Spośród sześciu rozegranych w środowy wieczór spotkań – były dwa, które nie miały zbyt dużego znaczenia dla układu tabeli. Jednym z tych spotkań było właśnie starcie pomiędzy ACTIVNYMI a Chilli Amigos. Wszystko za sprawą faktu, że ani jedni, ani drudzy nie mieli już szans na podium rozgrywek i co oczywiste – nie groził im spadek. Jakby tego było mało – już jakiś czas temu bezpośrednie spotkania pomiędzy ACTIVNYMI a Chilli Amigos, które swego czasu były ozdobą ligi straciły swój blask i urok. Wszystko za sprawą tego, że kadra – szczególnie ACTIVNYCH zmieniła się na tyle, że mecz – nie elektryzował już obu ekip. Tę nieco piknikową atmosferę dało się długimi fragmentami meczu wyczuć. Pierwszy set rywalizacji to wyrównana gra do stanu po 12. Choć po chwili ‘Amigos’ wysunęli się na prowadzenie 15-12, to pod koniec seta – ACTIVNI odrobili straty i wydawało się, że to oni wygrają premierową partię (19-18). Ostatecznie po błędzie w ataku – Amigos odrobili stratę i cieszyli się z wygranej w pierwszym secie. W drugiej odsłonie ‘Amigos’ byli o włos od wygranej meczu, a to – należałoby uznać za sporą niespodziankę. Pod koniec seta mieliśmy bowiem remis po 19, ale ostatnie słowo należało tym razem do ACTVNYCH, którzy doprowadzili do wyrównania w setach (22-20). Ostatnia odsłona to partia, w której ACTIVNI wskoczyli na wyższy level i z tym – rywalem mieli sporę problemy. Po kłopotach w przyjęciu drużyny w czerwonych barwach, ACTIVNI wysunęli się na prowadzenie 16-13, a po chwili cieszyli się z dziewiątej wygranej w sezonie. Biorąc pod uwagę fakt, że dokładnie tyle samo zwycięstw miała drużyna Tiger Team, która wczoraj awansowała – jest z pewnością niedosyt. Z drugiej strony team Artura Kurkowskiego się w obecnym sezonie ‘docierał’ i sądzimy, że jeśli utrzymają skład – w przyszłej edycji będzie jeszcze lepiej.
Liga: Czwarta Liga - Wiosna 2025
Craftvena – Aqua Volley
Pragmatyzm. Drużynie Aqua Volley do wygrania czwartej ligi wystarczył jeden set i cóż za zaskoczenie – właśnie tyle wygrali. Choć porażka z Craftveną jest maleńką rysą na wizerunku drużyny, to nie jest to czas na szukanie dziury w całym. Aqua Volley zapewniła sobie tytuł mistrzowski w czwartej lidze i już za trzy miesiące rozpoczną zmagania w trzeciej klasie rozgrywkowej. Ich losu nie podzieli Craftvena, która choć wczoraj zaprezentowała się naprawdę dobrze – awans zaprzepaściła w poprzednich spotkaniach. Jakby tego było mało ‘Rzemieślnikom’ nie pomógł fakt, że chwilę wcześniej mecz Tiger Team vs Sharks, zakończył się kompletem punktem ‘Tygrysów’. To oznaczało, że Craftvena musiała wygrać z Aquą Volley za komplet punktów, a było to niemożliwe. Jeszcze po pierwszym secie Craftvena mogła mieć takie nadzieje. To właśnie oni zaprezentowali się na tle swojego rywala zdecydowanie lepiej i w pełni zasłużenie wygrali seta do 10. Środkowa odsłona to jednak eksplozja szczęścia jednych i smutek drugich. Ci pierwsi kończyli wszystko, natomiast u drugich zapanował zbiorowy paraliż. Na półmetku seta Aqua prowadziła już 10-4 i finalnie wygrali tę partię do 11, co było tożsame z ich końcowym tryumfem – gratulacje! W trzeciej odsłonie świeżo upieczony Mistrz czwartej ligi nie wykazywał już przesadnej determinacji i czuć było, że jest to dla nich już partia ‘piknikowa’. Co innego z Craftveną, która do samego końca nie miała pewności czy nie zdołają odrobić ‘małych punktów’ do rywali. Ostatecznie im się to nie udało i ‘Rzemieślnicy’, którzy swego czasu byli najdłużej niepokonaną drużyną w lidze – muszą się obejść smakiem. Awans, przynajmniej w tym sezonie nie był im pisany.
Hapag-Lloyd – SiiPower
Dobra – wiemy, że z perspektywy SiiPower to żadne pocieszenie, ale nie ukrywamy, że troszkę się cieszymy z takiego obrotu sprawy. Nie, nie dlatego, że padło właśnie na ‘Niebieskich’, ale dlatego, że Hapag-Lloyd zdołał finalnie wygrać spotkanie w sezonie Wiosna’25. Satysfakcja wynika z tego, że po wczorajszej serii gier – wszystkie 52 drużyny odniosły w obecnym sezonie zwycięstwo – brawo! Wtorkowe spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej gry obu drużyn, po której mieliśmy remis 10-10. Po dwóch atakach Hasana Tolgi-Kaya, gracze w pomarańczowych barwach wysunęli się z czasem na prowadzenie 17-15 i choć z czasem ‘Niebiescy’ doprowadzili do wyrównania po 19 – ostatnie słowo należało już do ‘Logistyków’. Wygrana w pierwszym secie, który był na styku – dała wiatr w żagle ‘Logistykom’. Po piorunującym początku, w którym świetnie spisał się Mateusz Siwko – Hapag-Lloyd wysunął się na prowadzenie 7-2! Po mocnym uderzeniu z początku – SiiPower mieli widoczny problem z tym by się odkręcić. W dalszej części Hapag-Lloyd prowadził już 14-6 i bez większych problemów, wygrał oni środkową partię do 12. Ostatni ‘rozdział’ wtorkowego spotkania to zmiana obrazu gry. Choć pierwsza część seta była bardzo wyrównanym widowiskiem (11-11), to w dalszej części po bardzo dobrej zagrywce Roksany Jakubczyk, ‘Niebiescy’ wysunęli się na prowadzenie 17-12 i po chwili cieszyli się z ‘nagrody pocieszenia’.
Tiger Team – Sharks
Gracze Sharks nie mają co się obrażać na rzeczywistość. Prawda jest bowiem dość brutalna. Na tę chwilę team zza naszej wschodniej granicy nie jest gotowy na awans, co wtorkowe spotkanie brutalnie potwierdziło. Ostatecznie po porażce w stosunku 0-3, ‘Rekiny’ spadają na szóste miejsce w tabeli, choć z wspomnianego miejsca mogą ich strącić jeszcze ACTIVNI Gdańsk. To z kolei sprawia, że w kontekście drużyny, która przed sezonem miała mocarne plany – możemy mówić o sporym rozczarowaniu. Inaczej sprawa ma się w przypadku Tiger Team, których sezon był absolutną sinusoidą. Słaby początek – świetny środek – zjazd formy na ostatnim wirażu – fantastyczny koniec. Kurde – nie wymyślilibyśmy tego. Ostatecznie dzięki zwycięstwu za komplet oczek oraz lepszym małym punktom niż Craftvena, Tiger Team kończy sezon na miejscu barażowym, a to oznacza, że już dziś wieczorem – zagrają mecz barażowy. Cóż – nie ma nudy. Do wspomnianego barażu by jednak nie doszło, gdyby nie okoliczności z pierwszego seta. Choć Tiger prowadził 19-16, to w końcówce zepsuli kilka zagrywek, po których rywal doprowadził do wyrównania po 19. Na kryzysową sytuację ‘Tygrysy’ zareagowali jednak w bardzo dojrzały sposób i to oni wygrali tę partię do 19. Drugi, a w szczególności trzeci set to partia, w której gra ‘Rekinów’ się całkowicie posypała. Z perspektywy Tigera była to świetna wiadomość, bo właśnie w trzecim secie wypracowali sobie małe punkty, które stały się fundamentem podium w ich wykonaniu.
MysterElektroRockets – BVT Gdańsk
Całość podsumowania można by zawrzeć w zasadzie w jednym słowie. EGZEKUCJA. Rany, co to w ogóle było? Po naprawdę niezłym występie ‘Bobrów’ w meczu z TKKF Orlen, nie sądziliśmy, że we wtorkowy wieczór będziemy świadkami tak ogromnej dysproporcji. Rzeczywistość jednak okazała się zdecydowanie inna. Brutalna dla BVT Gdańsk. Według statusu prawnego ‘Bobry’ są w Polsce chronionym gatunkiem. Cóż – we wtorkowy wieczór widzieliśmy jawne złamanie obowiązujących przepisów. Już na początku meczu BVT miało problem z wyprowadzeniem ataku i na półmetku – ‘Rakiety’ objęły prowadzenie 10-5. Z czasem błędów w wykonaniu BVT było coraz więcej, a wynik 21-11 był najmniejszym wymiarem kary. Druga odsłona to kompletna katastrofa dla BVT, które zaczęło partię od stanu…2-10. Jakiś czas temu libero drużyny – Marcin Szeksztełło zamieścił na facebooku komentarz, który wskazywał na to, że ich drużyna jest stosunkowo często krytykowana. Czy przypadkiem nie jest jednak tak, że mamy solidne podstawy by tak robić? Wracając do meczu – dalsza część seta była już nieco lepsza w wykonaniu ‘biało-czarnych’. Na 11 punktów rywali sami zdobyli aż 8 i co by nie mówić – była to namiastka gry w siatkówkę. Druga część seta sprawiła, że w obozie BVT mogli mieć nadzieję na lepszą grę w trzecim secie. Nawet nie wiemy co napisać, bo to co zadziało się na boisku nr 1, będzie się ciągnęło za ‘Bobrami’ niczym ich płaski ogon. Precyzując – ta porażka będzie się kojarzyła z BVT jak charakterystyczny ogon za sympatycznymi zwierzakami. 21-5 to wynik, po którym w obozie MER wystrzeliły korki od szampanów. Zapewnili sobie oni bowiem bezpośredni awans do trzeciej ligi – brawo!
Siatkersi – SiiPower
‘Booo, tak smakuje życie, na chwile być na (niemal) szczycie’. Przytoczone słowa piosenki Enej są tu jak najbardziej wskazane. Siatkersi po wygranej za komplet punktów wskoczyli na drugie miejsce w ligowej tabeli. Niestety dla nich – prawda jest taka, że za chwilę z tego miejsca spadną. Wszystko za sprawą faktu, że swoje mecze rozegrają jeszcze MysterElektroRockets, Craftvena, Tiger Team oraz Sharks. Co innego, gdyby Siatkersi wygrali swoje wcześniejsze spotkanie z TKKF Orlen. Wówczas dziś mogliby świętować medale. Czasu się jednak nie cofnie, a Siatkersi meczem z SiiPower chcieli zakończyć bardzo udany sezon Wiosna’25. Już na początku spotkania faworyzowana ekipa prezentowała zdecydowanie wyższą kulturę gry. Po serii błędów ‘Niebieskich’, wysunęli się oni na prowadzenie 14-8 i nie mieli problemów z tym by wygrać premierową odsłonę do 12. Środkowa partia to jeszcze większa dysproporcja, w której Siatkersi rozpoczęli seta od prowadzenia…14-4. Wyraźna przewaga i ranga meczu sprawiła, że faworyzowany zespół pozwolił sobie na nieco nonszalancji i rotacji składem czy pozycjami. To nie sprawiło bynajmniej, że napotkali oni na swojej drodze jakieś problemy. Ostatecznie druga partia zakończyła się tryumfem Siatkersów do 12. Ostatni set rywalizacji to bardzo podobny obraz gry. Już na początku faworyt zbudował sobie przewagę i bez większych problemów wygrał tę partię do 14. Choć była to cenna lekcja dla SiiPower, to mecz sezonu dopiero przed nimi. Już dziś zmierzą się bowiem z Hapag-Lloyd!
BVT Gdańsk – TKKF Orlen
Już w meczu z Hapag-Lloyd coś nam w grze TKKF Orlen nie grało. W czwartkowy wieczór to ‘coś’ nie okazało się już błahym problemem, a przeciwko zdecydowanie lepszej drużynie jaką jest BVT Gdańsk – po prostu nie przeszło. Początek spotkania to wzajemne ‘badanie się obu stron’, po którym mieliśmy remis 12-12. Jako pierwsi na prowadzenie wysunęli się ‘Nafciarze’, którzy po atakach Patryka Potrzuskiego, objęli prowadzenie 18-16. Z czasem po atakach Mateusza Janiszewskiego gra się ponownie wyrównała, a w końcówce – po kilku błędach ‘Nafciarzy’, z pierwszego punktu cieszyli się gracze w biało-czarnych barwach (22-20). Choćbyśmy bardzo próbowali to nie jesteśmy w stanie stwierdzić, że był to przyjemny dla oka mecz. Środkowa odsłona to partia, w której nie brakowało błędów po obu stronach siatki oraz ogólnego boiskowego chaosu. Była to partia, w której długimi fragmentami było ‘mało siatkówki w siatkówce’. Oczywiście takie spotkania też należy umieć grać, a przede wszystkim wygrywać. Nie sposób bowiem nie oddać ‘Bobrom’ tego, że zdołali ograć wyraźnego faworyta meczu. Kulminacyjnym momentem środkowej odsłony były skuteczne ataki Sergiusza Kota oraz wcześniej wspomnianego Mateusza Janiszewskiego, po których BVT wysunęło się na prowadzenie 18-15, a po chwili wygrali seta do 18. Nie inaczej było w trzeciej odsłonie, w której wspominany często skrzydłowy – posyłał kolejne skuteczne ataki (9-4). Tu mała dygresja – był to jego najskuteczniejszy mecz w historii 23 występów w rozgrywkach Inter Marine SL3. Wracając do meczu – choć na półmetku sytuacja ‘Nafciarzy’ zdawała się być bardzo niekorzystna, to z czasem doprowadzili oni do wyrównania po 13. Mimo to – ostatnie słowo w meczu należało do ‘Bobrów’ – brawo!
MysterElektroRockets – VB Sulmin
Wczoraj rano informowaliśmy o tym, że realną szansę na podium rozgrywek ma aż…dziewięć drużyn. Dwie z nich zmierzyły się w czwartkowy wieczór w bezpośrednim pojedynku. Choć przed meczem więcej punktów miała drużyna VB Sulmin, to wskazywaliśmy na to, że w naszym odczuciu – to team z Karczemek ma lepszą sytuację. Cóż – nie pomyliliśmy się, bo po rozbiciu czwartkowego rywala – MysterElektroRockets wskoczyli na drugie miejsce w ligowej tabeli. Dziś ich sympatycy mogą mówić o pełni szczęścia. Team gra wreszcie na miarę oczekiwań towarzyszącym drużynie. Czwartkowe spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia drużyny w biało-czerwonych strojach. Po problemach z rozegraniem oraz sporą liczbą ataków w aut czy siatkę drużyny z Sulmina – MysterElektroRockets objęli prowadzenie 15-8 i nie mieli problemu z tym by wygrać premierową odsłonę do 11. W środkowej partii gra VB Sulmin się poprawiła, ale tylko na moment. Po tym, gdy na tablicy wyników mieliśmy remis 8-8, uznaliśmy, że dalsza część może być wyrównana. Nic bardziej mylnego. Już po chwili VB Sulmin popsuł kilka zagrywek i prezentująca zdecydowanie wyższą kulturę gry drużyna z Karczemek wysunęła się na wysokie prowadzenie i finalnie wygrała do 13. Ostatni set to kontynuacja ogromnej dysproporcji pomiędzy drużynami. Prawdę mówiąc – dominacja zespołu Pawła Urbaniaka ani na chwilę nie została zagrożona i MER cieszył się po chwili z wygranej do 16, a całego meczu 3-0. Całej sytuacji nie sposób nie przyrównać do sytuacji, w której dziecko oczekuje, że na prezent dostanie samochód Bburago, a zamiast tego dostaje Playstation 5. Wiecie do czego zmierzamy prawda? Jakiś czas temu perspektywa trzeciego miejsca i meczu barażowego również wydawała się ‘spoko’ dla MER. Dużo wskazuje jednak na to, że po ostatnich meczach – team z Karczemek będzie się za chwilę cieszył z wypasionej konsoli.
ACTIVNI Gdańsk – Tiger Team
Do czwartkowej serii gier ACTIVNI Gdańsk wciąż mieli szanse na podium rozgrywek. Aby tak się jednak stało musieli oni wygrać dwa kolejne mecze, a na dodatek – zgarnąć przy tym komplet sześciu oczek. Choć był to cel niezwykle ambitny, to nie wydawał się nierealny. W kolejnym meczu mieli rywalizować bowiem z Chilli Amigos i akurat w tym meczu – byli zdecydowanym faworytem. To oznaczało, że dla ACTIVNYCH mecz z Tigerem był meczem sezonu. Niestety dla nich – mecz ułożył się w najgorszy możliwy sposób. Po całkiem niezłym początku, w którym tablica wyników wskazywała remis 7-7, Tiger ruszył do ataku i po kilku punktach Przemysława Masznera oraz Tadeusza Jakubczyka, objął prowadzenie 14-9. W dalszej części ACTIVNI nie byli w stanie powstrzymać ‘Tygrysów’, którzy prezentowali się wybornie i finalnie wygrali seta do…9! Środkowa odsłona to jednak zwrot akcji o 180 stopni. Po problemach z przebiciem się lewego skrzydła Tiger Team, ACTIVNI objęli prowadzenie 12-8. Choć z czasem ‘Tygrysy’ zniwelowały stratę do jednego oczka (16-15), to ostatnie słowo należało już do teamu Artura Kurkowskiego, który wygrał do 16. Ostatni set rozpoczął się wybornie dla ACTIVNYCH, którzy wysunęli się na prowadzenie 6-2. Z czasem zaczęli oni jednak popełniać sporo błędów, po których Tiger doprowadził do wyrównania 12-12. Rywalizacja ‘łeb w łeb’ potrwała do stanu po 17, ale w końcowej fazie seta ACTIVNYM siadło nieco przyjęcie i ten element okazał się decydujący.
Siatkersi – Craftvena
To, co dzieje się ostatnio w rozgrywkach Inter Marine SL3 jest niewiarygodne. Do meczu z Craftveną, Siatkersi przystępowali będąc pokiereszowanym po spotkaniu z TKKF Orlen. Wobec tego oraz faktu, że ‘Rzemieślnicy’ mogli wczoraj ‘przyklepać’ swój awans – wskazanie faworyta nie było czymś trudnym. To, co dotknęło Siatkersów tydzień temu, dotknęło Crafvenę we wtorkowy wieczór. Precyzując – presja sprawiła, że zostali oni zgaszeni jak pet w kiblu. Zamiast świętowania awansu – w obozie Craftveny jest aktualnie sraczka na rzadko. Mając w pamięci ich występ i zestawiając to z faktem, że w przyszłym tygodniu zmierzą się z Aqua Volley…Cóż – dużo wskazuje na to, że piękna do niedawna przygoda zakończy się największym dramatem. Wiecie – do momentu kiedy Jack i Rose byli w samochodzie zaparkowanym pod pokładem Titanica też było przyjemnie. Jak to się skończyło, chyba każdy pamięta. A Siatkersi? Po raz kolejny wykupili karnet na ‘roller-coaster’. W minionym tygodniu z wrażenia dostali niestrawności, ale wczoraj? Wczoraj oglądaliśmy najlepszą wersję Siatkersów. Wersję, która jest w stanie rywalizować z najlepszymi drużynami w czwartej lidze. Oczywiście tryumf za komplet punktów sprawia, że w obozie zaczęto rozmawiać co by było, gdyby nie żenujący występ z ‘Nafciarzami’. Odpalone kalkulatory są bezwzględne – biorąc pod uwagę, że z SiiPower powinien być komplet punktów – Siatkersi mogliby mrozić szampany i cieszyć się z podium rozgrywek. Choć wciąż jest na to szansa – muszą liczyć również na innych.