Dzień: 2025-03-25

Zapowiedź – MATCHDAY #12

Zaczynamy wtorkową serię gier. Dość ciekawie zapowiada się starcie w czwartej lidze, w której Siatkersi zmierzą się z VB Sulmin. Na brak emocji nie będziemy narzekać również w elicie, w której Speednet podejmie beniaminka – Volley Gdańsk. Zapraszamy na zapowiedź!

Trefl Gdańsk – MiszMasz

Godz.: 19:00, boisko nr: 1

W ostatnim magazynie Inter Marine SL3 mówiliśmy o bardzo ważnej rzeczy, o której często zapominają nowe drużyny w ligowej stawce. Mianowicie – chodzi o to, że sama wygrana za 2-1 nie przybliża drużyny do podium. Aby załapać się ‘na przepustkę’ do drugiej ligi, trzeba zacząć wygrywać za komplet oczek. Mecz z MiszMaszem będzie dla Trefla czwartym spotkaniem w sezonie Wiosna’25 i tym samym czwartą próbą powalczenia o pełną pulę. Na inaugurację team Edwarda Pawluna dość nieoczekiwanie przegrał z ADS Volley w stosunku 1-2. Dwa kolejne spotkania były już dla ‘gdańskich lwów’ zdecydowanie lepsze i najmłodszy team w lidze wygrywał w nich z Oliwą Team oraz Wolves Volley. We wtorek Trefl podejmie MiszMasz i warto podkreślić tu fakt, że ich rywale pozostają jedną z dwóch drużyn w trzeciej lidze, które jak do tej pory nie wygrały jeszcze spotkania. Jakby tego było mało, team Jakuba Waszkiewicza pozostaje ostatnią drużyną, która nie wygrała choćby seta i póki co plasują się na ostatnim miejscu w lidze. Jeśli sytuacja zespołu nie ulegnie szybko poprawie, to w obecnym sezonie MiszMasz może mieć podobne problemy jak na jesień. Przypomnijmy, że wówczas o ich utrzymaniu w lidze zadecydował dopiero wygrany mecz barażowy z Chilli Amigos. Czy ex-drugoligowcom uda się sprawić niespodziankę i ograć faworyzowanego rywala? Cóż – jest to wątpliwy scenariusz. Stawiamy na pierwszy komplet oczek w sezonie ‘Treflików’.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

ACTIVNI Gdańsk – BVT Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr: 2

Nowy sezon – stare BVT Gdańsk. Jak nieoficjalnie dowiedziała się Redakcja, po pierwszych spotkaniach obecnego sezonu w zespole ‘Bobrów’ znowu jest niespokojnie. Pomimo tego, że team Grzegorza Żyły-Stawarskiego wygrał dwa z trzech pierwszych spotkań to drużyna nie jest zbyt zadowolona ze swojej postawy i w teamie po raz kolejny doszło do tarć. Sami zastanawiamy się, w którą stronę to pójdzie i czy ‘po burzy wyjdzie słońce’  czy jednak jak to w przeszłości bywało – drużyna w mniejszym czy większym stopniu się rozleci. Zastanawiamy się nad tym jak będzie wyglądała atmosfera, kiedy drużyna zacznie przegrywać. Skoro jest dobrze jak wygrywają, to jak będzie kiedy przyjdą gorsze wyniki?  A te jak nam się wydaje przyjdą już we wtorkowy wieczór, w którym BVT zmierzy się z ACTIVNYMI Gdańsk. Na inaugurację sezonu Wiosna’25, team Artura Kurkowskiego rozegrał dwa spotkania. W pierwszym z nich ex-trzecio, a nawet drugoligowcy zmierzyli się z TKKF Orlen i wspomniane spotkanie wygrali w stosunku 2-1. W kolejnym meczu ACTIVNI zmierzyli się z Hapag-Lloyd i w meczu padła największa różnica punktowa w secie w obecnym sezonie. Precyzując – ACTIVNI Gdańsk wygrali środkowego seta ze swoimi rywalami do…trzech. Choć rywal nie był najbardziej wymagającym w trzeciej lidze, to jednak taki wynik robi wrażenie. Warto zauważyć, że dokładnie z tym samym Hapagiem, z którym ACTIVNI wygrali do trzech, BVT Gdańsk…przegrał tydzień wcześniej seta. Zestawiając to oraz kiepską by nie powiedzieć fatalną atmosferę u ‘Bobrów’ nie trudno wskazać nam faworyta wtorkowej konfrontacji.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

VB Sulmin – SiiPower

Godz.: 19:00, boisko nr: 3

Często jest tak, że nowe drużyny w ligowej stawce potrzebują stosunkowo długo czasu do tego by zaaklimatyzować się z ligą. Zupełnym przeciwieństwem zdaje się być ekipa VB Sulmin, która weszła do SL3 ‘z buta’ i rozpoczęła regularne punktowanie od samego początku. Jak do tej pory zespół z Sulmina rozegrał trzy spotkania. W swoim debiucie drużyna grająca ‘w delegacji’ pokonała pewnie Only Spikes w stosunku 3-0. Po chwili zespół w czarnych barwach mierzył się z ‘Sharksami’ i choć był to wyrównany mecz, to ostatecznie musieli oni uznać wyższość rywali. W swoim trzecim meczu w SL3, VB Sulmin podejmował jednak Tiger Team i choć to rywale byli zdecydowanym faworytem starcia, spotkanie wygrała nowa drużyna w ligowej stawce. We wtorkowy wieczór gracze z Sulmina rozegrają dwa kolejne mecze. Ich pierwszym rywalem będzie ekipa SiiPower, która pozostaje jedyną drużyną w czwartej lidze, która jak do tej pory nie zdobyła choćby punktu. Trzy porażki na inaugurację z Aqua Volley, Craftveną oraz BVT Gdańsk nie sprawiają, że team się poddał. Doskonale widać to było w ich ostatnim spotkaniu, w którym ‘Niebiescy’ chcieli zadać kłam naszym słowom z magazynu, jakoby team był bardzo zniechęcony dwiema porażkami z początku sezonu. W spotkaniu z BVT było niezwykle blisko tego, by zespół Fabiana Ehrlicha zgarnął premierowy punkt w rozgrywkach. Choć zespół z Przymorza miał piłkę setową, to ostatecznie w końcówce zabrakło im ‘chłodnej głowy’ i trzy punkty powędrowały do ‘Bobrów’. We wtorkowym spotkaniu Sii również nie są faworytem. Czy możliwe jest zatem przełamanie i pierwsza zdobycz punktowa w SL3? O tym przekonamy się już niebawem!

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 3-0

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

Osada Truso – MiszMasz

Godz.: 20:00, boisko nr: 1

Tak jak pisaliśmy przy okazji zapowiedzi spotkania MiszMasz z Treflem Gdańsk – team Jakuba Waszkiewicza nie ma póki co łatwego życia. Jeśli nasze przedmeczowe predykcje się sprawdzą to MiszMasz do meczu z Osadą Truso przystąpi z zerowym dorobkiem punktowym w trzech meczach. Jakby tego było mało – w meczu z drużyną z Elbląga również nie będą faworytem meczu i za chwilę może się okazać, że już w marcu MiszMasz może znaleźć się w poważnych tarapatach. Z drugiej strony – w obecnej kampanii zobaczyliśmy już kilka razy, że ‘niemożliwe nie istnieje’. Stało się to chociażby w meczu Osady Truso z Wolves Volley, w którym został pobity rekord nietrafionego odsetka typów w aplikacji SL3. W minionym tygodniu aż 97% typerów stawiało na to, że mecz wygra Osada Truso, a po bardzo słabym pierwszym oraz drugim secie, górą z pojedynku wyszli gracze Wolves Volley. Stracone dwa punkty z ‘Wilkami’ oraz jeden z Krakenem, który do obecnego tygodnia rozgrywek jeszcze nie wygrał, już na początku sezonu komplikuje Osadzie plany o awansie. Po poprzednim sezonie wydawało się, że team z Elbląga wyciągnął wnioski i w obecnym sezonie przestanie gubić punkty z absolutnymi underdogami. Cóż – po kilku meczach wiemy, że nic z tego. Czy wobec tego w meczu z MiszMaszem może dojść do niespodzianki? Sądzimy, że przynajmniej na marzec, ale margines błędu został już wyczerpany i tym razem Osada zgarnie komplet oczek.

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 3-0

Oliwa Team – Bayer Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr: 2

Ależ kapitalnie rozpoczęła sezon drużyna Bayer Gdańsk. ‘Aptekarze’ są jedyną obok Maritexu drużyną, która spośród trzecioligowców nie straciła choćby seta. Jak do tej pory team Damiana Harica rywalizował z Portem Gdańsk oraz BL Volley i w obu wspomnianych przypadkach kończyło się pewnym zwycięstwem drużyny ‘z Leverkusen’. Co ciekawe – biorąc pod uwagę końcówkę poprzedniego spotkania, zespół ma już sześć wygranych spotkań z rzędu i pod tym kątem należą do ścisłej czołówki ligi. Czy we wtorkowy wieczór uda im się przedłużyć serię? Nie będzie o to łatwo, bo przyjdzie im rywalizować z zawsze groźną Oliwą Team. Choć na początku sezonu zespół Adama Wyrzykowskiego przegrał dwa spotkania, to z czasem zdecydowanie poprawili swoją grę, zgarniając przy tym komplet sześciu oczek w meczach z Wolves Volley oraz Krakenem. Społeczność Inter Marine SL3 zastanawia się obecnie czy Oliwa jest w stanie przeskoczyć pewien pułap i zacząć regularnie wygrywać, co w konsekwencji przyniosłoby im podium rozgrywek. Odpowiedź na to pytanie powinniśmy dostać już dziś wieczorem. Jeśli bowiem ‘Oliwiacy’ wygrają z ‘Aptekarzami’, to w dalszej części sezonu będą w stanie wygrać z każdym. Jak do tej pory obie drużyny w SL3 mierzyły się tylko raz. Mecz, do którego doszło 10 września 2024 r. wygrała Oliwa Team (3-0), ale trzeba przyznać, że spotkanie było bardzo zacięte. Na podobny scenariusz liczymy dziś wieczorem. Wydaje nam się jednak, że Bayer weźmie udany rewanż za mecz sprzed pół roku.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 0-3

VB Sulmin – Siatkersi

Godz.: 20:00, boisko nr: 3

Mecz o godzinie 20:00 na boisku numer 3 będzie bez wątpienia jednym z hitów wtorkowej serii gier, a nawet tygodnia. Co ciekawe – będzie to kolejne, piąte już spotkanie drużyny z Sulmina na boisku numer 3, które co by nie mówić – na tę chwile wydaje się dla nich szczęśliwe. Nad wynikami oraz aktualną sytuacją VB Sulmin pochyliliśmy się szerzej przy okazji zapowiedzi ich wcześniejszego meczu. Warto dodać tu, że dla drużyny grającej ‘w delegacji’ mecz z Siatkersami będzie miał dodatkowy ‘smaczek’. Wszystko za sprawą faktu, że aktualnym graczem Siatkersów jest Maciej Kot, który w przeszłości trenował przez chwilę graczy Kacpra Wiczkowskiego. Przed wtorkową serią gier wyżej w tabeli znajduje się ekipa z Sulmina, która przy równej liczbie spotkań co Siatkersi, zgromadziła na swoich kontach o jeden punkt więcej. Co ciekawe – obie drużyny rywalizowały z Tiger Team i choć nie były faworytami meczu to wygrały je w stosunku 2-1. Poza tym, zespół z Sulmina rozegrał mecze z Only Spikes i Sharksami, a Siatkersi mierzyli się z Chilli Amigos oraz Aquą Volley. Nie trzeba być wybitnym znawcą rozgrywek by bezsprzecznie stwierdzić, że to Siatkersi mieli na tę chwilę trudniejszy terminarz. W związku z tym wyciąganie wniosku o tym, że mają oni jeden punkt mniej wydaje się bezzasadne. Która z drużyn wygra? Jesteśmy niemal pewni, że mecz zakończy się podziałem punktów. 51% szans na tryumf dajemy jednak drużynie Macieja Tarulewicza.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 1-2

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Osada Truso – ADS Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 1

Na pierwszy, siódmy i jedenasty rzut oka – wtorkowe spotkanie nie ma prawa być przesadnie interesujące. Wszystko za sprawą faktu, że na ‘papierze’ zdecydowanym faworytem konfrontacji jest Osada Truso. Jak pokazał jednak miniony tydzień w SL3 – tu nic nie jest pewne. O wpadkach Osady napisaliśmy przy okazji zapowiedzi ich pierwszego wtorkowego spotkania z MiszMaszem. Dziś wieczorem team Kacpra Bielińskiego będzie chciał za wszelką cenę zrehabilitować się za spotkanie z Wolves Volley. W dużej mierze uda się to, jeśli ‘Osadnicy’ pokuszą się o komplet sześciu punktów. Wówczas wrócą na szczyt ligowej tabeli i dalej będą liczyć się w walce o bezpośredni awans. Ich drugim rywalem będzie ekipa ADS Volley, która w trzech pierwszych spotkaniach zgarnęła trzy oczka. Trzeba przyznać, że biorąc pod uwagę klasę i ambicję rywali jest to wynik naprawdę dobry, a już na pewno lepszy niż można tego było oczekiwać przed rozpoczęciem sezonu. Dużo mówi fakt, że po przegranym spotkaniu z Dream Volley, gracze ADS Volley czuli ogromny niedosyt, bo jak wszyscy pamiętamy – mieli okazję by mecz wygrać. W naszym odczuciu, choć czasami brakuje im sportowych argumentów to siłą drużyny jest z pewnością mental, który pozwala im niwelować pewne braki w konfrontacji z teoretycznie lepszymi rywalami. Czy we wtorkowy wieczór nasza teza się potwierdzi?

Typ Redakcji: 3-0

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 2-1

Speednet – Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr: 2

Wtorkowi rywale mierzyli się ze sobą już…jedenastokrotnie. Lepszym bilansem może pochwalić się trzykrotny Mistrz SL3 – Volley Gdańsk. Pamiętamy doskonale czasy, w których ‘żółto-czarni’ zdominowali ligę i wygrali trzy pierwsze sezony, śrubując przy okazji rekord 49 wygranych spotkań z rzędu. Wydaje się, że aktualnie nie ma takiej siły, by któraś z drużyn się do tego wyniku zbliżyła i naszym zdaniem – tak długo rekord będzie aktualny, jak długo będzie stała hala Ergo Arena. Jak wiadomo – wspomniany rekord mógł być o wiele krótszy i przyczynić do tego mogła się ekipa ‘Programistów’. Najbliżej było w meczu rozegranym 10 czerwca 2020 r., kiedy po dwóch pierwszych setach było 1-1, a trzeci set zakończył się długą i wyniszczającą grą na przewagi. Ostatecznie 28-26 wygrała ekipa Volley Gdańsk, której passa skończyła się dopiero w 50 meczu z Eko-Hurtem. Był to mniej więcej moment, w którym nad Volleyem zawisły ‘czarne chmury’. Z czasem to Speednet zyskał zdecydowaną przewagę i dziś to oni są aktualnym Mistrzem SL3. Początek obecnego sezonu to jednak niezbyt dobra forma ‘Programistów’, którzy przegrali dwa pierwsze mecze. Team Łukasza Żurawskiego odkuł się dopiero w minionym tygodniu, w którym rywalizowali z Bossmanem. Czy wygrana sprawi, że Speednet rozpocznie teraz marsz w górę tabeli? O zwycięstwo z beniaminkiem nie będzie łatwo. Volley Gdańsk w czterech dotychczas rozegranych spotkaniach prezentował się na tyle dobrze, że nie pozostaje bez szans w konfrontacji z ‘Różowymi’. Mimo to – nieznacznym faworytem meczu zdaje się być Speednet.

Typ Redakcji: 2-1

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 2-1

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

Flota TGD Team – Dream Volley

Godz.: 21:00, boisko nr: 3

Tego to my się nie spodziewaliśmy. Nie spodziewali się tego również sami gracze Floty TGD Team, którzy choć byli zdecydowanym faworytem spotkania z Portem Gdańsk to jednak ulegli im w stosunku 1-2. Co ciekawe – tuż przed tym spotkaniem z tym samym Portem rywalizowała ekipa Dream Volley, która wygrała wspomniane spotkanie i zdobyła przy tym komplet punktów. Czy wobec tego można wysnuć wniosek, że będą oni faworytem meczu? Cóż – nie jest to jedyny czynnik, który bierzemy pod uwagę, ale tak – w naszych oczach więcej szans na tryumf mają gracze Mateusza Dobrzyńskiego. W obecnej kampanii Dream Volley zdążył rozegrać trzy spotkania, w których wygrywali za każdym razem i z ośmioma punktami na koncie plasują się w samym czubie tabeli. Nie jest bynajmniej tak, że ich gra we wspomnianych spotkaniach stała na ‘galaktycznym poziomie’. Jak przyznał w ostatnim magazynie środkowy Dream Volley – Tomasz Nurzyński, w meczach z Portem czy ADS Volley nie opuszczało ich szczęście i równie dobrze mogło zakończyć się porażkami. Jeśli chodzi o Flotę TGD Team, to po pewnej wygranej za komplet punktów z Krakenem, team Karoliny Kirszensztein podjął ‘Portowców’ i wspomniane spotkanie zakończyło się wynikiem 1-2. Choć potencjał w drużynie oceniamy naprawdę dobrze, to dyspozycja ekipy we wspomnianym meczu pozostawiała wiele do życzenia. Czy podobnie będzie dziś wieczorem? Dla obu drużyn będzie to pojedynek numer 3 w Inter Marine SL3. Po obu wcześniejszych spotkaniach obie drużyny mają status quo. Tak jak zaznaczyliśmy na początku, wydaje się, że po wtorkowym wieczorze lepszy bilans będą mieli ‘Marzyciele’.

Typ Redakcji: 1-2

Typ Eksperta (Agnieszka Pasternak): 0-3

Typ Eksperta (Mateusz Woźniak): 1-2

MATCHDAY #11

Za nami jedenasty dzień meczowy, w którym pierwszą porażkę w sezonie poniósł pięciokrotny Mistrz Inter Marine SL3 – Merkury. W drugiej lidze po raz kolejny z bardzo dobrej strony pokazał się Speednet 2, który zainkasował trzy punkty w rywalizacji z ‘Mastersami’. W czwartej lidze TKKF Orlen nie zwalnia tempa i ogrywa faworyzowaną ekipę Chilli Amigos. Zapraszamy na podsumowanie!

Chilli Amigos – TKKF Orlen 1-2 (20-22; 21-15; 19-21)

‘Nafciarze’ nie zwalniają tempa. Pierwszy mecz w SL3 – wynik 0-3, w drugim było lepiej 1-2, a prawdziwą moc ekipa Patryka Potrzuskiego pokazała tydzień temu, ogrywając Sharks w stosunku 2-1. Mimo to, w poniedziałkowy wieczór to brązowi medaliści poprzedniego sezonu zdawali się być faworytem starcia. Naszej predykcji nie zmienił fakt, że team ‘Papryczek’ nie jest w najwyższej formie, o czym świadczy ich ubiegłotygodniowe spotkanie z Siatkersami. Wracając do poniedziałkowego starcia, rozpoczęło się ono od wyrównanej gry obu drużyn, choć trzeba uczciwie przyznać, że po obu stronach siatki nie brakowało błędów (10-10). W naszym odczuciu w pierwszym secie popełniali ich więcej ‘Nafciarze’, natomiast utrzymywali się na powierzchni, ponieważ dominowali nad rywalem w przyjęciu. Choć w końcówce to Chilli prowadziło 19-18, to po chwili z świetnej strony zaprezentowała się Aneta Mierzwa, po której zagrywce – TKKF wyszedł na prowadzenie i finalnie wygrał seta do 20. W środkowej odsłonie z bardzo dobrej strony pokazali się gracze ‘Amigos’, którzy dzięki mądrej siatkówce objęli prowadzenie 10-4 i w dalszej części nie mieli problemów z tym by doprowadzić do wyrównania w setach (21-15). O zwycięstwie musiał zadecydować trzeci set, który z pewnością będzie się śnił ‘Amigos’ po nocach. Podobny casus widzieliśmy już w meczu z Siatkersami. Tak jak i przed tygodniem Chilli miało swojego rywala ‘na widelcu’ (17-15), ale zamiast ich wykończyć – popełnili aż pięć błędów z rzędu i to dało pierwszą piłkę meczową ‘Nafciarzom’. Choć po chwili ‘Amigos’ próbowali ratować jeszcze sytuację, to ostatnie słowo należało do TKKF Orlen, który notuje drugie zwycięstwo w sezonie Wiosna’25 – brawo!

Craftvena – Only Spikes 3-0 (21-19; 21-9; 23-21)

‘Rzemieślnicza maszyna’ się nie zatrzymuje. Czwarte zwycięstwo i czwarta wygrana w sezonie Wiosna’25. Aktualna seria zwycięstw z rzędu zespołu Bartka Zakrzewskiego wynosi już osiem spotkań! Warto podkreślić, że aktualnie to właśnie Craftvena może pochwalić się najdłuższą serią spośród wszystkich 52 drużyn w ligowej stawce. Dobrych wiadomości nigdy za wiele. Aktualnie Craftvena wyrównała swoją najlepszą serię, do której doszło w sezonie Wiosna’20. Należy przy tym podkreślić, że zwycięstwo wcale nie przyszło im tak łatwo jak mogłoby się wydawać. Choć Only Spikes nie zdobyło punktu w poniedziałkowy wieczór to w pierwszym i trzecim secie rywalizacji zaprezentowali się naprawdę nieźle. Do stanu po 15 w pierwszym secie trudno było stwierdzić, która z drużyn wygra. Sytuacja wyklarowała się po bardzo dobrej zagrywce Emiliano Archentiego, po których Craftvena objęła prowadzenie 18-15 i po chwili cieszyła się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona to partia, o której team w żółtych strojach chciałby jak najszybciej zapomnieć. Aby nie przedłużać – absolutna dominacja Crafveny, zakończona ich zwycięstwem do 9. Ostatni set to zdecydowanie największe emocje w spotkaniu. Choć trudno w to uwierzyć, finałowa partia rozpoczęła się od stanu…9-1 dla Only Spikes. Skrajnie niekorzystny wynik sprawił, że w obozie Craftveny podjęto decyzję o powrocie na parkiet Mateusza Pytlika i Michała Markiewicza. To przyniosło oczekiwany efekt, bo mniej więcej od tego momentu Crafvena zaczęła szaleńczy pościg. W drugiej części seta Craftvenie udało się doprowadzić do wyrównania po 15. Po chwili okazało się, że to jeszcze nie koniec ich kłopotów. W dalszej części seta przebudziła się ekipa Only Spikes i do końca seta nie było przesądzone, która z drużyn wygra. Ostatecznie po ataku oraz asie serwisowym Mykoli Pocheniuka, Craftvena wygrywa za komplet punktów, umacniając się na pozycji lidera czwartej ligi.

BL Volley – Port Gdańsk 2-1 (21-16; 21-15; 8-21)

Stare dobre BL Volley. Czasami można zwątpić w drużynę, ale w momencie kiedy to następuje – ‘Tygrysy’ błyskawicznie wracają i dowożą jakość. Tak było w dwóch pierwszych setach rywalizacji z ‘Portowcami’, którzy zapewnili drużynie Wojciecha Strychalskiego drugie zwycięstwo w sezonie Wiosna’25. Już na początku spotkania po punktach Tomasza Grudnia czy najlepszego zawodnika spotkania – Wojciecha Kiełba, BL Volley objął prowadzenie 7-3. Z czasem szaleńcze tempo ‘Tygrysów’ nieco opadło i na półmetku seta mieliśmy remis po 12. Po którejś już kiwce Damiana Chojnackiego, z którą ‘Portowcy’ mieli w poniedziałkowy wieczór spory problem, BL objął prowadzenie 17-14 i po chwili cieszył się z pierwszego punktu w meczu (21-16). W drugim secie rywalizacji grająca pragmatyczną siatkówkę BL Volley wysysała energię ze swoich rywali. Choć zaczęło się od wyrównanej gry (9-8), to BL Volley zaczął regularnie kąsać rywala i po ataku Wojciecha Kiełba, objęli prowadzenie 16-13. To z kolei sprawiło, że z ‘Portowców’ całkowicie zeszło powietrze i finalnie BL mógł cieszyć się z wygranej (21-15). Ostatni set rywalizacji to całkowity zwrot akcji. Po asie serwisowym Wiktora Pawlaka oraz bloku Macieja Gałdy, Port objął prowadzenie 8-3. W dalszej części seta BL nawet jak dobrze przyjął, to miał potężne problemy z wykończeniem akcji, co tylko powiększało przewagę ‘Portowców’. Ostatecznie team Arkadiusza Sojko wygrał seta do 8, ale koniec końców była to wyłącznie ‘nagroda pocieszenia’.

MPS Volley – Złomowiec Gdańsk 2-1 (18-21; 21-12; 21-19)

W zapowiedziach przedmeczowych wskazaliśmy, że faworytem poniedziałkowego starcia będzie ekipa Złomowca, która do meczu przystępowała jako wicelider rozgrywek. Z tyłu głowy mieliśmy jednak świadomość, że w ligowej tabeli jak w saunie. Im wyżej siedzisz tym bardziej grzeje i nie każdy jest w stanie wytrzymać dłużej niż chwilę. Początek spotkania to wyraźna przewaga Miłośników Piłki Siatkowej, którzy ostudzili zapędy przeciwników do gry środkiem, w której Złomowiec się w ostatnim czasie bardzo dobrze czuł (9-3). Choć MPS prowadził wysoko, to w dalszej części roztrwonił przewagę, a następnie pozwolił rywalom na rozwinięcie skrzydeł i wygraną do 18. Środkowa odsłona należała do Miłośników Piłki Siatkowej. Choć zaczęło się ‘lajtowo’ i po punktach Michała Narkowicza czy Mateusza Kulińskiego, MPS prowadził 12-9, tak dalsza część seta to absolutna dominacja zespołu Jakuba Nowaka i pewna wygrana do 12. O zwycięstwie musiał zadecydować trzeci set, który był przy okazji tym najbardziej wyrównanym. Lepiej rozpoczęli gracze jednej z najstarszych drużyn amatorskich na Pomorzu. Po atakach Michała Narkowicza, MPS objął prowadzenie 9-7 i utrzymywał je aż do stanu 15-13. Po punktach środkowych – Maksymiliana Wilka oraz Mikołaja Nowaka, Złomowiec wysunął się w końcówce na prowadzenie i wydawało się, że jesteśmy świadkami rekonstrukcji zdarzeń z premierowej partii. Tym razem MPS stanął jednak na wysokości zadania i po dwóch bardzo ważnych punktach Mateusza Zalewskiego, mógł cieszyć się z drugiego zwycięstwa w sezonie Wiosna’25.

Inter Marine Masters – Speednet 2 0-3 (15-21; 17-21; 16-21)

Na przestrzeni kilkunastu lat, losy poszczególnych zawodników Inter Marine Masters oraz Speednetu przecinały się tyle razy, że dla dużej części graczy obu drużyn, był to mecz szczególny. W ostatnim czasie lepiej w bezpośrednich starciach wiodło się ‘Mastersom’. Czy to w SL3, czy na sparingach czy turniejach. Już przed meczem nos podpowiadał nam, że tym razem role się odwrócą i to Speednet wygra. Warto podkreślić bowiem to, że do spotkania z drużyną Andrzeja Masiaka, Speednet przystępował jako aktualna ‘drużyna tygodnia’. Początek spotkania to wyraźna przewaga ‘Programistów’, którzy zdominowali rywala, który…grał dokładnie tak samo jak w pierwszym secie ze Staltestem. Choć z czasem było już 15-9 dla Speednetu, to po zagrywkach Krzysztofa Wyrzykowskiego, Inter Marine zniwelowało nieco stratę (15-12). Ostatnie słowo należało jednak do teamu Marka Ogonowskiego, który wygrał do 15. Sympatycy ‘Mastersów’ liczyli na to, że ci przejdą rewolucje tak jak kilka dni temu. Cóż – nie ten rywal ani nie ten dzień. Choć drugi set rozpoczął się w idealny sposób dla ‘biało-czerwonych’ (10-6), to z czasem Speednet grał coraz lepiej i po niekończących się atakach duetu Zieliński&Janczak, objął prowadzenie 18-16, a następnie ‘sprzątnął rywalom zwycięstwo sprzed nosa’. Niepowodzenie w dwóch pierwszych setach zachwiało pewność siebie Inter Marine Masters i wręcz odwrotnie – było wodą na młyn dla Speednetu, który nie zamierzał zdejmować nogi z gazu. Choć po zagrywce Jacka Ragusa, ‘Mastersi’ prowadzili 13-10, to dalsza część seta była kopią scenariusza, który był znany niemal wszystkim oglądającym mecz. Ostatecznie Speednet wygrywa spotkanie do 16, mecz 3-0, pnie się w tabeli na wyższe miejsca i wreszcie to właśnie oni królują w osobnym, ale i nieodłącznym duecie. Duecie, który od dawna pisze kolejne rozdziały amatorskiej siatkówki na Pomorzu.

Team Spontan – Port Gdańsk 1-2 (19-21; 21-15; 18-21)

Poniedziałkowy wieczór był koszmarny dla typerów w aplikacji SL3. Aż 85% z nich wskazywało na to, że to Team Spontan wygra spotkanie o godzinie 20:00. Koszmar powinien być w tym podsumowaniu odmieniany przez wszystkie przypadki. Poza tym, że był to koszmar dla typerów, to był to przede wszystkim koszmar dla ‘Spontanicznych’. Przed sezonem wydawało się, że sezon Wiosna’25 może być tym przełomowym dla drużyny Piotra Raczyńskiego. Cóż – wczoraj widzieliśmy, że żadnego przełomu raczej nie będzie, a Spontan to ‘golasek’. Argumentów sportowych widzieliśmy wczoraj naprawdę mało i nie mówimy tu wyłącznie o spotkaniu z ‘Portowcami’. Te rozpoczęło się lepiej dla ‘Pomarańczowych’, którzy po punktach Mariusza Krynickiego oraz Jana Kostrowickiego, objęli prowadzenie 14-11. Kiedy wydawało się, że team Piotra Raczyńskiego nie będzie miał problemów z wygraną, zaczęli popełniać sporo błędów, a w zestawieniu z rosnącą dyspozycją ekipy ‘z doków’, okazało się gotowym przepisem na katastrofę  (21-19). Środkowa odsłona to zupełnie inne oblicze. Po czterech blokach z rzędu (niekoniecznie punktowych) Jana Kostrowickiego, Spontan objął prowadzenie…12-4 i choć w dalszej części ewidentnie zwolnił, to nie miał problemu z doprowadzeniem do wyrównania (21-15). Ostatni rozdział poniedziałkowego starcia to dość nietypowy widok. Po tym jak kontuzji ręki nabawił się Tomasz Bobcow, wspomniany gracz zagrywał…z dołu. Gdybyśmy byli złośliwi stwierdzilibyśmy, że na to, co wyczyniali ‘Spontaniczni’ w przyjęciu to wystarczyło. Chwilę po półmetku seta i dwóch punktach Macieja Gałdy, Port objął prowadzenie 17-13 i po chwili cieszyli się z drugiej wygranej w sezonie (21-18).

Merkury – Bossman Team 1-2 (17-21; 14-21; 21-19)

Są w Inter Marine SL3 pewne prawidła, których nie da się zachwiać. Może i raz na 100 przypadków się trafi, ale z całą resztą jest jak z kanapką, która spadnie na ziemie masłem do dołu. O czym mówimy? Ano o tym, że po raz kolejny Bossman ogrywa Merkurego. O ile w poprzednim sezonie forma drużyn taki rezultat usprawiedliwiała, tak w obecnej kampanii należy zwrócić uwagę, że Merkury przystępował do meczu jako faworyt i team, który do rozpoczęcia spotkania mógł pochwalić się najdłuższą serią zwycięstw spośród wszystkich 52 drużyn w ligowej stawce. Poniedziałkowe spotkanie zaczęło się dość nietypowo, bo na prawym skrzydle u pięciokrotnych Mistrzów SL3 zobaczyliśmy…Kacpra Chmielewskiego. Co ciekawe, do momentu, w którym został on zastąpiony przez Jakuba Wilkowskiego, Merkury prowadził 8-6. Druga część seta to jednak przewaga Bossmana, który przy rywalach wyglądał jak Duracell przy zwykłych ‘paluszkach’. Szybsi, mobilniejsi, sprytniejsi. Efekt? Wygrana do 17. Jeszcze większy pokaz mocy w wykonaniu Bossmana widzieliśmy w środkowej odsłonie, w której Bossman stłamsił rywala i na półmetku seta prowadził 10-5. W dalszej części niby Merkury coś próbował, niby się starał, ale był w tym przekonujący jak dziecko, które tłumaczy, że nie zjadło czekolady, mając przy okazji całą umorusaną twarz. Po dwóch punktach Michała Szawkowskiego, Bossman objął prowadzenie 19-13 i po chwili cieszył się z drugiej wygranej w sezonie (21-14). Ostatni set to wyrównana walka, po której czarna tablica wskazywała wynik 15-15. Po atakach Piotra Kurasa oraz Jakuba Wilkowskiego, ‘Granatowi’ objęli prowadzenie 20-16 i choć w końcówce rywal odrobił kilka punktów, to finalnie wygrali seta do 19. Trudno nie odnieść jednak wrażenia, że marne to dla Merkurego pocieszenie.

Inter Marine Masters – Tufi Team 1-2 (15-21; 14-21; 23-21)

Wyniki w Inter Marine SL3 robią się coraz bardziej dziwne. Weźmy pod lupę poniedziałkowych rywali Inter Marine Masters. Wydawało się, że jeśli ‘Mastersi’ mają powalczyć o punkty, to zdecydowanie łatwiej będzie im w meczu, w którym rywalizować będą ze Speednetem 2. Cóż – tam się nie udało i ‘biało-czerwoni’ musieli próbować swoich sił z pretendentem do awansu. Początek spotkania to koszmar ‘Mastersów’, którzy przez bardzo długi czas nie mogli zrobić przejścia i gdyby zamiast na parkiecie znajdowali się w ringu – któryś z sekundantów rzuciłby na ring ręcznik poddając walkę (11-2). Ku naszemu zdziwieniu – epilog był inny niż w filmie Rocky 4. Precyzując – nikt nie rzucił ręcznika, a Apollo Creed nie został poturbowany tak, że skończyło się to dla niego tragicznie. Zamiast tego, dzielny pięściarz zaczął się odgryzać i zamiast po nokaucie, przegrał dopiero po jednogłośnej decyzji sędziów (21-15). Środkowa odsłona rozpoczęła się bardzo podobnie jak ta pierwsza. Ok – różnica punktowa była nieco mniejsza, ale już na początku seta gracze Tufi Team pokazali swoim rywalom, dlaczego to właśnie oni będą walczyć w dalszej części o awans (8-3). Bierna do tego momentu postawa ‘Mastersów’ uśpiła nieco rywali, którzy zaczęli się po chwili gubić i dość nieoczekiwanie, beniaminek wysunął się na prowadzenie 12-11. Kiedy Tufi połapało się do czego właśnie doprowadzili, ruszyli z kolejnymi atakami i bez najmniejszych problemów wygrali do 14. Ostatni set to partia, po której faworyt może pluć sobie w brodę. Nie można bowiem wygrywać w takim stylu jak w dwóch pierwszych setach, a później przegrać. Choć ‘Tuffikom’ nie szło i pod koniec przegrywali 13-17, to w dalszej części zdawali się odzyskiwać kontrolę (17-17). Ostatnie słowo w secie należało jednak do doświadczonych rywali, którzy zgarnęli nagrodę pocieszenia w postaci jednego oczka.  

Team Spontan – Kraken Team 1-2 (21-13; 23-25; 17-21)

Swoimi zapowiedziami nabraliśmy bardzo dużo Typerów w aplikacji SL3. W czasie ostatniego magazynu czy jeszcze w zapowiedziach, wspominaliśmy o tym, jaki to mocny nie jest w obecnym sezonie Spontan. Kojarzycie ten filmik, w którym pies ujada z wściekłością zza bramy, a gdy się ją otworzy, pokornieje i jest najmilszą psiną w okolicy? Taki wyłania nam się obraz ‘Spontanicznych’. ‘Papierowy Tygrys’, ‘Kolos na glinianych nogach’ itp., itd. Miała być moc, a w poniedziałkowy wieczór okazało się, że Spontanicznego zlały dwie drużyny, które w tym sezonie były lane przez innych. Istnieje uzasadniona obawa o kolejne mecze ‘Oranje’. Skoro tak wyglądali w meczach z dołem tabeli, to jak będą wyglądać z mocnymi? Dobra, bo trzeba pochwalić Kraken Team. Mimo, że w obecnej kampanii nie szło. Mimo, że Redakcja ciągle z zespołu Roberta Skwiercza dworowała, to jednak trzeba oddać im, że nic sobie z tego nie robili, a na pewno nie załamywali. Zamiast tego konsekwentnie walczyli o każdego seta i w poniedziałkowy wieczór dostali za to nagrodę w postaci pierwszej wygranej w sezonie. Trzeba przyznać, że pierwszy set rywalizacji na to nie wskazywał. To ‘Spontaniczni’ lepiej weszli w mecz (21-13), ale w drugiej i trzeciej odsłonie było już znacznie gorzej. Na szczególną uwagę zasługuje to, co działo się w środkowej odsłonie, w której Kraken był górą po długiej grze na przewagi. Dwa punkty w drugą stronę i nasza narracja byłaby zupełnie inna. Trzeci set to dobra gra ‘Granatowych’, którzy wyszli na prowadzenie 9-5 i w dalszej części nie dali sobie już zrobić krzywdy.