Dzień: 3 listopada 2020

Omida Team – BES-BLUM Kraken Team

Po poniedziałkowej niespodziewanej porażce Volley Gdańsk z drużyną Tufi Team w rozmiarze 0-3 stało się jasne, że gdy Omida wygra we wtorkowy wieczór z Krakenem w stosunku 3-0 będzie o włos od tego, aby sięgnąć po złoto w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Początek meczu zaczął się lepiej dla drużyny Ryszarda Nowaka, która wyszła na prowadzenie 7-4. Z prowadzenia nie nacieszyli się zbyt długo, bowiem po chwili Omida zdołała wyrównać i od tego momentu do samego końca trwała klasyczna walka łeb w łeb. Ostatecznie, szczęście sprzyjało ekipie Omidy, która w końcówce zdołała wypracować sobie dwupunktową przewagę i wygrać seta 21-19. Mówi się, że w życiu nie ma przypadków, są tylko znaki. Na początku drugiego seta znakiem tego, że gracze obu drużyn powinni uważać na to, aby nie odnieść kontuzji był upadek Konrada Gawrewicza. O ile w przypadku środkowego skończyło się tylko na strachu to niespełna pięć minut później, jego współpartner tyle szczęścia nie miał. Przyjmujący drużyny Omidy Team próbując obronić piłkę postawił nogę w tak niefortunny sposób, że prawdopodobnie ją złamał i niezbędna okazała się interwencja karetki, która odwiozła tego zawodnika do szpitala. Z tego miejsca Sebastianowi życzymy jak najszybszego powrotu do zdrowia i ponadto wyrażamy nadzieję, że kontuzja nie okaże się zbyt poważna. W związku z czynnościami ratowników medycznych po drugim secie, w którym drużyna Omidy wygrała do 17, nastąpiła dłuższa przerwa. Zastanawialiśmy się, czy ta nie odmieni przypadkiem losów trzeciego seta. Nic bardziej mylnego. I w tej partii lepszą ekipą okazała się drużyna ‘Logistyków’, która wygrała do 16. Tak, jak wspomnieliśmy na wstępie. Wygrana za komplet punktów sprawia, że drużyna Omidy jest już o włos od tego, aby wygrać pierwszą ligę.

Piękni i Młodzi – BES-BLUM Nieloty

Przed spotkaniem pojawiło się dużo głosów, że BES-BLUM Nieloty będą najbardziej wymagającym rywalem ze wszystkich, z którymi w sezonie Jesień’20 drużyna Pięknych i Młodych miała okazję się sprawdzić. Zdanie to, jak zresztą każde inne miało swoich zwolenników jak i przeciwników. Ci drudzy zarzucali, że Nieloty są obecnie w dyspozycji, która mówiąc delikatnie nie należy do najwyższych. Jako Redakcja wiedzieliśmy jednak, że zasoby ludzkie w drużynie Mateusza Bone sprawiają, że w meczu może się coś dziać. I faktycznie, ze wszystkich dotychczas rozegranych spotkań to właśnie we wtorkowym spotkaniu z Nielotami drużyna Pięknych straciła sumarycznie największą liczbę punktów własnych. Najmniej wyrównaną partią była pierwsza. Wynik 21-14 dla Pięknych nie do końca oddaje to, co działo się w trakcie tej partii. Ta powinna zakończyć się nieco wcześniej, ale przy stanie 20-11 dla PiM trzy asy serwisowe z rzędu posłał środkowy drużyny BES-BLUM Nieloty – Łukasz Karbowniczek. Po chwili Radosław Konieczny odpowiedział atakiem z prawego skrzydła i drużyny mogły przygotowywać się mentalnie do drugiej partii. Tę, niespodziewanie lepiej rozpoczęli gracze BES-BLUM Nieloty, jednak były to miłe złego początki. Z czasem to Piękni i Młodzi przejęli inicjatywę, którzy wypracowali sobie przewagę i wygrali partię do 16. Trzeci set to scenariusz, który przemieliliśmy już wielokrotnie. Wyrównana walka do pewnego momentu, po której sekretny guziczek z napisem nitro włączyli gracze Pięknych i Młodych, po których BES-BLUM Nieloty mogli wąchać co jedynie spaliny. Mimo to, sami gracze świeżo upieczonego mistrza drugiej ligi po meczu chwalili swoich przeciwników.

Volleyball Rebels – DNV GL S*M*A*S*H

Drugim rywalem drużyny Volleyball Rebels we wtorkowy wieczór była drużyna nieco mniej wymagająca – DNV GL S*M*A*S*H. Należy pamiętać o tym, że mniej wymagająca w tym przypadku nie oznaczało bynajmniej, że to ‘Rebelsi’ będą faworytem tego spotkania. Co to, to nie. Drużyna DNV GL jakby nie patrzeć jest już pewną marką w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Po początku obecnego sezonu wydawało się, że drużyna będzie się liczyć w walce o podium rozgrywek. Cóż, matematyczne szanse na to jeszcze są, ale jest to raczej ciekawostka niż realne spojrzenie na obecną sytuację drużyny w białych koszulkach. Sam mecz lepiej rozpoczęli faworyci, którzy szybko wyszli na kilkupunktowe prowadzenie. To nie sprawiło jednak, że na boisku brakowało emocji. Te, niekoniecznie sportowe udzielały się obu drużynom. Ostatecznie, pierwszą partię wygrała faworyzowana drużyna (21-15). Drugi set, lepiej zaczęli gracze Volleyball Rebels (6-3). Ponadto, drużyna Dawida Byczkowskiego utrzymywała prowadzenie przez większość tej partii, by w końcówce dać się dogonić (17-17) i ostatecznie przegrać 21-17. Podobnie jak w pierwszym secie, w tym również było bardzo gorąco. Po drugiej odsłonie z decyzją sędziowską gracze Volleyball Rebels długo nie mogli się pogodzić. Mimo to, nie przeszkodziło to drużynie Rebelsów w zaprezentowaniu się z dobrej strony w trzeciej partii. Jeśli nie można wygrać spotkania, należy wygrać chociaż seta i to drużynie, która jako ostatnia zapisała się do sezonu Jesień’20 się udało. Po wyrównanej pierwszej części seta, tym razem to VR wyszli na trzypunktowe prowadzenie, które dowieźli do samego końca.

Niepokonani PKO Bank Polski – Team Looz

W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że jesteśmy niemal przekonani o tym, że Niepokonani PKO Bank Polski na finiszu rozgrywek poprawią jeszcze swój dorobek punktowy. Ponadto, zastanawialiśmy się, czy dojdzie do tego już w najbliższym spotkaniu z Team Looz. Przypomnijmy, że to właśnie przeciwko drużynie Bartka Szcześniaka drużyna zdobyła swój pierwszy punkt w historii występów w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Skoro przeciwko Team Looz można zdobyć punkt, to czemu nie można powalczyć o wygraną? Z pewnością z takim nastawieniem na spotkanie wyszli gracze w białych koszulkach. Prawdziwego nosa do tego, że może to być ich dzień miała kapitan drużyny – Joanna Drewczyńska, która dzień przed meczem napisała na skrzynkę Redakcji pytanie czy to akurat ich mecz będzie transmitowany online na naszym facebookowym kanale. Tak też się stało. Trzeba przyznać, że drużyna nie była tym faktem absolutnie speszona. Odnieśliśmy nawet wrażenie, że to, że sporo osób ogląda ich poczynania zza monitora, totalnie ich nakręciło. Już w pierwszym secie ‘Bankowcy’ prezentowali się bardzo dobrze. Mimo, że w pierwszej odsłonie przegrywali już 6-1 czy 9-3 to z czasem w ich grze coś ewidentnie zaskoczyło. Drużyna w białych koszulkach doprowadziła do wyrównania 9-9 i do samej końcówki mieliśmy wyrównaną grę. O tym, że to Team Looz wygrał tę partie zadecydowała ‘zima głowa’ w końcówce. Druga odsłona rozpoczęła się tak, jak przebiegała większość pierwszego seta – od wyrównanej gry. Tym razem – dla odmiany, końcówka należała do Niepokonanych. W decydującym fragmencie tej partii świetną robotę wykonał najlepszy gracz tego spotkania – Dawid Laskowski, który najpierw zablokował jednego z przeciwników, a następnie asem serwisowym zakończył tego seta wygraną do 16. Trzeci set, podobnie zresztą jak cały mecz, był bardzo wyrównany. Przy prowadzeniu Team Looz w stosunku 14-10 wydawało się, że to właśnie oni wygrają to spotkanie, tymczasem po chwili, gdy dwukrotnie blok obił Marcin Paluch, na tablicy pojawił się wynik 16-16. To ewidentnie uskrzydliło Niepokonanych i to do nich należała końcówka, po której druga wygrana w lidze stała się faktem. Po niej drużyna awansowała w tabeli nad drużynę Speednet 2.

BL Volley – ACTIVNI Gdańsk

W ubiegłym tygodniu drużyna BL Volley, z uwagi na potężne problemy kadrowe nie zdołała zebrać odpowiedniej liczby graczy, która pozwoliłaby im rozegrać mecz z drużyną Range Soft VT. W związku z tym, przed wtorkowym spotkaniem z ACTIVNYMI Gdańsk istniała bardzo duża obawa czy nie dojdzie do podobnej sytuacji. Ostatecznie, drużyna Wojciecha Strychalskiego stawiła się w miejscu rozgrywania zawodów w pięciu zawodników i w trakcie spotkania były momenty, w których wygrana ACTIVNYCH Gdańsk była naprawdę zagrożona. Takie wrażenie można było mieć szczególnie w pierwszym secie, w którym gracze w niebiesko-czerwonych barwach prowadzili przez większość partii. Na początku było to już 7-2. Podczas gdy BL wyszedł na to spotkanie z przekonaniem, że w pięciu graczy nic nie muszą, a jedynie mogą, ich rywale byli aż przemotywowani, co było widać po bardzo nerwowym początku spotkania. Z biegiem czasu, ACTIVNI zdołali wyrównać (12-12), w czym ogromna zasługa Jarosława Szmigielskiego, który był najlepszym graczem tej partii. Ostatecznie, ACTIVNI zdołali odmienić losy tej partii i wygrali seta do 17. Drugi set był już dominacją ze strony Artura Kurkowskiego w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Z boku można było odnieść wrażenie, że drużyna rosła po każdym zdobytym punkcie i dopiero przy stanie 15-5 dla ACTIVNYCH uświadczyliśmy gry punkt za punkt, która dowiozła nas do końca tego starcia i wyniku 21-9 dla ACTIVNYCH. Trzeci set był już zdecydowanie lepszy w wykonaniu BL Volley, którzy prowadzili już 5-0. Z czasem jednak ACTIVNI, używając młodzieńczego języka się ogarnęli i doprowadzili do wyrównania 14-14, by następnie postawić kropkę nad ‘i’ i wygrać spotkanie w stosunku 3-0. W ostatniej partii ekipa BL Volley popełniła ogromną liczbę błędów, które każda szanująca się drużyna w drugiej lidze zdoła wykorzystać. Do takich zalicza się ekipa ACTIVNYCH, którzy dzięki wygranej za komplet punktów oddalają od siebie widmo spadku.

Volleyball Rebels – Piękni i Młodzi

Przed spotkaniem było jasne, że drużyna Pięknych i Młodych do tego, aby cieszyć się z wygranej w lidze potrzebuje zaledwie dwóch punktów w trzech meczach. O tym, że drużyna zrealizuje swój cel już w pierwszym meczu powiedzieli w dzisiejszym teleexpresie, który tradycyjnie był emitowany o godzinie 17:00. Zastanawiamy się, co musiało by się stać, aby drużyna Radosława Koniecznego mogła przegrać drugoligowe spotkanie? Cóż, nawet nie będziemy się silić na jakieś porównania. Co do meczu, sporo osób mogłoby pomyśleć, że gracze Pięknych i Młodych są pyszni. My stoimy jednak na stanowisku, że w sporcie pewność siebie niekoniecznie oznacza coś negatywnego. Ba, sądzimy nawet, że to wielokrotnie pomaga. Tak czy siak, drużyna Pięknych stawiła się w sali treningowej w momencie, kiedy ich rywale rozgrzewali się co najmniej od kilkunastu minut. Nie przeszkodziło to jednak graczom w granatowych koszulkach wejść w mecz jak po swoje. Drużyna rozpoczęła spotkanie od prowadzenia 10-3. Dodatkowo, trzy punkty zdobyte przez Volleyball Rebels wynikały nie z dobrej gry, doskonałych ataków, kąśliwej zagrywki czy sprytnych kiwek, a z zepsutych zagrywek drużyny, która nie przegrała jak dotąd ani jednego seta. Ostatecznie, pierwsza partia zakończyła się wynikiem 21-10 dla PiM. Drugi set był najlepszym wynikiem punktowym drużyny Volleyball Rebels. Ekipa Dawida Byczkowskiego zdołała ugrać w tej partii czternaście oczek. Dwucyfrowego wyniku nie udało się natomiast osiągnąć w trzeciej partii, w której świetnie zaprezentował się środkowy drużyny Piękni i Młodzi – Arek Kowalczyk. Ostatecznie, lider drugiej ligi wygrał tę partię do 9, a cały mecz w stosunku 3-0. To oznaczało, że drużyna zapewniła sobie złote medale w drugiej lidze.