Podsumowanie jedenastej kolejki

Czwartego czerwca na Placu Zebrań Ludowych w Gdańsku odbyły się koncerty z udziałem największych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Organizatorzy nie przewidzieli, że ich event będzie konkurował z wydarzeniami w oddalonej o dziesięć kilometrów Ergo Arenie. W jedenastej kolejce na parkiecie zmierzyły się ze sobą drużyny z BIG4. Do przetasowania doszło również w dolnej partii tabeli. Zastanawiamy się, czy jest tu osoba, która przewidziała wyniki sześciu spotkań? Jeśli tak to proszona jest o zgłoszenie do Redakcji, bo mamy dla niej przygotowany angaż w roli eksperta i typera. Zapraszamy na podsumowanie kolejnego szalonego dnia!

Asy B Klasy – DCT Gdańsk 2-0 (25-16; 25-22)

Spotkanie było bardzo istotne z uwagi na fakt, że obie drużyny przed meczem sąsiadowały ze sobą w tabeli. We wtorkowy wieczór Asy były podwójnie zmobilizowane, bo poza chęcią odskoczenia w tabeli rywalom, chcieli sprawić prezent urodzinowy jednemu z zawodników swojej drużyny – Bartkowi Nydzy. Trzeba przyznać, że prezent się udał. Asy pewnie wygrały spotkanie 2-0, czym bez wątpienia zaskoczyli nie tylko rywali, ale również kibiców, którzy przyszli wspierać drużyny we wtorkowy wieczór. Co ciekawe, po wygranej Asy awansowały na ósme miejsce w ligowej tabeli i mają niemal identyczną sytuację w zestawieniu jak Speednet oraz MIKStura.  W pomeczowym wywiadzie Wiktoria Siniecka i Patrycja Bachórz potwierdziły, że drużyna nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i z pewnością będą starali się o wyższe miejsce w tabeli.  Jeśli chodzi o drużynę DCT Gdańsk, to mogą mówić o sporym rozczarowaniu. Jesteśmy przekonani, że przed spotkaniem na pewno nie przypuszczali, że mecz potoczy się w ten sposób. Mimo, że DCT Gdańsk wygrało trzy spotkania, to przy porażce z Asiorami oraz pierwszej wygranej Portu spadli na przedostatnie miejsce w ligowej tabeli. Stało się tak dlatego, że Portowcy kilkukrotnie przegrywali dopiero po tie-breaku.

Wirtualna Polska – DNV GL S*M*A*S*H 2-0 (25-17; 25-20)

Jakiś czas temu pisaliśmy, że drużyna Wirtualnej Polski jest naszym zdaniem ekipą, która z całej ligowej stawki zanotowała największy progres w stosunku do tego, jak prezentowała się na początku rozgrywek. Ekipa Jędrzeja Matli wróciła na parkiet po dwutygodniowej przerwie i trzeba przyznać, że był to powrót z przytupem. Wirtualni pewnie wygrali spotkanie w stosunku 2-0, kontrolując praktycznie cały mecz. W składach, które przed meczem podali kapitanowie drużyn nie uwzględniono po jednym zawodniku z każdego teamu. W przypadku Wirtualnych był to Paweł Żmijewski, natomiast w przypadku DNV GL S*M*A*S*H – Bartosz Głass. Co ciekawe, wymienieni gracze byli w spotkaniu drugimi najlepiej punktującymi zawodnikami swoich drużyn. Zastanawiające jest zatem, czy nie była to tylko zasłona dymna i kapitanowie chcieli wprowadzić przeciwników w błąd? Jeśli chodzi o samo spotkanie, to w drugim secie przy stanie 18-18 wydawało się, że ekipa z Łużyckiej jest w stanie odwrócić losy meczu i doprowadzić do tie-breaka. W tym momencie swoich zawodników próbował mobilizować Michał Stasiak, który nawoływał do wzmożonej koncentracji. Niestety dla nich ta sztuka się nie udała. Wirtualni w sposób realny się spięli i postawili kropkę nad ‘i’, wygrywając drugiego seta do 20 i zapewniając sobie tym samym trzecie zwycięstwo w lidze.

Port Gdańsk – Wstrząśnięci nie Zmieszani 0-2 (16-25; 14-25)

Można powiedzieć, że spotkanie pomiędzy Portowcami a Wstrząśniętymi było niejako preludium do wydarzeń, które miały miejsce o 21:35. Portowcy jako pierwsza drużyna w historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta przyszła na spotkanie w składzie…. czteroosobowym. Wpływ na to miały kontuzje, wyjazdy służbowe oraz inne sprawy osobiste. Dosłownie kilka minut przed meczem Kamil Sołomin próbował dodzwonić się do jednego z zawodników, który miał przybyć we wtorkowy wieczór do hali treningowej Ergo Areny. Niestety dla nich, telefon kompana z drużyny milczał i stało się jasne, że czterech graczy nie może być realną przeszkodą, dla wygłodniałej zwycięstw drużyny Wstrząśniętych nie Zmieszanych. Poszczególne sety zakończyły się do szesnastu oraz do czternastu. Można powiedzieć, że obie drużyny od początku spotkania sfokusowane były na celu kolejnej partii. Najbardziej wartościowym graczem wybrany został Jakub Ciesielski, który w meczu był sterem, okrętem oraz żeglarzem. Zanotował bowiem po trzy punkty z serwisu, bloku oraz ataku. O tego typu wydarzeniach zwykło się mówić, że „był graczem kompletnym”. Ciężko znaleźć zdanie, które w lepszy sposób oddawałyby grę Jakuba.

Port Gdańsk – Seargin 2-0 (25-8; 25-10)

Zgodnie z przypuszczeniami mecz pomiędzy Portowcami a Seargin był spotkaniem, w którym jedna z drużyn przełamała złą passę gry bez zwycięstwa. Nie ma co ukrywać, faworytem spotkania byli Portowcy, którzy w ubiegłym tygodniu udowodnili, że potrafią grać w siatkówkę, ale często brakowało im szczęścia. Można powiedzieć, że na jednym z najważniejszych meczów zdecydowanie nie dopisała frekwencja, o czym pisaliśmy już przy okazji opisu spotkania rozegranego pomiędzy Portem a Wstrząśniętymi. Mimo braków kadrowych, Portowcy świetnie wywiązali się z zadania pewnie wygrywając mecz do ośmiu oraz do dziesięciu. Co ciekawe, w spotkaniu przeciwko Portowcom pierwszy raz wśród ekipy z Grunwaldzkiej (Seargin) można było dostrzec frustrację. Jak do tej pory grali oni na ‘totalnym luzie’. Zastanawiamy się, czy taka postawa wynika z faktu, że zaczęli grać na wyższym poziomie, a tym samym oczekują od siebie znacznie więcej? Ciekawi nas również, czy frustracja z czasem przekuje się na wynik. Zawodnikiem meczu wybrany został zdecydowanie najlepszy gracz Portowców od początku rozgrywek – Piotr Baj. Co ciekawe, po spotkaniu Portowcy przesunęli się na dwunaste miejsce w tabeli, a Piotrek awansował na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej najlepiej punktujących graczy ligi!

Volley Gdańsk – Wstrząśnięci nie Zmieszani 2-0 (25-20; 25-14)

Jedno z dwóch spotkań, które elektryzowało kibiców Siatkarskiej Ligi Trójmiasta na długo przed rozpoczęciem. Ranga meczu spowodowała, że na boisku zobaczyliśmy między innymi: Przemka Wawra – MVP PALPS, Piotrka Ostrowskiego – najlepszego libero PALPS, Darka Kunę – najlepiej blokującego PALPS. Gdyby tego było mało, z boku kolegów wspierał Piotrek Ścięgosz – najlepszy przyjmujący PALPS. Wśród zawodników tego dnia  było widać pełną mobilizację. Chcąc wygrać ligę nie mogli pozwolić sobie na przegraną z drużyną Wstrząśniętych nie Zmieszanych. Udało im się to, choć trzeba przyznać, że do połowy pierwszego seta zadanie nie wydawało się najłatwiejsze. Wstrząśnięci kapitalnie radzili sobie na zagrywce i z tym elementem Volley miało problemy.  W końcówce zadecydowało doświadczenie oraz zgranie i to VG mogło cieszyć się z wygranego seta. Drugie starcie to już zdecydowana przewaga żółto-czarnych, którzy byli niesieni kapitalnymi przyśpiewkami pozostałych graczy Volley. Jeśli mielibyśmy szukać ewentualnych przyczyn niepowodzenia Wstrząśniętych, to właśnie aspekt ogromnego zgrania Volley oraz absencja środkowego – Michała Mikołajka sprawiły, że to żółto-czarni dopisali po meczu trzy punkty. Z kronikarskiego obowiązku należy podkreślić kapitalną dyspozycję Przemka Wawera oraz rozgrywającego Pawła Hulińskiego, których kreatywność wydawała się nie mieć końca i co rusz przyprawiała o ból głowy graczy w granatowych koszulkach.

Trójmiejska Strefa Szkód – Straż Pożarna Gdańsk 2-0 (25-21; 25-17)

Drugie wtorkowe spotkanie na myśl o którym zawodnikom, kibicom, a nawet redakcji przyspieszał puls, zakończyło się niemałym zaskoczeniem. W ankiecie na facebooku to Straż Pożarna była faworytem, ponieważ głos na nią oddało 69% osób. Jak to w życiu bywa nie zawsze większość ma rację. W dwudziestoleciu międzywojennym żył gość, któremu również uwierzyła większość, a z perspektywy czasu każdy wie, że nie miał on racji. Trójmiejska Strefa Szkód wyszła na spotkanie nabuzowana tak, że poziom koncentracji i chęci wygranej kipiała z nich jak mleko pozostawione bez opieki na kuchence. To wszystko musiało przekuć się na efektowne zwycięstwo w stosunku 2-0. Pierwszy set to wyrównana walka od pierwszej piłki. Pod koniec seta o wygranej TSS zadecydowała między innymi dyspozycja Piotra Watusa. Druga część spotkania to już dominacja od początku do końca. Trzeba przyznać, że tym razem to Szkodnicy w efektowny sposób ugasili zapały przeciwników. Wynik spotkania komplikuje marzenia Strażaków dotyczące wygrania ligi. Z drugiej strony powoduje, że jeśli ‘Czarni’ wygrają wszystkie mecze w stosunku 2-0, to oni będą cieszyć się z wygrania pierwszej edycji SL3!

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany.