MATCHDAY #22

Wtorkowe wygrane Mental Block oraz Team Spontan sprawiły, że drużyny, które obecnie znajdują się na podium w drugiej lidze, muszą oglądać się za siebie. Tempa nie zwalnia również drużyna DNV GL S*M*A*S*H, która wygrywa szóste spotkanie w lidze i sprawia, że niepokonana jak dotąd Omida Team musi zacząć obawiać się czwartkowej rywalizacji. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier!

DCT Gdańsk – Team Spontan 0-3 (11-21; 17-21; 16-21)

Można powiedzieć, że przed spotkaniem z ‘Kontenerowcami’ Spontaniczni znaleźli się w miejscu, które przypomina czyściec. Ewentualna strata punktów sprawiłaby, że ekipa Piotra Raczyńskiego musiałaby odłożyć marzenia o awansie przynajmniej do kolejnej edycji. Wygrana z kolei, przybliżyłaby ‘Czarnych’ do tego celu. Presja towarzysząca spotkaniu nie sparaliżowała graczy Team Spontan, którzy pewnie wygrali w stosunku 3-0 i dopisali do swojego konta trzy oczka. Niestety dla nich, w związku z ‘zawaleniem’ pierwszej części sezonu, Spontaniczni muszą liczyć na potknięcia innych drużyn w ligowej stawce, bowiem sytuacja nie jest zależna tylko i wyłącznie od nich. Jeśli chodzi o sam mecz to często miewamy momenty, w których wybranie najlepszego gracza spotkania bywa problematyczne. Tym razem było inaczej, ponieważ we wtorkowy wieczór Karol Sękielewski błyszczał bardziej niż gwiazda polarna. Po stronie przeciwników najlepszym graczem był Piotr Kochanowski, choć trzeba przyznać, że z meczu na mecz coraz lepiej prezentuje się jego kolega – najwyższy gracz w drużynie – Marcin Okuniewski. Obaj Panowie popisali się trzema punktowymi blokami, które jednak nie przyczyniły się do sprawienia przez DCT kolejnej niespodzianki.

Wirtualna Polska – DNV GL S*M*A*S*H 0-3 (11-21; 12-21; 12-21)

Potwierdziły się nasze słowa z zapowiedzi – drużyna DNV GL S*M*A*S*H ewidentnie ma swój prime time i wygrywa spotkania nie pozostawiając złudzeń rywalom. Gdyby ktoś kilka tygodni temu spytał nas, który z zespołów jest faworytem rywalizacji, bez wahania wskazalibyśmy na Wirtualnych. Jednak na obecną chwilę wygląda to tak jakby kapitan drużyny – Stanisław Paszkowski stworzył prawdziwego potwora, który pożera kolejnych ligowców. Przemiana, którą przeszło DNV jest równie zastanawiająca jak zmiana wody w wino czy poczwarki w motyla. To, jaką jakość prezentują obecnie gracze jest doprawdy imponujące. Już początek meczu wskazał nam kto sięgnie po wygraną. Zanim się obejrzeliśmy na tablicy wyników widniał wynik 10-2 dla DNV GL i było pewne, że set ten będzie już tylko i wyłącznie pod kontrolą ‘Białych’. Ostatecznie DNV wygrało seta do 11, ale gorszą wiadomością dla rywali była kontuzja stawu skokowego Klaudii Kuźniewskiej. Niestety, pech nie opuszcza ‘Biało-czerwonych’. Nadal w pamięci mamy kontuzje Łukasza Rosy czy Adama Wajnera. Miejmy nadzieję, że limit nieszczęść został wykorzystany, a wspomniani gracze szybko wrócą do zdrowia. Drugi i trzeci set to kontynuacja sporej dysproporcji pomiędzy drużynami. DNV nadal kontrolowało przebieg spotkania i zasłużenie wygrało w stosunku 3-0. Taki wynik sprawił, że umocnili się na szóstym miejscu w ligowej tabeli i poprawili sobie jeszcze już i tak doskonały humor.

Mental Block – Scandic 3-0 (21-7; 21-9; 21-9)

Spotkanie Mental Block vs. Scandic miało jednego faworyta. Była nim oczywiście drużyna Mentalistów, która we wtorkowy wieczór w sposób znaczny poprawiła sobie humor. A trzeba przyznać, że ich samopoczucie i satysfakcja prawdopodobnie nie były na zbyt wygórowanym poziomie. Niebiescy przegrali dwa spotkania z rzędu i we wtorkowy wieczór mieli sporo do udowodnienia. Plan, który nakreślili w swoich scenariuszach udało się zrealizować. Spotkanie przeciwko Scandicowi było jednostronnym pojedynkiem, w którym najlepszym graczem okazał się etatowy MVP spotkań – Marcin Jacyno, który zdobył dwanaście punktów i odzyskał prowadzenie w klasyfikacji najlepiej punktujących graczy drugiej ligi. Jeśli chodzi o drużynę Scandic to przez długi czas wydawało się, że wystąpią w pięciu graczy i nawiążą do spotkań, w których wykazali się podobną frekwencją. Tak się jednak nie stało i ‘Czarni’ zaprezentowali się w sześciu zawodników. Niestety w ich szeregach zabrakło Mateusza Rysia, który boryka się z problemami zdrowotnymi i bez wątpienia jego nieobecność była ciosem dla całego zespołu. Nawiązując do zapowiedzi musimy napisać, że tym razem nie udało się ‘Hotelarzom’ osiągnąć dwucyfrowej liczby punktów w żadnym secie. Na swoją szanse muszą poczekać do kolejnego tygodnia. A Mental Block? Uważamy, że podobnie jak typowi zadaniowcy – wykonali swoją robotę i zdobyli komplet oczek.

Port Gdańsk – Trójmiejska Strefa Szkód 2 0-3 (18-21; 18-21; 11-21)

Spotkanie Portowców z Trójmiejską Strefą Szkód 2 podzieliło Redakcję oraz Eksperta – Macieja Kota. Redakcja w przewidywaniach przedmeczowych stawiała na TSS2 natomiast Maciej Kot jako faworyta wskazał Port Gdańsk. W medycynie znane są przypadki, w których nagle, bez jakichkolwiek przesłanek, przestawia się komuś coś w głowie i nagle pacjent prezentuje się odmieniony. Uważamy, że takim momentem dla drużyny TSSu był 5 listopada w którym, mimo wcześniejszej słabszej dyspozycji, wygrali dwa spotkania z rzędu. We wtorkowy wieczór dołożyli trzecie zwycięstwo i zdaje nam się, że gdyby istniał wehikuł czasu, ‘Niebiescy’ z miłą chęcią cofnęliby się na start ligi, aby rozegrać ponownie przegrane spotkania. Mecz z Portowcami był kolejnym, w którym wśród TSSu zobaczyliśmy radość nie tylko z gry, ale również ze wspólnego przebywania w jednym miejscu. Oczywiście atmosfera byłaby jeszcze lepsza gdyby nie brak kilku etatowych graczy. Uważamy, że sfera relacji interpersonalnych jest największą siłą ‘Niebieskich’ i jeden zawodnik za drugiego wskoczyłby w ogień. Taka postawa jest bardzo budująca i w perspektywie długiego sezonu przynosi efekty. Zastanawiamy się, jak będzie wyglądała drużyna TSSu na wiosnę. Te same rozterki mamy jeżeli chodzi o Portowców. Ekipa w sposób znaczny podniosła jakość gry i na obecną chwilę wyglądają na graczy, których nie zadowala ósme miejsce w tabeli. Jednak na poprawę tego wyniku, w związku z doskonałą dyspozycją TSSu, muszą poczekać do następnego tygodnia.

Mental Block – Seargin 3-0 (21-11; 21-11; 21-11)

Drugie spotkanie, które miała do rozegrania drużyna Mental Block to pojedynek przeciwko nieobliczalnej drużynie Seargin. Niestety, już przed rozgrywką mieliśmy przypuszczenia, że spotkanie będzie meczem bez historii. Wpływ na taki osąd miał fakt, że ‘Biali’ przybyli w poniedziałkowy wieczór  zaledwie w pięciu graczy. Niestety, w starciu z tak silną drużyną jaką bez wątpienia jest Mental Block, nie da się osiągnąć dobrego rezultatu w niepełnym składzie. Słowa te zostały potwierdzone faktami, które są bardzo przykre dla Seargin, bowiem ‘Mentaliści’ rozpoczęli spotkanie od piorunującej zagrywki, z którą absolutnie nie mogli sobie poradzić gracze Tomasza Dombrowskiego. Znamiennym jest fakt, że w trakcie meczu, najlepszy gracz tego spotkania (Konrad Krasa) zdobył aż dziewięć punktów zagrywką. Musimy to powiedzieć wprost – taki wynik po prostu drużynie Seargin nie przystoi. Uważamy, że gracze są już na takim etapie, że tego typu sytuacje nie powinny mieć miejsca. Jeśli chodzi o Mental Block to dzięki dwóm wygranym na nowo rozbudzają myśli o awansie do wyższej klasy rozgrywkowej. Doprawdy pasjonująco zapowiada się ich spotkanie z Team Spontan, które zaplanowane jest na przyszły tydzień.

INTERMARINE – Tiande Tufi Team 1-2 (21-23; 21-13; 14-21)

Spotkanie pomiędzy drużynami było jedynym pierwszoligowym meczem rozegranym we wtorkowy wieczór. Gdyby INTERMARINE wygrało w stosunku 3-0 to kwestia wskoczenia na koniec sezonu nanajniższy stopień podium byłaby prawdopodobnym scenariuszem. Tak się jednak nie stało. Intermarine przegrało piąte spotkanie w lidze i szanse na pudło mają już tylko matematyczne. Jeśli chodzi o sam przebieg meczu to można w nim było wyodrębnić trzy akty, w których obie drużyny zagrały dwa dobre i jeden słabszy. Akt pierwszy to typowa gonitwa młodszych graczy, którzy przez większość seta przegrywali. W końcówce partii zdołali obronić piłkę setową, a następnie, między innymi dzięki świetnej zagrywce Piotra Watusa, przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Drugi akt to bardzo dobra gra drużyny MASTERS, którzy dzięki bardzo dobrej grze Marcina Karbownika oraz Piotra Szczepańskiego nie dali szans drużynie Tufi. Po tej części wiadomym stało się, że o zwycięstwie zadecyduje ostatni akt. W nim widoczny był spory spadek koncentracji drużyny INTERMARINE, która popełniała sporo błędów własnych, co przełożyło się na porażkę. W secie tym, po przeciwnej stronie siatki bardzo dobrze sprawował się Michał Przekop, który punktował z dużym procentem skuteczności. Wygrana ‘Złocistych’ sprawia, że niemal na pewno sezon skończą na podium.

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany.