Matchday #15

W środowy wieczór dla odmiany – zabrakło sensacyjnych rozstrzygnięć. Ponownie swoje spotkania wygrały drużyny Volley Gdańsk oraz MiszMasz. Do przetasowania doszło w dolnych partiach drugiej ligi. Mental Block po zwycięstwie nad AXIS uciekł ze strefy spadkowej. Zapraszamy na podsumowanie środowej serii gier!

Volley Gdańsk – BES-BLUM Kraken Team 2-1 (20-22; 21-11; 21-13)

W zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy, że drużyna BES-BLUM Kraken Team jest ekipą, która może napsuć sporo krwi obrońcom tytułu – Volley Gdańsk. Pamiętaliśmy bowiem dwa ostatnie pojedynki obu drużyn, które kończyły się podziałem punktów. Ba, przed spotkaniem prędzej postawilibyśmy kasę na to, że w spotkaniu dojdzie do podziału punktów niż na to, że Volley wygra spotkanie w stosunku 3-0. O tym, jak bardzo poważnie podeszli do meczu gracze Kraken niech poświadczy fakt, że kapitan drużyny – Ryszard Nowak odmówił przed meczem Redakcji wywiadu, chcąc poświęcić więcej czasu na zbudowanie odpowiedniego poziomu koncentracji oraz na rozgrzewkę. Cóż, taktyka obrana przez drużynę wydawała się bardzo sensowna, bowiem od samego początku BES-BLUM prezentował świetną formę, która na początku meczu zaskoczyła graczy Volley Gdańsk. W drugiej połowie seta, kiedy BES-BLUM prowadził kilkoma punktami, drużyna VG dokonała kilku zmian, dzięki czemu lider tabeli zdołał doprowadzić do wyrównania (20-20). Ostatecznie końcówka należała już do graczy w szarych trykotach i Kraken mógł cieszyć się z wygranej w pierwszej partii. Drugi i trzeci set to dominacja podrażnionej drużyny Volley Gdańsk. Drużyna Ryszarda Nowaka nie była w stanie nawiązać walki ze swoim rywalem, w efekcie czego przegrała drugiego seta do 11, a trzeciego do 13, po czym 47 wygrana Volleya w lidze z rzędu stała się faktem.

Mental Block – AXIS 2-1 (21-19; 21-11; 21-23)

W porównaniu do ostatniego meczu obu drużyn, który odbył się na początku lipca bieżącego roku, skład ‘Mentalistów’ uległ sporej zmianie. Przegrane spotkanie z początku wakacji pamiętało zaledwie czterech graczy. W szeregach Mentala zabrakło etatowych graczy, takich jak: Marcin Jacyno czy Jakub Ciesielski. W związku z absencjami w ekipie, okazję do zademonstrowania swoich umiejętności mieli za to Dawid Kołodziej czy Przemek Lewandowski. Początek meczu obie drużyny zaczęły nieco ospale. Po niebieskiej stronie siatki bardzo dobrze prezentowało się dwóch wspomnianych wcześniej graczy oraz Dawid Białek, który dołączył do ekipy w poprzednim spotkaniu. W pierwszej partii kluczem do wygranej przez Mentalistów był fakt, że drużyna bardzo dobrze trzymała przyjęcie i świetnie radziła sobie na siatce. W końcówce ‘Niebiescy’ zdołali odjechać swoim rywalom na trzy punkty i wygrali partię do 19. Jeśli ktoś był zaskoczony takim obrotem sprawy to w trakcie drugiego seta mógł przecierać oczy ze zdumienia. W tej partii Mentaliści grali dojrzałą siatkówkę, którą zademonstrowali już w pierwszym secie. Ich rywal – drużyna AXIS zaprezentowała się z kolei z kiepskiej strony, popełniając masę błędów własnych, które skutkowały wygraną rywali do 11, dzięki czemu druga wygrana w sezonie stała się faktem. Przed trzecim setem mieliśmy przeczucie, że AXIS się ‘ogarnie’. O tym, że tak się stanie wiedzieliśmy już po kilku pierwszych piłkach, kiedy widać było, że ‘Czerwoni’ wyszli zmotywowani i skoncentrowani. W drugiej części trzeciego seta, kontuzji doznał dobrze dysponowany Dawid Białek. Ostatecznie, seta po walce na przewagi wygrała drużyna Fabiana Polita, która tym samym uratowała honor drużyny. Mental Block po zwycięstwie wskakuje na dwunaste miejsce w ligowej tabeli i ma w końcu powody do świętowania.

Tufi Team – Speednet 3-0 (21-17; 21-17; 21-16)

W spotkaniu pomiędzy Tufi Team a Speednetem doszło do sytuacji, o której pisaliśmy w zapowiedzi. W związku z faktem, że drużyna w środowy wieczór nie mogła skorzystać ze swoich etatowych graczy: Marek Ogonowski, Piotr Przywieczerski czy Adrian Płotka, istniało naprawdę duże ryzyko, że drużyna może nie skompletować w środowy wieczór składu. Na szczęście zespół nie wykorzystał limitu graczy, których można dopisać do składu i kilka godzin przed meczem trener drużyny – Mateusz Urbanowicz zgłosił kilku nowych zawodników, którzy nie mieli jeszcze okazji zaprezentować swoich umiejętności w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Cóż, nikt nie kwestionuje umiejętności nowych graczy, bo te stały na naprawdę wysokim poziomie, ale dość trudno stworzyć drużynę z graczy, których wcześniej nie widziało się w zasadzie na oczy. Tufi Team jest zbyt doświadczoną ekipą, aby nie wykorzystać takich okoliczności, z czego gracze Mateusza Woźniaka bezwzględnie skorzystali. Było słówko o personaliach w Speednecie, więc czas na Tufi Team. Tym razem drużyna zagrała już w siedmiu graczy i w porównaniu do poprzednich spotkań zmienił się rozgrywający. Zamiast Kamila Romańskiego zobaczyliśmy Sławka Kudybę. Nie zmieniło się jednak to, w jakich kierunkach najczęściej były posyłane piłki. W meczu Piotr Adamczyk zdobył 15 punktów, a Piotr Watus 13, co walnie przyczyniło się do wygrania spotkania w stosunku 3-0. Taki wynik sprawia, że Tuffiki mają zaledwie jeden punkt straty do wicelidera. Za tydzień mogą mieć punkt straty do lidera – Volley Gdańsk. To właśnie ‘Żółto-czarni’ będą ich najbliższym rywalem.

Team Looz – MiszMasz 0-3 (13-21; 14-21; 16-21)

Przyznamy Wam się do pewnej wstydliwej rzeczy. Przed spotkaniem martwiliśmy się o to, czy emocje w trzeciej lidze nie zostaną w środowy wieczór w pewien sposób zabite. Wszystko za sprawą tego, że ewentualna wygrana MiszMaszu w stosunku 3-0 sprawiłaby, że ekipa Andrzeja Tararuja odjechałaby swoim rywalom w ligowej tabeli. Nie zrozumcie nas źle. Absolutnie nie życzyliśmy drużynie M&M przegranej, ale chyba nie ma w rozgrywkach osoby, która nie potwierdziłaby tego, że emocje fajne są wtedy, kiedy są do końca. Nie przedłużając i mówiąc wprost – MiszMasz miał w środowy wieczór gdzieś to, czego oczekują inni i zrobił to, co do nich należy – wygrał za trzy punkty. To, co zrobiła drużyna w dotychczasowych siedmiu spotkaniach w grupie zasadniczej to jakiś kosmos. Poziom nieosiągalny dla innych drużyn. Można powiedzieć, że podczas gdy MiszMasz siedzi przy stole, który ugina się od potraw i najróżniejszych trunków, reszta ligowej stawki czeka w kącie, aż będzie mogła zgarnąć ze stołu okruszki. Ok, może nie było to najlepsze porównanie, ale jak inaczej wytłumaczyć to, że ekipa ogoliła do tej pory drugą, trzecią, czwartą, piątą, szóstą, siódmą oraz dziesiątą siłę sezonu Jesień’20? Zastanawiamy się, co jeszcze drużyna musiałaby zrobić, aby ludzie uwierzyli w siłę MiszMaszu. Ich rywale nie zagrali w środowy wieczór złego spotkania – zagrali całkiem nieźle. Jednak aby wygrać z ekipą Andrzeja Tararuja zamiast ‘nieźle’ musi być perfekcyjnie, a tego Team Looz nie udało się w środę osiągnąć.

Oliwa Team – Epo-Project 1-2 (17-21; 21-16; 13-21)

Pojedynek pomiędzy Oliwą a Epo-Project był rywalizacją dwóch drużyn, które nie mogą zaliczyć początku sezonu do udanych. W gorszej sytuacji była oczywiście drużyna Oliwy, która przystępowała do spotkania po serii pięciu porażek z rzędu. Ich rywal – Epo-Project wydawał się ekipą, która zażegnała już kryzys. Stało się to po wygranej z Trójmiejską Strefą Szkód (3-0). Aby potwierdzić tendencję zwyżkową, gracze z Żukowa chcieli zrobić wszystko, aby wygrać spotkanie przeciwko ‘czerwonej latarni’ ligi i dodatkowo zdobyć przy tym komplet punktów. Cóż, sztuka ta udała się jedynie połowicznie. Epo-Project faktycznie wygrało spotkanie, ale doszło w nim do podziału punktów. Po pierwszym secie, który wygrała drużyna Przemysława Walczaka, Oliwa Team zdołała wyrównać stan rywalizacji pomimo, że to Epo zaczęło lepiej tę odsłonę. W przekroju całego spotkania u Oliwiaków bardzo dobrze sprawował się Maciej Pochyluk, z którego zatrzymaniem gracze z Żukowa mieli spore problemy. Po drugiej stronie siatki brylował gracz, który niebawem odciśnie swoją dłoń w galerii sław Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – Damian Kolka. Wracając do meczu – po remisie, który widniał na tablicy wyników w setach, o wygranej zadecydowała trzecia partia. W niej gracze z Żukowa byli stroną zdecydowanie lepszą. Stroną, która nie dała sobie zrobić krzywdy. Wynik 21-13 nie do końca oddaje to, co działo się w końcówce seta, kiedy to Oliwa zdołała nadgonić kilka punktów z rzędu, które zmieniły optykę na tę partię. Mimo to uważamy, że było to pocieszenie równie dobre jak to, kiedy egzekucja więźnia ma się opóźnić o 4 minuty, z uwagi na chwilową awarię prądu. Koniec i tak był znany.

Zmieszani – BL Volley 3-0 (21-7; 21-17; 21-16)

Ten mecz dla drużyny BL Volley miał potoczyć się całkowicie inaczej. Po wtorkowym spotkaniu z Team Spontan, kiedy drużynie zabrakło naprawdę niewiele do tego, aby odnieść premierowe zwycięstwo, ekipa Wojciecha Strychalskiego stanęła do walki z szóstą siłą poprzedniego sezonu. Owszem, to ich rywale byli faworytem, ale to, co wydarzyło się w pierwszym secie wymknęło się z ram wyobrażeń Redakcji o przebiegu tego spotkania. Co tu dużo mówić – obie drużyny zaprezentowały w tym secie inny sport. W przypadku Zmieszanych był to krwawy sport, w którym w rolę bitego wcielili się gracze w niebiesko-czerwonych koszulkach. Deklasacja, zakończona kiwką Edyty Woźny, po której myśleliśmy, że rywale się już nie podniosą. Początek drugiego seta to bardzo mocny początek drużyny BL (5-1 a następnie 8-3). Coś, co funkcjonowało na początku tej partii, po chwili się zepsuło (9-9). Kilka wymian wcześniej do BL Volley wróciły demony z pierwszego seta, kiedy drużyna miała potężne problemy z przyjęciem, przez co rozgrywający przebiegł w ten wieczór dystans podobny do tego, który dzieli Ergo Arenę z Otwockiem. To oczywiście przekuło się na naprawdę spory problem z wykończeniem akcji, przez co Zmieszani wygrali tę partię do 17. Trzeci set niestety nie był już tak emocjonujący jak drugi. Zmieszani wypracowali sobie kilkupunktową przewagę, która co prawda od czasu do czasu się niwelowała, ale nie zmieniło to w żaden sposób tego, kto kontrolował ten pojedynek. Wygrana za 3-0 sprawia, że Zmieszani łapią kontakt z czołówką ligi. Na chwilę obecną drużyna ma jeden zaległy mecz. Jeśli gracze Edyty Woźny zdołaliby go wygrać w stosunku 3-0 to zrównaliby się punktami z drużyną, która zajmuje obecnie trzecie miejsce. 

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany.