Zapowiedź – MATCHDAY #35

Nie licząc dnia zarezerwowanego na baraże plus mecze gwiazd, przed nami ostatni dzień meczowy w sezonie Jesień’23. W środowy wieczór rozstrzygnie się kwestia mistrzostwa w pierwszej oraz trzeciej lidze. Ponadto bardzo ciekawie będzie w meczu, który zadecyduje o kształcie podium w drugiej lidze. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w grupie spadkowej pierwszej ligi. Oj, mamy absolutny wysyp meczów o stawkę. Zapraszamy na zapowiedź!

AXIS – Flota Active Team 2

Godz.: 19:30, boisko nr 2

W ubiegłym tygodniu obie drużyny zapewniły sobie awans do drugiej klasy rozgrywkowej. To jednak nie koniec emocji w trzeciej lidze. W środowy wieczór obie drużyny powalczą o wygranie trzeciej ligi. Zanim przejdziemy do kilku słów o samym meczu, musimy omówić to, co wydarzyło się w ubiegłym tygodniu rozgrywek. Na papierze bardziej wymagającego rywala miała ekipa AXIS, która mierzyła się z trzecią drużyną trzeciej ligi – drużyną Speednet 2. Dzięki wygranej za komplet punktów stało się jasne, że już żadna z drużyn nie odbierze ekipie Fabiana Polita prawa gry w drugiej lidze w kolejnym sezonie. Co ciekawe, w związku z faktem, że Speednet 2 nie zdobył we wspomnianym meczu ani jednego punktu, to i tak Flota Active Team awansowała ‘w pakiecie’ razem z AXIS. W tym miejscu dochodzimy do momentu, w którym należy rozgraniczyć dwie sprawy. Na przestrzeni całego sezonu Flota prezentowała bardzo wysoką formę i do drugiej ligi awansowała zasłużenie. Święto jakim powinien być dzień, w którym wywalczyło się awans zostało jednak popsute przez fakt, że Flota niespodziewanie przegrała swoje spotkanie z ekipą BL Volley. Mimo to, gracze Karoliny Kirszensztein staną w środowy wieczór przed ogromną szansą na rehabilitację. Jeden punkt przewagi drużyny AXIS sprawia, że drużyna, która wygra spotkanie…wygra również ligę. Będąca na drugim miejscu w tabeli Flota ma bowiem lepszy stosunek małych punktów i jeśli wygrają mecz za 2-1 to znajdą się na pierwszym miejscu podium. Która z drużyn wygra? Cóż, biorąc pod uwagę dyspozycję obu ekip w ostatnim czasie, nieco więcej szans na tryumf dajemy ‘Czerwonym’. Mamy przy tym nadzieje, że mecz nie rozczaruje nawet najbardziej wymagających kibiców SL3 i mecz będzie godny finału.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

MiszMasz – AVOCADO friends

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Patrząc czysto teoretycznie może się jeszcze zdarzyć, że drużyna MiszMasz zakończy sezon na miejscu barażowym. Aby tak się jednak stało, zespół Michała Grymuzy musiałby przegrać środowe spotkanie w stosunku 0-3, a na dodatek różnica małych punktów musiałaby być dla MiszMaszu druzgocąca. Napisaliśmy to raczej jako ciekawostkę, bo taki scenariusz zdaje się być jednak niemal niemożliwy do realizacji. Nie oznacza to jednak, że MiszMasz nie będzie miał po obecnym sezonie obszarów, nad którymi team musi się pochylić. Niezależnie od tego jak zakończy się środowe spotkanie, dla zespołu Michała Grymuzy jest to najsłabszy sezon od trzech edycji. Po tym jak MiszMasz znalazł się w edycji Jesień’22 wysokie – szóste miejsce w lidze, można było sądzić, że drużyna podąża dobrą drogą. Obecny sezon tego jednak nie potwierdza, aczkolwiek trzeba uczciwie przyznać, że na przestrzeni sezonu zespół borykał się ze sporymi problemami kadrowymi. Zupełnie inne – lepsze nastroje panują w zespole AVOCADO friends. Team Arkadiusza Kozłowskiego jest jednym z wygranych obecnego sezonu. Po minionej edycji, w której AVOCADO wygrało zaledwie 4 z 13 spotkań nie sądziliśmy, że w obecnej kampanii zdołają oni wskoczyć na tak wysoki level. 8 wygranych w 12 spotkaniach sprawia jednak, że przed ‘Weganami’ klaruje się ciekawa przyszłość w nowym sezonie. Wydaje nam się, że w środowy wieczór dostaniemy kolejny powód by tak sądzić.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Speednet – MPS Volley

Godz.: 19:30, boisko nr 1

Po wczorajszym meczu na szczycie, w którym MPS Volley pokonał ekipę Eko-Hurt, zespół Jakuba Nowaka jest już o włos od pierwszego zwycięstwa rozgrywek Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Tu nie trzeba kalkulatorów. Sytuacja MPS-u jest jasna. Jeśli Miłośnicy Piłki Siatkowej ograją Speednet to już nic nie odbierze im mistrzostwa. Zdajemy sobie sprawę z faktu, że bardzo często wyprzedzamy pewne zdarzenia, ale trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym MPS dałby w ostatniej kolejce ciała i tytuł trafiłby do Eko-Hurtu. Patrząc na liczbę wygranych przez MPS spotkań w obecnym sezonie trzeba przyznać, że ‘ta wygrana im się po prostu należała’. Miłośnicy Piłki Siatkowej są bowiem drużyną, która wygrała aż dziesięć z dwunastu spotkań i jeśli wygrają również ze Speednetem to ich bilans sprawi, że nikt nie będzie za jakiś czas mógł kręcić nosem, że MPS wygrał ligę ‘fuksem’. Nie dość, że wygrali oni największą liczbę spotkań, to na dodatek dwukrotnie ograli obecnego lidera – Eko-Hurt. Gdyby stało się inaczej i MPS przegrałby środową potyczkę to po raz kolejny rozgorzałaby dyskusja o słabych stronach regulaminu SL3. Z drugiej strony ten sprawił, że mistrza pierwszej oraz trzeciej ligi poznamy w ostatni dzień meczowy, a to akurat odbieramy jako atut. Od zakończenia wczorajszych spotkań zastanawiamy się jak ułoży się dzisiejsze spotkanie. Jesteśmy przekonani, że Speednet zrobi wszystko by mecz wygrać. Pytaniem jest jednak to czy w obecnej dyspozycji mają oni argumenty by zatrzymać pretendenta do tytułu.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Hydra Volleyball Team – BEemka Volley

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Końcówka sezonu w drugiej lidze to okres, gdzie na stole leży bardzo dużo opcji. Pewna jest jedna rzecz. Ligę wygrała ekipa Volley Gdańsk i w tej kwestii się już nic nie zmieni. Zdecydowanie więcej jest jednak niewiadomych i w tej zapowiedzi postaramy się przedstawić wszystkie możliwości. Te korzystne dla BEemki, Hydry Volleyball, ale również drużyny Old Boys.

1. BEemka ma trzy możliwości

– wygrana za komplet punktów sprawi, że awansują oni bezpośrednio do pierwszej ligi,

– minimum jeden punkt w środowym meczu sprawi, że BEemka po raz kolejny zagra w meczu barażowym o prawo gry w pierwszej lidze,

– porażka w stosunku 0-3 sprawia, że BEemka zagra w przyszłym sezonie w drugiej lidze.

2. Hydra ma dwie możliwości

– wygrana za komplet punktów sprawi, że wskoczą oni na 3 miejsce w lidze i zagrają baraż o prawo gry w pierwszej lidze,

– brak kompletu punktów sprawi, że Hydra zagra w przyszłym sezonie w 2 lidze.

3. Old Boys ma dwie możliwości

– w przypadku braku kompletu punktów przez BEemkę, awansują bezpośrednio do pierwszej ligi,

– w przypadku kompletu punktów zdobytych przez BEemkę, zagrają w meczu barażowym o prawo gry w pierwszej lidze.

Jak widzicie możliwości jest bardzo dużo. Uważamy, że w spotkaniu dojdzie do podziału punktów ze wskazaniem na BEemkę. Wynik 2-1 sprawi, że na dobrą stronę ani BEemka ani Hydra nie będą z takiego rozwiązania zadowoleni.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

ACTIVNI Gdańsk – Chilli Amigos

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Ależ niesamowicie poukładała nam się sytuacja w trzeciej lidze. Wtorkowy wieczór to czas, w którym cała społeczność ACTIVNYCH usiadła przed odbiornikami by obejrzeć ostatni mecz sezonu w wykonaniu drużyn Speednet 2 oraz Bayer Gdańsk. Było to dla ACTIVNYCH bardzo ważne spotkanie, bowiem po nim miało okazać się jak duże szanse na awans do drugiej ligi ma zespół Artura Kurkowskiego. Początek wspomnianego spotkania układał się idealnie dla Speednetu, który wygrał partię do 9. Nie inaczej było również w drugim secie, w którym Speednet nie pozostawił rywalom wątpliwości. Kiedy część z oglądających ze zdenerwowania wyłączyła transmisję, na boisku numer 3 zaczęły dziać się jednak niestworzone rzeczy. Słabo grający w dwóch pierwszych setach Bayer zaczął przyjmować na wysokim poziomie, a to z kolei sprawiło, że po pełnym dramaturgii secie wygrali oni partię w stosunku 25-23. To z kolei było kapitalną wiadomością dla ACTIVNYCH, którzy mają obecnie w swoich rękach okazję do tego, by w przyszłej edycji zobaczyć ich na drugoligowych parkietach.  Od tego ex-drugoligowca dzielą dwa kroki. Pierwszym z nich jest wygrana za komplet punktów z Chilli Amigos. Dopiero w przypadku wyniku 3-0, ACTIVNI będą mogli myśleć o przyszłym tygodniu, w którym potencjalnie zmierzą się z drugoligowcem. Czy Chilli Amigos w ostatnim meczu sezonu zdoła pokrzyżować ACTIVNYM plany? Nie tak dawno, ze Speednetem 2 się udało. Czy tym razem może być podobnie?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Flota Active Team – Tufi Team

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Ależ skomplikowała sobie sytuację drużyna Floty Active Team. Wtorkowy wieczór miał wyglądać zupełnie inaczej. Zespół Karoliny Kirszensztein biorąc udany rewanż za spotkanie z rundy zasadniczej, miał zapewnić sobie prawo do gry w meczu barażowym. Jak możecie się zapewne domyślić, jeśli coś mogło pójść nie tak, to właśnie tak się stało. Porażka 1-2 ze zdegradowanym ZCP sprawia, że aby Flota zagrała w meczu barażowym, musi zdobyć co najmniej jeden punkt w meczu z Tufi Team. O to, biorąc pod uwagę dyspozycję Tufi Team w obecnym sezonie nie będzie bynajmniej łatwo. Tufi Team w obecnej edycji wygrało aż dziewięć z dwunastu spotkań i są absolutną rewelacją obecnego sezonu. Ponadto wartym odnotowania jest również fakt, że obie drużyny rywalizowały jak do tej pory trzykrotnie i za każdym razem to ‘Tufiki’ schodzili z parkietu jako zwycięzcy. Aż w dwóch z trzech przypadków skończyło się na wyniku 3-0 i jeśli wynik ten powtórzyłby się w środowy wieczór, to Flota spadłaby bezpośrednio do drugiej klasy rozgrywkowej. Z pewnością na komplet punktów zespołu Mateusza Woźniaka liczy również, a może przede wszystkim zespół Szach-Mat. Los ‘Szachistów’ jest bowiem w rękach drużyny Tufi Team. W tym miejscu warto się na chwilę zatrzymać i wspomnieć o pewnym chichocie losu. Niegdyś, gdy Tufi Team było pogodzone ze spadkiem, a Szach-Mat desperacko walczył o utrzymanie, Tufi wygrało spotkanie w stosunku 3-0, a to z kolei sprawiło, że pociągnęli ‘Szachistów’ wraz ze sobą. Po wspomnianym spotkaniu postawa Tufi była przez społeczność SL3 uznana za coś, co najpiękniejsze w sporcie. Brak kalkulacji i chęć ogrania rywala. Tamto doświadczenie pokazało jednak, że w środowy wieczór Tufi ponownie wykaże się sportową postawą i postarają się o komplet punktów. Biorąc pod uwagę fakt, że na 9 wygranych pojedynków z obecnego sezonu za każdym razem kończyło się wynikiem 2-1, to właśnie taki rezultat obstawiamy w dzisiejszym spotkaniu.  

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

MATCHDAY #34

Po wtorkowym tryumfie MPS-u z Eko-Hurtem, ci pierwsi są już o krok od pierwszego tytułu mistrzowskiego w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Na brak emocji nie narzekaliśmy również w grupie spadkowej, gdzie dość mocno sytuację w kontekście utrzymania skomplikowała sobie Flota Active Team. Zapraszamy na podsumowanie!

Team Spontan – Maritex Gdańsk 2-1 (15-21; 21-14; 21-17)

Na całe szczęście we wtorkowy wieczór nie musieliśmy być świadkami kolejnego walkowera. We wtorek tak jak anonsowaliśmy w zapowiedziach przedmeczowych, Spontan nie miał problemów z tym by skompletować meczową szóstkę. Patrząc na to jak wyglądało wtorkowe starcie, Spontan może mieć spore poczucie rozgoryczenia. Gdyby prezentowali się oni tak jak w meczu z Maritexem to…no właśnie, obecnie możemy wyłącznie pogdybać, a to jak wiadomo nie jest mierzalne. Początek spotkania przebiegał jednak pod dyktando drużyny Maritex Gdańsk, która po ataku kapitana drużyny – wyszła na prowadzenie 10-5. Dalsza część seta to fragment, w którym ‘biało-czarni’ odskoczyli rywalom na osiem punktów (17-9) i kiedy wydawało się, że po chwili Maritex wygra partię – ‘Spontaniczni’ odrobili nieco straty. Finalnie partia ta zakończyła się jednak wynikiem 21-15 dla zespołu Macieja Skowrońskiego. Środkowa odsłona to zwrot akcji, którego się nie spodziewaliśmy. Co ciekawe zważywszy na dalsze wydarzenia lepiej seta rozpoczęli ci, którzy chwilę wcześniej wygrali premierową partię. Po ataku Szymona Sawickiego, Maritex prowadził 7-3 i był na dobrej drodze do tryumfu w meczu. Im dłużej trwał jednak ten set tym bardziej Maritex gasł. Już w połowie seta, Spontan zdołał doprowadzić do wyrównania po 10. Dalsza część partii to fragment, w którym ‘biało-czarni’ kompletnie stanęli i biernie przyglądali się skutecznym atakom Krzysztofa Lepera czy Mariusza Skierkowskiego. Jakby tego było mało – sami popełniali sporą liczbę błędów i wynik 21-14 był w pełni zasłużony. Ostatnia odsłona to podobna historia. Do pewnego momentu Maritex prezentował się solidnie, ale podobnie jak w drugim secie przyszedł taki moment, w którym drużynie ktoś odłączył wtyczkę z zasilaniem. To sprawiło, że od stanu 15-15, ‘Pomarańczowi’ odskoczyli i finalnie wygrali seta do 17. Niestety dla nich druga wygrana w sezonie nie zmieniła już ich położenia w ligowej tabeli.

Eko-Hurt – MPS Volley 1-2 (21-15; 10-21; 19-21)

Rywalizacja pomiędzy Eko-Hurtem a MPS Volley śmiało można było okrzyknąć meczem o mistrzostwo Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Finalnie mecz zakończył się zwycięstwem MPS Volley w stosunku 2-1 i mimo, że obecnie nadal Eko-Hurt jest liderem pierwszej ligi to trudno wyobrazić nam sobie scenariusz, w którym MPS tuż przed metą miałby ‘poślizgnąć się na skórce od banana’. Takie rzeczy tylko w animowanych bajkach. Skoro już przy tym jesteśmy to trzeba zauważyć, że gra Miłośników Piłki Siatkowej, bajeczna w pierwszym secie nie była. To ‘Hurtownicy’ lepiej weszli w partię. Na półmetku premierowej odsłony było bowiem 12-7 dla zespołu Konrada Gawrewicza, który zdawał się być lepszy w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Finalnie premierowa partia zakończyła się zwycięstwem Eko w stosunku 21-15. Niekorzystny wynik zdawał się rozjuszyć uśpioną bestię z logiem coca-coli na koszulkach. Po świetnej serii na zagrywce Arkadiusza Kowalczyka, MPS Volley prowadził już…10-2! Dopiero po chwili Igor Ciemachowski przerwał tę koszmarną dla Eko-Hurtu serię. Bardzo wysoki wynik sprawił, że obie drużyny zdawały się być już myślami przy trzecim secie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie spodziewał się bowiem, że w drugiej części może dojść do jakiegokolwiek ‘twistu’. Finalnie, Eko mogło poutyskiwać jak niegdyś Zbyszek Stonoga na ‘te marne dziesięć punkcików’. Ostatnia odsłona to wreszcie wyrównana gra obu drużyn, choć trzeba przyznać, że Eko-Hurt nie wykorzystało szansy odskoczenia od swoich rywali. W trakcie finałowego seta prowadzili oni już 9-6. Mimo to, MPS perfekcyjnie zareagował na kryzys i po chwili doskoczyli do rywala, doprowadzając do stanu po 12. Kluczowe w naszym odczuciu dla losów seta były dwa punkty ‘Bercika’ oraz ‘Kowala’ zdobyte od stanu 16-16 do 18-16 dla MPS. Tej skromnej, ale jednak przewagi, drużynie Eko-Hurt nie udało się już odrobić. To oznacza, że jeśli MPS wygra środowe starcie ze Speednetem to poznamy piątego w historii Mistrza Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. 

Flota Active Team – ZCP Volley Gdańsk 1-2 (11-21; 22-24; 21-15)

Osoby, które myślały, że we wtorkowy wieczór wyjaśni się kwestia spadkowiczów z pierwszej ligi musiały przeżyć ciężki szok odświeżając stronę sl3.com.pl. Do bezpiecznego utrzymania Flota potrzebowała dwóch punktów w dwóch spotkaniach. Zadanie to nie było przesadnie wymagające. Flota mierzyła się bowiem z ZCP Volley Gdańsk, którzy od poprzedniego tygodnia są już pogodzeni ze spadkiem. Z drugiej strony w zapowiedziach przedmeczowych ostrzegaliśmy, że może to być mecz-pułapka, co potwierdził w wywiadzie przedmeczowym Mateusz Dudek. Cóż. Grając pod presją gra się Flocie bardzo źle, o czym na przestrzeni kilku sezonów przekonywaliśmy się niejednokrotnie. Nie inaczej było i we wtorkowy wieczór, gdzie w pierwszym secie rywalizacji Flota była zaledwie tłem dla bardzo dobrze dysponowanych rywali. Efekt? Demolka w wykonaniu ‘żółto-czarnych’, po których drużyna mogła westchnąć z nostalgią pytając dlaczego tak późno. Środkowa partia to zdecydowanie inna – ciekawsza gra. Przyczynili się do tego w głównej mierze sami gracze Floty, którzy zaczęli wreszcie grać na wyższym poziomie. Nie oznacza to bynajmniej, że ZCP zamierzało oddać tę partię bez walki. Oj tak – ZCP pokazało we wtorek charakter i pod tym względem od drużyny Dariusza Kuny bardzo dużo drużyn mogłoby brać cenne lekcje. Mimo że są już w drugiej lidze to we wtorek zagrali z ogromną wolą wygranej. Wracając do meczu – pod koniec środkowej partii po dwóch atakach z rzędu Mikołaja Filanowskiego, Flota prowadziła 18-16 i zdawała się być na dobrej drodze do wyrównania. Po chwili bardzo dużo dla ZCP zrobił ‘Hulin’, który najpierw skutecznie zablokował, a następnie kiwnął i wyprowadził ‘żółto-czarnych’ do stanu 20-20. Końcówka seta to wymiana ciosów obu drużyn, która skończyła się szczęśliwie dla ZCP (24-22). Ostatni set rywalizacji był dla Floty absolutnie kluczowy. Jeśli by go nie wygrali to chcąc utrzymać się w elicie musieliby wygrać środowe spotkanie z Tufi, o co jak wiadomo byłoby szalenie trudno. Na szczęście dla nich finałowa partia ułożyła się świetnie dla graczy Karoliny Kirszensztein, którzy po dwóch punktach z rzędu Macieja Majewskiego, objęli prowadzenie 12-8 i po chwili cieszyli się z ostatniego punktu w meczu.

Craftvena – Husaria Assistance Partner 1-2 (21-23; 21-16; 15-21)

W ostatnim czasie tak często chwaliliśmy drużynę Craftveny, że niemal zapomnieliśmy jak paskudną niespodziankę potrafią sprawić swoim kibicom. W ostatnim meczu sezonu ‘Rzemieślnicy’ podejmowali przedostatnią drużynę w lidze – Husarię Gdańsk. W przekonaniu Redakcji oraz Typerów w aplikacji SL3, byli oni zdecydowanym faworytem starcia i to takim, który miał bez problemów sięgnąć po komplet punktów. Już pierwszy set rywalizacji pokazał jednak, że nie będzie to tak łatwe, jak mogłoby się zdawać. Od początku Husaria powiesiła swoim rywalom poprzeczkę na bardzo wysokim poziomie i Craftvena nie miała zbytnio pomysłów jak sforsować zasieki rywali (12-12, 17-17 a następnie po 20). Co ważne, trzeba oddać, że grę obu drużyn oglądało się bardzo przyjemnie. Finalnie po ataku Jakuba Jarosza oraz błędzie jednego z ‘Rzemieślników’, Husaria wygrała pierwszego seta do 21. Środkowa odsłona to wyraźnie lepszy fragment Craftveny, która zdawała się odzyskiwać kontrolę nad boiskowymi poczynaniami. Na półmetku seta, po ataku Aliaksandra Trushyma, Craftvena objęła prowadzenie 10-7. Od tego momentu aż do końca, zespół w czarnych trykotach trzymał swojego rywala na dystans i finalnie wygrał tę partię do 16. Decydujący o zwycięstwie set rozpoczął się lepiej dla ‘Rycerzy’, którzy po skutecznym ataku Łukasza Chomika objęli prowadzenie 6-3. W dalszej części oglądaliśmy próby odwrócenia losów rywalizacji przez Craftvenę. Sztuka ta, graczom Bartosza Zakrzewskiego udała się prawie w połowie seta, gdy zbliżyli się oni do rywala na jeden punkt (12-11). Niestety dla ‘Rzemieślników’ – druga część finałowej partii to popis gry w wykonaniu Husarii, udokumentowana zwycięstwem do 15. Oj tak, była to wreszcie Husaria z poprzednich sezonów. Z pewnością wygrana ostatniego spotkania była dla nich miłym akcentem na zakończenie sezonu Jesień’23.

Merkury – AIP 2-1 (19-21; 21-19; 21-19)

Końcówka ligi poukładała się w taki sposób, że w ostatnich dniach meczowych mamy wysyp spotkań, które są o ‘stawkę’. Jednym z tego typu wydarzeń było wtorkowe spotkanie, w którym Merkury podejmował drużynę AIP, z którą jak do tej pory – nigdy nie wygrał. Wracając jednak do rangi spotkania warto nadmienić, że obie drużyny walczyły o brązowe medale SL3. W lepszym położeniu znajdowali się gracze Merkurego, którzy do podium potrzebowali zaledwie jednego punktu. Ten mimo usilnych starań, nie trafił na konta zespołu Piotra Peplińskiego w pierwszej odsłonie. Mimo że Merkury rozpoczął tę partię od prowadzenia 9-4, to w dalszej fazie w ich grze coś się ewidentnie zacięło. To wykorzystali z kolei gracze AIP, którzy po skutecznym ataku Jana Krasińskiego doprowadzili do wyrównania po 15. Po chwili jednak Merkury ponownie odskoczył na kilka punktów 18-15 i jak możecie się zapewne domyślić – i tym razem AIP wyrównało i co więcej – wygrało partię do 19. Drugi set również miał w sobie nutkę szaleństwa. Do połowy seta było równo. W dalszej części Merkury wykorzystał świetnie dysponowanego Maćka Mozola i objęli prowadzenie 20-14. Kiedy wydawało się, że w partii tej do niczego ciekawego już nie dojdzie, AIP zaczęło sukcesywnie odrabiać straty. Sztuka ta drużynie Adriana Ossowskiego się niemal udała, ale ostatnie słowo w secie należało do graczy Merkurego, którzy po ataku Mikołaja Rochny cieszyli się z wyrównania, a co za tym idzie – brązowych medali. W trzecim secie z obu drużyn zeszło nieco powietrze. Przez niemal całego seta lepiej radzili sobie zawodnicy w granatowych strojach, którzy prowadzili do stanu 15-14. W dalszej części, AIP uzyskało na chwilę przewagę jednego punktu, ale tym razem to Merkury zdołał odwrócić losy rywalizacji. Finalnie najbardziej utytułowana drużyna w historii SL3 dorzuciła do swojego koszyczka kolejny skalp. Tym razem na szyje multimedalistów trafią medale koloru brązowego.

Bayer Gdańsk – Speednet 1-2 (9-21; 9-21; 25-23)

To co wydarzyło się na boisku numer 3, należy określić mianem rzeczy niewiarygodnej. Aby dobrze zrozumieć, o czym piszemy należy zagłębić się nieco w sytuację w ligowej tabeli. Przed spotkaniem Speednet 2 oraz ACTIVNI Gdańsk mieli do rozegrania po jednym spotkaniu. Już w zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że nieznacznie łatwiejszego rywala zdają się mieć gracze ACTIVNYCH, którzy zmierzą się z Chilli Amigos. Mimo to uznaliśmy, że walczący o podium Speednet powinien poradzić sobie z wtorkowym rywalem i dopisać do swoich kont komplet punktów. Do pewnego momentu wszystko układało się niemal idealnie. Nie dość, że Speednet wygrał dwa pierwsze sety to na dodatek zbudował sobie bardzo dobrą ‘bazę’ małych punktów. Wygrane w setach do dziewięciu sprawiły, że Speednet powiększył przewagę w małych punktach o kolejne osiemnaście oczek. To sprawiało, że gdyby wygrali również w trzecim secie to przed ACTIVNYMI stałoby bardzo wymagające zadanie. Od początku finałowej partii oblicze spotkania uległo jednak diametralnej zmianie. Bayer wyraźnie poprawił w tej partii przyjęcie, a to z kolei sprawiło, że zaczęli wreszcie wyprowadzać skuteczne ataki i wyszli na prowadzenie 15-12. Pod koniec seta, Bayer prowadził już 20-18 i kiedy wydawało się, że Speednet skomplikował sobie kwestie potencjalnego awansu – zdołali oni doprowadzić do wyrównania, na co wpływ miała bez wątpienia świetna gra w obronie. W końcówce meczu Speednet miał w górze piłkę na 3-0, ale finalnie błąd w ataku popełnił jeden z zawodników. To niestety dla Speednetu się po chwili zemściło i po ataku Jakuba Macieszy, Bayer mógł się cieszyć z jednego punktu w meczu.

Zapowiedź – MATCHDAY #34

Przed nami seria gier, w której być może poznamy nowego mistrza Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Aby tak się stało, w meczu MPS Volley – Eko-Hurt musiałoby dojść do wygranej jednej z drużyn za komplet punktów. Na brak emocji nie będziemy narzekali również w meczu o brązowe medale, w których Merkury zmierzy się z AIP, a także w trzeciej lidze – Speednet 2 podejmie Bayer Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

Team Spontan – Maritex Gdańsk

Godz.: 19:30, boisko nr 3

Cóż, to było smutne pożegnanie z drugą ligą w wykonaniu drużyny Team Spontan. Problemy kadrowe, których drużyna Piotra Raczyńskiego doświadczyła w poniedziałkowy wieczór sprawiła, że mecz z Dzikami Wejherowo został zweryfikowany jako walkower. Wszystko za sprawą faktu, że w zespole zagrało dwóch nieuprawnionych graczy. O całym fakcie zostaliśmy wraz z Dzikami poinformowani. Tak jak pisaliśmy w podsumowaniu poniedziałkowego spotkania, Spontan chciał uniknąć scenariusza, w którym zabrakłoby ich w sali. Poniedziałkowe starcie było zatem meczem pół sparingowym, pół ligowym. Wynik konfrontacji był bowiem znany wraz z rozpoczęciem spotkania. We wtorkowy wieczór sytuacja ma wyglądać jednak inaczej. Z informacji uzyskanych od kapitana drużyny, Spontan we wtorkowy wieczór nie będzie miał problemów kadrowych, a to z kolei sprawia, że w ostatnim meczu w drugiej lidze postarają się oni o to, by było to godne pożegnanie. O to nie będzie jednak łatwo. W naszych oczach to Maritex Gdańsk będzie faworytem spotkania. Jeszcze do niedawna sytuacja drużyny Macieja Skowrońskiego nie była klarowna i rozważaliśmy czy zdołają się oni utrzymać. Wygrane w meczach z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie, wywindowały jednak ‘biało-czarnych’ na ósme miejsce w tabeli. Jeśli graczom Macieja Skowrońskiego uda się sięgnąć po komplet punktów, to w porównaniu do poprzedniego sezonu będą mieli o zaledwie jeden punkt mniej. Biorąc pod uwagę fakt, że z drużyny przed sezonem odeszło kilku graczy, taki wynik należy rozpatrywać w kategorii czegoś pozytywnego.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Eko-Hurt – MPS Volley

Godz.: 19:30, boisko nr 1

14 lipca 2020 r. drużyna Omidy Team, która z czasem przekształciła się w Eko-Hurt walczyła o tytuł mistrzowski z drużyną Volley Gdańsk. Wówczas w zapowiedzi przedmeczowej przytoczyliśmy słowa piosenki szwedzkiego zespołu ABBA. Jakże słowa ‘the winners take it all, the losers standing small’ są dziś aktualne. Wówczas skończyło się na porażce Omidy Team w stosunku 1-2 i finalnie tytuł powędrował w ręce Volley Gdańsk. Jak będzie tym razem? Po wczorajszym zwycięstwie drużyny Eko-Hurt z Merkurym w stosunku 2-1, ‘Hurtownicy’ mają dwa punkty przewagi nad najbliższym rywalem. Niestety dla siebie, ich rywale rozegrali o jedno spotkanie mniej i w środowy wieczór podejmą jeszcze Speednet. Przy założeniu, że MPS wygra środowe spotkanie za komplet punktów, bardzo dużo wskazuje na to, że wtorkowy mecz zadecyduje o tym, która z drużyn sięgnie po tytuł mistrzowski. Co ciekawe – jest możliwe, że nie będziemy musieli czekać do środowego spotkania MPS-u ze Speednetem. Aby tak się stało, jedna z drużyn musiałaby wygrać wtorkowe spotkanie za komplet punktów. Czy naszym zdaniem taki scenariusz jest prawdopodobny? Cóż, niezbyt. Uważamy bowiem, że oba zespoły mają na tyle dużo argumentów, że stać je będzie na zdobycie co najmniej jednego oczka. Jesteśmy niemal przekonani, że w meczu dojdzie do podziału punktów. Która z drużyn jest w naszym odczuciu faworytem? Uważamy, że 51% szans na zwycięstwo mają gracze MPS Volley, którzy w obecnej kampanii przegrali zaledwie dwa spotkania. Dodatkowo w meczu rundy zasadniczej, Miłośnicy Piłki Siatkowej okazali się lepsi i sądzimy, że tym razem będzie podobnie. Liczymy jednak na to, że będzie to mecz godny finału.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Flota Active Team – ZCP Volley Gdańsk

Godz.: 19:30, boisko nr 2

Sprawa utrzymania Floty w pierwszej lidze zdaje się być jasna. Obecnie zespół Karoliny Kirszensztein znajduje się na przedostatnim miejscu w ligowej układance. Do miejsca barażowego, które okupuje obecnie Szach-Mat, brakuje im dwóch punktów w dwóch spotkaniach. Z jednej strony wydaje się to bardzo mało. Z drugiej zaś sytuacja przypomina moment w piłce nożnej, w której zawodnik podchodzi do rzutu karnego w 90 minucie meczu. Presja sprawia, że bramka w oczach strzelca staje się zdecydowanie mniejsza, a bramkarz większy. Podobnie wygląda sytuacja Floty, która w dwóch najbliższych pojedynkach będzie musiała poradzić sobie z ogromną presją. Decydujące spotkanie w sezonie to mecze z Tufi Team oraz drużyną ZCP Volley Gdańsk, która spadła do drugiej ligi w poprzednim tygodniu rozgrywek. O ile w przypadku spotkania z Tufi, Flota nie będzie faworytem spotkania, tak w konfrontacji z ZCP sytuacja wygląda już inaczej. Mimo że w pierwszym spotkaniu obu drużyn w sezonie zasadniczym było 2-1 dla ZCP, to jednak był to wyraźnie gorszy fragment Floty w obecnym sezonie. O tym, że drużyna Karoliny Kirszensztein jest na fali wznoszącej świadczą ostatnie spotkania tej drużyny. Forma ta sprawia, że w naszych oczach są oni faworytem. Z drugiej strony jesteśmy niemal przekonani, że ZCP będzie chciało pożegnać się z elitą w dobrym stylu. Jeśli uda im się wygrać to będzie to pewna osłoda obecnego sezonu. Z pewnością na właśnie taki scenariusz liczą w obozie Szach-Matu.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Craftvena – Husaria Assistance Partner

Godz.: 20:30, boisko nr 2

Pisaliśmy o tym dwa tygodnie temu, pisaliśmy tydzień temu, napiszemy i tym razem. To absolutnie kapitalny sezon w wykonaniu Craftveny. Transformacja, którą przeszła ekipa ‘Rzemieślników’ jest niewiarygodna. Bilans Crafveny po dwunastu rozegranych spotkaniach to osiem zwycięstw i cztery porażki. Co więcej, Craftvena może żałować, że sezon dobiega dla nich końca. Wszystko za sprawą faktu, że ich forma rosła z meczu na mecz. Obecnie do spotkania z Husarią, ‘Rzemieślnicy’ podchodzą po serii pięciu zwycięstw z rzędu i nos podpowiada nam, że na tym się nie skończy. Jeśli faktycznie zespół Bartosza Zakrzewskiego zdoła wygrać wtorkowy pojedynek to bilans dziewięciu wygranych w sezonie będzie już wynikiem z kosmosu. Jedyne, czego może żałować Craftvena to faktu, że w wielu wygranych spotkaniach obecnego sezonu nie udawało im się wywalczyć kompletu punktów. Całość przypomina nieco sezon Wiosna’20, w którym Craftvena miała aż 12 wygranych oraz zaledwie dwie porażki, a mimo to finalnie wylądowała poza podium. Nos podpowiada nam jednak, że w konfrontacji z Husarią, Craftvena wywalczy trzecie zwycięstwo za komplet punktów w obecnym sezonie. Jeśli chodzi bowiem o Husarię to należy zauważyć, że drużyna ‘Rycerzy’ borykała się w obecnym sezonie z szeregiem problemów, które przekładały się na wynik. Jednym z największych problemów było z pewnością to, że w samej ekipie doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi, którym były tarcia wewnątrz ekipy. Nie wiemy jak mocno przyczyniło się to do faktu, że Husaria zdołała wygrać zaledwie dwa z dwunastu spotkań i dość mało prawdopodobne jest, aby wynik ten poprawił się we wtorkowy wieczór. Z drugiej strony należy zauważyć, że po wspomnianej burzy zza chmur wreszcie zaczęło wyglądać słońce i zdaje się, że drużyna odzyskała radość z gry w siatkówkę.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Merkury – AIP

Godz.: 20:30, boisko nr 1

Mecz o brązowe medale Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Póki co w zdecydowanie lepszym położeniu znajdują się czterokrotni Mistrzowie SL3, którzy mają obecnie o dwa punkty więcej od rywali. To oznacza, że aby zdobyć medale, wieczorem muszą zdobyć co najmniej jeden punkt. O to jak pokazuje historia, nie będzie bynajmniej łatwo. Obie drużyny w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta mierzyły się dwukrotnie. W obu tych spotkaniach kończyło się na komplecie punktów drużyny AIP. Jeśli we wtorkowy wieczór dojdzie do powtórki wyniku, brązowe medale wywalczy ekipa AIP. Z drugiej strony wydaje nam się, że każda seria ma kiedyś swój kres. Uważamy, że ten nastąpi właśnie w dzisiejszym spotkaniu. Swego czasu świetną serię notowała ekipa Volley Gdańsk i wydawało nam się, że zdominują oni ligę na lata. Kolejną drużyną, która wydawała się być hegemonem była właśnie ekipa Merkurego, a ostatecznie poprzedni sezon skończyli na trzecim miejscu. Czemu z mini serią AIP miałoby być inaczej? Z informacji, do których dotarła Redakcja w dzisiejszym spotkaniu zabraknie Tomasza Ćwiertni, który tak mocno dał się we znaki Merkuremu we wspomnianych dwóch meczach. To właśnie wspomniany gracz był jednym z ojców sukcesów bezpośrednich pojedynków. Niezależnie od tego uważamy, że AIP najzwyczajniej Merkuremu ‘nie siedzi’. Czy wobec tego na samym finiszu ligi może dojść do ‘wywrócenia stolika’ i przetasowań na podium rozgrywek?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Bayer Gdańsk – Speednet 2

Godz.: 20:30, boisko nr 3

Jeszcze do niedawna problemem Speednetu zdawało się być nie to czy znajdą się oni na podium rozgrywek tylko to, na którym miejscu. Do ubiegłego tygodnia chyba nikt o zdrowych zmysłach nie spodziewał się tego jak mocno gracze Marka Ogonowskiego skomplikują sobie sytuację w tabeli. Sprawy pokomplikowały się bardzo mocno wraz z przegraną spotkania z AXIS, do której doszło w ubiegłą środę. Porażka i to na dodatek w stosunku 0-3 sprawiła, że Speednet odpadł z walki o bezpośredni awans. Dodatkowo tak jak wspomnieliśmy nie jest w ogóle pewne, że ‘Programiści’ znajdą się na podium. Wszystko za sprawą faktu, że wraz z porażką Speednetu zbiegła się wygrana ACTIVNYCH z Husarią. Po dwóch wspomnianych meczach obie ekipy mają dokładnie tyle samo punktów w ligowej tabeli. Nieco lepszą sytuację mają gracze Speednetu, którzy mają lepszy stosunek małych punktów, które jak wiadomo – w SL3 ważą bardzo dużo. Z drugiej strony gracze Marka Ogonowskiego zdają się mieć bardziej wymagający terminarz. Bayer Gdańsk choć nie jest obecnie w najwyższej formie to zdaje się być przeciwnikiem o wiele trudniejszym do pokonania niż Chilli Amigos, z którym będą rywalizować ACTIVNI. Terminarz na ostatnią kolejkę sprawia, że Speednet musi wygrać za komplet punktów i na dodatek muszą w każdym z setów wykręcać wysoką różnicę punktów. Jest bowiem bardzo mało prawdopodobne, że nie zrobią tego ACTIVNI. Oj, zapowiada nam się świetna końcówka sezonu. Dodatkową komplikacją dla Speednetu zdaje się być fakt, że ekipa ‘Aptekarzy’ jest szalenie ambitna i jesteśmy przekonani, że zrobią oni wszystko by zagrać jak najlepsze spotkanie.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #33

Poniedziałkowy wieczór dał nam sporo odpowiedzi. Z drugą ligą po bardzo emocjonującym spotkaniu żegna się ekipa Volley Surprise. Dodatkowo wiemy już, że w spotkaniu barażowym o prawo gry zagra drużyna TGD. W meczu na szczycie pierwszej ligi, Eko-Hurt wygrał z Merkurym 2-1 i we wtorek stanie do najważniejszego spotkania w sezonie. Zapraszamy na podsumowanie.

TGD – Zmieszani 2-1 (18-21; 21-14; 33-31)

Nie da się w ostatnim czasie nudzić z drużyną TGD. Mówiąc precyzyjniej – ‘Drogowcy’ rozpieszczają swoich fanów, choć trzeba przyznać, że jest to związek, który od drugiej strony wymaga sporo wytrwałości. Nie da się bowiem oglądać meczów TGD ot tak. Przed spotkaniem najlepiej zaopatrzyć się w dwa pudełeczka relanium. Co ciekawe – jako, że ze Zmieszanymi jest niemal identycznie, to stało się jasne, że nudzić się nie będziemy. Stawkę meczu podbijał również fakt, że obie drużyny nie miały zapewnionego utrzymania. Mecz jak na rangę oraz nasz wstęp, rozpoczął się dość normalnie, bez fajerwerków. W połowie seta Zmieszani zdołali urwać się swoim rywalom i po blokach Marcina Gorlikowskiego oraz Michała Kocbucha, objęli prowadzenie 14-10. Przewaga ta po ataku Krzysztofa Misztala, została w końcówce zmniejszona do jednego punktu (19-18). Ostatnie słowo należało jednak do zespołu Edyty Woźny (21-18). Środkowa odsłona to najbardziej jednostronna partia w meczu. Od samego początku to TGD narzucili swoje warunki gry. Na przestrzeni seta prowadzili 6-2; 11-6 czy 16-9. Skończyło się na 14 oczkach na koncie Zmieszanych i trzeba przyznać, że było to naprawdę dobre drugoligowe granie w wydaniu TGD. Ostatni set to horror. Partia ta do pewnego momentu układała się kapitalnie dla TGD, którzy po kilku punktach kapitana, objęli prowadzenie 15-10. Po chwili obejrzeliśmy jednak show w bloku w wydaniu Zmieszanych, który wyprowadził zespół Edyty Woźny na prowadzenie 16-15. Dalsza część partii to dwie niewykorzystane piłki meczowe Zmieszanych (20-18). Do samego końca niewykorzystanych piłek meczowych w wydaniu obu drużyn było całe mnóstwo. Ostateczny wynik seta to…33-31! O tym, że końcówka należała do TGD zadecydowały dwa błędy Zmieszanych w końcówce.

Dziki Wejherowo – Team Spontan 3-0 (21-0; 21-0; 21-0)

Nie ma się co za specjalnie rozpisywać. Mecz zakończył się walkowerem z uwagi na fakt, że w zespole Team Spontan grało dwóch nieuprawnionych graczy. Warto podkreślić jednak, że Team Spontan o zaistniałej sytuacji powiadomił Redakcję oraz drużynę przeciwną kilka godzin przed rozpoczęciem spotkania. Chcąc uniknąć scenariusza, w którym Spontan nie pojawiłby się w sali, gracze obu drużyn postanowili rozegrać spotkanie, którego wynik z wiadomych względów był wiadomy.

Old Boys – Dream Volley 2-1 (21-15; 19-21; 21-18)

Nie ma nudy na koniec sezonu. Swoją cegiełkę do takiego obrazu dołożyli gracze Old Boys, którzy po zwycięstwie w stosunku 2-1 z Dream Volley muszą czekać na rozstrzygnięcie spotkania BEemka Volley – Hydra Volleyball Team. Dopiero wtedy okaże się, czy Old Boys awansowali do pierwszej klasy rozgrywkowej. Obecnie mają oni bowiem trzy oczka przewagi nad BEemka. Mają również gorszy stosunek małych punktów, a to z kolei oznacza, że wygrana w stosunku 3-0, sprawi, że Old Boys zagrają w przyszłym tygodniu spotkanie barażowe. O tym będziemy jeszcze jednak rozmawiać. Jeśli chodzi o poniedziałkowe starcie to po raz kolejny dostaliśmy dowód tego, o czym mówimy od dawna. Dream Volley prezentuje się najlepiej spośród wszystkich drużyn w drugiej lidze w liczbie popełnionych błędów na mecz. Precyzując – popełniają ich naprawdę mało i trzeba się napocić, by drużynę Mateusza Dobrzyńskiego ograć. W poniedziałkowy wieczór do wspomnianego elementu, ‘Marzyciele’ dorzucili również świetną grę w obronie, a to z kolei przyczyniło się do tego, że Dream zgarnął bardzo ważny punkt. Pierwszy set rywalizacji to jednak dość wyraźna przewaga drużyny z Pruszcza Gdańskiego, którzy ograli rywala do 15. Środkowa odsłona to bardzo wyrównana partia do stanu po 15. To właśnie w drugiej części seta los zaczął sprzyjać drużynie w szarych trykotach, którzy po ataku Darka Tomaszewskiego wyszli na prowadzenie 19-17, a następnie wygrali seta do 19. Ostatnia odsłona to dobra gra Old Boys do stanu 14-10. W dalszej części w dobrze działające tryby Old Boys wdarł się piasek, który spowolnił cały proces (18-18). Końcówka to jednak punkty tercetu Gronkowski – Wilkowski – Krasiewicz (21-18). Mimo wygranej w stosunku 2-1, trudno było mówić o euforii. Zamiast tego mamy nerwowe oczekiwanie na środowy wieczór.

BL Volley – Wolves Volley 1-2 (21-14; 16-21; 13-21)

Ligowe ostatki w wykonaniu obu drużyn to spotkanie, które miało zadecydować o piątym miejscu w tabeli. Nieco więcej szans na tryumf dawaliśmy ekipie BL Volley, która do spotkania przystępowała w bardzo dobrych nastrojach wynikających z faktu, że w ostatnim czasie ograli oni ówczesnego lidera – Flotę Active Team. Z drugiej strony bagatelizowanie ‘Wilków’ to bardzo zły pomysł, o czym w obecnej edycji przekonało się kilka ekip. Samo spotkanie rozpoczęło się dość zaskakująco, bo od ogromnej przewagi drużyny BL Volley. Owszem, w naszych oczach byli oni faworytem, aczkolwiek spodziewaliśmy się wyrównanej walki. Tymczasem po kilku chwilach od pierwszego gwizdka sędziego w meczu, ‘Wataha’ popełniała sporo błędów, a to sprawiło, że z remisu 8-8 zespół Mikołaja Stempina tracił po chwili już siedem punktów (16-9). Dalsza część seta to kontynuacja dobrej i pewnej gry ekipy BL, która finalnie wygrała tę partię do 14. Dalsza część meczu wyglądała tak jakby obie drużyny przy okazji zmiany stron podmieniły się również koszulkami. O ile pierwsza część drugiego seta była wyrównana (12-12), tak z każdą kolejną wymianą zarysowywała się przewaga zespołu ‘Wilków’. Warto podkreślić postawę fair play zespołu ‘Tygrysów’, który za każdym razem ‘przyznawał się’ do różnych zdarzeń za co punkty trafiały finalnie do ‘Wilczego obozu’. Kiedy na konto ‘Watahy’ trafiło 17 oczko (17-13) stało się jasne, że w meczu dojdzie do wyrównania. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od bardzo dużej przewagi ‘Wilków’, która rozpoczęła partię od prowadzenia…9-2! Okazała przewaga zespołu w czarnych strojach wystarczyła do tego by ‘Wilki’ dociągnęły bez problemów wynik do końca i po chwili mogli cieszyć się z piątego miejsca w trzeciej lidze. Oj tak, był to niezwykle udany sezon w wykonaniu zespołu Mikołaja Stempina.  

AIP – Speednet 2-1 (21-17; 16-21; 23-21)

O ile dla Speednetu poniedziałkowe spotkanie nie miało większego znaczenia w kontekście pozycji w tabeli, tak dla drużyny AIP było bardzo ważne. Tak się bowiem składa, że gracze Adriana Ossowskiego wciąż liczą się w walce o pierwsze – historyczne podium w pierwszej lidze. Po poniedziałkowym starciu, ‘Przyjaciele’ zbliżyli się do celu o jeden punkt. Aby jednak znaleźć się wśród grona medalistów będą oni musieli wygrać wtorkowe spotkanie z Merkurym i na dodatek zdobyć w meczu komplet punktów. O tym jednak będzie jeszcze okazja w zapowiedziach. Jeśli chodzi o poniedziałkowe starcie to rozpoczęło się ono od lepszej gry ‘Przyjaciół’, którzy po skutecznych atakach Konrada Gregorowicza oraz Jana Krasińskiego, objęli prowadzenie 11-7. Tuż po nim, gracze Speedentu byli zmuszeni wziąć pierwszy ‘czas’. Ten na niewiele się zdał. Po ataku Dawida Glanera w końcówce, gracze AIP prowadzili już 18-13 i po chwili postawili kropkę nad ‘i’ (21-17). Środkowa partia to wyrównana walka do stanu 11-10 dla Speednetu. Dalsza część seta to przewaga ‘Programistów’, którzy po dwóch atakach z rzędu Pawła Kolana, objęli prowadzenie 17-13 i prowadzenia nie wypuścili już do końca (21-16). Ostatni set to najciekawsza partia w meczu, choć trzeba przyznać, że początek na to absolutnie nie wskazywał. Po kapitalnym otwarciu seta przez Sławomira Janczaka, Speednet zaczął tę partię od prowadzenia…6-1. W SL3 nie ma jednak zaliczki, której nie dałoby się roztrwonić. Nim się obejrzeliśmy, AIP doprowadziło do remisu po 9. Dalsza część seta to obopólna wymiana ciosów, która zaprowadziła nas do gry na przewagi. W niej szale zwycięstwa na stronę przechylił Mariusz Seroka oraz przytomne zachowanie w końcówce w wykonaniu Konrada Gregorowicza. Finalnie AIP wygrało partię do 21 i może się szykować do wtorkowego meczu o medale.  

CTO Volley – Szach-Mat 2-1 (21-19; 18-21; 21-9)

Jak to szło? ‘Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą’? Cóż, Szach-Mat powalczył w pierwszym i drugim secie. Trzecia odsłona to zdecydowana przewaga rywali, którzy wygrali partię do 9. To oznacza z kolei, że aby Szach-Mat mógł myśleć o utrzymaniu – musi liczyć na cud. Konkretniej liczyć na to, że Flota w dwóch najbliższych spotkaniach zdobędzie zaledwie jeden punkt. Cóż, więcej logiki upatrujemy w baśniach Andersena. Cudy to się dzieją w Licheniu. Ok, nie odbierajmy drużynie Szach-Mat nadziei. Pierwszy set rywalizacji to dobre granie Szach-Matu do stanu po 11. Niestety dla nich, po chwili serię punktów z zagrywki zdobył Damian Urbanowicz, po której na tablicy wyników było już 16-11. Co ciekawe, mimo nieciekawego położenia Szach-Mat zdołał zniwelować stratę do jednego oczka i zdawał się ‘wracać do gry’ (17-16). Końcowa faza seta to jednak więcej jakości po pomarańczowej stronie siatki (21-19). Środkowa odsłona to dwupunktowa przewaga CTO, która zdawała się prowadzić drużynę do zwycięstwa w meczu. Sytuacja odwróciła się dopiero w końcówce, gdzie po dwóch blokach Dawida Kołodzieja, Szach-Mat wyszedł na prowadzenie 18-16 i po chwili cieszył się z doprowadzenia do wyrównania. Ostatni set to zupełnie inna historia. Bez ładu, bez składu, bez pomysłu jak zaskoczyć rywala. Źle, nudno, przewidywalnie. Grę Szach-Matu moglibyśmy scharakteryzować wiadomym określeniem. Wówczas musielibyśmy się jednak wstydzić za wulgaryzmy, a tego nie chcemy. Tak czy siak to CTO było w tym rozdaniu ‘Panem sytuacji’. Finalnie zespół z Malborka opędzlował rywali do 9, a cały mecz 2-1.  

Merkury – Eko-Hurt 1-2 (21-18; 14-21; 16-21)

Bardzo ważne spotkanie dla końcowego układu tabeli. Wbrew opinii sporej części osób – nie było to spotkanie ważne wyłącznie dla Eko-Hurtu. Tak się bowiem składa, że Merkury wciąż nie ma zagwarantowanego miejsca na podium. Stawka spotkania była zatem bardzo duża. Już przed spotkaniem wiadomym było to, że mecz nie będzie przypominał tego, co oglądaliśmy w rundzie zasadniczej, w której Eko-Hurt ‘zmiótł z planszy’ swoich rywali. Poniedziałkowe spotkanie rozpoczęło się od mocnego pierwszoligowego grania (11-11). W naszym odczuciu szalenie ważnym momentem seta były dwa bloki z rzędu Merkurego (Rochna, Sledz), po których Merkury objął dwupunktowe prowadzenie (17-15) i po chwili wygrał seta do 18. Środkowa odsłona to konkretny zwrot akcji. Po dwóch skutecznych atakach Mikołaja Nowaka, Eko-Hurt odskoczył rywalom na pięć punktów (11-6) i od tego momentu aż do samego końca trzymał rywala na bezpieczny dystans. Ostatnia partia to niestety również niezbyt wielkie emocje. Co więcej – obraz gry, w którym jedna z drużyn ma stosunkowo dużą przewagę, oglądaliśmy od niemal samego początku. Po ataku Marcina Radziewicza było bowiem 7-4 dla Eko-Hurt i zasadniczo przewaga ta ani na chwilę nie stopniała. Finalnie Eko-Hurt dopiął po chwili swego i spotkanie zakończyło się podziałem punktów. To oznacza, że we wtorkowy wieczór Merkury powalczy z AIP o brązowe medale. Jeszcze więcej emocji powinno być w meczu, w którym Eko-Hurt zmierzy się z MPS-em Volley. Spotkanie te jest wyjątkowe, ponieważ z dużą dozą prawdopodobieństwa zadecyduje o tytule mistrzowskim w SL3. Kosmos jak ten sezon się poukładał.

Oliwa Team – Volley Surprise 1-2 (19-21; 20-22; 21-19)

Wraz z wygraną drużyny TGD ze Zmieszanymi stało się jasne, że to ‘Drogowcy’ rozegrają w przyszłym tygodniu spotkanie barażowe o prawo gry w drugiej lidze w przyszłym sezonie. Obojętnie bowiem jaki wynik nie padłby w meczu Oliwy z Volley Surprise, to sytuacja TGD nie uległaby zmianie. Taki wynik wspomnianej konfrontacji sprawił również, że do bezpiecznego utrzymania Oliwa potrzebowała zaledwie jednego punktu. O to jak się później okazało, było piekielnie trudno. Pierwszy set rywalizacji to niezwykle wyrównana partia z przejściowym prowadzeniem, a to jednych, a to drugich. Chwilę po półmetku seta, Oliwa prowadziła 16-14 i zdawała się być o krok od utrzymania w drugiej lidze. Mimo prowadzenia w dalszej części już 19-17, Oliwa dała się złapać na bloku w wykonaniu Jordana Wiktorowicza oraz Mariusza Kuczko, którzy dali ‘Słupszczanom’ prowadzenie w meczu (21-19). Środkowa odsłona to niemal kopia tego, co oglądaliśmy w premierowej partii. Podobnie jak wówczas i tym razem Oliwa miała przez długi czas wszystko w swoich rękach (17-15). Końcówka seta to ponowny paraliż w wykonaniu drużyny z ‘serca Gdańska’, którzy ponownie zostali zablokowani – tym razem za sprawą Bartosza Siacha, który przypieczętował wygraną Volleya w spotkaniu. Prawdziwą stawkę miał jednak dopiero trzeci set. Ligowa tabela poukładała się bowiem tak, że drużyna, która przegra trzeciego seta….spada do trzeciej klasy rozgrywkowej. Lepiej w tę partię weszli gracze Oliwy, którzy po chwili od gwizdka sędziego rozpoczynającego seta, prowadzili już…4-0. W dalszej części Volley Surprise się nieco odkręcił. Mimo tego Oliwa utrzymywała trzypunktową przewagę niemal do samego końca (20-17). W końcówce Volley Surprise zdołał odrobić dwa oczka (20-19), ale finalnie ostatni punkt w meczu trafił na konta Oliwy, która zapewniła sobie tym samym utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej. A Volley? Cóż, drużynę Macieja Siacha czeka pewna przerwa, po której zapewne wrócą by jak najszybciej znaleźć się ponownie w drugiej lidze.

CTO Volley – Tufi Team 1-2 (18-21; 23-25; 21-18)

Tym razem nie daliśmy się już nabrać. Mimo że logika nakazywała sądzić, że spotkanie mistrza z beniaminkiem pierwszej ligi wygra ten pierwszy to my – oszukaliśmy jednak system i postawiliśmy na ‘Tuffików’, którzy są jedną z rewelacji obecnego sezonu. To właśnie dla nich spotkanie rozpoczęło się w bardzo dobry sposób. Po czterech atakach w krótkim odstępie czasu Marka Rogińskiego, Tufi Team objęło prowadzenie 9-6 i ani na chwilę przewagi tej nie stracili. Na dobrą sprawę w trakcie seta był jeden moment, gdzie istniało dla nich zagrożenie straty punktu, kiedy po bloku Marcina Jędrzejczyka zrobiło się 16-15. Po chwili jednak Łukasz Arciszewski z Piotrem Watusem zapewnili pierwszy punkt w meczu drużynie, która w poprzednim sezonie występowała w drugiej lidze. Środkowa odsłona to najciekawsza partia w meczu. Po wyrównanej pierwszej części (10-10), na trzypunktowe prowadzenie wyszli gracze Tufi (14-11). Rozpędzić rywalom nie dał się jednak Damian Urbanowicz, który przyczynił się do tego, że po chwili mieliśmy remis po 18. Końcowa faza seta to dwa ataki Mikołaja Skotarka, po których CTO miało dwie piłki setowe (20-18). Efekt? Roztrwonienie zaliczki i przyglądanie się jak Tufi odwraca losy rywalizacji i zapewnia sobie wygraną do 23. Set ‘na otarcie łez’ zdawał się być do pewnego momentu – ‘setem na dobicie’. Lepiej w tę partię weszli bowiem gracze Mateusza Woźniaka, którzy po jednym z błędów rywali, prowadzili 10-6. Z czasem CTO wróciło jednak do jakościowego grania, do którego przez kilka sezonów nas przyzwyczaili. Po dwóch punktach Adriana Wieleby, gracze CTO objęli pierwsze prowadzenie w tej partii (17-15), którego nie wypuścili już do końca.

Zapowiedź – MATCHDAY #33

Przed nami absolutnie najważniejsze spotkania sezonu Jesień’23. W poniedziałkowy wieczór ligowe zmagania w sezonie zakończy aż jedenaście ekip. Bardzo ciekawie będzie na dole drugiej ligi, w której dojdzie do kilku spotkań decydujących o spadkach do trzeciej klasy rozgrywkowej. Ponadto w elicie dojdzie do starcia Merkurego z walczącą o mistrzostwo drużyną Eko-Hurt. Zapraszamy na zapowiedź!

TGD – Zmieszani

Godz. 19:00, boisko nr 2

W ligowe ostatki dojdzie do kilku spotkań, które zadecydują o kształcie tabeli w sezonie Wiosna’23. Jednym z arcyważnych spotkań, do którego dojdzie w poniedziałkowy wieczór będzie z pewnością starcie pomiędzy TGD a Zmieszanymi. Dla obu drużyn będzie to pierwsze bezpośrednie spotkanie w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Po dwunastu rozegranych spotkaniach, bliżej utrzymania są gracze Edyty Woźny – Zmieszani. Obecny sezon był dla piątej siły minionego sezonu bardzo trudny. Od początku sezonu, Zmieszani musieli mierzyć się z nową rzeczywistością, w której brak było kilku zawodników, którzy tak świetnie sprawowali się w minionym sezonie. W zamian za nich, do drużyny dołączyło kilku zawodników, a w takich przypadkach niezbędny jest odpowiedni okres na aklimatyzację. Ostatni okres to wyraźnie lepsza forma drużyny, która sprawia, że utrzymanie w drugiej lidze jest na wyciągnięcie ręki. Jedną z drużyn, która może pokrzyżować te plany jest drużyna ‘Drogowców’. Zespół Macieja Kota ma dokładnie taką samą liczbę zwycięstw oraz porażek jak Zmieszanych. Niestety dla nich ich sytuacja w tabeli jest gorsza. Obecnie zespół TGD traci do Zmieszanych dwa punkty, a na dodatek od swoich najbliższych rywali mają gorszy stosunek małych punktów. To oznacza, że aby TGD znalazło się w tabeli nad Zmieszanymi, muszą pokusić się o komplet punktów. Uważamy, że będzie o to niezwykle trudno. Spodziewamy się bowiem, że w meczu dojdzie do podziału punktów ze wskazaniem na doświadczoną w kryzysowych sytuacjach ekipę Zmieszanych.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Dziki Wejherowo – Team Spontan

Godz. 19:00, boisko nr 3

To już absolutnie ostatnia szansa na to, by Team Spontan wykaraskał się z opresji i zdołał utrzymać w drugiej klasie rozgrywkowej. Biorąc pod uwagę okoliczności – będzie o to niezmiernie trudno. Z informacji, które udało nam się uzyskać, ‘Spontaniczni’ borykają się obecnie z ogromnymi problemami kadrowymi, a to z kolei sprawia, że mogą oni mieć potężne problemy z zebraniem meczowej szóstki. To z kolei bardzo słaby prognostyk przed poniedziałkowym starciem. Z drugiej strony należy zwrócić uwagę na fakt, że i bez tego Dziki Wejherowo byłyby murowanym faworytem poniedziałkowego spotkania. Skoro Team Spontan nie potrafił wygrać spotkań z Volley Surprise, TGD czy Oliwą Team, które znajdują się na odpowiednio trzynastym, dwunastym oraz jedenastym miejscu w tabeli to trudno oczekiwać tego, by mieli tego dokonać z drużyną Dzików Wejherowo, która znajduje się obecnie na siódmym miejscu. Niestety fakt, że do dwunastej siły drugiej ligi dającej miejsce w meczu barażowym, Spontan traci aż cztery punkty, oznacza, że aby w ogóle myśleć o utrzymaniu muszą oni wygrać poniedziałkową potyczkę. Dyspozycja, którą prezentują w ostatnim czasie gracze Piotra Raczyńskiego sprawia, że w wygraną drużyny nie wierzy niemal nikt. Niestety dla Spontana przychylamy się do tego również my i sądzimy, że Dziki odniosą gładką wygraną, która sprawi, że poznamy pierwszego spadkowicza z drugiej ligi.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Old Boys – Dream Volley

Godz. 19:00, boisko nr 1

Old Boys są na doskonałej drodze do pierwszej ligi. Zasadniczo można rzec, że są już pod bramami wejściowymi. Na przeszkodzie do awansu stoi jednak finałowy Boss, którym będzie ekipa Dream Volley. Jeśli zespół Bartłomieja Kniecia ogra swojego rywala za komplet punktów to na 100% awansuje do elity. Jeśli wygra w stosunku 2-1 to musi liczyć na to, że BEemka Volley przegra choć jednego seta z Hydrą Volleyball Team. To jest co prawda możliwe, ale wiadomo, że drużyna z Pruszcza musi liczyć przede wszystkim na siebie. Obecnie mają bowiem o jeden punkt więcej niż BEemka Volley. Niestety dla drużyny znad Raduni, mają oni również gorszy stosunek małych punktów. To oznacza z kolei, że przy równej liczbie punktów w tabeli, Old Boysi znajdą się na aucie, a z bezpośredniego awansu cieszyć się będzie BEemka. Wracając do spotkania z Dream Volley należy zauważyć, że ‘Marzyciele’ są potwornie niewygodnym rywalem. Mówimy tu o drużynie, która w całej drugiej lidze popełnia najmniejszą liczbę błędów w trakcie spotkania. Dodatkowo w dwunastu rozegranych spotkaniach, Dream wygrał aż dziewięć meczów. Jakby tego było mało, warto zwrócić uwagę na fakt, że ‘Marzyciele’ prezentowali się dobrze na tle faworyzowanych ekip. Przykład? Wygrana z BEemką Volley oraz urwanie seta świeżo upieczonemu Mistrzowi drugiej ligi – Volleyowi Gdańsk. Jak będzie w konfrontacji z drużyną Bartłomieja Kniecia?

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

BL Volley – Wolves Volley

Godz. 20:00, boisko nr 2

Ależ przyjemnie ogląda się w ostatnim czasie poniedziałkowych rywali. Jeśli chodzi o drużynę Wojciecha Strychalskiego – BL Volley to przystąpi ona do spotkania jako ekipa, która w minionym tygodniu była bardzo poważnym kandydatem do tego by zostać ‘Drużyną Tygodnia’. Finalnie tak się nie stało, bo wyróżnienie te trafiło do ekipy Volley Gdańsk, która wygrała drugoligowe zmagania. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że BL Volley zagrało kapitalne zawody z Flotą Active Team i sprawiło niemałe trzęsienie ziemi na szczycie trzeciej ligi. Dzięki wygranej ‘Tygrysów’, obecnym liderem w wyścigu o złote medale zdają się być gracze AXIS. Jeśli chodzi o BL Volley to pozostało im walczyć o to, by zrobić progres w stosunku do minionej edycji. Wówczas skończyło się na szóstej lokacie, czyli dokładnie tej, którą ‘Tygrysy’ obecnie zajmują. Sytuacja ta może ulec zmianie. Jeśli drużyna Bez Lipy wygra nadchodzące zawody to wskoczą w tabeli przed Wolves Volley. Niezależnie od tego jakim wynikiem skończy się poniedziałkowy mecz to z całą pewnością ‘Wilków’ można okrzyknąć rewelacją obecnego sezonu. Na jeden mecz przed końcem ligi, ‘Wataha’ znajduje się na piątym miejscu i jest to najwyższe miejsce drużyny w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Uważamy, że ‘Wilki’ zrobiły ogromny progres i jeśli będą dalej się tak rozwijać to przyszły sezon w ich wydaniu może być jeszcze lepszy. Która z drużyn wygra poniedziałkowy mecz? Nieco więcej szans na tryumf dajemy ekipie BL Volley. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że wygrana ‘Wilków’ by nas w ogóle nie zaskoczyła.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

AIP – Speednet

Godz. 20:00, boisko nr 3

Z pewnością inaczej wyobrażały sobie zmagania w grupie mistrzowskiej drużyny AIP oraz Speednetu. Już po podziale na grupy mistrzowską oraz spadkową, obie drużyny rozegrały bowiem po dwa spotkania. Speednet rozegrał pojedynki z Eko-Hurtem oraz Merkurym i oba te pojedynki przegrał w stosunku 0-3. Owszem, w obu tych spotkaniach Speednet nie był faworytem, jednak rozmiary porażki mogą dziwić. Przypomnijmy, że w rundzie zasadniczej, gracze Łukasza Żurawskiego  ani razu nie przegrali za komplet punktów. Tu wydarzyło się to dwukrotnie i to jednego dnia. Uczciwie należy przy tym zaznaczyć, że ‘Programistom’ brakowało trochę szczęścia. Niewiele brakowało bowiem do tego, by to właśnie oni cieszyli się z tryumfu i do dzisiejszego pojedynku podchodziliby w zupełnie innych nastrojach. Obecnie jest bowiem niemal przesądzone, że Speednet nie wywalczy w obecnym sezonie medali. Do ostatniego miejsca podium na dwie kolejki przed końcem tracą bowiem aż pięć punktów. W nieco lepszym położeniu znajdują się gracze AIP, którzy okupują obecnie czwartą lokatę. Tak jak wspomnieliśmy na początku zapowiedzi, początek grupy mistrzowskiej w ich wydaniu to jednak rozczarowanie. W pierwszym meczu po podziale na grupy, zespół AIP mierzył się z MPS-em Volley, których kilka dni wcześniej…ograli za komplet punktów. Rewanż to zupełnie inne oblicze obu drużyn, po którym AIP musiało przełknąć gorycz porażki. Okazja do rehabilitacji przyszła po kilku dniach, w których AIP rywalizowało z obecnym liderem pierwszej ligi – drużyną Eko-Hurt. W dwóch pierwszych setach wspomnianej rywalizacji, AIP było tylko tłem dla rozpędzonego rywala. Lepiej gracze Adriana Ossowskiego zagrali dopiero w ostatniej partii, którą wygrali finalnie do 16. Wracając jednak do sytuacji w tabeli to na chwilę obecną, AIP traci do podium trzy oczka i wciąż ma szansę na podium rozgrywek. Aby tak się jednak stało, dobrze byłoby wygrać ze Speednetem za komplet punktów, o co przecież tak łatwo nie będzie.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

CTO Volley – Szach-Mat

Godz. 20:00, boisko nr 1

Napisać, że Szach-Mat skomplikował sobie w ostatnim czasie sytuację, to nic nie napisać. Obecnie ‘Szachiści’ znajdują się w pierwszej lidze na miejscu barażowym i jakby nie patrzeć jest to jakiś pozytyw. Problem zaczyna się w momencie, kiedy pod uwagę weźmiemy wszystkie okoliczności. Pierwszym problemem drużyny Dawida Kołodzieja jest z pewnością to, że rozegrali oni o jedno spotkanie więcej niż ich największy rywal w walce o utrzymanie – Flota Active Team. Dodatkowo ‘Szachiści’ zdają się mieć trudniejszy terminarz, bo chyba co do tego, że łatwiej będzie ograć Flocie drużynę ZCP niż Szach-Matowi CTO Volley, panuje zgodność prawda? W przypadku Szach-Matu nie ma absolutnie miejsca na kalkulację. Chcąc się utrzymać zespół ‘królewskiej gry’ musi wygrać poniedziałkowe starcie. O to będzie jednak piekielnie trudno. Obie drużyny w SL3 rozegrały trzy spotkania. Za każdym razem lepsi okazywali się gracze CTO i jest to jeden z nielicznych rywali, z którymi Szach-Mat nigdy nie wygrał. Należy przy tym zauważyć, że poziom obu drużyn jeszcze nigdy nie był tak zbliżony jak obecnie. Owszem, nadal to CTO jest faworytem spotkania, ale drużyna z Malborka przestała być ekipą, przed którą ligowi rywale trzęśli portkami. Ot kolejny rywal, którego można jak najbardziej ogolić. W tym sezonie CTO schodził z parkietu aż pięciokrotnie jako pokonany. Czy podobnie będzie tym razem? Wydaje nam się, że nie i gracze w pomarańczowych strojach przypieczętują tym meczem pewne utrzymanie w elicie. To będzie z kolei dla Szach-Matu koszmarną wiadomością.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Merkury – Eko-Hurt

Godz. 21:00, boisko nr 2

Do minionego tygodnia rozgrywek, Merkury miał w swoich rękach piąty tytuł mistrzowski. Oczywiście to pewien skrót myślowy. Precyzując, chodzi o to, że jeśli drużyna Piotra Peplińskiego wygrałaby spotkanie z MPSem, Eko-Hurtem oraz AIP za komplet punktów to właśnie oni świętowaliby tytuł mistrzowski. Tak jak wspomnieliśmy w minionym tygodniu, czterokrotni mistrzowie SL3 rozegrali spotkanie z MPS-em Volley i po meczu zamiast zniwelować różnicę do drużyn, które były przed nimi w tabeli – stratę tę powiększyli. Stało się tak, ponieważ zespół Piotra Peplińskiego przegrał spotkanie z MPS Volley w stosunku 1-2 i obecnie tytuł mistrzowski zdaje się bronić wyłącznie matematyka. Owszem, nasza narracja może się jeszcze zmienić, ale aby tak się w ogóle stało, Merkury musiałby wygrać z Eko-Hurtem za komplet punktów. O to jak wiadomo nie będzie prosto. Po raz ostatni obie drużyny zmierzyły się w końcówce rundy zasadniczej. Wspomniane spotkanie było absolutnie jednostronnym widowiskiem, w którym dominowała ekipa ‘Hurtowników’. Pewnym czynnikiem łagodzącym może być fakt, że wówczas Merkury borykał się z potężnymi problemami kadrowymi. Nawet jeśli obie drużyny wystąpią w poniedziałkowy wieczór w optymalnym zestawieniu to Eko-Hurt zdaje się być faworytem meczu. Obecnie zespół Konrada Gawrewicza jest już bardzo blisko tego, by sięgnąć po drugi tytuł mistrzowski. Przed zespołem Eko-Hurt dwa najważniejsze mecze od kilku sezonów.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Oliwa Team – Volley Surprise

Godz. 21:00, boisko nr 3

Żarty się skończyły. Po dwunastu spotkaniach obecnego sezonu, sytuacja obu drużyn w ligowej tabeli jest bardzo zła. W gorszym położeniu znajdują się gracze ze Słupska, ale biorąc pod uwagę obecną formę Oliwy, sytuacja ta może ulec zmianie. Zanim jednak porozmawiamy o drużynie Tomasza Kowalewskiego, kilka słów o ‘Słupszczanach’. Gracze Macieja Siacha na jedną kolejkę przed końcem znajdują się na przedostatnim miejscu w drugiej lidze. Na tak kiepskie miejsce wpływ ma fakt, że zdołali oni wygrać zaledwie dwa z dwunastu pojedynków (z MiszMaszem oraz Team Spontan). Dodatkowo, jeśli Volley przegrywał to aż w sześciu na dziesięć przypadków kończyło się wynikiem 0-3. To sprawia, że aby zespół występujący w delegacji mógł myśleć o utrzymaniu, musi wygrać z Oliwą poniedziałkowe starcie i to najlepiej za komplet punktów. Mimo że jakiś czas temu taki scenariusz zdawał się być bardzo mało prawdopodobny, to jednak należy pamiętać o tym, że Oliwa przystąpi do meczu po…ośmiu porażkach z rzędu. To, że gracze Tomasza Kowalewskiego wciąż unoszą się na powierzchni jest zasługą bardzo dobrego otwarcia sezonu, w którym Oliwa wygrała aż trzy z czterech pojedynków. Po tamtej dyspozycji poza zdobytymi punktami do ligowej tabeli nie ma już śladu. Kilka spotkań w dolnych partiach tabeli, do których dojdzie w najbliższych dniach dadzą nam odpowiedź, czy Oliwa zdoła się wykaraskać z problemów. W naszym odczuciu jest na to ostatni moment i wydaje nam się, że Oliwa z tej szansy skorzysta.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

CTO Volley – Tufi Team

Godz. 21:00, boisko nr 1

Choć sytuacja obu drużyn w ligowej tabeli zdaje się być podobna to trudno jednak nie odnieść wrażenia, że morale drużyn stoją na całkowicie przeciwległych biegunach. Jeśli chodzi o ekipę CTO Volley to te, znajdują się obecnie na bardzo niskim pułapie. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się bowiem, aby aktualny Mistrz SL3 znalazł się za burtą grupy mistrzowskiej i musiał bronić się przed spadkiem. Owszem, nie ma co dramatyzować. Trudno wyobrazić nam sobie bowiem scenariusz, w którym CTO na finiszu rozgrywek przegrywa dwa spotkania, a na dodatek inne wyniki układają się w taki sposób, że CTO miałoby grać w przyszłym sezonie w drugiej lidze. Niemniej jednak fakt, że w ogóle taki scenariusz jest przez nas rozważany pokazuje skalę zjazdu, który drużyna z Malborka zaliczyła. Tak jak wspomnieliśmy na wstępie, zupełnie inaczej sprawa ma się w przypadku Tufi Team. Uważamy, że zespół Mateusza Woźniaka śmiało możemy okrzyknąć jednym z największych wygranych obecnej edycji. Przed sezonem beniaminek pierwszej ligi uznawany był bowiem za drużynę, którą może mieć ogromny problem z tym, by utrzymać się w elicie. Malkontentom, drużyna Tufi Team mówiąc kolokwialnie – zamknęła mordy świetnymi wynikami. W jedenastu rozegranych spotkaniach, zespół Mateusza Woźniaka wygrał aż…osiem pojedynków. Gdyby nie fakt, że każdy z wygranych spotkań kończył się podziałem punktów to sytuacja Tufi byłaby zdecydowanie inna. Sądzimy jednak, że drużyna podąża w bardzo dobrym kierunku i kolejny sezon w ich wydaniu może być jeszcze lepszy. Jaki będzie wynik poniedziałkowego starcia? Stawiamy na podział punktów z delikatnym wskazaniem na Tuffików.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #32

Ależ to był wieczór. W środę awans do drugiej klasy rozgrywkowej wywalczyły sobie drużyny AXIS oraz Flota Active Team 2, które w przyszłym tygodniu powalczą o mistrzostwo w bezpośrednim pojedynku. O mistrza walczy również ekipa MPS Volley, która w meczu na szczycie pierwszej ligi wygrała spotkanie z Merkurym. Zapraszamy na podsumowanie!

AXIS – Speednet 2 3-0 (24-22; 21-18; 21-19)

Aj, ileż przed meczem było liczenia i układania najróżniejszych scenariuszy. W tę pułapkę wpadli zarówno gracze AXIS, Speednetu, jak i Floty Active Team. Cóż, po wynikach w środowy wieczór szczerze wątpimy w to czy była taka tęga głowa, która przewidziała rezultaty w meczach na szczycie. Ok, jeśli chodzi o AXIS to byli oni nieznacznym faworytem meczu, ale bardzo mało osób stawiało na to, że sięgną oni po komplet punktów. Na taki scenariusz postawiło zaledwie 13% osób biorących udział w typerze SL3. Początek spotkania to fragment, w którym… obie drużyny naprzemiennie oddawały sobie punkty. W grze obu drużyn czuć było pewien paraliż związany z rangą meczu, a to przekładało się na mnóstwo niedokładności po obu stronach siatki. Z tego chaosu żadna z drużyn nie potrafiła się wydostać i od samego początku aż do końca mieliśmy walkę ‘łeb w łeb’. Końcówka partii to kilka piłek setowych w wydaniu graczy Fabiana Polita. Finalnie kropkę nad ‘i’, zespół w czerwonych strojach postawił zdobywając 24 punkt w secie. Środkowa odsłona rozpoczęła się od niekończących się obiekcji do pracy sędziego. Jeśli chodzi o aspekty czysto sportowe to lepiej rozpoczęli zawodnicy AXIS, którzy chwilę po świetnej obronie Tomasza Sadowskiego, objęli prowadzenie 7-4. Dalszy fragment to szarpana gra. Ilekroć Speednet zdołał doprowadzać do wyrównania to po chwili popełniał błędy, które nie przytrafiały im się w innych meczach obecnego sezonu. To z kolei sprawiało, że AXIS ponownie odskakiwał. Podobny scenariusz widzieliśmy jeszcze kilka razy. W końcówce, gracze Speednetu zdołali wysunąć się na prowadzenie 18-17. Mimo to, bardzo ważne punkty w końcówce zdobył wspomniany wcześniej Tomek Sadowski, który bardzo mocno przyczynił się do tego, że AXIS wygrało drugą partię do 18. Trzeci set to kapitalne otwarcie przez AXIS. Chwilę po rozpoczęciu seta, gracze Fabiana Polita prowadzili…8-1! Mimo ogromnej przewagi z czasem spuścili oni nogę z gazu, a to z kolei sprawiło, że Speednet rósł z akcji na akcję. W końcówce mimo prowadzenia AXIS 20-15, Speednet zdołał zdobyć kolejne cztery punkty (20-19) i kiedy zaczęło się robić naprawdę ciekawie, ostatni punkt w meczu zdobył przyjmujący nowego lidera drugiej ligi. Dzięki zwycięstwu stało się jasne, że AXIS wraca po sezonie do drugiej klasy rozgrywkowej. Jeśli chodzi o Speednet to sprawa się bardzo mocno skomplikowała, o czym więcej opowiemy w najbliższym magazynie.

Wolves Volley – Port Gdańsk 3-0 (21-15; 21-14; 21-15)

Niestety przełamania nie było. O słabej formie ‘Portowców’ pisaliśmy już w zapowiedziach. W środowy wieczór to się tylko potwierdziło i przyznamy szczerze, że dyspozycją drużyny ‘z doków’ jesteśmy bardzo zaskoczeni. Wiemy, że ci ludzie potrafią grać w siatkówkę, ale jeśli spojrzymy na wyniki z kilku poprzednich sezonów to zobaczymy absolutną sinusoidę. Raz na wozie, raz pod wozem. Edycja Jesień’23 okazała się dla Portu Gdańsk dużym rozczarowaniem. Jeśli chodzi o samo spotkanie to obyło się ono bez niespodzianek. Wyrównana walka obu stron trwała do stanu po 8. Aż sześć kolejnych punktów trafiło jednak na konta graczy Wolves Volley. Kiedy na tablicy wyników było 14-8 to stało się jasne, która z drużyn za chwilę wygra pierwszego seta. Finalnie po ataku dobrze dysponowanego Tomasza Głębockiego, ‘Wilki’ dopięły po chwili swego (21-15). Środkowa odsłona to jeszcze lepsza gra ‘Watahy’, którym nie przeszkadzał fakt, że w środowy wieczór mieli największe problemy kadrowe na przestrzeni całego sezonu. Po początkowej fazie seta, w której Port Gdańsk prezentował się jeszcze jako tako, ich gra się z czasem całkowicie posypała i od stanu 13-13, Wolves zdobyli 8 punktów przy zaledwie 1 oczku zawodników Arkadiusza Sojko. Cóż, tak się nie da myśleć o poprawieniu sytuacji w tabeli. Ostatnia odsłona rozpoczęła się od konkretnego lania ‘Portowców’ (9-4). Z czasem zespół w niebieskich strojach się nieco ogarnął i po dwóch atakach Karola Polanowskiego zniwelował stratę do jednego oczka (10-9). Druga część seta to jednak kolejna fala ataków w wykonaniu ‘Wilków’, z którą przeciwnicy nie byli w stanie sobie poradzić. Efekt był taki, że ‘Wilki’ wygrały seta do 15, a cały mecz 3-0 i obecnie znajdują się na najwyższym miejscu w ligowej tabeli od momentu powstania drużyny. Brawo Panowie, świetny sezon!

Flota Active Team 2 – BL Volley 1-2 (18-21; 18-21; 21-15)

Z ręką na sercu, kto spodziewał się takiego scenariusza? W środowy wieczór, Flota Active Team miała zrobić kolejny krok w kierunku awansu do wyższej klasy rozgrywkowej oraz mistrzostwa. Cóż, plan numer jeden udało się zrealizować. Już nic nie odbierze Flocie 2 tego, że w przyszłym sezonie zagrają oni w drugiej klasie rozgrywkowej. Z drugiej strony trudno mówić o jakiś szczególnych powodach do optymizmu. Z pewnością, gdyby móc wymyśleć najgorszy sposób na awans do wyższej ligi to pewien pomysł już nawet mamy. Faktem jest jednak to, że mimo porażki z BL Volley, w środowy wieczór swoje spotkanie w stosunku 0-3 przegrała również ekipa Speednetu 2, a to z kolei sprawia, że nawet jeśli ‘Programiści’ wygrają w ostatnim meczu, to nic to w kontekście bezpośredniego awansu nie zmieni. Jeśli chodzi o sam mecz to ogromne pochwały należą się drużynie BL Volley, która przez 95% osób biorących udział w Typerze SL3 była uznawana za underdoga pojedynku z liderem. Pierwszy set pokazał jednak, że BL wciąż ma to coś. Coś co sprawia, że lekceważenie ich to ‘pchanie się w gips’. Premierowa partia rozpoczęła się od prowadzenia ‘Tygrysów’ w stosunku 6-2. Cała reszta seta to bezskuteczne próby odwrócenia losów rywalizacji przez Flotę (21-18). Środkowa odsłona to kontynuacja świetnej gry zawodników w biało-pomarańczowych barwach, choć trzeba przyznać, że przez długi fragment to Flota sprawiała lepsze wrażenie. Tuż po półmetku seta prowadzili oni już 13-9. Mimo to BL nie składał broni i najpierw doprowadził do wyrównania po 14, a następnie po skutecznych atakach Damiana Chojnackiego, objęli prowadzenie 19-16, by po chwili wygrać seta do 18. Jeden z kluczy do wygrania spotkania? Rewelacyjna gra w obronie drużyny BL Volley. W trzecim secie, z ‘Tygrysów’ zeszło nieco ciśnienie i nie byli już w stanie rywalizować na tak wysokim poziomie. Chwilowy ‘zjazd’ wykorzystali gracze Floty, którzy zgarnęli nagrodę pocieszenia w postaci ostatniego punktu w meczu. Mimo porażki w przyszłym tygodniu Flota powalczy o mistrzowski tytuł w bezpośrednim meczu z AXIS. Jest zatem ogromna szansa na zmazanie plamy z środowego wieczoru.

Szach-Mat – Flota Active Team 1-2 (21-15; 18-21; 19-21)

Ależ sytuacja Szach-Matu się skomplikowała. W zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy na to, że drużyna, która przegra środowe starcie będzie jedną nogą w drugiej klasie rozgrywkowej. Cóż, patrząc na obecny kształt tabeli oraz terminarz do końca sezonu trudno się z tym nie zgodzić. Po porażce w stosunku 1-2, Szach-Mat znajduje się co prawda w tabeli nad Flotą, ale:

– ma o zaledwie jeden punkt więcej,

– ma do rozegrania o jeden mecz mniej niż Flota,

– będzie się mierzył z CTO, podczas gdy Flota z drużyną, która spadła do drugiej ligi – ZCP Volley Gdańsk.

Cóż, gracze Dawida Kołodzieja są przyparci do muru i chwilę temu usłyszeli głośne ‘SZACH’. Mają co prawda możliwość wykaraskania się z tej sytuacji, ale wiadomo jak to się kończy najczęściej. Samo spotkanie rozpoczęło się dla graczy w czarnych strojach perfekcyjnie. Szach-Mat grał szybciej, lepiej, skuteczniej oraz uważniej. Finał był taki, że pierwszy set padł ich łupem do 15. Środkowa odsłona to zupełnie inne oblicze, przede wszystkim Floty. Po serii błędów w wydaniu ‘Szachistów’, gracze Karoliny Kirszensztein objęli prowadzenie 11-7, a następnie podobnie jak Szach-Mat w pierwszym secie 17-11. Po chwili, beniaminek rozgrywek dopiął swego i o zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set. Ten od początku układał się lepiej dla Floty, która prowadziła trzema punktami (8-5). Mimo to, Szach-Mat wykrzesał w sobie siłę by doprowadzić do wyrównania po 8, a następnie po 14. Końcowa faza seta to bardzo ważne ataki środkowego – Kirila Bohdana, które sprawiły, że zespół w niebieskich strojach wyszedł na prowadzenie 18-15 i po chwili wygrał absolutnie ważnego seta w kontekście utrzymania w lidze (21-19).

Oliwa Team – Dziki Wejherowo 0-3 (17-21; 17-21; 19-21)

Powoli łapiemy się na tym, że aby w podsumowaniu czy zapowiedzi meczów Oliwy podkreślić ile przegrali już spotkań to musimy to zacząć zliczać co…zajmuje coraz więcej czasu. Niebywałe. Ok – wiemy, że Oliwa nie była faworytem starcia z Dzikami, ale na Boga. Środowy mecz był…ósmą porażką z rzędu i pod tym kątem Oliwa nie ma sobie równych w całej Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Przez wspomnianą koszmarną serię, Oliwa osuwa się coraz bardziej w dół ligowej tabeli i w przyszłym tygodniu zagra mecz o utrzymanie w drugiej lidze. Zanim jednak do tego dojdzie, kilka słów o środowym spotkaniu. Początek wyglądał całkiem obiecująco w wydaniu Oliwy. Po ataku Pawła Kubiaka było bowiem 8-5 i nic nie wskazywało na to, że Oliwa zanotuje po chwili ogromny przestój. Ten sprawił, że po jednym z ataków Marcina Bryłkowskiego to Dziki prowadziły 15-12 i po chwili cieszyły się z pierwszego punktu w meczu. Choć wynik w środkowej odsłonie taki sam to jednak set ten wyglądał zupełnie inaczej. Po kapitalnym otwarciu, zespół ze stolicy małego Trójmiasta prowadził już 10-3. Mimo bardzo słabego położenia, Oliwa nadgoniła po chwili zaległości z początku seta i zmniejszyła przewagę Dzików do dwóch punktów (12-10). Po chwili, Dziki kontynuowały jednak dobrą grę z początku seta i finalnie wygrali partię do 17. Najciekawszym setem w meczu był ten ostatni. Po ataku najskuteczniejszego zawodnika drugiej ligi – Jakuba Klimczaka, Oliwa objęła prowadzenie 11-7. Po chwili kilkoma atakami popisał się przyjmujący Dzików – Jakub Klenczon, który w dużej mierze przyczynił się do odrobienia strat przez niebieskich (14-14). Końcówka to wyrównana walka, która finalnie po dwóch asach serwisowych Marcina Bryłkowskiego skończyła się happy-endem dla Dzików.

Merkury – MPS Volley 1-2 (15-21; 21-13; 20-22)

W środowy wieczór, zespół Miłośników Piłki Siatkowej stanął przed ogromną szansą na odzyskanie fotelu lidera. Aby tak się jednak stało, MPS musiał wygrać spotkanie z trzecią siłą obecnego sezonu, drużyną Merkury. Spotkanie rozpoczęło się świetnie dla MPS-u, który dość szybko odskoczył rywalom na cztery oczka (6-2). Już na początku spotkania doszło jednak do kontrowersji sędziowskiej, po której gracze Jakuba Nowaka wraz z samym sędzią zareagowali…dość impulsywnie. Tak czy siak, po wspomnianej sytuacji, Merkury odrobił stratę i po chwili na tablicy mieliśmy remis po 7. Wyrównana gra trwała do stanu po 12. Kolejne trzy punkty zdobyli jednak gracze MPS, którzy po chwili dowieźli wygraną do końca (21-15). Drugi set to całkowity ‘twist’ akcji. Po serii kilku kapitalnych zagrywek Adama Miotka, Merkury rozpoczął środkową partię od prowadzenia 8-3. Wraz z upływającymi minutami, MPS pomimo starań nie był w stanie zbliżyć się do przeciwnika, który wyglądał bardzo dobrze. Kiedy po skutecznym ataku Macieja Mozola zrobiło się 17-11 dla czterokrotnych mistrzów SL3, stało się jasne, że o wygranej w meczu będzie musiał zadecydować trzeci set (21-13). Partia ta była zdecydowanie najciekawszym setem w meczu. W drugiej części odsłony to MPS był na dobrej drodze do zwycięstwa. Po błędzie jednego z graczy Merkurego, zespół Jakuba Nowaka prowadził 15-12. Po chwili oglądaliśmy jednak ‘one man show’ w wydaniu Mikołaja Rochny, który doprowadził do wyrównania po 17. Końcówka seta to emocje sięgające zenitu. Poza świetną grą obu zespołów nie zabrakło również kontrowersji po gwizdku sędziego ‘podwójnej’ jednego z zawodników Merkurego. Ostatnie piłki w meczu to skuteczne ataki Wojciecha Małeckiego oraz Mateusza Behrendta, które dały MPS-owi dziewiąte zwycięstwo w sezonie.

Zapowiedź – MATCHDAY #32

Przed nami środowa seria gier. Prawdziwym hitem będzie starcie w grupie mistrzowskiej pierwszej ligi, w którym MPS zmierzy się z Merkurym. Arcyciekawie zapowiada się również spotkanie w grupie spadkowej, gdzie Flota rozegra spotkanie z Szach-Matem. Na brak emocji nie będziemy z pewnością narzekać również w trzeciej lidze, w której ważą się losy awansu do drugiej ligi kilku drużyn. Zapraszamy na zapowiedź!

AXIS – Speednet 2

Godz.: 20:00, boisko nr 1

W środowy wieczór dojdzie do kolejnego hitowego starcia w trzeciej lidze. Naprzeciw siebie staną bowiem drużyny AXIS oraz Speednetu 2, które walczą o bezpośredni awans do drugiej klasy rozgrywkowej. Która z drużyn znajduje się obecnie w lepszym położeniu? Cóż, trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Z jednej strony, kiedy spojrzymy na ligową tabelę to lepszą sytuację zdają się mieć gracze AXIS, którzy przy równej liczbie rozegranych spotkań co Speednet 2, mają o trzy punkty więcej. Dodatkowo zespół Fabiana Polita ma również lepszy stosunek małych punktów, który jak dobrze wiemy – ma często ogromne znaczenie dla końcowego układu tabeli. Z drugiej strony należy wspomnieć o asach w talii kart Marka Ogonowskiego. Mimo straty trzech oczek, Speednet 2 będzie mierzył się w ostatniej kolejce z rywalem, który na ‘papierze’ nie jest tak mocny jak przeciwnik zespołu Fabiana Polita. Przypomnijmy, że Speednet w ostatniej kolejce zmierzy się z drużyną Bayer Gdańsk, dla których obecny sezon jest rozczarowaniem. AXIS w ostatniej kolejce zmierzy się z kolei z Flotą Active Team i istnieje duże prawdopodobieństwo, że tamto spotkanie może przegrać. Idąc dalej, to oznacza z kolei, że jeśli Speednet wygra wtorkowe starcie to rzutem na taśmę może zapewnić sobie bezpośredni awans. Która z drużyn jest naszym zdaniem faworytem? Cóż, odrobinę więcej szans na tryumf dajemy ekipie AXIS, która radzi sobie bardzo dobrze w ‘wielkich meczach’.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Wolves Volley – Port Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Po porażce we wtorkowy wieczór, drużyna Portu Gdańsk przystępuje do ostatniego spotkania w sezonie Jesień’23. Bez wątpienia obecna edycja to gorsza forma Portu niż ta, którą mieliśmy okazję oglądać w sezonie Wiosna’23. Przypomnijmy, że w poprzedniej edycji Port Gdańsk przez długi czas trzymał kontakt z ścisłą czołówką i finalnie zajęli siódme miejsce. Należy przy tym zauważyć, że do czwartego miejsca tracili wyłącznie dwa punkty, a w całej edycji zgromadzili 22 punkty. Obecnie, po dwunastu rozegranych spotkaniach, zespół Arkadiusza Sojko plasuje się na jedenastym miejscu w lidze i wynik ten z pewnością jest rozczarowaniem. Co ciekawe, jedną z drużyn, która w tamtym sezonie była w tabeli niżej niż drużyna ‘z doków’ to Wolves Volley. Sezon Wiosna’23, ‘Wataha’ ukończyła na ósmym miejscu, ale do siódmego Portu straciła aż pięć punktów. Obecnie zespół Mikołaja Stempina imponuje formą i po jedenastu rozegranych spotkaniach znajdują się na szóstym miejscu w lidze. Jeśli w środowy wieczór nie dojdzie do niespodzianek to ‘Wataha’ ma ogromną szansę na to by zanotować awans w ligowej tabeli. Tak się składa, że są oni wyraźnym faworytem środowej potyczki. Dodatkowo – piąta w ligowej tabeli drużyna BL Volley rozegra mecz z Flotą i to obecny lider będzie faworytem starcia. O tym czy kreślony przez nas scenariusz się ziści, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Flota Active Team 2 – BL Volley

Godz.: 20:00, boisko nr 2

To już ostatnia prosta w drodze do mistrzostwa drużyny Floty Active Team. Po jedenastu spotkaniach obecnego sezonu, gracze Karoliny Kirszensztein utrzymują się na samym szczycie ligowej tabeli. Dodatkowo w oczach osób interesujących się rozgrywkami SL3, są oni faworytem w wyścigu po złote medale. Jak do tej pory Flota rozegrała jedenaście spotkań, w których aż dziesięciokrotnie schodzili z parkietu jako zwycięzcy. W środowisku sportowym panuje przekonanie, że każda z drużyn ma w trakcie sezonu co najmniej jeden mecz, w którym nic się nie układa. Zdaje się, że takie spotkanie obecny lidera ma już za sobą. Do wspomnianego wydarzenia doszło kilka tygodni temu, kiedy Flota sensacyjnie przegrała z drużyną Tiger Team, która plasuje się w dolnych rejonach ligowej tabeli. Na wspomniany mini-kryzys, drużyna ‘Granatowych’ zareagowała w najlepszy możliwy sposób i w bardzo dobrym stylu odzyskali fotel lidera. Do końca sezonu drużynie Karoliny Kirszensztein zostały dwa mecze. Poza spotkaniem z BL Volley, Flota zmierzy się w spotkaniu z AXIS. Z pewnością oba te pojedynki będą dość wymagające, ale chcąc grać w drugiej lidze, trzeba takie pojedynki wygrywać. W naszym odczuciu, Flota zrobi w środowy wieczór milowy krok w kierunku złotych medali. Plany te pokrzyżować postarają się gracze BL Volley, którzy po jedenastu spotkaniach obecnego sezonu, znajdują się na piątym miejscu w tabeli. Niestety, BL nie ma już szans na awans do drugiej ligi. Czy mimo to zdołają oni zagrać na wysokim poziomie?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 3-0

Szach-Mat – Flota Active Team

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Po meczach z początku obecnego tygodnia, odkryliśmy pierwsze karty. Po dwóch kolejnych porażkach drużyny ZCP Volley Gdańsk stało się jasne, że spadają oni do niższej klasy rozgrywkowej. Choć w ligowej tabeli tracą oni do bezpiecznego miejsca trzy punkty to środowa rywalizacja pomiędzy Szach-Matem a Flotą sprawi, że na 100% ZCP znajdzie się w finalnym rozrachunku pod jedną z tych drużyn. Jasna jest również sytuacja na górze tabeli grupy spadkowej. Jest bowiem niemal pewne, że Tufi Team oraz CTO Volley przejdą grupę spadkową ‘suchą stopą’. Wydaje się, że walka o miejsce barażowe rozegra się pomiędzy drużynami Szach-Mat oraz Flotą Active Team. W historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta obie drużyny mierzyły się ze sobą zaledwie raz. W meczu, do którego doszło na początku października, jeszcze w grupie spadkowej, lepsi okazali się gracze Floty Active Team. Po tamtym spotkaniu przyszła jednak zniżka formy. Po kilku porażkach uznaliśmy, że Flota będzie miała spore problemy z utrzymaniem. W ostatnim spotkaniu, gracze Karoliny Kirszensztein wygrali jednak szalenie ważne spotkanie z CTO Volley. Po zwycięstwie przesunęli się w tabelę na miejsce barażowe i trwali na nim do poniedziałku, w którym zostali strąceni przez Szach-Mat pod kreskę. Cóż, nie będziemy owijać w bawełnę. Jesteśmy niemal przekonani, że drużyna, która przegra środową potyczkę spadnie z ligi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Oliwa Team – Dziki Wejherowo

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Po spotkaniach z początku obecnego tygodnia, sytuacja Oliwy Team się nieco rozjaśniła i co tu dużo mówić – zza chmur wyjrzały wreszcie promyki słońca. Wszystko za sprawą kilku pojedynków pomiędzy drużynami znajdującymi się na dole ligowej tabeli. Obecna sytuacja Oliwy wygląda tak, że znajdują się oni na bezpiecznym, jedenastym miejscu w ligowej układance, a na dodatek mają do rozegrania o jedno spotkanie więcej niż drużyny, które okupują miejsca numer 12 oraz 13. To sprawia z kolei, że jeśli dziś Oliwa sięgnie po punkty to ich położenie może ulec diametralnej poprawie. O to nie będzie jednak łatwo. Oliwa Team śrubuje obecnie liczbę spotkań z kolejnymi porażkami. Na dziś licznik ten wynosi już siedem porażek z rzędu. Tak koszmarnej serii, Oliwa w drugiej lidze nie miała jeszcze nigdy dotąd. Sądzimy, że po środowym spotkaniu licznik ten się nie zatrzyma. W naszych odczuciach wyraźnym faworytem spotkania będzie bowiem zespół Dzików Wejherowo. Obecnie zespół Witolda Klimasa ‘ma o co grać’. Istnieje bowiem szansa na to, że w końcówce sezonu wskoczą oni na szóste miejsce w lidze. Aby tak się jednak stało muszą wygrać za komplet z Oliwą oraz z Team Spontan, a na dodatek liczyć na to, że AVOCADO friends potkną się w meczu z walczącym o utrzymanie MiszMaszem.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Merkury – MPS Volley

Godz.: 21:00, boisko nr 2

Po poniedziałkowej serii gier, nad siedzibą Miłośników Piłki Siatkowej rozpromieniło się słońce. Wszystko za sprawą faktu, że jeden punkt w konfrontacji z AIP straciła ekipa Eko-Hurt, a to oznacza z kolei, że jeśli MPS wygra środową potyczkę za komplet punktów to przy równej liczbie rozegranych spotkań, wskoczy na fotel lidera rozgrywek, a na dodatek będą mieli pole position przed ostatnimi meczami w sezonie. Oczywiście nie ma co wyprzedzać pewnych zdarzeń. Nie jest przecież powiedziane, że MPS tak gładko poradzi sobie z czterokrotnym mistrzem SL3 – Merkurym. W naszym odczuciu mecz przeciwko Miłośnikom Piłki Siatkowej będzie absolutnie najważniejszym meczem sezonu dla drużyny Piotra Peplińskiego. Jeśli ‘Planetarni’ wygrają za komplet punktów pozostałe mecze to właśnie oni będą cieszyli się z tryumfu w lidze. Taki scenariusz nie jest jednak najbardziej prawdopodobnym, który kiedykolwiek rozważaliśmy. Trzeba uczciwie zwrócić uwagę na fakt, że wszyscy rywale, z którymi przyjdzie się Merkuremu zmierzyć do końca sezonu to drużyny, z którymi w rundzie zasadniczej Merkury przegrywał. Z drugiej strony identyczna sytuacja była z piątą drużyną w grupie mistrzowskiej – Speednetem. W pierwszej rundzie Merkury przegrał z nimi spotkanie w stosunku 1-2, a kilka dni temu, na początek grupy mistrzowskiej, zespół Piotra Peplińskiego cieszył się z kompletu punktów. Czy podobnie będzie tym razem? Z pewnością byłaby to sporego kalibru niespodzianka. W naszym odczuciu, MPS zrobi w środę kolejny krok w kierunku pierwszego mistrzostwa Siatkarskiej Ligi Trójmiasta.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #31

Wydarzeniem dnia był z pewnością fakt, że Volley Gdańsk wywalczył sobie tytuł mistrzowski w drugiej lidze. Dodatkowo na zapleczu elity doszło do kilku bardzo ważnych spotkań w kontekście walki o utrzymanie. Zapraszamy na podsumowanie!

Tiger Team – Bayer Gdańsk 0-3 (13-21; 19-21; 18-21)

Spośród wszystkich 38 drużyn w SL3, to właśnie Tiger Team był pierwszą drużyną, dla której sezon Jesień’23 dobiegł końca. Graczom Dawida Staszyńskiego zależało zatem na tym, by ostatni mecz sezonu ułożył się po ich myśli. Cóż, stało się zupełnie na odwrót. Od początku rywalizacji, Bayer Gdańsk narzucił swoim rywalom dość wysokie tempo, których ci nie mogli dotrzymać. Po bloku Andrzeja Ossowskiego oraz asie Macieja Lipińskiego, Bayer objął wysokie prowadzenie 10-2! Po chwili kilka ważnych punktów dla Tigera zdobył jednak Mateusz Cieśluk, po których przewaga nie była już tak drastyczna (12-8). Niestety dla Tigera nie była też na tyle mała, że można ją było odrobić. Finalnie Bayer grając dobrą siatkówkę dowiózł prowadzenie do końca (21-13). Środkowa odsłona to wreszcie nieco ciekawsze widowisko. Zadbali o to przede wszystkim sami gracze Tiger Team, którzy wskoczyli na zdecydowanie wyższy level. W połowie drugiego seta, na tablicy wyników widniał remis po 12. Jako pierwsi istotne prowadzenie objęli gracze Tiger Team, którzy po dwóch atakach Krzysztofa Mądrego, prowadzili 18-14. Niestety dla nich, mimo że mieli rywali na widelcu to w dalszej części seta dopuścili rywali do głosu. Odrabianie strat rozpoczęło się od tego, że Bayer Gdańsk nie dał się kolejny raz oszukać i udało im się wreszcie zablokować kiwkę rozgrywającego przeciwników. Dalsza część to popis indywidualny Macieja Lipińskiego, który zdobył trzy ostatnie punkty w secie i zapewnił Bayerowi zwycięstwo do 19. Ostatnia partia to wyrównana walka, którą oglądaliśmy do stanu 12-12. Tym razem na prowadzenie wyszli gracze Bayera, którzy po ataku Andrzeja Ossowskiego, odskoczyli rywalom na dwa oczka (16-14) i po chwili cieszyli się z siódmego zwycięstwa w sezonie.

TGD – MiszMasz 1-2 (23-21; 21-23; 19-21)

Pod względem atrakcyjności, ciężaru gatunkowego oraz samych emocji w spotkaniu było to najciekawsze wydarzenie wtorkowej serii gier. Należy przy tym zauważyć, że we wtorek doszło do kilku innych spotkań, które miały ogromny wpływ na końcowy układ tabeli. Jeśli chodzi o konfrontację TGD oraz MiszMaszu to było ono szalenie ważne z uwagi na utrzymanie w drugiej klasie rozgrywkowej. W naszych oczach nieznacznym faworytem spotkania była ekipa MiszMasz. Przez długi fragment pierwszego seta, nasze predykcje zdawały się potwierdzać. To zespół Michała Grymuza lepiej rozpoczął spotkanie. Mniej więcej w połowie seta zdołali oni wypracować sobie trzypunktową zaliczkę (13-10). Kiedy po ataku Damiana Kolki, na tablicy wyników było już 18-13 uznaliśmy, że w partii nic ciekawego się już nie wydarzy. Po chwili ‘Drogowcy’ wrzucili jednak wyższy bieg i po ataku Kacpra Goszczyńskiego doprowadzili oni do wyrównania po 20. Końcówka seta to granie na fajnym drugoligowym poziomie. Po bardzo ciekawych wymianach ciosów, Kacper Goszczyński popisał się skutecznym blokiem, po którym gracze TGD cieszyli się z wygranej seta. Druga odsłona to prawdziwy horror. Tym razem to ‘Drogowcy’ mieli nieznaczną przewagę. Mimo że pod koniec prowadzili już 20-18 to jednak nie wykorzystali dwóch piłek setowych. Po chwili doszło do walki na przewagi, w której byliśmy świadkami sytuacji, która była rozpamiętywana przez TGD jeszcze długo po ostatnim gwizdku sędziego. Po ataku z prawego skrzydła zawodnika TGD, sędzia nie dopatrzył się tego, że piłka została dotknięta w bloku przez jednego z graczy MiszMaszu. Efekt? Stracona szansa TGD i po chwili MiszMasz doprowadził do wyrównania w setach. Ostatnia odsłona to kontynuacja ciekawego i zaciętego widowiska (15-15). W końcówce bardzo ważną pracę wykonali skrzydłowi MiszMaszu. Po dwóch atakach Damiana Kolki oraz Mateusza Berbeki, MiszMasz dopiął po chwili swego i zrobił bardzo ważny krok w kierunku utrzymania w drugiej lidze. Trzeba przyznać jednak, że było bardzo gorąco.

Port Gdańsk – Craftvena 0-3 (14-21; 17-21; 18-21)

Obecna słaba forma ‘Portowców’ nie jest przypadkiem. Wtorkowa rywalizacja z Craftveną była czwartą porażką z rzędu i z całą pewnością jest to powód do niepokoju dla drużyny. Co gorsze, ‘Portowcy’ nie przegrywają meczów po heroicznej walce czy po jakiś gigantycznym pechu. Przegrywają w pełni zasłużenie i nie inaczej było we wtorkowy wieczór. Choć nie było to najlepsze otwarcie Craftveny, jakie oglądaliśmy w obecnym sezonie to i tak drużyna Bartka Zakrzewskiego nie miała problemów z tym by objąć prowadzenie 12-8. O tym, która z drużyn wygra partię dowiedzieliśmy się po świetnej zagrywce Michała Markiewicza, który wyprowadził ‘Rzemieślników’ na prowadzenie 18-9. Ostatecznie skończyło się na 14 oczkach dla Portu. W drugim secie dyspozycja zespołu Arkadiusza Sojko była już znacznie lepsza. Do połowy seta mieliśmy nawet problem z tym, by wskazać, która z drużyn wygra tę partię (10-10). Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gracze Portu Gdańsk, którzy po ataku Wojciecha Hołowienko prowadzili 14-12. Niestety dla nich, bardzo ważne punkty w kulminacyjnym momencie seta zdobył Ivan Buka. Dodatkowo po chwili kolejną sekwencję udanych zagrywek wykonał ‘Markus’, po których ‘Rzemieślnicy’ odskoczyli rywalom na trzy oczka (19-16) i za chwilę cieszyli się z wygrania meczu. Trzeci set to kolejna próba Portu na ugranie choć jednego oczka. W połowie seta zdawało się to dość prawdopodobne. Duża w tym zasługa samych graczy Craftveny, którzy wykazali się postawą fair play i podpowiedzieli sędziemu, że punkt powinien zostać przyznany drużynie ‘z doków’ (14-11). Mówi się, że ‘dobro wraca’. Nie wiemy czy jest to regułą, ale po chwili dobra karma wróciła do ‘Rzemieślników’, którzy zdołali w dalszej części seta odwrócić stan rywalizacji i finalnie wygrać partię do 18, a cały mecz 3-0.

Volley Surprise – Zmieszani 1-2 (14-21; 23-25; 23-21)

Spotkanie pomiędzy Volley Surprise a Zmieszanymi było jednym z najciekawszych wydarzeń, do którego doszło we wtorkowy wieczór w hali treningowej Ergo Arena. Należy przy tym zauważyć, że zaczęło się dość niemrawo. Już na początku spotkania Zmieszani zdołali odskoczyć rywalom na cztery punkty (9-5). Po chwili przewaga zespołu Edyty Woźny robiła się coraz pokaźniejsza i w drugiej części seta wynik na tablicy wskazywał ośmiopunktową przewagę Zmieszanych (17-9). Końcówka seta to nieco lepsza gra Volley Surprise, którzy po dwóch punktach Mariusza Kuczko, podreperowali nieco dorobek punktowy (21-14). Tak jak wspominaliśmy na początku, dalsza część spotkania to zdecydowanie ciekawsza rozgrywka. Bardzo duży wpływ na taki stan rzeczy mieli sami gracze Volley Surprise, którzy prezentowali się o niebo lepiej niż na początku meczu. Mimo to po świetnych blokach Michała Kocbucha, to Zmieszani objęli prowadzenie 11-7 i zdawali się być na podobnej drodze co w pierwszym secie. Sygnał do odrabiania strat bardzo dobrą zagrywką dał Bartosz Siach. Po dobrym fragmencie, ‘Słupszczanom’ udało się doprowadzić do wyrównania po 17. Końcówka seta to wymiana ciosów pomiędzy drużynami. Bliżej wygranej zdawali się być gracze Volley Surprise, którzy mieli kilka piłek setowych. Niestety dla nich brakowało im odrobinę szczęścia tak jak przy stanie 21-20, kiedy sędzia odgwizdał podwójną piłkę jednego z graczy w żółtych strojach. W decydującym momencie seta więcej zimnej krwi zachowali gracze Zmieszanych, którzy po dwóch punktach Tomasza Jakubowskiego przechylili szale zwycięstwa na swoją stronę. Finalnie wygrali tę partię do 23. Ostatni set to powtórka tego, co oglądaliśmy w środkowej odsłonie, przynajmniej pod względem towarzyszącym nam emocji. Tuż po półmetku seta, lepszą sytuację mieli gracze Volley Surprise, którzy prowadzili 14-12. Mimo to Zmieszani zdołali odrobić stratę i pod koniec partii prowadzić już 20-18. Tym razem w końcówce szczęście uśmiechnęło się jednak do graczy występujących w delegacji, którzy po atakach Mariusza Kuczko oraz Bartosza Siacha zdołali wyrwać rywalom trzeci punkt z rąk.

Husaria Assistance Partner – ACTIVNI Gdańsk 0-3 (15-21; 15-21; 17-21)

Cudu nie było. Zgodnie z zapowiedziami oraz Typerami w aplikacji SL3, ACTIVNI ograli rywali i na dodatek sięgnęli po komplet punktów. Dzięki temu wciąż mają matematyczne szanse na podium rozgrywek. Aby tak się jednak stało muszą liczyć na to, że na finiszu ligi Speednet zacznie gubić punkty. Na te rozważania przyjdzie jednak czas. Sam mecz? Cóż, tego typu spotkania ktoś mądry określił kiedyś mianem meczów dla koneserów. No bo powiedzmy sobie wprost – Husaria nie miała zbyt dużo argumentów by sprawić, że ACTIVNI graliby ‘pod prądem’. Ci drudzy z kolei nie musieli jakoś przesadnie forsować tempa. W naszym odczuciu ich wygrana za komplet punktów nie była ani na chwile zagrożona i to mimo faktu, że patrząc na rozkład punktowy można byłoby wysnuć inne wnioski. Mecz z Husarią, ACTIVNI wykorzystali również do tego by spróbować nowych rozwiązań oraz zamian graczy na poszczególnych pozycjach. Pierwszy set to wyraźna przewaga, która zarysowała się już na początku spotkania (8-4 czy 14-7). Po ataku Czarka Labuddy stało się jasne, że  to ACTIVNI wygrają tę partię (17-10). Nieco ciekawiej było w środkowej odsłonie. Po pierwszej połowie seta, na tablicy wyników widniał bowiem remis po 9. Jako tako drużyna Husarii trzymała się do stanu 15-13 dla ACTIVNYCH. Niestety dla nich, dalsza część to wyraźna przewaga czwartej siły obecnego sezonu. Finalnie partia ta zakończyła się tak jak pierwszy set, wynikiem do 15. Ostatnia odsłona to najpoważniejsza próba Husarii na pokuszenie się o jeden punkt w meczu. Mimo że ACTIVNI prowadzili już 12-7, to w dalszej części Husaria wyszła nawet na prowadzenie (17-16). Tak jak pisaliśmy jednak kilka zdań wcześniej, nawet wtedy nie czuć było, że Husaria pokusi się o niespodziankę. Po chwili ACTIVNI wrócili zza światów i po dwóch punktach kapitana drużyny, wygrali seta do 17, a cały mecz 3-0.

Old Boys – AVOCADO friends 2-1 (21-17; 18-21; 22-20)

Miało być prosto, gładko i przyjemnie. Mowa o tym, że Old Boysi byli w naszych oczach dość wyraźnym faworytem i sytuacji nie zmieniał tu fakt, że AVOCADO prezentuje w obecnej edycji bardzo wysoką formę. Pierwszy set rywalizacji szedł po myśli drużyny Bartłomieja Kniecia, którzy po kilku błędach ‘Roślinożerców’, objęli wysokie prowadzenie 11-6. Komfortowa sytuacja ‘Dziadków’ trwała do ataku Kamila Durnakowskiego, po którym zespół z Pruszcza Gdańskiego prowadził 14-8. Po chwili ‘Weganie’ podjęli jeszcze próby odwrócenia stanu rywalizacji, ale jedynie na co było ich stać to zniwelowanie straty z 6 do 3 punktów (18-15). Końcówka to kolejne błędy ‘Wegan’, która zaowocowała wygraną ‘Dziadków’ do 17. Drugi set to wymiana ciosów, którą oglądaliśmy od pierwszego gwizdka sędziego do stanu po 11. W środkowej fazie partii lepiej wyglądali jednak gracze AVOCADO, którzy po dwóch atakach z rzędu Mikołaja Tempczyka, objęli prowadzenie 15-12. W dalszej części ‘Dziadki’ próbowały odwrócić losy seta, ale poza imponującym atakiem Jakuba Wilkowskiego, po którym piłka od bloku przeciwnika poleciała pod sam sufit – drużyna z Pruszcza nie miała zbyt dużo argumentów. Finał był taki, że ‘Weganie’ doprowadzili po chwili do wyrównania w setach. Ostatnia partia przez długi moment układała się idealnie dla Old Boys. W końcówce prowadzili oni już 20-17. Mimo to, trzy kolejne punkty zdobyli ‘Weganie’. Ostatecznie w przypadku drużyny z Pruszcza Gdańskiego skończyło się wyłącznie na strachu, bo sytuacyjną piłkę w idealne miejsce posłał po chwili Jakub Krasiewicz, po czym Old Boys mogli cieszyć się z bardzo ważnego tryumfu.

Hydra Volleyball Team – Volley Gdańsk 0-3 (14-21; 13-21; 15-21)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy, że o ile we wtorkowy wieczór nie wydarzy się coś absolutnie nieprzewidzianego to Volley Gdańsk będzie świętował tytuł mistrzowski drugiej ligi. Zadanie stawiane przed ‘Akademikami’ nie było bynajmniej najłatwiejszym. We wtorek mierzyli się oni z Hydrą Volleyball, która podobnie jak Volley grała w poprzednim sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Mimo to, w naszych oczach Volley był wyraźnym faworytem starcia. Ci goście już od dawna grali w innej lidze. Nawet, kiedy bowiem tracili punkty to i tak nie sposób nie było nie odnieść wrażenia, że sufit drużyny wykracza zdecydowanie powyżej drugą ligę. Wiedzieliśmy, że Volley podejdzie do wtorkowego meczu bardzo zmobilizowany. Poza tytułem mistrzowskim chcieli oni dokonać tego w bardzo dobrym stylu. Czy się udało? Jeszcze jak. Szanowni Państwo, to był koncert w wykonaniu graczy Jakuba Kłobuckiego. W pierwszej odsłonie, gracze w czerwonych strojach prezentowali doskonałą formę w obronie i na dodatek wykorzystali problemy z przyjęciem Hydry, co sprawiło, że na półmetku seta prowadzili oni już 13-6. Dalsza część partii to czysta formalność, w której kropkę nad ‘i’, postawił atakujący Volleya – Szymon Zalewski. Środkowa odsłona to kontynuacja przewagi jakości w wykonaniu Volleya Gdańsk. Po punktowym bloku najlepszego gracza spotkania – Adriana Zajkowskiego, Volley objął prowadzenie 14-8 i stało się jasne, która z drużyn wygra tę partię. Po chwili gracze Jakuba Kłobuckiego dopięli swego i…mogli cieszyć się z wygranej całej drugiej ligi! Do rozegrania obu drużynom został trzeci set. Od początku świeżo upieczony pierwszoligowiec starał się udowodnić, że w sezonie Jesień’23 byli bezapelacyjnie najlepszą drużyną drugiej ligi. Po skutecznej zagrywce Mikołaja Lange, na tablicy wyników było 6-1 dla ‘Akademików’. Od tego momentu aż do samego końca, Volley trzymał swojego rywala na bezpieczny dystans i trzeba przyznać, że spacyfikowanie ‘Bestii’, przyszło im nad wyraz łatwo.

Volley Surprise – Maritex Gdańsk 0-3 (16-21; 19-21; 18-21)

Ileż to razy w obecnym sezonie utyskiwaliśmy na formę Maritexu. Ba, jeszcze przed spotkaniem z Volley Surprise zastanawialiśmy się czy drużyna Macieja Skowrońskiego nie wypadnie pod koniec rejsu za burtę i w przyszłym sezonie zobaczymy ich na trzecioligowych parkietach. Po wczorajszym spotkaniu perspektywa na obecny sezon zmieniła się nie do poznania. Po tryumfie z Volley Surprise, Maritex wskoczył na ósme miejsce w ligowej tabeli i jest tylko o jedno miejsce niżej niż w edycji Wiosna’23. Rzecz jasna szczęście jednych oznacza ogromne tarapaty drugich. Po wtorkowej serii gier, w której Volley Surprise przegrało dwa mecze ich sytuacja w tabeli jest już niemal beznadziejna. Ruchome piaski zdają się nie przestawać wciągać graczy ze Słupska. Czy rzutem na taśmę, drużynie Volleya uda się wykaraskać z trzecioligowej pułapki? Przekonamy się niebawem. Jeśli chodzi o samo spotkanie to Maritex od początku zaskoczył rywali świetną zagrywką ‘z góry’, po której objął prowadzenie 7-4. W dalszej części gracze ze Słupska zdołali odwrócić losy rywalizacji i przez chwilę objęli oni prowadzenie 12-10. Niestety dla graczy w żółtych trykotach były to tylko miłe złego początki. Dalsza część seta to wyraźna przewaga graczy Macieja Skowrońskiego, którzy objęli kilkupunktową przewagę i finalnie ograli rywala do 16. Najciekawszym setem w meczu była jednak druga partia. Odsłona ta rozpoczęła się od świetnego grania Volley Surprise, po którym team Macieja Siacha objął prowadzenie 10-5. Dalsza część to jednak regularne odrabianie punktów przez Maritex. Sztuka ta, ‘biało-czarnym’ udała się już przy stanie po 11. Dalsza część to obopólna wymiana ciosów przez drużyny, która zaprowadziła nas do stanu po 19. W końcówce, dwa decydujące punkty dla Maritexu zdobył jednak Karol Jarosiński i po chwili drużyny zmieniły strony. Ostatnia odsłona to kolejna już próba zdobycia punktu w meczu przez Volley Surprise. Trzeba przyznać, że przez długą część seta scenariusz ten wydawał się dość prawdopodobny (16-14). Końcówka to jednak fragment, w którym gra Volleya się posypała. Efekt był taki, że po kilku punktach Maritexu, cieszyli się oni z kompletu punktów w meczu. Brawo!

Husaria Assistance Partner – Drużyna A 3-0 (21-12; 21-14; 21-16)

Po porażce z ACTIVNYMI Gdańsk, ‘Rycerze’ przystępowali do dwunastego spotkania w sezonie Jesień’23. W naszych oczach byli oni faworytem starcia z Drużyną A, ale trzeba przyznać, że spodziewaliśmy się bardziej wyrównanego pojedynku. Już na początku spotkania, Husaria pokazała jednak, która ze stron będzie stroną wiodącą. Po kilku atakach Oliwiera Rymszy, ‘Rycerze’ rozpoczęli partię od prowadzenia 11-5. Mimo to w dalszej części seta, Husaria zaczęła popełniać błędy, a to sprawiło, że Drużyna A zdawała się wracać do gry (13-10). Niestety dla zespołu Michała Drozdowskiego była to jednak chwilowa niemoc rywala, który po kilku punktach Łukasza Chomika, objął prowadzenie 18-10 i po chwili cieszył się z wygranej seta. Druga odsłona rozpoczęła się niemal identycznie. Tym razem po kilku wymianach, Husaria rozpoczęła od prowadzenia 11-6. Mimo że z czasem prowadzili już 16-9 to finalnie dysproporcja pomiędzy drużynami nie była w tej partii już tak duża jak w premierowym secie. W końcówce Drużyna A podkręciła nieco dorobek punktowy, który stanął finalnie na czternastu punktach. Ostatni set to kontynuacja dobrej gry Husarii, która naprzeciw Drużyny A prezentowała się o wiele lepiej niż czyniły to niejednokrotnie wyżej notowane drużyny. Dobrze, przynajmniej do połowy seta radzili sobie sami gracze Drużyny A, którzy w połowie partii remisowali z Husarią po 11. ‘Rycerzom’ udało się odskoczyć swoim rywalom po dwóch asach serwisowych Jakuba Florczaka (14-11). Od wspomnianej zagrywki rozgrywającego, oblicze spotkania uległo zmianie i po chwili, zespół Husarii mógł cieszyć się z pierwszego kompletu punktów od 11 kwietnia, kiedy zdobyli 3 punkty w rywalizacji…z Drużyną A.

Zapowiedź – MATCHDAY #31

Jeśli wszystko pójdzie po myśli drużyny Volley Gdańsk to już we wtorek poznamy mistrza drugiej ligi. Do bardzo ważnych spotkań dojdzie również w dolnych partiach drugiej ligi, istotnych z uwagi na utrzymanie. Zapraszamy na zapowiedź!

Tiger Team – Bayer Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 2

Spośród wszystkich 38 drużyn w ligowej stawce, pierwsi zmagania zakończą gracze Tiger Team. Jako że w poniedziałek rozegrają ostanie spotkanie w sezonie Jesień’23, czas na pewne podsumowania. ‘Tygrysy’, w  obecnej kampanii rozegrali dwanaście spotkań, w których zaledwie pięć razy schodzili z parkietu jako zwycięzcy. Tiger okazał się lepszy od BL Volley, Husarii, Floty, Wilków oraz we wczorajszym meczu od BES Boys BLUM. Jak na dłoni widać zatem, że ‘Tiger’ jest w stanie wygrywać z bardzo silnymi drużynami w trzeciej lidze. Niestety, mają  jednak ogromny problem, aby ustabilizować formę. Porażki w meczach z ACTIVNYMI, AXIS, Craftveną, Drużyną A, Portem, Chilli, czy Speednetem można było uniknąć chociaż w części. Mecz z Bayer Gdańsk będzie dla ‘Tygrysów’ doskonałą okazją do podreperowania nastrojów na zakończenie sezonu. Dodatkowo, będzie to spotkanie, w którym Tiger Team ma szansę na to, by wskoczyć w tabeli o jedną lokatę wyżej. Tak się składa, że Bayer Gdańsk jest ich sąsiadem w zestawieniu. ‘Aptekarze’ rozegrali w sezonie Jesień’23 jedenaście spotkań, po których z sześcioma zwycięstwami na koncie, znajdują się na ósmym miejscu w lidze. Biorąc pod uwagę historyczne występy drużyny jest to najgorszy sezon od inauguracyjnej edycji Wiosna’22, w którym Bayer uplasował się finalnie na dziewiątej lokacie. Z drugiej strony, jeśli uda im się wygrać to w końcówce sezonu mogą liczyć na poprawę swojej sytuacji. Która z drużyn zwycięży? W naszym odczuciu delikatnym faworytem będzie Bayer Gdańsk.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

TGD – MiszMasz

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Absolutnie kluczowe spotkanie dla obu drużyn w kontekście walki o utrzymanie. Ok, wiemy, że tę narrację w ostatnich tygodniach powtarzamy przy okazji niemal każdego meczu czy to TGD czy MiszMaszu. Bezpośrednie starcie pomiędzy drużynami sprawia jednak, że nie ma tu totalnie żadnej przestrzeni na wpadkę. Na dwa spotkania przed zakończeniem sezonu Jesień’23, nieco lepszą sytuacje w ligowej tabeli maja gracze MiszMasz. Po jedenastu rozegranych spotkaniach mają na swoim koncie dziesięć oczek i póki co jest to najgorsza średnia punktów na mecz w wydaniu MiszMaszu od sezonu Jesień’21. Finalnie, we wspomnianym sezonie, MiszMasz zdołał uciec spod gilotyny. Czy podobnie będzie tym razem? Owszem, nadal są oni faworytem nadchodzącego spotkania. Chcielibyśmy podkreślić jednak fakt, że od pewnego czasu, drużyna Michała Grymuzy sama ‘pchała się w gips’. Tak było chociażby w niedawnym spotkaniu z Volley Surprise, gdzie miała swojego rywala na widelcu, a mimo to dała sobie wydrzeć zwycięstwo z rąk. Mimo że w naszych oczach MiszMasz jest faworytem wtorkowej konfrontacji to właśnie ten gen nieprzewidywalności i proszenia się o problemy sprawia, że w połączeniu z rosnąca z meczu na mecz formą TGD, kwestia wygranej jest sprawą otwartą. Ostatnie dwa spotkania to dwie wygrane TGD. Czy we wtorkowy wieczór uda im się skompletować ‘hat-tricka’?

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Port Gdańsk – Craftvena

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Ależ rozczarowała ostatnio drużyna Portu Gdańsk. Jeszcze w zapowiedziach przed meczem z ACTIVNYMI Gdańsk wskazywaliśmy na to, że aby Port mógł dorównać wynikom z poprzedniego sezonu, musi wyraźnie podkręcić tempo. Cóż, we wspomnianym spotkaniu, gracze Arkadiusza Sojko byli zaledwie tłem dla swoich rywali i w pełni zasłużenie, ponieśli porażkę w stosunku 0-3. Co więcej, w tamtym spotkaniu pokazali się ze słabej strony na tyle, że przed wtorkowym spotkaniem z Craftveną, nie wróżymy im sukcesu. Na całkowicie przeciwległym biegunie, jeśli chodzi o morale drużyny, leży obecnie Craftvena. Zespół Bartosza Zakrzewskiego rozegrał w obecnej edycji jedenaście spotkań, w których aż siedmiokrotnie cieszył się ze zwycięstwa. Aby dobrze zrozumieć o jakim osiągnięciu mówimy wskażemy, że w sześciu poprzednich edycjach Craftvena miała o wiele gorszy bilans. Po raz ostatni ‘Rzemieślnicy’ w SL3 spisywali się tak dobrze w sezonie… Wiosna’20 czyli 3,5 roku temu. Co więcej, przeczucie podpowiada nam, że licznik zwycięstw Craftveny w najbliższym czasie nie zatrzyma się. Tak jak wspomnieliśmy, w naszych oczach są oni faworytem konfrontacji z Portem. Dodatkowo, w ostatnim meczu w sezonie Jesień’23 Craftvena zmierzy się z Husarią Assistance Partner i w tym spotkaniu również będą faworytem. Jeśli zrealizuje się scenariusz o którym mówimy to Craftvenę śmiało będzie można uznać za jedną z rewelacji obecnego sezonu. Brawo!

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Volley Surprise – Zmieszani

Godz.: 20:00, boisko nr 1

Ileż razy przerabialiśmy już ten scenariusz? Co sezon Volley Surprise postanawia zadbać o to, aby sympatykom drużyny ze Słupska, przybyło całe mnóstwo siwych włosów. Czy naprawdę nie można się utrzymać tak spokojnie, bez nerwów? Uważamy, że ‘Słupszczanie’ nie potrafią wykorzystać swojego potencjału sportowego i przez to pakują się w konkretne tarapaty. Tak jak wielokrotnie wspominaliśmy, Volley Surprise to drużyna, która ma dwie twarze. Ta jaśniejsza sprawia, że zespół Macieja Siacha jest ekipą, która jest w stanie ograć bardzo silne drużyny, z pierwszoligową ekipą Tufi Team na czele. Niestety, jest też część mroczniejsza. Część, w której Volley Surprise gra słabo i nie jest w stanie wykrzesać swojego potencjału. Co istotne, oglądamy to również w meczach, w których ‘Słupszczanie’ są przez nas stawiani w roli faworytów. Na przestrzeni kilku sezonów, spędzonych w drugiej klasie rozgrywkowej, takich spotkań widzieliśmy już naprawdę całe mnóstwo. Gorsze wyniki sprawiły, że sezon Jesień’22 – Volley skończył tuż nad miejscem barażowym. Co ciekawe, o tym zadecydowały…3 małe punkty, które Volley miał lepsze niż BES Boys BLUM. W poprzedniej edycji skończyło się na dwunastym miejscu, co oznaczało konieczność gry w barażu. Jak będzie tym razem? Pozytywną informacją w kontekście drużyny Macieja Siacha jest z pewnością to, że spośród wszystkich drużyn walczących o utrzymanie to właśnie oni rozegrali najmniejszą liczbę spotkań. Jest tez zła informacja – naszym zdaniem w meczach ze Zmieszanymi, Oliwą czy Martitexem to rywale zdają się być faworytem spotkań.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

Husaria Assistance Partner – ACTIVNI Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 3

Po świetnej pierwszej części sezonu, w ostatnim czasie, ACTIVNI Gdańsk złapali pewną zadyszkę. Ta sprawiła, że przegrali dwa z czterech ostatnich spotkań. Z drugiej strony, trzeba uczciwie przyznać, że do porażek doszło z samymi ligowymi tuzami – Flotą Active Team 2 oraz Speednetem 2. Jeśli jednak mówimy o rozczarowaniach to niestety, ale mecz ze Speednetem takim właśnie się okazał. ACTIVNI we wspomnianym spotkaniu nie zdobyli ani jednego punktu, a to z kolei sprawiło, że ich marzenia o podium rozgrywek, w obecnej kampanii, legły w gruzach. Owszem, wciąż są na to matematyczne szanse, ale taki scenariusz jest jednak bardzo mało prawdopodobny. Tak czy siak, ACTIVNI staną do konfrontacji z Husarią jako zdecydowany faworyt starcia. Dla obu drużyn, wtorkowa potyczka będzie trzecim bezpośrednim pojedynkiem. Dotychczas, dwukrotnie lepsi okazali się gracze ACTIVNYCH. W tym drugim meczu, do którego doszło 16 maja 2023 r., Husaria zdołała nawet postraszyć ACTIVNYCH i w rezultacie na ich kontach po wspomnianym meczu trafił jeden punkt. Obecnie taki scenariusz nie jest najbardziej prawdopodobnym wynikiem, na co wskazują choćby Typerzy w aplikacji SL3. Łącznie zwycięstwo ACTIVNYCH obstawia aż…95% wszystkich osób biorących w zabawie. Wśród nich, grubo ponad 80% stawia na tryumf ACTIVNYCH za komplet punktów. Cóż, jako Redakcja nie pozostajemy w mniejszości. Naszym zdaniem ACTIVNYCH stać na komplet punktów.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Old Boys – AVOCADO friends

Godz.: 20:00, boisko nr 2

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Nie sposób nie nawiązać do tych słów w kontekście drużyny Old Boys. W poniedziałkowej serii gier doszło do pojedynku pomiędzy ekipami Volley Gdańsk oraz BEemka Volley, co było najkorzystniejsze dla… drużyny Old Boys. Gracze Bartłomieja Kniecia mają bowiem okazję do tego, by we wtorkowym spotkaniu zrobić kolejny krok w kierunku awansu do pierwszej ligi. Póki co, plan ten układa się niemal idealnie. ‘Dziadki’, w obecnej kampanii rozegrały już jedenaście spotkań, w których aż dziewięciokrotnie schodzili z parkietu jako zwycięzcy. Dodatkowo, dwa razy musieli uznać wyższość swoich rywali. O ile porażka z BEemką Volley mogła się przydarzyć, tak przegrana z Oliwą Team, która walczy obecnie o utrzymanie, jest z pewnością brudną plamą na białych trykotach drużyny z Pruszcza Gdańskiego. Oczywiście, jak wiadomo od Zygmunta Chajzera, są środki, które sprawiają, że plamy da się usunąć. Takim z pewnością byłyby dwie wygrane w końcówce sezonu z AVOCADO oraz Dream Volley. Owszem, nie będzie to z pewnością proste, ale to właśnie trzecia siła obecnego sezonu będzie faworytem dwóch wyżej wymienionych spotkań. Dziś wieczorem mocarne plany ‘Dziadków’ będą chcieli pokrzyżować ‘Weganie’, którzy w miniony weekend zrobili sobie rozgrzewkę w turnieju zagranicznym, w którym odnieśli zwycięstwo. (Gratulacje!) Forma ‘Roślinożerców’ z obecnego sezonu może się naprawdę podobać. W obecnej edycji, zespół Arkadiusza Kozłowskiego wygrał aż osiem z jedenastu pojedynków. Wynik też jest zdecydowanie lepszy niż to co oglądaliśmy w poprzednim sezonie. Czy Avocado pokusi się we wtorek o kolejny tryumf? Z pewnością byłaby to sporego kalibru niespodzianka, a takich w obecnej edycji nie brakuje.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 2-1

Hydra Volleyball Team – Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr

Po wczorajszym, jedenastym zwycięstwie Volley Gdańsk, sytuacja w drugiej lidze stała się nieco klarowniejsza. Obecnie ‘Akademicy’ znajdują się na pierwszym miejscu i nad drugą drużyną w ligowej tabeli, mają o trzy punkty więcej. Oczywiście, do walki o mistrzowski tytuł może się włączyć również ekipa, która obecnie znajduje się na trzecim miejscu. Old Boysi mają o tyle dobrą sytuację, że rozegrali o jedno spotkanie mniej niż dwa pierwsze zespoły. Co ciekawe, podobną sytuację mają również gracze Hydry Volleyball Team, o czym jednak za chwilę. Wracając do obecnego położenia Volley Gdańsk to istnieje ogromna szansa na to, by we wtorkowy wieczór zostali mistrzem drugiej ligi. Aby tak się stało, Volley musi wygrać z Hydrą. Nawet jeśli Old Boys wygraliby dwa ostatnie mecze sezonu po 3-0 to jest niemożliwe, aby odrobili 83 małych punktów. Oczywiście, plany Volleya będzie chciała pokrzyżować drużyna Hydry Volleyball Team, która również ma szansę na awans do elity. Obecnie gracze Sławomira Kudyby plasują się tuż za podium, do którego tracą jeden punkt. To co niestety działa na niekorzyść Hydry to fakt, że mają piekielnie wymagający terminarz. Poza meczem z drużyną Volley Gdańsk, ‘Bestia’ zmierzy się również z BEemką Volley. Z drugiej strony, chcąc awansować do pierwszej ligi należy grać jak pierwszoligowiec i tego typu pojedynki po prostu wygrywać. Jaki jest nasz scenariusz na dzisiejszy wieczór? Cóż, w naszym odczuciu Volley Gdańsk mocnym akcentem przypieczętuje awans do wyższej klasy rozgrywkowej.

Typ Redakcji: 0-3

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Volley Surprise – Maritex Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Spośród wszystkich drużyn zagrożonych spadkiem do niższej klasy rozgrywkowej, to Maritex Gdańsk zdaje się mieć obecnie najlepszą sytuację. Po jedenastu spotkaniach obecnego sezonu, zespół Macieja Skowrońskiego zgromadził na swoim koncie dwanaście oczek i na dwie kolejki przed zakończeniem ligowych zmagań, plasują się na ósmym miejscu w ligowej układance. To oznacza, że na chwilę obecną są oni już o krok od bezpiecznego utrzymania. Zerknijcie proszę na to, ile punktów wystarczało do utrzymania w drugiej lidze w sześciu ostatnich edycjach:

– Jesień’20 – jedenaście punktów

– Wiosna’21 – piętnaście punktów!

– Jesień’21 – dwanaście punktów

– Wiosna’22 – dwanaście punktów

– Jesień’22 – jedenaście punktów

– Wiosna’23 – szesnaście punktów!

Jak widać na przestrzeni ostatnich sześciu edycji zdarzyły się dwa sezony, w których do bezpiecznego utrzymania trzeba było zdobyć piętnaście-szesnaście punktów. Na szybko widać, że w obecnej edycji tych punktów będzie wystarczało nieco mniej. Nie oznacza to jednak, że Maritex już teraz może być pewny utrzymania. Aby tak się stało, gracze w biało-czarnych barwach muszą wygrać wtorkowe spotkanie. W naszych oczach są oni faworytem meczu i sięgną w nim po dwa oczka. To z kolei bardzo czarny scenariusz dla ‘Słupszczan’, dla których wtorkowy wieczór będzie jednym z najważniejszych w historii SL3. Przypomnijmy, że poza meczem z Maritexem zmierzą się również ze Zmieszanymi.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Maciej Kot): 0-3

Husaria Assistance Partner – Drużyna A

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Chwilę po opublikowaniu terminarza na obecny tydzień rozgrywek, jedna z drugoligowych drużyn zabiegała o to, by przełożyć swój mecz. Na mocy tej zmiany przesunęłoby się również spotkanie pomiędzy Husarią a Drużyną A, które według nowego harmonogramu zostałoby rozegrane o godzinie 19:00. Finalnie, zainteresowane strony nie doszły jednak do porozumienia i do meczu pomiędzy dwiema drużynami, które w ligowej tabeli zajmują trzynastą oraz czternastą lokatę, dojdzie w pierwotnym terminie. Jeśli chodzi o pozycję obu ekip w ligowej tabeli, to prawdę mówiąc, nie ma tu wielkiego zaskoczenia. Owszem, jest nieco gorzej niż w poprzedniej edycji, ale wciąż nie możemy tu doszukiwać się większej sensacji. Jeśli chodzi o Drużynę A, to edycję Wiosna’23, gracze Michała Drozdowskiego kończyli na trzynastym miejscu w lidze. W trakcie sezonu, zespół w czarnych strojach wygrał dwa spotkania i finalnie na ich kontach znalazło się osiem punktów. W obecnej kampanii, ‘Serialowa’ zgromadziła na tę chwilę cztery oczka, co oznacza, że aby wyrównać osiągnięcie z inauguracyjnego sezonu, muszą wygrać dwa ostatnie mecze sezonu. Nieco większym rozczarowaniem okazała się w obecnej edycji drużyna Husarii Assistance Partner. Ledwie rok temu, w edycji Jesień’23, ‘Rycerze’ skończyli ligowe zmagania na ósmym miejscu. Po dawnym blasku nie ma już niestety śladu. Obecnie Husaria plasuje się na 13 miejscu w lidze i nie ma już szans dorównać wynikom z przeszłości. Ostatnie mecze sezonu będą okazją do podkręcenia dorobku punktowego. Czy im się uda? W meczu z Drużyną A będą w naszym odczuciu nieznacznym faworytem. O tym czy przełoży się to na wynik, przekonamy się niebawem.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Maciej Kot): 1-2

MATCHDAY #30

Poniedziałkowy wieczór to mieszanka uczuć. Tych smutnych muszą doświadczyć gracze ZCP, którzy po wczorajszych porażkach żegnają się z pierwszą ligą. Zdecydowanie więcej powodów do optymizmu mają z kolei gracze Volley Gdańsk, którzy po wygranej z BEemką mogą już chłodzić szampany. Zapraszamy na podsumowanie!

Wolves Volley – Chilli Amigos 3-0 (21-13; 21-12; 21-9)

Po udanym okresie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta, drużyna Chilli Amigos przystępowała do spotkania w doskonałych nastrojach. Mimo to, uznaliśmy, że faworytem starcia będzie ekipa Wolves Volley, która szukała okazji do rehabilitacji za ubiegłotygodniową porażkę. Sądziliśmy jednak, że ‘Amigos’ powieszą porzeczkę na zdecydowanie wyższym poziomie. Już po kilku pierwszych wymianach było widać, że ‘Wataha’ przyszła na salę po pełną pulę. Po dwóch skutecznych atakach Michała Łubińskiego, gracze w czarnych strojach objęli wysokie prowadzenie 10-4. Co ciekawe, mimo niekorzystnego wyniku uważamy, że Chilli całkiem nieźle radziło sobie w obronie. Po chwili wydawało się nawet, że gracze w czerwonych strojach będą w stanie nawiązać w tej partii walkę. Po asie serwisowym Karola Sękielewskiego było bowiem 11-9 dla Wolves Volley. Cóż, dalsza część seta to jednak wyraźna przewaga ‘Wilków’, która została udokumentowana na tablicy wyników (21-13). W środkowej odsłonie sił ‘Amigos’ wystarczyło zaledwie na sam początek (4-4). Im dalej w las, tym wilki tam grasujące stawały się coraz groźniejsze. Po dwóch atakach Szymona Merskiego, na tablicy wyników było już 12-6 i losy rywalizacji zdawały się być przesądzone. To sprawiło, że gra Chilli się całkowicie posypała i finalnie, Wolves wygrali seta do 12. Jako, że od początku meczu mamy pewnego rodzaju stopniowanie to nie inaczej mogło być w ostatniej odsłonie. Choć trudno w to uwierzyć, partia ta rozpoczęła się od prawdziwego mordobicia. Po skutecznym bloku Szymona Merskiego było bowiem…9-1. Druga część seta to kilka ataków Chilli, które finalnie pozwoliły im na uniknięcie blamażu. Nie da się jednak ukryć, że nie był to najlepszy dzień w ich wykonaniu. A ‘Wilki’? Cóż, kolejne świetne spotkanie, po którym coraz śmielej zbliżają się oni do piątego miejsca w tabeli.

Tiger Team – BES Boys BLUM 2-1 (16-21; 21-16; 21-17)

Po bardzo nieciekawych spotkaniach w wydaniu Tiger Team, drużyna Dawida Staszyńskiego szukała formy w poniedziałkowym starciu z BES Boys BLUM. Zadanie te z pozoru nie należało do najtrudniejszych, bowiem ‘Tygrysy’ rywalizowały z dwunastą siłą obecnego sezonu – drużyną BES Boys BLUM. Mimo, że w naszych oczach, Tiger był faworytem konfrontacji to od początku meczu ‘Chłopcy’ sprawiali lepsze wrażenie. Po sekwencji skutecznego bloku oraz ataku Marcina Platy, BES Boys BLUM objęli prowadzenie 10-7. Niestety dla nich, w dalszej części ‘Tygrysy’ doprowadziły do wyrównania po 13. Kiedy wydawało się, że uzyskują oni kontrolę nad meczem, dwa bardzo ważne punkty dla ‘Chłopców’ zdobył Marcin Karbownik (18-15). Po chwili gracze Ryszarda Nowaka poszli za ciosem i finalnie wygrali tę partię do 16. Środkowa odsłona to udany rewanż ekipy Tiger Team. Tu nie mogło być inaczej. Partia ta rozpoczęła się od atomowego uderzenia zespołu w czarnych strojach. Po dwóch atakach Tadeusza Jakubczyka, Tiger Team objął wysokie prowadzenie 11-3. Wysoka zaliczka sprawiła, ze w dalszej części seta, Tiger ewidentnie zdjął nogę z gazu. To sprawiło, że w dalszej części oglądaliśmy przewagę BES Boys BLUM. Finalnie, ‘harcowanie chłopców’ skończyło się, kiedy tracili oni do Tigera zaledwie dwa punkciki (16-14). Dalsza część to przewaga faworyzowanej ekipy i doprowadzenie do wyrównania w setach (21-16). Ostatni rozdział lepiej rozpoczęli gracze Ryszarda Nowaka. Po skutecznym bloku Krzysztofa Górznego, ‘Chłopcy’ objęli prowadzenie 5-1. Niestety dla nich, dalsza część to roztrwonienie przewagi, które skutkowało doprowadzeniem przez rywali do wyrównania po 10. Mimo to, ponownie BES Boys BLUM uruchomili Marcina Karbownika, który w krótkim odstępie czasu, zdobył trzy punkty (16-13). Kiedy wydawało się, że BBB po chwili zamkną mecz to do samego końca inicjatywę przejęli ich rywale, którzy wydarli ‘Chłopcom’ zwycięstwo z rąk (21-17).

ZCP Volley Gdańsk – Szach-Mat 1-2 (21-17; 17-21; 18-21)

Tak, jak pisaliśmy w zapowiedziach, poniedziałkowy wieczór był absolutnie kluczowy w kontekście utrzymania w pierwszej lidze dla ZCP Volley Gdańsk. Cóż, dziś wiemy, że drużynie ZCP to się nie uda. Prawdę mówiąc, zanosiło się na to od dawna. Oczywiście nie mówimy tu o pierwszych setach spotkań, w których ZCP prezentuje się naprawdę dobrze. Nie inaczej było i w poniedziałkowym starciu z Szach-Matem czy później z Tufi Team. Na półmetku seta wydawało się jednak, że to ‘Szachiści’ będą cieszyli się z wygranej pierwszego seta (11-8). W dalszej części widzieliśmy jednak to, co ZCP zrobiło w meczu CTO. Bardzo dobry fragment gry ‘żółto-czarnych’ sprawił, że po chwili zdobyli oni sześć punktów z rzędu i objęli prowadzenie 14-11. Końcówka seta to fragment, w którym gracze Dariusza Kuny trzymali rywala na dystans i po chwili cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Druga odsłona to scenariusz, który w wydaniu ZCP oglądaliśmy już wielokrotnie. Początek seta w wykonaniu graczy w żółtych strojach był bardzo elektryczny, a to sprawiło, że tuż po gwizdku sędziego mieliśmy prowadzenie Szach-Matu (5-1). Po skutecznym ataku oraz bloku Rafała Guzowskiego było już 10-3 i wydawało się, że ZCP nie podejmie w secie walki. Po skutecznym bloku kapitana ZCP – Dariusza Kuny, zniwelowali oni stratę do zaledwie dwóch oczek (14-12). Kiedy w obozie Szach-Matu zaczęło się robić gorąco, kolejnym atakiem popisał się Rafał Guzowski (19-14) i był to w zasadzie koniec złudzeń ZCP na wygranie seta. Decydujący o zwycięstwie set rozpoczął się od festiwalu błędów w polu serwisowym obu drużyn. Z początkowego chaosu lepiej wyszli gracze Szach-Mat, którzy prowadzili 10-6. Kiedy po skutecznej zagrywce Łukasza Ceyrowskiego było już 18-12 uznaliśmy, że to koniec emocji. W końcówce ZCP zdołało wykorzystać błędy Szach-Matu i zbliżyć się do rywali na dwa punkty (19-17). Końcówka meczu to jednak więcej zimnej krwi graczy ‘królewskiej gry’, którzy po bloku Sebastiana Kopiczko, cieszyli się z czwartego zwycięstwa w sezonie.

ZCP Volley Gdańsk – Tufi Team 1-2 (21-18; 16-21; 18-21)

Po pięciu wygranych z rzędu, Tufi Team przystępowali do kolejnego spotkania w sezonie Jesień’23. Tym razem rywalem zespołu Mateusza Woźniaka była ekipa ZCP, dla której była to ostatnia szansa na utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Początek rozpoczął się tradycyjnie, od wygranej drużyny ZCP. Był to dokładnie szósty premierowy set w obecnym sezonie, który ekipa ZCP wygrywała. Gdyby punktowała równie regularnie w pozostałych odsłonach to dziś nie żegnałaby się z najwyższą klasą rozgrywkową. Wracając jednak do premierowej odsłony, rozpoczęła się ona kapitalnie dla Volleya, który po ataku Daniela Koski, prowadził 9-4. W dalszej części Tufi się nieco przebudziło i po kilku atakach Piotra Watusa, zniwelowali stratę do trzech oczek (19-16). Niestety dla obecnego lidera grupy spadkowej, błędów z początku seta nie dało się już odrobić. Finalnie ZCP wygrało tę partię do 18. Trudno w ogóle nie odnieść wrażenia, że poniedziałkowy mecz był kopią spotkania obu drużyn sprzed dwóch tygodni. Podobnie jak tam, po pierwszym secie wygranym przez ZCP, gracze Tufi wzięli się do pracy w drugiej odsłonie co zaowocowało wygraną seta. Dwa tygodnie temu do 17, w poniedziałkowy wieczór do 16. Podobnie jak we wspomnianym meczu tak samo i w poniedziałek, ZCP nie potrafiło poradzić sobie z kryzysem, który nawiedził drużynę na półmetku seta. Po wyrównanej walce, w której na tablicy wyników było po 12, ‘żółto-czarni’ popełnili kilka prostych błędów, po których Tufi odjechało na cztery oczka (19-15), a po chwili cieszyło się z wygrania seta do 16. Ostatnia odsłona to stan po 10. Kluczowym momentem seta był naszym zdaniem as serwisowy w wydaniu Piotra Watusa, po którym Tufi objęło prowadzenie 13-11. Mimo, że w dalszej części ZCP próbowało usilnie odwrócić losy rywalizacji to w końcówce byli już bezradni wobec sekwencji ataku oraz bloku przyjmującego Tufi Team (21-18). Do rozegrania ZCP ma jeszcze jeden mecz. Niestety dla nich, obojętnie jaki w spotkaniu nie padłby wynik to z uwagi na fakt, że Flota rozegra mecz z Szach-Matem co najmniej jedna z wymienionych drużyn skończy sezon przed ZCP. To niestety oznacza koniec marzeń o utrzymaniu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Przynajmniej na jakiś czas.

BEemka Volley – Volley Gdańsk 1-2 (21-18; 11-21; 19-21)

Mecz pomiędzy BEemką a Volleyem Gdańsk był przez nas anonsowany jako absolutny hit drugiej ligi. Nie mogło tu być inaczej. W spotkaniu mierzył się bowiem lider z wiceliderem rozgrywek. Spotkanie rozpoczęło się lepiej dla tych pierwszych. Po bloku oraz ataku Dawida Romaniszyna, Volley prowadził już 6-1. Po kilku chwilach kilkoma blokami popisał się Maciej Rzepczyński, po których BEemka błyskawicznie doprowadziła do wyrównania po 7. Dalsza część seta to wymiana argumentów pomiędzy stronami. Po kilku błędach Volleya w końcówce, ‘Zmotoryzowani’ objęli prowadzenie 18-15 i po chwili, po ataku Michała Szymańskiego cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona to prawdziwa demolka w wydaniu ekipy Volley Gdańsk. Po kilku atakach Kuby Kozłowskiego oraz Szymona Zalewskiego, Volley wyszedł na prowadzenie…12-4! Kiedy zanosiło się na prawdziwą rzeź, drużyna Daniela Podgórskiego się nieco odkręciła i finalnie zakończyli tę partię z jedenastoma małymi oczkami na koncie. Zdecydowanie ciekawiej było w trzecim secie. Ten rozpoczął się dużo lepiej dla Volleya, który od stanu 7-7, przejął kontrolę nad boiskowymi poczynaniami. Po skutecznym ataku Mikołaja Lange, ‘Akademicy’ objęli prowadzenie 13-9 i kilkupunktową przewagę utrzymywali aż do stanu 19-14. W końcówce zrobiło się jednak dość gorąco. Po kilku akcjach, w tym skutecznych blokach BEemki, gracze w biało-niebieskich strojach zniwelowali stratę do jednego punktu (19-18). W arcyważnym dla losów spotkania momencie, skutecznymi atakiem z prawego skrzydła popisał się Szymon Zalewski, który zapewnił drużynie jedenastą wygraną w sezonie (21-19).

AIP – Eko-Hurt 1-2 (13-21; 17-21; 21-16)

Podążająca w kierunku drugiego mistrzostwa SL3, drużyna Eko-Hurtu stanęła w poniedziałkowy wieczór przed kolejnym wyzwaniem. Rywalem ekipy Konrada Gawrewicza była ekipa AIP, która w obecnym sezonie niejednokrotnie udowodniła jak potrafi być groźna. Niestety dla widowiska czy samego AIP, groźna nie okazała się w pierwszym secie rywalizacji. Od pierwszego gwizdka sędziego, Eko-Hurt uzyskał wyraźną przewagę i po sporej liczbie błędów w wydaniu AIP, objęli prowadzenie 10-4. Po ataku oraz bloku Konrada Gregorowicza, ‘Przyjaciele’ zdawali się ‘wracać do gry’ (12-8). Nic bardziej mylnego. Dalsza część pierwszego seta to ataki Igora Ciemachowskiego, z którymi rywale nie mogli sobie absolutnie poradzić. Finalnie ‘Hurtownicy’ wygrali premierową partię zaskakująco gładko, do 13. W środkowej odsłonie, zawodnicy Adriana Ossowskiego powiesili poprzeczkę na wyższym poziomie. Nie stało się to oczywiście na początku seta, który Eko-Hurt rozpoczął od… prowadzenia 8-1! Mimo beznadziejnej zdawałoby się sytuacji zniwelowali oni stratę do dwóch oczek (13-11). Kiedy Eko-Hurt zrozumiał, że wygrana może im się wymknąć z rąk, podkręcili nieco tempo i finalnie wygrali tę partię do 17. Trzeci set to całkowity zwrot akcji. Tym razem to AIP lepiej weszło w partię. Po skutecznym bloku Jana Krasińskiego, objęli oni prowadzenie 7-3. W dalszej części, Eko-Hurt wskoczył na nieco wyższy poziom, ale pozwoliło to im jedynie na zmniejszenie prowadzenia rywali (11-9). W dalszej części gracze AIP nie dali zrobić sobie krzywdy i finalnie wygrali tę partię do 16.