Nie pomogły czary, a nawet obiecane od Hydry browary. Mówią, że człowiek człowiekowi wilkiem. Cóż – chyba Bestia, Bestii, Bestią. Kraken miał w środowy wieczór szansę pomóc w utrzymaniu Hydrze Volleyball Team oraz Flocie Active Team. Aby tak się jednak stało – musieli powstrzymać coraz lepiej grającą drużynę Staltestu Pomorze i jak możecie się domyślić – nic z tego. Początek spotkania był wyrównaną odsłoną, po której mieliśmy remis 10-10. Z czasem Staltest zdołał wypracować sobie zaliczkę (14-11), której nie wypuścił już do końca (21-16). To, co było kluczem do sukcesu to chłodna głowa i gra bez presji. Ot konsekwentne punktowanie przeciwnika. Środkowa odsłona była dla Staltestu najpoważniejszym sprawdzianem. Choć niemal cały set układał się dla nich rewelacyjnie (19-13), to pod koniec partii mieli widoczny problem z przyjęciem zagrywki Volodymyra Krolenko. Mimo dwóch wziętych czasów Staltest roztrwonił przewagę (20-19) i pod koniec zrobiło się naprawdę gorąco oraz nerwowo. Ostatecznie w końcówce uśmiechnęło się do nich szczęście, a to oznaczało, że bezpośrednio już nie spadną. W trzecim secie walka toczyła się o uniknięcie barażu. Jeśli bowiem Staltest wygrałby również tę partię – w dzisiejszym meczu barażowym zagrałaby Flota. Oczywiście – widząc chwiejącego się na nogach rywala, Staltest postanowił wykorzystać nadarzającą się okazję i wygrał tę partię do 14, zgarniając komplet punktów i choć na ich kark spadała już gilotyna – Staltest zdołał się w porę ewakuować. Gratulacje – dawno nie widzieliśmy tak szalonego come-backu. Końcówka sezonu była niewiarygodna.
Liga: Druga Liga - Wiosna 2025
Tufi Team – Old Boys
Przed środową serią gier było jasne, że aby gracze Tufi Team mogli cieszyć się z tytułu mistrzowskiego w drugiej lidze – muszą wygrać z Old Boysami za komplet punktów. Każdy kto zna realia Inter Marine SL3 wie, że co do zasady – nie było to proste zadanie. Mimo to – gracze Mateusza Woźniaka świetnie rozpoczęli spotkanie i po kilku punktach Piotra Watusa rozpoczęli od prowadzenia 8-2! W dalszej części Old Boys zdołali nawiązać jakąś tam walkę, ale wiadomo – o wygranym secie nie mogło być mowy (21-15). Wydawało się, że równie mocnego startu Tufi już nie powtórzy. Cóż – środkowa odsłona rozpoczęła się od prowadzenia teamu Mateusza Woźniaka w stosunku 9-3. O ile w premierowej odsłonie gracze Bartłomieja Kniecia chociaż starali się odrobić straty, to w środkowym secie już niekoniecznie. W taki sposób – nie niepokojona ekipa Tufi Team ‘dowiozła’ prowadzenie do samego końca (21-9). To oznaczało z kolei, że o tytule mistrzowskim zadecyduje ostatni set. Już od początku można się było połapać, że jest to partia zupełnie inna niż dwie poprzednie. Na półmetku seta team w białych strojach objął prowadzenie 10-8 i zdawał się być na doskonałej drodze do przerwania koronacji przeciwników. Po punktach Mateusza Osieckiego oraz świetnej zagrywce Pawła Szafrana, faworyzowany team odrobił straty, a nawet wysunął się na prowadzenie 14-11. Choć pod koniec seta prowadzili już 18-12, to mecz nie mógł się rzecz jasna zakończyć w ‘normalnym trybie’. Zamiast tego ‘Tuffiki’ postanowili zadbać o emocje wśród swych sympatyków. Po kilku błędach oraz skuteczniejszej grze rywali – na tablicy wyników mieliśmy remis po 20. W końcówce team Mateusza Woźniaka się jednak przebudził i przy współudziale graczy w białych strojach, którzy popełnili w końcówce koszmarny błąd, cieszyli się po chwili z mistrzostwa – brawo!
Inter Marine Masters – BES Boys BLUM
Stawką środowego spotkania było szóste miejsce w drugiej lidze. Choć pozycje wyjściową lepszą mieli gracze Inter Marine Masters, to po środowej serii gier się to zmieniło. Zdecydowanie lepiej w mecz weszli gracze BES Boys BLUM, którzy po sekwencji bloku i ataku Przemysława Walczaka, objęli prowadzenie 13-8. W dalszej części przewaga BBB zamiast topnieć, stawała się coraz bardziej pokaźna i pod koniec seta, kiedy prowadzili 18-11, stało się jasne jaki będzie epilog tej historii (21-15). Środkowa odsłona to niemal kopia tego, co oglądaliśmy w premierowej odsłonie. Już chwilę po pierwszym gwizdku Sędziego, BES Boys BLUM objął prowadzenie 14-8, na co niewątpliwy wpływ miała spora liczba błędów w obozie ‘Mastersów’. W dalszej części seta graczom Inter Marine udało się co prawda zniwelować straty do dwóch oczek (16-14), ale o pomyśle wygrania seta nie mogło być nawet mowy (21-15). Ostatni set w sezonie dla obu drużyn to kontynuacja tego jak dotychczas wyglądał mecz. Choć Inter Marine do pewnego momentu prezentowało się naprawdę godnie (9-9), to w drugiej części seta zabrakło im już ‘pary’. Końcówka meczu to przewaga drużyny Daniela Bąby, która wygrała tę partię do 18 i w konsekwencji – cały mecz w stosunku 3-0.
Inter Marine Masters – Fux Pępowo
Choć czysto teoretycznie był to mecz w zasadzie o nic, to był to najdłuższy i najbardziej zacięty mecz spośród wszystkich spotkań we wtorkowy wieczór. Spotkanie rozpoczęło się lepiej dla ‘Mastersów’, którzy w połowie seta objęli prowadzenie 10-7. Już po chwili sytuacja uległa jednak zmianie. Po punktach Czarka Labuddy oraz środkowego – Damiana Wiśniewskiego, ‘Koniczynki’ wysunęły się na prowadzenie 15-12. Choć z czasem mieli dwie piłki setowe (20-18), to Inter Marine Masters doprowadzili do wyrównania i po walce łeb w łeb w końcówce – przechylili szale zwycięstwa na swoją stronę (29-27). Środkowa odsłona od samego początku była partią, w której obie drużyny prowadziły wyrównaną grę. Taki stan obserwowaliśmy aż do stanu po 17. W końcówce lepiej zaprezentowali się jednak gracze z Pępowa, którzy wysunęli się na prowadzenie 20-17. Choć i tym razem było blisko do roztrwonienia przewagi (20-19), to ostatnie słowo należało już do graczy w czarnych strojach (21-19). Ostatni set spotkania zdawał się układać lepiej dla graczy występujących ‘w delegacji’. Po asie serwisowym rozgrywającego – Michała Długozimy, Fux Pępowo objął prowadzenie 14-12. Po chwili coś w ich grze się jednak zmieniło i mieli ogromny problem z przyjęciem zagrywki rywali. Po kilku asach serwisowych Jacka Ragusa – ‘Mastersi’ zdobyli sześć punktów z rzędu, po których to oni wysunęli się na prowadzenie 18-14 i w konsekwencji cieszyli się po chwili z wygranej meczu w stosunku 2-1.
Speednet 2 – Staltest Pomorze
Umówmy się – nie było to najlepsze spotkanie Staltestu Pomorze w historii. To może nie mieć jednak znaczenia, bo dzięki wygranej przed drużyną Arkadiusza Kozłowskiego otworzyła się ogromna szansa na uniknięcie spadku do niższej klasy rozgrywkowej. Oczywiście ich sytuacja wciąż jest skomplikowana. Wciąż nie jest dobrze. Osoby, które obstawiały kiedykolwiek coś u buka wiedzą o co chodzi. Do niedawna kurs na utrzymanie Staltestu oscylował w okolicy 10. Po kilku ostatnich spotkaniach wspomniany kurs waha się w granicy 1,7-1,8. Niebywałe jak beznadziejna sytuacja Staltestu w ostatnim czasie ewoluowała. Lubimy ostatnio ten zwrot, ale dziś piłka jest po ich stronie siatki. Dwa punkty z Krakenem sprawią, że przeskoczą Hydrę i zagrają w meczu barażowym. Trzy? Sprawią, że przeskoczą również Flotę i nic im nie będzie grozić. Jeśli chodzi o sytuację Speednetu 2, to owszem – team Marka Ogonowskiego przegrał, ale dzięki wygranej jednego seta – zapewnił sobie spokojne wakacje. Nie ma już bowiem takiej siły, która sprawiłaby, że spadliby oni z ligi. Widać to było w trzecim secie rywalizacji, w którym ‘Programiści’ nie spinali się przesadnie o wynik, a taki scenariusz był wymarzony dla Staltestu, który wygrał pewnie do 16 i w niecierpliwości oczekuje środowego spotkania.
Challengers – Flota Active Team
‘Lepiej dwóch rannych niż jeden zabity’? Dużo na to wskazuje. Podział punktów sprawia, że Challengersi oraz Flota uciekają ze strefy spadkowej oraz barażowej. Ci pierwsi – już na pewno. Potencjalny problem może mieć jeszcze Flota Active Team, ale żeby tak się stało, to Staltest Pomorze w dwóch ostatnich meczach musiałby zgarnąć co najmniej pięć oczek. Czy taki scenariusz jest w ogóle możliwy? Cóż – przekonamy się w przeciągu 36 najbliższych godzin. Póki co Flota cieszy się, że nie skończyło się na miejscu bezpośredniego spadku. W bardzo ważnym meczu pokonali oni Challengersów w stosunku 2-1 i trzeba przyznać, że było to zwycięstwo przekonujące. Po kilku błędach zespołu Wojciecha Lewińskiego, Flota objęła prowadzenie 15-10 i w dalszej części nie mieli problemu z pewną wygrana do 14. Środkowa odsłona zapowiadała nam nieco większe emocje. Na półmetku seta mieliśmy bowiem remis po 11. Po kilku punktach Mikołaja Filanowskiego oraz Marka Józefowskiego, Flota zdołała odskoczyć rywalom na cztery oczka (16-12) i po chwili cieszyć się z kluczowej do utrzymania, wygranej (21-15). Ostatni set rywalizacji to zmiana obrazu gry. Choć set rozpoczął się od tradycyjnej już walki ‘łeb w łeb’ (11-11), to druga część partii należała do Challengersów, którzy wygrali do 15 i przypieczętowali utrzymanie w lidze.
Czerepachy Volley – MPS Volley
O godzinie 19:00 doszło do spotkania Czerepachów z MPS-em Volley. Nie było to bynajmniej jedyne starcie, które rozgrywały tego dnia ‘Żółwie’. Pomiędzy nimi a Tufi Team toczył się bowiem korespondencyjny pojedynek o fotel lidera drugiej klasy rozgrywkowej i najprawdopodobniej tytułu mistrzowskiego w trzeciej lidze. W wielkim skrócie – pomiędzy drużynami zachowany został status quo. Zarówno Tufi Team, jak i Czerepachy Volley wygrały bowiem swoje spotkania za komplet punktów. To oznacza, że o tytule mistrzowskim zadecyduje starcie Tufi Team z Old Boys. Wracając jednak do meczu Czerepachów, to pomimo, że rywalizowali z drużyną z wyższego miejsca w tabeli niż Tufi – to zdaje się, że mieli łatwiejsze zadanie. Tak jak informowaliśmy w zapowiedziach, MPS Volley w końcówce sezonu nie imponował przesadnie zaangażowaniem i prawdę mówiąc – potwierdził to w ostatnim meczu sezonu, na którym pojawił się w sześciu graczy. Dodatkowo grał na dwóch rozgrywających, a przeciwko takiemu rywalowi – pewne rzeczy nie przejdą. Pierwszy set zgodnie z oczekiwaniami – do 11. W środkowej odsłonie Czerepachy również nie miały problemu z tym by udowodnić wyższość, aczkolwiek w końcówce seta ‘Żółwie’ nieco zwolniły, wygrywając do ‘zaledwie’ 16. Ostatni set rywalizacji to zdecydowanie najciekawsza partia w meczu, w którym MPS…niemal rozdał karty odnośnie mistrzostwa. Oczywiście nie w taki sposób jaki by chciał, ale zawsze coś. Po ataku Michała Narkowicza w końcówce, MPS tracił do swoich rywali zaledwie jeden punkt (18-17). Ostatnie słowo należało jednak do ‘Żółwi’. O tym czy zdobędą oni złoto, przekonam się już jutro!
Tufi Team – Hydra Volleyball Team
Tak jak pisaliśmy w zapowiedziach – Hydra Volleyball Team nie mogła liczyć na litość ze strony Tufi Team. Wszystko za sprawą tego, że gracze Mateusza Woźniaka znajdują się na najlepszej drodze do tytułu mistrzowskiego w drugiej klasie rozgrywkowej. Szczęście jednych, oznacza zazwyczaj kłopoty drugich i tak właśnie było w poniedziałkowy wieczór. Początek spotkania to dość wyrównany obraz gry. Mniej więcej w połowie seta Tufi Team po punktach Piotra Watusa oraz Łukasza Arciszewskiego, zdołało wysunąć się na prowadzenie 13-9. Choć z czasem Hydra zniwelowała straty do jednego oczka (19-18), to ostatnie słowo należało już do nowego lidera drugiej ligi (21-18). Środkowa odsłona wyglądała bardzo podobnie. Do stanu 11-11 nie wiedzieliśmy, która ze stron zdoła przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę. Po chwili dobrze w bloku zaprezentowali się ‘Tuffiki’ i pozwoliło im to na odskoczenie na cztery oczka (15-11). Dalsza część seta to przewaga faworyzowanej drużyny, która wygrała tę partię do 17. Ostatni set to kontynuacja koszmaru Hydry, która nie była w stanie przeciwstawić się świeżo upieczonemu pierwszoligowcowi. Ostatecznie Tufi wygrało tę partię do 18 i w najbliższym czasie powalczy o mistrzostwo drugiej ligi. Hydra z kolei plasuje się aktualnie na miejscu barażowym, ale za chwilę może bezpośrednio spaść. Stanie się tak, gdy Staltest zdobędzie cztery punkty w rywalizacji ze Speednetem 2 oraz Krakenem. W naszym odczuciu jest to jak najbardziej możliwe i realne. To z kolei szok i czarny poniedziałek w historii Hydry.
BES Boys BLUM – Hydra Volleyball Team
Czy Hydra Volleyball Team wygrała wreszcie za komplet punktów? Oczywiście, że nie. Czy Hydra Volleyball Team zapewniła sobie utrzymanie w drugiej lidze? No jasne, że nie. Czy Hydra Volleyball Team zrobiła w czwartkowy wieczór dużo, by się utrzymać? A tu akurat odpowiedź brzmi tak. Gdyby nie fakt, że mówimy o zwariowanym sezonie, w którym nie jest pewne to czy team, który ma 14-15 punktów się utrzyma, to już dziś – Hydra mogłaby ‘świętować’ uniknięcia kompromitacji. O kolejne punkty (czytaj utrzymanie), ‘Bestia’ musi powalczyć w przyszłym tygodniu, w którym zmierzą się z…Tufi Team. Oj – będzie się działo. Zanim jednak do tego dojdzie – kilka słów o czwartkowym meczu, bo ten – nie układał się przez dłuższy czas w odpowiedni dla ‘Bestii’ sposób. W pierwszym secie rywalizacji ‘Bestia’ przespała fragment w drugiej części seta i team Daniela Bąby zdołał im odskoczyć na trzy punkty (16-13). Jak się po chwili okazało – nie dało się już tego odkręcić (21-18). Środkowa odsłona zaczęła się dobrze dla Hydry, bo już po chwili – objęli prowadzenie 5-2. Dalsza część seta to wyraźnie lepsza gra zespołu Sławomira Kudyby i trzeba przyznać, że przyczyniły się do tego roszady w składzie. Zespół w złotych strojach zaczął też grać lepiej w bloku i w konsekwencji – wygrał tę partię do 16. Ostatni set był jednocześnie tym, który miał wyłonić zwycięzcę. Początek należał do BBB, którzy wykorzystali błędy rywali i wysunęli się na prowadzenie 6-2. Już po chwili Hydra złapała jednak wiatr w żagle, doprowadziła do wyrównania po 7, a następnie odskoczyła rywalom na cztery punkty (12-8). Dalsza część seta nie przyniosła nam już zmiany obrazu gry i po chwili ‘Bestia’ mogła cieszyć się z szóstej wygranej w sezonie. Tak jak jednak zaznaczaliśmy chwilę temu – daleko jest jeszcze do optymizmu.
Kraken – Fux Pępowo
Pisaliśmy to w zapowiedziach przedmeczowych. W naszym odczuciu nie było szans na jakąkolwiek taryfę ulgową ze strony Fuxa Pępowo. To oczywiście bardzo zła wiadomość dla ‘Bestii’, która już większością swoich macek znajduje się w trzeciej klasie rozgrywkowej. Czwartkowe spotkanie rozpoczęło się nawet obiecująco. Niemal na półmetku seta Fux Pępowo prowadził zaledwie jednym punktem (9-8). Dalsza część seta to jednak kilka skutecznych kiwek ‘Koniczynek’, z którymi rywale mieli widoczne problemy (15-9). Po chwili faworyzowana ekipa poszła za ciosem i finalnie wygrała tę partię ‘bez większej historii’ do 12. Środkową odsłonę zapamiętamy z świetnej gry w obronie drużyny z Pępowa. Po tym jak Kraken miał problem by dobić się do parkietu ‘Koniczynki’ wysunęły się na prowadzenie 10-5. Dalsza część seta to jeszcze lepsza gra drużyny Dominika Szadacha, która z niemal każdą kolejną akcją, powiększała swoją przewagę. Finalnie team z Pępowa wygrał tę partię do 14. W trzecim secie Kraken nie miał nawet chwili przebłysku czy momentu, w którym mogliby zagrozić rywalowi. W zamian za to obejrzeliśmy absolutną dominację Fuxa Pępowo, zakończoną zwycięstwem do 12, a całego meczu w stosunku 3-0. Choć team Dominika Szadacha ma jeszcze jedno spotkanie do rozegrania, to już dziś mają o jeden punkt więcej niż w edycji Jesień’24. W związku z tym nie sposób nie mówić w ich kontekście o progresie – brawo! A Kraken? Cóż – w czwartkowy wieczór stracili szansę na utrzymanie. Jesteśmy jednak przekonani, że w trzeciej lidze zdołają się odbudować i po tym doświadczeniu – wyjdą z tego o wiele silniejsi.