Dzień: 21 listopada 2019

Prototype Volleyball – Speednet

W tym meczu nie można było mówić o odpuszczaniu. Prototype po wygranej z Kraken poczuł, że los może się w końcu do nich uśmiechnąć i zdołają uciec spod topora. Trzeba przyznać, że przed czwartkowymi pojedynkami ich los zdawał się równie beznadziejny co orkiestry na Titanicu. Speednet z kolei, czwartkowym spotkaniem mógł sobie zapewnić pewne utrzymanie oraz powalczyć o wyższą lokatę na koniec rozgrywek. Kto wypadł lepiej w tym klinczu? Bez wątpienia drużyna Tomasza Nurzyńskiego, która wygrała spotkanie 2-1 i zrównała się liczbą punktów zarówno z Asami jak i Strażą Pożarną, doprowadzając do tego, że końcówka ligi będzie ciekawsza niż książki Dana Browna w jego primetime. Wracając do samego meczu to brakowało w nim chyba wyłącznie tego, aby w przerwie pomiędzy setami zatańczyły cheerleaderki. Poza tym mieliśmy absolutnie wszystko. Dramaturgię, kontrowersje, efektowne obrony, ciekawe wymiany, i niestety, dwie kontuzje, których nabawili się Karol Grajewski oraz Marcin Juszczak. Strata tego pierwszego nie była mocno odczuwalna, bowiem dobrą partię rozgrywali środkowi Tomasz Nurzyński oraz Piotr Szewczyk. Trzeba przyznać, że pod tym względem nie odstawali od Grzegorza Gnatka, którego ataki gracze Prototype bardzo często blokowali, a jeśli się to nie udawało to dobrze funkcjonował odbiór. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 2-1 dla Prototype Volleyball. Coś, co jakiś czas temu wydawało się nierealne, stało się namacalne. Transformersi zrównali się punktami z dwiema drużynami i są obecnie bardzo podbudowani, co może mieć ogromne znaczenie w kontekście meczu sezonu – z Asami B Klasy. Na samą myśl o tym wydarzeniu mamy ciarki i poważnie zastanawiamy się czy zainteresowanie nie będzie tak duże, że na trybunach może zabraknąć miejsc.

Allsix by Decathlon – Scandic

Dla Hotelarzy mecz przeciwko Allsix by Decathlon był ostatnim spotkaniem w sezonie Jesień’19. Była to też ostatnia okazja w tej edycji na to, by zdobyć swój pierwszy, historyczny punkt. Patrząc na tabelę przed meczem, gracze ze Scandicu liczyli na to, że być może tym razem się uda, rywalizowali bowiem z drużyną, która znajdowała się w dolnej części zestawienia. Ponadto, w ostatnim czasie ich forma zwyżkowała i już w meczu przeciwko DNV GL udowodnili, że są w stanie pokazać pazur i zestresować trochę swoich przeciwników. Mecz jednak lepiej rozpoczęli gracze ze sklepu sportowego. To oni dyktowali warunki od pierwszej do ostatniej wymiany. Drużyna zdobyła kilka punktów z zagrywki i wykorzystała fakt, że póki co przyjęcie jest piętą achillesową reprezentantów z hotelu Scandic. Rezultat pierwszej odsłony to 21-10. Drugi set ponownie należał do Allsix, w którego szeregach dobrze prezentowali się Dawid Zdzuj oraz Patryk Gelo. Mimo to, ‘Hotelarze’ zdołali zdobyć większą liczbę punktów i zakończyć seta z trzynastoma oczkami na koncie. Ostatnia partia w edycji Jesień’19 wydobyła z ‘Czarnych’ to co najlepsze. W tej odsłonie zdołali sobie wypracować 2-3 punktową przewagę, którą utrzymywali przez większą część seta. W końcówce, zimną krew zachowali jednak gracze Rafała Liszewskiego i zdołali wyjść na prowadzenie, a następnie wygrać spotkanie. Tym razem było naprawdę blisko tego, aby jeden punkcik powędrował na konto graczy z branży hotelarskiej. Kolejna okazja do spróbowania już w marcu.

Mental Block – Speednet 2

Spotkanie przeciwko Speednetowi 2 miało poprawić humor graczom Mental Block przed najważniejszym meczem sezonu. W przyszłym tygodniu ‘Niebiescy’ zmierzą się z Team Spontan, i będąc całkowicie szczerym, wskazanie faworyta w tym spotkaniu jest bardziej kłopotliwe od burczenia w brzuchu na spotkaniu biznesowym. Czwartkowy mecz, zgodnie z oczekiwaniami, lepiej rozpoczęli ‘Mentaliści’, którzy zdobywali seryjnie punkty przy zagrywce Grzegorza Nowickiego. ‘Programiści’ mieli duży problem w przyjęciu i nie potrafili skutecznie kończyć ataków. Taki obrót spraw doprowadził do tego, że na tablicy po kilku piłkach widniał wynik 8-1 i wydawało się, że w secie może dojść do pogromu. Tak się jednak nie stało. Błędy popełniane przez ‘Programistów’ zaczęli popełniać również zawodnicy Mental Block. Set zakończyłby się prawdopodobnie szybciej, gdyby nie postawa fair play ‘Mentalistów’, którzy przyznali się sędziemu prowadzącemu zawody, że piłka po ich ataku wylądowała na oucie. Druga odsłona to lepsza gra po obu stronach. Początek tej partii był wyrównany i wydawało się, że Speednet będzie w nim walczył o sprawienie niespodzianki i urwanie seta. Niestety dla nich, na zagrywkę wszedł dobrze dysponowany Konrad Krasa dzięki któremu ‘Niebiescy’ zdołali odjechać na kilka oczek, by po chwili cieszyć się z wygranej drugiego seta. Ostatnia odsłona była najbardziej wyrównana. Dobra gra Speednetu sprawiła, że do końcówki tej części nie było wiadomo, która drużyna go wygra. Ostatecznie udało się to ‘Mentalistom’, ale gdyby ‘Różowi’ grali w każdym meczu tak jak w ostatniej odsłonie z Mentalem to jesteśmy przekonani, że zdobyliby w lidze więcej punktów.

Trójmiejska Strefa Szkód – Straż Pożarna Gdańsk

Spotkanie przeciwko Trójmiejskiej Strefie Szkód miało być dla Strażaków okazją do zrealizowania dwóch celów. Pierwszym miało być zapewnienie sobie utrzymania dzięki wygranej 3-0, natomiast drugim sprawienie, że obecna edycja nie zostanie uznana przez nich za całkowicie przegraną. Gdyby wygrali, wciąż byłby to sezon nieudany, natomiast nie można byłoby mówić o jakimś dramacie. Kilkanaście godzin przed meczem wiadomo było, że w osiągnięciu celu ‘Mundurowym’ nie pomogą etatowi gracze: Mateusz Pytel, Filip Ziółkowski, Maciej Abłażewicz czy Jakub Groth. W ich miejsce, w lidze zadebiutował Filip Wysocki. Początek rywalizacji rozpoczął się dla ‘Mundurowych’ koszmarnie. Zanim gracze zdążyli się zorientować, że wystartował mecz, Trójmiejska Strefa Szkód prowadziła już 7-1. W późniejszej części seta Straż zaczęła odrabiać straty, w czym duża zasługa debiutującego przyjmującego. Niestety dla nich, końcówka należała do rywali i ekipa TSS wygrała pierwszą część 21-19. To, co wydarzyło się w drugim secie to prawdziwy koszmar dla czwartej siły poprzedniego sezonu. W pewnym momencie TSS prowadził 16-4 i ostatecznie cieszył się z wygrania partii do 9, co okazało się brzemienne w skutkach dla drużyny Strażaków, o czym dalej. Ostatnia odsłona to potwierdzenie, która z drużyn była zdecydowanie lepsza. Pewna wygrana ‘Czarnych’ do 13 zapewniła im utrzymanie w elicie. Jeśli chodzi o Strażaków to sytuacja nie była ciekawa już przed spotkaniem. Po przegranej spadli na przedostatnie miejsce, a od ostatniej pozycji dzieli ich 7 małych oczek. Tych byłoby więcej, gdyby nie drugi set. Widmo spadku jest dostrzegalne nawet przez Stevie Wondera i aby tego uniknąć muszą wygrać ze Speednetem. Nadal mają ten komfort, że wszystko w ich rękach oraz głowach. Z drugiej strony, przeciwnik ‘zlał’ ich w sezonie zasadniczym. Jak widać syrena alarmowa zdaje się być głośniejsza niż standardowa – oznajmiająca ‘Mundurowych’ o wyjeździe na akcję.

Tiande Tufi Team – Prometheus

Czysto teoretycznie, gdyby w czwartkowej rywalizacji drużyna Prometheus wygrała, mogłaby rozbudzić nadzieje na to, że na koniec sezonu znajdą się na podium. Niestety dla nich, podobny plan miała drużyna Mateusza Woźniaka – Tiande Tufi Team. Początek meczu pokazał, że to żółto-czarni są obecnie w lepszej formie. Tuffiki szybko wypracowali sobie kilkupunktową przewagę, którą utrzymywali przez większość seta. Różnica pomiędzy obiema drużynami była największa właśnie w pierwszej części. Tiande Tufi Team przeważało w niej zarówno w przyjęciu, rozegraniu, ataku jak i na zagrywce. W zasadzie nie było elementu, w którym drużyna zza wschodniej granicy byłaby lepsza. Druga odsłona ponownie należała do ekipy żółto-czarnych. Drużyna szybko wypracowała sobie kilkupunktową przewagę, co sprawiło, że kontrowali przebieg wydarzeń boiskowych. W tej partii, podobnie jak w całym meczu, a nawet sezonie, świetnie sprawowali się Piotr Watus oraz Łukasz Arciszewski. Wspomniana dwójka straszyła rywali na zagrywce, dzięki czemu w tym elemencie zdobyli łącznie aż osiem punktów. Trzecia odsłona to widoczne rozluźnienie w szeregach Tiande Tufi Team, którzy zapewnili sobie już trzecie miejsce w lidze. Być może ten fakt podziałał na nich rozprężająco, bowiem zagrali widocznie słabiej i ostatecznie przegrali seta do 18. Z kolei Prometheus dzięki wygranej w ostatniej odsłonie przesunął się na czwarte miejsce w tabeli, co patrząc na cały sezon, należy uznać za sukces.

Prototype Volleyball – Kraken Team

Kilka godzin przed meczem stało się jasne, że zmienia się faworyt tego starcia. Wszystko dlatego, że okazało się, iż drużyna Kraken Team nie będzie miała na to spotkanie kompletu graczy i będą musieli stawić czoła rywalom w zaledwie pięć osób. Jakby tego było mało, w ich szeregach zabrakło chociażby Pawła Pallacha, Bartłomieja Piepera oraz Arkadiusza Wasilewskiego. Należy pamiętać, że mowa tu o trzech podstawowych graczach w talii kart, którą może dysponować kapitan drużyny – Wojciech Elminowski. Mecz rozpoczął się zgodnie z przypuszczeniami – od mocnego uderzenia Prototype, którzy bardzo dobrze wykorzystywali brak jednego zawodnika. W składzie ‘Transformersów’ po raz drugi w tym sezonie zobaczyliśmy Michała Żuchowskiego, który walnie przyczynił się do wygrania seta oraz całego spotkania. Michał pokazał, że mimo młodego wieku ma już spore doświadczenie, którego nie wahał się wykorzystać. Już w pierwszym secie dwukrotnie plasem po skosie ominął blok i trafił w miejsce, w którym akurat nie było żadnego rywala. W pierwszej części gołym okiem było widać jak ważny na tym poziomie jest komplet w zespole. Ostateczny wynik tej partii to 21-11 dla Prototype Volleyball. W drugim secie gra ‘Biało-czarnych’ zaczęła wyglądać dużo lepiej, w efekcie czego do momentu 12-12 mieliśmy walkę łeb w łeb. Przy tym wyniku, o obietnicy dotyczącej utrzymania złożonej przed kamerami, przypomniał sobie widocznie Michał Markiewicz, bowiem dzięki jego bardzo dobrej grze ‘Transformersi’ zdołali uzyskać kilkupunktową przewagę, której nie wypuścili już do końca. Trzeci set to kontynuacja formy zwyżkowej ‘Bankowców’. Tym razem udało im się wygrać seta, i spotkanie, tak jak z Asami, zakończyło się ich przegraną w stosunku 1-2. Widać, że końcówka sezonu i zagwarantowanie sobie szóstego miejsca w lidze sprawiło, że ‘Bankowcy’ wyraźnie spuścili z tonu. Dzięki nim, sytuacja pomiędzy trzema drużynami zamykającymi grupę spadkową jest zagmatwana bardziej niż filmy Davida Lyncha.