MATCHDAY#6

Doprowadziliśmy do sytuacji w której zapaleńcy siatkówki wybrali aktywny wieczór, zamiast oglądania Reprezentacji Polski w zmaganiach na Mistrzostwach Europy. Polacy wygrali gładko, natomiast w SL3 działo się co nie miara. Swoje historyczne zwycięstwo zaliczyła drużyna Seargin, natomiast Trójmiejska Strefa Szkód przełamała się i wygrała pierwsze spotkanie w tym sezonie. Dwa zwycięstwa dołożyła ekipa Intermarine, choć trzeba przyznać, że o ile w pierwszym meczu z Prometheus poszło dosyć gładko, o tyle w meczu z Asami wyszarpali zwycięstwo w końcówce. Poniedziałek był również pierwszym dniem w naszych rozgrywkach w którym doszło do podziału punktów w każdym z rozgrywanych spotkań. Zapraszamy na podsumowanie tego co działo się w szóstym dniu meczowym!

Intermarine – Prometheus 2-1 (21-11; 21-17; 15-21)

Nie ukrywamy, że długo zastanawialiśmy się nad typem Redakcji. Z jednej strony wiedzieliśmy, że Intermarine to utytułowana drużyna, która dodatkowo jest w bardzo dobrej formie (Mistrzostwo Świata Masters). Z drugiej strony ekipa Prometheus, która choć osłabiona ówczesnym liderem klasyfikacji najlepiej punktujących graczy ligi, to jednak nadal bardzo groźna. Nie bez przyczyny, do meczu z Intermarine, przystąpili z trzema wygranymi pojedynkami na swoim koncie. To wszystko sprawiało, że szykowaliśmy się na świetny mecz i… po pierwszym secie byliśmy nieco rozczarowani. Nie grą ekipy Krzysztofa Wyrzykowskiego, a ekipą zza wschodniej granicy. Początek meczu to wyrównana partia, jednak z biegiem czasu Prometheus zaczął mieć spore problemy z kończeniem ataków. Gdy dołożymy do tego sporo niewymuszonych błędów to mamy gotową katastrofę w postaci 21-11. Drugi set to ponowna wygrana utytułowanej drużyny. Trzeba przyznać, że w poniedziałek bardzo dobrze funkcjonował środek. Ten cukierkowy obraz wspaniałej gry zamazuje trzeci set w którym tak naprawdę chyba zabrakło koncentracji. Jak przyznał w pomeczowym wywiadzie Krzysztof Wyrzykowski każdy element siatkarskiego rzemiosła stracił na jakości o kilkanaście procent i to przełożyło się na ostateczną przegraną tej partii i zwycięski podział punktów.

Speednet 2 – Seargin 1-2 (21-19; 19-21; 14-21)

Zachowując odpowiednie proporcje, można powiedzieć, że w poniedziałkowy wieczór na naszych oczach napisała się nowa historia. Po szesnastu przegranych spotkaniach z rzędu, Seargin odebrał właśnie kartę członkowską do klubu zwycięzców. Nastąpiło to w meczu przeciwko Speednetowi 2. Tak jak pisaliśmy w zapowiedziach, już podczas ostatniego spotkania obu drużyn było bardzo blisko do historycznej wygranej. W poniedziałkowy wieczór, na początku meczu, lepiej prezentowali się ‘Biali’ i to oni osiągnęli kilkupunktowe prowadzenie. Mimo, że Speednet 2 przegrywał już 13-17 to potrafili odrobić stratę i ostatecznie wygrać seta, a co za tym idzie zdobyć pierwszy punkt w lidze. W końcówce seta bardzo dobrą dyspozycją popisali się Tomasz Trzaskoma i Mikołaj Kąkol. Drugi set to wyrównana walka, która przyniosła sporo błędów po obu stronach siatki. Seta wygrała ekipa Seargin i było to powtórzenie osiągnięcia z meczu z DCT z poprzedniego sezonu. Biali nie spoczęli jednak na laurach i postanowili powalczyć o pierwsze zwycięstwo. Na trzeciego seta wyszli zdeterminowani co od razu przekuło się na wynik. 21-14 dla Seargin i mamy pierwszą wygraną w lidze. BRAWO WY!

Port Gdańsk – Allsix by Decathlon 1-2 (23-21; 21-23; 17-21)

Mecz przeciwko Allsix by Decathlon był już szóstym, które rozegrali Portowcy w sezonie Jesień’19. Po dwóch wygranych przyszedł czas na porażki. Pierwszą z dwóch, w poniedziałkowy wieczór, ‘Granatowi’ doznali w meczu z Decathlonem, który zdaje się rozkręcać z każdą minutą spędzoną na boisku. Sam mecz był bardzo wyrównany. Gra w dwóch pierwszych setach toczyła się na przewagi. Raz próbę nerwów lepiej znieśli Portowcy, by w kolejnym secie uznać wyższość Decathlonu. Druga część była dość specyficzna bowiem Portowcy roztrwonili całkiem pokaźną zaliczkę, którą uzyskali w pierwszej części tej partii. To sprawiło, że Decathlon na początku wyrównał, a następnie wygrał seta. Ostatni cios w tej partii, asem serwisowym zadała MVP poprzedniego spotkania Daria Kwiatkowska. Co ciekawe, Portowcy nie wyciągnęli wniosków z drugiego seta i ponownie roztrwonili pięciopunktową przewagę. Ostatecznie to Decathlon zwycięża swój trzeci mecz w lidze (każdy w stosunku 2-1). Po meczu gracze z Portu Gdańskiego mieli do siebie sporę pretensję. Zastanawiamy się czy taka forma mobilizacji będzie skuteczna i przyniesie efekt w przyszłym tygodniu.

Speednet – Trójmiejska Strefa Szkód 1-2 (20-22; 21-19; 17-21)

Specjaliści od dreszczowców ponownie nie zawiedli. Po show, które urządzili wspólnie z drużyną Kraken Team w poprzedni piątek, ‘Różowi’ ponownie dostarczyli emocji. Wszystko wspólnie z Trójmiejską Strefą Szkód. Po kolei. Drużyny przystępowały do spotkania z jednym punktem na koncie, ale co chyba ważniejsze w tej narracji – bez wygranej. Gdy w trakcie pierwszego seta wydawało się, że Speednet spokojnie dowiezie zwycięstwo, nagle coś zablokowało się w ich głowach i nie wykorzystali kilku piłek meczowych, które mieli. Trzeba przyznać, że poza ‘mentalem’ Speednetu ogromna w tym zasługa Mateusza Bone, który wyciągnął do kolegów z zespołu pomocną dłoń i ocalił ich zpotrzasku. Mateusz w końcówce seta świetnie atakował, kapitalnie bronił i doskonale sprawował się na zagrywce. Coś co wydawało się niemożliwe okazało się realne i to TSS wygrało seta 22-20. Druga partia to dosłownie lustrzane odbicie. Tym razem to TSS prowadziła i wystarczyło postawić kropkę nad ‘i’. Wtedy rękawy zakasał Niko Domżalski z Mateuszem Urbanowiczem i jakimś cudem sprawili, że to Speednet wygrał seta. Ostatnia partia to spora przewaga TSS (roztrwoniona pod koniec seta)  i pierwsza wygrana w lidze. Trzeba przyznać, że poza MVP spotkania – wspominanym Mateuszu Bone, bardzo dobrą partię zagrali również środkowy Łukasz Birunt oraz Wojtek Ingielewicz. Na koniec w ramach anegdoty powiemy Wam, że libero drużyny – Dawid Kopczyk w ramach akcji ratunkowej, wspiął się po pionowej ścianie i jakby tego było mało obronił piłkę. Szkoda, że tego nie widzieliście. To zaprzeczyło prawom fizyki i nie miało się prawa udać.

Port Gdańsk – DNV GL S*M*A*S*H 1-2 (18-21; 24-22; 18-21)

Każda nasza zapowiedź czy opis ma mniej więcej 150-170 słów. Jeśli mamy być szczerzy to cały opis mógłby być skoncentrowany na jednej osobie – Patryku Okulewiczu. Gracz ten osiągnął najlepszy wynik indywidualny w jednym meczu, w historii SL3. Zdobył ich aż 26! punktów i krążą plotki, że po spotkaniu do szatni w której się przebierał wjechała kontrola antydopingowa. Patryk wyglądał jakby chwilę wcześniej zjadł całe wiaderko witamin. 6! Asów serwisowych, 5! Bloków, 15! Ataków. Niewiarygodne. Przechodząc do drużyn, to w spotkanie lepiej weszła ekipa DNV GL, która zaimponowała nam grą kombinacyjną czego efektem często był atak z krótkiej. W tym elemencie bardzo fajnie odnajdywał się Mateusz Wiśniewski. W meczu nie brakowało emocji. Gdy było trzeba, efektowną obroną nogą popisał się Adam Leśniczak. Można powiedzieć, że DNV nie jest zbyt zadowolony z wyniku. Wydaje nam się, że przed meczem wzięliby ten wynik w ciemno, natomiast patrząc z perspektywy czasu i przegranego drugiego seta, była to doskonała okazja, aby skończyć tę partię na swoją korzyść. Tak się jednak nie stało. Środkowego seta wygrali Portowcy, a cały mecz ekipa z Łużyckiej w stosunku 2-1. Na zakończenie podamy Wam ciekawostkę. Dzięki dwóm spotkaniom, które w poniedziałek rozegrał Port, ich gracz – Piotr Baj przesunął się na pierwsze miejsce w klasyfikacji wszechczasów. Ma najwięcej punktów spośród 399 graczy, którzy zagrali w lidze.

Intermarine – Asy B Klasy 2-1 (18-21; 21-17; 21-19)

Po spotkaniu Intermarine z Prometheus i zaprezentowaniu naprawdę wysokiej formy uważaliśmy, że Asy mają nikłą szanse na odniesienie sukcesu. Tymczasem, osoby zgromadzone na trybunach przecierały oczy ze zdumienia. Asy weszły w mecz z ogromną wiarą w końcowy sukces, efektem czego było wygranie pierwszego seta 21-18. W drużynie ‘Bordowych’ zabrakło Oresta Lewosiuka oraz środkowego – Krzysztofa Jurczaka. Kłopoty kadrowe sprawiły, że w drużynie zadebiutował dwumetrowy Jacek Kalwas. W spotkaniu nie brakowało emocji. Ekipa Masters nie bardzo mogła się pogodzić z tym co działo się na boisku. Kontrowersyjna decyzja sędziowska sprawiła, że w konsekwencji utarczki słownej napomnieniem ukarany został jeden z graczy. Drugi set to pewniejsza gra Intermarine i wygrana do 17. Asy do tej pory zastanawiają się jak potoczyłaby się końcówka partii, w której doszło do awarii oświetlenia. Chwila przerwy sprawiła, że doszło do elementu dekoncentracji. Z tym z kolei problemu nie miała drużyna niedawnych Mistrzów Świata. Ostateczna wygrana w stosunku 2-1 po której obie drużyny czują niedosyt. Intermarine, ponieważ liczyli na trzy punktu, Asy ponieważ zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. MVP spotkania, podobnie jak dwóch poprzednich swojej drużyny, został Andrzej Masiak.

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany.