowanie celów na obecny sezon, ale o tym będzie okazja kiedy indziej. Chcielibyśmy jednoznacznie podkreślić, że dyspozycja Sharsków to jedno, ale Chilli Amigos to drugie. Ważny przy tym wszystkim jest bowiem kontekst. ‘Amigos’ przystępowali do spotkania skazywani na pożarcie rywalom, a zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. To, że nie było wstydu wie każdy, ale była to postawa, którą należy bardzo mocno chwalić. Przede wszystkim warto podkreślić, że team absolutnie nie przestraszył się rywala i bardzo długimi fragmentami walczył jak równy z równym. Ba, pomiędzy drużynami bardzo często nie było widać różnicy i wydawało się, że to ‘Papryczki’ sięgną po wygraną w trzecim secie. Choć zespół Pawła Kalety prowadził niemal przez całą partię, rywal zdołał doprowadzić do wyrównania po 14. Po chwili, gracze Pavlo Kudinova jeszcze powiększyli swoją przewagę (19-16) i kiedy wydawało się, że jest już po zawodach – ‘Papryczki’ zdołały doprowadzić do wyrównania po 19. Ostatecznie, mimo heroicznej walki nie udało im się uszczknąć punktu od faworyzowanego rywala. Był to jednak na tyle dziwny mecz, że to wygrani, a nie przegrani powinni zrobić rachunek sumienia.

BEemka Volley – Tufi Team 3-0 (21-15; 21-16; 21-10)

Quo vadis Tufi Team? Panowie – czas na pobudkę, bo odpowiedzią na zadane pytanie będzie za chwilę: z powrotem do drugiej ligi. Nie no bez jaj. Czuliśmy, że Tufi po awansie do elity nie będzie rozdawało kart, ale liczyliśmy jednak na coś więcej. O ile po pierwszej porażce ze Speednetem, można było narzekać na brak Mateusza Osieckiego, tak po wczorajszym meczu, usprawiedliwień już raczej nie ma. Trzeba to sobie powiedzieć wprost – to nie absencja jednego czy drugiego zawodnika jest problemem, ale katastrofalna forma. Samo spotkanie rozpoczęło się od takiego łomotu, że po ludzku zrobiło nam się Tufi żal. Choć trudno w to uwierzyć biorąc pod uwagę klasę rozgrywkową – mecz rozpoczął się od wyniku 10-1 do BEemki. Co ciekawe – gracze Daniela Podgórskiego mogli obawiać się jak team zaprezentuje się bez najlepszego gracza pierwszego meczu – Macieja Rzepczyńskiego. Cóż – poszło całkiem dobrze, a sytuacji nie pogorszył fakt, że na środku wystąpił Kamil Dobosz. Dodatkowo – drugi środkowy, Michał Szymański został wybrany najlepszym graczem meczu. Tak czy siak – w dalszej części seta, BEemka nieco zwolniła, przez co wynik nie był dla Tufi aż tak zawstydzający (21-15). Środkowa odsłona to partia, w której gracze Mateusza Woźniaka próbowali coś grać (10-9). W dalszej części, bardzo dobrze grająca BEemka nie dała rywalom jednak większych szans, dominując w każdym elemencie (21-16). Jeśli komukolwiek wydawało się, że w trzecim secie, Tufi nie da rady zagrać gorzej – był w grubym błędzie. Matko, cóż to była za dominacja BEemki i niemoc beniaminka. Niebywałe. Zaczęło się niemal identycznie jak w pierwszym secie (10-2) z tą tylko różnicą, że ani BEemka nie zamierzała zwalniać, ani Tufi nie miało nadziei na lepszą grę. Prawda jest bowiem taka, że od początku trzeciego seta odliczali minuty do końca koszmaru, który w środowy wieczór zgotował im rywal.

Speednet – CTO Volley 2-1 (21-19; 16-21; 21-17)

Po trzech miesiącach od tytułu mistrzowskiego, gracze CTO Volley wrócili na parkiety Inter Marine SL3. Ich rywalem był Speednet, który sięgnął po tytuł mistrzowski sezon wcześniej. Zestawienie ze sobą dwóch ostatnich Mistrzów sprawiało, że na boisku numer 3 mieliśmy prawdziwy pojedynek wagi ciężkiej. Pierwszoligowy hit rozpoczął się zdecydowanie lepiej dla Speednetu, który po kilku atakach Sebastiana Konarzewskiego, objął prowadzenie 9-5. Po chwilowym zamroczeniu, gracze CTO radzili sobie w dalszej części coraz lepiej, czego efektem było zniwelowanie strat do jednego punktu (15-14). W końcówce popełnili oni jednak kilka głupich błędów, które w ostatecznym rozrachunku dały Speednetowi pierwszy punkt w meczu. Na odpowiedź CTO nie musieliśmy czekać zbyt długo. Środkowa partia od samego początku układała się po myśli ‘Pomarańczowych’. Grający na luzie i z uśmiechem na ustach, aktualni Mistrzowie objęli prowadzenie 19-7 i był to koniec nadziei Speednetu na korzystny wynik w tej partii (21-16). Kiedy wydawało się, że gracze CTO wrócili do gry i to oni w ostatecznym rozrachunku wygrają spotkanie, przyszedł trzeci – kompletnie nieudany dla nich set. Nie wiemy dokładnie co było przyczyną takiego stanu rzeczy, być może zbyt duże rozprężenie, ale trzecia odsłona to przewaga Speednetu. Już na początku partii, gracze Macieja Miścickiego wypracowali sobie wyraźną przewagę (11-5) i choć gracze CTO zmniejszyli przewagę przeciwników do dwóch oczek (11-9), to ostatnie słowo należało do Speednetu (21-17). Warto podkreślić, że pięć punktów po dwóch meczach to wynik niemal wymarzony, który wprawia graczy Speednetu w szampańskie nastroje przed dalszą częścią sezonu, brawo!

VB Sulmin – Złomowiec Gdańsk 1-2 (17-21; 12-21; 21-17)

Historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać. W zapowiedziach przedmeczowych przypomnieliśmy o zdecydowanie lepszym dla Złomowca bilansie bezpośrednich spotkań. Przypomnieliśmy również to, że po raz ostatni gracze z Sulmina wygrali ze ‘Złomkami’ w 2022 r. Fakt, że aktualnie są w dobrej dyspozycji oraz to, że Złomowiec na początku sezonu boryka się z problemami kadrowymi, dawał nadzieje drużynie Daniela Bąby na korzystny rezultat. Niestety dla nich – i tym razem stało się inaczej. Początek środowego spotkania rozpoczął się dla Sulmina wybornie. Po kilku składnych akcjach, objęli oni prowadzenie 6-0! Każda kolejna akcja to jednak mozolne odrabianie strat przez Złomowca, którzy zdołali doprowadzić do wyrównania przy stanie 14-14. Zachwiana pewność siebie złamała graczy Daniela Bąby, którzy w dalszej części nie byli już w stanie powstrzymać rywali i finalnie przegrali tę partię do 17. Drugi set ułożył się już inaczej. Gracze nieobecnego w środowy wieczór Witolda Klimasa szybko objęli prowadzenie 8-3 i w dalszej części, zdołali jeszcze powiększyć swoją przewagę. Warto przy tym podkreślić, że we wspomnianym fragmencie, przyjęcie Sulmina istniało tylko teoretycznie. Ostatecznie ‘Złomki’ wygrały tę partię do 12, czym wzbudzili niemałą frustrację w obozie rywali. Przed trzecią odsłona uznaliśmy, że VB Sulmin jest już na tyle wybity z rytmu, że nie będzie w stanie podjąć rękawic. Stało się jednak zupełnie inaczej. Jak na pstryknięcie palcami, Złomowiec zaczął prezentować się wyraźnie gorzej i słabszy moment, błyskawicznie wykorzystali gracze z Sulmina. Po wyrównanej pierwszej części seta (10-9), objęli oni prowadzenie 15-12 i w konsekwencji, zgarnęli nagrodę pocieszenia w postaci jednego punktu.

Bossman Team – Szach-Mat 1-2 (13-21; 21-15; 13-21)

Czasy w Inter Marine SL3 zmieniają się bardzo szybko. Jesteśmy przekonani, że większość graczy Szach-Matu doskonale pamięta okres, kiedy rywalizując z Bossmanem, Redakcja stawiała na zespół Jakuba Kłobuckiego. Ostatnie kilka miesięcy zmieniły jednak tę perspektywę, bo w czasie kiedy Bossman zrobił krok wstecz, Szach-Mat zrobił co najmniej dwa do przodu. Okrzepł i wczoraj był faworytem, co zresztą udowodnił. Początek środowego spotkania ułożył się dla ‘Szachistów’ w wymarzony sposób. Po punktach Sławomira Mizeraczyka czy Rafała Guzowskiego, gracze w czarnych strojach wysunęli się na prowadzenie 12-7. Z czasem swoje dorzucił jeszcze Adrian Krampichowski i przewaga Szach-Matu urosła do stanu 18-11, a już po chwili, cieszyli się oni z wygranej seta do 13. Środkowa odsłona to przebudzenie Bossmana, który na półmetku seta przegrywał już 7-10. Kiedy wszystko wskazywało na to, że Szach-Mat idzie po drugi punkt, kilkoma skutecznymi akcjami popisał się atakujący Bossmana – Szymon Zalewski (13-13). Dalsza część seta to kontynuacja dobrego ‘momentum’ Bossmana, który zdobył kilka punktów z rzędu, wygrywając tę partię do 15. Trzeci set to jednak powrót do wydarzeń z premierowej odsłony. Precyzując – brązowi medaliści poprzedniego sezonu wykorzystali spore roszady w składzie rywali i objęli błyskawiczne prowadzenie 8-4. W dalszej części jeszcze powiększyli swoją przewagę, wygrywając finalnie do 13, a cały mecz 2-1.

