Matchday #16

Wtorkowe spotkania nie rozczarowały chyba nawet najbardziej wybrednego i marudnego pasjonata kibica siatkówki w amatorskim wydaniu. Nie zabrakło emocji i zwrotów akcji. Punkty w pierwszej lidze pogubiły drużyny Omida Team (dwukrotnie) i Volley Gdańsk. W drugiej lidze awans do grupy mistrzowskiej zapewniły sobie AVOCADO friends oraz Letni Gdańsk. O tym, które z drużyn dołączą do wspomnianej dwójki zadecyduje czwartkowa seria gier!

Zmieszani – Oliwa Team 0-3 (18-21; 12-21; 10-21)

Nie wiemy czy trafimy w gusta muzyczne graczy Oliwa Team, ale przed laty Magik z Paktofoniki w piosence Znikam umieścił następujący fragment: ‘nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili, pokaż że się mylili.’ Nie wiemy również tego, jak zakończy się runda zasadnicza. Nie wiemy także czy znajdzie się tam miejsce dla graczy Zmieszanych oraz Oliwy. Wiemy natomiast jedno. Ci drudzy są bez wątpienia moralnymi zwycięzcami. W przeciągu dwóch dni zrobili wszystko, by znaleźć się w grupie mistrzowskiej. W poniedziałek ograli AXIS, by we wtorek zdemolować Zmieszanych. O tym, że drużyny może zabraknąć w grupie mistrzowskiej przy innych wynikach może zadecydować fakt, że po rozegraniu dziewięciu spotkań przy tej samej liczbie punktów mają… trzy małe oczka mniej. To pokazuje, jak szalenie ważna w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta jest walka o każdą piłkę. Wracając do meczu to jeszcze przed jego rozpoczęciem wiedzieliśmy, że drużyna Zmieszanych może mieć pewne problemy. Raz, że w ich szeregach zabrakło Kuby Wałdocha, Marka Bobkowskiego czy Michała Grzeni a dwa, że ich rywale byli nabuzowani jak rottweiler na listonosza. Mało brakowało, a Zmieszani musieliby rozpocząć mecz w zaledwie pięciu graczy. Ich trzech zawodników, w związku z wcześniejszą niż dotychczas godziną rozgrywania meczu, wpadła na salę tuż przed rozpoczęciem spotkania. Pierwsza partia była tą, która była najbardziej wyrównana. Wreszcie również tą, która być może sprawiła, że Oliwa jest w tabeli za Letnim Gdańskiem. To właśnie w pierwszej odsłonie Oliwiacy pozwolili Zmieszanym na zdobycie największej liczby punktów. Set zakończył się wynikiem 21-18 dla Oliwy. Jeśli w pierwszym secie zaprezentowali dobrą siatkówkę to brak nam słów aby opisać to, co wydarzyło się w kolejnych setach. W nich ‘Czarni’ wygrali odpowiednio do dwunastu oraz dziesięciu, a cały mecz w setach 3-0. Uważamy, że był to najlepszy mecz Oliwiaków w obecnym sezonie, którzy teraz do rąk zamiast piłki muszą brać kalkulatory. Do później godziny w czwartkowy wieczór gracze nie będą wiedzieli, w której grupie przyjdzie im rywalizować. Podobnie zresztą jak drużyna Zmieszanych, których sytuacja wydaje się jeszcze bardziej skomplikowana. Aby utrzymać się w TOP5 gracze Edyty Woźny muszą wygrać w czwartek z… drużyną, która jeszcze nie przegrała – AVOCADO friends i liczyć na korzystne dla nich rezultaty w innych meczach.

BES-BLUM Kraken Team – Epo-Project 1-2 (15-21; 21-16; 17-21)

Tuż przed spotkaniem, korzystając z okazji, że jest to ostatni możliwy moment na dopisanie graczy, kapitan drużyny – Ryszard Nowak uzupełnił skład czterema zawodnikami. Wśród nich znalazło się miejsce dla trójki graczy, którzy są znani na parkietach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Mowa tu o takich zawodnikach jak: Rafał Grzenkowicz, Karol Richert, Dawid Czoska oraz jeden gracz, który nie miał do tej pory okazji wystąpić w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Przy okazji nawiązania do uzupełnienia składu, nie da się nie zauważyć, że BES-BLUM często borykał się z problemami kadrowymi i nagminnie zdarzało im się, że na mecze przychodziło zaledwie sześciu graczy, co znacznie zawężało pole manewru kapitanowi drużyny. Mimo dopisania wspomnianych zawodników, we wtorkowy wieczór ponownie wystąpili w ‘szóstkę’, lecz mimo to zaprezentowali się naprawdę dobrze. To nie był łatwy mecz dla Epo-Project. Aby wygrać, drużyna musiała się naprawdę napocić i zostawić na parkiecie trochę zdrowia. Mio wygranej gracze Przemysława Walczaka mogą czuć niedosyt, bowiem bez wątpienia chcieli pokusić się o komplet punktów. Pierwszy set wskazywał na to, że mecz przebiegnie pod ich dyktando od początku do końca. Owszem, Kraken stawiał pewien opór, ale był on dosyć dyskretny i gracze z Żukowa wygrali tę partię do 15. W pierwszym secie widoczny był brak dwóch etatowych zawodników BES-BLUM. Nie wiemy, co wydarzyło się przed drugim setem, ale obstawiamy klasykę – brak koncentracji. W secie tym Epo-Project zaprezentowało się dużo gorzej, co przy dobrej grze BES-BLUM nie mogło ujść im płazem. Ostatecznie set zakończył się wynikiem, który był niemal lustrzanym odbiciem pierwszego seta. 21-16 dla Kraken i obie drużyny mogły skupić się już na trzeciej odsłonie. W niej byliśmy świadkami wyrównanego starcia. Pod koniec seta na tablicy wyników widniało 16-16, ale ostatecznie to gracze z Żukowa zdołali wygrać tę odsłonę i całe spotkanie. Graczem meczu wybrany został Mateusz Truszczyński (Epo-Project), dla którego był to bodajże najlepszy mecz w obecnym sezonie i z zatrzymaniem którego BES-BLUM miał ogromne problemy.

Omida Team – Straż Pożarna Gdańsk 2-1 (18-21; 21-18; 21-9)

Zacznijmy od końca, bowiem z czasem moglibyśmy zapomnieć o tej jakże błyskotliwej refleksji. Po wtorkowych spotkaniach przeciwko Straży Pożarnej i Prototype Volleyball drużyna Omidy może się czuć rozczarowana równie mocno jak mężczyzna po wejściu do domu publicznego w Tajlandii. Nie wiemy jaki był konkretny powód tego, że ‘Logistycy’ stracili we wtorkowy wieczór dwa punkty, ale możemy się jedynie domyślać, że była to składowa kilku czynników. Pierwszym z nich była absencja dwóch kluczowych graczy – atakującego Mateusza Szturmowskiego oraz przyjmującego Dimy Moroziuka. Druga sprawa to chyba presja, która ciążyła na graczach z Omidy. Od pewnego czasu, czy to w zapowiedzi czy to w podsumowaniu, pisaliśmy o nich w kontekście tytułu mistrzowskiego, a jak wiadomo nie od dziś – sukces lubi ciszę. Po trzecie, ‘Logistycy’ zaprezentowali się po prostu poniżej oczekiwań i własnych możliwości. Po pierwszym secie ze Strażą Pożarną mieli miny takie, że poważnie rozważaliśmy, żeby Redakcja zaprzestała robienia zdjęć na boisku numer trzy, bowiem nie chcieliśmy oberwać rykoszetem. Tak to już niestety jest, że gdy spada się z wysokiego konia to upadek jest tym bardziej bolesny. To właśnie w pierwszej odsłonie Strażacy zaprezentowali bardzo dobrą formę. W drużynie zobaczyliśmy rzadko obecnych w ostatnim czasie Mateusza Pytela czy Karola Masiula, co dość wyraźnie odbiło się na formie ‘Mundurowych.’ Jesteśmy przekonani, że gdyby grali podobnie w pozostałych meczach to nie okupowaliby ostatniego miejsca w ligowej tabeli. Drugi set, podobnie jak pierwszy, był wyrównany. Tym razem górą byli jednak ‘Logistycy’, którzy choć w pewnym stopniu poprawili sobie humory. Trzecia partia to wreszcie forma, do której Omida przyzwyczaiła. Wygrana do dziewięciu sprawiła, że można się było spodziewać, że z Prototype nie przydarzy im się podobna wpadka. Nic bardziej mylnego. Wracając do Straży to uważamy, że jeden punkt powinien być rozpatrywany w kategorii małego sukcesu. Przed spotkaniem byli bowiem przez wszystkich skazywani na pożarcie.

Trójmiejska Strefa Szkód – Volley Gdańsk 1-2 (11-21; 17-21; 23-21)

Wchodząc do hali Ergo Arena, gracze Volley Gdańsk wiedzieli już, co wydarzyło się kilkadziesiąt minut wcześniej. Mówimy tu oczywiście o porażce w pierwszym secie, której zaznała drużyna Omida Team przeciwko Straży Pożarnej Gdańsk. To z kolei oznaczało, że pojawiła się przed nimi szansa na zrównanie się punktami z obecnym liderem. Owszem, trzeba jeszcze było pokonać po drodze innego rywala, bowiem Volley ma zaległy mecz, ale nie zmieniało to postaci rzeczy – „Żółto-czarni” byli zdeterminowani jak nigdy. Na potwierdzenie tych słów zaczęli pierwszego seta tak, jakby był to najważniejszy mecz w sezonie. TSS mógł się tylko biernie przyglądać, bowiem nie był w stanie przeciwstawić się tej dobrze naoliwionej maszynie. Początek meczu to wynik 6-2 dla Volley, następnie 16-8 i wreszcie  21-11. Wiedzieliśmy, że drugi set nie może wyglądać tak samo. Różnice pomiędzy drużynami nie są aż tak duże i czuliśmy, że TSS w kolejnej odsłonie zgarnie więcej punktów. Tak też się stało. Lepiej zaczęli co prawda gracze Volley Gdańsk, ale z biegiem czasu ‘Trójmiejscy’ zaczęli dochodzić do głosu i odrobili stratę, doprowadzając do wyrównania 16-16. Po serii bez punktów Volley zdecydował się na wzięcie czasu, po którym na parkiet wyszła zupełnie inna drużyna, która po chwili cieszyła się z wygranej 21-17. Ostatni set był najbardziej wyrównany. Mimo, że Volley prowadziło to pod koniec seta roztrwonili przewagę i na tablicy wyników pojawiło się 20-20. W końcówce próbę nerwów lepiej znieśli podopieczni Patryka Pleszkuna, którzy wygrali 23-21, czym sprawili Volley wielki zawód, który jak się po chwili okazało był na wyrost.

Letni Gdańsk – AVOCADO friends 1-2 (13-21; 22-20; 9-21)

