Matchday #5

Wtorkowe spotkania przyniosły kolejne przetasowania. Najwięcej, bo aż cztery z sześciu spotkań odbywało się na drugim szczeblu rozgywkowym. Swoje kolejne mecze wygrały drużyny Team Spontan oraz DNV GL, które zmierzą się w bezpośrednim pojedynku już w środowy wieczór. Na duży plus zasługuje postawa Niepokonanych PKO Bank Polski, którzy w meczu z Craftveną zaprezentowali się naprawdę bardzo dobrze. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier!

BES-BLUM Nieloty – BL Volley 3-0 (21-15; 21-12; 21-17)

Do bezpośredniego meczu obie ekipy przystępowały w odmiennych nastrojach. Faworytem spotkania był zespół BES-BLUM Nieloty, który wygrały na inaugurację z Range Soft VT. BL Volley z kolei, po przegranej z AXIS chciał we wtorkowy wieczór poszukać punktów z faworyzowaną ekipą. O to, że o osiągnięcie założonego celu nie będzie prosto, drużyna debiutującego w rozgrywkach kapitana Wojtka Strychalskiego dowiedziała się już w pierwszym secie. Mimo wyrównanego początku to Nieloty przejęły z czasem kontrolę nad partią i dzięki konsekwentnej i dobrej grze w ataku oraz bloku, wygrali seta do piętnastu. W pierwszej odsłonie, niefortunnej kontuzji ręki nabawił się rozgrywający Nielotów – Michał Falkiewicz.  W jego miejsce wszedł Szymon Łącki i w przekroju całego spotkania zaprezentował dużą jakość, zostając przy tym MVP spotkania. Nie wyprzedzając faktów, trzeba wspomnieć o drugiej i trzeciej partii. W środkowej odsłonie BES-BLUM popełniał dużo mniejszą liczbę błędów od przeciwników i to pozwoliło im cieszyć się z wygranej do 12. Ostatnia odsłona była najbardziej emocjonująca. W zasadzie do drugiej połowy seta trwała walka punkt za punkt. Tak zwanym game changerem okazał się czas, o który poprosił Łukasz Karbowniczek z Nielotów. Od tego momentu do końca trzeciej odsłony na parkiecie królowali podopieczni Mateusza Bone i to oni wygrywają spotkanie 3-0, dzięki czemu wskakują na pierwsze miejsce w tabeli. Co do ich rywali, należy pochwalić atakującego – Michała Konopkę, który we wtorkowy wieczór zaprezentował się z doskonałej strony, zdobywając łącznie jedenaście oczek.

Niepokonani PKO Bank Polski – Craftvena 0-3 (18-21; 18-21; 16-21)

Przed spotkaniem można się było zastanawiać, z jakim nastawieniem zobaczymy we wtorkowy wieczór graczy Niepokonani PKO Bank Polski. Przypomnijmy, że ‘Bankowcy’ przegrali swoje dwa pierwsze spotkania i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że w meczu przeciwko Craftvenie to właśnie ich rywal będzie zdecydowanym faworytem. Przed meczem okazało się, że do ekipy PKO dołączają urlopowicze z prawdziwym liderem drużyny – Tomaszem Remerem. Ujmijmy to najprościej jak się da. To, co w poniedziałkowy wieczór wyprawiał ten gość, było doprawdy niesamowite. Już dawno żaden z graczy na tle osób przebywających na boisku nie wyróżniał się tak, jak miało to miejsce we wtorek w Niepokonanych. Pewnie nie jest to dla kapitan drużyny – Joanny Drewczyńskiej żadna tajemnica, ale jako Redakcja mamy taką sugestię. Proszę porozmawiać z przełożonymi, aby w przerwie pomiędzy meczami przechowywać tego gracza w bankowym skarbcu w trosce o to, by przypadkiem ktoś nie próbował go podebrać. Dość o jednym zawodniku. W spotkaniu z Craftveną cała drużyna zagrała najlepsze spotkanie z dotychczasowych trzech rozegranych w lidze. W pierwszym secie ekipa pobiła swój rekord zdobytych punktów na set. Mało tego, przy odrobinie szczęścia mogli ugrać nawet seta, ale w końcówce partii nie poradzili sobie z dobrą zagrywką Janusza Piepiórki i ostatecznie to ‘Czarni’ cieszyli się z pierwszej partii. W drugiej Craftvena zdołała odskoczyć ponownie dopiero w końcówce. Wynik – podobnie jak w pierwszym secie, do 18. Przed trzecim setem można się było zastanawiać, czy dobra dyspozycja ‘Bankowców’ oraz fakt, że Craftvena ‘lubi’ się dzielić punktami sprawi, że dojdzie do podziału punktów. Nic bardziej mylnego. Trzecia partia padła łupem ‘Rzemieślników’, którzy wygrywają spotkanie w stosunku 3-0  i poprawiają sobie humory przed kolejnymi meczami.

Team Spontan – ACTIVNI Gdańsk 3-0 (21-12; 21-18; 21-18)

Dla obu drużyn wtorkowe spotkanie było drugim meczem w sezonie Jesień’20. Jak do tej pory drużyny rywalizowały ze zmiennym szczęściem. ‘Spontaniczni’ wygrali na inaugurację z Range Soft VT w stosunku 2-1, natomiast ACTIVNI Gdańsk musieli uznać wyższość drużyny Mental Block w stosunku 1-2. Kilka minut przed rozpoczęciem spotkania można było mieć obawy, czy ‘Spontanicznym’ nie wypadło jakieś ciekawsze zajęcie i nagle nie zmienili planów. Ze wszystkich graczy, którymi dysponują ‘Oranje’ na parkiecie był tylko Paweł Baranowski. Ostatecznie ekipa Piotra Raczyńskiego jak gdyby nigdy nic weszła na salę i w zasadzie z marszu rozpoczęła spotkanie. Mimo to, graczom w pomarańczowych trykotach nie przeszkodziło to w rozgrywaniu swojej partii. W pierwszej odsłonie to ‘Spontaniczni’ byli stroną dominującą, co tylko odzwierciedla wynik tej partii (21-12). Druga odsłona była już zdecydowanie bardziej wyrównana. Od początku do końca mieliśmy tu walkę punkt za punkt. O tym, że to ekipa Piotra Raczyńskiego mogła cieszyć się z wygranej w drugim secie zadecydowała końcówka, w której Spontan zachował więcej zimnej krwi. Decydujący o wygranej w meczu cios zadał Paweł Baranowski, ale trzeba przyznać, że ACTIVNI w tej partii zaprezentowali się naprawdę dobrze. Wygrana w meczu przez Spontan wcale nie oznaczała, że drużyny przed trzecim setem złożyły broń. Spontan chciał wreszcie skończyć z łatką drużyny, której wyniki kończą się 2-1, natomiast ACTIVNI chcieli zdobyć jedno oczko, które w końcowej klasyfikacji może okazać się bezcenne. Swój cel zrealizowali ‘Spontaniczni’, którzy po ciekawym secie wygrali tę partię do 18, a całe spotkanie 3-0.

AVOCADO friends – Epo-Project 2-1 (21-14; 21-18; 18-21)

W jedynym spotkaniu pierwszoligowym, do którego doszło we wtorkowy wieczór, zmierzyły się drużyny AVOCADO friends z Epo-Project. Przed spotkaniem, w zapowiedzi przedmeczowej pisaliśmy o tym, że ‘Weganie’ wygrali w poniedziałkowy wieczór czternaste spotkanie z rzędu, jednak w najbliższym – piętnastym spotkaniu muszą się zmierzyć z pięściarzem wagi ciężkiej – drużyną Epo-Project. To spotkanie miało nam dać również odpowiedź na pytanie, o jakie cele będzie walczyła w obecnym sezonie drużyna AVOCADO. Owszem, wiedzieliśmy przed spotkaniem, że Epo ma obecnie swoje problemy – głównie z ustabilizowaniem składu, ale do cholery – to wciąż Epo-Project, które zajęło w poprzednim sezonie czwarte miejsce! To, jak widać, nie zrobiło na AVOCADO większego wrażenia, które mimo kiepskiego początku (2-6) doprowadziło do błyskawicznego prowadzenia (9-6). W zasadzie można powiedzieć, że ten set skończył się właśnie w tym momencie, bowiem ‘Weganie’ nie roztrwonili już tej zaliczki i wygrali partię do 14. Drugą partię tym razem lepiej rozpoczęli gracze AVOCADO, by po chwili to Epo-Project wyszło na prowadzenie. Można powiedzieć, że wydawało nam się, że scenariusz będzie podobny do tego z pierwszego seta, z tą różnicą że drużyny zamienią się rolami. Do pewnego momentu faktycznie tak było, ale w końcówce seta gotowy scenariusz do swoich rąk wziął Patryk Okulewicz i postanowił dopisać w nim swoje fragmenty. Przyjmującemu AVOCADO w końcówce nie przeszkadzał podwójny blok i wszystko czego się dotknął ten gracz, kończyło się zdobyczą punktową. Ostatecznie druga partia skończyła się 21-18 dla AVOCADO. Trzeci set z wtorkowego spotkania był bardzo podobny do trzeciego w spotkaniu ze Speednetem, do którego doszło w poniedziałkowy wieczór. Nie wiemy, czy to kwestia ‘mentala’, jednak kiedy drużyna wygrała dwa pierwsze sety w obu spotkaniach i miała swoich rywali na widelcu to coś się zacinało i ich rywale wygrywali ostatnie odsłony. ‘Weganie’ wygrywają piętnaste spotkanie z rzędu, a Epo przegrywa już trzeci mecz. Okazja do rehabilitacji 16 września.

Mental Block – DNV GL S*M*A*S*H 0-3 (15-21; 16-21; 11-21)

Wtorkowe spotkanie było już czwartym bezpośrednim meczem pomiędzy obiema drużynami. Jak do tej pory lepszym bilansem (dwa zwycięstwa przy jednej porażce) mogła się pochwalić drużyna Mental Block. Nie zmieniało to jednak faktu, że to drużyna DNV GL wydawała się faworytem tego spotkania. Na inaugurację ekipa Stanisława Paszkowskiego była sprawcą jednej z większych niespodzianek i wygrała mecz z Dream Volley. O tym spotkaniu powiedzieliśmy oraz napisaliśmy już tyle, że byłoby nudne, gdybyśmy się wciąż powtarzali. Mecz z ‘Mentalem’ miał pokazać, czy drużyna jest w stanie dołączyć w obecnym sezonie do ekip, które powalczą o wysokie cele. Zespół z ulicy Łużyckiej w Gdyni doskonale zdał egzamin. Wygrał spotkanie w stosunku 3-0, dzięki czemu wskoczył na trzecie miejsce w tabeli. Co do przebiegu meczu to w pierwszej partii ‘Biali’ wypracowali szybko przewagę 11-5, której już nie wypuścili i ostatecznie wygrali seta do 15. Druga partia zaczęła się doskonale dla drużyny Aleksandry Błaż (6-1). Niestety dla ‘Niebieskich’, zawodnicy nie potrafili utrzymać tej przewagi i dzięki dużej koncentracji i świetnej grze doświadczonego rozgrywającego – Pawła Krzyżaka DNV wyrównało (14-14), by ostatecznie wygrać seta do 16. Poczucie utraconej szansy wisiało w powietrzu na tyle długo, że Mentaliści nie zdołali się pozbierać i w trzeciej partii nie potrafili nawiązać równorzędnej walki z przeciwnikami.

Zmieszani – AXIS 3-0 (21-18; 21-14; 21-12)

Już przed spotkaniem było wiadomo, że ten mecz będzie wyglądał zupełnie inaczej niż ten, do którego doszło pomiędzy drużynami 9 lipca w sezonie Wiosna’20. Można powiedzieć, że tamto spotkanie było już gierką sparingową, bowiem było wiadomo, że zarówno Zmieszani jak i AXIS utrzymają się w lidze. Przed spotkaniem zastanawialiśmy się, czy gracze Zmieszanych pamiętają jeszcze słowa, które napisaliśmy w podsumowaniu przy okazji poprzedniego meczu z AXIS. Posłużmy się cytatem: ‘Mimo bardzo dobrej gry ‘Czerwonych’ nie bylibyśmy sob,ą gdybyśmy nie dokręcili troszkę śrubki drużynie Zmieszanych. Uważamy, że pewne rzeczy nie przystoją drużynie, która w poprzednim sezonie z powodzeniem rywalizowała z Omidą czy Thunder Team. Tymi rzeczami jest aż pięć porażek w obecnym sezonie i forma z końcówki sezonu.’ Patrząc z perspektywy pomeczowej wydaje się, że Zmieszani poniekąd wzięli sobie do serca tamte słowa. Dowód? Bardzo proszę. Jesteśmy przekonani, że obecnie AXIS jest silniejszą drużyną niż była jeszcze kilka tygodni temu – w poprzednim sezonie. Mimo to, Zmieszani nie mieli we wtorkowy wieczór problemów z odniesieniem zwycięstwa 3-0. Do drużyny dołączyło kilku nowych graczy, którzy zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. We wtorkowym spotkaniu zagrało łącznie aż jedenastu zawodników i zastanawiamy się, czy z czasem nie pojawią się pewne problemy wynikające z tego, że poszczególni gracze będą chcieli więcej grać. Niestety, ale ten sport został już tak skonstruowany, że liczba miejsc na parkiecie jest ograniczona. Mimo to, nie czas rozmawiać o potencjalnych problemach w momencie, kiedy drużyna wygrywa spotkanie i zgarnia komplet oczek. Co do ekipy AXIS to nie dało się nie zauważyć pewnej prawidłowości. O ile w pierwszej partii drużyna zagrała naprawdę dobrze, tak w kolejnych setach sukcesywnie gaśli i o następne punkty muszą powalczyć w przyszłym tygodniu.

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany.