Nie mogliśmy sobie wyobrazić lepszego zakończenia sezonu niż ten, którego byliśmy świadkami wczoraj wieczorem. To właśnie w ostatni dzień meczowy rozstrzygnęła się kwestia podium pierwszej ligi. Co więcej – o tym, która z drużyn zdobędzie mistrzostwo zadecydował ostatni set, a w zasadzie…ostatnie akcje meczu. O tym jednak za chwilę. Pierwszy set rywalizacji to partia, w której…’Pomarańczowym’ wychodziło wszystko. Nie było bowiem tak, że BEemka ‘nie dojechała’. Ot poprzeczka była zawieszona tak wysoko, że nie dało się jej przeskoczyć (21-16). Wówczas przeszła nam myśl czy da się grać na tak wysokim poziomie przez całe spotkanie. Odpowiedź poznaliśmy już na początku środkowej partii, gdzie role się odwróciły i to BEemka wskoczyła na bardzo wysokie obroty. Jakby tego było mało – gracze w pomarańczowych strojach popełnili na początku seta bardzo dużo błędów, po których rywal wysunął się na prowadzenie 11-4. Choć w dalszej części seta broniący mistrzostwa gracze CTO rzucili się do odrabiania strat – było już za późno (21-16). Wynik dwóch pierwszych setów oraz rezultat z boiska nr 1, gdzie gracze AiP podzielili się punktami z Merkurym sprawiał, że o mistrzostwie decydował ostatni set rywalizacji. Finałowa partia rozpoczęła się w wymarzony dla CTO sposób. Od samego początku gracze w pomarańczowych trykotach zbudowali sobie sporą przewagę, po której nic nie wskazywało na zwrot akcji (15-9). Mimo to – w końcówce BEemka rzuciła się do szalonej pogoni i w sobie znany sposób – doprowadziła do wyrównania po 19. Mowa ciała oraz miny graczy CTO wskazywały na to, że za chwilę wypuszczą oni mistrzostwo z rąk. Choć znaleźli się w kryzysowym momencie to w samej końcówce to oni zachowali więcej ‘zimnej krwi’ i w konsekwencji – świętowali trzeci w historii tytuł mistrzowski – brawo!
Sezon: Grupa mistrzowska – Jesień 2025 I liga
Merkury – AiP
Przed ostatnim dniem meczowym, zespół AiP mógł jeszcze liczyć na to, że to właśnie oni sięgną po tytuł mistrzowski. Aby tak się jednak stało – musieli liczyć na podział punktów w meczu CTO – BEemka Volley i jednocześnie wygrać z Merkurym w stosunku 3-0, nadrabiając przy tym ponad 20 małych punktów. Scenariusz science-fiction? Trochę tak, trochę nie. Tak się bowiem składa, że jedną/trzecią tego planu – zespół Adriana Ossowskiego wykonał już w pierwszym secie rywalizacji. Wygrali – odrobili sześć oczek. Drugi krok – był jednak dla ‘Przyjaciół’ tym, w którym pojawił się napis GAME OVER. Choć na boisku numer 2 doszło do korzystnego podziału punktów, zespół Adriana Ossowskiego nie był w stanie ograć rywali, którzy ani myśleli o jakimkolwiek oddawaniu meczu bez walki. Co jak co, ale za to – Merkurego trzeba pochwalić. Są też powody do tego by ponarzekać i wczoraj wieczorem – Merkury pobił swój niechlubny rekord porażek z rzędu (4). Dodatkowo warto zwrócić uwagę na fakt, że w grupie mistrzowskiej, nie zdołali wygrać ani razu a to już ogromny zawód dla sympatyków ‘Granatowych’. Tak czy siak – trzeci set rywalizacji to ponowna przewaga drużyny w białych trykotach, która wygrała do 14 i drugi raz w historii, zapewniła sobie brązowe medale w najwyższej klasie rozgrywkowej. Choć finalnie nie udało im się sięgnąć po mistrza, to do końca byli w grze i w naszym odczuciu – był to ich bardzo udany sezon – brawo!
Merkury – CTO Volley
Dwa komunikaty. Wczorajszym meczem – Merkury wypisał się z walki o podium rozgrywek, choć prawdę mówiąc – nie jesteśmy tym przesadnie zaskoczeni. Dość czytelne znaki były już od dłuższego czasu, a wczoraj się to potwierdziło. Komunikat numer dwa – CTO Volley mimo problemów kadrowych wygrywa za komplet punktów, a to oznacza, że z dużą dozą prawdopodobieństwa – o mistrzostwie zadecyduje bezpośredni mecz z BEemką Volley. Owszem – w całą akcję mogą włączyć się jeszcze gracze AiP, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że ‘Pomarańczowi’ zrobili wczoraj ogromny krok w kierunku mistrzostwa. Pierwszy ‘akt’ środowego spotkania był jednocześnie tym najbardziej wyrównanym. Od pierwszej do niemal ostatniej akcji meczu mieliśmy walkę punkt za punkt (20-20). Ostatecznie po ataku byłego gracza Merkurego – Mateusza Behrendta oraz bloku Szymona Rachwalskiego, pierwszy punkt w meczu zasilił konta ‘Pomarańczowych’ (22-20). W środkowej odsłonie, gracze CTO poszli za ciosem i już na początku seta wypracowali sobie kilkupunktową przewagę (8-4). Z czasem Merkury zdawał się ‘wracać do gry’ (14-14), ale jak się po chwili okazało – był to tylko chwilowy zryw, a z drugiego punktu w meczu, cieszyli się gracze CTO, a to jak wiadomo – było jednoznaczne z wygraną meczu. Tu mała dygresja – była to trzecia porażka z rzędu Merkurego, a to z kolei wyrównanie najgorszej serii w historii grubo ponad 100 występów w Inter Marine SL3. Trzeci set? Partia, w której CTO Volley nie dało najmniejszych szans rywalom, rozbijając ich do 14. Wygrana za komplet punktów sprawia, że o mistrzostwie zadecyduje ostatni dzień meczowy!
BEemka Volley – Bossman Team
Mając na uwadze emocje, które towarzyszyły obu drużynom w trakcie pierwszego spotkania obu drużyn w obecnym sezonie – jeszcze w rundzie zasadniczej oraz tego, że BEemka grała wczoraj pod olbrzymią presją – zastanawialiśmy się czy ‘różowo-czarni’ to udźwigną. Mowa tu rzecz jasna o sferze psychicznej, która w decydujących meczach sezonu, bardzo często daje o sobie znać. Odpowiedź na to pytanie otrzymaliśmy już na początku spotkania, bo BEemka na tle swojego rywala – prezentowała się bardzo dobrze i już na półmetku seta – prowadziła pięcioma punktami (12-7). Z czasem przewaga drużyny Daniela Podgórskiego stała się jeszcze bardziej okazała i w przekonujący sposób – team zapewnił sobie pierwszy punkt w meczu (21-13). Podskórnie przeczuwałem jednak, że Bossman będzie miał w meczu swoją okazję. Ta nadarzyła się wraz z pierwszym gwizdkiem Sędziego w środkowej odsłonie. Po bardzo dobrej zagrywce Michała Szawkowskiego, Bossman wysunął się na prowadzenie 7-2. W dalszej części seta, BEemka rzuciła się do odrabiania strat i sztuka ta – udała im się przy stanie 14-14. Końcowa faza seta to bardzo wyrównana gra, która zakończyła się happy-endem drużyny Daniela Podgórskiego. Lubimy takie symboliczne momenty. Kto wie czy ten, w którym BEemka wygrała ‘przegranego seta’, nie będzie tym decydującym o mistrzowskim tytule (21-19). W ostatnim secie rywalizacji, BEemka ponownie wpadła w tarapaty i pod koniec seta – to Bossman prowadził 16-14. Po kilku akcjach świetnie dysponowanego duetu Wawer – Rzepczyński, BEemka wysunęła się na prowadzenie i to oni cieszyli się z wygrania seta do 17.
Merkury – BEemka Volley
Do czwartkowego wieczoru Merkury mógł liczyć na to, że zmagania w sezonie Jesień’25 zakończy na podium rozgrywek. Choć w teorii nadal mają na to szansę, to powiedzmy sobie wprost – po piątej porażce w sezonie będzie o to już bardzo trudno. Na początku spotkania nic jednak na to nie wskazywało. To pięciokrotni mistrzowie Inter Marine SL3 rozpoczęli lepiej i po asie serwisowym Pawła Dolaka objęli prowadzenie 8-3. W dalszej części seta gra się jednak wyrównała, a BEemka doprowadziła do remisu po 11. Równa gra trwała do stanu 20-20, ale w końcówce Merkury popełnił kilka błędów, a po kolejnym skutecznym ataku Macieja Rzepczyńskiego BEemka cieszyła się z pierwszego punktu w meczu (23-21). Środkowa odsłona to powtórka historii – świetny start Merkurego, po którym gracze w granatowych strojach wyszli na prowadzenie 10-6. Z czasem sytuacja uległa jednak zmianie i po blokach Macieja Rzepczyńskiego oraz grającego z konieczności na środku Kamila Dobosza, BEemka wysunęła się na prowadzenie 16-14, a po chwili cieszyła się z ósmego zwycięstwa w sezonie Jesień’25 (21-16). Do podniesienia z parkietu był jednak jeszcze jeden punkt. Tradycyjnie lepiej partię rozpoczęli gracze Piotra Peplińskiego, którzy po bloku Pawła Dolaka objęli prowadzenie 9-7. Choć z czasem sytuacja zaczęła im się wymykać z rąk (13-15), to ostatnie słowo w secie należało do Merkurego, który wygrał do 16. To oczywiście marne pocieszenie, o czym wspominaliśmy na początku podsumowania. A BEemka? Dzięki wygranej jest aktualnie na bardzo dobrej drodze do pierwszego w historii tytułu mistrzowskiego!
CTO Volley – AiP
Dzięki zwycięstwom za komplet punktów – AiP, które miało nieciekawe ratio zwycięstw oraz porażek, wysunęło się na głównego kandydata do złota. Gdyby wczoraj wieczorem zdołali wziąć udany rewanż na graczach CTO z rundy zasadniczej, to na autostradzie prowadzącej do mistrzostwa otworzyłyby im się już bramki. No właśnie – gdyby. Słowo to ma to do siebie, że jest niemierzalne. Gdyby bowiem nie przespana końcówka pierwszego seta, AiP cieszyłoby się z wygrania spotkania. Warto zwrócić uwagę na fakt, że choć prowadzili 14-10 i wszystko wskazywało na to, że pierwszy punkt w meczu zasili ich konto, dalsza część seta należała do ‘Pomarańczowych’, którzy w wielkim stylu odzyskali kontrolę nad grą i finalnie wygrali partię do 18. Pisząc o końcówce seta, nie sposób nie wspomnieć o pociskach z zagrywki typu ‘powietrze-ziemia’ w wykonaniu Adama Sobstyla. W środkowej odsłonie zespół Adriana Ossowskiego po raz kolejny prosił się o kłopoty. Zaczęło się podobnie jak w premierowej – od dobrej gry zawodników w fioletowo-białych strojach (15-10). Z czasem gracze CTO zdołali doprowadzić do wyrównania po 18 i choć zanosiło się na drugi punkt w meczu, gracze AiP potrafili w porę zareagować (22-20). Ostatni set rywalizacji był najbardziej jednostronny w całym meczu. Tym razem gracze CTO stwierdzili, że ok – gonienie wyniku zdaje się być dobrą zabawą, ale nie zawsze kończy się to happy endem. Już na początku seta dwukrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 objęli prowadzenie 9-5 i w dalszej części nie mieli problemów z udowodnieniem swojej wyższości, ogrywając rywala do 16.
AiP – Bossman Team
Niespełna 24 godziny temu w zapowiedzi przedmeczowej przekonywaliśmy, że ostatnie porażki AiP mogą nie nieść za sobą przykrych konsekwencji. Wszystko, co trzeba było zrobić, to odkuć się w poniedziałkowy wieczór w rywalizacji z Bossmanem. W tej samej zapowiedzi przewidywaliśmy jednak, że AiP nie zdoła wygrywać za każdym razem za komplet punktów. Cóż – nie tym razem. Początek spotkania rozpoczął się świetnie dla graczy w biało-fioletowych barwach (8-5). Z czasem team Adriana Ossowskiego wpadł jednak w dołek, po którym rywale wysunęli się na prowadzenie 13-11. Choć z perspektywy graczy i sympatyków AiP zaczynało się robić nieprzyjemnie, brązowi medaliści sprzed roku zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę (21-16). Środkowa partia to brzydki obraz gry Bossmana, który popełniał dużo błędów na zagrywce, w komunikacji i asekuracji. Prawdę mówiąc, mało co im wychodziło, a rywal walczący o złoto nie mógł takiego prezentu nie wykorzystać. Ostatecznie team AiP wygrał środkową partię dość gładko – do trzynastu. Zdecydowanie wyżej Bossman zawiesił poprzeczkę rywalom w finałowej partii. Po niezłej grze, ale i dużej liczbie zepsutych zagrywek po stronie zespołu Adiego i Przyjaciół, Bossman wysunął się na prowadzenie 15-13. Podobnie jak w pierwszej odsłonie i tym razem faworyzowana drużyna zdołała odwrócić losy seta, finalnie wygrywając tę partię do 19. Nasza konkluzja po meczu jest taka, że skuteczna pogoń charakteryzuje bardzo zdeterminowane drużyny, a dziś AiP z pewnością do takich należy. Po poniedziałkowym starciu team Adriana Ossowskiego ma w naszym odczuciu bardzo duże szanse na złoto – brawo! Teraz to inni muszą głowić się, jak wyprzedzić AiP na ostatnim ligowym wirażu.
CTO Volley – Bossman Team
W zapowiedziach przedmeczowych wskazywaliśmy na to, że Bossman może mieć w środowy wieczór spore problemy kadrowe i w naszym odczuciu nie było raczej przestrzeni na to, by postawić się rywalowi walczącemu o trzeci tytuł mistrzowski. Ku naszemu zdziwieniu, od początku spotkanie wyglądało tak, jakby brak szatni wprowadził takie zawirowania, po których obie drużyny zamieniłyby się strojami. Precyzując – to ‘underdog’ prowadził grę i chwilę po półmetku seta wysunął się na prowadzenie 13-11, w czym ogromny udział miał środkowy Adrian Zajkowski. W dalszej części seta gracze Bossmana trzymali rywala na bezpiecznym dystansie i po skutecznym bloku Przemysława Bałdygi objęli prowadzenie 19-15, by już po chwili cieszyć się z pierwszego punktu w meczu. W środkowej odsłonie pachniało ogromną niespodzianką. Po problemach z wykończeniem akcji graczy w pomarańczowych strojach Bossman wysunął się na prowadzenie 10-6. Niestety dla nich nie mogli znaleźć sposobu na to, by zrobić kolejne przejście i po świetnym fragmencie CTO oraz sporej liczbie punktów Adama Sobstyla ‘Pomarańczowi’ zdobyli osiem kolejnych punktów z rzędu. Miazga, która pozbawiła szans Bossmana na wygraną w drugim secie (21-14). Swojej szansy piąta siła obecnego sezonu poszukała jeszcze w finałowej partii, w której do pewnego momentu prowadzili z rywalem wyrównaną grę (14-14). Końcowa faza meczu to jednak kolejne punkty będącego w bardzo dobrej dyspozycji Adama Sobstyla (21-17). Dzięki wygranej w stosunku 2-1, CTO wskakuje na fotel lidera pierwszej ligi. Co ciekawe, zadecydował o tym jeden mały punkt. Tak jak mówiliśmy – końcówka sezonu zapowiada się pasjonująco.
Merkury – Bossman Team
Był okres, w którym pisaliśmy, że Merkuremy – Bossman wybitnie nie leży. W ostatnim czasie zła klątwa została jednak odczarowana, a przynajmniej tak nam się wówczas wydawało. Wczoraj wieczorem obie drużyny spotkały się po raz kolejny i to Merkury był w naszych oczach wyraźnym faworytem meczu. Uważamy, że błędnie zinterpretowaliśmy byt Bossmana w grupie mistrzowskiej. Wydawało nam się, że przy iluzorycznych szansach na medale Bossman będzie raczej dostarczycielem punktów. Zamiast tego okazało się jednak, że team Jakuba Kłobuckiego, grając na luzie, potrafi udowodnić swoją wyższość nad pospinanym, pięciokrotnym Mistrzem Inter Marine SL3. Prawdę mówiąc, pierwszy set rywalizacji nie zapowiadał katastrofy Merkurego, która miała dopiero nadejść. Już w pierwszej fazie seta faworyt wypracował sobie skromną zaliczkę i w dalszej części trzymał rywala na dystans. W końcówce podkręcili nawet tempo i finalnie wygrali tę partię do 15. Środkowa odsłona układała się przez bardzo długi czas niemal identycznie. Pod koniec seta zespół w granatowych barwach prowadził już 17-14. Po kilku błędach oraz skutecznych blokach Adriana Zajkowskiego Bossman wysunął się jednak na prowadzenie i ostatecznie to on wygrał partię, której w teorii nie miał prawa wygrać. Brawo! Team w błękitnych (?) strojach nie zadowolił się jednym punktem. Wiecie – jak kochać, to księżniczkę, a jak wygrywać z pięciokrotnym Mistrzem, to nie sety, tylko cały mecz. W finałowej partii role się odwróciły – tym razem to Bossman prowadził grę, a Merkury musiał wcielić się w rolę goniącego. Cóż, wyszło to naprawdę słabo, bo po kolejnym bloku Adriana Zajkowskiego Bossman wysunął się na prowadzenie 18-14 i było już po zawodach. Oj, ta porażka w obozie Merkurego będzie rozpamiętywana bardzo długo. A Bossman? Cóż – gdyby im się tylko chciało tak, jak im się nie chce, to byłoby naprawdę bardzo dobrze.
AiP – BEemka Volley
Nie ma co do tego wątpliwości – mecz pomiędzy AiP a BEemką był anonsowany jako hit pierwszoligowych zmagań. Choć historycznie BEemce trudno grało się z zespołem Adriana Ossowskiego, to wczoraj wieczorem wygrali i są na najlepszej drodze do pierwszych w historii medali w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nie oznacza to bynajmniej, że wczorajsze starcie było dla BEemki łatwym zadaniem. Wręcz przeciwnie – była to trudna i wyboista droga. Już na początku spotkania team Daniela Podgórskiego musiał odrabiać spore straty. Po świetnym początku ‘Przyjaciół’ na tablicy wyników widniało 8-4 dla graczy w biało-fioletowych barwach. Komfortowa sytuacja drużyny Adriana Ossowskiego trwała mniej więcej do stanu 17-14. Już po chwili ówczesny lider zaczął popełniać sporo błędów i, jakby tego było mało, miał problemy z wykończeniem akcji. W efekcie tego gracze BEemki doprowadzili do wyrównania po 19. Końcówka? A jakże – dwa błędy AiP, po których BEemka cieszyła się z pierwszego punktu w meczu. Środkowa odsłona nie była aż tak spektakularnym przykładem roztrwonienia przewagi jak ta z pierwszego seta, ale wciąż to gracze AiP po atakach Jakuba Sulimy prowadzili 13-10. Mimo to po chwili zanotowali kolejny przestój, po którym rywal wysunął się na prowadzenie 18-15 i spokojnie zagwarantował sobie drugi punkt w meczu. W ostatnim secie drużynie Daniela Podgórskiego nie udało się wywalczyć kompletu punktów. Mimo że w końcówce prowadzili 18-17, tym razem to oni popełnili błędy, po których z ‘nagrody pocieszenia’ cieszyli się gracze AiP. Mimo porażki wciąż są jednak w grze i mają tyle samo punktów co nowy lider tabeli – BEemka Volley. Oj, końcówka sezonu zapowiada się naprawdę pasjonująco.