Oba spotkania drugoligowe, do których doszło we wtorkowy wieczór, elektryzowały nie tylko zawodników, ale również osoby, które interesują się naszymi rozgrywkami. Wchodzących na salę graczy Letniego zajmowała tylko jedna rzecz – jakim wynikiem zakończył się mecz Oliwa Team ze Zmieszanymi. Gdyby tego było mało, w trakcie kilkudziesięciu minut na skrzynkę odbiorczą Redakcji otrzymaliśmy tyle wiadomości z zapytaniem o wynik drugoligowego spotkania, że nie byliśmy w stanie na wszystkie odpowiedzieć. W każdym razie, nasza odpowiedź nie usatysfakcjonowała graczy Letniego, którzy aby przeskoczyć Oliwę musieli ugrać minimum jednego seta z AVOCADO i do tego liczyć małe punkty. Cóż, początek meczu wskazywał na to, że gracze Letniego mogą mieć spory problem ze zrealizowaniem swojego planu. Nie dość, że kontuzja Łukasza Dudo okazała się poważniejsza niż sam zainteresowany początkowo myślał, przez co zabrakło go w składzie to na dodatek ‘Letnicy’ zaczęli kiepsko mecz. AVOCADO szybko wyszło na prowadzenie 10-3 a następnie kontynuowali bardzo dobrą grę, by ostatecznie wygrać tę partię do 13. Po pierwszym – nieudanym secie dla Letników stało się jasne, że pociąg do stacji GRUPA MISTRZOWSKA właśnie odjeżdża. Taka sytuacja wykrzesała w Letnim dodatkowe pokłady energii, która wydawała się być skumulowana właśnie na środkową partię. Po emocjonującym secie Letnikom udało się wygrać seta 22-20 i jak się później okazało, również miejsce w grupie mistrzowskiej. Żałujcie, że nie widzieliście tego wybuchu radości. Oczywiście, pomimo wygranej seta, nie była przesądzona jeszcze kwestia podziału na grupy. W trzeciej partii na parkiecie dzielili i rządzili tylko i wyłącznie ‘Czarni’, którzy wygrali ją do 9 i postawili kolejny krok w kierunku mistrzostwa ligi. Na chwilę obecną wyglądają na drużynę, która ma wszelkie atuty w swoich rękach, by cel ten zrealizować. Wróćmy do Letników i porozmawiajmy trochę o kinematografii. Parafrazując tytuły trylogii Władca Pierścieni, w obecnym sezonie kilka razy dały o sobie znać Dwie Wieże w postaci Jacka Kalwasa oraz Maćka Jakubowskiego. Tym razem mecz skojarzył nam się bardziej z Powrotem Króla. Po zakończonym meczu w tabeli na stronie widniała bowiem informacja, że Letnicy są w tabeli niżej niż Oliwa Team. Po krótkim czasie okazało się jednak, że w wynik meczu z AVOCADO wkradł się błąd i Letnicy ostatecznie zamienili się miejscami z Oliwą, tym samym zapewniając sobie grę w grupie mistrzowskiej. Przewaga nad Oliwą Team wyniosła… dwa małe punkty. Za Letnikami prawdziwa podróż z piekła do nieba. Czy gracze Michała Mysłka rozgoszczą się tam na dobre?

Omida Team – Prototype Volleyball 2-1 (21-17; 21-18; 15-21)

Drużyna Prototype Volleyball przystępowała do spotkania z Omida Team z wiedzą, że ich rywale są we wtorkowy wieczór bez wątpienia – do ugryzienia. Omida Team straciła punkt w meczu ze Strażą Pożarną więc gracze Prototype uznali, że skoro oni mogli to czemu my nie? Nie ukrywamy, że bardzo szanujemy takie podejście. Byliśmy dalecy od tego, aby włożyć sobie mikser prosto w źrenice, ale mówiąc eufemistycznie – pierwsza partia nie była spektaklem i jeśli mielibyśmy wybrać najlepszego gracza w tej partii to byłby to Pan Przypadek. Nie mówimy tu o samym wyniku, bo w nim lepiej zaprezentowali się gracze Omidy. Prototype w pierwszej odsłonie brakowało skuteczności i o ich przegranej w secie zadecydowało to, że ‘Logistycy’ mieli ją delikatnie lepszą.  Jesteśmy jednak przekonani, że Omida dałaby się pokroić za wygraną w każdym secie, nawet jeśli styl nie byłby porażający. W drugiej odsłonie liczba błędów w ataku kłuła w oczy. O tym, że to Omida wygrała tę partię, zadecydowała ich bardzo dobra tego wieczoru zagrywka, z którą ‘Transformersi’ mieli spore problemy. Ostatnia odsłona, biorąc pod uwagę emocje, była najciekawsza. W tej odsłonie Prototype zaczął grać dużo lepiej, co wystarczyło na ich gorzej dysponowanych rywali. W połowie seta, na równoległym boisku zakończył się mecz Volley Gdańsk z Trójmiejską Strefą Szkód, w którym Ci pierwsi zgubili jeden punkt. Biorąc pod uwagę stratę ‘Logistyków’ w meczu ze Strażą pojawiła się zatem szansa na zachowanie statusu quo czyli jednopunktowej przewagi nad Volleyem. Wystarczyło postawić tylko kropkę nad ‘i’ i wygrać ostatnią partię. Niestety dla ‘Logistyków’, Prototype wypracował sobie na początku seta przewagę, której ‘Logistycy’ nie zdołali już odrobić. Inna kwestia jest taka, że Prototype prezentował się w taki sposób, iż odrobienie straty było zadaniem niewykonalnym.

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany.