Dzień: 2026-05-19

Tufi Team – Merkury

Kurde, no przed sezonem nie sądziliśmy, że tak to się potoczy i mamy tu na myśli obie drużyny. W przypadku Merkurego tylko raz w historii zdarzyło się, aby team nie znalazł się w ostatecznym rozrachunku wśród pięciu najlepszych drużyn ligi. Obecna kampania to jednak pasmo niepowodzeń, porażka za porażką, słabe morale, kontuzje i nawet po- i przedmeczowe posiadówki w szatni już nie te, co niegdyś. Wiadomo jak jest – choćby nie wiadomo jak team się starał, to najlepiej jest wtedy, kiedy są wyniki. Mimo dość ponurego obrazu drużyny pięciokrotnych Mistrzów ligi, są jednak takie rzeczy, które nie zmieniają się nigdy. Pisaliśmy o tym w zapowiedzi, ale z uwagi na jubileuszowe – dziesiąte zwycięstwo, warto wspomnieć o tym raz jeszcze. Ilekroć obie drużyny się ze sobą mierzyły, za każdym razem to gracze Merkurego byli górą. Już przed meczem było pewne, że aby obronić pierwszą ligę, Tufi musi liczyć na cud. Mimo słabego otwarcia meczu (1-5), gracze Pawła Szafrana wskoczyli w dalszej części na stosunkowo wysoki poziom i doprowadzili do wyrównania, a pod koniec seta wykorzystali przestój rywali i w konsekwencji cieszyli się z pierwszego punktu w meczu. To oznaczało z kolei, że od pozostania w pierwszej lidze dzieliły ich już, a może tylko dwa małe kroki. Przez bardzo długą część seta z perspektywy 'Tuffików’ wyglądało to obiecująco. Pod koniec team prowadził 18-16, a następnie 19-18. Mimo to w końcówce nie wytrzymali trochę ciśnienia. A to ktoś uderzył w siatkę, a to pozwolili Danielowi Godlewskiemu na dwa punkty, a to wreszcie nadziali się na blok Marcina Śledzia. Koniec – finito – dziękujemy – dobranoc. To był wyrok na graczach Tufi Team, którzy wyglądali tak, jakby trzeciego seta nie chcieli nawet grać. Ostatecznie zakończył się on wysokim zwycięstwem Merkurego, aczkolwiek nie miał on już znaczenia dla utrzymania bądź spadku rywali, których zobaczymy w przyszłej edycji w drugiej lidze.

CTO Volley – MPS Volley

W ostatnim czasie w świecie sportu głośno było o szwajcarskiej drużynie piłkarskiej FC Thun, która powtórzyła osiągnięcie legendarnej drużyny FC Kaiserslautern z roku 1998. O co chodzi? Ano o to, że w dwóch wspomnianych przypadkach mówimy o drużynie, która zdobywa mistrzostwo, będąc jednocześnie beniaminkiem. W Inter Marine SL3 mieliśmy już taki przykład – Merkurego, który zrobił awans, a po chwili mistrzostwo. W naszej jednak ocenie – wówczas zdawało się to być oczywistością, a przypadek MPS-u jest jednak nieco inny. Droga do historycznego mistrzostwa była bardzo długa, kręta i nie brakowało w niej przykrych chwil czy ogromnych rozczarowań. Pisaliśmy o tym w zapowiedzi, wszystko wskazywało na to, że MPS sięgnie po tytuł już dwa lata temu – w sezonie Wiosna’24. Wówczas było tak blisko, a po fiasku z drużyny odeszło kilku graczy, a MPS walczył po chwili o utrzymanie w drugiej lidze, a może lepiej – nawet o przetrwanie. My oczywiście nie pomagaliśmy, dworowaliśmy z 18 przegranych spotkań z rzędu, a mimo tego jednego z największych gówien w historii ligi – MPS zdołał się wygrzebać i zaczął konsekwentnie drogę do przodu. Najpierw stabilizacja formy i siódme miejsce w drugiej lidze, następnie wygrana drugiej ligi, a wczoraj – wygrana w najwyższej klasie rozgrywkowej. Co więcej – w całym sezonie MPS zgarnął aż 30 oczek i jest najsilniejszym Mistrzem od sezonu Jesień’22, kiedy po mistrzostwo z dorobkiem 31 punktów sięgała ekipa Merkurego. Co do obecnego sezonu, warto podkreślić również to, że po raz kolejny o tytule mistrzowskim decyduje ostatni set rywalizacji. Co ciekawe, a być może nie wszyscy o tym wiedzą – w ostatnim secie CTO, aby sięgnąć po tytuł, musiałoby wygrać co najmniej 21-17. W pewnym momencie było już 18-10 dla MPS-u, a CTO dopiero z czasem podgoniło wynik, co finalnie i tak by im już nic nie dało. Tak czy siak – gratulacje dla MPS-u, który w historii 15 sezonów ligi stał się szóstym Mistrzem, brawo!

Bayer Gdańsk – Hydra Volleyball Team

Wydarzenie dnia dla Hydry Volleyball Team? Nie, nie wygrana z 'Aptekarzami’. Nie chodzi również o zakończenie sezonu, a o to, że najprawdopodobniej swój ostatni mecz w rozgrywkach Inter Marine SL3 rozegrał Filip Ziółkowski, który od lat bronił barw 'Bestii’. Tu mała dygresja – nie tylko zawodnicy tej drużyny mają sentyment do wspomnianego gracza, bo my jako Redakcja również. W pierwszym, tak ważnym i nostalgicznym dla nas sezonie Wiosna’19, udział wzięło 202 graczy, z czego bardzo duża część z nich, nie gra już w rozgrywkach. Wówczas wspomniany zawodnik występował w Straży Pożarnej, która zajęła wówczas czwarte miejsce, a Filip był szóstym najskuteczniejszym zawodnikiem całej ligi. Filip – dziękujemy za wszystkie sezonu, powodzenia! A sam mecz? Lepiej rozpoczęli go 'Aptekarze’, którzy na półmetku seta wysunęli się na prowadzenie 10-7 czym pogorszyli nieco doskonale bawiących się w 'kwadracie’ graczy w złotych strojach. W dalszej części poszli oni za ciosem i w konsekwencji wygrali tę partię do 17. Druga odsłona miała kilka zwrotów akcji. lepiej rozpoczęli gracze Hydry, którzy wysunęli się na prowadzenie 5-1. Po serii błędów, cała przewaga została jednak roztrwoniona, a na prowadzenie wysunął się Bayer Gdańsk. Mimo, że mecz skręcał w niekorzystną dla beniaminka stronę, to w dalszej części po kilku punktach Michała Doroza, Hydra ponownie zaczęła punktować i finalnie po skutecznym bloku kapitana drużyny, przyniosło im to wyrównanie w meczu (21-19). Ostatni set to w naszej ocenie najciekawsza partia w meczu. Lepiej weszli w nią gracze w złotych trykotach, którzy na półmetku seta prowadzili 10-7, a z czasem nawet 15-11. Mimo bezpiecznej zdawałoby się przewagi, pod koniec Bayer Gdańsk doprowadził do wyrównania po 19. W kryzysowym momencie, gracze Sławka Kudyby zdecydowali się na wzięcie czasu i tuż po nim – zapewnili sobie piątą wygraną w sezonie Wiosna’26.

VB Sulmin – Hydra Volleyball Team

Spotkanie sąsiadów z ligowej tabeli sprawiło, że musieliśmy się chwilę zastanowić, którą z drużyn wskazać jako faworyta meczu. W naszej ocenie obie ekipy dysponują obecnie podobnym potencjałem, a pozycja w tabeli jest tego doskonałym przykładem. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na typ na VB Sulmin, gdzie prym wiedzie były zawodnik Hydry Volleyball Team – Igor Kazello. Dla wspomnianego gracza wtorkowe spotkanie nie było z pewnością zwykłym meczem, a wynik 16 punktów to naprawdę coś wielkiego. Już w pierwszym secie rywalizacji atakujący VB Sulmin się odpalił, zdobywając przeciwko byłym kolegom z drużyny… osiem punktów. Mimo to Hydra nie dawała za wygraną i w połowie seta wysunęła się na prowadzenie 10-7. Z czasem drużynie Daniela Bąby udało się doprowadzić do wyrównania po 20, ale końcówka seta to przewaga 'Bestii’, która po ataku Daniela Gierszewskiego cieszyła się z pierwszego punktu w meczu (24-22). Niestety dla Hydry – wszystko, co było z ich perspektywy dobre, skończyło się wraz z końcem premierowej partii. W drugim secie po dwóch asach Marcela Zielińskiego VB Sulmin objął prowadzenie 11-7. W dalszej części 'czerwono-czarni’ wysunęli się na prowadzenie 19-12 i był to koniec emocji w środkowym secie (21-15). Jeśli po drugim secie mogliśmy narzekać na to, że było to jednostronne widowisko, to nie wiemy nawet, co napisać o finałowej partii. Co ciekawe, zaczęła się ona od prowadzenia Hydry, która musiała radzić sobie bez kapitana drużyny, od połowy środkowego seta uskarżającego się na kontuzję (7-3). Dalsza część seta to jednak zdecydowana przewaga drużyny Daniela Bąby, której zdobywanie kolejnych punktów przychodziło łatwiej niż przełączanie kanałów w telewizji. Ostatecznie VB Sulmin wygrał tę partię do 13, a cały mecz w stosunku 2-1.

Tiger Team – Remedios Sopot Ortopedia

No, nie siadł Tigerowi wynik meczu, w którym Remedios Sopot Ortopedia mierzył się z VB Inter-Grahen Sulmin. Wspomniane spotkanie zakończyło się bowiem kompletem punktów drużyny Macieja Kota, a to bardzo mocno zmniejszało szanse na wygranie ligi dla 'Tygrysów’. Jakby tego było mało, to właśnie 'Ortopedzi’ lepiej weszli w mecz i na półmetku premierowej partii prowadzili już 10-4. Z czasem rywale się nieco przebudzili i zniwelowali nawet straty do dwóch oczek. Kiedy w obozie Remedios zaczęło się robić nerwowo, team zareagował w najlepszy możliwy sposób i zgasił potencjalny kryzys w zarodku. Po kilku punktach Piotra Zacharka Remedios wysunął się na prowadzenie 16-8 i nie miał problemu z wygraniem pierwszego seta do 17. Początek drugiego seta to jednak zwrot akcji i wyraźnie lepsza gra 'Tygrysów’, którzy po asie serwisowym Szymona Burdynewicza wysunęli się na prowadzenie 8-3. W dalszej części Remedios zdołał zbliżyć się do rywali na jeden punkt (14-13), ale końcówka seta należała już do 'Tygrysów’. To oznaczało z kolei, że o zwycięstwie w meczu musiał zadecydować trzeci set rywalizacji. Co więcej – ranga seta była dla Remediosu potężna. W przypadku wygranej zespół zagwarantowałby sobie tytuł mistrzowski czwartej ligi. Choć gracze w białych trykotach rozpoczęli rewelacyjnie (9-6), to z każdą kolejną akcją sytuacja konsekwentnie wymykała im się z rąk. Graczom Tigera udało się złapać rywala przy stanie 15-15, a chwilę po tym punkty gwarantujące Tigerowi zwycięstwo w meczu zdobył Michał Sadowski (21-19). Najważniejsze rozstrzygnięcia w czwartej lidze, po których poznamy kształt podium, nastąpią dopiero dziś wieczorem, gdy jasny stanie się wynik meczu na szczycie pomiędzy Tigerem a Chilli Amigos. No, nie ma w tym sezonie nudy.

AiP – MPS Volley

Biorąc pod uwagę cele obu drużyn – spotkanie było zdecydowanie ważniejsze z perspektywy walczącego o mistrzostwo zespołu MPS Volley. Już przed meczem było jasne, że obojętnie jaki wynik padnie, team AiP obroni w obecnej kampanii brązowe medale. Mimo to team Adriana Ossowskiego nie zamierzał ułatwiać rywalom drogi po historyczny tytuł mistrzowski i na półmetku premierowej partii prowadził 10-7. To, że zespół podchodzi ambitnie do spotkania, widać było po tym, jak reagował na wydarzenia boiskowe czy kontrowersje sędziowskie. Z boku wyglądało to tak, jakby to oni walczyli o 'majstra’. W końcówce Miłośnicy Piłki Siatkowej znaleźli się w poważnych tarapatach, gdy w górze piłkę setową mieli ich rywale. Ostatecznie kryzysową sytuację udało się zażegnać, a team Jakuba Nowaka zapewnił sobie po chwili wygraną w pierwszym secie (23-21). Mało znany fakt? W przerwie pomiędzy setami od jednego z graczy MPS-u emanowała wręcz pewność siebie. Wspomniany zawodnik przekonywał, że najtrudniejsze już za nimi i teraz to 'pójdzie’. I wiecie co? Przepowiednie ligowej Baby Wangi się sprawdziły. Już na początku środkowej odsłony MPS rozpoczął od mocnego grania i w konsekwencji wysunął się na prowadzenie 11-7, a w dalszej części nie miał już problemu z wygraniem seta, tym razem do 16. Finałowa partia rozpoczęła się co prawda lepiej dla AiP, ale im dłużej trwał set, tym coraz większą przewagę zyskiwali gracze Jakuba Nowaka. Ostatecznie MPS wygrał tę partię do 16 i wypracował sobie pewien handicap przed decydującym o tytule meczem.

EKO-HURT – Volley Gdańsk

Największy przegrany meczu Eko-Hurt – Volley Gdańsk? Z całą pewnością zespół Inter Marine Masters, który po wczorajszych rozstrzygnięciach wypadnie najprawdopodobniej poza podium rozgrywek. To, co jest pewne, to że skończą oni sezon za Eko-Hurtem, którego rozbili chwilę wcześniej za komplet punktów. Nutkę goryczy mogą czuć również świeżo upieczeni mistrzowie Inter Marine SL3 – zespół Volley Gdańsk, który wprawdzie wygrał ligę i awansował z bardzo dobrym dorobkiem punktowym, ale w ostatnim meczu sezonu nie postawił kropki nad ‘i’, przez co świętowanie mistrzostwa było nieco stłumione. Coś jak w przypadku imprezy, która co do zasady ma być tą epicką, a jednak świadomość, że jest niedziela i trzeba wstać jutro o 6:00 do pracy, nie pozwala ci się w pełni rozkręcić. Wracając do spotkania, rozpoczęło się ono dla Volleya fatalnie, bo po dużo wyższej skuteczności w ataku ‘Hurtowników’ czarna tablica wyników wskazywała stan 10-4 dla Eko-Hurtu. W dalszej części seta trzykrotni mistrzowie Inter Marine SL3 nie zdołali się podnieść i finalnie przegrali partię do… 9. Przebudzenie Volleya nastąpiło w środkowej odsłonie. Mimo że lider drugiej ligi przegrywał już 12-15, to w końcówce team w żółto-czarnych barwach mocno popracował blokiem. Dodatkowo mylić zaczęli się gracze Eko-Hurtu i w konsekwencji Volley wygrał tę partię do 17. O zwycięstwie w meczu musiał zadecydować zatem trzeci set rywalizacji, który był jednocześnie dla Eko-Hurtu przepustką do powrotu do pierwszej ligi. Już na początku seta zespół Pawła Dawczaka wysunął się na prowadzenie 9-5. W dalszej części Volley zdołał zbliżyć się na jeden punkt (12-11), ale końcowa faza seta to wyraźna przewaga ‘Hurtowników’, którzy zapewnili sobie podium rozgrywek. O tym, czy będzie to drugie czy trzecie miejsce, zadecyduje jednak starcie pomiędzy Old Boys a Energą Trefl Gdańsk.

VB Inter-Grahen Sulmin – Remedios Sopot Ortopedia

Już przed meczem było wiadomo, że dla Remediosu wcale nie musi to być tak łatwe spotkanie, jak może się co niektórym wydawać. Po absencji kilku graczy z początkowej fazy sezonu, Remedios nie mógł liczyć we wtorek również na swojego etatowego przyjmującego – Michała Niewiadomskiego. Już chwilę po pierwszym gwizdku sędziego, gracze z Sulmina udowodnili, że we wtorkowy wieczór nie przyjechali na halę w roli statystów. Zamiast tego, na półmetku seta wysunęli się na prowadzenie 11-7. Z czasem było już 16-11 czy 18-13. Wówczas absolutnie nikt nie spodziewał się, że w secie może dojść jeszcze do zwrotu akcji. Jeszcze przy stanie 20-17 dla VB Inter-Grahen Sulmin sytuacja zdawała się być mega komfortowa, a jednak – już po chwili po atakach Mariusza Chyły, Remedios doprowadził do wyrównania po 20. W dalszej części team prowadzony przez Daniela Bąbę miał jeszcze piłkę setową, którą cudem obronił Piotr Zacharek, a na dodatek zdobył z tego punkt. To w naszej ocenie był absolutny przełom nie tylko w secie, ale całym meczu. Już po chwili Remedios cieszył się z wygrania seta do 23. Środkowa partia to set, który był laniem dla graczy w czarnych strojach. Wynik 21-6 to idealne odzwierciedlenie tego, co działo się wówczas na parkiecie. Ostatni set to kolejna próba graczy z Sulmina, którzy pod koniec doprowadzili do wyrównania po 18. Niestety dla nich – to było wszystko na co było ich wówczas stać. Z perspektywy Remediosu było to w naszej ocenie kluczowe trzy punkty w sezonie, bo konsekwencją tego jest awans do trzeciej ligi – gratulujemy!

Craftvena – Inter Marine Masters 2

Plan 'Rzemieślników’ na wtorkowy wieczór składał się z dwóch etapów. Ten pierwszy zakładał, że zespół zdoła ograć Inter Marine za komplet punktów, dzięki czemu zwiększy on swoją szansę na podium rozgrywek. Punkt numer dwa nie był już jednak zależny od 'Rzemieślników’, a team Bartosza Zakrzewskiego mocno ściskał w nim kciuki za drużynę VB Inter-Grahen Sulmin, która rywalizowała z Remedios Sopot Ortopedia. O ile pierwsza część planu się powiodła, a Craftvena faktycznie sięgnęła po komplet oczek, o tyle druga część już im 'nie pykła’. O samym meczu nie ma co się szczególnie rozpisywać, w naszej ocenie lepiej skupić się na sytuacji w ligowej tabeli. Po trzynastu rozegranych meczach i zdobyciu kompletu punktów wczoraj wieczorem, Craftvena plasuje się na trzecim miejscu i gdyby sezon kończył się właśnie dzisiaj, to w przyszłym tygodniu rozegrałaby ona spotkanie barażowe z dwunastą drużyną trzeciej ligi. Sytuacja w czwartej lidze jest jednak bardzo dynamiczna, a to, które finalnie miejsce zajmie Craftvena, leży w rękach drużyn, które rozegrają jutro bezpośrednie starcie. Mowa tu oczywiście o pojedynku pomiędzy Tiger Team a Chilli Amigos. Jeśli 'Papryczki’ zdobędą choćby jeden punkt, zepchną Craftvenę niżej. Jest jeszcze inna opcja – ta, w której Amigos wygrają za komplet oczek. Wówczas to Tiger Team spadnie na czwarte miejsce. Mimo to obstawiamy, że dojdzie jutro do najgorszego dla 'Rzemieślników’ wyniku, czyli podziału punktów. W naszej ocenie Craftvena nie przegrała awansu wczoraj ani nawet w ostatnim przegranym meczu. Oni najprawdopodobniej przegrali awans w początkowej fazie sezonu.