Czerepachy Volley – DNV Volley Gdańsk 1-2 (21-14; 16-21; 17-21)

Nigdy nie ukrywaliśmy, że po tym, jak potoczyły się losy Czerepachów po awansie do pierwszej klasy rozgrywkowej, uznaliśmy, że mają oni szansę na to, by stać się najsłabszą drużyną w pierwszej lidze w historii. Wiecie – wszystko w łeb w stosunku 0-3. Nie ukrywamy również, że nie zadrżała nam ręka wystawiając typ Redakcji 3-0 dla DNV Volley Gdańsk. To co wydarzyło się jednak w pierwszym secie rywalizacji sprawiło, że…byliśmy zdumieni. Ku naszemu zaskoczeniu to gracze w zielonych barwach prowadzili grę i po serii błędów trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 – wysunęli się na prowadzenie 11-6! W dalszej części team Dawida Gałki nie zwalniał i w pełni zasłużenie wygrał do 14 – wow! Środkowa odsłona to jednak partia, która wylała kubeł zimnej wody na ‘żółwie głowy’. Choć zaczęło się dla nich rewelacyjnie i po dwóch asach serwisowych nowego rozgrywającego – Pawła Zatona, prowadzili 12-7 to w dalszej części mieliśmy ogromny zwrot akcji. Po kapitalnej serii Piotra Ścięgosza, ‘żółto-czarni’ doprowadzili do wyrównania a nawet – wysunęli na prowadzenie 18-15 i w konsekwencji, wygrali po chwili seta do 16. Ostatnia odsłona była w naszym odczuciu najlepszą partią w meczu. Do stanu 16-16 obie drużyny szły ‘łeb w łeb’ i trudno było przewidzieć, w którą stronę to się potoczy. Ostatecznie po atakach Daniela Koski oraz Illyi Yenoshyna oraz kontrowersji sędziowskiej, o którą pretensję mieli ‘Żółwie’ – ‘żółto-czarni’ wysunęli się na prowadzenie 19-16, którzy po chwili cieszyli się z pierwszej wygranej w sezonie Jesień’25.

Zapowiedź – MATCHDAY #6

W środowy wieczór ligowe zmagania wznawia aktualny Mistrz Inter Marine SL3 – CTO Volley, który zmierzy się ze Speednetem. Dość ciekawie zapowiada się starcie w drugiej lidze, w której beniaminek – Energa Trefl Gdańsk zmierzy się ze Speednetem 2. Zapraszamy na zapowiedź!

Trefl Gdańsk – Speednet 2

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

Dla obu drużyn, środowe starcie będzie pierwszym meczem sezonu Jesien’25. Biorąc pod uwagę fakt, że w rozgrywkach Inter Marine SL3 – szeroko rozumiana rodzina Speednetu występuje od samego początku – będzie to dla nich pewnego rodzaju nowa sytuacja. Bardzo rzadko, lub od pewnego czasu wcale nie zdarza się bowiem sytuacja, że mierzą się oni z drużyną, z którą wcześniej nie mieli okazji do skrzyżowania rękawic. Tym razem będzie inaczej, bo po bardzo udanym sezonie, Energa Trefl Gdańsk awansowała do drugiej klasy rozgrywkowej. Sami zastanawiamy się gdzie jest sufit drużyny, która w minionej kampanii dojrzewała z meczu na mecz. Pamiętamy bowiem doskonale ich niemrawy początek oraz to, jak wyglądali na finiszu rozgrywek, ogrywając między innymi późniejszego Mistrza trzeciej ligi – Bayer Gdańsk. Z wspomnianego sezonu, w którym ‘gdańskie lwy’ awansowali do zaplecza elity, aktualny skład różni się zaledwie czterema nowymi nazwiskami. To oznacza z kolei, że aż 12 zawodników to gracze, którzy wywalczyli awans i przez ostatnie miesiące poczynili kolejny progres. Czy wystarczy to na ‘Programistów’? Nie ma co do tego wątpliwości, że poprzeczka będzie wisiała znacznie wyżej. Z drugiej strony wszyscy doskonale pamiętamy, że gracze w różowych strojach wygrali w poprzedniej kampanii zaledwie 3 z 13 spotkań.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Wolves Volley – Hydra Volleyball Team

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Gdybyśmy jednym słowem mieli określić wydarzenia z pierwszego dnia meczowego, w którym Wolves Volley przegrali z Portem w stosunku 1-2 to napisalibyśmy: ‘falstart’. Oj, ależ był to mizerny występ drużyny, która była zdecydowanym faworytem starcia. W samej zapowiedzi spotkania pisaliśmy bowiem o tym, że ‘Portowcy’ w pierwszym spotkaniu sezonu zaprezentowali się bardzo słabo i nie mieli szans nawet na jeden punkt w rywalizacji z Kraken Team i w konsekwencji – Wolves Volley nie powinni mieć problemów z ich pokonaniem. Kiepska forma rywali nie był bynajmniej jedynym powodem, dla którego ‘Wataha’ była faworytem. To właśnie drużynie Karola Ciechanowicza wiodło się historycznie lepiej. To właśnie oni zaprezentowali się w minionym sezonie zdecydowanie lepiej. To właśnie oni utrzymali w odróżnieniu od rywali cały skład, a na dodatek wyłączając okres wakacyjny – są w ciągłym treningu. Cóż – pewne rzeczy bywają niewytłumaczalne. Taką rzeczą byłaby z pewnością dzisiejsza potencjalna porażka Hydry, na którą umówmy się – absolutnie się nie zanosi. W pierwszym tygodniu rozgrywek, team Sławomira Kudyby nie miał najmniejszych problemów z tym by ograć za komplet punktów MiszMasz czym udowodnił, że jest absolutnym pewniaczkiem do podium rozgrywek. Dziś przed ‘Bestią’ kolejna szansa na potwierdzenie tej tezy. Aby tak się jednak stało – muszą poskromić ‘Watahę’.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

VB FE Sulmin – DSGSA

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Szybki rzut oka na ligową tabelę i już wiadomo, że Redakcja na początku sezonu Jesień’25 nie była zbyt łaskawa dla drużyny VB FE Sulmin. Trzy pierwsze mecze w rozgrywkach to pojedynki z drużynami, które od samego początku zawiesiły reszcie ligowej stawki poprzeczkę na bardzo wysokim poziomie. Pierwszy mecz to pojedynek z groźnym Feniksem Gdańsk. Drugi mecz to konfrontacja z Sharksami, którzy mają w składzie kilku zawodników z przeszłością pierwszoligową. Trzeci mecz to konfrontacja z DSGSA, którzy w meczu na szczycie trzeciej ligi ograli Feniksa w stosunku 3-0. Choć mecz meczowi nierówny to wygrana DSGSA oraz porażka VB FE Sulmin z tym samym Feniksem Gdańsk daje nam pewne wskazówki jak może wyglądać dzisiejsze starcie. Precyzując – DSGSA zdaje się być zdecydowanym faworytem i wszystko wskazuje na to, że będzie to komplet punktów drużyny Michała Farona. Jakie wobec tego są nadzieje ‘underdoga’ spotkania? VB FE Sulmin musi zagrać bez kompleksów, co w świetny wręcz sposób pokazała drużyna Only Spikes. Przypomnijmy, że team w żółtych barwach wygrał sensacyjnie seta z dzisiejszym rywalem graczy z Sulmina. Samo spotkanie pokazało, że przy odrobinie szczęścia korzystny wynik nie jest wykluczony. W naszym odczuciu choć team Fabiana Ehrlicha nie zdobył punktu w meczu z Feniksem czy Sharksami to zaprezentował się bardzo godnie i w przypadku tego pierwszego pojedynku – zabrakło im nieco szczęścia. Kto wie – być może dzisiaj będzie inaczej?

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Chilli Amigos – Sharks

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Tu nie mogło i nie było inaczej. Sharks zgodnie z oczekiwaniami w dwóch pierwszych meczach sezonu, zainkasował komplet sześciu punktów i po pierwszym tygodniu rozgrywek był niemal na samym szczycie ligowej układanki. Oczywiście jest też druga strona medalu. Osoby, które widzą szklankę do połowy pustą mogą narzekać nieco na styl. Mogą narzekać na to, że ‘Rekiny’ nasyciły się zwycięstwem a ich celem nie było rozgromienie zawodników. Pytaniem, którym zadają sobie wspomniane osoby jest to czy team Pavlo Kudinova grał na ‘zaciągniętym hamulcu ręcznym’ specjalnie czy jednak nie miał takiego marginesu nieuwolnionego potencjału jak może się innym wydawać. Jest też trzecia opcja – w naszym odczuciu bardzo prawdopodobna. Sharksi po kilku transferach potrzebują jeszcze czasu aby się zgrać i z czasem ich gra będzie wyglądała tylko lepiej. Odpowiedzi na część nurtujących pytań poznany w prawdopodobnie w przeciągu najbliższych godzin. Trzecim rywalem ‘Rekinów’ będzie ekipa Chilli Amigos, która na inaugurację musiała uznać wyższość drużyny Siatkersów. Choć to rywal, a nie ‘Amigos’ byli faworytem spotkania to trzeba przyznać, że team Pawła Kalety zaprezentował się bardzo korzystnie i mało brakowało do tego by to oni, a nie faworyzowani rywale wygrali spotkanie. Gdyby tak się stało z pewnością moglibyśmy mówić o niespodziance. Nie inaczej byłoby gdyby dziś – gracze w czerwonych strojach pokusili się o jakąkolwiek zdobycz punktową.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

BEemka Volley – Tufi Team

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Im wyższe oczekiwania tym większe rozczarowanie w razie niepowodzenia. Mowa tu oczywiście o BEemce Volley, która w dość powszechnej opinii miała być w obecnym sezonie pewniakiem do podium rozgrywek. Cóż – kto wie, być może dostaniemy trójmiejską wersję ‘sukcesu, który zrodził się w bólach’? Aby tak się jednak stało, team Daniela Podgórskiego musi diametralnie odmienić swoją grę i postawę. Liczba błędów, nieporozumień, problemów ze skończeniem prostych piłek była w poniedziałkowy wieczór zatrważająca. Tak grająca BEemka nie ma najmniejszych szans na historyczny sukces i prawdę mówiąc – w dyspozycji z pierwszego meczu nie mają co raczej liczyć na grupę mistrzowską. Oczywiście sezon to nie sprint, a wyścig długodystansowy. Okazja do rehabilitacji wydaje się być doskonała. Rywalem BEemki będzie bowiem beniaminek pierwszej ligi – Tufi Team. Gracze Mateusza Woźniaka zagrali w obecnym sezonie jedno spotkanie, w którym musieli uznać wyższość Speednetu. O ile w pierwszym secie rywalizacji ich gra wyglądała całkiem nieźle, tak drugi oraz trzeci set był zimnym prysznicem na głowy Mistrza drugiej ligi z minionego sezonu. Dyspozycja we wspomnianych dwóch setach pozostawiała bardzo dużo do życzenia i choć cele drużyny inne niż BEemki to analogię można wyciągnąć. Z taką grą jak pierwszym meczu, ‘Tuffikom’ będzie trudno o utrzymanie w elicie. Jedno jest pewne – drużyna, która przegra dziś mecz będzie miała już na początku sezonu grobowe nastroje.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Speednet – CTO Volley

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Przed pierwszym meczem Speednetu w sezonie Jesień’25 zastanawialiśmy się na co strać drużynę Macieja Miścickiego. Z jednej strony dość świeże były wspomnienia o tym, że nie tak dawno, ‘Programiści’ byli na samym szczycie ligowej układanki i cieszyli się z pierwszych w historii złotych medali na szyi. Często jest jednak tak, że obrona tytułu mistrzowskiego jest znacznie trudniejsza niż jego zdobycie. Niestety dla Speednetu dokładnie tak było w tym przypadku. Po odejściu kilku graczy, ‘Programiści’ mieli spore problemy kadrowe, które sprawiły, że wylądowali oni w grupie drużyn walczących o utrzymanie. Owszem – koniec końców nie mieli problemów z tym by utrzymać się w elicie, ale wspomniany wynik był dla nich z pewnością ‘gorzką pigułką do przełknięcia’. Po wspomnianej edycji, w obozie ‘Różowych’ uznano, że warto być nieco agresywniejszym graczem na rynku transferowym. Nie twierdzimy, że to efekt ‘nowej miotły’, ale Speednet w pierwszej kolejce wygrał za komplet punktów z Tufi Team i jest na dobrej drodze do odzyskania dawnego blasku. Dzisiejszy rywal zdaje się być jednak zawodnikiem ‘wagi ciężkiej’. Ba – trudno wyobrazić sobie większego mocarza. Do spotkania ‘Pomarańczowi’ przystąpią bowiem jako świeżo upieczony Mistrz Inter Marine SL3. Tak jak wspomnieliśmy chwilę wcześniej – ‘tytuł mistrzowski bardzo trudno obronić’. Dziś wieczorem dostaniemy szczątkową odpowiedź jak ma się to w przypadku CTO.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

VB Sulmin – Złomowiec Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Po rewelacyjnym otwarciu sezonu Jesień’25 przez drużynę VB Sulmin, gracze Daniela Bąby marzą o tym aby świetna passa trwała dalej. Dodatkowo chcieliby przerwać oni koszmarny bilans bezpośrednich spotkań z dzisiejszym rywalem. Tak się bowiem składa, że obie drużyny w rozgrywkach Inter Marine SL3 rywalizowały pięciokrotnie i aż w czterech przypadkach, górą byli gracze Złomowca. Jakby złych wiadomości dla graczy z Sulmina było mało to warto przypomnieć, że po raz ostatni ze Złomowcem, wygrali oni… 1084 dni temu! W meczu do którego doszło 22 września 2022 r. gracze z Sulmina wygrali w stosunku 2-1, a obie drużyny grały jeszcze pod innymi nazwami. VB Sulmin jako BES Boys BLUM, natomiast Złomowiec Gdańsk jako Dziki Wejherowo. W naszym odczuciu o odczarowanie parszywej serii nie będzie dziś łatwo i nie zmienia tej sytuacji dobra forma graczy Daniela Bąby. Tak się bowiem składa, że Złomowiec Gdańsk od dłuższego czasu prezentuje się świetnie czego dowodem były brązowe medale na ich szyjach w minionej edycji. Wysoką formę gracze Witolda Klimasa potwierdzi również na początku obecnej kampanii, rozbijając za komplet punktów Staltest Pomorze. W naszym odczuciu to właśnie gracze w miedzianych strojach będą dziś faworytem meczu, choć tryumf nie będzie łatwym zadaniem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Bossman Team – Szach-Mat

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Szach-Mat? Jedna z największych rewelacji pierwszej ligi w ostatnich miesiącach. Ba – jest mnóstwo osób, które wskazują na to, że to właśnie gwiazda Szach-Matu błyszczy w minionych miesiącach najjaśniej. Wiecie – oczekiwania wobec drużyny przed rozpoczęciem poprzedniej kampanii nie były zbyt wysokie więc brązowe medale, które zawisły na szyjach ‘Szachistów’ były wynikiem rewelacyjnym. Jakby tego było mało – Szach-Mat rozpoczął obecną kampanię w wymarzony sposób ogrywając za komplet punktów Czerepachy Volley. Owszem – byli wówczas wyraźnym faworytem starcia, ale jak wiadomo – takie spotkania trzeba umieć wygrywać. Postawić kropkę nad ‘i’. Skonsumować potrawę. Wiadomo o co chodzi. Tak czy siak – dzisiejsze spotkanie będzie dla ‘Szachistów’ znacznie trudniejszą przeprawą. Sytuacji nie zmienia tu bynajmniej fakt, że gracze Jakuba Kłobuckiego w kontrze dla Szach-Matu byli jednym z największych rozczarowań minionej edycji. Po srebrnych medalach w sezonie Jesień’24, Bossman nie zdołał podtrzymać dobrej formy i w minionej kampanii zajął zaledwie piąte miejsce w ligowej tabeli. Owszem – gracze w granatowych strojach robili wówczas ‘dobrą minę do złej gry’, ale swoje wiedzieliśmy. Niska lokata, brak medali czy gra zdecydowanie poniżej oczekiwań to nie to, na co liczyli srebrni medaliści wcześniejszej edycji. Czy w obecnej kampanii Bossman zdoła odzyskać dawny blask? Będzie o to trudno. Ich pierwszym rywalem będzie jednocześnie ostatni rywal z sezonu Wiosna’25. Przypomnijmy, że 27 maja, Szach-Mat wygrał w stosunku 2-1 i w naszym odczuciu, taki wynik jest dziś najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Czerepachy Volley – DNV Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Biorąc pod uwagę godzinę rozpoczęcia spotkania oraz fakt, że wcześniej swój mecz rozegra CTO Volley – drużyna DNV Volley Gdańsk jest przedostatnią drużyną w pierwszej lidze, która jak do tej pory nie rozegrała jeszcze spotkania. Swoje ostatnie spotkanie w rozgrywkach Inter Marine SL3, ‘żółto-czarni’ rozegrali 29 maja 2025 r. Przypomnijmy, że wówczas rywalizowali oni w meczu barażowym o prawo gry w pierwszej lidze w obecnym sezonie. We wspomnianym meczu po dwóch pierwszych setach mieliśmy remis 1-1 i o tym, która z drużyn zagra na jesień w elicie decydował trzeci set. Po świetnej początku partii, w którym ich rywal został zezłomowany, DNV Volley Gdańsk melduje się na starcie pierwszoligowych zmagań. Pierwszym rywalem trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3 będzie wicemistrz poprzedniego sezonu – Czerepachy Volley. Nie będziemy się wiecznie powtarzać – każdy wie, że team ‘Żółwi’ się bardzo mocno osłabił. Wobec tego nie było dla nas zaskoczeniem, że pierwszy mecz Czerepachów zakończył się ich porażką w stosunku 0-3. Przed dzisiejszym spotkaniem również nie mamy wątpliwości – to gracze DNV Volley Gdańsk będą wyraźnym faworytem starcia i w naszym odczuciu najbardziej prawdopodobnym wynikiem jest komplet punktów. Podobnego zdania są zresztą typerzy w aplikacji. Ponad 80% wszystkich biorących w zabawie stawia właśnie na Volleya z czego zdecydowana większość stawia, że będzie to komplet punktów. Za kilka godzin przekonamy się czy team Dawida Gałki stać będzie na niespodziankę.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

MATCHDAY #5

Za nami piąty dzień meczowy w sezonie Jesień’25. We wtorek z bardzo dobrej strony pokazali się gracze Bayer Gdańsk, którzy rozbili Challengersów w stosunku 3-0. Kolejne zwycięstwo za komplet punktów zgarnęła Flota Active Team, która przeżywa aktualnie najlepszy okres od bardzo długiego czasu. Zapraszamy na podsumowanie!

Maritex – Aqua Volley 2-1 (17-21; 21-11; 21-18)

W zapowiedziach pomeczowych pisaliśmy o tym, że we wtorkowy wieczór dostrzeżemy krajobraz po burzy, jaka rozpętała się w ostatnim czasie nad siedzibą Maritexu. Cóż – nie ma tragedii, ale z całą pewnością szkód jest mnóstwo i drużynie zajmie bardzo dużo czasu i wysiłku, by to wszystko posprzątać i uporządkować. Mecz z Aqua Volley rozpoczął się dla faworyta w koszmarny sposób. Dość niespodziewanie to beniaminek trzeciej ligi prowadził grę i po kilku błędach rywali objęli prowadzenie 10-5. Wraz z kolejnymi akcjami, sytuacja wydawała się prostować. Po skutecznych akcjach Kamila Warnke oraz Jakuba Wierzejskiego, Maritex zniwelował straty do jednego oczka (14-13). Marne to jednak dla nich pocieszenie. Już po chwili kilkoma skutecznymi atakami popisali się Mateusz Drężek oraz Łukasz Chomik, po których Aqua odskoczyła od rywala na kilka punktów i zaskakująco wygrała seta do 17. Przed drugą odsłoną w szeregach Maritexu doszło do pewnych roszad kadrowych i trzeba przyznać, że gra zespołu w fioletowych barwach zaczęła się wreszcie kleić. Precyzując – nie dość, że sami zaczęli grać znacznie lepiej, to Aqua powtórzyła dokładnie to, co zaprezentowała w meczu z Flotą TGD Team. Nierówna dyspozycja pozwoliła im na bardzo dobrego jednego seta. W drugiej odsłonie team Mateusza Drężka był już tylko cieniem samych siebie i po tym, kiedy Maritex objął prowadzenie 11-3, stało się jasne, że ‘włos z głowy im już nie spadnie’. Ostatecznie team Michała Pietrasika wygrał tę partię do 11. Ostatni set rywalizacji nie był już tak jednostronnym widowiskiem, aczkolwiek na półmetku seta – faworyt objął trzypunktowe prowadzenie (10-7), którego nie wypuścił do końca meczu. Ostatecznie Maritex sięgnął po dwa punkty i team może mówić o umiarkowanym optymizmie. Podobnie sytuacja wygląda w Aqua Volley, którzy choć nie byli faworytem – zgarnęli drugi punkt w sezonie Jesień’25.

Craftvena – Only Spikes 3-0 (21-8; 21-12; 21-14)

Choć trzy ostatnie pojedynki obu drużyn za każdym razem kończyły się kompletem punktów Craftveny, to pamiętamy doskonale, że za każdym razem ‘Rzemieślnicy’ byli w tarapatach. Cóż. We wtorek się to zmieniło, bo dominacja drużyny Bartosza Zakrzewskiego była od pierwszej do ostatniej minuty meczu. Wracając jednak do historycznych spotkań, było tak:

– 26 września 2024 – dwa sety do 17

– 21 listopada 2024 – jeden set do 18, drugi do 19

– 24 marca 2025 – jeden set do 19, drugi po walce na przewagi do 21.

Cóż – wydawało się, że we wtorek może być na tyle blisko, że Only Spikes zdobędą wreszcie punkt. Skoro udało się z DSGSA, to czemu z Craftveną nie? Odpowiedź jest prosta – bo team ‘Rzemieślników’ bardzo w ostatnim czasie dojrzał. Okrzepł. Kiedy ma wygrywać to z drobnymi wyjątkami to robi. Pierwszy set rywalizacji to demolka rywala. Dobre przyjęcie, skuteczne ataki, kombinacyjna gra. Wynik 21-8 mówi sam za siebie. W środkowej odsłonie rywal zawiesił poprzeczkę nieco wyżej. Nie, żeby Craftvena miała problemy. Ot – kilka akcji więcej. Ostatni set rozpoczął się co prawda od prowadzenia ‘Rzemieślników’ 9-1, ale z czasem gra po obu stronach siatki się uspokoiła. Faworyci nie parli tak do przodu, a underdog – przestał popełniać tak masakryczne błędy. Finał był taki, że team Patryka Łabędzia ugrał w tej partii 14 oczek, ale halę Ergo Arena opuszczali z poczuciem wielkiego lania, które zgotowała im Craftvena.

Dream Volley – MysterElektroRockets 3-0 (21-17; 21-12; 21-17)

Cudu nie było. Choć spotkanie rozpoczęło się w koszmarny sposób dla Dream Volley czy samego atakującego – Rafała Żebrowskiego, to zespół w granatowych strojach nie miał najmniejszego problemu z tym by opędzlować za komplet punktów beniaminka trzeciej ligi – drużynę MysterElektroRockets. Trzeba przyznać, że wspomniana sytuacja z kontuzją sprawiła, że Dream Volley przez długi czas nie mógł wypracować sobie zaliczki. Na półmetku pierwszego seta mieliśmy bowiem ich skromne prowadzenie 11-10. Sytuacja zmieniła się dopiero pod koniec seta za sprawą świetnie dysponowanego duetu Juszczak – Nurzyński, po których atakach, Dream Volley objął prowadzenie 19-16 i w konsekwencji – cieszył się po chwili z pierwszego punktu. W środkowej odsłonie oglądaliśmy wreszcie taką wersję Dream Volley, jaką powinni prezentować w meczach z teoretycznie dużo słabszym rywalem. Była to bowiem wersja, w której Dream udzielił swoim rywalom bolesną lekcję gry w piłkę siatkową. Już po chwili od rozpoczęcia środkowej partii ‘Marzyciele’ prowadzili 8-2. Choć z czasem gracze w biało-czerwonych barwach zdawali się wychodzić z opresji (9-6), to wobec kolejnej fali ataków rywali – byli całkowicie bezradni. Wynik 21-12 to tak naprawdę najniższy wymiar kary absolutnie jednostronnego widowiska. Po tym jak w środkowej partii otrzymaliśmy niezbyt emocjonujące widowisko – nie wiązaliśmy nadziei z finałowym setem. Mimo to – MysterElektroRockets zaprezentowali się całkiem nieźle, a przynajmniej było tak do połowy seta (11-11). W dalszej części Dream wypracował sobie zaliczkę i w konsekwencji wygrał do 17, cały mecz 3-0, po czym wskoczył na drugie miejsce w ligowej układance.  

Flota Active Team – Inter Marine Masters 3-0 (21-15; 21-18; 21-15)

Drugi mecz obu drużyn w historii Inter Marine SL3 i drugie zwycięstwo Floty Active Team w stosunku 3-0. Trudno znaleźć innego przeciwnika, z którym ‘Mastersi’ mieliby równie parszywy bilans bezpośrednich spotkań. Przed kolejnym spotkaniem obu drużyn już się na to nie nabierzemy, tylko w ciemno będziemy stawiać na komplet oczek Floty. Warto przy tym zaznaczyć, że nie wiadomo czy i kiedy, a jeśli tak to, w której lidze do takiego pojedynku miałoby dojść. Między wierszami chcemy bowiem przemycić informację, że Flota z taką grą jak na początku sezonu może powolutku myśleć o czymś poważniejszym. Jeśli niedowiarków nie przekonuje fakt pokonania Inter Marine Masters, to komplet punktów z ex-pierwszoligowcem – Old Boys niech będzie kolejnym argumentem. Niech będzie nim również to, że pomimo pełnej puli, którą Flota Active Team zgarnęła we wtorkowy wieczór, w obozie panował umiarkowany optymizm, a team zwracał uwagę na mankamenty we własnej grze. Cóż – fajny vibe i wibracje i momentum, którego nie pamiętamy od bardzo dawna. Kto wie, może kompas na pokładzie wskazuje poprawny azumut na pierwszą ligę? Sam mecz? Cóż – były wyrównane momenty, była walka, ale koniec końców zawsze wychodziło na korzyść Floty. Duża w tym zasługa bardzo dobrej gry w obronie i skutecznych kontrach drużyny Karoliny Kirszensztein, którzy w pełni zasłużenie wskakują niemal na sam szczyt ligowej tabeli. Brawo!

Bayer Gdańsk – Challengers 3-0 (21-17; 23-21; 21-11)

W zapowiedziach przedmeczowych nie mieliśmy wątpliwości. W naszych oczach to Challengersi byli faworytem starcia. Uznaliśmy jednak, że ‘Aptekarzy’ będzie stać na to by pokusić się o pierwszy punkt w sezonie Jesień’25. Już przed meczem gracze Bayer Gdańsk nieco buńczucznie zapowiadali, że znają sposób na pokonanie rywali. Trzeba przyznać, że początek spotkania na to absolutnie nie wskazywał, bo team Damiana Harica miał ogromne problemy z wyprowadzeniem własnych akcji i chwilę po pierwszym gwizdku sędzi prowadzącej zawody, przegrywali już 1-5. Sytuacja zaczęła się zmieniać na korzyść ‘Aptekarzy’ w środkowej fazie seta, gdzie po dwóch punktach z rzędu Huberta Śliwowskiego, objęli oni pierwsze prowadzenie w meczu (12-11). Dalsza część seta to fragment, w którym dla odmiany do początku meczu, tym razem to Challengersi mieli potworne problemy ze skończeniem akcji. Ostatecznie po dwóch atakach Damiana Harica, Bayer wygrał tę partię do 17. Środkowa odsłona to najciekawszy i bardzo wyrównany set. W końcówce po kilku świetnych akcjach Mateusza Michalskiego, Bayer wysunął się na prowadzenie 19-17. Mimo niekorzystnego położenia, team Wojciecha Lewińskiego zdołał doprowadzić do wyrównania po 20, ale ostatnie słowo należało do ‘Aptekarzy’ (23-21). Ostatni set rywalizacji to wyraźna przewaga beniaminka drugiej ligi, który ‘przejechał się’ po rywalu, ogrywając go do 11. Brawo!

Remedios Sopot Ortopedia – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-17; 21-10; 21-19)

Po porażce na inaugurację, obie drużyny chciały za wszelką cenę odwrócić wczoraj kartę. W naszym odczuciu faworytem spotkania była ekipa Remedios Sopot Ortopedia, choć trzeba przyznać, że w pierwszym secie rywalizacji mieli oni ‘spore ciężary’. Choć chwilę po półmetku seta ‘Ortopedzi’ prowadzili już 13-9, to po chwili ACTIVNI nie dość, że odrobili straty, to sami wysunęli się na prowadzenie 15-14. Niestety dla nich – był to jednak chwilowy zryw i dalsza część premierowej partii to popis kapitana Remedios – Macieja Kota. Po kilku punktach przyjmującego, jego zespół wysunął się na prowadzenie 19-16, a po chwili cieszył się z pierwszego punktu w meczu. Zdecydowanie mniej emocji oglądaliśmy w środkowej partii. Główna w tym wina ACTIVNYCH Gdańsk, którzy zaprezentowali się w tej odsłonie bardzo słabo. O ile początek seta nie wskazywał na takie kłopoty (7-5), to z czasem team dowodzony przez Artura Kurkowskiego całkowicie stanął i przyjął rolę ‘worka do bicia’. Niestety dla nich – sam Kuba Konieczny nie wystarczył do tego by zaprezentować się lepiej (21-10). Mimo miernej postawy w drugim secie – ACTIVNI mieli w dalszej części meczu swoją szansę. Ba – przez bardzo długi moment wydawało się, że to właśnie oni zgarną ostatni punkt w meczu. Po zdecydowanie lepszym fragmencie, prowadzili na półmetku już 12-5. Myślicie, że nie da się tego zepsuć? Kilka ataków i zagrywek w wykonaniu najlepszego gracza meczu – Macieja Kota dało ‘Ortopedom’ tlen. Już po chwili mieliśmy remis 14-14. W końcowej fazie meczu ACTIVNI jeszcze się starali, jeszcze mieli swoje okazje, ale umówmy się – tę partię przegrali już kilka chwil wcześniej. Ostatecznie Remedios Sopot Ortopedia inkasuje bardzo ważne trzy punkty, przesuwając się w górę ligowej tabeli.

Zapowiedź – MATCHDAY #5

Najciekawszym wydarzeniem wtorkowego wieczoru będzie starcie w drugiej lidze, w którym Flota Active Team zmierzy się z Inter Marine Masters. Sporo uwagi kibiców przyciągnie także Maritex, którego występ w pierwszej kolejce odbił się szerokim echem. Zapraszamy na zapowiedź!

Maritex – Aqua Volley

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Mówi się, że ‘po każdej burzy wychodzi słońce’. Owszem – tak jest, ale w wielu przypadkach owe słońce odsłania i pokazuje skale zniszczeń jaką wyrządził żywioł. Do czego zmierzamy? Ano do tego co w ostatnim meczu wydarzyło się w obozie Maritexu. Pisaliśmy o tym przy okazji ostatniego podsumowania. Wspominaliśmy o tym również w magazynie, ale w wielkim skrócie przypomnijmy to raz jeszcze. Chryja, draka, inba. Tak mniej więcej wyglądał powrót Maritexu na parkiety Inter Marine SL3 po kilkutygodniowej przerwie. To oczywiście nie mogło zakończyć się inaczej jak zawstydzającą porażką z MiszMaszem. Z informacji, do których dotarła Redakcja wynika, że w obozie Maritexu o wspomnianym feralnym dniu mówiono niemal bez przerwy, aż do dzisiaj. Jak zapewniają gracze Maritexu – ta sytuacja nie może się więcej powtórzyć. Jak będzie? Cóż – nie jest tajemnicą, że to wyniki budują atmosferę i w naszym odczuciu – zespół Michała Pietrasika jest wyraźnym faworytem meczu. Jeśli jednak coś pójdzie nie po ich myśli i przegrają oni mecz z beniaminkiem, to…sami nie wiemy co wówczas. Z pewnością problemy rywali będą chcieli wykorzystać gracze Aqua Volley, którzy podobnie jak Maritex – również przegrali w stosunku 1-2. W odróżnieniu od swoich dzisiejszych rywali nie byli oni jednak faworytem meczu z pierwszego tygodnia rozgrywek. W naszym odczuciu – gdy będą grali tak jak w drugim secie rywalizacji z Flotą TGD Team to nie są dziś bez szans na dorobek punktowy.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Craftvena – Only Spikes

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

Pierwotnie drugim rywalem Craftveny w sezonie Jesień’25 miała być ekipa Siatkersów. Ostatecznie team Macieja Tarulewicza doszedł do porozumienia z ekipą Only Spikes i drużyny zamieniły się kolejnością. Precyzując z Craftveną zagrają gracze Only Spikes, natomiast Siatkersi rozegrali wczoraj mecz z Chilli Amigos. Co to może oznaczać dla Craftveny? Czysto teoretycznie dziś czeka ich łatwiejszy rywal niż pierwotnie. Przypomnijmy, że w ubiegłym sezonie ‘Rzemieślnicy’ ograli Only Spikes 3-0. Podobnie było zresztą w dwóch poprzednich pojedynkach obu drużyn. Craftvena wygrywała za komplet punktów zarówno 26 września jak i 21 listopada 2024 r. Jeśli chodzi o ich pojedynki z Siatkersami to już tak kolorowo nie było. Choć ‘Rzemieślnicy’ wygrali dwa pierwsze mecze to 20 maja 2025 r., przegrali w stosunku 0-3. Wspomniane spotkanie odbiło się zresztą ogromną czkawką, bo to właśnie z tym spotkaniem był związany brak awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Przechodząc jednak do Only Spikes – gracze Patryka Łabędzia zdążyli już rozegrać swój pierwszy mecz w sezonie Jesień’25. Mimo, że ‘Kanarki’ byli skazywani na porażkę z DSGSA to w jednym secie rywalizacji zaprezentowali się bardzo dobrze i zgarnęli punkt z faworyzowanym rywalem. Wspomniany fragment pokazał, że gracze w żółtych strojach są w stanie kąsać faworyzowanych rywali. Czy podobnie będzie dziś wieczorem?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Dream Volley – MysterElektroRockets

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

Początek sezonu w wykonaniu Dream Volley? Top. Nie mówimy tu bynajmniej o samym wyniku. Ot – wygrana za dwa punkty. Aby zrozumieć o czym mówimy trzeba zwrócić uwagę na kontekst. Na rywala, z którym przyszło ‘Marzycielom’ rywalizować. Na to, że wspomniany rywal został przed sezonem wzmocniony graczami z pierwszej ligi, a wiele osób uznawało ich za jednego z faworytów do awansu. Mowa o wygranej z Team Spontan, który zdaje się być bardzo groźny. We wspomnianym meczu wygrała przede wszystkim drużyna, bo tą Dream Volley bez wątpienia jest. To właśnie to, że wszyscy gracze Dream Volley ciągną wózek w jedną stronę jest ich największym atutem. Sądzimy, że właśnie dzięki temu są jednym z faworytów do podium rozgrywek. Ok – dla równowagi dostrzegamy również pewne mankamenty. Tymi bez wątpienia jest fakt, że Dream Volley często miewa problemy w momencie kiedy nie powinien ich mieć. W naszym odczuciu zespół Mateusza Dobrzyńskiego męczy się kiedy rywalizuje z drużynami z dołu tabeli. Spotkanie z beniaminkiem trzeciej ligi może być dla nich  klasycznym ‘meczem pułapką’. Jeśli chodzi o ich rywali – MysterElektroRockets to team Pawła Urbaniaka również rozegrał jedno spotkanie. Co ciekawe – ich ówczesnym rywalem był właśnie Team Spontan. Choć MER zaprezentował się całkiem nieźle – szczególnie w trzecim secie to musiał obejść się smakiem a mecz zakończył się wynikiem 0-3. Bardzo dużo wskazuje na to, że dziś może być podobnie. Jak można było jednak przeczytać chwilę wcześniej – sprawa nie jest przesądzona. 

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

Flota Active Team – Inter Marine Masters

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Nie będziemy przesadnie czarować. Gdyby ktoś przed rozpoczęciem minionego sezonu przystawił nam broń do głowy i kazał wskazać drużynę, która zajmie wyższe miejsce w ligowej tabeli – bez wahania wskazalibyśmy na Flotę. Mylnie uznaliśmy bowiem, że team Karoliny Kirszensztain jest ekipą, która od dłuższego czasu balansuje między pierwszą a drugą ligą. Jeśli chodzi o Inter Marine Masters to nasza predykcja była taka, że owszem – ‘Mastersi’ się utrzymają, ale nie będzie o to prosto. Jak wyszło? Cóż – Inter Marine Masters zajęli ósme miejsce choć przez dłuższy czas wydawało się, że może być jeszcze lepiej. Jeśli chodzi o Flotę to sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Nad ex-pierwszoligowcem przez bardzo długi czas wisiało widmo spadku do trzeciej klasy rozgrywkowej. Ostatecznie dzięki niezłej końcówce, Flota utrzymała się w drugiej lidze i finalnie uniknęła zawstydzającego spadku. Co ciekawe – jednym z najważniejszych czynników decydujących o tym, że Flocie udało się utrzymać był mecz rozegrany 13 maja 2025 r., w którym ex-pierwszoligowiec rozbił Inter Marine Masters w stosunku 3-0. Jak będzie teraz? Wydaje nam się, że to ‘Flociarze’ będą faworytem spotkania. Tak się bowiem składa, że podejdą oni do meczu jako wciąż aktualna drużyna tygodnia. Wspomniane wyróżnienie, gracze Karoliny Kirszensztein zgarnęli wygrywając niespodziewanie za komplet punktów z Old Boys. Jeśli dziś pokuszą się o kolejne trzy oczka to obecna kampania rozpocznie się dla nich w wymarzony i idealny sposób. 

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Bayer Gdańsk – Challengers

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

‘Pierwsze śliwki robaczywki’?  Z pewnością na taki scenariusz liczą w obozie Bayer Gdańsk. Przypomnijmy, że zespół Damiana Harica rywalizował wczoraj wieczorem z MPS-em Volley i wspomnianego spotkania nie wspomina najlepiej. O ile w drugim i trzecim secie rywalizacji ‘Aptekarze’ podjęli rękawice to do boju z Miłośnikami Piłki Siatkowej podeszli bardzo przestraszeni. Jak wiadomo – musiało to zakończyć się w tragiczny sposób i faktycznie – tak to w pierwszym secie wyglądało. Tak czy siak – przed ‘Aptekarzami’ drugi mecz w sezonie Jesień’25 i o ile w dwóch meczach o godzinie 20:30 nie dojdzie do niespodzianek to będzie to już jedenasta próba beniaminka na wygranie spotkania w wyższej klasie rozgrywkowej. O nią nie będzie jednak łatwo, bo to Challengersi zdają się być faworytem starcia. Biorąc pod uwagę ostatni sezon, należy zwrócić uwagę na fakt, że drużynie Wojciecha Lewińskiego lepiej szło w pierwszej części sezonu, w której wyrobili sobie ‘górkę’ i później przez długi czas nie musieli obawiać się najczarniejszego scenariusza. Jaka jest ambicja drużyny w obecnym sezonie? Wydaje nam się, że taka by w ostatecznym rozrachunku uplasować się gdzieś w środku stawki i nie musieć drżeć o utrzymanie, co w przeszłości nie było oczywistością. Biorąc pod uwagę, że podobne założenia mają gracze Bayer Gdańsk – dziś czeka nas bardzo ciekawe spotkanie, którego konsekwencje obie drużyny mogą odczuć za niespełna trzy miesiące.  

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

Remedios Sopot Ortopedia – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Z pewnością nie tak wyobrażały sobie początek sezonu obie drużyny. Jeśli chodzi o Remedios Sopot Ortopedię to team rywalizował na inaugurację z VB Inter-Grahen Sulmin i choć zaprezentował się całkiem nieźle – to rywal wygrał spotkanie w stosunku 2-1. Zdecydowanie gorzej zaprezentowali się gracze Artura Kurkowskiego, którzy rywalizowali z tym samym rywalem co ‘Ortopedzi’, ale ich gra wyglądała znacznie słabiej. Przypomnijmy, że po dość niemrawym meczu, gracze Artura Kurkowskiego musieli uznać wyższość rywali nie zdobywając przy tym choćby jednego punktu. Ba, trzeba uczciwie przyznać, że w żadnym z setów nie byli nawet blisko, a przewaga rywali była bezdyskusyjna. Oczywiście mecz meczowi nierówny, ale dwa wspomniane spotkania dość dobitnie pokazują, która z drużyn będzie faworytem spotkania. Sytuacji ACTIVNYCH nie polepsza z pewnością fakt, że wciąż borykają się z problemami kadrowymi, których nie można zastąpić pstryknięciem palcami. Zastanawiamy się czy dwa tygodnie od ostatniego meczu był wystarczającym okresem do tego by w drużynie wynaleźli sposób na poprawę dyspozycji względem ostatniego meczu. Dodatkowym ‘smaczkiem’ spotkania jest z pewnością fakt, że w nie tak dawnej przeszłości, kapitan Remedios – Maciej Kot występował w drużynie ACTIVNYCH. To oznacza z kolei, że poza nadrzędnym celem, którym są punkty, obie drużyny będą miały dziś dodatkową motywację.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 3-0

MATCHDAY #4

Za nami czwarty dzień meczowy w sezonie Jesień’25. W poniedziałek z bardzo dobrej strony pokazały się AiP oraz BL Volley, które wygrały mecze z faworyzowanymi rywalami. Zgodnie z przewidywaniami pewne zwycięstwa osiągnęły również MPS Volley oraz Kraken Team. Zapraszamy na podsumowanie!

Chilli Amigos – Siatkersi 1-2 (21-23; 17-21; 21-18)

Osoby, które miały w pamięci to jak w poprzedniej kampanii radzili sobie Siatkersi, nie wahali się typując w aplikacji komplet punktów zespołu Macieja Tarulewicza. Choć w naszych oczach byli oni faworytem spotkania, to jednak Chilli Amigos nie pozostawało w tej konfrontacji bez szans. Już od pierwszych wymian w meczu widać było, że ‘Amigos’ nie będzie chciało ograniczyć się do roli statystów w występie rywali. Na półmetku seta mieliśmy bowiem remis po 10, a następnie – to właśnie gracze w czerwonych strojach po ataku debiutującego w rozgrywkach Damiana Łuniewskiego wysunęli się na prowadzenie 16-13. Mimo że po chwili ‘Papryczki’ prowadzili już 18-15, a następnie 20-19, to koniec końców dali sobie wydrzeć zwycięstwo z rąk. Po atakach Macieja Tarulewicza i Wojciecha Orlańczyka a także bloku Sebastiana Wilmy, Siatkersi odwrócili losy rywalizacji i to oni zgarnęli pierwszy punkt w meczu. Środkowa odsłona od samego początku przebiegała pod dyktando Siatkersów, którzy objęli prowadzenie 11-7. Choć po kilku atakach aktywnego Michała Kwiatka, Chilli zniwelowało stratę do jednego punktu (16-15), to był to tylko chwilowy przebłysk. W dalszej części Siatkersi ponownie odskoczyli rywalom, wygrywając finalnie do 17. Ostatni set miał aż dwa konkretne zwroty akcji. Partia ta rozpoczęła się w wymarzony dla Chilli Amigos sposób. Po dobrej grze prowadzili bowiem 5-1, a następnie 12-9. Niestety dla nich był to moment, w którym doznali zbiorowego paraliżu, w którym nie mogli zrobić przejścia. W efekcie ich rywale zdobyli pięć punktów z rzędu, wysuwając się na prowadzenie 14-12. Kiedy wydawało się, że piąta siła poprzedniego sezonu pójdzie po chwili za ciosem, Chilli Amigos zdołało się przebudzić. Zespół Pawła Kalety najpierw doprowadził do wyrównania po 15, a następnie po wyrównanej końcówce to oni cieszyli się z ostatniego punktu w meczu. Patrząc z perspektywy całego spotkania – wspomniany punkt im się należał.  

BL Volley – Kraken 2-1 (19-21; 24-22; 21-16)

Początek sezonu w wykonaniu BL Volley? Bardzo pozytywny. Nie ma się co oszukiwać – po poprzedniej edycji, która była bodajże najgorszym sezonem teamu BL w rozgrywkach, nie mieliśmy zbyt wygórowanych oczekiwań wobec drużyny Wojciecha Strychalskiego. Dodatkowo rywalizowali oni z Krakenem, który rozpoczął sezon od zainkasowania kompletu oczek z Tiger Team. Podsumowując – wydawało nam się, że to team Jurija Charczuka jest wyraźnym faworytem meczu. Od pierwszego gwizdka sędziego BL udowadniał jednak, że team zza naszej wschodniej granicy czeka w poniedziałek bardzo trudne zadanie. To właśnie oni rozpoczęli spotkanie od prowadzenia 8-4. Po chwili popełnili jednak kilka błędów, po których ‘gra rozpoczęła się na nowo’ (10-10). Mimo to, BL nie odpuszczał. W końcówce byli zdawali się być bliżsi wygranej. Mimo prowadzenia 18-16, a następnie 19-18, nadziali się po chwili na blok Dmytro Moroziuka, a następnie popełnili błąd, który kosztował ich pierwszy punkt w meczu (21-19). Gracze Wojciecha Strychalskiego mogli za to rozwinąć nazwę swojej drużyny po drugim secie. Było naprawdę Bez Lipy. W momencie, w którym przegrywali 16-20 chyba nikt o zdrowych zmysłach nie sądził, że będą to w stanie odkręcić. A jednak – kilka koszmarnych błędów ‘Bestii’ w połączeniu z nowym środkowym BL – Markiem Pilarkiem zapewniły BL wyrównanie stanu rywalizacji (24-22). Ostatni set to już kontrola gry przez team Wojciecha Strychalskiego. BL objęło prowadzenie 10-7, które z czasem jeszcze powiększyli, zgarniając bardzo ważną wygraną z silnym rywalem – brawo, lets make BL Volley great again!

Kraken Team – Tiger Team 3-0 (21-18; 21-11; 21-19)

Dwa mecze – sześć punktów. Wymarzony start drużyny Roberta Skwiercza, która wskakuje na sam szczyt ligowej tabeli. Czy można było wymarzyć sobie lepszy początek sezonu? No nie. Choć w przeszłości Kraken Team miewał takie świetne momenty, to jednak warto zwrócić uwagę na fakt, że nie grają już w czwartej lidze, gdzie dwa sezony temu nie mieli sobie równych. Przed sezonem przewidywaliśmy, że Kraken Team nie będzie miał problemów z utrzymaniem, ale nie sądziliśmy również, że będzie aż tak dobrze. Początek poniedziałkowego starcia rozpoczął się od wyrównanej gry, po której mieliśmy remis po 6. Kilka prostych błędów ‘Tygrysów’ sprawiły jednak, że faworyzowana drużyna wysunęła się na prowadzenie 15-10 i nie miała problemów z wygraniem premierowej odsłony do 18. Jeśli w pierwszym secie ‘nie mieli problemów’, to jak nazwać to, co wydarzyło się w środkowej odsłonie? Cóż – różnica klas była aż nadto widoczna. Choć zaczęło się od długiej i atrakcyjnej wymiany, w której dobrą grę w obronie zaprezentowali dwaj libero, to koniec końców – Kraken był zawsze górą. Chwilę po wspomnianej wymianie, gracze w granatowych strojach prowadzili już 9-1! W dalszej części team Roberta Skwiercza zdjął nieco nogę z gazu, ale wynik 21-11 nie pozostawia wątpliwości, która ze stron dominowała. Choć wynik ostatniego seta wskazuje na to, że była to wyrównana partia to…nie do końca tak było. To Kraken Team od samego początku przejął inicjatywę, która z czasem była udokumentowana ich prowadzeniem w stosunku 16-10. W dalszej części Tiger Team zniwelował co prawda straty, ale o wygraniu seta nie mogło być mowy (21-19).

AIP – BEemka Volley 3-0 (23-21; 21-11; 21-17)

Ojojoj. Ledwo w zapowiedziach przedmeczowych czy magazynie pompowaliśmy balonik w kontekście potencjalnych wielkich rzeczy, które miały nadejść w BEemce Volley, a tymczasem gracze AiP dość brutalnie spacyfikowali mocarne plany ‘koncernu samochodowego’. Wiecie – konkretna furka z potężnym silnikiem, wypolerowanym lakierem, dopakowanym tuningiem i ogólnie w m-pakiecie rozbiła się już na pierwszym wirażu. Owszem – w dalszej części sezonu BEemkę pewnie da się ‘wyklepać’, ale wiadomo – może się okazać, że w finałowym wyścigu czegoś zabraknie. Dobra – o tym jeszcze będzie okazja pomówić. Skupmy się na AiP, bo to ich gwiazda świeciła wczoraj wieczorem w Ergo najjaśniej. Choć do spotkania zespół Adriana Ossowskiego przystępował w roli underdoga to kluczem do sukcesu była przede wszystkim lepsza kultura gry. Konsekwentnie zdobywane punkty, nie podpalanie się, mała liczba błędów i dobra gra w obronie. W skrócie – hulało niemal wszystko. Trzeba jednak przyznać, że w pierwszym secie rywalizacji wydawało się, że to BEemka zdoła wygrać. Po ataku Macieja Rzepczyńskiego, prowadzili oni bowiem już 19-17. W tym miejscu należy pochwalić Jakuba Sulimę, który wziął odpowiedzialność na swoje barki i zdobył dwa bardzo ważne punkty, doprowadzając do wyrównania po 19, a następnie punkt dający prowadzenie 21-20. Ostatecznie po krótkiej chwili ‘Przyjaciele’ cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona to absolutna deklasacja i dominacja Adiego i Przyjaciół. Po tym jak zespół Adriana Ossowskiego odrzucił dobrą zagrywką rywali od siatki – ci musieli atakować z niezbyt dobrze przygotowanych piłek. To z kolei była woda na młyn dla AiP, którzy po kilku skutecznych kontrach powiększali prowadzenie, by finalnie wygrać partię do 11! Choć trzeci set zaczął się podobnie jak środkowa partia (8-4), to wraz z kolejnymi akcjami BEemka radziła sobie coraz lepiej. W dalszej części zdołali nawet zniwelować straty do dwóch oczek (15-13), ale ostatnie słowo należało do AiP, którzy w pełni zasłużenie zgarnęli komplet punktów – brawo!

Bayer Gdańsk – MPS Volley 0-3 (11-21; 23-25; 19-21)

Koszmarna passa beniaminków trwa. Ósmy mecz – ósma porażka. Jeden na dwadzieścia cztery możliwe punkty. Z drugiej strony trzeba uczciwie powiedzieć, że wczoraj chyba nikt nie spodziewał się innego wyniku niż zwycięstwo Miłośników Piłki Siatkowej. To właśnie drużyna Jakuba Nowaka jest uznawana za jednego z faworytów do wygrania drugiej ligi. Trzeba przyznać, że w pierwszym secie rywalizacji Bayer Gdańsk wyglądał jak drużyna, która nie wierzyła, że z silnym przeciwnikiem można pograć na niezłym poziomie. W rezultacie tego zobaczyliśmy drużynę wystraszoną, bezradną oraz zahukaną. Na efekty nie musieliśmy długo czekać. Chwilę po pierwszym gwizdku sędziego, ‘Miłośnicy Piłki Siatkowej’ prowadzili już 14-4 i Bayer mógł wówczas zastanawiać się, po co był im awans. Ostatecznie premierowa odsłona zakończyła się zwycięstwem faworyta do 11. W zupełnie innej dyspozycji ‘Aptekarzy’ zobaczyliśmy w drugiej odsłonie. Nie dość, że sami zaczęli lepiej grać, to MPS nie narzucił rywalom już takiego tempa. Dzięki temu na półmetku seta mieliśmy remis po 9. Choć Bayer nadal miał spore problemy z przyjęciem, to dotrzymywał kroku rywalom i do stanu po 20 nie było wiadomo, która ze stron zdoła przechylić szale zwycięstwa na swoją korzyść. Ostatecznie po ataku Wojciecha Małeckiego oraz bloku Michała Narkowicza, MPS cieszył się z drugiego punktu w meczu. Trzecia odsłona do pewnego momentu układała się w wymarzony dla ‘Aptekarzy’ sposób. To właśnie oni prowadzili na półmetku 12-8. Po chwili mieli jednak problem ze zrobieniem przejścia. We wspomnianym fragmencie zdobyli zaledwie dwa punkty, przy ośmiu oczkach rywali. Choć w końcówce zdołali się przebudzić to przespany kluczowy moment pogrzebał ich szansę na premierowy punkt w sezonie Jesień’25.

Port – Wolves Volley 2-1 (21-18; 21-15; 14-21)

Ileż gorzkich słów na temat swojej gry musieli ostatnio przeczytać ‘Portowcy’. Graczom Tomasza Bobcowa nie oberwało się wyłącznie w zapowiedziach czy podsumowaniach, ale również w magazynie. Ich dyspozycja w pierwszym meczu sprawiła, że pisząc zapowiedź meczu z Wolves Volley nie zadrżała nam ręka stawiając na ‘Wilków’. Ba – jakby tego było mało sądziliśmy, że ‘Wataha’ pokusi się o komplet punktów. Oj, dawno tak nie przestrzeliliśmy, bo prawdę mówiąc – Portowcy od początku spotkania byli stroną zdecydowanie dominującą. Chwilę po pierwszym gwizdku sędziego, gracze Tomasza Bobcowa prowadzili bowiem 10-4. Choć z czasem po ataku Mikołaja Moszczenko, Wolves Volley zdołali się budzić (13-12), to druga część seta należała do ‘underdoga’, który za sprawą swojego kapitana oraz atakującego – Andreya Oknova, wygrał do 18. Środkowa odsłona rozpoczęła się od wyrównanej gry, po której mieliśmy 8-7 dla drużyny ‘z doków’. Już po ‘Portowcy’ zdobyli kolejne sześć punktów, na co Wolves Volley odpowiedzieli zaledwie jednym oczkiem (14-8). Kompletnie przespany fragment sprawił, że gracze Karola Ciechanowicza nie zdołali się już podnieść, a rywal prowadził po chwili 20-11. W końcówce Wolves Volley zmniejszyli jeszcze rozmiary porażki, ale o wygraniu tej partii nie mogło być mowy (21-15). Przed ostatnim setem zastanawialiśmy się czy Port zdoła wygrać za komplet punktów. Zadanie to wydawało się niezwykle trudne, bowiem w dziesięciu dotychczas rozegranych bezpośrednio meczach – Port tylko raz zgarnął pełną pulę – dokładnie 1230 dni temu. Od wspomnianego 28 kwietnia 2022 r., ‘Portowcom’ sztuka ta nie udała się nigdy. Kto wie – być może siedziało to gdzieś w ich ‘dna’, bo tym razem również bez powodzenia. Po wyrównanym początku meczu drużyna ‘z doków’ zaczęła popełniać zauważalnie więcej błędów od rywali, którzy objęli prowadzenie 15-9 i po chwili ‘cieszyli się z nagrody pocieszenia’ (21-14).

Zapowiedź – MATCHDAY #4

Po tygodniowej przerwie na egzaminy w Ergo Arenie – wracamy z rozgrywkami Inter Marine SL3. W poniedziałkowy wieczór swoje pierwsze spotkania w sezonie Jesień’25 rozegra aż siedem drużyn. Hitem dzisiejszej serii gier będzie z pewnością pojedynek w pierwszej lidze, w której AiP zmierzy się z BEemką Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Chilli Amigos – Siatkersi

Godz.: 20:30, boisko nr: 1

Chilli Amigos jest jedną z zaledwie dwóch drużyn w czwartej lidze, które jak do tej pory nie zdążyły rozegrać jeszcze spotkania. Powiedzieć, że sytuacja w ‘Amigos’ była w przerwie pomiędzy sezonami niespokojna to nic nie powiedzieć. Owszem – już od kilku sezonów ‘Papryczki’ kilka razy zastanawiali się głośno czy zgłaszać się do kolejnego sezonu. Prawdę mówiąc – nigdy nie braliśmy tych słów na poważnie. Ba – śmialiśmy się zawsze z tego tłumacząc sobie tak, że mowa tu o jednej z najbardziej doświadczonej wiekowej drużyny w rozgrywkach. Ot – w pewnym wieku muszą trochę pomarudzić. Sytuacja pomiędzy wyglądała jednak zupełnie inaczej i uznaliśmy, że to koniec rozdziału, który w SL3 napisali gracze w czerwonych strojach. Ostatecznie – last minute ‘Papryczki’ znaleźli zawodników do gry i staną dziś do rywalizacji w 145 spotkaniu w historii swoich występów w rozgrywkach. Ich rywalem będzie team zdecydowanie mniej doświadczony. Dla Siatkersów poniedziałkowe spotkanie będzie meczem numer 27. W dotychczas rozegranych spotkaniach, team Macieja Tarulewicza tryumfował 11 razy i doznał 15 porażek. Ostatni sezon był jednak w wykonaniu Siatkersów wybitny, a drużyna o mały włos nie awansowała do wyższej klasy rozgrywkowej. Od wspomnianego okresu zmieniło się jednak bardzo dużo. Z drużyny odeszło kilku podstawowych graczy, których zastąpili inni – również uznani gracze w Inter Marine SL3. Czy wobec tego Siatkersi są w stanie powtórzyć niewątpliwy sukces z poprzedniego sezonu? Częściową odpowiedź otrzymamy już dziś wieczorem!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

BL Volley – Kraken

Godz.: 20:30, boisko nr: 2

W pierwszym tygodniu rozgrywek, gracze Krakena mogli namacalnie przekonać się jaka różnica jakości występuje pomiędzy drugą a trzecią klasą rozgrywkową. Ledwie kilka tygodni wcześniej, team Jurija Charczuka przegrywał w drugiej lidze mecz za meczem i konsekwencji z hukiem spadł do trzeciej ligi. Po spadku zastanawialiśmy się czy nie będzie przypadkiem tak jak w przypadku Staltestu. Mianowicie czy nie będziemy świadkami tego, że spadek był dopiero początkiem problemów drużyny. Cóż – trudno wyrokować co będzie dalej, ale jest to raczej bardzo mało prawdopodobne. Grając mecz z Tiger Team, zespół Krakena wyglądał jak profesor na tle studenciaka i to takiego, który raczej nie prześlizgnie się przez sesję. Wszystko wskazuje na to, że przed ‘Bestią’ trudniejsze zadanie. Rywalem numer dwa będzie bowiem ekipa BL Volley, która w minionej edycji miała co prawda spore problemy z utrzymaniem, ale wciąż mówimy tu o silnej i uznanej trzecioligowej marce. W bardzo dużej mierze problemy w minionej edycji wynikały z dłuższych absencji kilku zawodników. W obecnej kampanii powinno z tym być znacznie lepiej. Nie dość, że team zdołał utrzymać kluczowych graczy to był bardzo aktywny na rynku transferowym. Do zespołu ‘Tygrysów’ wrócili Adam Czapnik oraz Tomasz Czopur co już powinno być sporym wzmocnieniem. Jakby tego było mało, ‘Tygrysy’ ściągnęli Marka Pilarka, który w poprzednim sezonie występował w pierwszej lidze. Czy wobec tego BL będzie w stanie zatrzymać rywali? Uważamy, że faworytem pozostaje Kraken, ale podział punktów to w naszym odczuciu najbardziej prawdopodobny scenariusz.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 1-2

Kraken Team – Tiger Team

Godz.: 20:30, boisko nr: 3

W kuluarach słychać, że na hasło ‘Kraken’, gracze Tiger Team dostają torsji. Z tego miejsca chcielibyśmy ich jednak uspokoić. Panowie – nie gracie z tą samą drużyną co na inaugurację. Przypomnijmy, że w pierwszej kolejce, zespół Dawida Staszyńskiego ‘skrzyżował rękawice’ z Krakenem i wspomnianej konfrontacji nie wspomina najlepiej. Ba – jest to wspomnienie traumatyczne, bo trzeba przyznać, że na tle drużyny zza naszej wschodniej granicy, ‘Tygrysy’ zaprezentowali się dramatycznie słabo. Ok – wiemy, że tego dnia mieli pewne problemy kadrowe i z czasem powinno być lepiej. Z drugiej strony wspomniany Kraken też miał swoje problemy, a mimo to potrafił sobie poradzić w kryzysowej sytuacji. W zupełnie innych nastrojach od Tiger Team do meczu podejdą gracze Roberta Skwiercza – Kraken Team. Zespół w granatowych barwach zmierzył się w pierwszym meczu sezonu z ‘Portowcami’ i był wówczas drużyną ‘z innej ligi’, zgarniając zasłużone trzy punkty. Choć przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu Kraken Team wymieniany był jako team, który może mieć potencjalny problem z utrzymaniem, to tego typu dywagację są już totalnie nieaktualne. Jesteśmy przekonani, że ‘Granatowi’ są wyraźnie lepszą drużyną niż co najmniej kilka trzecioligowych ekip i  naszym zdaniem potwierdzą to już dziś wieczorem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 2-1

AIP – BEemka Volley

Godz.: 21:30, boisko nr: 1

Podczas gdy zmagania w drugiej, trzeciej, a przede wszystkim w czwartej lidze rozkręciły się na dobre już w pierwszym tygodniu rozgrywek – elita zaczęła dość ospale. Jak do tej pory w najwyższej klasie rozgrywkowej doszło do zaledwie dwóch spotkań i najwyższa pora by to wreszcie zmienić. W rozpoczynającym się właśnie tygodniu dostaniemy aż sześć pojedynków i trzeba przyznać, że konfrontacja AiP z BEemką wydaje się być jednym z najciekawszych zestawień. Naprzeciw siebie staną bowiem drużyny, które w minionej edycji stworzyły ciekawe widowisko zakończone podziałem punktów. To co ważniejsze to jednak fakt, że zmierzą się ekipy, które mają na nadchodzący sezon bardzo duże ambicję. Nie wiemy czy będzie to trafne określenie, ale w kontekście BEemki Volley mówi się nawet o tym, że team Daniela Podgórskiego jest ‘czarnym koniem’ rozgrywek. Cóż – w naszym odczuciu żaden to czarny koń tylko jeden z głównych faworytów do końcowego tryumfu. Nie dość, że team zdołał utrzymać najważniejszych graczy to na dodatek ściągnął trzech bardzo wartościowych zawodników. Jeśli chodzi o AiP to team Adriana Ossowskiego również utrzymał skład oraz wzmocnił go transferem Jakuba Jetke. Która z drużyn wygra? Historycznie lepiej wiodło się AiP, którzy wygrali aż 4 z 5 pojedynków. Warto zaznaczyć jednak, że BEemka w ostatnich kilku miesiącach progresowała chyba najbardziej spośród wszystkich drużyn w elicie. Dodatkowo to właśnie oni wygrali ostatni bezpośredni mecz. Biorąc to pod uwagę – więcej szans na tryumf dajemy właśnie drużynie Daniela Podgórskiego.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Bayer Gdańsk – MPS Volley

Godz.: 21:30, boisko nr: 2

Zastanawiamy się, która z drużyn jako pierwsza przełamie koszmarną passę beniaminków. Jak do tej pory bilans drużyn, które awansowały do wyższej klasy to uwaga: zero zwycięstw oraz siedem porażek. Co gorsza – na dwadzieścia jeden możliwych do zdobycia punktów, drużyny, które awansowały zdobyły zaledwie jeden. Sumarycznie. Mowa tu o drużynie Aqua Volley, która zgarnęła jeden punkt w rywalizacji z Flotą TGD Team. Wszystkie sześć pozostałych spotkań to dotkliwe porażki w stosunku 0-3. Jak będzie w przypadku poniedziałkowego starcia? Cóż. W naszym odczuciu będzie tak samo, bo ‘Aptekarze’ zmierzą się MPS-em Volley, który uznawany jest powszechnie jako jeden z kandydatów do awansu. Skąd taka opinia o drużynie, która dwie poprzednie edycje kończyła na odpowiednio siódmym oraz dziesiątym miejscu? Ano stąd, że do drużyny po dłuższej przerwie wracają gracze, którzy byli filarami największego sukcesu drużyny w historii występów w Inter Marine SL3. To właśnie z Arkadiuszem Kowalczykiem oraz Wojciechem Małeckim, MPS sięgał po srebrne medale SL3 i był o włos od tytułu mistrzowskiego. To właśnie ci gracze zakładali w poprzednim sezonie złote medale na szyjach, a dziś – postarają się MPS-owi odzyskać dawny blask. Jeśli wszystko pójdzie po myśli kapitana zespołu – dziś MPS powinien zgarnąć trzy oczka. Z drugiej strony Bayer Gdańsk pokazał w minionej edycji, że jest już drużyną bardzo dojrzałą. Regularne treningi, fun z gry, zgranie oraz euforia związana z awansem to elementy, które mogą skomplikować MPS-owi inaugurację sezonu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3

Port – Wolves Volley

Godz.: 21:30, boisko nr: 3

Napisać, że nie była to najbardziej udana inauguracja ‘Portowców’ ze wszystkich 14 sezonów, w których występowali oni w Inter Marine SL3 to nie napisać nic. Dwa tygodnie temu odmieniona drużyna Tomasza Bobcowa rywalizowała z Kraken Team i wspomniane spotkanie zakończyło się dla nich dotkliwą porażką w stosunku 0-3. To co jest jednak gorsze od samego wyniku to styl, w którym do wspomnianej porażki doszło. Przeciwko ‘Bestii’, ‘Portowcy’ nie zaprezentowali się dobrze ani w defensywie ani ofensywie i w pełni zasłużenie ponieśli porażkę. Dwa tygodnie, które minęły od wspomnianego meczu to wystarczający okres do tego, by zrobić rachunek sumienia oraz połatać dziury w składzie. Tak jak wspomnieliśmy bowiem w czasie ostatniego magazynu, ‘Portowcy’ nie mieli wówczas nominalnego rozgrywającego co jak wiadomo – jest ogromnym problemem. Drugim rywalem drużyny ‘z doków’ będzie ekipa Wolves Volley, dla której poniedziałkowe spotkanie będzie pierwszym meczem w sezonie Jesień’25. Poprzednią kampanię – sezon Wiosna’25, gracze Wolves Volley zakończyli na dziesiątym miejscu. Do samego końca musieli jednak martwić się o to czy uda im się utrzymać w lidze. Ambicją drużyny na obecny sezon jest to by uniknąć podobnej nerwówki. W naszym odczuciu mają ku temu wszelkie sportowe argumenty. Jeśli ich użyją to o zrealizowanie celu, podobnie jak wygrania poniedziałkowego spotkania nie powinno być trudno.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Sławomir Kudyba): 0-3