Matchday #18

W czwartkowy wieczór sypnęło niespodziankami. Sprawdziły się zaledwie trzy z sześciu typów Redakcji. Swoje mecze wygrały drużyny Mental Block, ACTIVNI Gdańsk oraz AVOCADO friends. Zaskoczenia nie było z kolei w meczu Pięknych i Młodych, którzy w jednym secie zbliżyli się do rekordu ligi i wygrali z Range Soft VT…. 21-3. Zapraszamy na podsumowanie czwartkowej serii gier!

Speednet 2 – Craftvena 1-2 (21-13; 17-21; 19-21)

Nie ukrywamy, że przed spotkaniem kreśliliśmy inne scenariusze. Redakcji wydawało się, że Craftvena wygra spotkanie i dodatkowo zrobi to za komplet punktów. Było to bardzo istotne w kontekście podziału trzeciej ligi i wskoczenia do grupy mistrzowskiej. Ujmijmy to inaczej – trzy punkty były jedynym scenariuszem, który dopuszczali do siebie gracze w czarnych koszulkach. Nie ma się co oszukiwać – drużyna miała naprawdę sporo argumentów, aby swój plan zrealizować. Poprzednie dwa bezpośrednie mecze ze Speednetem kończyły się takim właśnie wynikiem. Czy ta przewaga psychologiczna ‘Rzemieślników’ oraz niezwykła ‘spinka’ nie była wystarczająca do tego, aby zgarnąć komplet oczek? Kto wie, być może to właśnie sparaliżowało graczy Bartka Zakrzewskiego, szczególnie w pierwszym secie. Drużyna popełniała sporo błędów własnych. Co tu dużo mówić – zagrali po prostu słabo. W ostatnim czasie granie słabo przeciwko Speednetowi musi zakończyć się w taki, a nie inny sposób. Coś, co jakiś czas temu ‘przechodziło’, dziś jest wykorzystywane. Nie da się przejść obok meczu, by wygrać z ‘Programistami’. Dzięki dobrej obronie oraz atakom przyjmujących wygrana seta stała się faktem. Co ciekawe, w trakcie tego seta, dowiedzieliśmy się, że w drużynie ‘Różowych’ mamy samozwańczego Wilfredo Leona (Łukasz Anyszkiewicz). Patrząc w ostatnim czasie na jego dyspozycję trzeba to napisać wprost – brakuje naprawdę niewiele. Druga partia była trochę bardziej wyrównana, ale tym razem zmieniła się ekipa, która wygrała. Craftvena w tej odsłonie zaczęła popełniać mniej błędów własnych oraz wymiernie poprawiła przyjęcie. Jakość, którą zaprezentowali wystarczyła do tego, by wygrać partię do 17. Trzeci set był najbardziej wyrównany. Już na początku tej partii czwartym blokiem w spotkaniu popisał się bardzo dobrze dysponowany Mateusz Chodyna, po czym ‘Różowi’ wyszli na prowadzenie. Sytuacja w tej partii zmieniała się jednak jak w kalejdoskopie. Raz Speednet, raz Craftvena. Gdy wydawało się, że to Speednet jest bliższy tego, by wygrać, Craftvena zdołała w końcówce przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Niezależnie od tego, Speednet 2 pobił swój dotychczasowy rekord i w sezonie Jesień’20 zdobył już pięć punktów, za co należą im się wielkie brawa.

Team Spontan – Mental Block 1-2 (19-21; 21-17; 17-21)

Mimo, że w zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że to Team Spontan będzie faworytem spotkania, tuż przed meczem na rozgrzewce czuliśmy podskórnie, że kroi się coś grubego. Patrząc na personalia – w drużynie ‘Mentalistów’ ponownie zobaczyliśmy trzech nowych graczy, którzy w ostatnim czasie dołączyli do drużyny. Dodatkowo, do składu wrócili po chwilowej absencji Marcin Jacyno oraz Mateusz Sokołowski. Po drugiej stronie siatki zabrakło z kolei dwóch nominalnych rozgrywających (Mateusz Skwarzec oraz Radosław Czerniecki). W protokole meczowym próżno było szukać również Pawła Baranowskiego. Mimo tych absencji drużyna Team Spontan lepiej rozpoczęła mecz, doprowadzając do prowadzenia 12-8. Po chwili, dzięki dobrej grze, między innymi na zagrywce, Mentaliści dogonili swoich rywali, by ostatecznie wygrać tę bardzo wyrównaną partię do 19. Drugi set rozpoczął się podobnie do tego pierwszego – przewagą Team Spontan. Różnica polegała na tym, że wypracowana zaliczka była jeszcze większa niż w pierwszej partii i uważamy, że trzeba byłoby się naprawdę napocić, żeby to wszystko spieprzyć. Mimo, że po kilku atakach Dawida Kołodzieja dystans ten się bardzo zmniejszył (16-14) to ostatecznie Spontan zdołał wygrać tę partię do 17. Trzeci set to przewaga, a jakże – Team Spontan. Niestety dla ‘Oranje’, podobnie jak w pierwszym secie, nie okazała się ona zbyt okazała, a to oznaczało, że ‘Mentaliści’ którzy rozkręcali się z biegiem trwania seta staną przed dużą szansą na wygranie trzeciego spotkania w sezonie Jesień’20. Mimo, że Team Spontan prowadził 16-12 i ‘już był w ogródku, już witał się z gąską’, po serii kilku błędów własnych ‘Mentaliści’ doprowadzili do wyrównania 17-17. Po chwili, katem drużyny okazał się Mateusz Sokołowski, który posłał serię trzech asów serwisowych z rzędu, które sprawiły, że wygrana Mental Block stała się faktem.

ACTIVNI Gdańsk – AXIS 2-1 (16-21; 21-15; 21-16)

Do czwartkowej rywalizacji drużyna ACTIVNYCH Gdańsk przystąpiła bez Jarosława Szmigielskiego, który w ostatnim czasie prezentował naprawdę bardzo dobrą formę. Poza wspomnianym atakującym w drużynie zabrakło również libero – Artura Gańczy, co oznaczało, że ekipa wystąpi przeciwko AXIS w sześcioosobowym składzie. Mimo to, ‘Żółto-czarni’ dość dobrze weszli w mecz, który rozpoczęli od prowadzenia 4-0. Po chwili AXIS zdołał wyrównać (6-6) i od tego momentu do drugiej połowy seta mieliśmy bardzo wyrównaną partię. Warto wspomnieć o świetnej dyspozycji Wojciecha Jakóbiaka w początkowej fazie meczu. Wziął on ciężar zdobywania punktów na swoje barki i podczas gdy koledzy z drużyny mieli na koncie po 0 pkt, on miał już 5 ataków. W końcówce tej partii AXIS zdołało wyjść na kilkupunktowe prowadzenie, ale trzeba to powiedzieć wprost – głównie za sprawą rywali, którzy jeśli już atakowali, to najczęściej w out. Pierwszy set padł łupem AXIS do 16. Wspominaliśmy na początku o absencjach w drużynie ACTIVNYCH, więc w tym miejscu należy pochylić się nad ich rywalami – ekipą AXIS. W szeregach ‘Czerwonych’ zabrakło przede wszystkim Michała Niewiadomskiego, który jest w obecnym sezonie najlepszym graczem w drużynie. Uważamy, że brakowało go w drugim i trzecim secie, kiedy drużyna potrzebowała pomocy. Mimo tej absencji w drugiej partii to AXIS wypracowało sobie kilkupunktową przewagę i wydawało się, że ich wygrana nie będzie już zagrożona. Wiedzieli to w zasadzie wszyscy. Redakcja, Pani Agnieszka, gracze AXIS oraz sędzia. Nie wiedzieli tego gracze ACTIVNYCH, którzy zagrali wszystkim na nosie i dogonili rywali, by ostatecznie z nimi  wygrać. Trzeci set lepiej zaczęli ACTIVNI. Poza walorami czysto sportowymi, mieliśmy okazję posłuchać wokalu Nazara, który co rusz śpiewał ‘jeden, jeden, jeszcze jeeeeden’. Nie wiemy, jaki miało to wpływ na wynik, ale faktycznie. Gracze ACTIVNYCH wygrali jeszcze jeden set i druga wygrana w sezonie Jesień’20 stała się faktem. Słówko z obozu AXIS. Sądzimy, że u kapitana drużyny – Fabiana Polita powinna zapalić się lampka ostrzegawcza. O ile początek sezonu był niezły, tak teraz po kilku porażkach drużyna wylądowała na przedostatnim miejscu w tabeli.  

Prototype Volleyball – AVOCADO friends 1-2 (14-21; 14-21; 21-15)

To spotkanie miało szalenie istotne znaczenie w kontekście ewentualnego wskoczenia do grupy mistrzowskiej. Jesteśmy przekonani na 100%, że po ostatnim, udanym sezonie dla obu drużyn, obie miały ambicje, aby znaleźć się w grupie mistrzowskiej. Niestety dla nich, po pięciu rozegranych spotkaniach drużyny Prototype Volleyball oraz AVOCADO friends zajmowały odpowiednio dziewiąte oraz ósme miejsce w ligowej tabeli. Przed spotkaniem wydawało nam się, że to ekipa Tomasza Nurzyńskiego będzie faworytem spotkania. Przemawiał za tym fakt zdecydowanie większego doświadczenia na pierwszoligowym poligonie. Dodatkowo, w poprzednim sezonie ‘Transformersi’ potrafili wygrywać z naprawdę konkretnymi ekipami, dzięki czemu zajęli piąte miejsce. Obecne miejsce w tabeli było poniekąd wypadkową tego, że drużyna rywalizowała już z ligowym topem, podczas gdy AVOCADO, które miało zaledwie jeden punkt przewagi, ekipy z topu ma dopiero przed sobą. Nie przedłużając – nasz typ poszedł, za przeproszeniem, psu w dupę. AVOCADO zaprezentowało w pierwszym i drugim secie siatkówkę na naprawdę wysokim poziomie, do którego PROtotype nie było w stanie nawiązać. Bardzo dobrze po stronie ‘Wegan’ prezentował się Rafał Środa, który atakował z bardzo dużą skutecznością i był niemal bezbłędny. Niestety dla niego, trzeci set wypadł dużo słabiej, co sprawiło, że tytuł MVP spotkania przypadł libero drużyny – Kamilowi Opalińskiemu, który w obronie wyprawiał cuda. PROtotype zagrało podobne spotkanie jak z Omidą Team. Wtedy również przegrali dwa pierwsze sety, by w trzecim się ‘ogarnąć’ i ostatecznie zdobyć jeden punkt. Cóż, lepszy rydz niż nic. Mimo to wiemy, że ‘Transformersi’ mogą być tym wynikiem bardzo zawiedzeni.

Piękni i Młodzi – Range SoftVT 3-0 (21-17; 21-3; 21-16)

Przed meczem zastanawialiśmy się, w jakim składzie personalnym wystąpią obie drużyny. To, że drużyna Range Soft VT miała w ostatnim czasie problemy kadrowe – wiedzą chyba wszyscy. Piękni i Młodzi z kolei może i mają problem, ale co jedynie bogactwa. Dzień przed meczem do składu dołączył kolejny świetny zawodnik – Aleksander Lech, który z pewnością podniesie i tak wywindowany poziom Pięknych i Młodych. W czwartkowy wieczór gracz ten jednak nie wystąpił, podobnie jak jego siedmiu innych kolegów. Piękni i Młodzi, tak jak w meczu z Mental Block, desygnowali do gry sześciu graczy. Po raz kolejny na przyjęciu zagrał Mateusz Chyl, który w trakcie spotkania był najlepiej zagrywającym graczem spośród wszystkich, którzy stanęli po przeciwnych stronach siatki. Patrząc na wyniki poszczególnych setów można zastanawiać się, które oblicze drużyny jest prawdziwe. Czy to z pierwszego i trzeciego seta, kiedy rywale mogą sobie pozwolić na naprawdę dużo, czy może jednak to z drugiego seta, który powinien być grany wyłącznie po godzinie 22, gdyż zawiera drastyczne sceny? Sceny, w których oprawca pastwi się nad ofiarą? Cóż, mimo, że to subiektywny punkt widzenia to spieszymy z odpowiedzią. Uważamy, że ani ten ani ten obraz nie jest prawdziwy. Pierwszy i trzeci set to gra jakby na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Drugi to z kolei anomalia, którą naprawdę ciężko byłoby powtórzyć.  Prawdziwą wartość drużyny poznamy w przyszłym sezonie, kiedy ekipa zmierzy się z drużynami w pierwszej lidze. Drugą przerasta o kilka poziomów. MVP spotkania – Ariel Fijoł, który był prawdziwą ścianą dla rywali.

Oliwa Team – BES-BLUM Kraken Team 1-2 (12-21; 21-14; 17-21)

Zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w zapowiedzi, drużyna BES-BLUM Kraken Team przystąpiła do spotkania dzień po bardzo emocjonującym meczu, w którym musieli uznać wyższość graczy Speednetu. W porównaniu do listy graczy ze środy, ze składu wypadł Rafał Grzenkowicz, zastąpiony przez Karola Richerta, dla którego był to debiut w nowej drużynie, a którego pamiętamy doskonale z występów w zespole Nasz-Dach Stężyca. Początek meczu należał zdecydowanie do graczy BES-BLUM, którzy szybko wypracowali sobie przewagę 13-4. Zawodnicy Ryszarda Nowaka zdobywali na początku punkty taśmowo i Oliwa nie wyglądała bynajmniej na ekipę, która ma jakikolwiek pomysł, jak się temu przeciwstawić. Poza problemami w przyjęciu i obronie kulało również wykończenie, a nawet zagrywka, której Oliwiacy zepsuli naprawdę mnóstwo. To nie mogło się udać. Nie z ekipą BES-BLUM. Wynik seta 21-12 dla Kraken. Drugi set to zupełnie inna historia. O ile do tego momentu jedynym przyzwoitym elementem w grze był blok (aż pięć w pierwszym secie), tak w drugiej odsłonie Oliwa zaczęła w końcu grać na miarę swoich możliwości, co szybko odbiło się na wyniku. Tym, co pomogło drużynie w tym secie mogła być też ławka rezerwowych Oliwy, na czele z wodzirejem Michałem Jasnochem, który co rusz zaskakiwał swoim repertuarem, sprawiając przy tym lekką dekoncentrację u przeciwników. Gdy w połowie seta Dawid Karpiński posłał trzy asy serwisowe z rzędu stało się jasne, że o zwycięstwie zadecyduje ostatni set. Ostatnia partia była dosyć wyrównana. Niestety nie oznacza to, że była piękna. Obie drużyny popełniały w niej sporo błędów. Z czasem BES-BLUM zdołał wypracować sobie kilkupunktową przewagę, którą mimo bardzo dobrej postawy Macieja Pochyluka po drugiej stronie siatki, zdołali dowieźć do końca i zakończyć mecz zwycięstwem w stosunku 2-1.

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany.