Sezon: Grupa spadkowa – Jesień 2025 I liga

DNV Volley Gdańsk – Speednet

Szalony sezon Speednetu musiał mieć swoje szalone zakończenie. Nie mogło być przecież normalnie. Dwa pierwsze sety? Absolutna nerwówka i drżenie o wynik, finalnie ze zmiennym szczęściem. Już w wywiadzie przedmeczowym Piotr Ścięgosz zapewniał, że pomimo spadku – DNV Volley Gdańsk ani myślą odpuszczać rywalom, którzy potrzebowali punktów jak tlenu do życia. Początek rywalizacji to nieznaczna przewaga ‘Programistów’ (10-7), która z czasem – została zniwelowana przez rywali. Jako pierwsi piłkę setową mieli gracze Speednetu (20-19), ale…popsuli po chwili zagrywkę, co jest dowodem na presję, która im towarzyszyła. Mimo nerwówki i wyrównania rywala – gracze w różowych strojach za sprawą Jakuba Perżyło – mogli cieszyć się po chwili z pierwszego punktu w meczu (24-22). Środkowa odsłona to partia, w której role się odwróciły. To ‘żółto-czarni’ prowadzili grę, a Speednet musiał gonić. Ostatecznie sztuka ta – graczom Macieja Miścickiego udała się w samej końcówce seta (20-20). Choć było już naprawdę blisko – po chwili popełnili oni dwa błędy, a z wygranego seta – cieszyli się gracze DNV VG. Przegrany set wprowadził niepokój w szeregi ‘Programistów’, którzy nie wiedzieli co dzieje się na boisku numer 1. Tak czy siak – chcąc się utrzymać musieli wygrać trzeciego seta, a następnie…odświeżać stronę by sprawdzić jak zakończyło się spotkanie Tufi Team – Szach-Mat. Pierwsza część zadania czyli ta, która zależała od nich się udała. Speednet wygrał tę partię do 15. We wtorek sprzyjała im ewidentnie karta, bo po chwili okazało się, że swoje spotkanie w stosunku 0-3 przegrała ekipa Tufi Team, a to oznaczało, że mimo przegranej jednego seta, Speednet utrzymuje się na pierwszoligowej powierzchni. Uff. Co to był za wieczór.

Tufi Team – Szach-Mat

Cóż za koszmarny wieczór drużyny Tufi Team. Tego nie spodziewał się chyba nikt. Niejednokrotnie podkreślaliśmy, że zespół Mateusza Woźniaka znajduje się na ‘pole position’ i w kontekście walki o utrzymanie – nie powinien im spaść włos z głowy. W ostatniej zapowiedzi podkreślaliśmy, że jest to team, który w ostatnim czasie sprawował się genialnie i co? I cała narracja została zburzona, a kto wie czy nie również i trudy sezonu. Niewiarygodne. Dramat Tufi rozegrał się w trzech aktach. W akcie pierwszym zostali oni ‘zmieceni z planszy’ przez rozpędzonego rywala, który wygrał partię do 14. Schody dla ‘Szachistów’ rozpoczęły się wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego w środkowej odsłonie. Od samego początku seta oglądaliśmy wyrównaną grę obu stron, która zaprowadziła nas do stanu po 17. W końcówce nie mieliśmy przekonania, w którą to pójdzie stronę. Po atakach duetu Krampichowski – Kołodziej, z drugiego punktu w meczu cieszyli się gracze Szach-Matu. To nie była jeszcze tragiczna wiadomość dla ‘Tuffików’, którzy do uniknięcia barażu potrzebowali wygrać ostatniego seta. Mimo to – nieznaczną przewagę posiadali gracze Szach-Matu, którzy przez większość seta, prowadzili dwoma oczkami. W końcówce zdeterminowana ekipa Tufi Team, zdołała doprowadzić do wyrównania po 17, ale ostatnie słowo w meczu – należało do ‘Szachistów’, którzy gwarantują sobie utrzymanie, spychając tym samym Tufi na miejsce barażowe. Aż nam się przypomniała historia, kiedy to kilka sezonów temu – Tufi Team pogrążyło Szach-Mat, który pożegnał się z ligą. Kto wie czy tym razem role nam się nie odwrócą. Tak czy siak – takiego obrotu spraw to my się nie spodziewaliśmy.

DNV Volley Gdańsk – Tufi Team

Był czas w rozgrywkach Inter Marine SL3, w którym to – DNV Volley Gdańsk dominował nad swoim rywalem. Jeszcze przed obecnym sezonem, trzykrotni mistrzowie Inter Marine SL3 mogli pochwalić się rewelacyjnym bilansem bezpośrednich spotkań, który wynosił… osiem wygranych przy zaledwie jednej porażce. Choć Tufi Team zajmie sporo czasu, by to odkręcić, to w ostatnim czasie – proporcje się zmieniają. Po obecnej edycji bilans ten wynosi już osiem – trzy i nie da się ukryć, że Tufi Team jest dziś znacznie silniejszą drużyną. Warto przy tym zauważyć, że nie wiemy, kiedy dojdzie do kolejnego pojedynku obu drużyn, bo po wczorajszej serii gier – DNV VG spada do drugiej ligi, a Tufi Team – zdaje się być już bezpieczne. Początek środowego starcia należał do drużyny Mateusza Woźniaka, która wysunęła się na prowadzenie 8-4. Z czasem Tufi nie zdejmowali nogi z gazu i premierową odsłonę, wygrali do 15. W środkowej odsłonie, gracze DNV Volley Gdańsk zawiesili poprzeczkę na nieco wyższym pułapie. Do połowy seta mieliśmy wyrównaną grę, po której nie było pewne, w którą potoczy się to stronę (10-10). Po kilku punktach Mateusza Osieckiego oraz najlepszego gracza meczu – Łukasza Arciszewskiego, Tufi wysunęli się na trzypunktowe prowadzenie (16-13), co po chwili, zapewniło im drugi punkt w meczu (21-17). Ostatni set rywalizacji nie miał już dla DNV VG znaczenia w kontekście walki o utrzymanie. Mimo to – gracze w żółto-czarnych strojach zakończyli sezon miłym akcentem, ogrywając rywala do 19. Mimo spadku – DNV VG będzie oczywiście jednym z największych faworytów do awansu w przyszłym sezonie. Pierwsza liga fajna sprawa, ale w drugiej – też będzie zabawa. Na zapleczu elity nie będzie z pewnością brakowało bardzo jakościowych drużyn.

Speednet – Czerepachy Volley

Sympatycy Speednetu przed meczem z Czerepachami Volley mogli czuć uzasadniony niepokój. Wynikało to z faktu, że w ostatnim czasie, ‘Programiści’ nie radzili sobie zbyt dobrze, a dołek formy przyszedł w najmniej oczekiwanym momencie. Biorąc pod uwagę również fakt, że Czerepachy Volley zdobyli po punkcie z każdym z rywali z grupy spadkowej, można było sądzić, że i w poniedziałkowy wieczór nie będzie inaczej. Tymczasem Speednet jak gdyby nigdy nic zaprezentował się z bardzo dobrej strony, ogrywając finalnie rywala w stosunku 3-0. Początek spotkania to wyraźna przewaga ‘Programistów’, aczkolwiek trzeba uczciwie przyznać, że ‘Żółwie’ im w tym przesadnie nie przeszkadzali, tak jak wtedy – gdy popsuli, którąś zagrywkę z kolei (11-6). Dalsza część seta to spokojna gra Speednetu, udokumentowana zwycięstwem do 13. Jeśli w meczu był moment, w którym gra Czerepachów mogła się podobać, to była to początkowa faza środkowego seta, w której team w zielonych strojach, objął prowadzenie 7-5. Naprawdę niezłe tempo, gracze w zielonych strojach zdołali utrzymać do stanu po 14. W dalszej części seta ‘Żółwiom’ odcięło prąd i po skutecznym ataku dawno niewidzianego Kacpra Janulewicza – Speednet cieszył się z drugiego punktu w meczu (21-16). Trzecia odsłona to wyraźna przewaga drużyny Macieja Miścickiego, która ani przez chwilę nie była zagrożona. Ot – spokojne granie i wygrana do 14. Trzy punkty w meczu oraz perspektywa meczu z DNV VG w czasie gdy Szach-Mat zmierzy się z Tufi Team, całkowicie wywraca perspektywę, a sytuacja Speednetu ponownie stała się niezła. Czy to dobrze czy jednak źle, bo Speednet najwyraźniej najlepiej gra ‘pod prądem’, przekonamy się niebawem!

Szach-Mat – DNV Volley Gdańsk

Poza jednym spadkowiczem – drużyną Czerepachów Volley – kwestia spadków z elity nie jest jeszcze rozstrzygnięta. Jednym z brakujących puzzli do całości układanki było czwartkowe starcie, w którym Szach-Mat podejmował DNV Volley Gdańsk. W naszych oczach faworytem meczu byli ‘Szachiści’, ale wszyscy doskonale pamiętamy, jak zakończyło się poprzednie spotkanie obu drużyn. Początek czwartkowej rywalizacji to wyraźna przewaga faworyta, który po bardzo dobrej grze objął prowadzenie 8-4. Jakby tego było mało – po chwili kontuzji doznał Illia Yenoshyn, który na szczęście wrócił po chwili do gry. Co ciekawe, wrócili również gracze DNV Volley Gdańsk, którzy po kilku składnych akcjach doprowadzili do zaledwie jednopunktowej straty (16-15). Choć było naprawdę blisko, Szach-Mat – sobie znanym sposobem – zdołał utrzymać rywala na krótkim dystansie, co zapewniło im pierwszy punkt w meczu (21-19). Środkowa odsłona to zdecydowanie najciekawsza partia wieczoru i trzeba przyznać, że było to świetne, pierwszoligowe granie. W drugiej części seta wydawało się, że to trzykrotni mistrzowie Inter Marine SL3 idą po zwycięstwo (16-13). Punktem zwrotnym seta była świetna gra Szach-Matu w bloku, po której gracze Dawida Kołodzieja doprowadzili do wyrównania po 19. Końcowa faza seta to pełne dramaturgii zwroty akcji, w których nie brakowało piłek setowych dla DNV Volley Gdańsk. Niestety i tym razem nie dopisało im szczęście, a z drugiego punktu w meczu cieszył się Szach-Mat. Ostatni set to wreszcie „5 minut” graczy w żółto-czarnych barwach. Po wyraźnej i niezaprzeczalnej przewadze DNV Volley Gdańsk wygrali tę partię do 15, aczkolwiek jest to dość marne pocieszenie. W naszym odczuciu po wczorajszej porażce szanse na utrzymanie w elicie się bardzo, ale to bardzo zmniejszyły.

Czerepachy Volley – Szach-Mat

Dobra – plan zrealizowany. Czerepachy Volley zdobyli w poniedziałek szósty punkt i oficjalnie nie będą jedną z najgorszych drużyn w pierwszej lidze w historii. Co ciekawe, połowę tego dorobku gracze w zielonych barwach zdobyli w trzech ostatnich meczach. Wcześniej na taki wynik pracowali dziewięć kolejek. Miłośnicy matematyki dostrzegają zapewne, że idąc tym tokiem myślenia, w ostatnim meczu ze Speednetem powinni zgarnąć trzy punkty. Gdyby tak się stało, byłaby to ich pierwsza wygrana w obecnej edycji. Prawda jest jednak taka, że o triumf blisko było już w poniedziałkowy wieczór. Oj, jak było blisko. Już na początku rywalizacji gracze w zielonych barwach pokazali przeciwnikom, że nie będzie to łatwa przeprawa. Mimo to z czasem ‘Szachiści’ zdołali opanować sytuację i objąć prowadzenie 15-12. Jak się po chwili okazało – było to tylko złudne wrażenie, bo w dalszej części seta ‘Żółwie’ doprowadzili do wyrównania po 20, a w końcówce, po skutecznym ataku Pawła Shylina, zapewnili sobie pierwszy punkt w meczu (23-21). To właśnie team w zielonych barwach lepiej rozpoczął środkową partię (9-6). Mimo że jeszcze pod koniec prowadzili 19-18, to finalnie nie wytrzymali próby nerwów i moment braku pewności siebie wykorzystali rywale, którzy wygrywając do 19, doprowadzili do wyrównania w setach. Ostatnia odsłona nie przyniosła już większych emocji, a Szach-Mat zagrał wreszcie tak, jak powinien był zagrać od początku meczu. W konsekwencji team ‘Szachistów’ wygrał tę partię do 15, a cały mecz 2-1. Nie oznacza to bynajmniej, że kwestia utrzymania została już rozstrzygnięta – na to ‘Szachiści’ muszą jeszcze poczekać.

Tufi Team – Speednet

MA SA KRA. Nie rozumiemy tego, w jaki sposób zagrała wczoraj drużyna Speednetu. Po serii bardzo dobrych spotkań Tufi – team Mateusza Woźniaka mierzył się w poniedziałek z Czerepachami i wspomniany mecz wygrał w stosunku 2-1. Mimo że mówimy tu o wygranej, to jednak można było wówczas kręcić nosem. Jako że tego samego dnia Speednet ograł Szach-Mat, uznaliśmy, że to ‘Programiści’ będą faworytem starcia. Cóż – dawno tak nie przestrzeliliśmy, bo przewaga ‘Tuffików’ była miażdżąca. Wyrównana była wyłącznie pierwsza partia i trzeba przyznać, że oglądało się ją naprawdę z zaciekawieniem. Długie wymiany, dobre obrony, efektowne ataki, kombinacyjna gra – fajne, pierwszoligowe granie. Pod koniec seta Speednet zdołał wypracować sobie zaliczkę dwóch oczek. Mimo prowadzenia 19-17, gracze Tufi doprowadzili do wyrównania po 19, a następnie cieszyli się z wygrania premierowej odsłony do 20 – brawo! Już od początku środkowego seta, ktoś jakby wyjął ‘wtyczkę z prądem’ graczom Speednetu, którzy w sposób dramatyczny pogorszyli swoją grę. Owszem, Tufi grało rewelacyjnie – świetnie bronili, byli skuteczni na siatce itd. – ale gdyby Speednet nie zszedł kilka pięter niżej, to i wynik nie byłby taki sam jak w środkowej odsłonie. Oddany całkowicie bez walki set zakończył się zwycięstwem beniaminka do 12. Jeszcze większą dysproporcję oglądaliśmy w finałowej odsłonie. Ależ to było lanie. Było tak, jak gracze Tufi lubią w obecnym sezonie robić, o czym przekonało się już kilku rywali. Po potężnych problemach w przyjęciu ‘Programistów’ beniaminek wysunął się na prowadzenie 8-2. W dalszej części seta gracze Macieja Miścickiego dostali prezent w postaci rozładowanej kamery. Uf – całe szczęście, bo był to dla nich dreszczowiec bez szczęśliwego zakończenia. A jakie będzie zakończenie dla Tufi? Kapitalna dyspozycja w ostatnich tygodniach nakazuje sądzić, że będzie to happy-end. Po wczorajszej serii gier stali się oni liderem grupy spadkowej – brawo, mega robota!

DNV Volley Gdańsk – Czerepachy Volley

W ostatnich dniach – sytuacja drużyny DNV Volley Gdańsk w ligowej tabeli stała się już bardzo skomplikowana, by nie napisać dramatyczna. Mecz z ‘Żółwiami’ był dla ‘żółto-czarnych’ doskonałą okazją do podreperowania dorobku punktowego i docelowo do złapania kontaktu z grupą drużyn, które zostawiły ligowy peleton daleko w tyle. Aby tak się jednak stało – DNV Volley Gdańsk musiał wygrać i to najlepiej za komplet punktów. Pierwszy set rywalizacji ułożył się świetnie dla trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3. Po bardzo dobrej grze w obronie – wysunęli się oni na kilkupunktowe prowadzenie (11-6). Z czasem rywal radził sobie co prawda coraz lepiej (14-12), ale wobec kolejnych ataków faworyta – był już bezradny (21-16). Drugi set to realizacja najczarniejszego scenariusza dla DNV Volley Gdańsk. Środkowa odsłona? Genialny start ‘Żółwi’, którzy po świetnej zagrywce Pawła Shylina – wysunęli się na prowadzenie… 8-2! Bardzo dobra gra graczy w zielonych strojach nakręciła ich na tyle, że poniosła się charakterystyczna melodia ‘Żółwie, żółwie, żółwie’. Aj, ale to żarło. Wypracowana zaliczka wystarczyła do tego, by w dalszej części seta kontrolować przebieg gry i wygrać finalnie do 15, zapewniając sobie tym samym piąty punkt w sezonie, o którym tyle pisaliśmy. W trzecim secie przyszło im z kolei powalczyć o pierwsze zwycięstwo w sezonie Jesień’25. Niestety dla nich – od początku seta kontrolę nad poczynaniami boiskowymi miała ekipa Dariusza Kuny, która wygrała seta do 17, a cały mecz 2-1. Mimo to – trudno mówić tu o przesadnym optymizmie.

Szach-Mat – Speednet

Zakładając, że Szach-Mat i Speednet nie spieprzą sprawy w ostatnich meczach sezonu – wczoraj rozegrały bardzo ważny mecz dla układu tabeli. W naszym odczuciu team, który wygrał, może już raczej myśleć o tym, co zrobić, by w kolejnej edycji znaleźć się w grupie mistrzowskiej. Początek spotkania jednoznacznie wskazywał na to, że spokojny byt w pierwszej lidze zapewni sobie ekipa ‘Szachistów’. Po bardzo dobrej grze w obronie i świetnej dyspozycji przyjmujących Szach-Matu, gracze ‘królewskiej gry’ wysunęli się na prowadzenie 12-8. Choć do tego czasu Speednet mógł mieć jeszcze nadzieję, to po trzech asach serwisowych Rafała Guzowskiego z rzędu zostały one całkowicie rozwiane (21-12). W drugim secie rywalizacji zobaczyliśmy jednak zupełnie inny Speednet. Choć Szach-Mat rozpoczął seta genialnie i na półmetku prowadził 13-8, z czasem zaczął popełniać mnóstwo błędów. Te, w połączeniu z dobrą grą środkowych ‘Programistów’, doprowadziły do wyrównania stanu rywalizacji (17-17). Końcowa faza seta to prawdziwa ozdoba meczu – fragment, w którym nie brakowało zwrotów akcji i emocjonujących wymian. Ostatecznie po dwóch skutecznych akcjach Pawła Kolana, Speednet zapewnił sobie wyrównanie w meczu (24-22). Wygrana w środkowej odsłonie ewidentnie uskrzydliła graczy Macieja Miścickiego, którzy w trzecim secie rywalizacji spisywali się naprawdę świetnie. Po blokach Łukasza Żurawskiego oraz Mikołaja Skotarka było już ‘pozamiatane’. Speednet wysunął się bowiem na prowadzenie 18-11, a tego nie dało się już roztrwonić.

Tufi Team – Czerepachy Volley

Ponad 90% typerów w aplikacji SL3 stawiało na scenariusz, w którym Tufi Team zgarnie komplet oczek i poprawi swoją sytuacje w kontekście walki o utrzymanie. Cóż – na taki scenariusz postawiliśmy również my. Ku zaskoczeniu szerokiej grupy odbiorców, stało się jednak inaczej. Pierwszy set rywalizacji upłynął jednak zgodnie ze scenariuszem nakreślonym przez faworyzowany zespół. Po dobrej grze w obronie Konrada Szarugi oraz kilku skutecznych kontrach – gracze Tufi wysunęli się na prowadzenie 10-6. Choć z czasem po kilku atakach Patryka Słowińskiego, ‘Żółwie’ zbliżyli się do rywala na dwa oczka (11-9), to dalsze część seta była dominacją drużyny Mateusza Woźniaka (21-13). Drugi set rywalizacji to scenariusz, którego się nie spodziewaliśmy. Od samego początku seta, gracze w zielonych strojach rozgrywali ‘swoją partię’, po której wysunęli się na prowadzenie 12-7. Z czasem wszystko zaczęło się jednak psuć, a po kilku błędach w ataku – przewaga została roztrwoniona (15-15). Mimo że triumf ewidentnie wymykał się Czerepachom z rąk – po chwili dwa kosztowne błędy popełnili faworyci. Ostatecznie dzieła zniszczenia pieczętującego czwarty punkt w sezonie, dokonał skutecznym atakiem Wojciech Ingielewicz (21-19). Ostatni set rywalizacji zapowiadał się bardzo ciekawie. Chwilę po połowie seta mieliśmy remis po 13, a następnie 16-16. Końcówka to jednak wyraźnie lepszy fragment drużyny Tufi, która po atakach Rafała Deptuły oraz Mateusza Osieckiego, wygrała seta do 17, a cały mecz 2-1. Mimo zwycięstwa trudno tu jednak mówić o hurraoptymizmie. W naszym odczuciu Tufi straciło wczoraj jeden punkt, a nie dwa zyskali.