Zapowiedź – MATCHDAY #30

Przed nami poniedziałkowy wieczór, w którym dojdzie do kolejnych bardzo ważnych rozstrzygnięć w grupie mistrzowskiej oraz spadkowej w pierwszej lidze. Jeśli dla ZCP zrealizuje się najczarniejszy scenariusz to już w poniedziałek poznamy pierwszego spadkowicza z pierwszej ligi. Hitem poniedziałkowej serii gier będzie jednak pojedynek w drugiej lidze, w której lider – Volley Gdańsk podejmie wicelidera – Beemkę Volley. Zapraszamy na zapowiedź!

Wolves Volley – Chilli Amigos

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Kiedy wydawało się, że ‘Wataha’ jest groźna, nienasycona oraz nieobliczalna, zespół Mikołaja Stempina wrócił w ostatnim meczu do grania znanego z poprzednich sezonów. Grania, które powiedzmy sobie szczerze, nie rzucało nikogo na kolana. Mamy tu na myśli spotkanie z Craftvena, gdzie Wolves Volley powinno się na dobrą stronę cieszyć z tego, że finalnie udało im się sięgnąć po choć jeden punkt. Poniedziałkowa rywalizacja z Chilli Amigos będzie dla ‘Wilków’ idealną okazją na rehabilitację. Jeszcze do niedawana bylibyśmy absolutnie pewni wyniku konfrontacji i to ‘Wataha’ byłaby zdecydowanym faworytem starcia. Obecnie w naszym odczuciu nadal mają większą szansę na końcowy tryumf, ale nie sposób przejść obojętnie wobec rosnącej formy Chilli Amigos. Do niedawana ‘Papryczki’ zajmowały dwunaste miejsce w lidze i prawdę mówiąc nie wysyłali przy tym jakiś jasnych sygnałów, że za chwilę ich sytuacja ulegnie poprawie. Zwrot akcji nastąpił w meczu ze Speednetem 2. Mimo że Chilli przegrało spotkanie, do którego doszło 10 października to jednak przeciwko jednemu z faworytów do awansu zaprezentowali się bardzo przyzwoicie. Ostatnie trzy spotkania to już dobra albo bardzo dobra dyspozycja, w której Chilli odprawiło z kwitkiem: BES Boys BLUM, Drużynę A oraz Tiger Team. Szczególnie dobrze, gracze Grzegorza Walukiewicza zaprezentowali się w tym ostatnim spotkaniu – z ‘Tygrysami’. Komplet punktów w meczu, do którego doszło tydzień temu sprawił, że Chilli wskoczyło na dziewiąte miejsce w lidze. Potencjalna wygrana w poniedziałkowy wieczór sprawiłaby, że przeskoczyliby jeszcze wyżej. O to, jak zaznaczyliśmy chwilę temu nie będzie jednak łatwo.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Tiger Team – BES Boys BLUM

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Ależ zjazd zanotowała w ostatnim czasie drużyna ‘Tygrysów’. Dyspozycja drużyny Dawida Staszyńskiego może być o tyle dziwna, że pierwsza część sezonu była w wykonaniu ‘Tygrysów’ bardzo obiecująca. We wspomnianym okresie, Tiger Team potrafił ograć obecnego lidera Flotę Active Team oraz piątą siłę sezonu Jesień’23 – BL Volley. W ślad za kapitalnymi wynikami nie poszły jednak wygrane w meczach, w których Tiger był stawiany w roli faworyta. Na dobrą sprawę od spotkania z liderem, Tiger rozegrał jeszcze pięć spotkań, w których mierzył się kolejno z: AXIS, Drużyną A, Husarią, Craftveną oraz ostatnio Chilli Amigos. Spośród wymienionych rywali, zespół w czarnych strojach zdołał wygrać tylko raz – z Husarią. O ile porażkę z AXIS jesteśmy w stanie zrozumieć tak dyspozycję drużyny w meczach z pozostałymi rywalami nie da się obronić. Porażka z ostatnią drużyną w ligowej tabeli? Proszę bardzo. Przegrana z Chilli Amigos, które do pewnego momentu zdawało się notować najgorszy sezon w SL3? Potrzymaj mi piwo. Obecna forma Tiger Team sprawia, że poważnie rozważamy czy uda im się wygrać z ekipą BES Boys Blum. Na pierwszy rzut oka są faworytem, ale czy na pewno? Dla ekipy Ryszarda Nowaka mecz z Tigerem będzie dwunastym meczem sezonu Jesień’23. Dotychczasowy bilans ‘Chłopców’ nie jest zbyt okazały. Drużyna w szarych trykotach wygrała bowiem zaledwie dwa z jedenastu spotkań. Co ciekawe, BBB potrafili ograć…ACTIVNYCH Gdańsk. Wygrane w spotkaniach z mocarnymi jak na trzecią ligę drużynami to z pewnością wspólny mianownik obu drużyn. Jak obie drużyny poradzą sobie w konfrontacji przeciwko drużynie, która przeżywa kryzys? Cóż, w naszym odczuciu po meczu to Tiger Team będzie miał więcej powodów do optymizmu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

ZCP Volley Gdańsk – Szach-Mat

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Po pierwszej rundzie spotkań w grupie spadkowej, sytuacja obu drużyn uległa pogorszeniu. Jeśli chodzi o ekipę Szach-Mat to sezon zasadniczy, drużyna Dawida Kołodzieja zakończyła na ósmym miejscu w tabeli i gdyby sezon kończył się w tamtym momencie, Szach-Mat zagrałby mecz barażowy o prawo gry w pierwszej lidze w przyszłym sezonie. Po pierwszych spotkaniach w grupie spadkowej sytuacja ta uległa zmianie i Szach-Mat wylądował ‘pod kreskę’. Stało się tak ponieważ ‘Szachiści’ przegrali swoje spotkanie z Tufi Team, a na dodatek – Flota Active Team dość niespodziewanie wygrała spotkanie z CTO Volley i finalnie przeskoczyła ‘Szachistów’. Jeśli chodzi o drużynę ZCP to sytuacja zespołu Dariusza Kuny jest zdecydowanie gorsza. Po rundzie zasadniczej, ‘żółto-czarni’ zajmowali ostatnie miejsce w tabeli. Ich sytuacja nie zmieniła się po pierwszym meczu w rundzie rewanżowej. Dodatkowo sytuacja ZCP zdaje się być jeszcze gorsza. Wszystko za sprawą faktu, że mecz z CTO Volley był dokładnie dziewiątą porażką drużyny w obecnej kampanii. Kiepska forma ZCP sprawia, że do miejsca barażowego tracą oni już trzy punkty. To oznacza z kolei, że poza tym, że sami muszą zacząć wygrywać (najlepiej za komplet punktów) to na dodatek muszą liczyć na to, że ich rywale w walce o utrzymanie będą przegrywać. Taki scenariusz przypomina nam nieco stawianie kuponów u bukmachera. Im więcej zdarzeń, tym prawdopodobieństwo, że wszystko ‘siądzie’ staje się naprawdę małe. W naszych oczach utrzymanie ZCP będzie misją niemal niemożliwą do zrealizowania. Z drugiej strony, dopóki piłka w grze….

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

ZCP Volley Gdańsk – Tufi Team

Godz.: 21:30, boisko nr 3

Jeszcze do połowy drugiego seta rywalizacji ZCP z CTO Volley sytuacja ‘żółto-czarnych’ w kontekście utrzymania w lidze nie była taka zła. Niestety, w dalszej części meczu, zespół Dariusza Kuny dał się przechytrzyć i finalnie to CTO cieszyło się z tryumfu. Jakby tego było mało, tego samego wieczora okazało się, że sytuacja ZCP skomplikowała się jeszcze bardziej. Wszystko za sprawą faktu porażki CTO z Flotą Active Team. Wygrana jednego z największych rywali Volleya w kontekście utrzymania sprawiła, że obecna sytuacja Volleya jest bardzo nieciekawa co szerzej opisaliśmy przy okazji zapowiedzi ich meczu z Szach-Matem. To oznacza, że aby myśleć o utrzymaniu ZCP musi w poniedziałkowym spotkaniu zapunktować. Sprawa nie będzie oczywiście prosta. W naszym odczuciu faworytem spotkania będzie bowiem ekipa Tufi Team, która w obecnej edycji może być śmiało nazwana rewelacją sezonu. Wspominaliśmy to wielokrotnie, ale Tufi Team w obecnym sezonie ma…drugą największą liczbę wygranych spośród wszystkich ekip w pierwszej lidze. Jedna z wygranych, do których doszło w sezonie zasadniczym to zwycięstwo z ekipą ZCP Volley Gdańsk. Mimo że w spotkaniu rozegranym 31 października, Volley miał swoje argumenty (szczególnie w pierwszym secie), tak wobec ‘rosnącej’ z minuty na minutę drużyną Tufi, w dalszej części meczu byli już bezradni. W rezultacie Tufi wygrało drugą odsłonę do 17, a decydujący o zwycięstwie set to pewna wygrana do 13. Która z drużyn będzie faworytem poniedziałkowej potyczki? Najbardziej prawdopodobnym wynikiem jest powtórka z ostatniego spotkania pomiędzy drużynami. To rzecz jasna bardzo nieciekawa perspektywa dla ostatniej w tabeli ekipy. Jeśli w poniedziałkowy wieczór przegrają oni dwa mecze to już nic nie uratuje drużyny przed spadkiem do niższej ligi. Stawka poniedziałkowego wieczoru jest zatem bardzo wysoka.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

BEemka Volley – Volley Gdańsk

Godz.: 21:30, boisko nr 1

Kolejny tydzień rozgrywek i od razu na początku, absolutny hit sezonu. W poniedziałkowym spotkaniu zmierzą się drużyny, które po jedenastu spotkaniach obecnego sezonu zajmują dwa pierwsze miejsce w drugiej lidze. Lepszą sytuację w tabeli mają gracze Volley Gdańsk, którzy mają o dwa punkty więcej niż BEemka. Dodatkowo mają oni zdecydowanie lepszy stosunek małych punktów. To oznacza z kolei, że aby BEemka mogła myśleć o wskoczeniu na pierwsze miejsce w lidze to musi wygrać poniedziałkowe spotkanie i to na dodatek – za komplet punktów. Cóż, trzeba bardzo słabo orientować się w realiach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta by uznać taki scenariusz za prawdopodobny do zrealizowania. W naszym odczuciu dość wyraźnym faworytem meczu pozostaje drużyna Jakuba Kłobuckiego, która może pochwalić się obecnie najdłuższą serią zwycięstw spośród wszystkich 38 ekip w ligowej stawce. Co więcej – w wygranych meczach obecnego sezonu, gdzie Volley tracił punkty to zrobił to tak naprawdę ‘na własne życzenie’. Sądzimy, że gdyby we wszystkich meczach grali oni na 100% możliwości to przed najbliższym meczem byśmy się już tak nie emocjonowali. Wszystko za sprawą tego, że mieliby oni na tyle komfortową sytuację, że mogliby sobie pozwolić na potencjalną wpadkę. Do rozważań związanych z meczem należy dorzucić fakt, że BEemka jest na fali wznoszącej. Po dwóch zaskakujących porażkach, zespół Daniela Podgórskiego wygrał bardzo ważne spotkanie z drużyną Old Boys co pokazało, że w zespole wciąć drzemie bardzo duży potencjał. Jednocześnie należy pamiętać o bardzo trudnym terminarzu BEemki do końca sezonu, który może sprawić, że na finiszu stracą oni szansę na bezpośredni awans. O tym czy tak będzie, przekonamy się niebawem. Tak czy siak, nastawiamy się na świetne meczycho!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

AIP – Eko-Hurt

Godz.: 21:30, boisko nr 2

Po świetnej końcówce rundy zasadniczej w wydaniu AIP, na rozpalone głowy graczy Adriana Ossowskiego został wylany kubeł zimnej wody. Stało się to tydzień temu, a dokładnie w meczu z Miłośnikami Piłki Siatkowej, którzy po zwycięstwie za komplet punktów, mogli na kilkanaście godzin paradować w żółtej koszulce lidera. Ta została im odebrana dość szybko, a sprawcą całego zamieszania był…najbliższy rywal AIP – drużyna Eko-Hurt. Po zwycięstwie za komplet punktów ze Speednetem, gracze Konrada Gawrewicza wskoczyli ponownie na sam szczyt ‘ligowej układanki’. Obecnie pierwsze miejsce w tabeli, Eko-Hurt piastuje za sprawą lepszego stosunku małych punktów niż ma to miejsce w przypadku MPS Volley. Do końca sezonu AIP oraz MPS-owi zostały trzy arcyważne spotkania, po których okaże się, która z drużyn wygra ligę. Owszem, może się jeszcze okazać, że po tytuł mistrzowski sięgnęłaby rzutem na taśmę, któraś z innych drużyn. Czy do grona tych ekip zalicza się AIP? Cóż, będzie o to trudno. Obecnie gracze Adriana Ossowskiego tracą do ‘Hurtowników’ aż pięć punktów. Aby realnie myśleć o mistrzostwie, muszą wygrać wszystko do samego końca. Taki scenariusz zdaję się być jednak mało prawdopodobny. W naszym odczuciu faworytem starcia będzie ekipa Eko-Hurt i sytuacji nie zmienia tu fakt, że w rundzie zasadniczej górą była ekipa AIP.  Przełom września oraz października to jednak okres gdzie ‘Hurtownikom’ nie wiodło się najlepiej i w ciągu kilku dni, Eko-Hurt przegrał z AIP oraz CTO Volley. Obecna forma graczy Konrada Gawrewicza jest jednak o wiele wyższa i w naszym odczuciu, lider rozgrywek udowodni to w poniedziałkowy wieczór. Czy zgarnie komplet punktów? Będzie o to piekielnie trudno.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #29

Za nami środowe granie, w którym bardzo ważny krok w kierunku wygrania ligi uczyniły drugoligowy Volley Gdańsk oraz trzecioligowa Flota Active Team 2. Ponadto w grupie spadkowej pierwszej ligi, kolejne spotkanie przegrała ekipa ZCP Volley Gdańsk, której sytuacja zdaje się być bardzo skomplikowana. Zapraszamy na podsumowanie!

Hydra Volleyball Team – Dziki Wejherowo 2-1 (21-12; 10-21; 21-15)

Końcówka sezonu w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta to mecze, w których tradycją jest, że oglądamy rozgrywki, które decydują o kształcie podium na koniec sezonu. Jednym ze spotkań, które idealnie wpisywały się w ten klucz była środowa konfrontacja pomiędzy Hydrą a Dzikami Wejherowo. Owszem, gracze ze stolicy małego Trójmiasta już dawno stracili szansę na podium, ale z drugiej strony są rywalem na tyle groźnym, że są w stanie pokrzyżować plany przeciwników o awansie do wyższej klasy rozgrywkowej. Czy tak było w środowy wieczór? Cóż, o tym przekonamy się za jakiś czas, ale z pewnością Hydra nie była po spotkaniu w pełni zadowolona. Świetny w ich wydaniu był tylko pierwszy oraz trzeci set. Premierowa partia rozpoczęła się od sygnału od sędziego, który za zdanie ‘dla mnie był out’ ukarał żółtą kartką jednego z zawodników Dzików. Do mniej więcej połowy seta trudno było nam wskazać, która z drużyn wygra tę partię (9-9). Sytuacja uległa diametralnej zmianie w dalszej części seta, w której Dziki zdobyły zaledwie trzy punkty przy dwunastu oczkach ‘Bestii’. Po gładkiej wygranej pierwszego seta (21-12) wydawało się, że Hydra pójdzie po chwili za ciosem. Środkowa odsłona to jednak absolutny zwrot akcji. Duża zasługa w tym o wiele lepszej gry Dzików, którzy w środkowej partii odrzucili swoich rywali od siatki, a na dodatek popełniali zdecydowanie mniej błędów niż na początku spotkania. Efekt był taki, że na półmetku seta prowadzili oni 12-8, co sprawiło z kolei, że Hydra straciła wiarę w wygranie partii. Dalsza część seta to kolejne ogromne problemy z przyjęciem zagrywki przez Hydrę i wygrana Dzików do 10! Ostatnia odsłona rozpoczęła się od wyrównanej walki, po której na tablicy wyników mieliśmy remis po 10. W dalszej części seta, Dziki wróciły do tego, co oglądaliśmy w pierwszej odsłonie, czyli festiwalu błędów w ich wykonaniu. To sprawiło, że po bloku Roberta Kościńskiego było 18-14 dla Hydry, która po chwili przypieczętowała wygraną w tym jakże dziwnym meczu.

Drużyna A – Flota Active Team 2 0-3 (16-21; 15-21; 16-21)

Jest takie powiedzenie, że ‘człowiek uczy się do śmierci’. Mamy na myśli to, że Drużyna A rozegrała w środowy wieczór dokładnie 24 spotkanie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, a mimo to chciała przed meczem dopisać kolejnego gracza do składu. Jako że regulamin zezwala na dopisywanie wyłącznie do 9 meczu, ekipa Michała Drozdowskiego musiała radzić sobie w sześciu graczy. Cóż, nie żeby to była w ich wydaniu jakaś anomalia. Na długo przed spotkaniem pomyśleliśmy o tym, że jeśli Drużyna A nie wystraszy się swoich rywali i ‘zagra swoje’ to dysproporcja pomiędzy drużynami nie będzie tak mocno widoczna jak mogłoby się wszystkim zdawać. Cóż – z egzaminu gracze w czarnych strojach mogą wyjść z podniesionymi głowami, bo owszem – przegrali co prawda mecz, ale pozostawili po sobie naprawdę dobre wrażenie. Po trzech atakach z rzędu rewelacyjnego Daniela Iwaszko, Drużyna A remisowała z liderem rozgrywek 12-12! To naprawdę spory wyczyn, bo obie drużyny w tabeli dzieli…dwanaście ekip. Tak czy siak wyrównana gra trwała do stanu po 15. Sytuacja na korzyść Floty uległa dopiero po dwóch asach serwisowych Marka Imiołczyka (17-15), po których Flota wygrała po chwili seta do 16. Wracając do zagrywki – był to element, który był w środowy wieczór kapitalną wartością dodaną lidera. Szczególnie świetnie w polu serwisowym sprawował się Maciej Manista (4 asy). Wygrana drugiej partii to nie tylko zasługa super zagrywki. Po trzech (!) blokach z rzędu Adama Jarosa, Flota objęła prowadzenie 8-2. Mimo skrajnie niekorzystnego otwarcia partii, Drużyna A zdołała z czasem nawiązać walkę (13-11), ale ostatnie słowo należało już do graczy w granatowych strojach (21-15). Ostatnia odsłona to walka punkt za punkt, która trwała do stanu po 9. Druga część seta to moment, w którym uwypukliła się przewaga Floty, którzy wygrali tę partię do 16, a cały mecz za komplet punktów.

ACTIVNI Gdańsk – Port Gdańsk 3-0 (21-15; 21-9; 21-12)

Nie mają ostatnio szczęścia drużyny, które dopiero co zmieniły stroje. W minionym tygodniu przekonały się o tym drużyny Team Spontan oraz trzecioligowa ekipa Tiger Team. Nie inaczej było i w środowym spotkaniu, gdzie Port zaprezentował się w nowych strojach i to by było tyle z miłych wspomnień, które w środowy wieczór po sobie postawili. Jeśli chodzi o grę to było naprawdę cienko. Owszem – w naszych oczach ACTIVNI byli faworytem starcia i postawiliśmy na to, że wygrają za komplet punktów. Z tyłu głowy mieliśmy gdzieś jednak myśl, że historycznie ACTIVNI mieli spore problemy z ‘Portowcami’. Pierwszy set środowego spotkania rozpoczął się świetnie dla ACTIVNYCH, którzy po dwóch skutecznych atakach Czarka Labuddy, objęli prowadzenie 14-8. W dalszej części po jednym z ataków Karola Polanowskiego, Port zniwelował straty do czterech oczek (18-14), ale nie było tu nawet mowy o odmienieniu losów rywalizacji (21-15). Przed środkową partią w szeregach Portu doszło do pewnych roszad. Na sypie zobaczyliśmy Arkadiusza Sojko, który poczynania kolegów w pierwszym secie oglądał z boku. Zamiana rozgrywającego na nic się zdała. Środkowa odsłona była bowiem absolutną dominacją graczy ACTIVNYCH, którzy co rusz korzystali z problemów rywali z przyjęciem, rozegraniem oraz wykończeniem akcji. Trzeba tu uczciwie przyznać, że w ekipie z doków zawiedli wszyscy – z Denisem Gostomczykiem na czele. Lider ‘Portowców’ był tego dnia pod formą, a to w połączeniu z dobrą grą ACTIVNYCH sprawiło, że zespół Artura Kurkowskiego wygrał do…9! Ostatnia odsłona to poprawna gra ACTIVNYCH, którzy popełniali zdecydowanie mniej błędów. Prosta recepta na sukces okazała się tą najskuteczniejszą i…wystarczającą na ekipę ‘z doków’. Ostateczny wynik seta to wygrana ACTIVNYCH do 12, a całego meczu w stosunku 3-0.

Speednet 2 – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-17; 21-18; 21-19)

Po meczu ‘dla koneserów’, czyli konfrontacji ACTIVNYCH z Portem Gdańsk prawdziwym daniem głównym miało być starcie zespołu Artura Kurkowskiego ze Speednetem 2. Już w zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy na to, że środowy wieczór będzie dla ‘Programistów’ swoistym dniem próby. Dniem, który miał przywrócić nadzieje drużyny na bezpośredni awans do drugiej klasy rozgrywkowej. W związku z tym, że Speednet w obecnym sezonie swoje już pogubił to przed środowym wieczorem nie miał w zasadzie marginesu błędu. Początek spotkania nie ułożył się jednak po ich myśli. To rozgrzani ACTIVNI lepiej weszli w mecz i po ataku środkowego – Krzysztofa Domarosa, objęli prowadzenie 7-4. Po chwili Speednet do wyrównania doprowadził były pierwszoligowy gracz Krzysztof Mejer, dla którego był to pierwszy mecz w Speednecie 2 (7-7). Dalsza część seta to wyrównana gra, która zaprowadziła nas do stanu po 12. Na półmetku partii dwa kluczowe punkty dla ‘Programistów’ zdobył Patryk Ejnik, po których Speednet objął prowadzenie 15-12 i po chwili wygrał seta. Środkowa odsłona to przewaga Speednetu, na którą drużynę skutecznym atakiem wyprowadził Grzegorz Surtel (13-9). Nie jest tak, że ACTIVNI obniżyli loty. Po prostu to, co udawało się w meczu z Portem – w meczu ze Speednetem już ‘nie przechodziło’. Dalsza część seta to przewaga ‘Programistów’ (20-16), która w końcówce została nieco zniwelowana (21-18). Ostatnia odsłona to ponowne nadzieje ACTIVNYCH na choćby jeden punkt w meczu. Po kilku skutecznych akcjach Dawida Gosza, ex-drugoligowiec objął prowadzenie 8-6. Niestety dla nich, po chwili rywale docisnęli pedał gazu, a to z kolei sprawiło, że wysunęli się na prowadzenie 17-14. Końcówka to scenariusz powielany z dwóch pierwszych setów, czyli podpudrowanie nieco wyniku przez ACTIVNYCH. Finalnie mecz zakończył się kompletem punktów Speednetu, co przedłużyło ich szansę na bezpośredni awans.

MiszMasz – Dream Volley 0-3 (18-21; 17-21; 16-21)

Po bardzo falowanej formie MiszMaszu w obecnym sezonie, zespół Michała Grymuzy wciąż nie ma pewności czy zdoła się utrzymać w drugiej klasie rozgrywkowej. Bardzo ważnym krokiem w kierunku realizacji celu na końcówkę sezonu byłyby zatem punkty przeciwko Dream Volley w środowy wieczór. Zadanie to z założenia było bardzo ambitne. ‘Marzyciele’ spisują się w obecnej edycji bardzo dobrze i byli zdecydowanym faworytem środowej potyczki. To zdawało się potwierdzać od pierwszego gwizdka sędziego w meczu. Po jednym z ataków Tomasza Piaska, Dream objął bowiem prowadzenie 6-2. W dalszej części, po dwóch atakach z rzędu Mykoli Pocheniuka, MiszMasz doprowadził do wyrównania po 7. Środkowy fragment seta to jednak okres, w którym ‘Marzyciele’ wyraźnie docisnęli pedał gazu i po ataku najlepszego gracza spotkania – Andrzeja Pipki, prowadzili już 15-10. Pięciopunktowa zaliczka pozwoliła ‘Marzycielom’ na spokojną wygraną seta do 18. Niemal identycznie wyglądała również środkowa partia. Po dobrej grze ‘Marzycieli’, objęli oni identyczne prowadzenie 15-10, które z czasem zostały zniwelowane do dwóch punktów (17-15). Końcówka seta to jednak indywidualny popis wspomnianego wcześniej Andrzeja Pipki, który kilkoma punktami zapewnił ‘Marzycielom’ wygraną drugiej partii (21-17). Ostatnia odsłona nie odmieniła oblicza spotkania. Dalej to gracze w szarych strojach kontrolowali przebieg spotkania i co staje się już tradycją – popełniali bardzo mało błędów. Po popisowej akcji w obronie kapitana Mateusza Dobrzyńskiego gracze Dream Volley zebrali brawa od graczy…Volley Gdańsk, którzy oglądali spotkanie z boku. Dzięki między innemu tej ofiarności, Dream rozpoczął partię od prowadzenia 5-2 i do samego końca spotkania kontynuował dobrą grę, wygrywając finalnie do 16, a całe spotkanie za komplet punktów.

CTO Volley – ZCP Volley Gdańsk 2-1 (19-21; 21-15; 21-15)

W naszym odczuciu mecz z CTO Volley był jedną z ostatnich szans drużyny ZCP na odmienienie swojego losu. Absolutnie bardzo wiele znaków wskazuje bowiem na to, że za chwile gracze Dariusza Kuny pożegnają się z pierwszą ligą. Dla ‘żółto-czarnych’ mecz rozpoczął się wybornie, bo od wygrania seta z obecnym mistrzem SL3 – CTO Volley. Nie oznacza to bynajmniej, że cała pierwsza partia była pod ich dyktando. Na półmetku seta wszystko zdawało się iść po myśli CTO, które po bloku środkowego – Wiktora Sroki prowadzili już 13-9. Był to moment, w którym ‘żółto-czarni’ zmuszeni byli poprosić o czas. To okazało się strzałem w dziesiątkę. Po krótkiej przerwie, na parkiecie zobaczyliśmy zupełnie odmieniony zespół, który najpierw doprowadził do wyrównania po 15, a następnie po kilku dobrych zagrywkach Michała Pysza oraz atakach Illyi Yenoshyna wygrał partię do 19. Wyszarpanie przez ZCP zwycięstwa w pierwszym secie podziałało mobilizująco na CTO, które w drugiej odsłonie zbudowało sobie kilkupunktową przewagę (11-6), którą utrzymywali aż do samego końca (21-15). Ostatni set to czteropunktowa przewaga ‘Pomarańczowych’, na którą drużynę CTO skutecznym atakiem wyprowadził Karol Janczewski (10-6). Grająca o życie ekipa ZCP zdołała z czasem zniwelować stratę do zaledwie dwóch oczek (13-11), ale wobec kolejnych ataków skrzydłowych CTO byli już bezsilni (21-15). Finalnie spotkanie zakończyło się identycznie jak mecz obu drużyn z rundy zasadniczej. To nie jest rzecz jasna dobra wiadomość dla ZCP, które znajduje się już w bardzo złym położeniu.

CTO Volley – Flota Active Team 1-2 (21-17; 20-22; 10-21)

Po wygranej meczu z ZCP Volley Gdańsk, CTO było już o włos od tego by niemal na 100% zapewnić sobie utrzymanie w pierwszej lidze. Aby tak się stało, CTO musiało uporać się z Flotą Active Team. Dodatkową motywacją do dobrej gry było z pewnością to, że obecny mistrz SL3 przegrał w Flotą w rundzie zasadniczej i od wspomnianego meczu pałali oni chęcią wzięcia rewanżu. Jak możecie się zapewne domyślać, jeśli coś ma pójść nie tak, to sprawa oczywista tak się właśnie dzieje. Pierwszy set nie zapowiadał co prawda tego, co wydarzy się w dalszej części meczu. CTO Volley dźwignęło w tej partii łatkę faworyta i po ataku Jakuba Nowaka, objęli prowadzenie 13-9. W dalszej części gracze w granatowych koszulkach popełnili dwa błędy i to sprawiło, że ‘Pomarańczowi’ prowadzili już 16-12 i po krótkiej chwili cieszyli się z wygrania premierowej odsłony. Środkowy set to zdecydowanie najciekawsza partia w meczu. Przez bardzo długi fragment wydawało się, że ‘Pomarańczowi’ przypieczętują po chwili wygraną meczu. Po ataku Mikołaja Skotarka tablica wyników wskazywała bowiem wynik 15-11 dla graczy z Malborka. Druga część seta to jednak pokaz charakteru i determinacji Floty, która niesiona dopingiem doprowadziła do stanu po 16, a następnie poszła za ciosem i miała dwie piłki setowe (20-18). Niestety dla nich w ataku dwukrotnie pomylił się Mikołaj Filanowski, co sprawiło, że CTO doprowadziło do wyrównania po 20. Po chwili zadziałała jednak zasada mówiąca o tym, że ‘do trzech razy sztuka’ i wspomniany wcześniej przyjmujący zapewnił drużynie 21 punkt w secie. Chwilę później z kolei gracze CTO popełnili błąd, po którym Flota cieszyła się z wyrównania w setach. Ostatnia partia to coś, czego nie spodziewał się chyba nikt. Po bardzo słabym początku w wykonaniu CTO, Flota objęła prowadzenie…9-3! Na nic zdał się czas wzięty przez Szymona Szymkowiaka. Flota kontynuowała kapitalną grę i po chwili prowadzili już 13-4. Kiedy na tablicy wyników pojawiła się tak duża różnica stało się jasne, że Flota już tego nie wypuści. Finalnie po dwóch atakach Mikołaja Filanowskiego, gracze w granatowych strojach cieszyli się z kapitalnego tryumfu nad mistrzem do 10! To co ważniejsze to fakt, że po środowych spotkaniach Flota uciekła ze strefy bezpośredniego spadku. Ach, cóż to był za wieczór!

Volley Gdańsk – Dream Volley 2-1 (21-15; 21-13; 21-23)

Po dziewiątym tryumfie w lidze, ekipa Dream Volley przystępowała do dwunastego spotkania w sezonie Jesień’23. Z założenia o ile spotkanie z MiszMaszem było wspięciem się na gdański pachołek, tak rywalizacja z Volley Gdańsk zdawała się być próbą podboju ośmiotysięcznika. W zimę. Bez tlenu. Oj tak, to Volley Gdańsk był absolutnym faworytem spotkania. W naszym przekonaniu ‘Akademicy’ prezentują obecnie najwyższy poziom w drugiej lidze i pewnym krokiem zmierzają w kierunku rywalizacji pierwszoligowej. To zdawał się potwierdzać pierwszy set, który gracze Jakuba Kłobuckiego rozpoczęli od prowadzenia 7-4, a następnie po ataku Mikołaja Lange, powiększyli przewagę do pięciu punktów (14-9). Po kolejnym ataku wspomnianego przyjmującego było już 19-12 i stało się jasne, która z drużyn wygra tę partię. Środkowa odsłona to jeszcze większa przewaga ex-pierwszoligowca. W połowie seta po jednym z ataków Adriana Zajkowskiego, Volley prowadził już 15-10. Wzięty przez Dream Volley czas na nic się zdał. Po przerwie, kapitan drużyny popisał się imponującą wystawą jedną ręką do Szymona Zalewskiego, co dało Volleyowi 17 punkt w secie. Po chwili ‘Akademicy’ postawili kropkę nad ‘i’ wygrywając ostatecznie do 13. Ostatnia odsłona to zdecydowanie najciekawsza partia w meczu.  Mimo że na półmetku, Volley prowadził już 10-7 to po chwili zdarzył im się przestój, którego w ich wydaniu nie zwykliśmy oglądać. Po kilku skutecznych akcjach, ‘Marzyciele’ wysunęli się na wysokie prowadzenie 16-11. Od tego momentu aż do końcówki trwały nieustające próby odwrócenia losów rywalizacji przez Volley Gdańsk. Finalnie Volley zdołał obronić piłkę setową i doprowadzić do stanu po 20. Końcówka należała jednak do Dream Volley, którzy po ataku jednego z graczy Volleya, mogli cieszyć się z jednego punktu w meczu. Ostatnia piłka w meczu to również pewna kontrowersja. Volley czując się jednak bardzo mocny w kontekście kolejnych spotkań, zbytnio nie protestował i finalnie zawody zakończyły się podziałem punktów.

Speednet 2 – BL Volley 2-1 (21-12; 14-21; 21-18)

Po bardzo ważnym tryumfie z ACTIVNYMI Gdańsk, sytuacja w tabeli zdawała się być zrozumiała. W skrócie – Speednet potrzebował kompletu punktów w meczu z BL Volley. Gdyby bowiem tak się stało to mając mecz w zanadrzu z AXIS – mieliby wszystko w swoich rękach. Obecnie, po stracie jednego punktu niby też tak jest, ale w grę wchodzą małe punkty, a tu – sytuacja nie jest już tak przyjemna. Oczywiście pod uwagę trzeba wziąć jeszcze jeden szalenie ważny aspekt. Drużyna AXIS rozegra jeszcze mecz z Flotą, podczas gdy Speednet z Bayerem. Wracając do meczu z BL Volley to w trakcie pierwszego seta wydawało się, że team Marka Ogonowskiego nie będzie miał większych problemów z sięgnięciem po pełną pulę. Speednet grał szybciej, mądrzej, dokładniej, mocniej. Po prostu lepiej. W efekcie po ataku Krzysztofa Mejera było 14-9 dla ‘Programistów’. O ile w pierwszej części seta, BL się jako tako trzymał, tak druga część seta to wyraźna przewaga Speednetu udokumentowana wygraną do 12. Po czterech rozegranych setach nadszedł kryzys w Speednecie, który wyglądał w tej partii dużo gorzej pod kątem fizycznym. Oczywiście nie jest tak, że to Speednet przegrał. BL zagrał po prostu bardzo dobrą siatkówkę i należy pamiętać, że kryzys rywala trzeba umieć wykorzystać. Z tego zadania ‘Tygrysy’ wywiązały się wzorowo. Na półmetku seta, BL prowadził 10-5, co sprawiło, że po ‘Różowej stronie siatki’ pojawiły się pierwsze nerwy. Te z pewnością nie pomagały, bowiem po ataku Tomasza Grudnia, BL prowadził już 18-12 i po chwili po ataku wspomnianego środkowego, wygrał seta do 14. Ostatnia odsłona rozpoczęła się lepiej dla ‘Programistów’. Po błędzie jednego z zawodników w białej koszulce, Speednet prowadził 10-4. Mimo sporej przewagi, BL zdołało zdobyć sześć kolejnych punktów i walka o ostatni punkt w meczu rozpoczęła się na nowo. Finalnie choć nie bez problemów ten trafił na konta ‘Programistów’, którzy w drugiej części seta pokazali więcej jakości. 

Zapowiedź – MATCHDAY #29

W środowy wieczór milowy krok w kierunku utrzymania w pierwszej lidze może wykonać ekipa CTO Volley, która rozegra dwa spotkania. Bardzo ciekawie będzie w drugiej klasie rozgrywkowej, w której dojdzie do spotkania pomiędzy Volley Gdańsk a Dream Volley. W trzeciej lidze dojdzie z kolei do rywalizacji pomiędzy Speednetem 2 a ACTIVNYMI. Zapraszamy na zapowiedź!

Hydra Volleyball Team – Dziki Wejherowo

Godz.: 19:00, boisko nr 1

W tryby rozpędzonej i dobrze sprawującej maszyny jakiś czas temu wdarł się piasek. Mowa tu rzecz jasna o porażce 0-3 z drużyną Old Boys, która dość mocno skomplikowała sytuację Hydry Volleyball Team w kontekście awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Okazję do rehabilitacji, ‘Bestia’ miała w minionym tygodniu, w którym rywalizowała ze Zmieszanymi. Dzięki wygranej za komplet punktów, gracze Sławomira Kudyby wrócili do gry o podium rozgrywek. Przed obecnym tygodniem rozgrywek, przy równej liczbie rozegranych spotkań, Hydra traciła zaledwie jeden punkt do podium rozgrywek. To oznacza, że ich potencjalna wygrana z Dzikami Wejherowo sprawi, że przed najważniejszymi spotkaniami sezonu, ‘Bestia’ będzie miała wszystko w swoich rękach. Oczywiście o wygraną z Dzikami będzie zdecydowanie trudniej niż miało to miejsce ze Zmieszanymi. Obecnie drużyna z Wejherowa plasuje się na siódmym miejscu w tabeli z sześcioma zwycięstwami w dziesięciu meczach. Dla obu drużyn środowa potyczka będzie czwartym bezpośrednim spotkaniem w SL3. Obecnie lepszą sytuacją mogą pochwalić się graczy Hydry, którzy wygrywali dwukrotnie. Uważamy, że jeśli gracze Sławomira Kudyby zagrają na swoim wysokim poziomie to pokuszą się o kolejne zwycięstwo. Za Hydrą poza naszym subiektywnym odczuciem przemawia również…matematyka. Hydra jest lepsza od swoich przeciwników w:

– ataki na mecz (29,2 vs 25,7)

– bloki na mecz (5 vs 4)

– dodatkowo Hydra popełnia mniej błędów od Dzików (19,7 vs 22,3). Jeśli chodzi o graczy z Wejherowa to przodują nad Hydrą w zagrywce (4,3 vs 3,8). Biorąc to wszystko do kupy wychodzi na to, że ‘Bestia’ wygra w środę dziewiąte spotkanie w sezonie.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Drużyna A – Flota Active Team 2

Godz.: 19:00, boisko nr 3

O tego typu pojedynkach zwykło się mówić jako meczach, w których Dawid mierzy się z Goliatem. Na pierwszy rzut oka dysproporcja pomiędzy drużynami zdaje się być ogromna. Z drugiej strony dokładnie to samo myśleliśmy w minionym tygodniu, w którym Flota Active Team 2 mierzyła się z BES Boys BLUM. Finalnie Flota wygrała wspomniane spotkanie za komplet punktów, ale trzeba przyznać, że nie była to tak łatwa przeprawa jak mogłoby się zdawać. Jeśli chodzi o obecną sytuację ekipy Karoliny Kirszensztein to zdaje się być ona doskonała. Przed rozpoczęciem obecnego tygodnia, przy równej liczbie rozegranych spotkań Flota miała jeden punkt przewagi nad drużyną AXIS. Wydaje się jednak, że w odróżnieniu od zespołu Fabiana Polita, Flota ma w teorii łatwiejszy terminarz. Poza środkową konfrontacją z Drużyną A, gracze w granatowych strojach zmierzą się również z BL Volley, a także właśnie z AXIS. Można zatem powiedzieć, że Flota znajduje się już na ostatniej prostej w drodze do drugiej ligi. Obecnie znajdują się w takim położeniu, że wydaje się iż naprawdę trudno te położenie zepsuć. O popsucie nastrojów ‘Granatowych’ powalczą zawodnicy Michała Drozdowskiego. Dla Drużyny A środowy mecz będzie jedenastym spotkaniem obecnego sezonu. W dziesięciu dotychczasowych spotkaniach, gracze w czarnych strojach zwyciężyli tylko raz. Co ciekawe do wygranej doszło w meczu z Tiger Team, czyli jedyną drużyną, z którą swoje spotkanie w obecnym sezonie przegrała Flota. To rzecz jasna nie zmienia naszej predykcji dotyczącej meczu. Uważamy, że Flota zainkasuje w środowy wieczór komplet punktów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

ACTIVNI Gdańsk – Port Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Świeżo upieczona drużyna tygodnia – ACTIVNI Gdańsk podejdzie do spotkania po meczu, w którym okazali się lepsi od AXIS. Zwycięstwo to było tym bardziej prestiżowe, że odbyło się przeciwko drużynie, która pozostawała ostatnią niepokonaną ekipą w całej Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Wspominane przez nas spotkanie po raz kolejny potwierdziło powszechnie panującą opinię, że ACTIVNI, jak na warunki trzeciej ligi są bardzo solidną marką. Co więcej – uważamy, że ‘sufit’ drużyny dowodzonej przez Artura Kurkowskiego znajduje się znacznie wyżej. Precyzując – w ekipie ACTIVNYCH widzimy przestrzeń do poprawy kilku elementów siatkarskiego rzemiosła, co przyczyniłoby się z pewnością do jeszcze lepszych wyników. Jedną ze sfer, która z pewnością wymaga poprawy jest to, że ACTIVNI nad wyraz często notują wpadki z niżej notowanymi rywalami. Tak było chociażby w spotkaniu z BES Boys BLUM, w którym ACTIVNI ponieśli sensacyjną porażkę. Kto wie jak wyglądałaby obecna sytuacja drużyny, gdyby tego typu wpadki im się nie zdarzały. Czy ACTIVNI unikną podobnego scenariusza w środowym spotkaniu? Owszem, ‘Portowcy’ zdają się być o wiele silniejszą drużyną niż BES Boys BLUM. Nie zmienia to jednak faktu, że nie będą oni faworytem meczu z ACTIVNYMI. W obecnej ‘kampanii’, drużyna Arkadiusza Sojko rozegrała dziesięć spotkań, w których czterokrotnie sięgali po zwycięstwo. To oznacza, że jeśli zespół ‘z doków’ chce wyrównać wynik z poprzedniej edycji (siedem zwycięstw) to musi wygrać trzy ostatnie mecze sezonu. Biorąc pod uwagę, z kim przyjdzie im rywalizować już w pierwszym meczu, o taki scenariusz będzie bardzo trudno.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Speednet 2 – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Do niedawna sytuacja Speednetu była rewelacyjna. Od początku obecnej edycji, Speednet 2 wygrał siedem spotkań z rzędu i znajdował się na samym szczycie ligowej tabeli. W krótkim odstępie czasu doszło jednak do dwóch kontuzji, które wyeliminowały ze składu dwa ważne ogniwa – przyjmującego Macieja Łukasika oraz atakującego Kamila Lewandowskiego. To w połączeniu z coraz trudniejszym terminarzem Speednetu sprawiło, że ekipa Marka Ogonowskiego przegrała dwa ostatnie spotkania, w których mierzyli się z Wolves Volley oraz Flotą Active Team. To jak można się łatwo domyślać przełożyło się na położenie Speednetu w ligowej tabeli, w której spadł na trzecie miejsce. Środowy wieczór pokaże czy ‘Różowi’ wrócą do gry i zrobią ważny krok w kierunku awansu do drugiej ligi. Zadanie to nie będzie bynajmniej łatwe. Speednet stoczy w środę mecze z drużynami, które w przeszłości występowały w drugiej lidze i z całą pewnością powieszą Speednetowi poprzeczkę na dość wysokim poziomie. ACTIVNI to drużyna, która w minionym tygodniu ograła jedyną niepokonaną drużynę w trzeciej lidze – AXIS. Nie inaczej było i w przeszłości, gdzie zespół Artura Kurkowskiego ogrywał drużyny z samego ligowego topu. Tak było również w meczu w poprzednim sezonie, w którym ACTIVNI ograli obecną rewelację drugiej ligi – Old Boys. Nie inaczej było i dwa sezony temu, gdzie ACTIVNI pokonali drużynę Floty, która obecnie rywalizuje w pierwszej lidze. Oj tak, ACTIVNI czują się doskonale rywalizując z mocnymi ekipami. Czy udowodnią to w środowy wieczór? Mimo wszystko nieco więcej szans na tryumf dajemy Speednetowi. Potencjalna wygrana ACTIVNYCH w ogóle nas jednak nie zdziwi.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MiszMasz – Dream Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 3

W środowy wieczór dojdzie do dwóch kolejnych spotkań ‘Marzycieli’ w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W meczu numer 1 zespół Mateusza Dobrzyńskiego zmierzy się z MiszMaszem i trzeba przyznać, że w tej konfrontacji zdają się być zdecydowanym faworytem. Z drugiej strony dość ważne w kontekście wyniku będzie to, którą twarz zaprezentuje tego wieczoru team MiszMasz. Precyzując – w obecnej edycji niby koszulki i twarze były te same, ale gra MiszMaszu w poszczególnych meczach to była istna przepaść, jeśli chodzi o różnice poziomów. W ostatnim pojedynku, w którym zespół Michała Grymuzy podejmował ekipę Volley Surprise oglądaliśmy te zdecydowanie gorsze wydanie. Mimo że w meczu mieli swojego rywala na widelcu to finalnie wygrana meczu została im sprzątnięta spod nosa. Środowy rywal to ekipa znacznie mocniejsza od wspomnianych ‘Słupszczan’. W obecnej edycji, zespół Mateusza Dobrzyńskiego rozegrał dziesięć spotkań, w których aż ośmiokrotnie schodził z parkietu jako zwycięzca. Ten, kto oglądał ostatni magazyn SL3 zdaje sobie dokładnie sprawę, co jest kluczem do sukcesu. Mamy tu na myśli rzecz jasna najmniejszą liczbę błędów popełnianych przez drużynę spośród całej drugoligowej stawki. Dla przykładu, ‘Marzyciele’ popełniają ich nieco ponad 17 na mecz. Jeśli chodzi o najgorszą drużynę pod tym kątem – AVOCADO friends to mamy do czynienia z aż 26 punktami straconymi w ten sposób. Co sprawia zatem, że Dream nie zajmuje obecnie miejsca na podium rozgrywek? Nie bez znaczenia jest z pewnością fakt, że w aż czterech z wygranych spotkań, ‘Marzyciele’ oddawali swoim rywalom po punkcie. Tak było w konfrontacjach z BEemką, Maritexem, Volley Surprise czy Oliwą Team. Uważamy, że w co najmniej trzech ze wspomnianych spotkań Dream mógł, a w zasadzie powinien zainkasować pełną pulę.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

CTO Volley – ZCP Volley Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Nie mamy, co do tego najmniejszej wątpliwości. Obecność CTO Volley w grupie spadkowej jest zdecydowanie największą sensacją obecnego sezonu rozgrywek. Przypomnijmy, że mówimy tu o wciąż aktualnym Mistrzu Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Fakt, że urzędujący mistrz nie znalazł się w gronie pięciu najlepszych drużyn w SL3 sprawia, że w naszych rozgrywkach został napisany nowy rozdział. Tego typu sytuacja jest bowiem bezprecedensowa. Co w takim razie stało się z ‘Mechaniczną Pomarańczą’? Cóż, genezę problemu można odnaleźć w problemach kadrowych drużyny z Malborka. Nie jest tajemnicą, że brak Adama Sobstyla oraz Kacpra Chmielewskiego okazały się potężnymi ciosami. Jako Redakcja uważamy jednak, że zespół z Malborka w swojej kadrze nadal miał gros gości, którzy ten tytuł wywalczyli. Odpowiedź na zadane chwilę temu pytanie jest naszym zdaniem takie, że gracze w pomarańczowych strojach kompletnie nie wstrzelili się z formą w trwającą obecnie edycję. Dodatkowo CTO jest poniekąd ofiarą systemu rozgrywek. Po rundzie zasadniczej, CTO miało identyczny bilans wygranych oraz porażek co…lider rozgrywek. Różnica jest jednak taka, że Eko-Hurt, jeśli wygrywał to za komplet punktów, co w SL3 ma ogromne znaczenie. Tak czy siak, mimo że CTO ubolewa nad swoją obecną sytuacją to nie wyobrażamy sobie scenariusza, w którym mogliby oni spaść do drugiej ligi. Ba – uważamy, że utrzymanie w elicie zapewnią sobie już w najbliższym czasie. W naszych oczach są oni faworytem starcia zarówno meczu z ZCP jak i Flotą.    

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

CTO Volley – Flota Active Team

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Szerzej sytuację CTO Volley opisaliśmy przy okazji zapowiedzi meczu z ZCP Volley Gdańsk. Nie sposób się jednak nie odnieść do tego, że jednym z głównych powodów tego, że ‘Pomarańczowi’ znaleźli się w grupie drużyn walczących o utrzymanie była ich porażka z beniaminkiem pierwszej ligi – Flotą Active Team. Przypomnijmy, że w meczu, do którego doszło 20 września 2023 r., CTO było zdecydowanym faworytem spotkania. Niestety dla nich to beniaminek okazał się lepszy i cieszył się z wygranej w stosunku 2-1. Co ciekawe – tamto spotkanie było jednocześnie pierwszym zwycięstwem Floty w pierwszoligowych zmaganiach. W ślad za tamtym trumfem nie poszły jednak kolejne świetne mecze. Od wspomnianego spotkania, Flota w elicie zdołała wygrać tylko raz – z ekipą Szach-Mat. W związku z nieciekawym bilansem dwóch zwycięstw oraz siedmiu porażek, Flota zajmowała przed rozpoczęciem grupy spadkowej przedostatnie miejsce w ligowej układance. To oznacza, że przed graczami Karoliny Kirszensztein cztery ostatnie szanse na odmienienie swojego losu. Mówiąc bardziej dosadnie. Jeśli Flota nie zacznie wygrywać to za chwilę w drugoligowych zmaganiach dojdzie do derbów pomiędzy Flotą 1 a Flotą 2. Jak będzie wyglądało wtorkowe starcie? Cóż, w naszych oczach obecny mistrz SL3 stanie na wysokości zadania i udowodni, że miejsce w grupie spadkowej było wypadkiem przy pracy.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Volley Gdańsk – Dream Volley

Godz.: 21:00, boisko nr 3

W naszym odczuciu Volley Gdańsk gra obecnie w zupełnie innej lidze. Mimo często wypominanej Volleyowi porażki na inaugurację rozgrywek – obecnie zespół Jakuba Kłobuckiego może pochwalić się najdłuższą serią dziewięciu wygranych spotkań z rzędu w całej Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Uważamy, że w środowy wieczór dołożą kolejną, dziesiątą już wygraną, która przybliży ich do powrotu na pierwszoligowe parkiety. Aby dobrze zrozumieć skąd bierze się nasze przekonanie wystarczy odpalić pierwsze lepsze nagranie meczu Volleya z obecnego poziomu. Tam była totalna dominacja oraz zabawa. Jeśli ‘Akademicy’ tracili w sezonie punkty to wynikało to z pewnej nonszalancji, która czasami wjeżdżała zbyt grubo. Jesteśmy przekonani, że w obecnym położeniu i na obecnym etapie sezonu – Volley zachowa koncentrację i ogra najbliższego rywala. Ba, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem zdaje nam się być ten, w którym sięgną oni po komplet punktów. Naszego przekonania nie zmienia nawet fakt, że bardzo wiele osób myślało podobnie, kiedy Dream mierzył się z innym ex-pierwszoligowcem – BEemką Volley. Przypomnijmy, że w tamtym spotkaniu ‘Marzyciele’ zagrali na bardzo wysokim poziomie i wygrali z BEemką 2-1. Tak jak jednak pisaliśmy, Volley wygląda obecnie na ekipę, która mogłaby spokojnie grać w grupie mistrzowskiej w pierwszej lidze. Uważamy, że w środowy wieczór to udowodnią.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Speednet 2 – BL Volley

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Po bardzo ważnym spotkaniu z ACTIVNYMI Gdańsk, Speednet 2 przystąpi do drugiego pojedynku w środowy wieczór. Tym razem rywalem ‘Programistów’ będzie ekipa, która w ostatnim czasie przechodzi ‘renesans formy’. Po nieudanym początku sezonu, ekipa Wojciecha Strychalskiego złapała w ostatnim czasie wiatr w żagle i w rezultacie wygrała aż pięć ostatnich spotkań z rzędu. Pod tym kątem są jedną z najlepszych drużyn w całej Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Czy w środowy wieczór zdołają podtrzymać świetny trend? Patrząc na dotychczasową, wspólną historię obu drużyn można wysnuć wniosek, że tak. Jak do tej pory BL Volley rywalizowało ze Speednetem dwukrotnie i w obu przypadkach kończyło się kompletem punktów ‘Tygrysów’. Obecnie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta zdaje się pisać nowy rozdział tej historii. Przed środowym spotkaniem to Speednet wydaje się być faworytem spotkania. Tak jak pisaliśmy przy okazji zapowiedzi meczu z ACTIVNYMI Gdańsk, środa będzie sądnym dniem dla ‘Programistów’. Albo rybki, albo pipki. Na potknięcie Speednetu liczą zarówno gracze Floty, jak i AXIS, które przy potencjalnych porażkach ‘Programistów’ zapewnią sobie awans do drugiej ligi. Z drugiej strony, ‘Programiści’ zdają się zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji. W ostatnim czasie do drużyny zostało dopisanych dwóch bardzo dobrych zawodników (Grzegorz Surtel oraz Krzysztof Mejer). Z informacji, które posiadamy, co najmniej jednego z nich zobaczymy dziś na parkiecie. Która z drużyn wygra spotkanie? W naszych oczach faworytem jest zespół Marka Ogonowskiego.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #28

Po wtorkowych spotkaniach rozjaśniła się nieco sytuacja w pierwszej lidze, w której szanse na mistrzowski tytuł straciła drużyna Speednetu. W drugiej lidze bardzo ważne punkty zdobyły z kolei drużyny Maritex Gdańsk oraz TGD. Zapraszamy na podsumowanie!

Eko-Hurt – Speednet 3-0 (22-20; 25-23; 21-15)

To dość zabawne (dla Speednetu pewnie mniej), że w momencie, w którym zwróciliśmy uwagę na fakt, że są oni jedyną drużyną w SL3, która w obecnym sezonie za każdym razem dzieliła się punktami – tym razem punktu nie zdobyła. Nie dość, że ‘Programiści’ przegrali z Eko-Hurtem, to po chwili identycznym wynikiem (0-3) zakończył się ich pojedynek z Merkurym. To oznacza,  że niemal na pewno wymiksowali się oni z grupy drużyn, które powalczą w obecnym sezonie o podium rozgrywek. Co ciekawe – gdyby Speednet miał w spotkaniu odrobinę więcej szczęścia to obecnie perspektywa na końcowe miejsce w lidze byłaby zupełnie inna. Do połowy pierwszego seta to Eko-Hurt był stroną dominującą. Przede wszystkim popełniali oni mniej błędów i to wystarczyło by na półmetku partii prowadzili 12-9. W tym momencie ‘aparaturę z tlenem’ podał Speednetowi środkowy – Piotr Wojtkiewicz, który świetną zagrywką doprowadził do wyrównania po 13. W dalszej części seta z pierwszego planu nie schodzili środkowi Speednetu, którzy zdobywali co chwilę punkty i wyprowadzili swoją drużynę na prowadzenie 18-16. Na problemy Eko-Hurtu, po raz kolejny świetnym lekarstwem okazał się Igor Ciemachowski, który kilkoma atakami w końcówce seta przechylił szale zwycięstwa na korzyść ‘Hurtowników’ (22-20). Środkowa odsłona wyglądała nieco inaczej. Eko-Hurt kontrolował przebieg gry i kiedy na tablicy wyników było 19-16 wydawało się, że po chwili ‘zgaszą światło swoim rywalom’. Po chwili jednak Speednet doprowadził do wyrównania (19-19), a kiedy wydawało się, że doprowadzą do wyrównania w setach – Eko-Hurt po raz kolejny wyszedł z opresji i ponownie usłyszeliśmy konkretny wku*w graczy Speednetu, którzy mieli rywala na widelcu. Ostatnia odsłona to partia, w której Speednet wciąż rozpamiętywał to co wydarzyło się w dwóch pierwszych odsłonach. Finał tego był taki, że poprzeczka, którą zawiesili gracze w różowych strojach wisiała na dość niskim pułapie. Finalnie, Eko-Hurt wygrał tę partię do 15, a cały mecz 3-0, po czym wrócił na fotel lidera pierwszej ligi.

Maritex Gdańsk – Zmieszani 2-1 (21-19; 21-19; 19-21)

Nie było powtórki z poniedziałkowego wygranego spotkania z Oliwą i tym razem Zmieszani musieli przełknąć gorycz porażki. Trzeba przy tym uczciwie przyznać, że przy odrobinie szczęścia wynik zawodów mógł potoczyć się inaczej dla zespołu Edyty Woźny. Chwilę po pierwszym gwizdku sędziego, Maritex wskoczył na wysokie obroty i po dwóch atakach Mateusza Osieckiego, objął prowadzenie 11-6. Mimo że zapowiadało się na spore lanie, Zmieszani poprawili się w wielu elementach siatkarskiego rzemiosła i błyskawicznie doprowadzili do wyrównania po 12. Dalsza część seta to popis gry w przyjęciu graczy w biało-czarnych barwach i uważamy, że to jeden z głównych powodów tego, że Maritex ponownie odskoczył na 19-16. Końcówka partii to nieco nerwów w wydaniu zespołu Macieja Skowrońskiego, ale finalnie partia ta zakończyła się dla nich happy-endem (21-19). Środkowa odsłona to minimalne prowadzenie Zmieszanych, na które drużynę skutecznym blokiem wyprowadził Piotr Gabzdyl (12-10). Ekipie Edyty Woźny nie udało się zbyt długo wspomnianej przewagi utrzymać. Po skutecznej zagrywce Przemysława Malujdy, Maritex odzyskał kontrolę nad meczem (18-15) i po chwili mógł cieszyć się z wygranego seta. Ostatnia odsłona to pewien zwrot akcji. Tym razem to Zmieszani kontrolowali przebieg gry i w końcówce prowadzili 20-16. Jako że w pierwszej i drugiej odsłonie, Maritex postanowił zadbać o nieco dramaturgii, to Zmieszani postanowili nie pozostawać im dłużni. Efekt? Trzy kolejne oczka trafiły do Maritexu, ale ostatnie słowo w meczu należało już do Zmieszanych, którzy po ataku Michała Kocbucha, cieszyli się z jednego punktu w meczu.

TGD – Team Spontan 3-0 (21-9; 21-12; 21-17)

Absolutnie kluczowe spotkanie dla obu drużyn w kontekście utrzymania. Gdyby do spotkania miało dojść jeszcze kilka dobrych tygodni temu to nasza optyka na mecz byłaby zupełnie inna. Wówczas zdecydowanym faworytem byłaby ekipa Team Spontan. Obecna forma drużyny Piotra Raczyńskiego sprawiła, że w roli faworyta wskazaliśmy beniaminka rozgrywek, który od jakiegoś czasu wysyła coraz wyraźniejsze sygnały o tym, że spodobało im się w drugiej lidze i w zasadzie nigdzie się nie wybierają. Chęci jedno, wyniki drugie. Aby myśleć o utrzymaniu TGD musiało wygrać wtorkową potyczkę. Myśl ta tak zakorzeniła się w umysłach ‘Drogowców’, że od początku spotkania włączyli oni ‘BEAST MODE’ i na tle swoich rywali wyglądali KAPITALNIE. Zanim kibice rozsiedli się wygodnie na trybunach hali treningowej, TGD po ataku Maksima Miklashevicha prowadzili…12-2! Kiedy zanosiło się na kompromitację ‘Spontanicznych’ – ci zdobyli kilka punktów, co oczywiście nie było w stanie zmienić oblicza seta (21-9). Jeśli ktoś myślał, że pierwszy set był wypadkiem przy pracy Spontana, to po chwili musiał w popłochu zmieniać swoje zdanie. Po dwóch atakach Piotra Skierkowskiego, ‘Drogowcy’ rozpoczęli tę partię od prowadzenia 10-4. Dalsza część seta to sukcesywne wysysanie resztek energii z drużyny Team Spontan. TGD grało szybciej, skuteczniej, mądrzej, byli lepsi w ataku, przyjęciu, zagrywce i blokach. Wynik drugiego seta, w którym gracze w niebieskich strojach wygrali do 12 nie mógł nikogo dziwić. Ostatni set to jakiś promyk nadziei dla Spontana. Na półmetku partii było bowiem po 11-11. Światełko w tunelu okazało się po chwili nie wyjściem z beznadziejnej sytuacji, a nadjeżdżającym pociągiem w niebieskich barwach. Po dwóch blokach najlepszego gracza spotkania – Maksima Miklashevicha, TGD prowadziło 17-13 i po chwili cieszyło się z pierwszego kompletu punktów w drugoligowych rozgrywkach. To, co ważniejsze to fakt, że po wtorkowym spotkaniu TGD uciekło ze strefy śmierci.

Oliwa Team – AVOCADO friends 1-2 (19-21; 21-23; 21-19)

Po bardzo słabym poniedziałkowym spotkaniu ze Zmieszanymi, Oliwa przystępowała do spotkania w fatalnych nastrojach. Nie da się bowiem udawać, że wszystko jest ok, kiedy drużyna śrubuje liczbę spotkań bez zwycięstwa. Dodatkowo po wspomnianych porażkach, sytuacja Oliwy w ligowej tabeli zrobiła się bardzo nieciekawa. To oznaczało, że drużyna ‘z serca Gdańska’ musiała poszukać punktów z ‘Weganami’, co było o tyle trudne, że to rywale byli wyraźnym faworytem konfrontacji. Początek spotkania w wykonaniu Oliwy był bardzo dobry. Po asie serwisowym Dawida Karpińskiego, Oliwa wypracowała sobie pięciopunktową przewagę (11-6). Niestety dla nich, pięć kolejnych punktów trafiło na konta ‘Roślinożerców’, którzy tym samym doprowadzili do wyrównania po 11. Po chwili ‘Weganie’ poszli za ciosem i po ataku Dominika Marlęgi, objęli prowadzenie 19-15. W końcówce popełnili jednak kilka błędów przez co finalnie wygrali skromną przewagą dwóch punktów (21-19). Nie inaczej było w środkowej odsłonie. Po zagrywce powracającego do składu Mateusza Batyry, AVOCADO prowadziło 11-7 i zdawali się być na doskonałej drodze do bezproblemowego wygrania seta. Po kilku atakach Jakuba Klimczaka w środkowej strefie partii, Oliwa zminimalizowała stratę do jednego oczka (17-16). W końcówce ‘Weganie’ prowadzili już 20-18, a mimo to najedli się w ostatnich wymianach stracha. Doszło do sytuacji, w której ‘Weganie’ po raz kolejny w sezonie wzięli dwa czasy w jednej akcji, co wywołało niemałą konsternację w szeregach rywali. Kto wie czy właśnie ten element w jakimś stopniu nie przyczynił się do tego, że ‘Roślinożercy’ dopięli po chwili swego i mogli cieszyć się z ósmego zwycięstwa w sezonie. Trzeci set to mały zwrot akcji. Mimo że po ataku Piotra Kozłowskiego, zespół ‘Wegan’ prowadził 17-15, to w końcówce dał sobie wydrzeć zwycięstwo z rąk. Po dwóch punktach w wykonaniu Dawida Karpińskiego oraz Tomasza Kowalewskiego, Oliwa zdobyła bardzo cenny punkt w kontekście utrzymania w lidze.

Merkury – Speednet 3-0 (21-18; 22-20; 21-15)

Po rozczarowującej porażce z Eko-Hurtem, Speednet przystępował do kolejnego spotkania w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Niestety dla nich – skończyło się podobnie jak w pierwszym spotkaniu, na porażce 0-3. Powtórzenie tego wyniku sprawia, że teza o tym, że Speednet radzi sobie najlepiej z najlepszymi drużynami w SL3, się nieco zdewaluował. Co ciekawe – Merkury mógł podchodzić do spotkania pełen obaw. Tak się składa, że gracze Piotra Peplińskiego przegrali w rundzie zasadniczej z każdym z rywali, z którym spotkają się w rundzie mistrzowskiej. Nie inaczej było ze Speednetem. Wtorkowe spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia czterokrotnych mistrzów SL3, na które kilkoma skutecznymi atakami wyprowadził Damian Gil (12-8). W dalszej części seta, Merkury kontynuował ‘swoją grę’ w efekcie, czego na tablicy wyników było już (17-12). W końcówce, Speednet nieco podkręcił tempo i zminimalizował stratę do dwóch oczek (18-16). Końcówka to jednak popis przyjmującego, Mikołaja Rochny, który zapewnił Merkuremu pierwszy punkt w meczu. Środkowa odsłona to najciekawszy fragment gry. Partia ta rozpoczęła się od mocnego grania zespołu Speednetu, który po ataku Karola Strzałkowskiego, prowadził 11-7. Po kolejnym ataku wspomnianego przyjmującego, było już 18-15 i podobnie jak w pierwszym spotkaniu z Eko-Hurtem, tym razem Speednet również wypuścił wygraną z rąk. Niewiarygodne. Zasada do trzech razy sztuka się nie sprawdziła. Po atakach Maćka Mozola oraz Konrada Przekadzińskiego, Merkury doprowadził do stanu po 20, a reszty możecie się tylko domyślać. Ostatni set to dokładnie to, co oglądaliśmy w pierwszym spotkaniu Speednetu tego dnia. W skrócie – Speednet nie był w stanie nawiązać walki z rywalem i wyglądało to tak, jakby nawet niespecjalnie próbowali. Finalnie, Merkury sięga po komplet punktów i wciąż ma wszystko w swoich rękach w kontekście piątego mistrzostwa w SL3.

Chilli Amigos – Tiger Team 3-0 (21-16; 21-13; 22-20)

To, co wydarzyło się na boisku numer 1 to jakaś magia. Oj tak. To był magiczny wieczór dla Chilli Amigos. Nie mówimy tu wyłącznie o wyniku, choć ten rzecz jasna jest bardzo ważny. Ważniejsze jest naszym zdaniem to, że radość, którą oglądaliśmy na twarzach graczy Chilli przypominała tę po zwycięskim secie w drugiej lidze. Atmosferka i dobry vibe niosły ‘Papryczki’ od samego początku spotkania. Mimo dobrej gry, Tiger Team łatwo nie odpuszczał, a to sprawiło, że mieliśmy remis po 16. Kulminacyjnym momentem seta była sekwencja ataku oraz bloku Michała Kowalewskiego, po którym ‘Papryczki’ wysunęły się na prowadzenie 18-16. Ekipa ‘Tygrysów’ próbowała odrabiać straty, ale po chwili popełnili dwa błędy, które dały pierwszy punkt w meczu zawodnikom w czerwonych strojach. Środkowa odsłona to kapitalna gra Chilli Amigos i zastanawiamy się czy nie był to najlepszy set w ich wykonaniu od kilku sezonów. Po jednym z ataków Krzysztofa Gasperowicza było bowiem…14-5 dla Chilli! W końcówce Tiger się nieco odkręcił i finalnie uciułał w tej partii trzynaście oczek. Trzeci set zdawał się układać lepiej dla graczy Dawida Staszyńskiego, którzy po skutecznym ataku Marcina Kwidzińskiego, objęli prowadzenie 13-9. Przełomowym momentem seta był ten, w którym w polu serwisowym stanął Karol Sękielewski. Po kilku świetnych zagrywkach, Chilli odrobiło straty (14-14), a następnie objęli prowadzenie 17-14! W końcówce, Tiger zdołał doprowadzić do wyrównania po 19, ale ostatnie słowo należało już do ‘Amigos’, których w równie świetnych humorach – w obecnym sezonie nie oglądaliśmy. Ostateczny wynik seta to 22-20, który dał Amigos komplet punktów.

Zapowiedź – MATCHDAY #28

Wtorkowy wieczór to bardzo ważne spotkania na dole tabeli drugiej ligi pomiędzy TGD a Spontanem oraz Maritexem ze Zmieszanymi. Dość ciekawie będzie również w pierwszej lidze, w której dojdzie do dwóch spotkań. Zapraszamy na zapowiedź!

Eko-Hurt – Speednet

Godz.: 20:30, boisko nr 3

We wtorek swoje pierwsze spotkania w grupie mistrzowskiej rozegrają trzy kolejne drużyny. W dwóch spotkaniach wystąpi Speednet, który najpierw zmierzy się z Eko-Hurtem, a następnie z czterokrotnym mistrzem Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – Merkurym. Obecny sezon w wykonaniu Speednetu przypomina nieco to, co oglądaliśmy w sezonie Wiosna’23. Wówczas również przez bardzo długi moment nie było wiadomo czy Speednet załapie się do grupy mistrzowskiej. W obecnym sezonie kwestia ta rozstrzygnęła się dopiero w ostatnim meczu rundy zasadniczej i podobnie jak w poprzednim sezonie – Speednet zaczyna walkę o medale z piątego miejsca w lidze. Mimo to obecne położenie ‘Programistów’ jest lepsze niż wówczas. Po rundzie zasadniczej, zespół Łukasza Żurawskiego tracił do lidera zaledwie trzy punkty. W poprzednim sezonie było ich aż osiem, więc już na starcie Speednet był skreślony z walki o złote medale. Czy mimo straty trzech oczek, Speednet zdoła w tym sezonie pokusić się o pierwszy tryumf? Cóż, będzie o to trudno, choć trzeba zauważyć, że ‘Programiści’ grają najlepiej wtedy, kiedy mierzą się z topowymi drużynami w SL3. Patrząc na ligową tabele nie trzeba być geniuszem, aby stwierdzić, że łatwiej o mistrzostwo SL3 będzie miała ekipa Eko-Hurt. Przed rozpoczęciem grupy mistrzowskiej, zespół Konrada Gawrewicza plasował się na pierwszym miejscu w ligowej tabeli mimo aż czterech porażek w dziewięciu spotkaniach. Poziom pierwszej ligi w obecnym sezonie jest bowiem wyrównany jak nigdy dotąd w historii. Która z drużyn wygra wtorkowe starcie? W rundzie zasadniczej było 2-1 dla Eko-Hurtu. Uważamy, że tym razem będzie podobnie i ‘Hurtownicy’ zrobią kolejny krok w kierunku drugiego mistrzostwa Siatkarskiej Ligi Trójmiasta.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Maritex Gdańsk – Zmieszani

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Do wtorkowego spotkania, drużyna Zmieszanych podchodzi po arcyważnym zwycięstwie z Oliwą Team. Mimo że to faworytami spotkania byli ‘Oliwiacy’ to Zmieszani zagrali najlepsze spotkanie obecnego sezonu i zanotowali bardzo cenne zwycięstwo. Dzięki wygranej za 2-1, zespół Edyty Woźny plasuje się na jedenastym miejscu w ligowej tabeli i jest tuż nad ‘kreską’. Sytuacja ta może rzecz jasna ulec za chwile zmianie. Do końca sezonu, piąta siła poprzedniego sezonu rozegra spotkania z Maritexem, TGD oraz Volley Surprise. Wspólny mianownik rywali? Z całą pewnością to, że Zmieszani są w stanie ograć każdego z nich. Oczywiście działa to też w drugą stronę. W każdym z tych pojedynków kwestia zwycięstwa pozostaje sprawą otwartą. Dla przykładu uważamy, że we wtorkowy wieczór, o ile tylko Maritex nie będzie miał problemów kadrowych to team Macieja Skowrońskiego będzie nieznacznym faworytem starcia. Z pewnością wygrana poprawiłaby ich sytuację, która nie jest o wiele lepsza niż Zmieszanych. Podobnie jak team Edyty Woźny – Maritex również ma na swoim koncie zaledwie dwa zwycięstwa w dziesięciu pojedynkach. Jeden punkt w ligowej tabeli więcej sprawia, że Maritex znajduje się na dziewiątym miejscu, co może nieco przysłaniać prawdziwy obraz drużyny w obecnej edycji. Tak czy siak – wygrana meczu we wtorkowy wieczór będzie dla jednej z drużyn bardzo ważnym krokiem w kierunku utrzymania. Tak jak wspomnieliśmy, nieco więcej szans na tryumf dajemy Maritexowi.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

TGD – Team Spontan

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Ależ zjazd zanotowała w ostatnich sezonach drużyna Team Spontan. Stosunkowo niedawno – w sezonie Wiosna’21, ‘Spontaniczni’ znaleźli się na drugim miejscu podium. Był to zdecydowanie najlepszy okres drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Od tamtego czasu, Spontan zdobywał kolejno ósme, piąte, dziewiąte oraz ponownie dziewiąte miejsce. Choć w poprzednich sezonach byliśmy świadkami pewnych problemów to jednak nigdy sytuacja drużyny Piotra Raczyńskiego nie była tak dramatyczna jak obecnie. Po dziesięciu meczach obecnego sezonu, zespół ‘Nuggetsów’ ma na swoim koncie zaledwie jedno zwycięstwo i dziewięć porażek. Tragiczny bilans sprawia z kolei, że zajmują oni ostatnie miejsce w ligowej tabeli i jedną nogą są już w trzeciej klasie rozgrywkowej. Do końca sezonu Team Spontan ma do rozegrania jeszcze trzy mecze. Poza meczem z TGD, ‘Spontaniczni’ zmierzą się również z Dzikami Wejherowo oraz Maritexem Gdańsk. Powiedzmy to wprost. Jeśli przegrają we wtorek to już chyba nic nie odmieni ich sytuacji. Wtorkowy mecz jest zatem ‘kroplówką z witaminami’, którą podaje się obłożnie choremu. W skrócie – po niej następuje mała szansa na to, że pacjent staje po chwili na nogi i wymyka się śmierci z czarną peleryną. Problemem Spontana jest to, że dokładnie w takim samym położeniu znajduje się ich rywal – drużyna TGD. Co ciekawe kapitanem drużyny ‘Drogowców’ jest były gracz Spontana – Maciej Kot. Obecnie jego zespół znajduje się na trzynastym miejscu w lidze i ma dokładnie tyle samo punktów co Spontan. Na pierwszy rzut oka wydaje się jednak, że TGD ma nieco lepszy terminarz, ale tak czy siak – ich sytuacja jest równie mocno skomplikowana. Cóż. Wtorkowa rywalizacja zdaje się być najważniejszym meczem sezonu dla obu drużyn. Która z drużyn będzie górą? Nieco więcej szans na tryumf dajemy beniaminkowi rozgrywek. Argument, który przemawia na ich korzyść to lepsza forma niż ma to miejsce w przypadku najbliższego rywala.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Oliwa Team – AVOCADO friends

Godz.: 21:30, boisko nr 2

Niedobrze dzieje się w Oliwie Team. Zespół Tomasza Kowalewskiego znajduje się obecnie w ogromnym kryzysie i jeśli coś się szybko nie zmieni, to kto wie czy zespół ‘z serca Gdańska’ nie spadnie do trzeciej ligi. Z tak odważną tezą wcale nie przesadzamy. Oliwa śrubuje obecnie liczbę spotkań z rzędu, w których schodzą oni z parkietu pokonani. Co ciekawe, nie jest tak, że Oliwa przegrywa tylko z górą tabeli. Ku zaskoczeniu potrafią przegrać również z drużynami, które podobnie jak oni walczą o utrzymanie. Tak było z TGD, MiszMaszem czy w poniedziałkowym starciu ze Zmieszanymi. Gorsza wiadomość dla Oliwy jest taka, że do końca sezonu mają dwóch rywali, z którymi na pewno nie będą faworytami. Mowa tu o Dzikach Wejherowo oraz właśnie wtorkowym rywalem – AVOCADO friends. To z kolei sprawia, że za chwilę może się spełnić najczarniejszy dla Oliwy scenariusz. Ich wtorkowy rywal – AVOCADO friends przechodzi obecnie ‘renesans formy’. Po drużynie z poprzedniego sezonu, która wygrała zaledwie 4 z 13 spotkań nie ma już śladu. ‘Weganie’ wskoczyli na zdecydowanie wyższy poziom i wygrali aż 7 z 10 meczów. Do końca sezonu zespół Arkadiusza Kozłowskiego rozegra jeszcze mecze z Oliwą, MiszMaszem i Old Boys. Co najmniej w dwóch z tych spotkań będą faworytem. To oznacza, że sezon mogą zakończyć ze świetnym bilansem, co z pewnością byłoby budulcem przed kolejnym sezonem, w którym ‘Roślinożercy’ mogliby wskoczyć na jeszcze wyższy poziom. Jak będzie we wtorkowy wieczór? Wydaje się, że ‘Weganie’ sięgną po kolejną wygraną. Jako że lubią się oni dzielić z rywalami punktami to naszym zdaniem w meczu dojdzie do podziału punktów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Merkury – Speednet

Godz.: 21:30, boisko nr 3

Drugim rywalem, z którym we wtorkowy wieczór zmierzy się ekipa Speednetu będzie Merkury. Po rundzie zasadniczej gracze Piotra Peplińskiego zajmowali trzecie miejsce i do lidera rozgrywek tracili dwa punkty. Czy wobec tego mogą mówić o pełni satysfakcji? Cóż, zależy jak na to spojrzymy. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że mówimy o drużynie, która w historii sięgnęła po cztery tytuły mistrzowskie to z pewnością nie. Z drugiej strony przed rozpoczęciem sezonu Jesień’23, wiele osób kwestionowało to, czy ‘Planetarni’ znajdą się w ogóle w grupie mistrzowskiej. Opinie te były spowodowane kilkoma osłabieniami, do których doszło przed obecną edycją. Perspektywa dotycząca obecnego sezonu mogłaby być dużo lepsza, gdyby nie ostatnie spotkanie Merkurego. Przypomnijmy, że w ostatnim meczu gracze w granatowych strojach mierzyli się z Eko-Hurtem i na tle lidera po rundzie zasadniczej wypadli bardzo blado. Owszem, pewnym wytłumaczeniem może być fakt, że we wspomnianym spotkaniu Merkury miał bardzo duże problemy kadrowe. Z drugiej strony strata dwóch punktów do lidera to sytuacja, w której Merkury może realnie myśleć o piątym tytule mistrzowskim. Aby tak się stało, gracze Piotra Peplińskiego muszą we wtorek pokusić się o szóste zwycięstwo w sezonie. O tym, że nie będzie o to łatwo świadczy spotkanie obu drużyn z rundy zasadniczej. Przypomnijmy, że spotkanie, do którego doszło 19 września zakończyło się zwycięstwem Speednetu w stosunku 2-1. Jak będzie tym razem? Przekonamy się już niebawem!

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak):  2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Chilli Amigos – Tiger Team

Godz.: 21:30, boisko nr 1

No i się posypało. W obecnym sezonie był moment, w którym uznaliśmy, że Tiger Team wskoczył wreszcie na wyższy poziom. Jak szybko o tym pomyśleliśmy, tak jeszcze szybciej musieliśmy weryfikować nasze tezy. Ostatnie cztery spotkania w wykonaniu ‘Tygrysów’ to:

– porażka z AXIS 0-3

– porażka z Drużyną A 1-2

– zwycięstwo z Husarią 2-1

– porażka z Craftveną 1-2

Cóż, nie jest kolorowo. Cztery zwycięstwa oraz sześć porażek sprawiają, że zespół Dawida Staszyńskiego plasuje się obecnie na dziesiątym miejscu w ‘ligowej układance’. Miało być lepiej, a póki co ‘Tygrysy’ są dalekie od tego, jakie wyniki osiągali w poprzednich sezonach. Przypomnijmy, że od sezonu Wiosna’22, w której Tiger dołączył do grania, drużyna w czarnych strojach zajmowała kolejno: siódme, siódme oraz dziewiąte miejsce. Wtorkowe starcie będzie dla ‘Tygrysów’ dobrą okazją do podkręcenia nieco dorobku punktowego. Ich rywalem będzie bowiem drużyna, której kryzys zdaje się być jeszcze większy. Wymiana połowy składu, którą oglądaliśmy w ostatnim czasie odbiła się niekorzystnie na zgraniu drużyny. To z kolei sprawia, że gracze w czerwonych strojach wygrali zaledwie trzy z dziesięciu spotkań i znajdują się obecnie na jedenastym miejscu w lidze. Sytuacja ta może ulec jednak zmianie. Jeśli wygrają z ‘Tygrysami’ to zanotują awans w ligowej tabeli. Jest to o tyle ważne, że dwa ostatnie mecze sezonu, ‘Papryczki’ rozegrają z Wolves Volley oraz ACTIVNYMI Gdańsk i z całą pewnością nie będą w tych meczach faworytami. Która z drużyn wygra wtorkowe zawody? Wydaje się, że nieco więcej argumentów ma na tę chwilę Tiger Team. Aby jednak myśleć o wygranej, ‘Tygrysy’ muszą wskoczyć na wyższy level niż ten, który oglądaliśmy w obecnym sezonie. W innym wypadku, sprawa zwycięstwa pozostanie kwestią otwartą.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #27

Po poniedziałkowej serii gier, drużyna Miłośników Piłki Siatkowej powróciła na pierwsze miejsce w elicie. Ponadto kolejny bardzo ważny krok w kierunku spokojnego utrzymania wykonała ekipa Tufi Team. Jeśli chodzi o drugą klasę rozgrywkową to w meczu na szczycie, lepsi od drużyny Old Boys okazali się gracze BEemki Volley. Zapraszamy na podsumowanie!

Szach-Mat – Tufi Team 1-2 (16-21; 21-13; 22-24)

Nowy rozdział – stare granie. Nie pomyliliśmy się przed tygodniem. Nie pomyliliśmy się również tym razem. W naszych oczach faworytem spotkania była ekipa Tufi Team, która w obecnej edycji prezentuje siatkówkę na naprawdę bardzo wysokim poziomie. Dowód? Proszę bardzo. Dziesięć spotkań i aż siedem zwycięstw. Pod tym kątem lepsi od ‘Tuffików’ są wyłącznie gracze MPS Volley. Gdyby tylko Tufi potrafiło wygrywać za trzy punkty to…Ach, nie ma co gdybać. Absolutnym nietaktem byłoby obecnie narzekać, bo Tufi należy chwalić. Chwalić należało ich również za pierwszego seta rywalizacji z Szach-Matem, który rozpoczął się…poczuciem deja vu tego, co oglądaliśmy przed tygodniem. Po chwili od pierwszego gwizdka sędziego to Tufi Team wskoczyło na wyższe obroty i objęło prowadzenie 11-7. Dalsza część seta to próby odwrócenia losów rywalizacji przez Szach-Mat, które okazały się jednak daremne. Tufi Team niczym wytrwany pięściarz trzymał swojego rywala na dystans i co rusz wymierzał mu ciosy. Finalnie pierwsza odsłona skończyła się pewną wygraną drużyny Mateusza Woźniaka do 16. Drugi set to całkowity zwrot akcji przy okazji, którego – zastanawialiśmy się czy drużyny zmieniając strony nie zmieniły również…strojów. Szach-Mat z nijakiego Petera Parkera zamienili się w latającego  i groźnego człowieka-pająka. Tufi Team, który siał terror w pierwszym secie okazał się dla Szach-Matu niezbyt wymagającym antagonistą i został po chwili spacyfikowany. Efekt? Prowadzenie świetnie grających ‘Szachistów’ 18-10  i po chwili doprowadzenie do wyrównania w setach. Ostatnia odsłona to zdecydowanie najciekawsza partia w meczu. Finałową rozgrywkę lepiej rozpoczęli gracze Szach-Matu, którzy po skutecznym bloku oraz ataku świetnie dysponowanego Sebastiana Kopiczko, prowadzili już 14-11 i byli na drodze do zwycięstwa. W dalszej części seta, Tufi po atakach Piotra Watusa oraz Marka Rogińskiego doprowadzili do wyrównania po 17 i od tego stanu aż do końcówki byliśmy świadkami gry na przewagi. W końcówce po bardzo dobrym widowisku, górą z pojedynku wyszli finalnie gracze Tufi Team, choć trzeba przyznać, że było bardzo blisko tego, by to Szach-Mat cieszył się ze zwycięstwa.

AXIS – Bayer Gdańsk 3-0 (21-8; 21-17; 21-13)

Matko z córką. Co tu się wydarzyło?! Mówimy tu o pierwszym secie rywalizacji, którego finalny wynik dość mocno zamazuje obraz tego, czego byliśmy świadkami na środkowym boisku. Osoby, które widziały tę ‘męczycho’ w wykonie Bayera z całą pewnością przedefiniują swoje spojrzenie na sport. Już nigdy nie będzie tak samo. Wiecie co? Po raz ostatni taką demolkę w trzeciej lidze widzieliśmy, kiedy Bayer Gdańsk musiał rozgromić Craftvenę by zagrać w pamiętnym meczu barażowym. Serio, tak to wyglądało. Po festiwalu nieporadności, złych decyzji, spóźnionego timingu, nieporozumień i bardzo słabej gry w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła w wydaniu ‘Aptekarzy’ – AXIS prowadziło…20-4! Całe szczęście dla kondycji psychicznej graczy ‘z Leverkusen’, po chwili zagrali oni dobrze w bloku i finalnie nieco ‘przypudrowali’ fatalną grę. Finalnie skończyło się na wyniku do 8. Wiadomym było to, że gorzej już być nie może. Ku zaskoczeniu, w drugiej odsłonie gracze Damiana Harica prezentowali się naprawdę nieźle i do stanu 16-16 toczyli wyrównaną walkę z wyżej notowanym rywalem. Końcówka to kilka ataków grającego na prawym skrzydle – Piotra Czerwińskiego, po których AXIS wyszło na czteropunktowe prowadzenie (20-16) i po chwili cieszyli się z wygrania drugiej odsłony. Ostatni set nie był już taki wyrównany. W zamian za to byliśmy świadkami dominacji drużyny AXIS, która już w połowie seta wypracowała sobie czteropunktową zaliczkę (10-6). Dalsza część partii nie zmieniła już oblicza gry i po chwili – bez większego problemu, AXIS dojechało do kolejnego check-pointu przed awansem do drugiej ligi.

Wolves Volley – Craftvena 1-2 (14-21; 17-21; 23-21)

Często bywa tak, że jeśli za dużo razy pochwalimy daną drużynę – ta w kolejnym meczu wychodzi na parkiet i prezentuje już zupełnie inną – dużo gorszą grę. Piszemy o tym teraz, ponieważ doskonałym przykładem popierającym naszą tezę jest drużyna Wolves Volley. W poniedziałkowy wieczór byli oni faworytem spotkania. Co ciekawe, na ‘Watahę’ stawiała również…libero Craftveny – Pani Agnieszka. Nie inaczej było w typerze. Ponad 70% osób stawiało na wygraną drużyny Mikołaja Stempina. Już początek spotkania pokazał jak ogromnym to było błędem. Tuż po pierwszym gwizdku sędziego, ‘Rzemieślnicy’ wykorzystali problemy Wilków w przyjęciu i objęli prowadzenie 10-5. Zanim Wolves Volley się otrząsnęło to Craftvena do dobrej zagrywki dorzuciła kapitalną grę w bloku, po której było już 15-8 dla graczy Craftveny, którzy w poniedziałkowy wieczór byli dowodzeni przez Krzysztofa Lewandowskiego. Finalnie, ‘Wilki’ nie okazały się w pierwszym secie rywalem groźnym. Ba, w naszym odczuciu więcej grozy budziły te z niedawnej kampanii dyskontu Biedronka. Ok – jedziemy z drugim setem. Tu Wolves Volley wskoczyli już na nieco wyższy poziom. Wiadomix – nie był to jeszcze poziom Crafveny, ale od czegoś trzeba zacząć, prawda? Partia ta rozpoczęła się jednak od świetnej gry ‘Rzemieślników’, którzy do bogatego repertuaru tego wieczoru, dorzucili coś ekstra. W pierwszej połowie seta doskonale obijali blok rywali i co tu dużo mówić – była to dla nich kopalnia punktów (10-4). Wspominaliśmy jednak o tym, że Wilki wskoczyły na wyższy poziom. To stało się mniej więcej w drugiej części seta, gdzie gracze Mikołaja Stempina podjęli próbę odrobienia ogromnej straty (18-10). Efekt był jednak taki, jaki jest kiedy świeżo posmarowana kanapka z masłem spadnie nam na ufajdaną podłogę. Gówno prawda, że jeśli podniesiesz ją w przeciągu trzech sekund to zjesz kanapkę bez bakterii. Zjesz ją po prostu brudną. Analogia do seta jest tu oczywista. Odrobienie kilku punktów i tak nic Wilkom nie dało (21-17). Ostatnia odsłona to set dla wytrwałych gości. Koneserów. Dla tych, którzy wstają o 2 w nocy, jadą nad jezioro i w chłodzie gapią się przez 8 godzin w spławik, który nie ma zamiaru drgnąć. Precyzując – był to set, który nie porwał. To co ważne w sporcie to umiejętność odnalezienia się w różnych warunkach i jak się okazuje – ‘Wataha’ się w takich realiach odnalazła. Tak jak wspominamy – nie był to piękny set, ale finalnie ‘Wilki’ zgarnęły w nim nagrodę pocieszenia w postaci jednego punktu w meczu.

Oliwa Team – Zmieszani 1-2 (11-21; 16-21; 21-16)

W Siatkarskiej Lidze Trójmiasta są pewne prawidła. Do takich powoli zaczynamy zaliczać te, że w momencie, kiedy obie drużyny spotykają się na boisku numer trzy to cytując klasyka – ‘wiedz, że coś się dzieje’. Przypomnijmy, że poprzednim razem, kiedy Oliwa podejmowała Zmieszanych ‘na trójce’ to tamto spotkanie było meczem, gdzie dramaturgia była na bardzo rzadko spotykanym poziomie. Precyzując – było zajebiście. Oczywiście inne zdanie mają pewnie gracze Oliwy, którzy zarówno wtedy, jak i w poniedziałkowy wieczór schodzili z parkietu ‘na tarczy’. Mimo że Oliwa była w naszych oczach faworytem to zawiodła na całej linii i przegrała…szóste spotkanie z rzędu! Pierwszy set rywalizacji w naszym odczuciu zapisał się czarnymi zgłoskami w historii Oliwy Team w SL3. Nieporadnie. Źle. Słabo. Nijak. Serio – moglibyśmy tak wypisywać bez końca, ale każdy już dawno załapał. Żeby była jasność – to nie jest do końca tak, że wynik jest wypadkową gry Oliwy. To tylko połowa ‘sukcesu’. Z pewnością przyczyniła się do tego w ogromny sposób ekipa Zmieszanych, która w naszym odczuciu zagrała najlepszego seta w obecnym sezonie. Wychodziło im wszystko. Bawili się. Wyglądali naprawdę kozacko. Efekt? Pogrom 21-11. Przed rozpoczęciem drugiego seta mogliśmy oglądać znamienny obrazek. Gracze Oliwy? Spuszczone głowy i miny proszące o to, by ktoś teleportował ich z dala od Ergo Areny. No z takim mentalem nie dało się wygrać drugiego seta. Nie przeciw rozpędzonej ekipie Zmieszanych, która niczym dzikie zwierzę, wyczuła krew u swoich rywali i wygrała seta, tym razem do 16. W ostatnim secie zapowiadało się na trzeci punkt w meczu dla Zmieszanych (14-12). Niestety dla zespołu Edyty Woźny coś w ich grze się ewidentnie zacięło. Po kilku błędach w komunikacji, Zmieszani stracili prowadzenie (16-16) i był to ewidentny bodziec dla Oliwy, że jeśli nie można wygrać to trzeba przynajmniej powalczyć o jeden punkt. Finalnie po bloku Jakuba Klimczaka oraz ataku Pawła Kubiaka, Oliwa zgarnęła jeden punkt w meczu. Tak czy siak – pochwały należą się przede wszystkim Zmieszanym.

AIP – MPS Volley 0-3 (22-24; 11-21; 16-21)

Mimo faktu, że w poprzednim tygodniu rozgrywek Miłośnicy Piłki Siatkowej musieli uznać wyższość drużyny AIP to nie przeszkodziło to nam, by postawić na to, że to właśnie oni wygrają spotkanie. Podobnego zdania byli również biorący udział w Typerze SL3. Aż 70% z nich stawiało na tryumf ekipy Jakuba Nowaka. Spotkanie rozpoczęło się świetnie dla beniaminka rozgrywek. Po atakach Piotra Mikołajewskiego oraz Wojciecha Małeckiego, AIP musiało wziąć pierwszy czas w meczu (7-3). Ten przyniósł oczekiwany efekt, bowiem po chwili gracze Adriana Ossowskiego doprowadzili do wyrównania po 10. Dalsza część seta to wyrównana gra i walka punkt za punkt. W końcówce mieliśmy deja vu tego, co oglądaliśmy w spotkaniu, do którego doszło przed tygodniem. Po jednej z decyzji sędziego, gracze MPS mieli ogromne pretensje do sędziego i wydawało się, że cała sytuacja wyprowadzi ich z rytmu, co odbije się z kolei na wyniku pierwszego seta. W końcówce MPS zachował jednak więcej zimnej krwi i po identycznych akcjach, w których Arkadiusz Kowalczyk zdobywał punkt po atakach ze środka – MPS cieszył się z pierwszego punktu w meczu. Brak wygranej odsłony sprawił, że AIP zostało kompletnie rozbite mentalnie i przez całego drugiego seta nie byli w stanie nawiązać walki z rozpędzoną ekipą MPS Volley. Po popisowej akcji, w której leżący na parkiecie Jakub Nowak wystawił piłkę – MPS uzyskał przewagę 16-8 i po krótkiej chwili, cieszył się z wygrania środkowej partii. Ostatnia odsłona to coś pomiędzy pierwszym a drugim setem. Z jednej strony AIP nie zagrało tak dobrze jak w premierowej partii, ale również nie tak słabo jak w drugiej. Po wyrównanym początku, po którym na tablicy wyników było po 13, MPS odskoczył swoim rywalom i po ataku oraz asie serwisowym wprowadzanego do składu Jakuba Jetke, cieszył się po chwili z kompletu punktów, udanego rewanżu czy wreszcie – odzyskania fotela lidera.

BEemka Volley – Old Boys 2-1 (15-21; 21-16; 23-21)

Mecz na szczycie drugiej ligi elektryzował kibiców SL3 od momentu, kiedy pojawił się tylko w terminarzu. Po ostatnich występach obu drużyn można było odnieść wrażenie, że nieznacznym faworytem spotkania będzie ekipa z Pruszcza Gdańskiego. To zdawało się potwierdzać w pierwszym secie, który zespół Bartłomieja Kniecia rozpoczął bardzo mocno. Tuż po półmetku seta, Old Boys mieli bardzo dobrą serię na zagrywce, po której przeprowadzili kilka skutecznych kontr i po atakach Jakuba Krasiewicza oraz Jakuba Wilkowskiego, objęli prowadzenie 14-11. W dalszej części, Old Boys kontynuowali kapitalną grę i popełniali bardzo mało błędów. W rezultacie naszych słów objęli po chwili prowadzenie 19-14, po którym cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona to konkretny ‘twist’. Tym razem stroną dominującą była dla odmiany ‘BEemka’. Po pierwszym secie wydawało się, że ‘zatarł im się silnik’. W drugiej części zobaczyliśmy zupełnie odmienioną ekipę. Zespół, który po skutecznym ataku Rafała Kusiaka objął prowadzenie 13-9 i od tego momentu kontrolował przebieg gry. Po chwili kilkoma atakami popisał się atakujący BEemki – Bartosz Kusiński, po których zespół Daniela Podgórskiego dopiął swego i doprowadził do wyrównania w setach (21-16). Wygrana prestiżowego meczu zależała od postawy obu drużyn w trzecim secie rywalizacji. O tym, jaka była duża chęć wygrania spotkania przez drużyny widzieliśmy w połowie seta, gdzie libero BEemki – Jacek Patoła wbiegł z impetem na trybunę by ‘uratować piłkę’. Ofiarność zdawała się nic BEemce nie dawać. Po chwili Old Boysi prowadzili już 15-12 i byli o włos od wygranej. Po chwili mieli oni jednak problem z wykończeniem własnej akcji. Albo popełniali błędy, albo ponosiła ich fantazja, albo chcieli przekombinować, na co wściekał się Kamil Durnakowski. Konsekwencją tych wydarzeń było doprowadzenie przez BEemkę do wyrównania po 17. W końcówce team Daniela Podgórskiego wyszedł na prowadzenie (19-17) i po chwili nerwówki wygrał bardzo ważne spotkanie.

Zapowiedź – MATCHDAY #27

Przed nami kolejny intensywny tydzień w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. W poniedziałek dojdzie do pierwszych spotkań w pierwszej lidze po podziale na grupy mistrzowską oraz spadkową. Bardzo ciekawie zapowiada się również mecz na szczycie drugiej ligi, w której dojdzie do pojedynku BEemki Volley z Old Boys. Zapraszamy na zapowiedź!

Szach-Mat – Tufi Team

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Ah shit, here we go again. Po raz ostatni obie drużyny w grupie spadkowej pierwszej ligi spotkały się w sezonie Wiosna’22. Wówczas dla obu zespołów zakończyło się bardzo źle. W ostatecznym rozrachunku Tufi Team zajęło ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Nieco lepiej, choć to żadne pocieszenie, powiodło się drużynie Szach-Matu, która zajęła o jedną pozycję wyżej. Finał był jednak taki, że oba zespoły spadły z hukiem do drugiej klasy rozgrywkowej. Obecnie sytuacja obu drużyn zdaje się być zdecydowanie lepsza. We wspomnianym sezonie Wiosna’22 wchodziły one do grupy spadkowej dokładnie z tych samych miejsc, na których zakończyli ligowe zmagania. Obecnie Tufi Team zajmuje ‘bezpieczne’ miejsce i nad strefą bezpośredniego spadku mają aż cztery punkty przewagi. Dodatkowo mają również pewną przewagę psychologiczną nad każdym z rywali, z którym przyjdzie im rywalizować. Tak się bowiem składa, że Tufi Team wygrało ze wszystkimi drużynami w rundzie zasadniczej i co ciekawe za każdym razem kończyło się na wyniku 2-1. Nieco gorzej sytuacja wygląda w przypadku drużyny Szach-Mat. Obecnie ‘Szachiści’ znajdują się na miejscu barażowym. Do bezpiecznej pozycji brakuje im aż trzech punktów. Z drugiej strony nad drużynami, które znajdują się obecnie ‘pod kreską’, zespół Dawida Kołodzieja ma trzy punkty różnicy. Jesteśmy niemal przekonani, że gracze w czarnych strojach będą chcieli zanotować awans w ligowej tabeli i uniknąć barażu. Wygrana z drugoligowcem to potencjalnie jedna wielka niewiadoma. Kilka zespołów na zapleczu elity prezentuje obecnie bardzo wysoki poziom i szanse w potencjalnym barażu ocenilibyśmy po 50%. Nad tym będziemy się jednak zastanawiać za jakiś czas. Która z drużyn wygra poniedziałkowe starcie? Uważamy, że Tufi sięgnie po piąte zwycięstwo z rzędu i ich sytuacja w kontekście utrzymania będzie już niemal komfortowa.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

AXIS – Bayer Gdańsk

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Ostatni niepokonany bastion w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, skapitulował w minionym tygodniu. Mowa tu rzecz jasna o porażce drużyny AXIS z ACTIVNYMI Gdańsk. Do spotkania z ex-drugoligowcem, AXIS miało na swoim koncie dziewięć zwycięstw, co dawało im ‘żółte koszulki lidera’. Po porażce w stosunku 1-2 oraz zwycięstwie Floty w meczu z BES Boys BLUM sytuacja w tabeli uległa zmianie. Mimo to, AXIS nadal ma dość komfortową sytuację i trudno wyobrazić sobie scenariusz, by na samym finiszu mogli ‘poślizgnąć się na skórce od banana’. Obecnie ‘Czerwoni’ mają o jeden mecz więcej niż trzecia drużyna ligi – Speednet 2. To oznacza, że gracze Fabiana Polita mają pewien bufor bezpieczeństwa. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na dość trudny terminarz na ostatniej prostej do drugiej ligi. Poza poniedziałkowym spotkaniem, AXIS zmierzy się jeszcze ze wspomnianym wcześniej Speednetem 2 oraz liderem Flotą Active Team 2. To oznacza, że w poniedziałkowym spotkaniu, w którym będą oni faworytem muszą zrobić wszystko, by wygrać i to najlepiej za komplet punktów. Co ciekawe znajdujemy pewien wspólny mianownik pomiędzy Bayerem a ostatnim rywalem AXIS – drużyną ACTIVNYCH. Podobnie jak w przypadku sprzed tygodnia, AXIS z najbliższym rywalem zmierzył się tylko raz i spotkanie, do którego doszło 13 miesięcy temu, AXIS przegrał. Czy w związku z tym AXIS powtórzy historię z meczu z ACTIVNYMI i podobnie jak wtedy, tym razem również przegra? Z pewnością na taki scenariusz liczą ‘Aptekarze’, którzy po dziesięciu spotkaniach sezonu Jesień’23, plasują się na szóstym miejscu w lidze. Potencjalna wygrana dałaby szansę ‘Aptekarzom’ na to by pomyśleć o potencjalnie wyższym miejscu w tabeli. Uważamy, że będzie o to jednak bardzo trudno.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Wolves Volley – Craftvena

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Do zakończenia sezonu, Wolves Volley mają do rozegrania jeszcze cztery spotkania. Mimo to już teraz mają na swoim koncie dokładnie tyle samo zwycięstw co przez całą edycję Wiosna’23. Uważamy, że w porównaniu do minionej edycji, ‘Wataha’ zrobiła bardzo duży progres i jesteśmy niemal przekonani, że w czterech nadchodzących spotkaniach, ‘Wilki’ pokuszą się jeszcze o zwycięstwo. Poza poniedziałkową konfrontacją, ‘Wilki’ rozegrają jeszcze mecze z BL Volley, Chilli Amigos oraz Portem Gdańsk. Co najmniej w dwóch pojedynkach to właśnie drużyna Mikołaja Stempina będzie faworytem meczu. Słów ‘co najmniej’ użyliśmy dlatego, ponieważ nie mamy do końca przekonania czy Wolves Volley będzie faworytem również poniedziałkowego starcia. Wszystko za sprawą faktu, że zmierzą się oni z Craftveną, która podobnie jak ‘Wilki’, notuje obecnie lepszy sezon niż miało to miejsce na wiosnę. Przypomnijmy, że wówczas skończyło się na odległym – dwunastym miejscu w ligowej tabeli. W całej edycji Craftvena wygrała wówczas zaledwie cztery spotkania i finalnie na ich kontach mieliśmy trzynaście oczek. Aby dobrze zobrazować o jakim progresie mówimy, podamy, że w obecnej kampanii ‘Rzemieślnicy’ wygrali o dwa spotkania więcej i już teraz mają tyle samo punktów co w minionej edycji.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Oliwa Team – Zmieszani

Godz.: 21:30, boisko nr 3

Po raz ostatni Oliwa Team rozegrała spotkanie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta dokładnie…18 dni temu. Dłuższa przerwa posłużyła zapewne Oliwie na to by poszukać przyczyn słabej formy, którą mogliśmy oglądać od…26 września 2023 r. To właśnie wtedy Oliwa przegrała z Volley Gdańsk w stosunku 0-3. O ile porażka z obecnym liderem drugiej ligi była w dużym stopniu zrozumiała, tak cztery kolejne porażki z Dream Volley, TGD, Hydrą Volleyball Team oraz MiszMaszem to już bardzo mocny sygnał ostrzegawczy, że z drużyną dzieje się coś złego. Po dobrym bilansie z początku sezonu, w którym Oliwa mogła pochwalić się trzema zwycięstwami oraz zaledwie jedną porażką, wydawało się, że obecny sezon może być dla Oliwy bardzo dobry. Cóż. Po wspomnianej koszmarnej serii, Oliwa spadła w ligowej tabeli na dziesiąte miejsce i wciąż nie mogą być pewni utrzymania. Bardzo dużo zależeć tu będzie od wyniku rywalizacji ze Zmieszanymi, którzy również walczą o to by na wiosnę grać w drugiej klasie rozgrywkowej. Sytuacja Zmieszanych jest jednak jeszcze gorsza niż Oliwy. Po dziewięciu rozegranych spotkaniach w obecnej edycji, Zmieszani mają na swoim koncie zaledwie jedną wygraną i w związku z tym znajdują się na dwunastym miejscu w tabeli. Pewnym pocieszeniem dla obu drużyn jest z pewnością fakt, że wszystkie inne drużyny w tabeli mają rozegrane o jedno spotkanie więcej. To oznacza, że prawdziwy przegląd sytuacji możemy mieć po wieczornym starciu. Która z drużyn jest w naszym odczuciu faworytem meczu? Uważamy, że Oliwa się wreszcie przełamie i sięgnie po wygraną, która uspokoi nieco ich skomplikowaną sytuację.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

AIP – MPS Volley

Godz.: 21:30, boisko nr 2

Rozpoczynamy walkę o medale. Do niedawna Miłośnicy Piłki Siatkowej wydawali się być absolutnym faworytem w wyścigu o mistrzowski tron. Do ostatniego spotkania mogli pochwalić się rewelacyjnym bilansem siedmiu zwycięstw oraz jednej porażki. Sytuacja ta uległa zmianie w ostatnim meczu, w którym MPS zmierzył się z…AIP. Mimo że w naszych oczach drużyna Jakuba Nowaka była faworytem tamtego starcia to finalnie AIP cieszyło się ze zwycięstwa. Dodatkowo gracze Adriana Ossowskiego sięgnęli wówczas po komplet punktów co w naszym odczuciu było już niespodzianką sporego kalibru. Czy w poniedziałkowy wieczór, AIP znajdzie ponownie sposób na ogranie rywali? Kiedy spojrzymy na statystyki obu drużyn to zobaczymy dość ciekawe porównanie. Spośród wszystkich drużyn występujących w elicie, AIP jest drużyną, która jest najrzadziej blokowaną drużyną (3,7 na mecz) . Co ciekawe, Miłośnicy Piłki Siatkowej znajdują się na przeciwległym biegunie i na blok rywali nadziewają się najczęściej (6,67). Dysproporcje w tym elemencie widzieliśmy również w bezpośrednim spotkaniu obu drużyn, w którym ‘Przyjaciele’ blokowali rywali aż dziewięciokrotnie, a w odwrotnym kierunku były to cztery bloki. Uważamy, że był to jeden z elementów, który zaważył o tym, że AIP wygrało wówczas spotkanie. W tamtym meczu, gracze AIP mieli również lepsze przyjęcie (4 vs 1). Jeśli AIP zagra w poniedziałkowy wieczór równie dobrze to powinni pokusić się o wygraną. Uważamy jednak, że MPS wyciągnął ze wspomnianego meczu odpowiednie wnioski i w poniedziałkowy wieczór weźmie udany rewanż za spotkanie z 30 października.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

BEemka Volley – Old Boys

Godz.: 21:30, boisko nr 1

Wchodzimy w decydującą fazę sezonu, po której wyjaśni się, która z drużyn awansuje do wyższej klasy rozgrywkowej. Ogromne szanse na bezpośredni awans mają poniedziałkowi rywale. Nieco lepszą sytuację w kontekście potencjalnego awansu zdają się mieć gracze z Pruszcza Gdańskiego – Old Boys. Pierwsza sprawa to fakt, że na trzy mecze przed zakończeniem sezonu mają oni o jeden punkt więcej od BEemki. Kolejną sprawą jest to, że czysto teoretycznie mają oni ‘łatwiejszy terminarz’. Do końca rozgrywek poza meczem z BEemką zmierzą się również z Dream Volley oraz AVOCADO friends. Jeśli chodzi o ekipę BEemki to oprócz poniedziałku zagrają spotkanie z Hydrą Volleyball Team oraz Volley Gdańsk i o ile we wspomnianych meczach Old Boys będą faworytem, tak w kontekście BEemki tacy pewni już nie jesteśmy. Która z drużyn wygra poniedziałkowe starcie? Wydaje nam się, że nieznacznym faworytem spotkania jest ekipa ‘Dziadków’. W naszym przekonaniu drużyna ta prezentuje się najlepiej, kiedy po przeciwnej stronie siatki znajduje się bardzo mocna ekipa. W obecnej edycji Old Boys udowodnili to zarówno w meczu z Volley Gdańsk, jak i Hydrą Volleyball Team. Jeśli faktycznie tak się stanie i drużyna Bartłomieja Knieca sięgnie po wygraną to będą już na autostradzie prowadzącej do pierwszej ligi. Jeśli z kolei by do niej awansowali to staliby się pierwszą drużyną w historii rozgrywek, która uzyskała dwa awanse z rzędu. Nie wyprzedzajmy jednak pewnych zdarzeń. Uważamy bowiem, że w poniedziałek BEemka ma po swojej stronie mnóstwo argumentów, które mogą sprawić, że to właśnie oni wygrają mecz. Oj, sami jesteśmy ciekawi jak to się potoczy.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

MATCHDAY #26

Za nami czwartkowa seria gier, w której wydarzeniem dnia była porażka drużyny AXIS, która jak do tej pory była jedyną niepokonaną drużyną w SL3. Ponadto w elicie doszło do ostatniego spotkania w rundzie zasadniczej, po którym poznaliśmy ostateczny kształt grup mistrzowskiej oraz spadkowej. Zapraszamy na podsumowanie!

Wolves Volley – Bayer Gdańsk 2-1 (21-16; 24-22; 18-21)

Mieliśmy nosa w zapowiedzi przedmeczowej. Przypomnijmy, że wskazaliśmy tam, że faworytem spotkania będzie ekipa Wolves Volley. Gracze Mikołaja Stempina od samego początku udowadniali, że nie popełniliśmy błędu. Początek spotkania rozpoczął się od nieco chaotycznej gry obu drużyn (7-7). Po chwili jednak, ‘Wataha’ po ataku Tomasza Głębockiego objęła prowadzenie 11-8. Gracz ten czuł się w pierwszym secie na tyle dobrze, że to właśnie po jego kolejnych dwóch punktach, gracze w czarnych strojach prowadzili już 15-11 a po chwili zdołali postawić kropkę nad ‘i’ (21-16). Środkowa partia to najciekawszy fragment gry, w którym kilka razy dochodziło do konkretnych zwrotów akcji. Set rozpoczął się lepiej dla ‘Wilków’, którzy po ataku Wojciecha Nowaka objęli prowadzenie 4-1. Trzypunktowa zaliczka została jednak błyskawicznie roztrwoniona i po ataku powracającego do składu Jakuba Macieszy – Bayer doprowadził do wyrównania po 4. Dalsza część seta to wyrównana walka ‘łeb w łeb’, która zaprowadziła nas do stanu po 10. W dalszej części seta kilka błędów popełnili gracze w czarnych trykotach, po których Bayer objął prowadzenie 15-12. Mimo że ‘Aptekarze’ prowadzili w końcówce 18-16 to jednak cztery kolejne piłki należały do ‘Wilków’, którzy mieli w końcówce drugiego seta dwie piłki meczowe (20-18). Kiedy Bayer zdołał się wykaraskać z problemów i samemu doprowadzić do piłki setowej (22-21) wydawało się, że w meczu dojdzie do wyrównania. Ostatnie słowo należało jednak do wspomnianego wcześniej Tomka Głębockiego, który atakiem oraz asem serwisowym przypieczętował po chwili zwycięstwo ‘Wilków’. Szaleństwo. Ostatni set choć dobry to nie miał prawa równać się z tym co oglądaliśmy w środkowej odsłonie. W połowie seta Bayer objął prowadzenie 15-10. Z czasem ‘Wataha’ zniwelowała stratę do zaledwie jednego oczka (17-16), ale w końcówce Bayer wyciągnął ze swoich apteczek magiczne leki na koncentracje. Te sprawiły, że Bayer dopiął wreszcie swego. Cóż. Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Punkt z tak dobrze dysponowanym rywalem jak Wolves Volley należy szanować.

Flota Active Team 2 – BES Boys BLUM 3-0 (21-17; 21-16; 21-11)

Nie będziemy nawet przesadnie udawać. W naszych oczach BES Boys BLUM miało zostać przez przeciwnika ‘pożarte’. Owszem, spotkanie zakończyło się kompletem punktów Floty, ale postawę ‘Chłopców’ z pierwszego i drugiego seta można pochwalić. Od początku spotkania to Flota miała przewagę. Po kilku punktowych akcjach środkowych BES Boys, drużyna Ryszarda Nowaka trzymała się jednak swoich rywali dość blisko (11-9). Kiedy na tablicy wyników zrobiło się 15-10 dla graczy Karoliny Kirszensztein to wydawało się, że za chwilę obie drużyny zmienią strony. Po kontynuacji bardzo dobrej gry środkiem drużyny BES Boys BLUM, zdołali oni doprowadzić do wyrównania po 17 i sprawa wygrania pierwszego seta, pozostawała kwestią otwartą. Kto wie jak potoczyłyby się losy tej partii gdyby nie postawa środkowego, Marcina Karbownika w końcówce, który przyznał się do dotknięcia piłki za co punkt trafił na konta graczy Floty. Finalnie team w granatowych strojach wygrał tę partię do 17. Środkowa odsłona to kontynuacja wyrównanej gry obu drużyn, która trwała od samego początku aż do stanu 17-16 dla Floty. Końcówka seta to historia, którą oglądaliśmy z premierowej partii. W skrócie – wrzucenie zdecydowanie wyższego tempa przez Flotę, która po bloku Adama Jarosa, cieszyła się z wygrania drugiego seta. Ostatnia partia to już jednostronne widowisko, na które zaprosili nas gracze Floty. Chwilę po półmetku, Flota prowadziła już 14-8 i stało się jasne, która z drużyn wygra tę partię. Finalnie, dzięki zwycięstwu za pełną pulę oraz faktu, że swoje spotkanie przegrała ekipa AXIS – Flota wróciła na trzecioligowy fotel lidera.

ACTIVNI Gdańsk – AXIS 2-1 (21-16; 16-21; 21-18)

Niewiele osób poza samymi graczami ACTIVNYCH zdaje sobie sprawę z faktu, że na przestrzeni sezonów, zespół Artura Kurkowskiego potrafił dokonywać niemal niemożliwych rzeczy. Pierwszy przykład to zwycięstwo z Flotą Active Team, która obecnie rywalizuje w pierwszej lidze. Wówczas byli jedyną niepokonaną drużyną w lidze. Drugi przykład to wygrana z drużyną Old Boys, która do spotkania z ACTIVNYMI również miała same zwycięstwa na koncie. Jak możecie się domyślać do trzeciego takiego przypadku doszło w czwartkowy wieczór, w którym ACTIVNI podejmowali ostatni niepokonany bastion w SL3 – drużynę AXIS. Początek meczu ułożył się dla ACTIVNYCH wybornie. Chwilę po pierwszym gwizdku sędziego prowadzili oni już 10-5. Mimo bardzo niekorzystnego położenia, AXIS zdołało wskoczyć na wyższy level i doprowadzić do wyrównania po 14. Kiedy wydawało się, że po chwili przechylą szale zwycięstwa na swoją stronę, gra drużyny Fabiana Polita się całkowicie posypała i to ACTIVNI zdobyli pięć kolejnych oczek (19-14), a następnie cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona to zwrot akcji, który mogliśmy oglądać. Po skutecznym bloku kapitana ‘Czerwonych’, na tablicy wyników było 10-6 dla AXIS. Po chwili lider trzeciej ligi prowadził już 17-11, a to sprawiło, że ACTIVNI zostali odarci z jakichkolwiek złudzeń (21-16). Ostatnia odsłona to pewne novum. Od samego początku byliśmy bowiem świadkami wyrównanej gry obu stron, która zaprowadziła nas do stanu po 14. W tym momencie oglądaliśmy dokładnie to co w pierwszym secie. Po tym jak w polu serwisowym stanął Artur Kurkowski, drużyna AXIS nie mogła zrobić przejścia przez kilka akcji, a to z kolei sprawiło, że po chwili ACTIVNI mogli cieszyć się z bardzo cennej wygranej.

Flota Active Team – Speednet 1-2 (21-18; 24-26; 19-21)

Po kilku ostatnich występach Floty Active Team nie spodziewaliśmy się większych emocji. W naszych oczach zdecydowanym faworytem konfrontacji była ekipa Speednetu. Uznaliśmy nawet, że wreszcie uda im się sięgnąć po pierwszy komplet punktów w obecnym sezonie. Cóż – nasze predykcje dość szybko zostały zweryfikowane. Spotkanie świetnie rozpoczęli bowiem gracze beniaminka rozgrywek. Po skutecznym bloku Kirila Bohdana było 6-3 dla Floty. Z czasem przewaga ta, a jakże – również po punkcie wspomnianego środkowego, urosła do pięciu punktów (12-7). Kiedy na tablicy po dwóch atakach Mikołaja Filanowskiego, było już 17-11 uznaliśmy, że w pierwszym secie już nic ciekawego się nie wydarzy. Był to moment, w którym Speednet podjął jeszcze rękawice. To pozwoliło im na zniwelowanie straty do zaledwie jednego oczka (19-18), po którym Flota musiała wziąć czas. Ten przyniósł oczekiwany skutek, bowiem po chwili Flota dopięła swego (21-18). Środkowa odsłona to prawdziwy kosmos. Na półmetku seta zarysowała się nieznaczna przewaga Speednetu, który po ataku Mateusza Szturmowskiego, prowadził 11-9. Nieznaczną przewagę, ‘Różowi’ posiadali do stanu 19-18. W końcówce seta z bardzo dobrej strony pokazał się Krystian Lipiński, po którego atakach, Flota miała kilka piłek meczowych. Jak wyliczył ‘Tygodnik Kibica’, tych Flota miała aż cztery. Za każdym razem Speednet wychodził z opresji obronną ręką. Finalnie po atakach duetu Szlejter & Janczak, Speednet doprowadził do wyrównania w setach. Ostatnia odsłona to wyrównana walka do stanu po 11. Druga część seta to sporo błędów beniaminka rozgrywek, które sprawiły, że Speednet objął prowadzenie 18-14 i mimo pewnych kłopotów w końcówce, wygrał partię do 19.

BEemka Volley – Maritex Gdańsk 3-0 (21-13; 21-14; 21-17)

Oj, chyba nie do końca wszyscy zdają sobie sprawę jak potencjalna wpadka z Maritexem mogłaby mieć wpływ na dalsze losy BEemki. Ostatecznie graczom w biało-niebieskich barwach udało się przełamać koszmarną passę dwóch porażek z rzędu. Pamiętajmy, że mówimy o drugoligowym Hollywood. Drużynie, która miała się zabawić w drugiej lidze i wrócić tam gdzie ich miejsce – do pierwszej ligi. Skoro przy tej pierwszej lidze jesteśmy to tak, w pierwszym secie oglądaliśmy właśnie pierwszoligową ekipę. Różnica w jakości obu drużyn była widoczna z Pucka. Po dwóch punktach Rafała Kusiaka było 14-9 i był to dla BEemki jednocześnie sygnał do dociśnięcia pedału gazu. Finalnie zespół Daniela Podgórskiego doprowadził do stanu 19-11, a następnie, już po chwili cieszył się z pierwszego punktu w meczu. Pierwszy set nie był końcem popisów ex-pierwszoligowca. Do połowy seta obie drużyny troszkę pozorowały emocje, wyrównaną grę, zaciętą rywalizację. Wraz z kolejną akcją, kiedy poziom wody już opadł okazało się, że Maritex podobnie jak w pierwszej odsłonie – pływa bez majtek. Po atakach Macieja Rzepczyńskiego oraz Wysockiego, BEemka cieszyła się z drugiego punktu w meczu. Ostatnia odsłona to kontynuacja świetnej gry BEemki. Owszem – złośliwi zapytają pewnie ‘czemu BEemka nie była taka mądra dwa tygodnie temu’ i wiecie co? Trochę się z tym zgadzamy, bo sorry Maritexie, ale w czwartkowy wieczór to opędzlowałby Was nawet zespół pieśni ludowej Mazowsze. Jako że od czegoś trzeba zacząć to BEemka może się cieszyć. A Maritex? No nie jest to z pewnością ‘ich sezon’.

Drużyna A – Bayer Gdańsk 0-3 (15-21; 15-21; 20-22)

Tuż po spotkaniu z Wolves Volley, drużyna Bayer Gdańsk przystępował do drugiego spotkania w czwartkowy wieczór. Tym razem na ‘Aptekarzy’ czekała ostatnia ekipa w ligowej tabeli – Drużyna A. To z kolei sprawiało, że nie mieliśmy większych problemów w momencie typowania faworyta spotkania. Drużyna A wróciła do grania z Robertem Mielewczykiem ‘na kierownicy’. Gracze w czarnych strojach lepiej rozpoczęli partię i po ataku będącego w świetnej formie Daniela Iwaszko, objęli prowadzenie 7-3. Z czasem, zespół Michała Drozdowskiego zaczął popełniać jednak sporo błędów w rezultacie, których – na tablicy wyników było już 10-10. Dalsza część seta upłynęła pod dyktando ‘Aptekarzy’, którzy przy dobrej serii na zagrywce Andrzeja Ossowskigo wygrali seta do 15. Środkowa odsłona rozpoczęła się inaczej niż pierwszy set. Po bloku Mateusza Michalskiego to Bayer prowadził 7-3. W dalszej części seta, Drużyna A zdołała doprowadzić do wyrównania po 13. Kiedy wydawało się, że końcówka seta będzie wyrównanym widowiskiem, Bayer Gdańsk wrzucił kolejny bieg i po ataku wspomnianego wcześniej Mateusza Michalskiego, cieszyli się z wygrania meczu (21-15). Do rozegrania obu drużynom pozostał trzeci set. Ten rozpoczął się kapitalnie dla zespołu w czarnych trykotach. Po skutecznej akcji Roberta Mielewczyka, Drużyna A prowadziła na półmetku seta 11-6. Doskonałą sytuację zespołu Michała Drozdowskiego oglądaliśmy do samej końcówki, w której Drużyna A prowadziła już…20-16! Mimo to w końcówce popełnili oni kilka błędów co w połączeniu z zagrywką Michała Falkiewicza oraz ataku Macieja Lipińskiego zapewniło ‘Aptekarzom’ komplet punktów.

Zapowiedź – MATCHDAY #26

Przed nami ostatni dzień meczowy w obecnym tygodniu rozgrywek. W czwartkowy wieczór o przełamanie złej passy powalczy drużyna BEemka Volley. Ciekawie zapowiada się również spotkanie w trzeciej lidze gdzie jedyna niepokonana drużyna AXIS, zmierzy się z ACTIVNYMI Gdańsk. Ponadto w elicie poznamy ostateczny kształt grup mistrzowskiej oraz spadkowej. Zapraszamy na zapowiedź!

Wolves Volley – Bayer Gdańsk

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Spośród wszystkich drużyn w trzeciej lidze to właśnie Bayer Gdańsk do spółki z ACTIVNYMI oraz ‘Wilkami’ ma rozegraną najmniejsza liczbę spotkań. Po raz ostatni ‘Aptekarze’ zaprezentowali swoje umiejętności w SL3 niemal…miesiąc temu. Po raz ostatni Bayer zagrał bowiem 10 października. Od wspomnianego czasu, zespół Damiana Harica miał bardzo dużo czasu na to by przemyśleć przyczyny porażki z Flotą Active Team 2. Przypomnijmy, że we wspomnianym meczu, Bayer był zaledwie tłem dla rozpędzonego rywala i finalnie przegrał spotkanie w stosunku 0-3. Obecnie po ośmiu rozegranych meczach team z Olivii Business Center ma na swoim koncie pięć zwycięstw oraz trzy porażki. Nadrabiając ligowe zaległości mają szasnę na to by poprawić nieco sytuacje w ligowej tabeli. Obecnie plasują się bowiem na…dziesiątym miejscu. Jedną z drużyn, która w tabeli ich wyprzedza jest najbliższy rywal – ekipa Wolves Volley. Co ciekawe, ‘Wataha’ ma gorszy stosunek wygranych do porażek, ale jednak punktów od rywali mają o jeden więcej. Obecna edycja w wydaniu zespołu Mikołaja Stempina to prawdziwa huśtawka sportowych emocji. Dla przykładu w jednym spotkaniu meczą się z przedostatnią w tabeli Husarią by za chwilę ograć niepokonaną wówczas ekipę Speednetu 2. To pokazuje, że potencjał w drużynie jest na naprawdę wysokim poziomie. Otwartym pytaniem pozostaje to kiedy ‘Wilki’ będą w stanie z tego skorzystać. Czwartkowe spotkanie będzie czwartym bezpośrednim pojedynkiem obu drużyn w SL3. Dotychczasowy bilans to dwa zwycięstwa ‘Aptekarzy’ i jedno ‘Watahy’. Uważamy, że w czwartek dojdzie do wyrównanego pojedynku z delikatnym wskazaniem na ‘Wilków’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Flota Active Team 2 – BES Boys BLUM

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Prawdę mówiąc – zdziwilibyśmy się gdyby w obecnej edycji Flota Active Team 2 nie sięgnęła po awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Za graczami Karoliny Kirszensztein przemawia niemal wszystko, łącznie z terminarzem. No bo powiedzmy sobie wprost. Czy Flota może pogubić w czwartek punkty? Cóż, niby jest to możliwe, ale jednocześnie wydaje się to być bardzo mało prawdopodobne. Ostatnie cztery spotkania to wygrane i co bardzo ważne – również z drużynami z ligowego topu. Przypomnijmy, że do spotkania z ‘Chłopcami’, Flota podejdzie po zwycięstwie ze Speednetem oraz ACTIVNYMI. Na papierze, czwartkowe spotkanie zdaje się być zadaniem teoretycznie dużo łatwiejszym. Ich rywalem będzie bowiem drużyna BES Boys BLUM, dla której będzie to jedenaste spotkanie w obecnym sezonie. Spadkowicz z drugiej ligi rozegrał w obecnym sezonie dziesięć spotkań, w których zaledwie dwa razy sięgnęli po zwycięstwo. Biorąc pod uwagę fakt, że mówimy tu o bardzo doświadczonej drużynie w SL3. Drużynie, która zna zapach drugo oraz nawet pierwszoligowej szatni, obecny wynik jest z pewnością bardzo rozczarowujący. Wiemy, że BES Boys BLUM przeszli w tym czasie pewną metamorfozę, ale wciąż mówimy o gościach, którzy grają w siatkówkę kupę lat i obecny wynik jest rozczarowaniem. Uważamy, że każdy z zawodników powinien zrobić pewien ‘rachunek sumienia’ i odpowiedzieć sobie na pytanie czy z obecnej edycji nie można było wycisnąć nieco więcej. Wracając do czwartkowego spotkania będziemy niemal zdumieni gdy Flota nie sięgnie po komplet punktów. W naszych oczach wynik 3-0 zdaje się być ‘pewniaczkiem’.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

ACTIVNI Gdańsk – AXIS

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Tu nie ma mowy o przypadku. Po ponad 170 spotkaniach obecnego sezonu została tylko jedna drużyna, która jak do tej pory – nie przegrała ani jednego spotkania. Piszemy o tym teraz ponieważ jedyną niepokonaną drużyną spośród 38 drużyn w lidze jest ekipa AXIS. ‘Czerwoni’ rozegrali w obecnej edycji dziewięć spotkań, w których zgromadzili 24 oczka i są na najlepszej drodze do powrotu do drugiej ligi. Oczywiście zadecyduje o tym końcówka sezonu, w której AXIS stoczy kilka bardzo wymagających pojedynków. Uważamy, że pod tym kątem dużo lepszą sytuację ma wicelider tabeli – Flota Active Team 2, która na pierwszy rzut oka ma ‘łatwiejszy terminarz’. Pierwszą przeszkodą w drodze do wygranej ligi przez AXIS będzie ekipa ACTIVNYCH Gdańsk. Gracze Artura Kurkowskiego znajdują się obecnie na piątym miejscu w lidze. Trzeba przy tym zauważyć, że są oni w gronie trzech drużyn, które w trzeciej lidze, rozegrały najmniejszą liczbę spotkań. To z kolei sprawia, że wciąż mają oni realną szansę na to by wskoczyć na podium rozgrywek. Aby tak się jednak stało muszą podkręcić nieco tempo i w ostatnich spotkaniach sezonu, zacząć regularnie punktować. Czy są w stanie dokonać tego już w czwartkowy wieczór? Cóż, z pewnością nie będą faworytem. Z drugiej strony w jedynym bezpośrednim spotkaniu obu drużyn w ramach rozgrywek SL3, lepsza okazała się drużyna Artura Kurkowskiego. Do wspomnianego spotkania doszło jednak…ponad trzy lata temu, a konkretniej 8 października 2020 r. Tamto spotkanie z kadry obu drużyn pamięta zaledwie czterech graczy, z czego na parkiecie w czwartkowy wieczór zobaczymy tylko trzech z nich (Artur Kurkowski, Marcin Nowicki oraz Fabian Polit). Dla całej reszty będzie to rywal całkowicie nowy.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Flota Active Team – Speednet

Godz.: 20:30, boisko nr 2

To jest wręcz niewiarygodne jak bardzo drużyna Speednet-u lubi komplikować sobie sytuacje. Dwa tygodnie temu zespół Łukasza Żurawskiego podejmował w SL3 drużynę Szach-Mat. Mimo że w naszych oczach byli oni zdecydowanym faworytem starcia, to jednak ‘Szachiści’ wyszli z pojedynku jako zwycięzcy. Wiemy, że słowo ‘gdyby’ jest niemierzalne i można pod nie podpiąć niemal wszystko, ale no właśnie… Gdyby Speednet wygrał wspomniane spotkanie i w czwartkowy wieczór poprawili z Flotą, to mieliby ogromną szansę na tytuł mistrzowski SL3. Oczywiście, jeśli może się coś spieprzyć to tak się właśnie dzieje i nie inaczej było i tym razem. Owszem, Speednet nadal ma szanse na końcowy tryumf, ale sytuacja się dość mocno zagmatwała. Tak czy siak, w czwartkowy wieczór będą oni dość wyraźnym faworytem starcia. Nie bez znaczenia w naszych rozważaniach jest nieciekawa forma drużyny Floty Active Team. Po niezłym początku przyszedł poważny kryzys. Ostatnie trzy spotkania to nieciekawa i przewidywalna gra, która sprawiła, że Flota musiała uznać wyższość Tufi Team, Eko-Hurtu czy ZCP Volley Gdańsk. Dwie z trzech wspomnianych porażek są tym bardziej bolesne, że doszło do nich z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie. Cel na ten sezon, którym było pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej, zdaje się powoli oddalać. Wydaje się, że po czwartkowym starciu myśl o spadku będzie rezonować w głowach graczy Floty coraz głośniej.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

BEemka Volley – Maritex Gdańsk

Godz.: 20:30, boisko nr 3

To co wyczynia w ostatnim czasie BEemka Volley jest wręcz niewiarygodne. Początek sezonu to kapitalna dyspozycja, po której BEemka mogła pochwalić się tym, że była jedną z dwóch niepokonanych drużyn spośród wszystkich 38 ekip w SL3. Owszem, były pewne problemy jak strata punktu ze Spontanem czy Zmieszanymi. Mimo to wydawało się, że BEemka zażegnała kryzys. Pomyśleliśmy tak po dwóch przekonujących zwycięstwach za komplet punktów z MiszMaszem oraz Dzikami Wejherowo. Niestety dla ‘Zmotoryzowanych’, dwa kolejne mecze to ogromne rozczarowanie. Pierwsze z nich to bez wątpienia niespodziewana porażka z AVOCADO friends. O ile tamto spotkanie można było traktować w kategorii wpadki tak kolejna porażka, tym razem z Dream Volley to potwierdzenie sporych problemów BEemki. Czy dziś zdołają się oni wreszcie przełamać? W teorii wydaje się, że są zdecydowanym faworytem konfrontacji z Maritexem. W czwartkowy wieczór poza drugoligowym rywalem będą oni mierzyć się jeszcze z inną siłą, a mianowicie przygniatającą ich presją. Jeśli bowiem dziś wieczorem zanotują kolejną porażkę to marzenia o powrocie do pierwszej klasy rozgrywkowej będzie można wcisnąć między bajki. Z pewnością na taki obrót spraw liczą gracze Macieja Skowrońskiego, którzy w obecnej edycji wygrali dwa z dziewięciu spotkań. Mimo bardzo niekorzystnego bilansu, w ligowej tabeli znajdują się na ósmym miejscu. To rzecz oczywista duża zasługa rywali z dolnej partii tabeli, którzy jak się okazuje mają jeszcze większe problemy. Niezależnie od tego, Maritex wciąż nie może być pewny utrzymania i zdobycz punktowa w czwartkowy wieczór mogłaby się okazać bardzo cenna.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Drużyna A – Bayer Gdańsk

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Drugim zadaniem stawianym przed drużyną Bayer Gdańsk w czwartkowy wieczór będzie konfrontacja z Drużyną A. Obie ekipy rywalizowały ze sobą już w poprzednim sezonie. W meczu, do którego doszło 9 marca, górą była ekipa ‘Aptekarzy’, która wygrała wówczas za komplet punktów. Co ciekawe, dla Drużyny A mecz z zespołem Damiana Harica będzie czymś w rodzaju podróży sentymentalnej. Tak się składa, że wspomniany mecz był początkiem przygody ‘Serialowej’ w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Od wspomnianego czasu, zespół w czarnych strojach rozegrał w SL3 dokładnie 22 spotkania, w których trzykrotnie sięgał po zwycięstwo. Dzięki dwunastu zdobytym oczkom, Drużyna A plasuje się obecnie na 65 miejscu w tabeli wszechczasów Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Jeśli chodzi o ich rywali to we wspomnianej tabeli mieszczą się oni dokładnie o 30 pozycji wyżej – na 35 miejscu. Bilans ‘Aptekarzy’ po 47 meczach w SL3 to 28 zwycięstw oraz 19 porażek. Biorąc to wszystko do kupy oraz dyspozycję obu drużyn w obecnej edycji nie mamy większego problemu z tym by wskazać faworyta rywalizacji. Z drugiej strony od wspomnianego inauguracyjnego spotkania w SL3 – Drużyna A pokonała naprawdę daleką drogę i nie jest już tą samą ekipą, która była przysłowiowym ‘chłopcem do bicia’. O tym czy Drużyna A będzie w stanie postawić się wyżej notowanym rywalom, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

MATCHDAY #25

Za nami wtorkowa seria gier, w której bardzo ważne zwycięstwo zanotowała drużyna TGD. To w połączeniu z dwiema porażkami drużyny Team Spontan spowodowały pewne przetasowania na dole ‘drugoligowej układanki’. Zapraszamy na podsumowanie!

Tufi Team – ZCP Volley Gdańsk 2-1 (13-21; 21-17; 21-13)

Po formie, którą mogliśmy w ostatnim czasie zaobserwować w wykonaniu drużyny Tufi Team, uznaliśmy, że są oni murowanym faworytem wtorkowej konfrontacji. Jakież było nasze zdziwienie w trakcie oglądania pierwszego seta rywalizacji. Początek spotkania rozpoczął się bowiem od kapitalnej gry w bloku drużyny ZCP, po którym na tablicy wyników mieliśmy prowadzenie 8-2 dla drużyny Dariusza Kuny. Po początkowym szoku, Tufi Team się nieco ogarnęło i zniwelowało straty do stanu 11-7. Niestety, dla drużyny Mateusza Woźniaka, dwa kolejne punkty w meczu zdobył Illya Yenoshyn, po których było już 13-7 dla ZCP i stało się jasne, że ‘żółto-czarni’ nie dadzą sobie zrobić już krzywdy.  Po kilku atakach Mikołaja Boguckiego, ZCP podkręciło jeszcze tempo i finalnie wygrali seta do 13. Środkowa odsłona to zdecydowanie lepsza postawa drużyny Tufi Team, która sprawiła, że przeciwko dobrze dysponowanym graczom ZCP, był remis po 9. Po chwili gracze Mateusza Woźniaka popełnili kilka błędów w komunikacji, które sprawiły, że ZCP prowadziło 14-11 i byli na najlepszej drodze do zwycięstwa w meczu. Nieco inny plan na wtorkowy wieczór miała ekipa Tufi, która po kilku atakach Marka Rogińskiego, doprowadziła do remisu po 14. Kiedy beniaminek rozgrywek ‘poczuł krew’ to poszedł za ciosem i po bloku Łukasza Arciszewskiego prowadzili już 18-15. Finalnie, po atakach Piotra Watusa, Tufi doprowadziło do wyrównania w setach. Ostatni set rywalizacji to obraz, który w obecnym sezonie już oglądaliśmy. W momencie, w którym ZCP napotyka w meczu pierwszy kryzys to nie ma absolutnie pomysłu na to jak ten kryzys zażegnać. Po festiwalu błędów w wydaniu ZCP, dobrze grające Tufi prowadziło w tej partii 10-6. Moment ten zbiegł się w czasie ze stratą nadziei ZCP, po którym Tufi już się z rywalem bawiło i finalnie wygrali tę partię do 13.

TGD – Volley Surprise 2-1 (21-19; 17-21; 21-19)

Tak jak pisaliśmy, dla obu drużyn był to szalenie ważny wieczór w kontekście potencjalnego utrzymania w drugiej lidze. W naszym odczuciu faworytem spotkania była ekipa Volley Surprise, która ma zdecydowanie większe doświadczenie w drugoligowym graniu. Dodatkowo, z przeszłości doskonale pamiętamy przypadki, gdzie zagrożona spadkiem drużyna ze Słupska nabierała w kryzysowych momentach nadprzyrodzonych mocy. We wtorkowy wieczór na pierwszym boisku został jednak napisany nowy rozdział tej historii. Od początku spotkania oglądaliśmy wyrównaną grę obu stron (8-8). Bardzo ‘ważną robotę’ dla swojego zespoły wykonał na półmetku seta środkowy Maksim Miklashevivh, po którego trzech atakach z rzędu, ‘Drogowcy’ objęli prowadzenie 13-11. W końcówce seta, ‘Drogowcy’, po ataku Maćka Kota prowadzili 19-16 i byli już o włos od wygranej. Po chwili postanowili oni zadbać jednak o emocje. Po dwóch punktach Patryka Bruchmanna, Volley zniwelował stratę do jednego oczka (19-18). Końcówka należała jednak do TGD i trzeba przyznać, że na tę wygraną najzwyczajniej w świecie zasłużyli. Środkowa część meczu to wyrównana gra drużyn, która zaprowadziła do stanu po 11. Mniej więcej w tym momencie ‘Słupszczanie’ wyraźnie poprawili grę i po jednym z ataków Mariusza Kuczko, wyszli na prowadzenie 18-13, którego już nie wypuścili. To oznaczało z kolei, że o wygranej w meczu musi zadecydować ostatnia partia. Ta, podobnie jak dwie pierwsze odsłony, rozpoczęła się od wymiany argumentów, która sprawiła, że na czarnej tablicy wskazującej wynik był remis 10-10. W dalszej części oglądaliśmy niemal dokładnie te same obrazki, co w pierwszym secie. TGD zdołało osiągnąć dwupunktowe prowadzenie (15-13), które ‘Słupszczanie’ starali się odrobić (19-18). Ostatnie słowo w meczu należało jednak do ‘Drogowców’, którzy po ataku środkowego, Artura Senka cieszyli się z drugiego zwycięstwa w sezonie Jesień’23. Jak się okazało po godzinie, zwycięstwo te dało im awans w ligowej tabeli na 13 miejsce. Uważamy, że kwestia potencjalnego utrzymania jest sprawą jak najbardziej otwartą.

Old Boys – Team Spontan 3-0 (21-19; 21-16; 21-11)

Cudu nie było. Już w zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że Old Boys jest zdecydowanym faworytem starcia. Z drugiej strony, z tyłu głowy mieliśmy to, że drużyna z Pruszcza Gdańskiego czuje się zdecydowanie najlepiej wówczas, kiedy rywalizują z najsilniejszymi. Kiedy z kolei przychodzi im grać z drużynami z dołu tabeli to zdarzaj się im wpadki. Czy tu do takowej było blisko? W drugim i trzecim secie zdecydowanie nie. Nieco inaczej wyglądała sytuacja w pierwszym secie, który od samego początku ułożył się dobrze dla ‘Spontana’, który po punktowym ataku Rafała Artymiuka, objął prowadzenie 8-4. Po chwili jednak, kilka punktów z rzędu zdobył niezawodny Jakub Wilkowski i na tablicy wyników był już remis po 8. W dalszej części seta ‘Dziadkom’ udało się wyjść na prowadzenie 16-13 i wydawało się, że lada moment będzie już ‘po zabawie’. Po chwili, w ich szeregi wkradła się jednak często oglądana u nich nonszalancja, która sprawiła, że Spontan doprowadził do wyrównania po 18. Końcówka to jednak jakość w wydaniu Old Boys, którzy finalnie dopięli swego i wygrali seta do 19. Cóż, jeśli w spotkaniu były jakiekolwiek emocje to wraz z końcem pierwszego seta się skończyły. Ok, do połowy środkowej partii Spontan dzielnie się bronił i na tablicy wyników był remis po 12. Po chwili jednak po dwa punkty ‘do koszyczka’ drużyny z Pruszcza dorzucili Kamil Durnakowski oraz Piotr Wołodźko (16-12). Czteropunktowa zaliczka wystarczyła drużynie ‘znad Raduni’ na spokojną wygraną do 16. Ostatnia odsłona to fragment, w którym gra zespoły Piotra Raczyńskiego się ewidentnie posypała, a to z kolei oznaczało, że Old Boys cieszyli się z kompletu punktów przybliżającego ich do upragnionego awansu.

Dream Volley – Team Spontan 3-0 (21-14; 21-14; 21-14)

Pisaliśmy to już przy okazji jednego z poprzednich spotkań ‘Marzycieli’. Chodzi o to że stali się jakiś czas temu drużyną, która jeśli ma po przeciwnej stronie siatki drużynę teoretycznie słabszą to nie mają problemy z tym by wygrać spotkanie. Tu od jakiegoś czasu rzadko dochodzi do niespodzianek i takiej nie zaobserwowaliśmy również we wtorkowy wieczór. Od samego początku spotkania ‘Marzyciele’ narzucili swoim rywalom określone warunki gry. Samo spotkanie nie przypominało pierwszego meczu ‘Spontanicznych’ we wtorkowy wieczór. Tu nie było przestrzeni na to, by team Piotra Raczyńskiego mógł w jakikolwiek sposób postraszyć rywali i sytuacji nie zmienił tu bynajmniej fakt, że był to wieczór Halloweenowy. Ci bardziej złośliwi mogliby stwierdzić, że Spontan niezbyt dobrze ogarnął na czym powinno polegać straszenie tego wieczora. Bo powiedzmy sobie szczerze, prawdziwy strach i niepokój to oglądaliśmy, ale po pomarańczowej stronie siatki. Już niespełna dwie minuty po rozpoczęciu zawodów stało się jasne, która z drużyn będzie tego dnia zdecydowanie mocniejsza. Po udanym początku było bowiem 8-4 dla ‘Marzycieli’. Chwilę po półmetku seta było 14-11 dla Dream Volley i paradoksalnie, był to najlepszy fragment w wykonaniu ‘Spontanicznych’. Po chwili punkty dla drużyny w szarych trykotach dorzucili bowiem Tomasz Piask oraz Jacek Kalwas (17-11) i po tym, obie drużyny mogły myśleć już o środkowej odsłonie. Ta rozpoczęła się rzecz jasna od prowadzenia Dream Volley. Nasza pewność wynika z tego, że ‘Spontaniczni’ już dawno temu utracili to co ich charakteryzowało w myśl nazwy drużyny. Nie ma tu żadnego elementu zaskoczenia i kiedy mają przegrać, to absolutnie regularnie to robią. Wracając do środkowej odsłony, to rozpoczęła się od prowadzenia Dream Volley 6-1. Wysoka zaliczka od samego początku ustawiła seta. Dalej było już 14-9 oraz 17-12. Finalnie skończyło się na wyniku do 14. Nie inaczej było i w trzeciej odsłonie, gdzie Spontan nie podjął nawet rękawic. Po dwóch porażkach we wtorkowy wieczór, zespół Piotra Raczyńskiego spadł w tabeli na samo dno i co tu dużo mówić, obrał azymut na trzecią ligę. O tym czy zdoła wykaraskać się z potężnych kłopotów, przekonamy się w najbliższych dniach.

Hydra Volleyball Team – Zmieszani 3-0 (21-17; 21-17; 21-16)

Zaskoczenia nie było. W naszych oczach murowanym faworytem rywalizacji była Hydra. Za ‘Bestią’ przemawiały w zasadzie wszystkie argumenty. Z tyłu głowy mieliśmy jednak to, że Hydra była już raz murowanym faworytem spotkania, a mimo to spłatała figla wszystkim ‘Typerom’. Tym razem było jednak inaczej, ponieważ już od początku ‘Bestia’ wypracowała sobie kilkupunktową zaliczkę. Po ataku Kacpra Wesołowskiego było 7-3. Z czasem, po ataku Piotra Gabzdyla, Zmieszani zniwelowali stratę do jednego oczka (10-9). Mimo, że wynik na pierwszy rzut oka wydawał się na styku, to jednak ten kto oglądał bądź brał udział w spotkaniu wie, że nie miało się poczucia tego, że Zmieszani mogą sprawić niespodziankę. Z czasem Hydra zarysowała przewagę i pod koniec seta było już 19-15 dla Hydry, a to oznaczało koniec nadziei Zmieszanych na wygranie premierowego seta. Druga odsłona to wyrównana walka obu drużyn, która zaprowadziła nas do stanu 9-8. Trzeba zaznaczyć, że większość punktów zdobytych przez Zmieszanych było zasługą samej Hydry, która na początku drugiego seta…zepsuła pięć zagrywek. Z czasem Hydra wskoczyła na wyższy poziom jakości, po którym objęli oni prowadzenie 16-12, a następnie ograli rywala do 17. Ostatni set to kolejna, bezskuteczna próba sięgnięcia po choćby punkt przez Zmieszanych. Kiedy z lewego skrzydła, skutecznym atakiem popisał się Filip Ziółkowski i na tablicy wyników było 14-7 wiedzieliśmy już, że Hydra sięgnie tego dnia po pełną pulę. Po chwili Hydra dopięła swego. Trzeba jednak przyznać, że samo spotkanie było tym, o którym zwykło się mówić w kontekście ‘meczów dla koneserów’. Emocji było w nim naprawdę mało.

MiszMasz – Volley Surprise 1-2 (21-15; 19-21; 18-21)

Po absolutnie rozczarowującym spotkaniu z drużyną TGD, Volley Surprise przystępował do kolejnego meczu, o którym po raz kolejny można powiedzieć w kontekście ‘jednego z najważniejszych meczów sezonu’. Tezę tę popieramy trzema niepodważalnymi argumentami. Pierwszym z nich jest fakt, że w obozie ‘Słupszczan’, po porażce, zrobiło się już naprawdę gorąco i Volley potrzebował punktów jak tlenu. Drugim był z kolei fakt rywalizacji z drużyną, z którą kilku graczy Volleya miało ‘rachunki do wyrównania’. Po trzecie Volley jeszcze nigdy w SL3 nie wygrał z MiszMaszem i z pewnością chciał, by sytuacja ta uległa wreszcie zmianie. Tu mały spoiler – udało się, jednak początek spotkania nie zdradzał nam, że może się udać. To gracze Michała Grymuzy byli bowiem stroną dominującą i bez problemu zbudowali sobie czteropunktową zaliczkę 12-8. Po chwili skutecznym atakiem popisał się powracający po długiej rekonwalescencji Mateusz Berbeka i moment ten zbiegł się z końcem złudzeń drużyny Volley Surprise (18-11). Środkowa partia to zdecydowanie inna, lepsza gra drużyny ze Słupska. Po ataku Bartłomieja Siacha było 13-10 dla drużyny ‘żółto-czarnych’. Po bloku Kamila Gąsiorowskiego, MiszMasz zdołał doprowadzić jednak do wyrównania po 16. Końcówka seta należała jednak do drużyny występującej w delegacji, która po dwóch skutecznych atakach Mariusza Kuczko, doprowadziła do wyrównania w setach. O zwycięstwie w spotkaniu musiała zadecydować ostatnia odsłona. Ta, do pewnego momentu układała się idealnie dla drużyny MiszMasz, która po skutecznym bloku Dmytro Moroziuka, prowadziła już 13-9. Komfortowa sytuacja zespołu Michała Grymuzy trwała do momentu kiedy na tablicy wyników było 18-15. Końcówka to jednak fragment, w którym w szeregach MiszMaszu zapanowała kompletna niemoc. Aby dobrze zobrazować o czym mówimy podamy, że do ostatniego gwizdka sędziego w tej partii, MiszMasz zdobył dokładnie zero punktów. Zdecydowanie lepiej wypadła na tym tle drużyna ze Słupska, która dzięki sześciu zdobytym punktom z rzędu, mogła po chwili cieszyć się z drugiego zwycięstwa w sezonie.