MATCHDAY #9

W przeciwieństwie do poprzedniego dnia meczowego, tym razem dominowały wyniki 3-0. Zaledwie jeden mecz skończył się podziałem punktów i było to spotkanie, które anonsowaliśmy do miana najciekawszego w drugiej klasie rozgrywkowej. Wirtualna Polska, podobnie jak w poprzednim sezonie, była górą. Dzięki punktom zdobytym we wtorkowy wieczór wskoczyli w tabeli na wysokie – szóste miejsce. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier.

Trójmiejska Strefa Szkód – Kraken Team 0-3 (18-21; 18-21; 13-21)

Nie będziemy się pastwić nad drużyną Trójmiejskiej Strefy Szkód, ale bez wątpienia nie tak wyobrażali sobie sezon Jesień’19. Abstrahując od wtorkowej porażki, gdy w drużynie ma się tak wartościowych graczy, to zdobywanie punktów powinno być normą, a nie świętem. We wtorek TSS znów zagrało poniżej oczekiwań swoich kibiców, którzy dopingowali, czy to z trybun, czy oglądając relacje live ze spotkania. Początek pierwszego seta był bardzo wyrównany do momentu kiedy Kraken Team wyszedł na przewagę 17-13. Gdy wydawało się, że drużyna Wojtka Elminowskiego dociągnie seta do końca, nagle w drużynie pojawiło się rozprężenie i po chwili wynik wynosił 18-19. Ostatecznie ‘Bankowcom’ udało się wygrać seta po ataku Mateusza Wieżela, który zakończył tę odsłonę. W drugim secie ponownie wróciły demony przeszłości TSS-u, o których już wspominaliśmy w poprzednich podsumowaniach. ‘Czarni’ przez większość seta utrzymywali czteropunktową przewagę, by ostatecznie roztrwonić ją i stracić kolejnego seta. Ta przegrana dosyć wyraźnie odebrała chęć gry drużynie Patryka Pleszkuna, bowiem w trzecim secie praktycznie nie istnieli, w efekcie czego przegrali do 13, a cały mecz w stosunku 3-0. Nie zważając na mecz Kraken z Volley, po trzech punktach dopisanych do swojego konta, ekipa ‘Bankowców’ wskoczyła na szóste miejsce w tabeli i bez wątpienia będzie walczyła o grupę mistrzowską.

Wirtualna Polska – DCT Gdańsk 2-1 (19-21; 21-17; 21-14)

Nie ukrywamy, że mieliśmy nosa do wytypowania najciekawszego drugoligowego pojedynku tej serii gier. Za meczem pomiędzy Wirtualnymi a Kontenerowcami przemawiało dużo czynników. Balonik był przez nas pompowany przez dłuższy czas i… tym bardziej byliśmy zaskoczeni, że ekipa DCT nie podeszła do meczu na sto procent. Mówimy tu o sporych brakach kadrowych, które spowodowały absencje w drużynie i konieczność wystąpienia w pięciu graczy. Kto wie jak potoczyłyby się kolejne odsłony? Być może byłoby tak, jak w pierwszym secie kiedy to WP musiało uznać wyższość drużyny z Kontenerowej? Tego się już nie dowiemy. Liczbą dnia jest numer 16. W pierwszym secie na dłuższą chwile zatrzymali się gracze właśnie na tylu zdobytych punktach, w następstwie czego nie dali rady dogonić odpływającym kontenerom. W drugim secie przy 16 punkcie ponownie się zablokowali i o mały włos nie przegrali tej partii. Decydujący cios zadał niezawodny i nieoceniony VAI – Adam Wajner. Trzecia odsłona to już znaczna przewaga WP, która została udokumentowana na tablicy wyników. 21-14 i na przysłowie, że do trzech razy sztuka DCT musi poczekać do wiosny.

Thunder Team – Team Spontan 3-0 (21-17; 21-14; 21-19)

Zgodnie z naszymi zapowiedziami rozkręca się drużyna Thunder Team. Ekipa zaczęła mecz od prawdziwych grzmotów. Po kilku wymianach osiągnęli przewagę 7-2 i stało się jasne, kto będzie rządził tego wieczora. Przewaga wypracowana na początku nie została roztrwoniona. Kapitalne interwencje libero  Dominika Szadacha oraz blok Krzysztofa Janikowskiego sprawiły, że to Thunder cieszyło się z wygrania pierwszego seta do 17. W drugiej partii również lepiej zaczęli ‘Biali’. Set rozpoczął się od efektownego bloku. Nie rozdrabniając się na indywidualności trzeba powiedzieć, że ekipa zachowywała więcej zimnej krwi na siatce. Gdy dołożymy do tego serie błędów własnych, to wynik 21-14 nie może dziwić. Ostatnia odsłona to bardzo dobra gra Spontanicznych, po której wydawało się, że mogą wygrać seta. W końcówce meczu było po 19, ale dzięki liderowi drużyny Przemkowi Walczakowi i jego ostatnim ataku, drużyna może się cieszyć z trzeciej wygranej i awansu o kilka stopni w ligowej tabeli. Podsumowując, jedna trzecia planu zdobycia 9 punktów w 3 meczach już za Thunder. Jesteśmy ciekawi czy są w stanie wykonać plan.

Wirtualna Polska – Scandic 3-0 (21-6; 21-9; 21-5)

Nie robimy tego często, ale musimy Wam zdradzić, że bardzo nam przykro kiedy drużyny przybywają na rozgrywki w czterech graczy. Pal licho, jeśli chodzi o starych wyjadaczy i jest to tzw. wypadek przy pracy. Gorzej, jeśli chodzi o nową drużynę, która jak do tej pory rozegrała zaledwie trzy spotkania w lidze i powinien im towarzyszyć tzw. ‘głód gry’. Niestety, we wtorkowy wieczór drużyna Scandic nie była w stanie zebrać kompletnego zespołu, który mógłby wziąć udział w zawodach. Oczywiście mamy nadzieję, że sytuacja taka się już nie powtórzy. Jeśli chodzi o drużynę Wirtualnej Polski to należy zauważyć, że w ekipie jest spora rotacja i nigdy nie jest wiadome, który z graczy pojawi się podczas meczu. We wtorkowy wieczór zabrakło między innymi kapitana drużyny – Jędrzeja Matli. Przed spotkaniem wywiadu udzielił najlepszy gracz ‘Biało-czerwonych’, Adam Wajner, który zadeklarował, że postarają się dołączyć do grupy walczącej o awans. Po pięciu spotkaniach obecnego sezonu drużyna ma już osiem punktów i do wyrównania wyniku z poprzedniej edycji wystarczy zgarnięcie pełnej puli w jednym meczu.

Mental Block – Allsix by Decathlon 3-0 (21-11; 21-14; 23-21)

Spotkanie pomiędzy Mentalistami a Decathlonem zapowiadało się bardzo ciekawie, ponieważ drużyny do momentu bezpośredniej rywalizacji, zanotowały łącznie zaledwie trzy porażki w dziesięciu spotkaniach. Przy tak wyrównanej stawce i liczbie niespodzianek, które już uświadczyliśmy, wynik ten był naprawdę imponujący. Mental Block, nietypowo dla siebie, do protokołu meczowego zgłosiło sześciu graczy. Sygnał do dobrej gry potężnym atakiem na początku meczu dał Marcin Jacyno. Po serii świetnych zagrań  Mentalistów ekipa Allsix była zmuszona do wzięcia czasu przy stanie 10-16. Niestety dla nich, przerwa nic nie dała i ulegli dosyć wysoko, bo aż 21-11. Schodzący na przerwę Grzegorz Nowicki mobilizował ‘Niebieskich’ do jeszcze lepszej gry w drugim secie. Jak sam zauważył, set był rozegrany niemal perfekcyjnie. Mentaliści nie popełniali w nim błędów własnych, dzięki czemu pewnie wygrali. W drugiej odsłonie Decathlon również zaczął seriami gubić punkty, w efekcie czego ulegli do 14. Można powiedzieć, że ekipa Decathlonu nagrzewała się jak piekarnik i jako potwierdzenie tych słów niech świadczy fakt, że byli o krok od wygrania trzeciego seta. Prowadzili już m.in. 19-15 i niewiele brakowało do sięgnięcia po jeden punkt. Tak się jednak nie stało, dzięki kapitalnej zagrywce Mentala. Drużyna ‘Niebieskich’ pokazała charakter najpierw doprowadzając do wyrównania, aby ostatecznie wygrać tego seta i cały mecz w stosunku 3-0. Mimo bardzo dobrej dyspozycji leworęcznego Michała Kietlińskiego z Decathlonu, ekipa ze sklepu sportowego nie miała tego dnia wystarczających argumentów, aby przeciwstawić się rozpędzonej maszynie.

Volley Gdańsk – Kraken Team 3-0 (21-18; 21-9; 21-11)

Nie pamiętamy który to już raz Volley wygrywa seta, który był bardzo wyrównany. Tak było i tym razem. W końcówce pierwszej odsłony na tablicy wyników widniał wynik 17-17 i tradycyjnie Volley odpaliło kolejny bieg wygrywając seta do 18. Zastanawiamy się czy przyczyną takiego stanu rzeczy jest jakość drużyny, czy może bardziej doświadczenie? Można powiedzieć, że tylko pierwszy set był wyrównany. W pozostałych partiach wyglądało to tak jakby w rozgrywkach szkolnych rywalizowały drużyny z klasy 6a z 2b. Przewaga w drugim i trzecim secie była na tyle duża, że zawodnicy Volley zaczęli rywalizować ze sobą o miano MVP spotkania. W efekcie takiego podejścia bardzo często ryzykowali na zagrywce, dzięki czemu Kraken gromadził małe punkty na swoim koncie. Jako potwierdzenie tych słów wystarczy spojrzeć w statystyki, w których Kraken zdobył zaledwie 12 punktów po własnych akcjach. Cała reszta to albo błędy własne albo przeciwnika. Obecnie wygląda to tak, jakby Volley rywalizowało w innej (własnej) lidze i nie mówimy tu tylko o meczach przeciwko ‘Bankowcom’. MVP spotkania po raz pierwszy trafia do Michała Pysza, który jest graczem Volley od obecnego sezonu.

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany.