Tak jak informowaliśmy w zapowiedziach przedmeczowych – dla obu drużyn było to pożegnalne spotkanie z elitą. Faworytem konfrontacji była w naszych oczach ekipa Eko-Hurtu, która w obecnej kampanii pozostawiła po sobie lepsze wrażenie. Nie bez znaczenia był również fakt, że dla 22 BLT Malbork był to…czwarty mecz w odstępie 24 godzin. W związku z tym uznaliśmy, że ‘Hurtownicy’ są w stanie sięgnąć po komplet oczek. Od pierwszego gwizdka Sędziego zdawało się to potwierdzać. ‘Hurtownicy’ dość szybko objęli prowadzenie (13-8) po punktach kapitana drużyny – Konrada Gawrewicza czy bardzo dobrze dysponowanego Sebastiana Rydygera. Warto podkreślić, że ten drugi zdobył w meczu aż 22 punkty i pod tym kątem był to jego najlepszy mecz w historii, dokładnie 123 występów w rozgrywkach Inter Marine SL3. Dalsza część seta nie przyniosła nam zwrotów akcji i po chwili – Eko-Hurt cieszył się z pierwszego punktu w meczu. Druga odsłona meczu ‘o pietruszkę’ rozpoczęła się lepiej dla Eko-Hurtu, który na półmetku prowadził 12-9. Mimo przewagi w dalszej części nie byli w stanie powstrzymać Doriana Walentynowicza i to ‘Lotnicy’ wysunęli się na prowadzenie 17-14, a następnie – cieszyli się z wygranej seta do 19. Ostatni set rywalizacji to zwieńczenie całego nieudanego sezonu w wykonaniu 22 BLT Malbork. Choć trudno w to uwierzyć, to po kanonadzie na zagrywce w wykonaniu Sebastiana Rydygera, Eko-Hurt objął prowadzenie…10-1! W dalszej części team z Malborka zdołał zniwelować nieco straty, ale to ‘Hurtownicy’ cieszyli się z wygranej meczu.
Liga: Pierwsza Liga – Wiosna 2025 – Grupa spadkowa
22 BLT Malbork – AiP
Pod kątem sytuacji w tabeli – mecz był zdecydowanie ważniejszy dla graczy AiP, którzy w związku ze stratą punktu przez DNV Volley Gdańsk – mieli ogromną szansę na uniknięcie meczu barażowego. Aby tak się jednak stało – zespół Adriana Ossowskiego musiał wygrać za komplet punktów, a dodatkowo liczyć na to – że DNV VG nie odrobi dziś gorszego stosunku małych punktów. Cóż – plan na poniedziałkowy wieczór został zrealizowany niemal w 100%. Nie dość, że AiP zainkasowało komplet oczek, to na dodatek wyraźnie poprawili ‘małe punkty’, które ważą bardzo dużo. Początek spotkania nie wyglądał jednak dla AiP tak różowo. Rozgrzany po meczu ze Speednetem zespół 22 BLT Malbork, zaprezentował się od początku całkiem nieźle (9-9). Niestety dla nich – dalsza część seta to wyraźna przewaga ‘Fioletowych’, którzy po punktach Jakuba Sulimy czy Jana Krasińskiego, odskoczyli rywalom na sześć punktów (18-12) i po chwili cieszyli się z wygranej premierowego seta (21-13). Środkowa odsłona została rozstrzygnięta już w jej pierwszej części. Nie dość, że team z Malborka miał problemy by skończyć własne akcje, to na dodatek – psuli sporo zagrywek. Zestawiając to z dużo wyższą kulturą gry AiP – wynik 10-4 z pierwszej części seta nie był przesadnym zaskoczeniem. W dalszej części seta gracze AiP zdjęli co prawda nogę z pedału gazu, ale koniec końców – i tak nie mieli problemu z tym by wygrać (21-18). Ostatni set to wyrównana walka do stanu po 12. Kiedy zapowiadało nam się na fajne granie – team z Malborka posłał cztery ataki z rzędu w aut, po którym AiP wysunęło się na prowadzenie 16-12. Ostatecznie ‘Przyjaciele’ wygrali tę partię do 17, a cały mecz 3-0 i plac Dwóch Miast opuszczali w świetnych nastrojach.
Speednet – 22 BLT Malbork
Dla graczy 22 BLT Malbork poniedziałkowa seria gier była przedostatnim dniem meczowym w sezonie Wiosna’25. Choć opierając się na matematyce, mieli oni teoretyczne szanse na utrzymanie, to w taki scenariusz nie liczyli chyba najbardziej zagorzali fanatycy zespołu Szymona Szymkowiaka. Kwestia ich spadku do drugiej ligi została przyklepana już w pierwszym secie rywalizacji, który rozpoczął się wybornie dla Speednetu. Choć końcowy wynik seta na to do końca nie wskazuje, to gracze z Malborka nie zawiesili swoim rywalom poprzeczki zbyt wysoko (21-18). Zdecydowanie lepiej przynajmniej przez pewien fragment ‘Lotnicy’ zaprezentowali się w środkowej odsłonie, którą rozpoczęli od prowadzenia…11-4! Po chwili Speednet poprawił jednak przyjęcie i na jeden punkt przeciwników sami zdobyli…aż dwanaście! Niebywały przestój 22 BLT Malbork, po którym Speednet objął prowadzenie 16-12. Choć pod koniec prowadzili już 20-16, to był to zbyt szalony set, żeby mógł skończyć się normalnie. Już po chwili świeżo upieczony spadkowicz doprowadził do wyrównania po 20, ale ostatnie słowo należało już do ‘Programistów’ (22-20). Ostatni set to ponownie mocne otwarcie drużyny występującej ‘w delegacji’ (8-4). To jak pamiętamy z środkowej odsłony – żadna korzyść, bo już po chwili Speednet odzyskał kontrolę i finalnie wygrał seta do 18, a cały mecz 3-0, zapewniając sobie spokojny, pierwszoligowy byt na kolejną edycję.
Eko-Hurt – DNV Volley Gdańsk
Był czas, w którym to Eko-Hurt zabrał DNV Volley Gdańsk coś cennego. Kilka lat temu ‘Hurtownicy’ odebrali przeciwnikom możliwość zapisania się na kartach historii jako drużyna, która wygrała 50 spotkań z rzędu. Dodatkowo – zbiegło się to w czasie z późniejszym mistrzostwem Eko-Hurtu i detronizacją DNV Volley Gdańsk z samego szczytu. Minęło kilka lat i wczoraj – ‘żółto-czarni’ mszczą się na swoich rywalach w najgorszy dla Eko-Hurtu sposób – posyłając ich do drugiej ligi. Tak jak wspomnieliśmy, przed poniedziałkową serią gier Eko-Hurt mógł jeszcze liczyć na cud. Co ciekawe – wspomniane marzenia zostały przedłużone w pierwszym secie rywalizacji, który choć rozpoczął się dla Eko-Hurtu koszmarnie (4-10), to wraz z kolejnymi minutami – wracali oni do gry. Z czasem to DNV Volley Gdańsk wyglądał znacznie gorzej i po dwóch błędach w końcówce – z pierwszego seta cieszyli się gracze Konrada Gawrewicza. Początek drugiego seta również należał do Eko-Hurtu, który rozpoczął od prowadzenia 5-3. Z czasem DNV VG odzyskiwało kontrolę i po kilku świetnych obronach Piotra Ostrowskiego w środku partii – ‘żółto-czarni’ wysunęli się na prowadzenie 16-13, a po chwili cieszyli się z wyrównania (21-18). Ostatnia odsłona wyglądała bardzo podobnie. Dobry start Eko-Hurtu, po którym to ich rywale wrzucali wyższy bieg, by finalnie wygrać do 16. Tryumf 2-1 może okazać się czy ‘pyrrusowym zwycięstwem’. Strata punktu może bowiem sprawić, że to ‘żółto-czarni’ zagrają w przyszłym tygodniu w meczu barażowym.
Eko-Hurt – AiP
Pierwszy set rywalizacji? Wyglądał tak jakby to AiP, a nie Eko-Hurt byli już jedną, a w zasadzie dwiema nogami w drugiej klasie rozgrywkowej. Ależ to był świetny fragment ‘Hurtowników’. Jakkolwiek przykro to nie zabrzmi dla zespołu Konrada Gawrewicza – jak żegnać się z pierwszą ligą, to właśnie w taki sposób. Już po chwili od pierwszego gwizdka sędziego ‘Hurtownicy’ prowadzili 10-4! Po chwili zdaliśmy sobie sprawę z tego, że nie jest to dzieło przypadku. Eko-Hurt parł dalej i po punktach Sebastiana Rydygera było już 15-7. Po chwili team Adriana Ossowskiego zamienił się w worek treningowy i finalnie – Eko-Hurt wygrał tę partię do…7! Środkowa odsłona to już jednak zupełnie inna gra. Zupełnie inne okoliczności, no i zupełnie inna gra. Obu drużyn. Eko-Hurt wrócił do grania ze zdecydowanej większości obecnego sezonu. Ich gra była przewidywalna oraz niechlujna. W połowie seta AiP objęło prowadzenie 14-9 i nie miało problemów z tym by wygrać do 16. Na nieco większe emocje musieliśmy poczekać do finałowej partii. Choć set rozpoczął się od wyraźnej przewagi AiP (9-2), po której uznaliśmy, że team Adriana Ossowskiego bierze rewanż za wydarzenia z pierwszego seta, to w dalszej części Eko-Hurt zdołał się wykaraskać. W końcówce po ataku Pawła Dawczaka, strata ‘Hurtowników’ wynosiła już tylko jeden punkt (19-18). Ostatecznie po atakach Jana Krasińskiego, brązowi medaliści poprzedniego sezonu zapewnili sobie wygraną seta do 19, a całego meczu w stosunku 2-1. Mimo to, kwestia uniknięcia przez nich miejsca barażowego nie została jeszcze przesądzona.
Speednet – AiP
Dla obu drużyn środowy wieczór był szalenie ważny w kontekście utrzymania w pierwszej lidze. Nie to, żeby, któraś z drużyn była zagrożona bezpośrednim spadkiem do drugiej klasy rozgrywkowej – co to, to nie. Mowa tu raczej o chęci uniknięcia miejsca barażowego, w którym jak wiadomo – może być różnie. Choć z jednej strony w obecnej kampanii to pierwszoligowiec zdaje się być murowanym faworytem, to jednak lepiej nie sprawdzać czy ‘ogień naprawdę parzy’. Faworytem w oczach Redakcji oraz Typerów w aplikacji SL3 była ekipa AiP i to właśnie oni rozpoczęli mecz od mocnego grania, po którym wysunęli się na prowadzenie 7-1! Już po chwili, po kilku atakach powracającego do składu Jakuba Perżyło, było już 8-8 i pierwszy set rozpoczął nam się na nowo. Od tego momentu do stanu 16-16 oglądaliśmy wyrównaną grę, w której trudno było nam wskazać team, który za chwilę wygra seta. Końcówka seta to jednak wyraźnie lepsza gra Speednetu, który ponownie po punktach Jakuba Perżyło, objął prowadzenie i wygrał seta do 17. Nie inaczej było w środkowej odsłonie, choć partia ta miała zupełnie inny charakter i temperaturę niż premierowa odsłona. Po wyrównanym początku Speednet wysunął się z czasem na prowadzenie 12-8. Z czasem przewaga ustępujących Mistrzów Inter Marine SL3 zaczęła topnieć i po niekorzystnej dla Speednetu decyzji sędziowskiej w końcówce prowadzili już tylko jednym oczkiem (18-17). Wzięty w porę czas pozwolił ostudzić emocje i po chwili przerwy, Speednet ponownie podkręcił tempo i finalnie wygrał tę partię do 17. Ostatni set rywalizacji to zwrot akcji, po którym zespół Adriana Ossowskiego wysunął się na prowadzenie 13-7. Choć z czasem przewaga AiP zaczęła maleć, to finalnie nie mieli oni większego problemu z tym, by wygrać seta do 18. Mimo to – wydaje się, że to marne pocieszenie dla ‘Fioletowych’. A Speednet? W naszym odczuciu jest już bezpieczny – brawo!
Speednet – DNV Volley Gdańsk
Kilka dni temu – jeden z zawodników DNV Volley Gdańsk przekonywał nas, że zespół zrobi wszystko by uniknąć baraży i zapewnić sobie bezpośrednie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Choć wówczas uznaliśmy, że to typowe ‘prężenie muskułów’, które niekoniecznie musi mieć pokrycie w rzeczywistości. Dziś wiemy, że wówczas za dużo nie wiedzieliśmy. Faktem jest bowiem to, że zespól Dariusza Kuny w grupie spadkowej najpierw opędzlował brązowych medalistów poprzedniego sezonu – zespół AiP, a w poniedziałkowy wieczór – pobił Mistrza – Speednet. Po dwóch arcyważnych zwycięstwach – gracze DNV Volley Gdańsk wskoczyli na ‘bezpieczne miejsce’. Jak wyglądało spotkanie? Rozpoczęło się lepiej dla faworyta meczu. Po kilku chwilach ‘Programiści’ objęli prowadzenie 7-4. W dalszej części seta po kilku skutecznych atakach Illi Yenoshyna, DNV Volley Gdańsk wyrównali (11-11), a następnie wysunęli się na prowadzenie 17-14. Wzięty przez Speednet czas nic nie dał i finalnie trzykrotni Mistrzowie Inter Marine SL3 wygrali tę partię do 17. Środkowa odsłona to wyrównana gra obu ekip, która zaprowadziła nas do stanu po 12. W dalszej części seta Speednet wzmocnił swoją zagrywkę, co przyczyniło się do zbudowania sobie kilkupunktowej zaliczki, która zaprowadziła ich do wyrównania stanu rywalizacji (21-17). Ostatni set zapamiętamy z dobrej gry w obronie w obozie ‘żółto-czarnych’. Dodatkowo mogli pochwalić się lepszą skutecznością oraz blokiem. Kilka czynników sprawiło, że DNV VG objęli prowadzenie 14-9 i po chwili cieszyli się z szóstego zwycięstwa w sezonie Wiosna’25 – brawo!
Speednet – Eko-Hurt
Trzeba przyznać, że Eko-Hurt nie składa broni. Choć każdy widzi w jakim położeniu są gracze Konrada Gawrewicza, team ‘Hurtowników’ nie odpuszcza i jesteśmy przekonani, że będą walczyć do samego końca o kolejne punkty. Tak właśnie było w czwartkowy wieczór, choć trzeba zauważyć, że byli oni niezwykle blisko tryumfu. W pierwszym secie rywalizacji, Eko-Hurt wyraźnie zaskoczył swoich przeciwników i po kilku punktach dobrze dysponowanego Piotra Okoniewskiego, wysunęli się na prowadzenie 9-5. Choć w dalszej części ustępujący Mistrzowie próbowali gonić to finalnie Eko-Hurt postawił po chwili kropkę nad ‘i’, wygrywając finalnie do 17. Lubicie piłkę nożną i oglądaliście mecz Interu z Barceloną? Jeśli tak to pamiętacie zapewne jak polski sędzia – Szymon Marciniak pokazywał ile brakowało do tego, by Barcelonie należał się rzut karny. Piszemy teraz o tym, aby zobrazować ile dzieliło ‘Hurtowników’ od tego by wygrać czwartkowe – arcyważne spotkanie. Po kilku punktach Pawła Dawczaka w drugiej części seta, Eko-Hurt wysunął się na prowadzenie 19-17. Niestety dla nich, po chwili bardzo ważne punkty dla Speednetu zdobyli Piotr Wojtkiewicz oraz Łukasz Żurawski. To właśnie po nich, Speednet doprowadził do wyrównania w setach (22-20). Decydujący o zwycięstwie set to już wyraźna i niezaprzeczalna przewaga Speednetu, który już na początku uzyskał sporą zaliczkę, po której ich wygrana stała się oczywistością. Ostatecznie, Speednet wygrał tę partię do 14, a cały mecz 2-1 i po wynikach z obecnego tygodnia – są już o włos od utrzymania w elicie – brawo!
AiP – DNV Volley Gdańsk
Mecz pomiędzy AiP a DNV Volley Gdańsk był spotkaniem, które otwierało zmagania ‘po podziale’ na grupy. W naszym odczuciu faworytem meczu była ekipa AiP, która była bliska by w ostatecznym rozrachunku wylądować w grupie mistrzowskiej. Z drugiej strony – pisząc zapowiedź wspomnieliśmy, że na inaugurację obecnego sezonu – jeszcze w rundzie zasadniczej to DNV Volley Gdańsk okazali się mocniejsi. Początek środowego spotkania rozpoczął się wyraźnie lepiej dla trzykrotnych Mistrzów Inter Marine SL3, którzy wysunęli się na prowadzenie 8-5 i mniejszą lub większą przewagę utrzymali do stanu 16-15. W końcówce gra ‘żółto-czarnych’ się ewidentnie ‘rozklekotała’ i po kilku błędach własnych to AiP cieszyło się z premierowego punktu w meczu (21-18). Środkowa odsłona była czymś w rodzaju ‘lustrzanego odbicia’. Precyzując – tym razem to AiP wiodło się lepiej. Gracze w fioletowych barwach prowadzili 12-10 i w naszym odczuciu – zmierzali pewnym krokiem po drugi punkt w meczu. Druga część seta to dobra ‘zagra’ DNV Volley Gdańsk, w której asami serwisowymi popisywali się Daniel Koska czy Piotr Ścięgosz. To, co jednak ważniejsze z perspektywy drużyny to fakt, że ‘żółto-czarni’ wysunęli się na prowadzenie 17-15 i po chwili cieszyli się z wyrównania w setach (21-19). Ostatnia odsłona to wyrównana gra, ale wyłącznie do połowy seta (11-11). Druga część seta to przewaga ‘żółto-czarnych’, którzy odskoczyli na trzy punkty i wygrali arcyważne spotkanie w kontekście utrzymania w elicie – brawo!