Matchday #4

Za nami kolejny, bardzo ciekawy dzień rozgrywek. W elicie spory niedosyt mimo wygranej ze Strażakami czują gracze Prototype Volleyball, którzy byli bliscy zdobycia punktów również w meczu z Volley Gdańsk. W drugiej lidze pierwsze zwycięstwo zanotowała drużyna Oliwa Team. W trzeciej, po zaledwie czterech dniach meczowych, tylko jedna drużyna nie zaznała goryczy porażki i na chwilę obecną walka w tej klasie rozgrywkowej wydaje się najbardziej emocjonująca. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowych spotkań.

Oliwa Team – Mental Block 3-0 (21-18; 21-10; 21-13)

Wtorkowe spotkanie było dla obu drużyn szansą na wyjście z dołka. Tak jak pisaliśmy w zapowiedziach, obie ekipy przegrały pierwsze mecze i nie pozostawiły po sobie najlepszego wrażenia. Tym razem miało być inaczej, wtorkowi rywale podeszli do spotkania ze zresetowaną głową i chęcią zgarnięcia kompletu punktów. W szeregach Oliwy zameldował się libero – Łukasz Wilamowski, który w znaczący sposób poprawił przyjęcie w drużynie. To z kolei spowodowało, że zespół mógł sobie pozwolić na więcej gry kombinacyjnej. Gdy dorzucimy do tego dobrą zagrywkę, którą Oliwa odrzuciła od siatki swoich przeciwników oraz fakt, że z drużyny zszedł już stres związany z debiutem to mieliśmy gotową receptę na sukces. Tak też się stało. Oliwa wygrywa pierwsze spotkanie w lidze i znacznie poprawia swoje humory oraz pozycję w ligowej tabeli. Jeśli chodzi o drużynę ‘Mentalistów’ to zawodnicy tej drużyny są jak niedźwiedź, który nie kwapi się zbytnio do przebudzenia po zimowym śnie. Drugi mecz, druga porażka, drugi raz bez choćby punktu. Kolejne spotkanie Mental rozegra przeciwko drużynie DNV GL S*M*A*S*H, z którą w poprzednim sezonie gładko wygrał. Następnie czeka ich mecz z ekipą AXIS, która ma na koncie już dwie porażki. Mentaliści, kiedy jak nie teraz?

Prototype Volleyball – Straż Pożarna Gdańsk 2-1 (13-21; 21-9; 21-18)

Spotkanie Transformersów z Mundurowymi można podzielić na trzy różne części. Każdy set to całkiem inna historia, która po złożeniu w całość nie trzyma się kupy. W pierwszej odsłonie zobaczyliśmy to, co najlepsze w Straży Pożarnej. Swoją grą nawiązali do pierwszego sezonu, w którym przez długi czas uchodzili za jednego z faworytów. W partii tej bardzo dobrze na rozegraniu sprawował się Michał Mańkowski, który zaprezentował szereg kombinacyjnych i efektywnych rozwiązań. O ile pierwsza część tego seta była w miarę wyrównana, to w dalszej części Strażacy włączyli drugi bieg i odjechali swoim przeciwnikom. Ostatecznie wygrali seta do 13 i wydawać by się mogło, że do końca spotkania będą stroną dominującą. Stało się całkowicie inaczej. W drugim secie to PROtotype doszedł do głosu i przez całą odsłonę dominowali nad swoim rywalem. Bardzo dobrą partię w przyjęciu rozegrał Mateusz Bednarek, który świetnie wkomponował się w drużynę podnosząc jej jakość. Na uwagę zasługuje też występ Tomka Nurzyńskiego, dla którego był to pierwszy tytuł MVP w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Wywalczył go sobie bardzo dobrą grą w bloku, dokładając do tego kilka punktów po atakach z środka. Wracając do spotkania to najlepszą odsłonę zobaczyliśmy dopiero na koniec meczu. W trzeciej partii obie drużyny pokazały swoją najlepszą formę, co sprawiło, że w końcu doczekaliśmy się prawdziwych emocji. Po bardzo wyrównanej walce, seta i co za tym idzie – całe spotkanie wygrała drużyna PROtotype Volleyball, dopisując do swojego konta kolejne dwa oczka. Plan minimum na wtorkowy wieczór został zatem wykonany.

Range Soft VT – DCT Gdańsk 3-0 (21-13; 21-16; 21-19)

Starcie pomiędzy Range Soft VT a DCT Gdańsk anonsowane było przez nas jako pojedynek dwóch niepokonanych jak do tej pory drużyn. Obie ekipy przystępowały do spotkania numer dwa w lidze i stało się jasne, że passa zwycięstw którejś z drużyn zakończy się tego wieczoru. Lepiej w mecz weszli żółto-czarni. Zdołali oni wypracować kilkupunktową przewagę, którą udało im się utrzymać do końca. Set zakończył się wynikiem 21-13 i zastanawialiśmy się, czy DCT jest w stanie nawiązać w spotkaniu walkę. Druga odsłona była dla graczy z ulicy Kontenerowej dużo lepsza. Mimo, że set zaczął się dla nich koszmarnie (0-4), to z czasem ‘Kontenerowcy’ potrafili nawiązać walkę, efektem której na tablicy wyników widniał wynik 12-13 dla Range, a następnie remis 16-16. Ostatecznie, to drużynie Mykoli Kisa udało się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść i cieszyć się z wygranej drugiego seta. Widoczna była w tym duża pomoc Yuriya Potiekhina, który we wtorkowy wieczór był zdecydowanym liderem swojej drużyny i najlepszym graczem meczu. Trzeci set to typowa gra błędów. Gracze obu drużyn popełniali ich bardzo wiele, a o wyniku końcowym zadecydowało to, że Range Soft popełniło ich jednak trochę mniej, wskutek czego na swoim koncie zainkasowali trzy oczka.

Craftvena – Allsix by Decathlon 0-3 (12-21; 12-21; 17-21)

Gdy po poniedziałkowym wieczorze stało się jasne, że z powodu kontuzji stawu skokowego na dłuższy czas wypadł z gry jeden z liderów Allsix by Decathlon (Dawid Zdzuj) uznaliśmy, że drużynę Rafała Liszewskiego czeka spore wyzwanie. Gdy zobaczyliśmy, że ‘Biali’ rozgrzewali się przed meczem w pięciu graczy uznaliśmy, że problem jest poważny. Wreszcie, gdy zobaczyliśmy jak jeden z pięciu graczy potrzebuje zamrażacza, ponieważ będzie grał z kontuzją uznaliśmy, że do pełni nieszczęścia brakuje tylko tego, aby któryś z graczy został wykluczony z gry z powodu zbyt wysokiej temperatury. Tak się jednak nie stało i ku naszemu zdumieniu Allsix rozpoczął mecz bardzo dobrze i każda kolejna piłka udowadniała nam, że ‘Biali’ grają w meczu o pełną pulę. W pierwszym secie Craftvena miała problemy z przyjęciem, a Decathlon potrafił to wykorzystać i wygrać do 12. Drugi set to początkowo wyrównana gra (5-5), po której gracze Decathlonu ponownie odskoczyli od rywala i nie pozwolili swoim przeciwnikom rozwinąć skrzydeł. To, co udało się ‘Białym’, nie udało się ‘Czarnym’, którzy nie znaleźli sposobu na zatrzymanie kapitalnie dysponowanego Aleksandra Bochana. Zawodnik ten zdaje się rozkręcać z meczu na mecz. Ostatecznie drugi set padł łupem Decathlonu i drużyny mogły przystąpić do ostatniej partii. Trzeci set był najbardziej wyrównany, jednak ponownie górą byli gracze ze sklepów sportowych. Wygrana 3-0 przy wspomnianych wcześniej okolicznościach jest świetnym prognostykiem przed kolejnymi spotkaniami. Jeśli chodzi o Craftvenę, drużyna musi się zmierzyć z goryczą porażki i szybko zresetować głowy przed kolejnym wyzwaniem.

Prototype Volleyball – Volley Gdańsk 0-3 (21-23; 21-23; 14-21)

Do spotkania przeciwko Volley Gdańsk drużyna Prototype przystępowała z dwoma wygranymi na koncie. Tydzień wcześniej w bardzo dobrym stylu pokonali BES-BLUM Kraken Team, a kilkadziesiąt minut wcześniej odnieśli zwycięstwo nad Strażą Pożarną. Planem minimum na wtorkowy wieczór było zdobycie dwóch punktów i udało się to zrealizować już po pierwszym spotkaniu. Nie oznacza to bynajmniej, że ‘Transformersi’ złożyli broń i zamierzali statystować w meczu przeciwko dwukrotnemu mistrzowi SL3. W pierwszym secie postawili swoim przeciwnikom bardzo trudne warunki. Partia ta była bardzo wyrównana, lecz pod koniec seta to drużyna Tomka Nurzyńskiego stanęła przed ogromną szansą na wygranie tej odsłony. Widmo utraty punktu sprawiło, że na parkiet wszedł Przemysław Wawer, jednak w rolę pierwszoplanowej postaci wcielił się najbardziej doświadczony gracz w ekipie Volley Gdańsk – Adrian Ossowski. W kluczowym momencie zablokował jednego z przeciwników, a następnie atakiem po skosie zakończył seta i gracze Volley cieszyli się ze zdobycia punktu. Drugi set to niemal kopia tego pierwszego. Początek był bardzo wyrównany (5-5), lecz później dzięki dwóm z rzędu atakom Markusa, gracze Prototype wyszli na minimalne prowadzenie, które utrzymywało się do końcówki. W pewnym momencie było już 18-16 dla Prototype Volleyball i wydawało się, że tym razem może się udać. Kolejna stykowa końcówka i kolejna piłka setowa niewykorzystana przez ‘Transformersów’. Ostatecznie, Volley udało się i tym razem. W końcówce seta swoją robotę wykonał MVP tego spotkania – Kuba Firszt. Volley, identycznie jak w pierwszym secie wygrał 23-21 i uważamy, że Prototype zabrakło nie tyle szczęścia co doświadczenia. Myślimy, że z czasem w takich stykowych sytuacjach będą w stanie zachować zimną krew i wygrać. Ostatnia partia była już bez historii. Gracze Volley na początku wypracowali sobie przewagę, której nie wypuścili do samego końca i trzy punkty trafiają na ich konto. Mimo wszystko, chyba sami nie spodziewali się tak trudnej i krętej drogi do tego celu.

AXIS –Team Spontan 1-2 (18-21; 12-21; 21-19)

Nie pomyliliśmy się pisząc zapowiedzi. Team Spontan nawiązał w spotkaniu do swoich korzeni. Po raz kolejny dzieli się punktami ze swoim rywalem. W protokole przedmeczowym zabrakło etatowych graczy obu drużyn. Po stronie AXIS nie było kapitana drużyny – Dariusza Suchwałko, natomiast w drużynie Team Spontan zabrakło Kuby Kozłowskiego czy Tomka Bedlińskiego. Początek meczu zaczął się bardzo nerwowo dla drużyny AXIS. Kilka błędów własnych sprawiło, że Spontan wyszedł na prowadzenie 8-2 i kontrolował przebieg gry przez większość seta. Gdy było już 14-7, w szeregi ‘Spontanicznych’ wdarła się niefrasobliwość, w efekcie czego ‘Czerwoni’ szybko zredukowali stratę i nawiązali kontakt z rywalem. Pod koniec seta, po bardzo długiej wymianie zakończonej obronioną piłką setową, wydawało nam się, że AXIS może pójść za ciosem i powalczyć nawet o wygraną tej partii. Niestety dla nich, Spontan wziął się w garść i ostatecznie wygrał do 18. W drugim secie ‘Spontanicznym’ udało się to, czego nie dało rady zrobić w pierwszym. Początkowo wypracowana przewaga była konsekwentnie powiększana, w efekcie czego Spontan wygrał do 12. W tej partii AXIS nie nawiązał walki i widać było, że brakuje im jeszcze trochę zgrania. Po jednym z nieporozumień piłka spadła pomiędzy dwóch graczy. Aby osiągnąć dobry wynik i wyeliminować takie błędy, AXIS musi popracować nad komunikacją. W trzecim secie ‘Czerwoni’ zaczęli w końcu grać na miarę swoich możliwości i świetnie wykorzystali gorszą dyspozycję drużyny Piotra Raczyńskiego. W secie tym zagrał Łukasz Wojdak i mimo, że Spontan próbował gonić przespaną końcówkę, to sztuka ta im się ostatecznie nie udała. Podsumowując, można powiedzieć, że wynik 1-2 nie zadowala absolutnie nikogo. Spontan miał ambicje na trzy oczka. AXIS z kolei przegrywa trzecie spotkanie z rzędu. Na dziewięć możliwych punktów zdobyli zaledwie jeden.

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany.