Za nami pierwsze mecze Siatkarskiej Ligi Trójmiasta

Odrobina chaosu, która wdarła się przed rozpoczęciem pierwszych meczy, nie przeszkodziła w rozegraniu wszystkich sześciu zaplanowanych spotkań. Kibice dzielnie wspierali swoje drużyny, a zawodnicy dawali z siebie wszystko, aby wygrać pierwszy mecz. Inauguracyjne rozgrywki pokazały, kto będzie najbardziej zacięcie walczył o pierwsze miejsce w  tabeli oraz kto musi jeszcze popracować nad taktyką. Jakie są Wasze typy? Kto zostanie mistrzem SL3?

Port Gdańsk – Asy B Klasy 1:2 (25:22; 19:25; 6:15)

Do pojedynku pomiędzy Portowcami a Asiorami doszło na drugim boisku hali treningowej w Ergo Arenie. Obie drużyny  stoczyły wyrównane spotkanie. Po pierwszym secie wygranym przez Port Gdańsk (25-22) wydawało się, że to właśnie drużyna której kapitanem jest Arkadiusz Sojko odniesie zwycięstwo. Niestety dla nich, podczas jednego z ataków źle upadł jeden z najlepszych zawodników tego spotkania – Kamil Solomin, który do tego czasu zgromadził na swoim koncie 6 punktów (3 bloki oraz 3 ataki).  Niewątpliwie, ta sytuacja ta miała ogromny wpływ na przebieg spotkania. Pokazał to drugi set w którym drużyna Oresta Lewosiuka wygrała w stosunku 25-19. Wynik ten oznaczał, że drużyny przystąpiły do tie breaka, który pewnie wygrała drużyna Asy B Klasy (15-6). Kapitalne spotkanie rozegrał Kacper Kalczyński, który dosłownie dzielił i rządził na boisku Siatkarskiej Ligi Trójmiasta i indywidualnie zdobył aż 17 punktów. Kacper był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem tego spotkania za co przyznaliśmy mu tytuł MVP meczu.

DCT Gdańsk – MIKStura  0:2 (23:25; 22:25)

DCT Gdańsk odkryło karty i podało skład w którym przystąpiło do rozgrywek SL3 tuż przed rozpoczęciem pierwszego spotkania przez co stanowili największą zagadkę spośród wszystkich drużyn zgłoszonych do rozgrywek. Tego wieczora strategia ta niestety nie okazała się dla nich skuteczna. Mecz od początku do samego końca był bardzo wyrównany i tak naprawdę do końca nie było wiadomo, która z drużyn wyjdzie zwycięsko ze starcia. W pierwszym secie wydawało się, że to właśnie team DCT zwycięży, ponieważ tuż przed końcem prowadzili 21-18, aby ostatecznie ulec w stosunku 22-25. Po drugiej stronie siatki bardzo dobrą partię rozegrał Hubert Słowikowski, który zanotował 11 punktów (3 bloki oraz 8 ataków). Druga partia również była bardzo wyrównana i w tym secie minimalnie lepsi okazali się gracze MIKStury i to oni zgarnęli komplet oczek.

Trójmiejska Strefa Szkód – Team Spontan 1:2 (25:13; 18:25; 9:15)

Do największej niespodzianki w środowy wieczór doszło w spotkaniu Trójmiejskiej Strefy Szkód oraz Team Spontan. Faworyzowana drużyna (TSS) w której kapitanem jest Patryk Pleszkun pewnie wygrała pierwszy set 25:13 i wydawało się, że będzie to dla nich przysłowiowy spacerek. W pierwszym secie wychodziło im w zasadzie wszystko. Kapitalny serwis – łącznie aż 5 asów serwisowych oraz świetna dyspozycja Piotra Adamczyka, który zdobył łącznie 13 punktów, nie wystarczyła, by pogromić tego wieczoruTeam Spontan, który zaskoczył, kibiców zgromadzonych na trybunach i potrafił odwrócić kartę w drugim secie (25:18). Tie break był potwierdzeniem, że Team Spontan zdecydowanie będzie w stanie namieszać na parkiecie SL3. W drużynie Elektroników świetnie funkcjonował blok i w ważnych wymianach okazał się kluczem do zwycięstwa. Drużyna TSS z kolei bez wątpienia może czuć się rozczarowana takim obrotem sprawy. W drugim i trzecim secie w ich szeregach gorzej funkcjonował odbiór. W kolejnej partii zmierzą się oni z MIKSturą i na pewno będą chcieli poprawić sobie humor oraz zgarnąć komplet oczek.

Wstrząśnięci nie Zmieszani – Wirtualna Polska 2:0 (25:18; 25:9)

Wstrząśnięci do rywalizacji przystąpili w roli faworytów co potwierdzili swoją grą pewnie wygrywając mecz w stosunku 2-0. Pierwszy set był w miarę wyrównany. Drużyna Piotra Skierkowskiego – kapitana, który został wybrany zawodnikiem MVP, wygrali w stosunku 25:18. Druga partia to demonstracja siły i pewne zwycięstwo w stosunku 25:9. W meczu widoczne było ogromne doświadczenie poszczególnych zawodników. Bez wątpienia WnZ będzie chciała znaleźć się na ‘pudle’ w rozgrywkach SL3. Wirtualni natomiast grali lepiej niż wskazuje na to suchy wynik. W przyszłym tygodniu przyjdzie im się zmierzyć z sąsiadem z tabeli – drużyną Seargin. Bez wątpienia będą starali się zgarnąć pierwsze punkty w rozgrywkach SL3.

DNV GL S*M*A*S*H – Seargin 2:0 (25:13; 25:15)

W starciu pomiędzy DNV GL S*M*A*S*H a  Seargin obie drużyny przystąpiły w mieszanych składach. W zapowiedziach spotkania wskazaliśmy kilka wspólnych mianowników łączących obie drużyny. Zastanawialiśmy się czy poziom drużyn również będzie zbliżony. Team DNV SMASH (ang. – rozbić) dokonał tego co wskazuje ich nazwa. Rozbił przeciwnika. Pod nieobecność jedynego kapitana – kobiety (Izabela Misztal) wśród całej stawki SL3 jej role przejął Stanisław Paszkowski. Rola kapitana podziałała na niego mobilizująca ponieważ, jak się później okazuje, został wybrany zawodnikiem meczu. Seargin – filantropi za dnia, jak sami siebie określają, nie byli w stanie powstrzymać rozpędzonej maszyny. Mecz zakończył się w stosunku 2:0 (25:13, 25:15) i spowodował, że drużyny do kolejnej kolejki przystąpią w odmiennych nastrojach.

Volley Gdańsk – Straż Pożarna Gdańsk 2:0 (25:16; 25:22)

Mecz Volley Gdańsk ze Strażą Pożarną wytypowany został przez nas jako mecz kolejki i chyba mieliśmy rację. Jakość i formę jaką pokazały obydwie drużyny była na bardzo wysokim poziomie. W meczu, podobnie jak w całych rozgrywkach, faworytem była drużyna Volley Gdańsk, ale Strażacy pokazali się tego wieczoru z bardzo dobrej strony. Widać było w ich grze bardzo dobre wyszkolenie oraz zgranie. Mimo, że VG na pierwszy mecz przybył w praktycznie najsilniejszym składzie i wygrali pierwszy set 25-15 w drugim musieli drżeć o wynik, ponieważ przez większość seta to właśnie Straż Pożarna Gdańsk prowadziła. Doświadczeni zawodnicy VG w końcówce seta przechylili szale zwycięstwa na swoją stronę. W meczu najlepszym zawodnikiem okazał się Przemysław Wawer, który aż jedenastokrotnie znajdował miejsce pomiędzy blokiem Strażaków i zdobywał punkt dla swojej drużyny. Mecz potwierdził, że VG jest faworytem i udowodnił, że SPG ma apetyty na osiągniecie bardzo wysokiego miejsca.

Start a Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany.