W przedmeczowej zapowiedzi wskazaliśmy drużynę Team Spontan jako faworyta tego starcia i był to typ skuteczny. Zwycięstwo Spontanicznym nie przyszło jednak łatwo. Samo spotkanie było bardzo zacięte i szczególnie w drugim oraz trzecim secie wydawało się, że Spontaniczni tradycyjnie już podzielą się punktami. W protokole przedmeczowym zobaczyliśmy zaledwie sześciu graczy Team Spontan i była to ich najniższa frekwencja od początku sezonu. Wpływ na to miały kontuzje kilku graczy, które mogą wyeliminować ich na dłuższy okres. Na szczęście ‘Spontaniczni’ zgłosili do ligi dwucyfrową liczbę graczy i absencja poszczególnych zawodników nie wpływa na osłabienie drużyny. W związku z brakiem Izabeli Narwojsz na rozegraniu zobaczyliśmy Joannę Kożuch oraz Jakuba Szymankiewicza. Trzeba przyznać, że współpraca wspomnianej dwójki z Bartkiem Dyjakiem oraz Jakubem Kozłowskim wygląda coraz lepiej i Spontaniczni w końcu zaczęli wygrywać spotkania w stosunku trzy-zero. Sam Kuba Kozłowski notuje rewelacyjny okres i dołączył do zawodników, których wymienia się w kontekście MVP całego sezonu. Po poniedziałkowej serii gier wskoczył na pierwsze miejsce w klasyfikacji najlepiej punktujących graczy całej ligi. Jeśli chodzi o Bombardierów, to tradycyjnie już, nie zawiódł Michał Dąbrowski. Mimo, iż Bombardierzy dwukrotnie przegrali i raczej wypisali się z walki o podium, to pozostawili po sobie dobre wrażenie. Z poniedziałkowej gry wynikało, że mogli zdobyć trzy punkty, a nie zdobyli żadnego. Jesteśmy jednak przekonani, że była to dla nich dobra lekcja i wrócą silniejsi.
Liga: Druga Liga - Jesień 2019
Zmieszani – Seargin
Odpowiedzcie drodzy czytelnicy – czy tak wygląda mecz przyjaźni? Czy jedni przyjaciele straszą tych drugich? Taka właśnie sytuacja miała miejsce w poniedziałkowy wieczór. Seargin postraszyło przed Halloween ekipę Zmieszanych, którzy oglądali ich wygrany mecz z Wirtualną Polską. Ich gra była naprawdę przekonująca i chyba nie było na sali osoby, która nie doceniłaby ich ambicji i woli walki. Pierwszy set, podobnie jak pozostałe, to przewaga drużyny Zmieszanych, która walczy o inne cele aniżeli ekipa Seargin. Trzeba przyznać, że o ile w meczu z Wirtualną Polską można było spodziewać się niespodzianki, to bardzo mało prawdopodobne wydawało nam się, że ekipa pretendująca do miana mistrza drugiej ligi mogłaby stracić punkty. Od początku meczu Zmieszani udowadniali jakie pokłady energii w nich drzemią. Po raz kolejny swoją lewą rękę uruchomił Jacek Kujałowicz i trzeba przyznać, że nie tylko Seargin od początku sezonu miał problem z powstrzymaniem tego gracza. Bardzo dobrze spisywał się również popularny ‘Kocbinho’. Gracz z ksywą rodem z piłkarskich boisk po raz kolejny udowadnia, że bliżej mu do Giby niż Ronaldinho. Kolejny tytuł MVP spotkania dla Michała, który ponownie czarował na zagrywce i w ataku. Wygrana w setach trzy – zero sprawia, że po dziesięciu spotkaniach Zmieszani mają 26 punktów i do lidera tracą jedno oczko. Ekipa Seargin zajmuje z kolei jedenaste miejsce. Uważamy, że obie ekipy mogą czuć satysfakcję z obecnej sytuacji w tabeli.
Bombardierzy – Thunder Team
W przedmeczowej zapowiedzi pisaliśmy, że drużyna Bombardierów wygląda na taką, która ma zaszczepiony gen zwycięzcy. Ekipa po prostu nie kalkuluje i wychodzi na spotkanie, aby zgarnąć pełną pulę, niezależnie od tego czy grają z liderem czy z ostatnią drużyną w tabeli. Słowa te były idealnym obrazem pierwszego seta, w którym to doszło do pasjonującej wymiany ciosów. Set był wyrównany od pierwszej do ostatniej piłki. W końcówce, wśród Thunderowców zrobiło się bardzo nerwowo. Przez chwilę wszyscy obserwatorzy byli wręcz przekonani, że to Bombardierzy wygrają pierwszą partię, czym sprawią sporą niespodziankę. Tak się jednak nie stało. Przy piłce meczowej pomylił się, dobrze dysponowany tego dnia, Andrzej Pikor i drużyna przeciwna doprowadziła do wyrównania, po czym wygrała pierwszego seta. Z trybun dało się usłyszeć jęk zawodu, bowiem spotkanie obserwowali bezpośredni rywale Thunder w walce o medale. Druga odsłona to już kawał siatkówki, którą zaprezentowali Thunderowcy. W szeregach tej drużyny świetnie spisywało się trio Przemysław Walczak, Mateusz Waroczyk oraz Mateusz Truszczyński. Gracze ci na przemian zdobywali punkty i wygrali seta do 5. Trzecia odsłona to już lepsza dyspozycja Bombardierów, która niestety dla nich, nie pozwoliła na urwanie seta. Trzeba przyznać, że wygrała drużyna lepsza, ale zwycięstwo nie przyszło tak łatwo jak mogliby się tego spodziewać.
Seargin – Wirtualna Polska
Można powiedzieć, że spotkanie spadło na Wirtualną Polskę nagle. Początkowo mieli grać z innym rywalem, lecz ostatecznie po przeciwnej stronie siatki wystąpiła drużyna Seargin – ta sama, której najbardziej obawiał się kapitan drużyny WP – Jędrzej Matla. Rozgrywający drużyny najwidoczniej wiedział co mówi, ponieważ Seargin od początku meczu prezentowało się bardzo dobrze i już po kilku wymianach piłek było wiadomo, że dla ‘Wirtualnych’ będzie to ciężka przeprawa. Pierwsza odsłona była niezwykle wyrównana. W tej partii zobaczyliśmy naprawdę dużo jakości – asy serwisowe Krzysztofa Politowskiego czy plasy Filipa Padzika po stronie WP oraz ataki po skosie Krzysztofa Fryzy czy Karola Masuhra. Partie tę na przewagi wygrała drużyna ‘Białych’, co wywołało niemałe zamieszanie wśród kibiców zgromadzonych na sali. Coś, co wydawało się niespodzianką, zostało tylko potwierdzone na początku drugiego seta. W nim ponownie przewagę wypracowali gracze Seargin. Przy stanie 19-16 dla Seargin kapitan drużyny Wirtualna Polska wziął czas i można powiedzieć, że wykazał się zmysłem taktycznym niczym Napoleon, który do dnia dzisiejszego uznawany jest za jednego z najlepszych strategów w dziejach ludzkości. Ten czas pozwolił Wirtualnej Polsce wyrównać, a następnie po kiwce Krzysztofa Politowskiego oraz błędzie Seargin, wygrać drugiego seta. Trzecia odsłona ponownie była bardzo wyrównana i dopiero w końcówce Seargin zdołało odjechać. Trzeba przyznać, że szczególnie gra w obronie wychodzi im naprawdę świetnie i jesteśmy przekonani, że to nie były ostatnie zdobyte w tym sezonie punkty.
Omida Team – Speednet 2
Mecz obecnego lidera z drużyną, która plasuje się na przedostatnim miejscu w drugiej lidze, był doskonałą okazją do przetestowania nowych rozwiązań. Drużyna ‘Logistyków’, po raz pierwszy w sezonie, zagrała na dwóch rozgrywających. Na rozegraniu zobaczyliśmy aż trzech graczy – debiutującą w drużynie Agnieszkę Pasternak, nominalną środkową Monikę Raszpundę oraz Przemysława Patyńskiego, który w ostatniej odsłonie pokazał, że nie tylko jego brat – Marcin pojął tę sztukę. Do składu powrócił również Konrad Gawrewicz, którego kontuzja wyłączyła z grania przez kilka kolejek. Konrad może mówić o sporym pechu, bowiem na początku sezonu wydawał się mocnym kandydatem na najlepszego gracza drugiej ligi. Jak widać, Speednet nie miał łatwego zadania. Gdy do wspomnianych wcześniej graczy dorzucimy Rafała Środę, który przez wielu uczestników SL3 został uznany najlepszym graczem ligi oraz Tomasza Zabrockiego, który nie pojawia się zbyt często na meczach, ale kiedy już to zrobi to jest sporą wartością dodaną drużyny, to mamy obraz drużyny kompletnej. Jak widać w meczu przeciwko ‘Programistom’ wystąpiła prawdziwa plejada gwiazd. Oczywistym był fakt, że w rywalizacji z tą drużyną o zadowalający rezultat dla Speednetu będzie niezwykle ciężko. Mimo niekorzystnego wyniku uważamy, że Speednet 2 zaprezentował się z lepszej strony niż w ostatnim spotkaniu z Portem Gdańskim.
DCT Gdańsk – Mental Block
Nie ukrywamy, że ze wszystkich spotkań zaplanowanych na środowy wieczór, mecz pomiędzy ‘Kontenerowcami’ a ‘Mentalistami’ wydawał nam się spotkaniem z najmniejszym prawdopodobieństwem wystąpienia niespodzianek. Gdy kilka minut przed starciem, zdaliśmy sobie sprawę, że w szeregach Mental Block zabraknie między innymi Macieja Krajewskiego oraz Grzegorza Nowickiego, jako Redakcja uznaliśmy, że szansa na ciekawe spotkanie zdecydowanie wzrosła. DCT postawiło w środę na swój najmocniejszy skład. Do protokołu meczowego, po dłuższej przerwie, wrócił Adam Piotrowski, który z miejsca został najlepszym zawodnikiem spotkania. Pierwszy set był niezwykle zacięty. W szeregach Mentalistów bardzo dobrze sprawował się Marcin Jacyno, który nie robił sobie nic z potrójnego bloku oraz Magdalena Ciesielska, której przyjęcie wzbudzało respekt u przeciwników. Mentaliści pierwszego seta będą wspominać jeszcze przez długi czas, bowiem w końcówce zdołali wypracować przewagę, którą ostatecznie roztrwonili. O wygranej w tej partii przesądził świetny flot wspomnianego wcześniej Adama Piotrowskiego. Druga odsłona to potwierdzenie zwyżkującej formy Kontenerowców, którzy ponownie wygrali zaciętą partię. W tej części, podobnie jak w całym spotkaniu, kolegów z drużyny bardzo mobilizował Piotr Kochanowski, który w bardzo ekspresyjny sposób przeżywał mecz. Taka postawa nie umknęła uwadze sędziego, który zwrócił uwagę najlepszemu zawodnikowi Kontenerowców w poprzednim sezonie. Trzecia odsłona to ponowna batalia o każdą piłkę. Tym razem, górą z opresji wyszli Mentaliści i niejako na otarcie łez, muszą cieszyć się z jednego punktu.
Zmieszani- DNV GL S*M*A*S*H
Przed wtorkową serią gier zastanawialiśmy się, która z ekip o podobnym potencjale zaprezentuje się na tle Zmieszanych lepiej. Niestety, po spotkaniach, które się już odbyły nadal tego nie wiemy. Zarówno ekipa DNV GL S*M*A*S*H jak i Trójmiejska Strefa Szkód miała swoje argumenty w meczu przeciwko Zmieszanym. Bliżej urwania seta była drużyna DNV, która w pierwszym secie uległa do 18. Wygrana w pierwszym secie była na wyciągnięcie ręki. Po atakach Sebastiana Pietrasa oraz Patryka Okulewicza drużyna DNV GL prowadziła już 17-14. Gdy wydawało się, że ‘Biali’ będą w stanie sprawić niespodziankę i urwać punkt kolejnej po Thunder Team ekipie, która uznawana jest za faworytów ligi, drugi bieg włączyła ekipa Zmieszanych. Momentalne doprowadzenie do wyrównania a następnie wygranie seta dobitnie pokazało jak ważny w sporcie jest element doświadczenia i boiskowego cwaniactwa. Zmieszani po raz kolejny udowadniają, że nie ‘podpalają się’ w trudnych momentach tylko konsekwentnie grają swoje i w decydujących momentach potrafią przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę. Drugi i trzeci set był w zasadzie bez historii. Zmieszani pokazali w nich ‘kto rządzi w kurniku’ pewnie wygrywając do 10 oraz 13. Wtorkowy wieczór był dla nich niezwykle udany. Poza wygraniem dwóch spotkań, zdobyli sześć punktów i na minimum kilkanaście godzin stają się liderem rozgrywek. Po zakończonych spotkaniach, gracze Zmieszanych na parkingu przed halą omawiali wydarzenia boiskowe jeszcze przez kilkadziesiąt minut. Trzeba przyznać, że drużyna wygląda na bardzo zgraną i odnosimy wrażenie, że każdy z graczy skoczyłby za współpartnerem w ogień.